Dodaj do ulubionych

Przyznawać się czy nie?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.04, 15:15
Mam pytanie. Czy we wniosku wizowym napisać prawdę i przyznać się że mam w
stanach siostrę(która przebywa tam od 2,5 lat nielegalnie). Wyjechała tam 3
lata temu na wizie F-1, ale skończyła się jej 2,5 roku temu. Zamierzam
ubiegać się o wizę turystyczną, mam zaproszenie od obywatela USA.
Obserwuj wątek
    • Gość: Emm Re: Przyznawać się czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.04, 17:09
      jesli sie przyznasz ze Twoja siostra jest w USA a oni sprawdza jej status to
      mozesz sie pozegnac z wiza.Z drugiej strony jesli sie nie przyznasz a oni to
      jakos wykryja to mozesz juz nigdy nie wjechac na teren USA.
      • Gość: Wikio4 Re: Przyznawać się czy nie? IP: *.class145.petrotel.pl 08.06.04, 13:12
        nie ma znaczenia czy się przyznasz czy nie . Oni maja taki system ze wyłuskuja
        nielegalnych z rodziny przebywajacych w USA. Wiem bo mimo sądownej separacji z
        mężem dostalam odmowe z uwagi na to że mój mąż jest obecnie w stanach.
        • Gość: tom Re: Przyznawać się czy nie? IP: *.blt.pl / 80.51.250.* 09.06.04, 20:03
          ale pewnie o nim wspomniałaś we Wniosku!! Czyż nie??
    • Gość: kaya Re: Przyznawać się czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.04, 19:04
      nie dostaniesz wizy tak czy siek, przykro mi:(
      na 100% to sprawdzą bo wszystkoch sprawdzają, a jak sie dowiedza ze jest tam
      nielegalnie to tym bardziej.
      • Gość: tom Re: Przyznawać się czy nie? IP: *.blt.pl / 80.51.250.* 06.06.04, 19:23
        A cie Kaya pojebało.
        Ania. Jak się przyznasz.. sama sobie strzelisz gola.
        Oni maja taki bałagan że nie sprawdzą tego. A jeśli nawet to ustal sobie bajerę
        typu.. że wróciła i im to wmawiaj. Najlepiej jakbyś miała jeszcze jedną siostre
        która jest tutaj i jak coś to podała jej nr. tel.
        Uwierz mi. Nie jesteś bez szans. Wiem co mówie.
        Jak się nie przyznasz to jesteś w tej samej pozycji co inni.
        Wiem co mówie...
        Powodzenia.

        PS. Ludzie tutaj to nie są znawcy tylko złośnicy którzy sami dostali odmowę...
        • Gość: ja Re: Przyznawać się czy nie? IP: *.insight.rr.com 06.06.04, 19:33
          popieram w całej rozciągłości...
          • Gość: Pete Re: Przyznawać się czy nie? IP: *.142.99.9.Dial1.Chicago1.Level3.net 09.06.04, 18:29
            Rowniez nie sadze zeby oni byli wstanie cokolwiek sprawdzic. strasza ludzi ale
            defakto nic nie wiedza.
        • visa_nazi Re: Przyznawać się czy nie? 10.06.04, 19:49
          Gość portalu: tom napisał(a):


          > Ania. Jak się przyznasz.. sama sobie strzelisz gola.
          > Oni maja taki bałagan że nie sprawdzą tego.


          Wczoraj wjezdzalem do USA lotem z Amsterdamu.
          Mam amerykanski paszport od dosc dawna, szedlem wiec linia dla obywateli,
          rezydentow i Kanadyjczykow.
          Mily gosciu z Immigration rzucil rutynowa formulke "Welcome home..." , wrzucil
          paszport na scanner a potem bardzo uprzejmie zapytal czy nadal pracuje w
          __________ i tu padla nazwa instytucji, w ktorej jestem zatrudniony.
          Co ma BCIS do tego? Dlaczego to maja w systemie w rekordzie solidnego
          obywatela placacego uczciwie podatki od 19 lat?
          Rzeczywiscie uwazasz, ze oni tam maja balagan, syf i kompletnie nic nie wiedza?
          Bo ja nie sadze.

