Dodaj do ulubionych

Co Was zaskoczylo w Stanach?

IP: *.adsl.proxad.net 09.10.04, 19:05
Kazdy z nas ma jakies wyobrazenia Stanow - wyniesione z filmow, programow
telewizyjnych itd. Co wydalo sie Wam ciekawe, zaskakujace kiedy zobaczyliscie
Stany? Co bylo zupelnie inne niz sie spodziewaliscie? Co moze zaskoczyc
Europejczyka?
Obserwuj wątek
      • august2 Re: Co Was zaskoczylo w Stanach? 10.10.04, 20:56
        Oceny niektorych przybyszow z Polski o wyzszosci polskiej kultury.
        Oto cytat z ktorym sie zgadzam:

        Inną uderzającą Polaków cechą życia amerykańskiego jest rzekoma miałkość jego
        kulturalnego wymiaru. Takie określenia kultury amerykańskiej,
        jak: "jarmarczność", "kicz", "bezguście" są wyrazem przeświadczenia o
        zdecydowanej wyższości polskiej kultury.
          • Gość: nat Wiezowce i okropnie otyli IP: *.pn.at.cox.net 11.10.04, 06:22
            Hej, zaraz sie zaczniecie klocic a mialo byc co innego...Zachodnia Europe
            troche zjezdzilam i wiezowce sa, moze nie tak okropne jak u nas, ale sa. Tutaj
            na Florydzie zdecydowanie nie ma, a biedota mieszka w barakach...to mnie tez
            zaskoczylo.U nas tez sa biedni, tudziez bezdomni ale tu cale dzielnice barakow
            doslownie szerokich na jakies 2 metry dlugich na 5-6 metrow, koszmar!
            A co otylych to faktycznie, zgadazam sie! Jak moglam zapomniec....Amerykanie sa
            okropnie grubi, pierwszego dnia w Atlancie doslownie bylam zaszokowana bo
            licytowalam sie sama ze soba ze grubszej kobiety juz nie moge spotkac...zawsze
            byla grubsza;) A niby wszystko ,,low fat'' , nawet fast foody...(i nie jest to
            objaw pokazywania niby-wyzszosc polskiej kultury...taka jest prawda)
        • Gość: Ania Re: Co Was zaskoczylo w Stanach? IP: 217.113.224.* 12.10.04, 20:42
          To jest szybki pas. Większość amerykanow (przynajmniej w Kalifornii) jeździ do
          pracy samochodem. A że prawie każdy ma swój własny samochód to jeździ nim do
          pracy w pojedynke. CARPOOL ma zachęcić ludzi do jazdy samochodem w kilka osób
          (np osoby które mieszkają blisko siebie umawiają się że jadą do pracy razem).
          Ma to na celu po pierwsze rozładowanie korków na autostradach a po drugie wiąże
          się to z ochroną środowiska. W rzeczywistości wygląda to tak że np 4 "normalne"
          pasy na autostradzie sa kompletnie zakorkowane a CARPOOL-em jedzie sią 70
          mil/h. Przynajmniej ja to tak rozumiem. Pozdrawiam
    • Gość: Rena Re: Co Was zaskoczylo w Stanach? IP: *.ucdavis.edu 11.10.04, 20:38
      Ciekawy watek. Mnie zaskoczylo jak bardzo Amerykanie sa religijni i
      konserwatywni, nie tylko na prowincji. W niektorych stanach na poludniu do dzis
      nie uczy sie teorii ewolucji, a prezydent co chwila odwoluje sie do Almighty.
      Moi sasiedzi i koledzy z pracy (Kalifornia, ponoc bardzo liberalna) jezdza na
      misje do Meksyku i Ameryki Poludniowej, zeby szerzyc dobra nowine. W porownaniu
      do laickiej Europy to jest kompletny szok.
      • jot-23 Re: Co Was zaskoczylo w Stanach? 11.10.04, 21:13
        Gość portalu: Rena napisał(a):

        >W niektorych stanach na poludniu do dzis
        > nie uczy sie teorii ewolucji

        no wiesz teoria, nie bez powodu jest nazywana teoria, o ile mi wiadomo, glowna
        hipoteza darwina, ze jedne gatunki, ewoluuja z czasem w inne gatunki, nie jest
        do tej pory poparta zadnymi dowodami.
        • lukasz97 Re: Co Was zaskoczylo w Stanach? 12.10.04, 01:56
          jot-23 napisał:

          > Gość portalu: Rena napisał(a):
          >
          > >W niektorych stanach na poludniu do dzis
          > > nie uczy sie teorii ewolucji
          >
          > no wiesz teoria, nie bez powodu jest nazywana teoria, o ile mi wiadomo, glowna
          > hipoteza darwina, ze jedne gatunki, ewoluuja z czasem w inne gatunki, nie jest
          > do tej pory poparta zadnymi dowodami.

          tak, tak.. a swistak w papierki... praktycznie cala wspolczesna biologia sie
          na tej niby 'teorii' opiera... a teoria wzglednosci to pewnie tez taka
          'teoria' nie do naucania w szkolach, co ? ;o)

          l

          ps. tak formalnie, to teorii/hipotezy nie da sie udowodnic a co najwyzej
          obalic...

      • edwart Re: Co Was zaskoczylo w Stanach? 12.10.04, 14:06
        He he , dlaczego przerwalas swoj wywod w polowie ???
        Powinnas jeszcze wyjasnic, jaki jest powod takiego stanu rzeczy.

        Otoz w Bogu ostatnia nadzieja dla Ameryki :) hehe :)

        Galopujacy deficyt budzetowy, trading deficit najwiekszy w historii, wojna bez
        zadnych perspektyw na zakonczenie, upadajaca sluzba zdrowia, rosnace ceny,
        benzyna po 2.29/ galon i perspektywa ukradzenia nastepnej kadencji czlowieka
        ktoremu crack i alkohol wypalil polowe mozgu.
        • flipflap Re: Co Was zaskoczylo w Stanach? 12.10.04, 15:00
          edwart napisał:

          > He he , dlaczego przerwalas swoj wywod w polowie ???
          > Powinnas jeszcze wyjasnic, jaki jest powod takiego stanu rzeczy.
          >
          > Otoz w Bogu ostatnia nadzieja dla Ameryki :) hehe :)
          >
          > Galopujacy deficyt budzetowy, trading deficit najwiekszy w historii, wojna
          bez
          > zadnych perspektyw na zakonczenie, upadajaca sluzba zdrowia, rosnace ceny,
          > benzyna po 2.29/ galon i perspektywa ukradzenia nastepnej kadencji czlowieka
          > ktoremu crack i alkohol wypalil polowe mozgu.


          A tobie palancie P. Bóg nawet nadzieji nie daje.
    • Gość: gosc Re: Co Was zaskoczylo w Stanach? IP: 198.138.227.* 13.10.04, 15:34
      pozytywne :
      ilosc autostrad, ilosc duzych samochodow, oferta pracy, wysokie zarobki,
      struktura informatyczna, ceny i dostepnosc sprzetu A/V
      negatywnie:
      papierowe budy w cenie rezydencji w Polsce w ktorych mieszkaja (myslalem ze to
      bogaty kraj),
      tepy bezmyslny patriotyzm i buta mieszkancow,
      zero horyzontow - wiara ze mieszkaja w najlepszym kraju na swiecie jednoczesnie
      nie majac zadnego pojecia jak ludzie zyja za granica,
      pozorna zyczliwoc, pustosc i falszywosc ich przyjaznych gestow,
      okropny klimat na wschodnim wybrzezu,
      niewiarygodnie zle wrecz warunki socjlne zycia...
    • Gość: Zu zaslonki w oknach IP: *.c3-0.crm-ubr4.crm.ny.cable.rcn.com 20.10.04, 17:45
      Zaskoczyla mnie jeszcze liczba polskich gorali mieszkajacych w Kolorado
      (najczesciej sa wlascicielami moteli). Mieszkalismy kiedys u Jozefa Giewonta
      (jakiez zakopianskie nazwisko!), a jego zona Helena robila na sniadania
      przepyszne muffinki z jagodami! Mniam, mniam...
      Zaslonki w oknach i polska flaga przy motelu - tak jakos Polska powialo:)
    • ada68 Re: Co Was zaskoczylo w Stanach? 23.10.04, 03:14
      ilosc i jakosc otylych ludzi, ilosc Meksykanow, inne pralki i
      odkurzacze, "wirujaca" ubikacja, brak prysznica na przewodzie (taki, ze mozna
      go zdjac...no chyba, ze sobie sama zamontujesz taki), ilosc miejsc, w ktorych
      sie je i ilosci jedzenia, ktore ci serwuja, brak psich kup na trawnikach :-)
      tolerancja dla innych ludzi, szybkosc dzialania policji...juz nie pamietam
      wszystkiego, ale na pewno wieksze wrazenie robilo to na mnie w roku 90, pewnie
      byl wiekszy kontrast...a rok temu przyjechalam "do siebie", po prostu mieszkac
      tutaj, wiec stad ta pralka i prysznic zamiast np: Wielkiego Kanionu :-)
      • Gość: Ala wykladzina podlogowa czyli karpet IP: *.client.comcast.net 23.10.04, 06:33
        Pralki ktore nie piora tylko szarpia odziez, suszarki w ktorych
        szmatki po kazdym suszeniu staja sie ciensze.
        Wykladzina podlogowa, czyli karpet - wiecznie brudny, zamiast parkietu albo
        plytek ceramicznych wszechobecna. Przeciez Kalifornia ma tylko dwie pory roku i
        ogolnie jest goraco, wiec podloga powinna ochladzac. Nawet w gabinetach
        lekarskich czy tez dentystycznych, gdzie podlogi powinny byc latwozmywalne
        misiowata wykladzina kole w oczy juz nie mowiac ze rozsiewa ........
        Codziennie zmieniana odziez co calkowicie popieram ale z drugiej strony
        calkowita obojetnosc ze ta czysta odziez jest porwana w wielu miejscach.
        Ogolna tandeta wszystkiego od ubran do domow a najgorsze to jest jedzenie.
        Od chleba do miesa wszystko sztuczne i nafaszerowane chemia, antybiotykami,
        hormonami - bardzo niesmaczne.
        • kreola4 Tak bardzo mi przykro Alu... 23.10.04, 09:05
          Gość portalu: Ala napisał(a): co widziala:

          "...zamiast parkietu...w gabinetach lekarskich czy tez dentystycznych...
          Ogolna tandeta wszystkiego od ubran do domow a najgorsze to jest jedzenie.
          Od chleba do miesa wszystko sztuczne i nafaszerowane chemia..."

          Droga Aniu,
          tak bardzo mi przykro, ze Twoj pobyt w Stanach ograniczyl sie tylko
          do ubogiego getta i choroby.Wielka szkoda, ze nie dane bylo Tobie nic
          innego zobaczyc. Parkietu nie widzialas? Cholerna szkoda.
          Byc moze juz teraz szczesliwie jestes w Polsce kraju slynacym
          z przeciwienstwa o ktorym piszesz. Jezeli raz jeszcze zmusisz sie
          do wizyty w Stanach - daj znac. Poszerze Twoje horyzonty i doznania
          estetyczno-kulinarne. Chociaz szkoda dla Ciebie Stanow. Malo zauwazasz...
          Pozdrowienia,
          kreola.
          • jot-23 Re: Tak bardzo mi przykro Alu... 23.10.04, 15:20
            kreola4 napisał:

            > Droga Aniu,
            > tak bardzo mi przykro, ze Twoj pobyt w Stanach ograniczyl sie tylko
            > do ubogiego getta i choroby.

            Dolar slabnie w stosunku do zlotowki, jest mala szansa ze rodakow wizytujacych
            USA, bedzie w koncu stac na mieszkanie w normalnym hotelu i normalnym miejscu.
            bo te opowiesci z przytulkow dla bezdomnych na Queens, kolo JFK, przekazuja
            troche znieksztalcony obraz tego kraju
            • kreola4 Re: Tak bardzo mi przykro Alu... 24.10.04, 03:48
              Takie tez mam przypuszczenie. Pojawia sie opowiesci
              na podstawie siedzenia w chrzanie i mieszkania katem byle
              jak i jedzenia byle czego. I g.wno widzenia z wyjatkiem getta.
              Dokladnie takie jak ubogiej w wyobraznie i fundusze Ali.
              Bedzie kolorowy opis kupy smieci z niestrzezonego parkingu.
              Z calym autorytatywnym przekonaniem, ze to wlasnie Ameryka.
              • starypierdola Opisala to co widziala. 24.10.04, 05:34
                Czyli pisze na temat, i do tego ciekawie. Jesli Wasze doznania sa inne, to je
                opszcie ale nie wmawiajcie kobiecie ze nie ma racji. W koncu nikt z Was nie byl
                tam z nia.

                Co to, PRL? Cenzura? Propaganda sukcesu? Juz nie ma wolnosci slowa, nawet w
                Ameryce? Nie wolno napisac co sie widzialo / doswiadczylo???

                No i te grube baby!!!

                SP

                • Gość: Ala do kreola i jot23 IP: *.client.comcast.net 24.10.04, 07:02
                  Wyjatkowo dowcipnie, ale nie wszyscy sa na poziomie zachwytu
                  coca cola i duzymi porcjami genetycznie zmodyfikowanego zarcia.
                  Dzisiaj zaskoczyl mnie rozmach nowego lotniska w San Francisco,
                  i cena benzyny - 2.87$ za galon - najwyzsza dotychczas.

                  "Zreszta,
                  • Re: Co Was zaskoczylo w Stanach? IP: *.lodz.dialog.net.pl
                  Gość: ania 13.10.2004 16:45 + odpowiedz
                  zaskoczylo mnie w stanach ze polonia jest chyba najbardziej wrogo do siebie
                  nastawiona grupa etniczna."

                  Mnie takze. Ala




                  • kreola4 Kulinarne San Francisco. 24.10.04, 14:51
                    Alu,
                    nie ma mowy o wrogosci. Jest wymiana uwag.
                    Wierze, ze wzniesiesz sie ponad coca-cole
                    i podwojne frytki.
                    Jezeli opuscilas juz lotnisko (SFO) to wykorzystaj
                    okazje pobytu w miescie o nieograniczonych doznaniach
                    kulinarnych. I nie pisz prosze juz o tym bialym chlebie/wacie.
                    Podnies wzrok wyzej i troche drozej. Jak mozesz.
                    Co do benzyny to prosze zwroc uwage, ze w Europie i Polsce jest
                    jeszcze drozsza. Pisz prosze z pewna doza obiektywizmu.
                    Bez buraczano/pszennych zlosliwosci do Stanow.
                    Pozdrowienia,
                    k.
                    • borasca0107 Re: Kulinarne San Francisco. 24.10.04, 17:41
                      kreola4 napisał:

                      > Alu,
                      > nie ma mowy o wrogosci. Jest wymiana uwag.
                      > Wierze, ze wzniesiesz sie ponad coca-cole
                      > i podwojne frytki.
                      > Jezeli opuscilas juz lotnisko (SFO) to wykorzystaj
                      > okazje pobytu w miescie o nieograniczonych doznaniach
                      > kulinarnych. I nie pisz prosze juz o tym bialym chlebie/wacie.
                      > Podnies wzrok wyzej i troche drozej. Jak mozesz.
                      > Co do benzyny to prosze zwroc uwage, ze w Europie i Polsce jest
                      > jeszcze drozsza. Pisz prosze z pewna doza obiektywizmu.
                      > Bez buraczano/pszennych zlosliwosci do Stanow.
                      > Pozdrowienia,
                      > k.


                      z 'pewna doza obiektywizmu' pozwole sobie zauwazyc, ze padl temat pt. - Co Was
                      zaskoczylo w Stanach - a nie - Co Was zachwycilo - jest pewna roznica w
                      pojeciach, wiec moze nie obrazajmy w sposob 'buraczano/pszenno zlosliwy' tych
                      ktorzy sie tu wypowiadaja?
                      pzdr.
                      • jot-23 Re: Kulinarne San Francisco. 24.10.04, 17:51
                        borasca0107 napisała:

                        >
                        > z 'pewna doza obiektywizmu' pozwole sobie zauwazyc, ze padl temat pt. - Co
                        Was
                        > zaskoczylo w Stanach - a nie - Co Was zachwycilo - jest pewna roznica w
                        > pojeciach,

                        hehe to jakas "kobieca" logika... wiec jezeli powiem ze "zaskoczylo mnie w
                        polsce to, ze ludzie nagminnie robia kupe w bialy dzien na miejskich
                        chodnikach", to jest po prostu moja opinia, nalezy sie z nia liczyc, bo takie
                        sa po prostu moje wrazenia z polski, moze nie jest calkowicie obiektywna, ale
                        mam prawo powiedziec co mysle? hehe
                        • starypierdola No widzisz jak to ladnie ujales!! 24.10.04, 19:29
                          Z kazda opinia trzeba sie liczyc, nawet ta ktora wydaje sie nam glupia.

