Dodaj do ulubionych

USA czy Kanada? gdzie ciekawiej?

26.06.05, 03:17
Kanada ma wieksza powierzchnie i jest bardziej dzika, mniej ludzi
duze miasta z charakterem Vancouver i Montreal
Toronto tez duze ale nic ciekawego
Parki Narodowe
Banff, Jasper, Glacier, Pacific Rim (West Coast Trail!)
dalej na wschod robi sie troche nudniej, ladne krajobrazy
Great Lakes, St Lawrence River ale parki narodowe takie sobie

USA bardziej urozmaicone klimatycznie,
turystyczne miasta
to Las Vegas, Los Angeles, Miami, Orlando, New York, San Francisco itd

Parki Narodowe:
Grand Canyon, Everglades, Olympic, Yosemite, Glacier, Rocky Mountain,
Yellowstone, Zion, Bryce Canyon,

gdybyscie musieli/mogli wybierac pomiedzy Kanada i USA?
co was bardziej intryguje
multicultural Kanada pachnaca zywica
czy amerykanski melting pot
Obserwuj wątek
    • jetlag1 Re: USA czy Kanada? gdzie ciekawiej? 26.06.05, 03:30
      A Ty, gdzie bys wolal jechac do Hiszpani czy Albani?
    • Gość: pol Re: USA czy Kanada? gdzie ciekawiej? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 26.06.05, 03:45
      Webierz USA, jak jestes chrzescianinem. "Melting pot", to chwyt propagandowy.
      Pod pozorem "wszystkie religie, obyczaje, kolory skory itd. sa OK" wprowadza
      sie setanik religie. Ten kraj jest zalozony przez chrzescian uciekajacych z
      starego kontynentu przed przesladowaniami religijnymi, nie jak mowia w Europie,
      przez przestepcow. Chyba, ze maja na mysli przesladowania chrzescian, co
      czynilo ich "przestepcami" w Europie za wyznawana religie(np. Hugenoci). To
      Australia byla zasiedlana przez prawdziwych przestepcow. Powodzenia.
      • bushwacker Re: USA czy Kanada? gdzie ciekawiej? 26.06.05, 04:24
        to o czym piszesz to daleka historia

        Huguenots (french protestants) to tylko jedna z bardzo wielu grup etniczno-
        religijnych w USA.
        Dzisiaj chyba trudno ich zidentyfikowac jako wyrazna osobna grupe
        Jak wiekszosc grup etnicznych, ktorzy przybywali falami przez
        ostatnich kilka wiekow, Huguenots stopniowo ulegli urokowi melting
        pot.
        Trudno powiedziec czy to dobrze czy zle, ale IMHO
        immigrants, ktorzy potrafia dostrzec wartosci w american lifestyle
        i melting pot radza sobie duzo lepiej i maja duze lepsze szanse aby
        osiagnac american dream
        Immigrants, ktorzy zyja w gettach etnicznych typu Jackowo nie wiedza co traca...
        • Gość: pol Re: USA czy Kanada? gdzie ciekawiej? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 26.06.05, 05:19
          Sprawasz wrazenie, ze nie zrozumiale, wiec pozwole sobie rowniesz "przekrecic".
          Gazeta.pl > Kultura > Informacje Niedziela, 26 czerwca 2005


          Zamknięte osiedla, czyli getta dla bogatych






          Projekt osiedla "Marina" w Warszawie



          ZOBACZ TAKŻE


          • Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte (02-11-04, 02:00)
          • Mój dom, czyli moja twierdza (04-09-03, 10:18)






          SONDAŻ



          Chciał(a)byś mieszkać w zamkniętym osiedlu?

          Tak
          Nie
          Już mieszkam








          Dariusz Bartoszewicz, Jerzy S. Majewski 24-06-2005, ostatnia aktualizacja 24-
          06-2005 18:08

          W Warszawie jest już kilkaset osiedli zamkniętych. Inwestorzy wyrąbują z
          przestrzeni publicznej coraz większe kawałki. Grodzą je i ustawiają w ich
          bramach strażników. Budzi to zaciekawienie przybyszów ze "starej Europy", w
          której płotów jest o wiele mniej - i są one niższe



          Coraz wyraźniej widać granicę między tym, co publiczne, a tym, co prywatne.
          Chodnik przy prywatnym obiekcie jest równy, dobrze oświetlony, a zieleń
          zadbana. Porządku pilnuje ochrona. Życie wyższej klasy średniej toczy się
          między grodzonym osiedlem, biurowcem i galerią handlową z kinami i
          restauracjami - coraz częściej z garażu do garażu, bez konieczności stawiania
          stopy na terenie publicznym.

          Przestrzeń publiczna, za którą odpowiadają władze samorządowe oraz policja,
          ulega degradacji. Na obrzeżach wyrastają handlowe molochy, a ulice w centrach
          miast pustoszeją, są mniej bezpieczne niż kiedyś. Najwyraźniej widać to w
          Warszawie.



          Nowy archipelag Gułag

          Za wysokim fortecznym wałem z XIX w. powstaje Osiedle Marina Mokotów. To
          zamknięta dzielnica na ok. 5 tys. mieszkańców - getto zamożnych. Stołeczne
          władze sprzedały deweloperowi 32 ha, nie wytyczyły jednak sieci publicznych
          dróg. Za wałem i płotem będą apartamentowce i rezydencje z ogrodami, ulice,
          chodniki, sklepy, park, a nawet sztuczne jezioro. Urokliwe "miasto" - za
          szlabanem jak na granicy państwowej - zaprojektował jeden z najwybitniejszych
          polskich architektów Stefan Kuryłowicz z zespołem.

          - Grodzenie tak ogromnego osiedla rozrywa miasto. To absurd. W Warszawie tworzy
          się jakiś archipelag Gułag. Wszędzie parkingi za płotem, budki strażników. I
          kolejne "obozy" do mieszkania! Musi wreszcie przyjść opamiętanie - denerwuje
          się dr Andrzej Kiciński, szef Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej.

          Przypomina, że przed wojną podwórka na starej Ochocie były pogrodzone, ale
          furtki zamykano co najwyżej na noc. W ciągu dnia dało się nimi przechodzić na
          przestrzał. Podobnie było na osiedlach społecznych Warszawskiej Spółdzielni
          Mieszkaniowej na Żoliborzu. W PRL płoty i mury miały runąć, tereny osiedlowe
          zamieniały się w przestrzenie otwarte dla wszystkich. Miało to oczywiście
          ciemne strony: przestępczość była wtedy niższa, problemem był jednak wandalizm
          i dewastacja.

          - Kiedy budowano osiedle Sady Żoliborskie, do prof. Haliny Skibniewskiej
          przychodzili notable i szefowie spółdzielczości z ideą grodzenia. Zgodziła się
          tylko na niskie murki i żywopłoty - mówi Andrzej Kiciński.



          Ameryka w awangardzie

          W USA jest już ok. 150 tys. "gated communities", żyje w nich ok. 30 mln ludzi.
          Najwięcej w Los Angeles, Phoenix, Chicago, Houston, Nowym Jorku i Miami. - Od
          lat 60. powstają tam osiedla z kontrolowanym dostępem, prywatyzowane są
          przestrzenie publiczne. W niektórych zdarzają się nawet fosy i mosty zwodzone -
          mówi Jacek Gądecki z Instytytu Socjologii UMK w Toruniu, który pracuje nad
          doktoratem o grodzonych osiedlach w Polsce i USA.

          W Ameryce wyróżnia się trzy typy takiej zabudowy: pierwszy to zespoły
          luksusowych domów, np. wokół pól golfowych czy kortów tenisowych, i wioski
          emeryckie. Ich mieszkańców łączy podobny styl życia (stąd termin "lifestyle
          communities"). Kolejna grupa jest określana hasłem "prestige" (np. Beverly
          Hills w Los Angeles). I wreszcie typ trzeci - "bezpieczne społeczności" -
          osiedla za bramą, które powstały na fali strachu, jaka przetoczyła się w USA w
          latach 80., z ulicznymi walkami gangów w tle. - Wtedy zaczęły się akcje
          grodzenia nawet w dzielnicach peryferyjnych, aż po rozstawianie betonowych
          zapór w poprzek ulic - mówi Jacek Gądecki.

          Mniej więcej jedna trzecia takich osiedli to luksusowe zespoły dla klasy
          wyższej i średniej wyższej, w jednej trzeciej zamieszkują je emeryci, pozostałą
          część stanowi przestrzeń życia klasy średniej. Przybywa też w USA
          robotnicznych "domów za bramą". - W wielkich metropoliach grodzą się głównie
          bogaci. Im bliżej granicy z Meksykiem, tym więcej płotów. Tam grodzą się też
          biedniejsi, boją się imigrantów - mówi Jacek Gądecki.

          Skrajny przypadek - wspólnotę "Hidden Hills" ("Ukryte wzgórza") w Kaliforni,
          zamieszkałą przez bogaczy z garażami na sześć samochodów, opisał Andrew Stark w
          eseju "America, The Gated?" (1998 r.). Przywołuje go opracowanie prof. Bohdana
          Jałowieckiego "Rezydencje i zespoły rezydencjalne w Warszawie", przygotowane w
          2001 r. na zlecenie stołecznych władz: "Wszystkie budynki >>Hidden Hills<< z
          wyjątkiem ratusza znajdują się wewnątrz ogrodzenia. Miasteczko to jest
          pełnoprawną gminą, która zajmuje się wszystkimi sprawami od bezpieczeństwa
          przez wydawanie pozwoleń budowalnych aż po wywóz śmieci. Wszystkie te usługi są
          opłacane przez lokalny podatek, który może być odliczany od podatków stanowych
          i państwowych. (...) W istocie jest to niemal eksterytorialny prywatny obszar,
          strzeżony przez własną policję".

          Ciekawe, kiedy zamożni Polacy zbuntują się przeciw płaceniu podatków? Przecież
          oni już dzisiaj "miasto dla wszystkich" postrzegają jako obce, nieprzyjazne i
          źle zorganizowane. Za bezpieczeństwo swojej przestrzeni życiowej - grodzonych
          osiedli, biurowców i centrów handlowych z prywatną policją - płacą sami.

          Francja nie lubi grodzenia

          "Osiedla za bramą" są też charakterystyczne dla miast latynoamerykańskich, w
          których bogacze chronią się przed nędzarzami. Dużo ich w Afryce Południowej,
          Azji Środkowej i Południowo-Wschodniej. W państwach Europy Zachodniej,
          Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii grodzonych osiedli jest mało, ale prawie
          każdy kraj ma już przynajmniej po kilka takich przykładów. Najlepiej przyjęły
          się w Wielkiej Brytanii i są tam powszechnie akceptowane. We Francji prawie ich
          nie ma. - W starym Paryżu ludzie mieszkają w kamienicach. Przestrzeń prywatna
          zaczyna się za bramą. Przestrzeń publiczna to ulica wyznaczana pierzejami,
          placami, parkami - przypomina architekt Andrzej Chołdzyński, pracujący w
          Warszawie i Paryżu.

          Jak opowiada, za czasów generała de Gaulle'a - pod wpływem Le Corbusiera,
          autora koncepcji "maszyn do mieszkania" - postawiono na budowę osiedli z
          wielkiej płyty. Tak jak bloki u nas miały stać w zielonej, otwartej
          przestrzeni. Jednak osiedla zamieniały się w slamsy. Od 20 lat są wyburzane. -
          Zamiast tego wokół Paryża zaczęto budowę miast satelitarnych - mówi
          Chołdzyński. Ich urbanistyka nawiązuje do tradycyjnego miasta. Są tam place i
          ulice. Strefy dla pieszych. O grodzeniu nie ma mowy. - Nie pozwoliłyby na to
          plany zagospodarowania - zapewnia

          • bushwacker Re: USA czy Kanada? gdzie ciekawiej? 26.06.05, 12:44
            wystarczylo chyba podac link
            artykul kiepski jak za czasow PRL
            stereotypy i wyolbrzymianie, niezreczny sensacjonalizm, wybiorczosc i
            naduzywanie zrodel i
            przede wszystkim slaba znajomosc tematu
            Typowa GW gdzie oprocz kilku dobrych ambitnych dziennikarzy
            reszta to szara masa pretenders na miare Kolonko

            Jezeli masz wlasne opinie, jezeli masz sam cos do powiedzenia to napisz
            przepisywanie wypocin z GW nie ma sensu
            • Gość: pol Re: USA czy Kanada? gdzie ciekawiej? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 26.06.05, 16:54
              Sorry, masz racje powinienem podac tylko link. Jak nagina sie historje juz
              odpowiadalem "the_american". Ale poruszyles ciekawy wontek z
              tym "odseparowywaniem sie" pewnych grup ludzi. Oczywiscie media/propaganda
              twierdza, ze nie powinno byc nawet granic panstwowych, patriotyzmu i wszyscy
              ludzie na ziemi powinni miec TYLO JEDEN BANK CENTRALNY. Granice w USA, w
              przeszlosci chronily ich mieszkancow PRZEDEWSZYSTKIM przed tanim imporetem dubr
              materialnych. Czyli jak juz wypracowano sobie jakis tam standart zycia, co jest
              zwiazane z kosztami produkcji, to chciano, to zabespieczyc przez pobieranie cel
              na importowane towary. Cla, ktore poprostu WYROWNYWALT(nie przesladowaly, jak
              to media twierdza) cene produktow amerykanskich z obcymi. To wlasnie uczynilo z
              Ameryki potege gospodarcza, ktora obecnie z braku tych oplat celnych jest
              szczatkowa. Pozdrowienia.
      • the_american Na bakier z historia?? 26.06.05, 06:13
        Do czasu Rewolucji Amerykanskiej przestepcow zsylano do Ameryki. Zyciestwo
        rewolucji Amerykanskiej ta mozliwosz zamknelo. I wlasnie dla tego
        Britain "odkryla" Australie i zaczela tam zsylac przestepcow.