          >
          >
    • Gość: Adam Re: Mam podobny problem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.04, 20:11
      Mam bardzo podobny problem.A co jeśli we wniosku wpiszę że mój brat tam ciągle
      studiuje( także wyjechał na studenckiej). Czy konsul ma możliwość to sprawdzić
      i czy mi uwieży?
      • Gość: sofia Re: Mam podobny problem IP: *.zabki.net.pl / *.zabki.net.pl 10.06.04, 02:23
        Właśnie. Ja z kolei nie wiem czy mam wpisywać, że moja mama tam jest (legalnie
        na turystycznej), czy sobie darować i liczyć, że się nie dopatrzą (w co wątpię)
    • Gość: anna Re: Przyznawać się czy nie? IP: 65.92.212.* 14.07.04, 03:02
      oszalales? takich samych nazwisk jest wiele pozbawisz sie wizy

    • Gość: stypek Re: Przyznawać się czy nie? IP: 151.198.216.* 15.07.04, 01:00
      nie przejmuj sie - mam ciocie w stanach, ktora tez jest nielegalnie - dostalem
      wize bez problemow... - to tylko takie gadanie, ze oni to sprawdzaja itd... -
      chodzi tylko i wylacznie o szczescie - jak za duzo zaczna sprawdzac, to zawsze
      znajda cos... - ale zwroc uwage na to, ze twoja ciocia ma inne nazwisko niz
      ty :) dosc trudno jest sprawdzic fakt, ze ona jest twoja ciocia... - nie
      podawaj jej we wniosku i licz na troche szczescia... p.s. - ja wlasnie teraz
      siedze w usa, wiec jakos sie da...
    • Gość: asia Re: Przyznawać się czy nie? IP: *.chesnh01.pa.comcast.net 15.07.04, 17:48
      nie przyznawaj sie!!!!!
      moja mama nie przyznala sie, ze ja tu jestem i dostala wize bez problemu!!!! juz
      niedlugo tu bedzie!!!
      powodzenia
      • Gość: Harcerz PRZYZNAWAC SIE CZY NIE? IP: *.los-angeles-14-15rs.ca.dial-access.att.net 15.07.04, 21:32
        Ciekawe wpisy, hmmm...
        Mieszkam w Stanach juz od 25 lat, od wielu lat mam tez obywatelstwo USA,
        bezskutecznie probowalem zaprosic w odwiedziny (nie bylo mowy o zadnej pracy!)
        mego brata, mimo ze ani on ani ja nie mielismy zadnych nielegalnych zamiarow, a
        jednoczesnie z sukcesem zaprosilem do siebie szereg innych osob, ktore mialy tu
        mile wakacje i powrocily do Kraju w zadeklarowanym okresie czasu.
        Na takie rzeczy nie ma zadnej reguly!
        Jedna regula, ktora po latach doswiadczen widze, to wiek petenta ubiegajacego
        sie o wize; osoba mloda, w pelni sil, wyksztalcona, ma raczej male szanse
        (jesli w ogole) na uzyskanie wizy turystycznej - Amerykanie upatruja w niej
        potencjalnego osobnika ktory tu zostanie i bedzie nielegalnie gdzies pracowal.
        Natomiast, osoby w podeszlym wieku, emeryci, sa wpuszczani latwiej, bo taki
        czlowiek juz sie do zadnej nielegalnej (czyt. ciezkiej) pracy, nie nadaje i
        bedzie tu tylko siedzial w bujanym fotelu i ogladal telewizje.

        Po drugie: Amerykanie traktuja Polakow i Polske z dosc duza doza niecheci (zeby
        nie powiedziec wrogosci) i raczej nikt nie powinien sie od nich spodziewac
        jakiegos usmiechu, przyjaznego gestu, 'przymkniecia oka'... Nie wiem, czym jest
        to spowodowane, moge sie tylko domyslac...