                          Dam Ci przyklad: Bush to wyjatkowy matol, byly alkoholik, narkoman i dezerter.
                          Wniosek: glosowac na niego to glupia decyzja. Ale poniewaz wielu Amerykanow
                          taka wlasnie decyzje podejmuje, trzeba sie z nia liczyc.

                          SP
                          • jot-23 Re: 24.10.04, 19:59
                            jestes dla mnie zalosnym skompromitowanym cwelem pokroju mirona mironovicha,
                            czyli pokrotce - niczym. zazdnej ze mna dyskusji, polemiki, wymiany pogladow
                            ani argumentow nie bedzie. kontynuujac dopisywanie sie pod moimi wpisami,
                            robisz to tylko i wylacznie aby dac upust kompleksom swojej parszywej
                            osobowosci. to tak tylko, zeby wszystko bylo jasne.
                            • starypierdola Znbowu wniosles cos nowego do dyskusji 25.10.04, 04:10
                              Mianowicie to ze, odwrotnie niz w Monkach, w Ameryce mozna duskutowac z kim sie
                              chce (pod warunkiem ze on / ona tez chce) i ze mozna sie popisywc pod jakimi
                              sie chce wpisami.

                              No i to ze mozna sie zachowywac jak zwykly cham, co samo w sobie wystawia Ci
                              odpowiednie swiadecwo.

                              SP
                                • starypierdola Jak to do mnie to nie, nie dam rady! 25.10.04, 17:19
                                  "...jestes dla mnie zalosnym skompromitowanym cwelem pokroju mirona
                                  mironovicha, czyli pokrotce - niczym. ........ kontynuujac dopisywanie sie pod
                                  moimi wpisami, robisz to tylko i wylacznie aby dac upust kompleksom swojej
                                  parszywej osobowosci. to tak tylko, zeby wszystko bylo jasne."

                                  SP
                        • kreola4 Attitude is everything (prawie wszystkim). 24.10.04, 19:37
                          Witaj borasco,
                          masz racje co do tematu. Ale byc moze zgodzisz sie ze mna,
                          jezeli osoba zapytana o wrazenia ze Stanow wymienia tylko
                          "zaskoczenia" in minus to jest to nieprzychylna tendencyjnosc.
                          Swiadczy albo o kompleksach albo braku wyobrazni.
                          To tak jak ja zapytalam starsza Pania po latach odwiedzajaca
                          Polske o wrazenia i uslyszalam, ze tak szaro jak bylo za jej mlodosci.
                          Brak papieru toaletowego wszedzie a tam gdzie jest to kawalek
                          gazety na gwozdziu. Tylko tyle udalo jej sie zapamietac z wizyty
                          w Polsce. Nigdy wiecej nie zapytalam ja o wrazenia czegokolwiek.
                          Chetnie zatrudniam pomoce z Polski. Zawsze pytam o wrazenia ze Stanow.
                          Dziewczetom ktore widza Stany tylko tak jak Ala zaoszczedzam
                          agonii przebywania w kraju ktory im sie tak bardzo nie podoba.
                          Chetnie dorzuce sie do taksowki na lotnisko i ewentualnie do biletu
                          aby dziewczyna wrocila jak najszybciej do swojego szczesliwego kraju
                          i nie byla narazona na stresy estetyczno-kulinarne.
                          Z buraczno/pszennym pozdrowieniem powstrzymam sie. Masz tutaj racje ponownie.
                          Wynika to z czytania ubozuchnych wrazen z olbrzymiego kraju jakim sa Stany.
                          Pozdrowienia,
                          k.
                          • Gość: Ania2 Re: Attitude is everything (prawie wszystkim). IP: *.chello.pl 24.10.04, 22:15
                            W każdym kraju trzeba znaleźć plusy i minusy. Dla mnie w USA plusy to:
                            -przyroda i pieknie zagospodarowane parki narodowe itp.
                            -autostrady i drogi
                            -tanie towary (w porownaniu z Polską, nie mowiąc o tutejszych zarobkach!)
                            -życzliwi ludzie, nawet jeśli jest to powierzchowne; nawet w publicznej
                            toalecie usmiechaja sie i pozdrawiaja grzeczneie
                            -ladne domy w zieleni
                            -mozaika etniczna, ktora nie budzi zdziwnienia, komentazy itp.
                            -wspaniałe campusy
                            -mnogośc taniego, smacznego (!) zarcia z całego świata - restauracje, sklepy..
                            Minusy to:
                            -ogromne przestrzenie, ktore trzeba pokonywac by dojechac w ciekawe miejsce (w
                            Europie co 50 km mamy ciekawe miato, w USA co 500 :)
                            -niemoznośc funkcjonowania bez samochodu (brak komunikacji miejskiej, chodników
                            itp. Ograniczona mozliwośc spacerów
                            -tandeta w sklepach (takich wzorow nie znajdziemy w Europie! Te rózowe szorty w
                            żółtą krateczkę na 120 cm w biodrach!
                            -otyli ludzie (nie chcę sie powtażać, ale to daje sie zauwazyć) i ludzie,
                            których tak naprawde mało interesujesz
                            -domy - baraki, tandetne wyposazenie domów dla tzw klasy sredniej, brak
                            ogrodzeń (mnie to przeszkadzało!)
                            -mnogość paskudnego żarcia
                            -przekonanie Amerykanów o wyzszości ICH demokracji, ICH stylu zycia, ICH
                            cywilizacji przy malej znajomości i świata
                            Mimo to USA to piekny kraj i daje mozliwości rozwoju!
                            • kreola4 Re: Attitude is everything (prawie wszystkim). 24.10.04, 22:33
                              Aniu,
                              zgadzam sie z Toba. Dopoki widzi sie plusy i minusy to ma sie
                              w miare wywazone spojrzenie.
                              Do Twojej obserwacji co do otylych ludzi to chce dorzucic
                              troche inny punkt widzenia i polaczyc to z prawdziwa demokracja.
                              W starozytnej Sparcie nie mogliby zyc. Ciagle podkreslanie tego
                              przez ludzi swiezo przybylych z Polski tez o czym swiadczy.
                              O braku tolerancji. I grzesznej pysze :))). I braku doswiadczen
                              podrozy przez Chiny.
                              Tam jest najwieksza ilosciowa liczna otylych ludzi na swiecie.
                              Slusznie zauwazylas, ze grupy etniczne nie budza tu takiego
                              zainteresowania jakie budza w Polsce.
                              Osobiscie odleglosci nie uwazam za minus. Ja lubie przestrzen :))).
                              Co do tandety w sklepach (w sklepach z tandeta) spowodowane jest
                              to ekonomia. Nie na wszystkie sklepy i doskonale wykonane towary
                              wszystkich stac. I te sklepy wypelniaja luke detaliczna.
                              Jezeli ktos nie lubi taniosci i tandety robi zakupy w odpowiednich
                              sklepach. Nie ma potrzeby narzekania na to. To tylko jedna z opcji.
                              Sprzedawanie ohydnych krasnali na eksport do Niemiec przy granicy
                              w Polsce nie rzutuje na gust Polakow. To tylko ekonomia.
                              Pozdrowienia,
                              k.
                            • qoczurek Re: Attitude is everything (prawie wszystkim). 25.10.04, 03:25
                              no wiec ja nie bede sie zaklinal, ze pisze to "z pewna doza obiektywizmu"
                              (rotfl) jak i nie jestem tez "troche w ciazy" ale pozwole sobie skomentowac
                              kilka twoich uwag:

                              > -niemoznośc funkcjonowania bez samochodu (brak komunikacji miejskiej,
                              chodników
                              >
                              > itp. Ograniczona mozliwośc spacerów
                              tu sie zgadzam, ale to zalezy bardzo od tego gdzie mieszkasz
                              sa piekne miasteczka, duzo parkow zieleni i komunikacja pbuliczna jako taka
                              a sa tez miasta i miasteczka biendijesze i podupadle, ktorym brak charakteru,
                              pieniedzy i ludzie zyja po swojemu, czyli malo parkow i prawie bez chodnikow
                              gdzie mieszkasz, zalezy od ciebie


                              > -tandeta w sklepach (takich wzorow nie znajdziemy w Europie! Te rózowe szorty
                              w
                              >
                              > żółtą krateczkę na 120 cm w biodrach!
                              po co chodzisz po takich sklepach?
                              sa tutaj tacy, ktorzy takie wlasnie szorty uwielbiaja, tutaj nikt nie bedzie
                              sie smial z nich na ulicy czy pokazywal palcami, kazdy moze sie ubrac tak
                              smiesznie lub elegancko jak czuje i jak chce
                              czy Polskie sklepy odziezowe powinno sie oceniach na podstawie
                              smierdzacych lumpeksow?

                              > -otyli ludzie (nie chcę sie powtażać, ale to daje sie zauwazyć) i ludzie,
                              dlaczego przybyszy z Polski tak bardzo draznia ludzie otyli???
                              czy nie uwazasz, ze to jest raczej smutny brak tolerancji?
                              skad tyle animozji? czy ty jestes idealna? czy bedziesz za kilka lat?
                              czy byloby ci milo gdyby ktos kometowal glosna i w kolko twoj
                              wyglad zewnetrzny?


                              > których tak naprawde mało interesujesz
                              > -domy - baraki, tandetne wyposazenie domów dla tzw klasy sredniej, brak
                              > ogrodzeń (mnie to przeszkadzało!)
                              to dlaczego nie zrobisz sobie ogrodzenia? przeciez mozesz
                              ogrodzenia to rzecz gustu i regionalna, zalezy od wielkosci dzialki i regionu
                              np w Californi, male dzialki i wiekszosc domow ma ogrodzony backyard
                              w Southeast duzo dzialek jest nieogrodzonych, chyba ze masz psa,
                              nie ma potrzeby
                              niska przestepczosc, w wiekszosci dzielnic mozesz zostawic niezamkniety nowy
                              drogi samochod i nikt go nawet nie tknie
                              nie ma potrzeby aby sie bunkrowac


                              > -mnogość paskudnego żarcia
                              przeciez nie musisz jesc paskudnego zarcia, troche tolerancji dla innych smakow
                              w kazdym sredniej wielkosci miescie masz restauracje z calego swiata
                              polskich oczywiscie niewiele lub wcale, bo tutaj nikomu to nie smakuje, za
                              tlusto i za mdlo

                              > -przekonanie Amerykanów o wyzszości ICH demokracji, ICH stylu zycia, ICH
                              > cywilizacji przy malej znajomości i świata
                              czy nie widzisz w tym zdaniu podstawowej logicznej sprzecznosci?
                              jezeli ich znajomosc swiata jest ograniczona, jak jest mozliwe aby
                              byli przekonani o wyzszosc ICH stylu zycia nad innymi (ktorych nie znaja)???

                              pzdr
                              • kreola4 Odrobinke jeszcze o tandecie. 25.10.04, 04:29
                                Interesujace jest to, ze prawie kazdy nowoprzybyly
                                przeistacza sie w arbitra elegancji. To, ze nietolerancyjnego
                                to widac po wpisach. Ale taka to uroda malo tolerancyjnego jeszcze
                                panstwa. Tolerancji z mlekiem matki nie wysysamy. Uczymy sie.
                                I nie wszystkim ta nauka latwo idzie.
                                Interesujace jest rowniez to, ze nikt wczesniej nie
                                widzial tandety, badziewia i chlamu w lumpexach, straganach
                                ulicznych w wielkich miastach (Warszawe wlaczam). Ani popularnych sieci
                                z odzieza uzywana. I zachodnia (jakie to dumne). Byly na kazdym rogu.
                                Krotka wycieczka w okolice Stadionu Dziesieciolecia przydalaby sie dla
                                odswiezenia pamieci. Masa tandety ze Wschodu znajduje chlonny rynek w Polsce.
                                Z jedzeniem podobnie. Jak to sie stalo, ze nasza przyciezka kapusciano
                                -ziemniaczana kuchnia narodowa wypuszcza za granice tabuny smakoszy
                                i znawcow nowoczesnej kuchni krecacych nosem na inne jedzenie.
                                Dla przypomnienia byt okresla swiadomosc a jak jest z bytem w Polsce
                                wszyscy wiemy. Rowniez punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
                                Wiec prosze, zanim uogolnicie Wasze pojecie o Ameryce wstancie ze stoleczka.
                                Poszerzy sie Wam horyzont. Dajcie Ameryce szanse, prosze :))).
                                Pozdrowienia,
                                k.
                                • Gość: gocha Re: Odrobinke jeszcze o tandecie. IP: *.aster.pl 25.10.04, 13:21

                                  Jest to przepiekny kraj, w ktorym kazdy zyje tak jak go na to stac ale daje
                                  mozliwosci osiagniecia sukcesu.
                                  Zaskoczyla mnie dostepnasc wszystkiego od tandety po najlepsze marki. Wszystko
                                  na kazda kieszen, dla biedaka i milionera.
                                  Dostepnosc pracy dla ludzi nie znajacych jezyka.


                                  > -otyli ludzie (nie chcę sie powtażać, ale to daje sie zauwazyć) i ludzie,
                                  dlaczego przybyszy z Polski tak bardzo draznia ludzie otyli???
                                  czy nie uwazasz, ze to jest raczej smutny brak tolerancji?
                                  skad tyle animozji? czy ty jestes idealna? czy bedziesz za kilka lat?
                                  czy byloby ci milo gdyby ktos kometowal glosna i w kolko twoj
                                  wyglad zewnetrzny?

                                  Dla mnie ludzie otyli w USA to ludzie ciezko chorzy. To nie problem tolerancji.
                                  Ich sprawa co robia z wlasnym cialem.
                                  Mnie nurtuje jak zdrowy, normalny czlowiek moze doprowadzic sie swiadomie do
                                  inwalidztwa?? gdzie instynkt samozachowawczy ???
                                  A nikt nie jest idealny ale nie rodzi sie monstrualnie gruby.
                                  pozdrawiam


                                • ertes Re: Odrobinke jeszcze o tandecie. 25.10.04, 17:06
                                  Normalny odruch czlowieka ktory stara sie znegatywizowac to co widzi gdyz nie
                                  potrafi poradzic sobie ze zrozumieniem innosci. Z reguly to czego nie rozumiemy
                                  i co jest inne niz nam znane musi byc zle. Nie ma sie wiec co dziwic. Poza tym
                                  ci ktorzy tu przyjezdzaja na wakacje nie pojda na zakupy do Saks, Macy's itp
                                  tyle biegaja po sklepach typu TJ max itp. Nie pojda do restauracji gdzie za
                                  obiad zaplaca 50, 70 czy wiecej bo ich nie stac, raczej szukaja czegos za 4
                                  dolary. Wyrabiaja wiec sobie taki negatywny wizerunek.
                                  I o ile lepiej sie potem czuja gdy wroca do swojej, szarej rzeczywistosci gdzie
                                  czlowiek dla czlowieka jest wilkiem, gdzie kobiety w samochodzie torebke woze na
                                  kolanach a idac do sklepu i zostawiajac samochod na parkingu nigdy sie nie jest
                                  pewnym czy nie zniknie.
                                  Wszedzie sa plusy i minusy ale jak na razie i jeszcze dlugo ten kraj bedzie mial
                                  zdecydowanie wiecej plusow niz inne.
                                  • Gość: gocha Re: Odrobinke jeszcze o tandecie. IP: *.aster.pl 26.10.04, 12:20
                                    Normalny odruch czlowieka ktory stara sie znegatywizowac to co widzi gdyz nie
                                    > potrafi poradzic sobie ze zrozumieniem innosci. Z reguly to czego nie
                                    rozumiemy
                                    > i co jest inne niz nam znane musi byc zle. Nie ma sie wiec co dziwic. Poza tym
                                    > ci ktorzy tu przyjezdzaja na wakacje nie pojda na zakupy do Saks, Macy's itp
                                    > tyle biegaja po sklepach typu TJ max itp. Nie pojda do restauracji gdzie za
                                    > obiad zaplaca 50, 70 czy wiecej bo ich nie stac, raczej szukaja czegos za 4
                                    > dolary. Wyrabiaja wiec sobie taki negatywny wizerunek.
                                    > I o ile lepiej sie potem czuja gdy wroca do swojej, szarej rzeczywistosci
                                    gdzie
                                    > czlowiek dla czlowieka jest wilkiem, gdzie kobiety w samochodzie torebke woze
                                    n
                                    > a
                                    > kolanach a idac do sklepu i zostawiajac samochod na parkingu nigdy sie nie
                                    jest
                                    > pewnym czy nie zniknie.
                                    > Wszedzie sa plusy i minusy ale jak na razie i jeszcze dlugo ten kraj bedzie
                                    mia
                                    > l
                                    > zdecydowanie wiecej plusow niz inne.

                                    Mialo byc co nas zaskoczylo w USA!!!!
                                    Moi znajomi w Nowym Jorku w roku 1990 mieli karteczke w samochodzie
                                    informujaca, ze nie warto sie wlamywac bo wszystko juz ukradziono.
                                    dostepnosc broni i posiadanie jej w domu w duzych ilosciach.Widzialam i bylam
                                    troszke zszokowana.







                                      • Gość: gocha Re: Odrobinke jeszcze o tandecie. IP: *.aster.pl 27.10.04, 09:14
                                        Wyobraz sobie ze ma duzo wieksze szanse zostac obrabowanym na ulicy w Anglii cz
                                        > y
                                        > Francji niz w USA. Dane Interpolu sa jednoznaczne.

                                        Ja napisalam co mnie zaskoczylo w USA !!!!!!!!!!
                                        Zdaje mi sie, ze taka byla intencja osoby ktora zakladala ten
                                        watek!!!!!!!!!!!!!!!!
                                        Drogi Ertesie napisz co Cie zaskoczylo w Warszawie,10 dni pobytu jak na
                                        Warszawe to szmat czasu.
                                        pozdrawiam



                                        • innostraniec Brak zaskoczenia w Polsce. 27.10.04, 09:36
                                          Gocha, pod chwilowa nieobecnosc ertesa ja odpowiem.
                                          W Polsce nic nie jest mnie w stanie juz zaskoczyc ani
                                          zdziwic. Ja wyjechalem dziwiac sie. Teraz odwiedzajac kraj
                                          juz sie nie dziwie.
                                          Zgadzam sie z Twoimi obserwacjami co do Stanow.
                                          Bardzo sluszna obserwacja co do pracy dla nie mowiacych po angielsku.
                                          Ja mniej przejmuje sie losem otylych. Zyjemy w demokracji
                                          i kazdy moze robic co chce ze swoim cialem i umyslem.
                                          Pozdrawiam.
                                          • Gość: gocha Re: Brak zaskoczenia w Polsce. IP: *.aster.pl 27.10.04, 09:55
                                            Gocha, pod chwilowa nieobecnosc ertesa ja odpowiem.
                                            > W Polsce nic nie jest mnie w stanie juz zaskoczyc ani
                                            > zdziwic. Ja wyjechalem dziwiac sie. Teraz odwiedzajac kraj
                                            > juz sie nie dziwie.
                                            > Zgadzam sie z Twoimi obserwacjami co do Stanow.
                                            > Bardzo sluszna obserwacja co do pracy dla nie mowiacych po angielsku.
                                            > Ja mniej przejmuje sie losem otylych. Zyjemy w demokracji
                                            > i kazdy moze robic co chce ze swoim cialem i umyslem.
                                            > Pozdrawiam

                                            To chyba jestes juz bardzo wiekowy bo mnie ciagle cos zaskakuje i w USA i w
                                            Polsce albo wszystko widziales i wszystko przezyles. Dla mnie kazdy nowy dzien
                                            jest zaskoczeniem!!
                                            Uwielbiam jak sie do mnie mowi Gocha!!!
                                            pozdrawiam
                                            • innostraniec Re: Brak zaskoczenia w Polsce. 27.10.04, 10:12
                                              Gocha, to niekoniecznie sprawa wieku. To raczej poruszanego przez kogos tutaj
                                              nastawienia. widzi sie w Polsce duzo i z czasem malo sie dziwi.
                                              Mam jeszcze troche do przezycia i byc moze sie jeszcze w Polsce zdziwie.
                                              Jestem optymista. Dziwny troche kraj ta Polska.
                                              I skoro lubisz - to pozdrawiam Gocha :))).
                                          • Gość: gocha Re: Odrobinke jeszcze o tandecie. IP: *.aster.pl 27.10.04, 18:59

                                            > Skoro wiesz Gocha, ze bylem w Warszawie 10 dni to i powinnas wiedziec co mnie
                                            > zaskoczylo.

                                            Podobaja mi sklepy w ktorych wybor jest duzo wiekszy niz u nas.
                                            Zajrzalem do Auchan na Woli i tez mnie sie to podobalo. Ogolnie jest bardzo
                                            pozytywnie oprocz pogody.
                                            Jest tez duzo czysciej.

                                            To byla Twoja relacja z 10 dni pobytu tylko jak zaznaczyles w Wawie.
                                            Napisz cos wiecej. Naprawde jestem ciekawa.
                                            Musiales miec tez sliczna pogode przez tydzien. Bylo wtedy slonecznie i cieplo.
                                            pozdrawiam


                                • qoczurek Re: Attitude is everything (prawie wszystkim). 26.10.04, 15:05
                                  Gość portalu: nata napisał(a):

                                  > ojejku...ale dlaczego Ty kontrujesz???
                                  poniewaz to jest forum i cala istota takiego forum polega na
                                  wypowiadanie swoich pogladow i krytykowanie/kontrowanie pogladow innych
                                  Oczwywiscie mozesz tez chwalic i potakiwac, w stylu 'me too', ale to raczej
                                  nudne i malo tworcze zajecie...

                                  > to Ty nie jestes tolerancyjny!!!
                                  zgadza sie, nie jestem tolerancyjny wobec pogladow, ktore
                                  uwazam za nietolerancyjne, pelne uprzedzenia opartego np.
                                  na wygladzie czy ludzkiej ulomnosci

                                  > dacie
                                  > sie w koncu wypowiedziec???
                                  alez prosze bardzo wypowiadaj sie jak najwiecej mozesz,
                                  nikt ci nie zabrania, ale licz sie z tym,
                                  ze twoje wypowiedzi beda poddane krytyce i bedziesz musiala
                                  bronic swoich pogladow i wypowiedzi

                                  no wiec Nata, co chcialas takiego kontrowersyjnego napisac???
                                  • Gość: gocha Re: Attitude is everything (prawie wszystkim). IP: *.aster.pl 27.10.04, 09:26
                                    qoczurek napisał:

                                    > Gość portalu: nata napisał(a):
                                    >
                                    > > ojejku...ale dlaczego Ty kontrujesz???
                                    > poniewaz to jest forum i cala istota takiego forum polega na
                                    > wypowiadanie swoich pogladow i krytykowanie/kontrowanie pogladow innych
                                    > Oczwywiscie mozesz tez chwalic i potakiwac, w stylu 'me too', ale to raczej
                                    > nudne i malo tworcze zajecie...
                                    >
                                    > > to Ty nie jestes tolerancyjny!!!
                                    > zgadza sie, nie jestem tolerancyjny wobec pogladow, ktore
                                    > uwazam za nietolerancyjne, pelne uprzedzenia opartego np.
                                    > na wygladzie czy ludzkiej ulomnosci
                                    >
                                    > > dacie
                                    > > sie w koncu wypowiedziec???
                                    > alez prosze bardzo wypowiadaj sie jak najwiecej mozesz,
                                    > nikt ci nie zabrania, ale licz sie z tym,
                                    > ze twoje wypowiedzi beda poddane krytyce i bedziesz musiala
                                    > bronic swoich pogladow i wypowiedzi
                                    >
                                    > no wiec Nata, co chcialas takiego kontrowersyjnego napisac???

                                    Zdaje sie, ze tu mamy pisac co nas zaskoczylo w USA.
                                    Kazdy jest inny i odczucia sa subiektywne.
                                    Kazdy mial jakies wyobrazenie o USA i mielismy napisac co nas zaskoczylo.
                                    Ja nigdy wczesniej nie jadlam chleba z "waty" i to mnie zaskoczylo, wczesniej
                                    nie nagabywali mnie zebracy i to mnie zaskoczylo bo myslalam glupio ze w USA
                                    ich nie ma. Pierwszy raz bylam w Stanach w 1989 roku.
                                    Ja nie pisze pogladow pisze co mnie zaskoczylo!!!!!!!!!!!!!!





                              • Gość: Ania2 Re: Attitude is everything (prawie wszystkim). IP: *.chello.pl 26.10.04, 17:16
                                Szkoda, że nie zauwazyłes pierwszej części mojej wypowiedzi (plusy)Mialo byc co
                                mnie zaskoczylo. Nie ukrywam, że w stanach bylam stosunkowo krotko i tylko w
                                trzech stanach. Starałam sie zobaczyc jak najwiecej. Jadalam w niezłych
                                restauracjach (zapraszano mnie :) ale rowniez w przydroznych fast foodach.
                                Bylam w eleganckich sklepach, choć przyznaje zakupów nie robiłam zbyt dużo (w
                                tandetnych tez nie!) Napisalam co mi sie podobało, a co nie. Staram sie byc
                                tolerancyjna, ale dla przybysza z Polski duzym zaskoczeniem jest np duzo
                                Murzynów (bylam na poludniu). To nie kwestia rasizmu, tylko innosci, do ktorej
                                zwyczajnie nie przywyklismy. Tak samo jest z otyłymi. Mnie oni nie
                                przeszkadzaja, ale przykro mi gdy patrzę na młode kobiety, ktore ważą na oko
                                150 kg! Co z nimi bedzie za 10-20 lat. Cukrzyca, zawał??? Czy mąz nie poszuka
                                innej???
                                Pozdrawiam
          • Gość: gosc Re: Tak bardzo mi przykro Alu... IP: 198.138.227.* 27.10.04, 15:15
            to prawda co pisze Ania, parkiet widzialem u bardzo bogatych Zydow, ale
            kafelki juz mieli takie jak my w latach 70-tych, ogolnie standarty sa tu badzo
            niskie, moze 5% najbogatszych Amerykanow zyje ?(mieszka i je) jak 90%
            najbiedniejszych Polakow...
            z samochodami jest odwrotnie 90% Amerykanow ma samochody jak 5% najbogatszych
            Polakow
        • jot-23 Re: Co Was zaskoczylo w Stanach? 26.10.04, 13:54
          Gość portalu: gocha napisał(a):

          > mieszkalam w apartamentach i brak prysznica na przewodzie byl bardzo
          > uciazliwy przy myciu wanny.

          to moze wyplywac z roznic kulturowych, widzisz tutaj, sa niemal wylacznie,
          funkcjonalne, wmontowane przysznice, poniewaz ludzie uzywaja ich do mycia sie,
          a nie wanny...taki pragmatyzm.
          • Gość: gocha Re: Co Was zaskoczylo w Stanach? IP: *.aster.pl 27.10.04, 09:39

            > to moze wyplywac z roznic kulturowych, widzisz tutaj, sa niemal wylacznie,
            > funkcjonalne, wmontowane przysznice, poniewaz ludzie uzywaja ich do mycia
            sie,
            > a nie wanny...taki pragmatyzm.
            >
            Sporo jezdzilam po USA. Spalam w Hotelach(drogich)jak placili za nie oraz w
            motelach, zaliczylam kilka apartamentow wszedzie prawie byly wanny i na stale
            prysznic. na campingach zawsze byly kabiny prysznicowe w hotelach nigdy. Ja
            zawsze bralam w USA prysznic ale mialam problem z myciem wanny a wlasciwie z
            plukaniem jej po wyszorowaniu. Radzilam sobie garczkiem z raczka. Dla mnie to
            kwestia wygody. Osobiscie wole na sznurze, ktory zawieszam na uchwycie.
            W Polsce tez uzywamy prysznica i wanny. Mam znajomych ktorzy wogole wymontowali
            w Polsce wanne i maja tylko kabinne. Ja wole jedno i drugie, a szczegolnie
            podoba mi sie duza wanna rozna z masazem!!!!Czasami sie przydaje!!!!!!
            pozdrawiam
    • Gość: molsoncanadian Re: Co Was zaskoczylo w Stanach? IP: 207.35.6.* 27.10.04, 15:57
      US jest ogromnym krajem, wschodnie wybrzeze jest inne od zachodniego, New York
      state nie musi przypominac Arizona State......
      poza tym kazdy kraj jest inny, inne sa problemy, inne sa mozliwosci,
      rozpisywanie sie na temat glowek od prysznicow!!! czy po to ktos jedzie do US
      zeby sie przypatrywac jak wyglada prysznic?
      to samo z otylymi ludzmi, nie widac ich w polsce, bo sie wstydza, bo nie moga
      swobodnie sie poruszac, bo nie moga kupic odpowiednich ubran; to samo dotyczy
      inwalidow, myslicie ze ich w polsce nie ma? sa, niestety sa schowani!
      ameryka jaka jest kazdy widzi, jest rozna, przez wszystkie odcienie skory,
      rozne jezyki i akcenty jezyka angielskiego; jest bogata i biedna, zimna i
      goraca, ma niesamowita przyrode i miejskie dzungle.
      ameryka jest inna niz polska i europa, ameryka zaskakuje tym ze jest inna
      • zielonooka6 Re: tylko glupcy sa zaskakiwani 05.11.04, 10:44
        Gość portalu: barnaki boze napisał(a):

        > trzeba miec otwarty umysl i przyjmowac wszystko takie jakie jest. tylko polski
        > matol moze byc zaskoczony ze usa jest inne niz polska.

        A dziwic tez sie nie mozna????
        To otworz sobie umysl jeszcze troche nie matolku polski to moze uznasz, ze
        niektorzy z nas lubia byc zaskakiwani i dobrze im z tym.
        Przyjmij, ze tak jest:))))))))))
        A ja wiem, ze nic nie wiem:))))))
        pozdrawiam
        matolek polski



          • Gość: Marek Los Angeles Re: Dziwic sie jest ok :)))))))))))))))). IP: *.hrl.com 06.11.04, 01:49
            mieszkam tu 12 lat i nie zaluje ani sekundy ze tu jestem, kazdy dzien jest dla mie ciekawy , jestem bardzo szczesliwy z miejsca gdzie zyje i w sprawach osobistych,
            zyje wygodnie, nie mialbym szans tak mieszkac i tak zyc w Polsce,(zyjac uczciwie) czy nawet w innym kraju, jestem zzyty z Amerykanami i niewielka Polonia, przez
            ktora rowniez mam moznosc poznawac osobiscie znanych Polakow ktorzy nas odwiedzaja, ostatnio sporo muzykow i aktorow,mamy tu festiwal polskich filmow,
            prezny Konsulat. tu skonczylem drugie studia, jestem aktywny wniektorych stowarzyszeniach amerykanskich, czuje sie Polakiem i Amerykaninem,Polska to moja
            ojczyzna(raz w roku odwiedzam) Stany to moj kraj
            • zielonooka6 Re: Dziwic sie jest ok :)))))))))))))))). 06.11.04, 10:12

              > mieszkam tu 12 lat i nie zaluje ani sekundy ze tu jestem, kazdy dzien jest dla
              > mie ciekawy , jestem bardzo szczesliwy z miejsca gdzie zyje i w sprawach osob
              > istych,
              > zyje wygodnie, nie mialbym szans tak mieszkac i tak zyc w Polsce,(zyjac
              uczciwi
              > e) czy nawet w innym kraju, jestem zzyty z Amerykanami i niewielka Polonia,
              prz
              > ez
              > ktora rowniez mam moznosc poznawac osobiscie znanych Polakow ktorzy nas
              odwiedz
              > aja, ostatnio sporo muzykow i aktorow,mamy tu festiwal polskich filmow,
              > prezny Konsulat. tu skonczylem drugie studia, jestem aktywny wniektorych
              stowar
              > zyszeniach amerykanskich, czuje sie Polakiem i Amerykaninem,Polska to moja
              > ojczyzna(raz w roku odwiedzam) Stany to moj kraj

              Ciesze sie, ze tak dobrze Ci sie ulozylo w nowej ojczyznie.
              Ja tez nie zaluje swoich pobytow w USA ale powrot do kraju to zawsze wielkie
              przezycie i radosc.
              PS Wakacje "zycia" byly fantastyczne
              W sumie bylismy w kilkunastu parkach, a najbardziej podobal mi sie malowniczy
              Bryce Canynon, Grend Canynon, Canyonlands , Arches i Navajo National Monument
              prowadzony przez Indian z plemienia Nawachow z darmowym, malowniczo polozonym
              polem namiotowym i wycieczkami z indianskim przewodnikiem do ruin siedzib
              Indian Anasazi. Cisza, spokuj, piekne kaniony
              W pelni sezonu turystycznego bylo tam doslownie kilku zagranicznych
              turystow!!!
              pozdrawiam



              • Gość: Artur Re: Dziwic sie jest ok :)))))))))))))))). IP: *.ss.shawcable.net 14.11.04, 19:26
                Kilka rzeczy:
                Kibelek zawsze pelen wody az po brzegi. Podobno jakis swiezo przybyly Polak byl tym tak zaniepokojony, ze az wezwal hydraulika. Mysle, ze to nie mit a szczera prawda, sam bylem tym na poczatku zaniepokojony.
                Mala roznorodnosc towarow w sklepach - odczuwalem i dalej odczuwam brak tych rzeczy, ktore kupowalem np w Wlk.Brytanii. Rynek pln amerykanski jest ubozszy niz rynek w Londynie (Wlk Bryt).
                Wcale nie jest tak ladnie i kolorowo jak w filmach Holywoodu na ktorych sie wychowalem. Widocznie nie zalozylem na oczy odpowiednich filtrow swietlnych ubarwiajacych rzeczywistosc.
                Powszechna brzydota amerykanskich miast z wyjatkiem wydzielonych tzw turystycznych dzielnic. Szokujace konstraty krajobrazowe miedzy dwiema sasiadujacymi ulicami. W dodatku dochodza do tego wzgledy bezpieczenstwa. Na jednej ulicy jestes bezpieczny a wystarczy, ze zboczysz o 100 m i jestes w strefie dzialania gangu, gdzie bez problemow cie moga ograbic i nawet zabic a bedzie to tylko twoja wina bo sie niepotrzebnie zapusciles w zly rejon.
                Ilosc (przytlaczajaca) rozgrzebanych ulic. Niby to swiadczy o tym, ze gospodarka sie rozwija - ale wyglada to ohydnie.
                Pazernosc na pieniadze pracownikow hoteli i taksowkarzy - bezczelnosc dopominania sie o tipy bez zadnej podstawy jest tak duza, ze pare razy musialem im prostowac glowie, ze normalnie bym im tipa dal, ale z powodu chamskiego dopominania sie jeszcze przed usluga nic z tego nie bedzie.
                Ogromnie duza ilosc czasu przeznaczona na dojazdy przez wielu pracownikow - niekiedy az 4 godziny dziennie- tak: 2 godziny w jedna strone do pracy. Az mi sie nie miesci w glowie, kiedy oni maja zyc lub spac, zwlaszcza, ze niektorzy pracuja oprocz tego dlugie godziny np do 8 wieczor przez wieksza czesc dni w tygodniu.
                W Nowym Yorku gdzie prowadzilem wyklady dla przedsiebiorcow trzymali mnie do polnocy zadajac pytania po wykladzie, pomimo tego, ze wielu z nich zaczynalo prace nastepnego dnia o 5 rano. Naprawde nie wiem skad oni maja az tyle krzepy bo dla wielu z nich trzeba jeszcze bylo dodac 1-2 godziny dojazdu.
                Wielkosc samochodow - przy tym trzeba pamietac, ze 90% ze wszystkich samochodow na drogach, a moze i wiecej niz 90% to samochody wiazace jedynie kierowce. Zadna zaleta zwiazywszy zuzycie benzyny i zanieczyszczenie srodowiska. Ale maly samochod w wypadku drogowym z duzym jest bez szans, wiec malego nikt tez nie chce. Ja rowniez nie chce miec na poziomie oczu zderzaka pickup'u.

                • kly Jeszcze jeden ubogi intelygent pracujacy. 14.11.04, 21:27
                  Gość portalu: Artur napisał(a):

                  " Pazernosc na pieniadze pracownikow hoteli i taksowkarzy - bezczelnosc
                  dopomina nia sie o tipy bez zadnej podstawy jest tak duza, ze pare razy
                  musialem im prostowac glowie, ze normalnie bym im tipa dal, ale z powodu
                  chamskiego dopominani a sie jeszcze przed usluga nic z tego nie bedzie. "

                  Tak, to Ty nalezysz do tych pieprzonych Polakow centusiow ktorym w glowie nie
                  miesci sie zostawienia napiwku. Ubozuchne te Twoje podroze.

                  " W Nowym Yorku gdzie prowadzilem wyklady dla przedsiebiorcow trzymali mnie do
                  polnocy zadajac pytania po wykladzie, pomimo tego, ze wielu z nich zaczynalo
                  prace nastepnego dnia..."

                  Pieprzysz od rzeczy. Napisz jeszcze cos o sobie cwiercinteligencie centusiu
                  i pochwal sie. Forum jest cierpliwe.


                  • Gość: mm moda i kościół IP: *.pl 16.11.04, 00:36
                    Widać, że paru gości ma nadmiar adrenaliny i tylko sie rzucaja tekstami. Idźcie
                    sobie polatać dookoła osiedla jak amerykanie i już przejdzie.
                    A kobitki w USA mają świetnie. Nawet jak mają 40 i lubią się sportowo ubrać to
                    nie ma problemu. W takim np.Old Navy do koloru i wyboru w rozmiarach i fasonach
                    naprawdę dla wszystkich. Za 100$ na wyprzedaży zrobiłam niezłe zapasy.
                    Wydałabym czasem nawet więcej,ale takie Reserved udaje, że u nas tylko szczupli
                    lubią modę.
                    Super w kościołach. Jak już ktoś bywa to z prawdziwego przekonania. No i
                    śpiewaja tak, że wiekszość naszych gwiazd powinna wejść pod ławki.
                    Zostawianie wszędzie otwartych samochodów przynajmniej na Florydzie to szok dla
                    nas.
    • Gość: mac Ogólny syf..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 15:54
      a to dlatego że oczywiście spodziewałem się całkiem czegoś innego.

      Zakochany, jak każdy przeciętny Polak, jeszcze sprzed zmian, w micie o ameryce,
      nagle zderzyłem się z prozaiczną rzeczywistością...

      NYC - kontrola na granicy, kolejki i linie, których nie można przekroczyć,
      gburowate 'next'...

      NYC - brud na ulicach, zapuszczone ulice w samym centrum, ćpuny, dziwki i
      naganiacze (dziewczyni, chłopcy, koka) pod okiem obojetnych policjantów. Walizki
      'rolexów' na chodnikach.

      NYC - zasyfiony pokój w hotelu za $80, zdecydowanie lepiej brać miejsce w
      schronisku młodzieżowym (w tym samym budynku).

      NYC - rano nikt nie śmie opuścić dworca autobusowego (strzeżony przez ochronę z
      pistoletami oczywiście), nikt nie wychodzi poza żółte, policyjne taśmy, czekają
      na ... co? Chyba aż pojawi się więcej ludzi lub transport miejski zacznie działać.

      NYC - totalna arogancja i brak kompetencji obsługi prywatnego Greyhound. Nie
      mają zielonego pojęcia co z ich autobusów jeździ, jeśli nie jest to linia z NYC.
      Paranoja.

      NYC - brudny mały park, z napisem 'odradza się przebywania po zmroku', policja z
      długimi pałami i w kaskach, grupy ćpunów w parku

      NYC - brudne sklepiki w centrum, jakich u nas chyba już od lat się nie
      uświadczy, podobne do egipskich, z latającymi karaluchami.

      Granica z Kanadą - wrzeszczący celnicy na amerykanina, który nie zgłosił do
      odprawy $200, stawiają go pod ścianą jak przestępcę, rzucają telefonem
      komórkowym (myśleli że to zakazany wykrywacz radarów), facet ma przes...

      Niagara Falls - opuszczone, zarośnięte trawą ulice, rozpadające się domy,
      trawniki z rozwalającymi się fotelami, marazm - zwłaszcza w porównaniu ze
      wspaniale utrzymanym kanadyjskim Niagara Falls.

      Kawa w papierowych lub plastikowych kubkach - straszne.

      Zalew grubasów (nie mam nic przeciw ale to Europejczyka szokuje).

      Nawiedzeni 'zbawcy ludzkości' na rogach ulic. Neony z napisami 'Jesus loves...',
      sklepy z bronią, supermarkety z ogniami sztucznymi (chyba Carolina).

      Waszyngton - wiejska, prowincjonalna atmosfera.

      Tłumy w Yosemite, brak miejsc na kempingach (teoretycznie trzeba się wuynosić z
      parku), nikt nie wie jak dojechać do Yellowstone.

      Ogólny niski poziom przeciętnego amerykanina. Doprawdy to ignoranci. Nawet jeśli
      sympatyczni. Cholerny, denerwujący pseudo-patriotyzm, bezmyślne powiewanie
      chorągiewką.

      Rozczarowenie Chinatown we Frisco, spodziewałem się czegoś więcej, tymczasem to
      parę sklepików - w większości dla turystów. Tow NYC jest absolutnie śmieszne -
      ani trochę nie przypomina 'wielkiego' Chinatown z filmów czy artykułów (np. NG).
      Jak chcecie zobaczyć coś naprawdę wielkiego i autentycznego - tzreba pojechać do
      Toronto.

      Straszne pustki w centrum LA. Same samochody, przemykający gdzieś górą kładkami
      nieliczni piesi.

      Sztuczność Las Vegas - ale to trzeba z samej ciekawości zobaczyć. Zwłaszcza w
      dzień uderza brak zieleni, temperatura i pustynia na każdej ulicy (piasek). Noc
      to co innego.

      Zadziwiająca mentalność 'interioru'. Prawdziwi kowboje, choć w truckach. Spokój
      i muzyka country. No i supermarket 24/24 bez klientów (no bo i skąd na puskowiu?).

      Podział - zwłaszcza na południu pomiędzy białych i czarnych. Tam łatwiej to
      sobie wyobrazić oglądając zardzewiałe dachy chałupek, porośniętych
      mchem/porostami (?). Ale to samo można usłyszeć na północy. Amerykanie mają
      spory problem ze sobą...

      Parny poranek w Huston - jak w pralni, dosłownie. Szok zwłaszcza po wyjściu z
      klimatyzowanych autobusów (wszystko jest takie właśnie od sciany do ściany -
      bieda/bogactwo, upał/chłód, brud/czystość, itd...).

      Beznadziejne plaże na Florida Keys (myślałem że są duże i piaszczyste), niezbyt
      przyjemne także od zatoki (np. St.Petersburg), zdecydowanie najlepsze od
      Atlantyku - Daytona. Przy okazji męczące 'przedmieścia' Florydy, połowa drogi w
      nocy przebiegała przez nieustanne miasteczko - jak w Niemczech. Kto tego by się
      spodziewał?

      I tak dalej. Oczywiście nie piszę o pozytywach, które także istnieją - bo te nie
      zaskakują. Niestety zrewidowałem na wielki minus moje wyobrażenie, zwłaszcza po
      parukrotny odwiedzeniu usa.
          • azbest3 Re: "Parukrotna" gehenna :))). 08.01.05, 04:41
            Bonita, nie ma mowy o kopaniu. Ubolewalem tylko, ze moj rodak, McTurysta,
            spocony, obciazony plecakiem i wqrwiony musial "parukrotny" meczyc sie
            podrozujac po tym ohydnym kraju. Narazony byl na gburowatych urzednikow
            i policje z dlugimi palkami nie pozwalajaca McTuryscie przekroczyc zoltej
            linii w zasyfionym Nowym Jorku. To jest po prostu skandal. Outrage!.
            Szkoda, ze moj dzielny i uparty rodak powtorzyl to ohydne doswiadczenie
            "parukrotny". W dlugiej policyjnej pale sie to nie miesci.

            Odpowiadajac ostroznie na Twoje pytanie - to tak. Ale chcialbym sie
            przeslizgnac "niewziety" do lata. Na jesieni moge juz negocjowac ewentualne
            wziecie. Twoja niesmialosc jest urocza, Bonita. A bezposredniosc duza zaleta.
            Z sympatia pozdrawiam nietoksycznie :))).
            • Gość: mac do głąba asfalta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 21:56
              No cóż tobie się nigdy nie udało pomylić jak pisujesz - zapewne często - swoje
              zjadliwości? Niezbyt chce ci się wystukiwac polskie literki, jak widzę, co łapki
              się pocą?

              Przypominam - ale ty pewnie nawet nie wiesz o co tu chodzi - pytanie było - co
              was zaskoczyło w USA...

              Jak napisałem (ale pewnie nie doczytałeś, bo twój zamerykanizowany 'attention
              span' ci na to nie pozwala), było też wiele rzeczy które mi się podobały.

              Powinieneś przyzwyczaić się, że poza paroma nawiedzonymi 'polaczkami', którzy
              zapewne zrobiliby wszysto by dac się wyd... ukochanym amerykanom, jest też wiele
              osób które nie muszą uważać USA za 10 cód świata..;)

              Nieco jogi lub relanium nie zaszkodzi (o ile rozumiesz co to joga lub relanium).
              A co ciebie zaskoczyło w USA? Pewnie na 'twojej' granicy przywitali cię kwiatami
              i przemówieniami?

              Straszny baran z ciebie.... Tylko nie bierz tego zbyt bezpośrednio!
      • visa_nazi Na poprawienie "chumoru"----MAC comedy club:) 10.01.05, 22:48
        Gość portalu: mac napisał(a):

        > NYC - brud na ulicach, zapuszczone ulice w samym centrum, ćpuny, dziwki i
        > naganiacze (dziewczyni, chłopcy, koka) pod okiem obojetnych policjantów.

        Oj, tu sie ubawilem !
        "Pod okiem policjantow" ! Gosciu , ty byles kiedys chociazby w Szczecinie ?
        Chyba nie....
        Za handelek narkotykami w NY State niemalze obligatoryjnie dostaje sie 20 lat
        na mocy do niedawna obowiazujacego Rockefeller Law i przez ostatnie 15 lat na
        ulicy nie widzialem drug dealera, a lubie sobie zajrzec czasem nawet na Spanish
        Harlem. Po co?
        Podobnie- od czasow Gullianiego zniknely z ulic ku.., myjacy szyby
        samochodowe, 90% zebrakow i caly ten chlam.
        "Zapuszczone ulice w centrum miasta" ... ho ho !!! Pewnie 5 Ave przy Plaza
        Hotel, co? A moze widziales to jak skrecales z 5 Ave w Ave of Americas ;)
        Glabie, jak cos przepisujesz z ksiazki, to upewnij sie ze ta ksiazka wydana
        byla w tym roku, a nie 20 lat wstecz :)
        • Gość: mac Do wszystkich 'pantofelków'.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 23:11
          Oczywiście chodzi o poziom - także IQ.

          5th Ave. - przejdź się trochę dalej niż te pare przecznic przy eleganckich
          sklepach. Tak 5 jest nieco dłuższa niż sięga twój intelekt. Potem sobie
          porozmawiamy o tym złocie leżącym na ulicach.

          Musze cię zmartwić jednak, bo byłem w USA w ciągu tych twoich osławionych 15
          lat. Mógłbym ci podać dokładnie co do metra gdzie to widziałem. Cóż ślepota
          kurza opanowuje coraz młodszych, skoro nic nie potrafisz dostrzec, oprócz
          propagandy jaką wciskają ci na FOX News.

          Z niewysłowioną przykrościa opuszczam (już słyszę te okrzyki zachwytu polaczków
          w USA) to forum, bo poziom jest tak niski jak tylko to można sobie wyobrazić.
          Oczywiście odpowiedni dla USA - zapewne.

          Proponuję byście założyli bractwo wysławiania wszystkiego co amerykańskie,
          postawcie sobie jeszcze złotego cielca i bijcie co chwilę pokłony. Podniecajcie
          się tymi 'naj', skoro tylko to wam pomaga. Przypomina mi się Larson (The Far
          Side) i nabuzowane wiewiórki, pokrzykujące 'nuts, nuts, let's get them!'....

          Wam to odpowiada - mnie to nie interesuje.

          Kiedyś (ktoś lubi tu takie rzeczy przywoływać) niektórzy wierzyli bez krztyny
          krytyki, w to co im wmawiano. Gdzie indziej i w innych czasach.

          Tylko nieliczni potrafili dostrzec prawdę. Cóż błogosławieni ignoranci (im żyje
          sie lepiej w nieświadomości). Najgorzej jak od czasu do czasu ktoś was obudzi...
          a kto, mnie to już nie interesuje. Nie mój problem.
          • vip-1 He he , konfabulancik -pedalek :) 10.01.05, 23:22
            Oczywiście chodzi o poziom - także IQ.
            >
            > 5th Ave. - przejdź się trochę dalej niż te pare przecznic przy eleganckich
            > sklepach. Tak 5 jest nieco dłuższa niż sięga twój intelekt. Potem sobie
            > porozmawiamy o tym złocie leżącym na ulicach.

            Nie, maly zmyslaczu. 5 Av to nie pare przecznic eleganckich sklepow....5 Ave to
            co najmniej kilkadziesiat ulic eleganckich sklepow, od 14 AStreet powiedzmy, w
            gore do 59. I dalej, chociaz tam juz sklepow mniej, prawda? No co tam jest
            dalej? Napisz nam, nie obrazaj sie :)
            Tak, 5 Ave idzie az na Harlem, ale to, glupiutki, juz nie jest srodek miasta ;)
            Spij malutki , spij, , NY ci sie przysni.
          • vip-1 No, nareszczie 11.01.05, 14:16
            No i zamknales sie wresczczie i bardzo dobrze.
            Swoje opowiesci "o Ameryce" mozesz ciagle snuc zuchom przy ognisku albo babci
            przy piecu.