        Tak w Ameryce jak i w Australii osiedlali sie rowniez ludzie wolni; wplyw
        przodkow-zeslancow jest jednak zauwazalny w obu :)))

        Przed Rewolucja Ameryka Polnocna (jej atlantycka czesc, mniej wiecej od
        Tennesie do Nova Scotia i do Missisipi na zachodzie) to byla ta sama kolonia,
        podzielona na stany. W czasie Rewolucji Patrioci (wg. innych rebelianci czy
        bandyci) zdobyli przewage na poludniu, zas Lojalisci (wierni koronie
        Brytyjskiej) na polnocy: Ontario, Quebec i Maritimes. Po rewolucji bylo wiele
        przesiedlen w tym duchu.

        Wojna 1813 - 15 nic nie zmienila.

        Tak wiec Amerykanie i Kanadyjczycy maja tych samych przodkow, tyle ze sie ci
        przodkowie pobili i podzielili.

        No i z czasem wszystko sie rozwodnilo. Kupno Luizjany, Florydy, odebranie
        Meksykowi polowy terytorium, przylaczenie Texasu, Oregon Territory, to wszystko
        Amerykanow "rozwodnilo" podobnie jak imigracja z Irlandii, Galicji, Puerto
        Rico, etc.

        Do Kanady emigrowali glownie Brytyjczycy; dopiero pod koniec XIX wielu wpuscili
        wielu imigrantow z Galicji (osiedleni na preriach). Dzis Kanada dalej
        sie "rozwadnia": orientals, arabs, turks ....

        No to gdzie jechac?? Zalezy co Cie interesuje, jakie masz fundusze i ile czasu.
        Oba kraje maja duzo do zaoferowania, pod warunkiem ze do Kanady nie wybierasz
        sie zima (chyba ze na narty??).
        • Gość: pol Re: Na bakier z historia?? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 26.06.05, 16:21
          the_american napisała:

          > Do czasu Rewolucji Amerykanskiej przestepcow zsylano do Ameryki. Zyciestwo
          > rewolucji Amerykanskiej ta mozliwosz zamknelo. I wlasnie dla tego
          > Britain "odkryla" Australie i zaczela tam zsylac przestepcow.
          >
          > Tak w Ameryce jak i w Australii osiedlali sie rowniez ludzie wolni; wplyw
          > przodkow-zeslancow jest jednak zauwazalny w obu :)))
          Ze zekomo na Ameryke maja wplyw zeslani tutaj przestepcy, jest od dawna uzywane
          w Europie(propaganda). Ma to na celu pokazanie, ze Europa jest lepsza. Ignoruje
          sie wlasciwy powod zasiedlania Ameryki P.. Tym powodem bylo znalezienie Z
          CHRONIENIA przed przesladowaniami religijnymi wlasnie w Europie. Nie uczy sie,
          ze religia chrzescianska nakazuje walczyc z ZLEM, nawet jak te zlo pochodzi od
          rzadu danego kraju. Czyli nasze amerykanskie wystapienia przeciwko zlym rzada
          (np. w Europi), nazywa sie przestepstwami na starm kontynecie(ostatnio i w
          Kanadzie). Poprostu w Europie zle tlumaczy sie Pismo Swiente(KJV), "Romans"
          13:1;7, gdzie nakazuje sie posluszenstwo tylko tej wladzy, ktora pochodzi od
          Bog, czyli przstrzega PRAWA BOZE. Oczywiscie jak nie przestrzega P.B., to nie
          nalezy jej uznawac. Wrecz jest to zabronione.
          > Przed Rewolucja Ameryka Polnocna (jej atlantycka czesc, mniej wiecej od
          > Tennesie do Nova Scotia i do Missisipi na zachodzie) to byla ta sama kolonia,
          > podzielona na stany.
          Stany WTEDY, to oczywiscie jak osobne kraje, z wlasnymi konstytucjami, tylo
          polaczone wspulna historia, pochodzniem, checia prowadznie chandlu miedzy
          stejtami, czy posiadania bespiecznych granic. TYLKO dal wspulnego
          bezpieczestwa/obrony i chandlu miedzy stejtami zaakceptowano(10lat po wojnie o
          niepodleglosc) federalna konstytucje, ktora byla podrzedna w porownanu z
          stejtowymi konstytucjami(Article X of The Bill of Rights).
          W czasie Rewolucji Patrioci (wg. innych rebelianci czy
          > bandyci) zdobyli przewage na poludniu, zas Lojalisci (wierni koronie
          > Brytyjskiej) na polnocy: Ontario, Quebec i Maritimes. Po rewolucji bylo wiele
          > przesiedlen w tym duchu.
          >
          > Wojna 1813 - 15 nic nie zmienila.
          O ktorej wojnie mowa? Moze o tej z 1812 kiedy to Brytyjczycy chcieli sila
          nazucic USA bank centralny z Londynu i w ten sposob zniewolic byle "swoje"
          kolonie(co im sie dopiero udalo w 24 grudnia 1913)?
          > Tak wiec Amerykanie i Kanadyjczycy maja tych samych przodkow, tyle ze sie ci
          > przodkowie pobili i podzielili.
          Tak, maja tych samych. Czyli paru zeslancow i duzo chrzescian. Na marginesie. W
          czasie wojny o niepodleglosc NYC byl po stronie Brytyjczykow jak Kanada. Nie
          chcieli stracic klijentow chandlowych z Europy.
          > No i z czasem wszystko sie rozwodnilo. Kupno Luizjany, Florydy, odebranie
          > Meksykowi polowy terytorium, przylaczenie Texasu, Oregon Territory, to
          wszystko
          Tak, przylaczono do USA. Stalo sie to wlasciwe na zyczenie kolonizatorow tam
          mieszkajacych(nie z inicjatywy USA). Jeszcze w tedy rzad USA reprezentowal wole
          narodu. Poprostu
          osiedlency na terenach wszodnich, dzisiajszego USA, wybrali USA za kraj w
          ktorym chca mieszkac. A wybrali miedzy innymi USA, bo wtedy nieplacilo sie
          podatku od posiadlosci i zarobkow(wprowadzono dopiero je wczasie II WS, zekomo
          na pokrycie kosztow wojny, ktore mialy byc wycofane po jej zakonczenu). Meksyko
          pobieralo te podatki juz wtedy od swoich obywateli.
          Osadnicy poprosili rzad USA o wsparcie wojskowe. Co nazywamy dzisiaj wojna z
          Meksyko.
          > Amerykanow "rozwodnilo" podobnie jak imigracja z Irlandii, Galicji, Puerto
          > Rico, etc.
          >
          > Do Kanady emigrowali glownie Brytyjczycy; dopiero pod koniec XIX wielu
          wpuscili
          >
          > wielu imigrantow z Galicji (osiedleni na preriach). Dzis Kanada dalej
          > sie "rozwadnia": orientals, arabs, turks ....
          >
          > No to gdzie jechac?? Zalezy co Cie interesuje, jakie masz fundusze i ile
          czasu.
          >
          > Oba kraje maja duzo do zaoferowania, pod warunkiem ze do Kanady nie wybierasz
          > sie zima (chyba ze na narty??).
          Zgadzam sie, ze oba kraje maja duzo do zaoferowania, ale mimo wszystko
          doradzalbym USA jak chce sie troche chociaz odetchnas od socjalizmu
          europejskiego. Pozdrowienia.
          • Gość: a to heca a więc w 1812 to Anglia napadła na USA??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 16:52
            - czy tego uczą w USA czy też tak ci wyprano mózg???

            PS. sprawdzaj od czasu do czasu pisownię, bo robisz kupę błędów ortograficznych
            - a nie jest to jakimkolwiek usprawiedliwieniem, że nie ejsteś w Polsce - chcesz
            używać tego języka, więc się choć minimalnie staraj...
            • Gość: pol Re: a więc w 1812 to Anglia napadła na USA??? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 26.06.05, 16:57
              Czlowieku, a wiedziales, ze ona sie wogele odbyla?
              • Gość: pol Re: a więc w 1812 to Anglia napadła na USA??? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 26.06.05, 18:10
                Jak czytasz o tej wojnie, to przyjmi, ze P. Madison byl zdrajca i zwroc uwage
                do czego on namawial US Kongres.
                • Gość: :)) ładnie to tak kłamać publicznie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 19:14
                  • Gość: pol Re: ładnie to tak kłamać publicznie??? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 27.06.05, 23:41
                    Klamac???
                    www.tomvalentine.com/html/london2.html
                    • Gość: :)) Re: ładnie to tak kłamać publicznie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 00:01
                      Moze o tej z 1812 kiedy to Brytyjczycy chcieli sila
                      nazucic USA bank centralny z Londynu i w ten sposob zniewolic byle "swoje"
                      kolonie(co im sie dopiero udalo w 24 grudnia 1913)?
                      ----
                      w ten sposób sugerujesz że to Brytyjczycy napadli na biedne USA, gdy tymczasem
                      to USA miało chrapke na Kanadę, tak jak popzrednio na inne ziemie w Ameryce,
                      tyle że im sie to nie udało

                      Bo nie licze za wielkie osiągnięcie (USA) doprowadzenia do spalenia Waszyngtonu
                      :)))
                      • Gość: pol Re: Kto klamie? Nieuk sie pyta???????? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 28.06.05, 01:09
                        Kanadyjski patryjotyzm przez ciebie przemawia. Ludzie USA, Kanady czy Anglii w
                        tych wojnach nie byli pytani o zadanie. Teraz mysl. Wiem ze jestes mlody i
                        porywczy. Probuje tutaj wytlumaczyc, ze to bankierzy wywoluja wojny. Jak
                        pojmiesz chciaz tyle co tu dotychczas bylo napisane, to OBIECUJE, ze wytlumacze
                        jak bankierzy nawet doprowadzili do wojny o niepodleglosc USA, nazucili US
                        konstytucje z ktorej Amerykanie sa tak dumni. Nawet mozemy rozmawiac dlaczego
                        to zrobili i jak Europa zostala wykiwan przez City of London, a nie przez narod
                        brytyjski. Ale dopuki nie chce sie nikomu nawet troche mysle.
                        Pozdrowienia.
                        • Gość: dazzeled ale o co ciebie chodzi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 09:32
                          jakąś krucjatę osobistą prowadzisz?

                          fakty sa faktami

                          to że USA napadło na Irak z powodów ekonomicznych (akurat nie banki tu grały
                          rolę ale firmy petrochemiczne), nie zmienia faktu że to USA napadło a nie odwrotnie
                          • Gość: pol Re: ale o co ciebie chodzi??? IP: *.ct.gemini.ntplx.com 28.06.05, 15:11
                            Czy US narod jest reprezentowany przez US Kongres? Tak. Czy US Kongres
                            wypowiedzial wojne Irakowi? Nie. Czy US Kongres powolal Prezydenta na
                            naczelnego dowudce sil zbrojnych USA jak to sie robi w czasie wojny? Nie. Wiec,
                            czy ta wojna jest w imie narodu amerykanskiego? Nie. Kto czerpie dochod z tej
                            wojny, ten jest najprawdopodonie odpowiedzialny za nia. Dzieku komu te wielkie
                            korporacje wogle istnieja? Dzieki BANKIERA. Czy Ameryka potrzebuje oliwe
                            wlasnie z bliskiego wszchodu? Nie(Ma ja na Alasce, ale w przypadku wydobywania
                            jej tam, to wydobycie bylo by katrolowane przez narod amerykanski. Oczywiscie
                            nie ma tej katroli w Iraku. Kraje B. Wszchodu i inne chcialy ruwiesz
                            wyeliminowac z swojego chandlu uzywanie USD. Chcialy pieniadza opartego na
                            zlocie, co oczywiscie zniszczylo by amerkanski bank centralny FRS, ktory jest
                            prywatnym bankiem i inne banki centralne swiata). Pozdrowienia.
                            • Gość: ............. wybacz - ale to kompletny bełkot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 19:53
    • Gość: Europa Oczywiście KANADA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 08:52
      ale na stałe czy turystycznie? - to przede wszystkim

      oczywiście ci z USa będą tu zachwalać USA,a tych z Kandy tu nie ma lub są takimi
      frustratami, że uwielbiają USA :)

      co do historii - ktoś pisał że do USA zsyłano przestępców, no to w Kanadzie
      dlatego jest tak bardzo bezpiecznie :)

      ogólnie Kanada jest lepsza dla normalnych ludzi, którzy chcą żyć normalnie - USA
      zapewne łatwiejsza do robienia szwindli i ewentualnego szybkiego dorobienia się
      - pozostała nadal cywilizacyjnym dzikim zachodem :)

      natomiast nie zgodzę się absolutnie z twoim stwierdzeniem o Toronto - właśnie
      dla kogoś kto je widział i był tam dłużej niż 5 minut (oczywiście zakładam że
      jest wystarczająco inteligientny by przyswoić i zrozumiec to, co go otacza) -
      jest to jedno z najbardziej ciekawych miast świata - włączając w to czołówkę
      miast amerykańskich. Ale nie mam zamaiaru tego uzasadniać, bo jak ktoś jest
      uprzedzony, to go i tak nic nie przekona.