        Po trzecie: wiedza w tym kraju, posiadanie wszelkiej informacji o ludziach czy
        po prostu, ogolnej edukacji, jest tu kosztownym luksusem - przykladem niech
        bedzie wysokie czesne do lepszych szkol. Dlatego ja mam taka filozofie, ze
        zadnej informacji nie podaje na friko (nie mowie tu konkretnie o info dla
        konsulatu USA, ale w ogole). Tylko absolutne wymagane minimum i ani slowa poza
        tym.

        Po czwarte: istnieja w tym kraju liczne organizacje (nie tylko rzadowe, ale i
        prywatne) ktore trudnia sie gromadzeniem wszelkiej informacji o innych.
        Informacji wszelakiego charakteru, a wiec nie tylko orientacja polityczna
        osobnika i jego przeszlosc, ale i sytuacja finansowa, zycie prywatne,
        zainteresowania, hobby, stan cywilny, dzieci, rodzina, etc, etc... Zwykli
        zjadacze chleba z reguly nie maja zielonego pojecia, ile informacji jest na ich
        temat dostepne dla zainteresowanych. Czasami w wielkim szoku, nagle dowiaduja
        sie o tym fakcie, ze taka czy inna organizacja zna, nierzadko dosc intymne
        detaliki z ich zycia! Tak, tak, mowie o USA a nie o ZSRR!!!

        Po piate: w Stanach, nie tylko w amerykanskiej ambasadzie, istnieje ogromna
        ilosc dostepnej informacji o wszystkich i wszystkim. Jest to tez kraj o
        poteznie rozwinietej biurokracji i kazda, nawet najwieksza armia urzednikow,
        nie jest w stanie owa biurokracje okielznac w pelni. Dlatego tez, wiele rzeczy
        robi sie tu WYRYWKOWO, np. sprawdzanie przez IRS (Internal Revenue Service) to,
        czy obywatele zaplacili podatki w ilosci w jakiej powinni i czy nie ma
        ukrywajacych sie ktorzy niedoplacili, etc... Osobnik, ktory ma swa przeszlosc
        zaszargana w tej kwestii, zawsze bedzie bardziej skrupulatnie sprawdzany. I
        odwrotnie, ktos, kto kiedys byl raz sprawdzony i wyszedl z tego czystym,
        najprawdopodobniej bedzie potem pozostawiony jako uczciwy. Tak tez jest i z
        wizami. W konsulacie jestescie sprawdzani wyrywkowo, statystycznie, bez zadnej
        reguly (wyjatkiem tu sa osoby, ktore juz wczesniej zapapraly sobie papiery
        jakims drobnym swinstewkiem - te sa sprawdzane dokladniej, jako oflagowane
        czarne owce). Dlatego, nie mozna sie opierac na jakiejs pojedynczej opinii, ze
        ktos kiedys dostal wize, bo to czy tamto i ze na tej podstawie wszyscy inni
        powinni sobie wyrobic ogolna opinie na ten temat. Sa wypadki(rzadsze, co
        prawda), ze osobie ktora wczesniej byla nielegalnie w Stanach przez wiele lat,
        daje sie ponownie wize bez problemow, a jednoczesnie osobie ktora tam nigdy nie
        byla i ubiega sie TYLKO I WYLACZNIE o niewinne wakacje i odwiedzenie rodziny -
        daje sie fige z makiem! Graja tu tez role, jak wszedzie, pewne znajomosci,
        plecy, itp...
        Stad te rozczarowania i niecheci do waszego nowego Wiekszego Brata.

        I na koncu - nie bylbym wcale takim pewnym, ze ambasada USA w Polsce, za
        posrednictwem jakiegos swojego polskojezycznego pracownika, nie czytuje waszych
        wpisow tu, na tym forum i nie sklada z tego sprawozdan? A potem, nie analizuje
        skrupulatnie tego, co powiedzial ten czy ow i, czy na tej podstawie powinno sie
        dac, czy nie dac takiemu delikwentowi wize? Przeciez oni nie sa tacy glupi i
        wiedza, ze wasze tu wypowiedzi sa znacznie bardziej szczere, niz wypelnione po
        wize formularze!

        Tak, czy inaczej, POWODZENIA!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka