camuss
24.08.06, 00:18
Rowniez witam bardzo serdecznie i od razu przechodze do odpowiedzi.
Ale zanim - chce napisac, ze ciesze sie bardzo iz nie zakopala Pani
glowy w piasek i zdecydowala sie odpowiedziec i ustosunkowac sie do
moich wypowiedzi.
Jak Pani dobrze pamieta - Pani syn az tak bardzo nam nie przeszkadzal,
zreszta zajela sie nim moja mama. Napisalem o nim w kontekscie "braku
kompetencji" z Pani strony (pamieta Pani nasze pytanie o wieze Kairska
albo pytania mojej dziewczyny o DOKLADNA godzine wyjazdu/powrotu, nie
wspomne juz o tym, jak dopytywalismy sie o hotel w Kairze; po cichu
Pani przyznala po polski, ze da sie dam przespac a za Pani plecami
Izaak krzyczal, ze to luksusowy hotel, pieciogwiazdkowy - chyba nawet
w nim nie byl skoro pytal, czy moge zrobic Mu zdjecia pokoju).
Osobiscie uwazam, ze w pracy nie ma miejsca dla dzieci, ktore chwilami
moge zdezorganizowac wszystko.
Nie wiem, na jakiej podstawie pisze Pani, ze wyrozniam sie chamstwem.
Dochodzac swoich praw? Nazywajac rzeczy po imieniu?
Po co byla ta cala szopka z wyjazdem do Luxoru, ze rzekomo tam
mieszkamy (jakby policja turystyczna nas o to pytala)
A moze boli Pania to, ze napisalem wprost ile kosztuja dorozki i jak
Pan Henry robi ludzi w balona?
Nie wspomne juz o tym, ze program byl tak elastyczny jak guma do
zucia - jedne rzeczy wypadaly, inne wskakiwaly (zazwyczaj te
dodatkowe platne).
Restauracja w Luxorze - wracalismy juz do Hurghady a jako, ze nasz
hotel jest polozony okolo 20min jazdy do centrum, zdecydowalismy ze
kupimy picie juz tutaj, by nie krecic sie dwa razy. Nie 40 piw a 12 -
to mala i subtelna roznica. Czy my wygladamy na wielbladow, by 40 piw
nosic - gdzie bysmy to zmiescili? Albo Pani celowo zawyzyla te liczbe
(by "ladniej wygladalo" albo dostala bledne informacje)
A co wtedy zrobil Pani szef - casanowa?
Zabronil kelnerowi nas obslugiwac. Czego jak czego, ale predzej
spodziewalbym sie, ze wysadzi nas na srodku pustyni anizeli, ze
ZABRONI KELNEROWI sprzedawania nam czegokolwiek - biedaczek wpierw
mowil, ze piwo cieple, potem ze nie ma, potem ze KTOS mu zabronil...
ostatecznie zszedl z nami na dol i sprzedal rozgladajac sie wkolo czy
przypadkiem KTOS (Izaak) tego nie widzi. Jesli tak wyglada Wasza
"wspolpraca" z restauracja - ze kelner boi sie Izaaka to co dopiero
polscy turysci, jak maja sie czuc bezpiecznie pod jego opieka?
Z dziewczyna wynikla mala klotnia w Pani biurze, poniewaz moja
dziewczyna zaczela szczegolowo pytac - o ktorej jest wyjazd, jaki
hotel, kiedy powrot i Pani zaczela wic sie jak piskorz i zmieniala co
chwile godziny oraz informacje, co moja dziewczyne doprowadzilo do
szewskiej pasji i musialem z Nia wyjsc na chwile (tak wiec "scen" nie
urzadzalismy w biurze jak Pani sugeruje - przykro mi, ze mija sie Pani
z prawda; ale coz, papier wszystko przyjmie; jesli jest cos-
nieprawda, jaka moze mi Pani zarzucic, prosze pisac) Zreszta, Pani
zmiany zdania i informacji byly glowna przyczyna REZYGNACJI mojej
dziewczyny z wyjazdu do Kairu.
Co sie tyczy zony Izaaka - napisala do mnie pierwsza na moj mail.
Pytajac o szczegoly wycieczki (wspomnialem wtedy tylko o tym, ze pilot
dobieral sie do uczestniczek). Poczatkowo niechetnie udzielalem Jej
informacji az w koncu ONA SAMA poprosila mnie o zdjecia by miec
pewnosc, ze to Jej maz - wyslalem.
I bynajmniej nie bylo moim celem niszczenie niczyjego malzenstwa co na
kazdym kroku podkreslalem w korespondencji z Ola (zona Issaka) - ba,
sam nawet pisalem, by to zostawila w spokoju, by na spokojnie
porozmawiali a jak mi pozniej powiedziala, Issak krzyczal "f****ing
people" i "I will kill them" - czy tak zachowuje sie czlowiek
normalny? Ma Pani moj brytyjski numer - jesli Pani szef ma jakies
osobiste zale do mnie, niech zadzwoni. Tylko tu, gdzie mieszkam za
takie slowa mozna zostac pociagnietym do odpowiedzialnosci karnej ale
widac w Egipcie panuja inne prawa i zwyczaje skoro Pan Issak pozwala
sobie na takie zachowanie.
Co sie tyczy owych niewiast, ktore tak milo spedzaly czas z Panem
Issakiem - bynajmniej nie jestem zazdrosny ani o Niego ani o Nie. Nie
bede powtarzal tego, co napisalem juz w innym watku.
Dla mnie takie zachowanie - PILOTA (?) - wydalo sie deliketnie mowiac
nie na miejscu. Bo zapewne nie powiedzial nic Pani, ze o 3 nad ranem
dobijal sie miedzy innymi do naszych drzwi w poszukiwaniu "moniki"?
Nie wnikam, czy impreza z basenu (jak sam sie na drugi dzien chwalil)
przeniosla sie do pokoju hotelowego czy nie - pietnuje sam fakt
UWIEDZENIA uczestniczek. A, ze im sie podobalo (nie watpie) - prosze
zadac sobie pytanie, czy puscilaby Pani swoja corke na wycieczke z
pilotem/wychowawca ktory ma sklonnosci do flirtowania i jak by Pani
zareagowala jakby dowiedziala sie, ze corka o 3 nad ranem upajala sie
chwilami spedzonymi z nim (wychowawca)?
Prosze mi napisac, gdzie "oczernilem" kogokolwiek - chyba, ze pisanie
prawdy w Egipcie to oczernianie kogos? To nie ja nazwalem te
dziewczyny "malymi ku***wkami" - tylko jedna z uczestniczek wycieczki
i nawet zona Issaka w prywatnej korespondencji do mnie (przepraszam,
moze nie powinienem ujawniac takich informacji, ale chyba Pani pisze
posty w oparciu o jakies nieprawdziwe informacje) Prosze pamietac, ze
nie mozna wysuwac wnioskow na podstawie relacji osob trzecich - jak to
Pani czyni. Ja tam bylem, widzialem wiec relacje zdalem i PODKRESLAM -
moj post nie mial byc "erotycznym skandalem" ale chcialem pokazac:
- niekompenetcje Waszego biura
- dac wskazowki, jak zaplacic za te sama usluge piec razy mniej
- ukazac moje oburzenie zachowaniem Issaka w stosunku do nas i Jego
zachowaniem w stosunku do innych uczestniczek
Nie wiem, czy zadala sobie Pani trud, by przeczytac posty, ktore
napisalem - w jednym z nich pozwolilem sobie na takie oto
stwierdzenie, ze POLECAM WASZE BIURO pod warunkiem, ze wszystko
dokladnie sie wczesniej ustali, wypyta a jesli jest sie dziewczyna "z
zasadami", by unikac towarzystwa pana Issaka. Tak wiec prosze mi nei
sugerowac, ze mam jakis uraz czy wmawiac mi, ze jestem zazdrosny i...
no wlasnie, co - pisze nieprawde? Jesli tak, prosze wykazac mi w
ktorym miejscu sklamalem to chetnie skonfrontuje moja wiedze z Pani
informacjami.
Jestem osoba szczera i to na dzien dobry powiedzialem to Pani -
chociazby jak kupowalismy wycieczke do Kairu. Zapytalem prosto z
mostu, co to za hotel czy jakis kiepski i dopiero jak zaznaczylem, by
(delikatnei mowiac) nie sciemniac mi - przyznala Pani, ze hotel nie
nalezy do najlepszych a w tym samym momencie Pani szef krzyczal "good
hotel, five stars, very good" - pani zaczerwieniona i zazenowana
szepnela "prosze go nie sluchac"? Czy to tez jest nieprawda?
Konfabulacja?
Oczywiscie, ze nie twierdze, ze jestescie idealnym biurem - ba, moi
Rodzice zachwyceni byli "safari" (chociaz przyznam, ze w Sharm El
Sheikh uraczono nas wiekszymi atrakcjami w pozytywnym tego slowa
znaczeniu). Napisalem takze, ze sharm
el naga tez Wam sie udala - ale przy okazji napisalem, jak mozna
samemu tam dojechac - MOZE TO WAS BOLI, ze doradzam innym, jak nie dac
sie wrobic w "egipskie ceny"?
A skoro zarzucamy sobie nawzajem klamstwa (z Pani strony nie poparte
zadnymi cytatami badz opisaniem sytuacji) - przypomne. Pamieta Pani,
jak pytalem o nurkowanie? Pamieta Pani, jak bardzo mi zalezalo na tym,
by ktos z obslugi mogl robic zdjecia pod woda? Uslyszalem, ze jasne -
mozliwe, za doplata (ok!) Na miejscu sie okazalo, ze nie ma takiej
mozliwosci. Nie wspomne juz o "wstepie do nurkowania", ktory zostal
przeprowadzony w iscie ekspresowym tepie (5minut) - moze bym sie nie
czepial, ale bardzo zalezalo mi na zdjeciach pod woda a tu nic. Moze
bym sie nie czepial, jakbym nie mial porownania ale na nieszczescie
Wasze porownanie mam i moj post nie jest po to, by Was oczerniac tylko
wykazac pewne niedociagniecia, by teraz ludzie byli wyczuleni -
chociazby na "2dniowy luxor, ktory niczym praktycznie nie rozni sie od
1dniowego oprocz ceny" czy chocia