      a turystycznie - najlepiej zobaczć oba kraje

      PS
      Kanada została 'odkryta' przez Europejczyków jako pierwsza i tam urodził się
      pierwszy biały - ale to już tylko jako ciekawostka
      • xjkw Re: Oczywiście KANADA 26.06.05, 19:24
        > Kanada została 'odkryta' przez Europejczyków jako pierwsza i tam urodził się
        > pierwszy biały - ale to już tylko jako ciekawostka

        Nie slyszalem o tym. Mozesz podac jakis link?
        • Gość: pol Re: Podroze Leif Ericson IP: *.ct.gemini.ntplx.com 26.06.05, 20:28
          Ok. roku 1000 Leif Ericson(Viking) i jego zaloga odkryl Ameryle. Dotarl do niej
          przez: Iceland, Greenland, New Foundland(obecna Canada), Nova Scotia(Canada),
          Cape Cod(USA) i Long Island(USA). Na New Foundland do dzisiaj zachowaly sie
          dowody ich osadnictwa. Przybywali do Greenland do roku 1357. Na kontynencie
          amerykanskim(poza N. F.) jednak nigdy nie umocnili sie i nie bylo tutaj stalego
          osadnictwa. Nie znano jeszcze broni palnej i "przyjacielscy" indianie ich po
          prostu wymordowali, kiedy Viking probowali tam sie osiedlic.
        • Gość: :)) linki do informacji o Wikingach w Kanadzie-1000rok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 23:55
          oczywiście - ja też do pewnego momentu o tym nie słyszałem, ciekawe dlaczego?
          Oczywiście to pytanie retoryczne.

          Podaję linki gdzie możesz dowiedziec się o tym i o innych zdarzeniach:
          pierwsza osada L'Anse aux Meadows:
          www.canadianencyclopedia.ca/index.cfm?PgNm=TCE&Params=J1ARTJ0004527
          Ta strona jest ciekawa:
          www.phmc.gc.ca/flash/default-en.asp?t=1&RT=&Num=&SID=
          a konkretnie rok 1000:
          www.phmc.gc.ca/flash/search-en.asp?ft=0|0|0|0|0|1|1000|_level1.timeLine_mc.yearsContainer_mc.yearMOver0_mc|1000&t=1&N=20001+1000&Num=&RT=&ss=1&SID=
          lub o Wikingach:
          www.phmc.gc.ca/cmh/en/page_11.asp?flash=1
          kolonizacja Vineland:
          www.phmc.gc.ca/cmh/en/page_12.asp?flash=1
          także
          history.cbc.ca/histicons/
          lub (o Wikingach):
          history.cbc.ca/history/?MIval=EpContent.html&series_id=1&episode_id=1&chapter_id=3&page_id=2&lang=E


        • legacy2003 Re: Oczywiście KANADA 28.06.05, 00:32
          Pytanie bylo zle sprostowane. USA vs. Kanada? To na jakie wakacje chcesz sie
          wybrac? 2 miesieczne? Nawet tyle czasu by nie starczylo na zwiedzenie jednego z
          wyzej wymienionych krajow. Pytanie powinno brzmiec inaczej. Ktore z miast w
          USA i Kanadzie warto zwiedzic najbardziej? Albo ktory park narodowy? Nie bylem
          jeszcze we wszystkich wiekszych parkach, bo jest ich duzo, takze nie wypowiadam
          sie na ten temat. Za to zalaczam moje top-10 miast na kontynencie Ameryki
          Polnocnej. Radze rozeznac sie PRZED wyjazdem, a nie jechac w ciemno:

          1. Washington DC. Kultura, historia, klimat umiarkowany, wzglednie bezpiecznie,
          dobry system komunikacji miejskiej, fajne kluby. Brak wiezowcow przypomina nieco
          europejskie miasto.

          2. New York City. Brak zasadniczo-waznej historii. Inaczej slynne i wysokie
          wiezowce, central park, statua wolnosci, wyspa Ellis, wystepy na broadway, muzea
          sztuki, dobre kluby i najciekawsze restauracje swiata itd. Trzymac sie Manhatanu
          i uwazac na Harlem.

          3. San Francisco. Pieknie usytuowane miasto, ciekawe mosty i widoki na Pacyfik,
          wyspa Alcatraz, duzo parkow i zieleni, plaze, strome gorki, wesola jazda
          otwartymi tramwajami, blisko doliny Napa znanej z doskonalego wina. Sporobuj
          czekolade na Ghiradelli Square.

          4. Las Vegas. Dla tych z forsa. #1 dla fanatykow kasyn, imprez, klubow, golfu i
          wydawania forsy. Dla innych calkowite dno, chociaz jest kilka ciekawych miejsc -
          duze jezioro Mead oraz wyzsze gory na wspinaczke po calodobowej imprezie. Tama
          Hoovera jest ok. Wielki Kanyon Arizony jest az 5 godzin drogi, takze to sie nie
          liczy.

          5. Toronto. Mile miasto, zawsze czulem sie bezpiecznie. Brak historii, ale duzo
          rozrywki i kultury. Wszyscy wydaja sie na luzie. Wysoka wieza CN, ladne jezioro
          nieopodal. Dobre miejsce zeby pojsc na mecz baseballa, zjesc hotdoga i sie
          posmiac z tego pseudo-sportu. Dla turystow raczej nie-rewelacyjnie. Naszczescie
          wodospady Niagara 2 godziny jazdy i bardzo warto zobaczyc.

          Pozostale...
          6. Montreal. Najbardziej europejskie miasto. Wiecej historii niz Toronto, ale
          wszyscy truja po francusku. Fajna zabawa, duzo zabytkow.

          7. Los Angeles. #1 dla fanatykow plazy, surfingu, siatkowki na plazy, jazdy na
          rowerach oraz lazenia po gorach. W rejonie LA jest kilka pasm gorskich i kilka
          szczutow ktore przekraczaja 4K metrow. W Hollywood jest syf. Duzo imprez, ale
          tez duzo smrodu od aut, korkow i nieciekawych dzielnic. Trzeba miec koniecznie
          auto. Wiem co mowie bo tutaj mieszkam.

          8. Vancouver. Nie bylem, ale z tego co czytalem/slyszalem, musi byc na liscie.

          9. Miami. Ladne plaze, doskonale jedzenie latynowskie, ale duzo pol-golasow,
          gejow i transwestytow, takze to moze niektorych razic.

          10. Chicago, byleby nie w zime.

          Czyli 3 dla Kanady, 7 dla USA. Niech ktos teraz napisze o parkach narodowych.
          • Gość: ha ha lista miast... bardzo subiektywna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 09:38
            jeśli z tym się zgodzimy, to OK

            ale śmieszy mnie jak piszesz - Waszyngton (praktycznie jako jedyny) to historia,
            kultura... to śmiechu warte. Mała mieścina - miła oczywiście, ale kulturalnie
            'płaska'.

            I tak samo historyczny jak NYC, Frisco czy Toronto - do których masz obiekcje, a
            na pewno mniej 'kulturalny' od NYC czy Toronto właśnie.

            No ale ty na wysokim miejscu plasujesz Vegas - bez historii, kultury, niczego -
            ale oczywiście warte odwiedzenia jako przykład 'kultury' amerykańskiej, pustej,
            błyszczacej, mamiącej pieniędzmi (które tzreba stracić).

            To samo za siebie mówi... :)))
            • legacy2003 Re: lista miast... bardzo subiektywna 28.06.05, 16:57
              Tak moja list jest subiektywna, bo polega na moich osobistych doswiadczeniach
              jako turysta. W DC bylem 3 razy i za kazdym razem czulem ze jestem w stolicy USA
              i naprawde ciekawym miejscu. Ogolnie czulem sie wiele bezpieczniej niz w NYC.

              Pojedz do DC w lipcu na festival wisnii i pospaceruj naokolo wielkich pomnikow.
              Pomnik w holdzie weteranom wojny w wietnamie jest wzruszajacy. Jeszcze ciekawiej
              jest w nocy kiedy wszystko jest oswietlone. DC ma najciekawsze muzea w USA. Jest
              masa wystaw historycznych jak i sztuki. Wszedzie naokolo male galerie i teatry.
              Byles moze w teatrze gdzie zostal zamordowany Linkoln? To jest historia.
              Przejedz sie Metrem w DC i zobaczysz co to kultura w porownaniu do zbutwialego
              Subwaya w NYC. DC ma restrykcje na budowe wyzszych domow

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka