Dodaj do ulubionych

9/11 wspomnienie

05.09.05, 08:49
dopiszcie swoje
www.pinezka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1684
Obserwuj wątek
    • new.yorker-ka Re: 9/11 wspomnienie 05.09.05, 19:44
      Nie pamiętam, jak zaczął sie 11 września 2001 roku w Krakowie. Wstałam jak co
      dzień wcześnie rano i poszłam do pracy. Wróciłam wyjątkowo zmęczona, więc
      postanowiłam się zdrzemnąć chwileczkę.
      Ze snu wyrwał mnie mąż, który mamrotał coś pod nosem o atakach na Nowy Jork.
      Strasznie zła poszłam oglądać telewizję. Zobaczyłam płonące wieże i wydawało mi
      się, że to jakiś koszmarna mistyfikacja. Z tego otępienia wyrwał mnie głos
      Grzegorza Miecugowa, który wtedy prowadził fakty - "Proszę państwa, to nie jest
      film, to się dzieje naprawdę"... Nie mogłam w to uwierzyć - taki piekny
      słoneczny dzień był tam - w Nowym Jorku... Czułam straszną złość, smutek -
      sama nie wiem co jeszcze... Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że kiedyś sama trafię
      za ocean, do NYC.
      Dopiero w Nowym Jorku zrozumiałam jak straszne było to, co się stało.
      Zobaczyłam, że praktycznie każdy mój znajomy zna kogoś, kto zginął lub rodzinę
      kogoś, kto tam zginął. Zobaczyłam, że wydarzenia tamtych dni wciąż głęboko w
      nich tkwią.
      Prawie 3 lata po 9/11 poszłam do kina na Farenheit 9/11 - w momencie ataków na
      WTC był czarny ekran - słychać było tylko odgłosy. Nie mogłam uwierzyć, że mój
      wielki, odważny kolega siedzący koło mnie zaczyna płakać. Zresztą nie tylko on
      płakał...
      Mieszkałam w NYC stosunkowo niedługo. Ale poczułam ten klimat, poczułam się
      cześcią tego miejsca. I poczułam, że tamte ataki skierowane były też przeciwko
      mnie.
      Rok temu 11 wrzesnia wyglądał jak normalny weekend. Tłumy ludzi w kinach, tłumy
      ludzi w barach, na ulicach. Ktoś powiedziałby, że zachowywali się tak, jakby
      nic się nie stało, jakby nie pamiętali. Wiem jednak, że było inaczej. Wiem, że
      kiedyś życie musiało znowu ruszyć, że trzeba się nim cieszyć. Wiem też, że
      nikt, kto choćby w maleńkiej częsci czuje się przynależny do tego miejsca -
      nigdy nie zapomni tego, co się stało.
      Po 9/11 nic juz nie jest takie samo...
      • ampolion Re: 9/11 wspomnienie 06.09.05, 03:57
        Pierwszy samolot przeleciał mi nad głową. Opisałem to w aktualnym wątku.
        • aniutek Re: 9/11 wspomnienie 10.09.05, 02:22
          w ktorym watku?
          ciekawa jestem Twoich wspomnien
          • ampolion Re: 9/11 wspomnienie 10.09.05, 07:44
            To było zaraz po wydarzeniu, bardzo podobny wątek, ale nie pamiętam na którym
            forum.
    • michal_scheffs Re: 9/11 wspomnienie 05.09.05, 20:43
      11 września miałem urodziny (rocznik '86) ja musiałem iść 11 września do szkoły.
      Do trzeciej, ostatniej klasy gimnazjum. Pierwszą informację o WTC powiedział mi
      kolega, który na lekcji muzyki słuchał pod stołem radia. Na początku mu
      oczywiście nie wierzyłem. Wróciłem do domu. Spodziewałem się hucznego powitania
      z okazji urodzin. Patrze- rodzina przylepiona do telewizora. Michał- Samolot
      uderzył w wierzowiec w Nowym Yorku... widziałem ten obiekt na wielu filmach z
      NY. Słyszałem o nim w szkole. Dwa potężne biurowce. Od razu pomyślałem ile ludzi
      tam zginęło a ile jeszcze zginie.
      Pomyślałem też o tych, którzy spowodowali to zagrożenie. Wiedziałem, że wyda się
      kto jest sprawcą zamachu, organizacja ta ściągnie na siebie gniew całego świata.
      To dziwne, że pomyślałem o tym co czeka terrorystów.

      Przez kilka dni nie odrywałem się od TV mimo tego iż prawie cały czas puszczali
      te same fragmenty...
      • new.yorker-ka Re: 9/11 wspomnienie 05.09.05, 22:59
        free.of.pl/w/wtc/
    • bigapple1 Re: 9/11 wspomnienie 08.09.05, 01:06
      bardzo piekny tekst. musz epowiedziec, ze dreszcze do dziws przechodza mi po
      karku,kiedy czytam wspomnienia tych, co jak ja, widzieli to na wlasne oczy.
      pisalam juz kilka razuy o tym, co sie wtedy stalo, i napisze pewnei jeszcze raz,
      niedlugo. na razie mozna zagladac tu:
      bigapple.blox.pl/html/1310721,2883586,13,160.html?221893,y
      i tu:
      bigapple.blox.pl/html/1310721,2883586,13,160.html?171386,y
    • claudia207 Re: 9/11 wspomnienie 10.09.05, 22:51
      Bylam zbyt blisko wydarzen niz chcialabym. Do tej pory ciarki mnie przechodza,
      gdy slysze duzo samochodow na sygnale i nisko lecace samoloty. Rozmawialam dzis
      z dawna kolezanka z pracy, z ktora uciekalam z dolnego Manhattanu i ona ma
      takie same odczucia. Teraz wydaje sie to glupie, ale wtedy myslalam, ze wojna
      sie zaczyna, bo slyszalam, ze bylo kilkanascie samolotow porwanych.
      Juz 4 lata minely...
      • claudia207 Re: 9/11 wspomnienie 10.09.05, 22:55
        Nie rozumiem dlaczego wszyscy turysci koniecznie musza zobaczyc Ground Zero.
        • aniutek Re: 9/11 wspomnienie 11.09.05, 03:02
          w sumie ja tez tego nie rozumiem, ale sama tam bardzo czesto chodze i jutro sie tez wybieram.
          • bigapple1 Re: 9/11 wspomnienie 11.09.05, 20:48
            duzo o tym myslalam od 2001 roku - i to, co mi sie wymyslilo, spisalam dzisiaj tu:
            bigapple.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?493054
            • mikronezja Re: 9/11 wspomnienie 12.09.05, 01:47
              Rozumiem wspomnienia, przejęcie losem ofiar z 11.09, to była TRAGEDIA ale czy
              ktoś z tych przejmujących się tutaj i gdzie indziej zastanowił się ilu ludzi
              oddało życie i zdrowie by taki jeden z drugim tłusty pająk siedzący w bywszym
              WTC mógł sobie wozić d... w Mercedesie czy innym drogim wozie ? Z ilu ludzi
              wyciśnięto ich ostatnie oszczędności, ostatnie siły, ilu umarło z głodu lub od
              chorób, bo w ramach wytwarzania wartości dodanej ustalono ceny na żywność i
              leki tak, że wielu nie było na to stać chociaż też byli ludźmi, ile tragedii
              ludzkich pociągnął za sobą ten tzw. Światowy Handel ? Ilu ludziom zrujnowano
              życie, ba nawet nie życie tylko wegetację, bo jakieś służby działające w
              imieniu i z ramienia Światowych Handlarzy zrobiły przewrocik, zasiliły juntkę,
              miejscowego kacyka, sprzedały broń "jedynie słusznym" bojownikom o wolność i
              demokrację (jak kiedyś inne państwo bojownikom "za naszą i waszą").
              Ilu osobom z chirurgiczną precyzją amputowano rodzinę wraz z dobytkiem i dachem
              nad głową przy pomocy nowoczesnej laserem naprowadzanej bomby skonstruowanej za
              pieniądze uzyskane ze Światowego Handlu po to by potem położyć łapę na zasobach
              naturalnych ?
              Ile grup ludzkich poszczuto na siebie pod pozorem różnic politycznych,
              religijnych czy rasowych tylko po to by oczywiście dla ich dobra wejść na teren
              i zabezpieczyć (cały czas dla ich dobra) ich zasoby ropy, gazu, uranu, metali
              kolorowych ?

              Wszyscy się przejmują losem "niewinnych" ludzi z WTC, bo to tak plastycznie
              pokazano i sceny szczypiawsze "flagi na tle" użyto ale nie zauważa się tej
              smugi krwi i potu na tych pieniądzach co tam przepływały, bo tego TV nie
              pokazała ani gazety nie opisały.

              Jakoś już zapomniano, że gdy w czasie gdy dogorywało WTC niedaleko od tego
              miejsca ogałacano z forsy bankomaty korzystając z awarii sieci komputerowej.
              Nie pamięta się też, że dla forsy zgłaszano zaginięcie w WTC członków rodzin,
              chociaż oni żyli lub się spejalnie w tym celu ukrywali. I to nie były
              pojedyńcze przypadki !
              Nie zauważa się specjalnie, że cierpienie nad ofiarami WTC zupełnie nie
              przeszkadza wykorzystywać i dymać finansowo ludzi, którzy oczyścili to miejsce
              z azbestu - ONI ZACZYNAJĄ TERAZ UMIERAĆ.
              Nie przeszkadza to także bombardować (z chirurgiczną precyzją ma się rozumieć)
              jakichś innych krajów pod pozorem walki z terroryzmem chociaż każdy średnio
              rozgarnięty człowiek wie, że terroryści to się ukrywają w tłumie w miejscach
              przyszłego ataku i bardzo często żyją pośród nas od lat a nie w jakichś
              zapadłych wioskach, o których nikt nie słyszał wcześniej.

              Większości ludzi to jest obojętne, bo media o tym nie mówią, bo to
              nieapetyczne, nie zwiększa oglądalności itp.

              Ilu ludzi by się tak "przejmowało" WTC gdyby nie ta cała tuba medialna, to
              dęcie w trąby, w patriotyzm ? Pewnie tylko najbliższe rodziny tych co zginęli
              11.09 i to też w większości do momentu wypłaty odszkodowania (przykre ale
              prawdziwe - nic tak nie osusza łez pośmiertnych jak sowita wpłata odszkodowania
              na konto).

              Z resztą do czego są zdolni ludzie w wysokocywilizowanego kraju to widać było
              po huraganie w Nowym Orleanie.

              Tak więc jak się rozczulamy nad tragediami ludzkimi to nad wszyskimi a nie
              tylko tymi z pierwszych stron gazet !
              • aniutek Re: 9/11 wspomnienie 12.09.05, 02:35
                .....
                moje miasto zostalo napadniete, zranione, zgineli ludzie, swiat jakim go znalam sie skonczyl 9/11/01
                dzisiejszy dzien, ten watek nie jest po to aby pamietac, ze jakis smiec okradal bankomaty, nie jest po
                to aby tak nazywac niewinnych ludzi
                >ilu ludzi
                > oddało życie i zdrowie by taki jeden z drugim tłusty pająk siedzący w bywszym
                > WTC mógł sobie wozić d... w Mercedesie czy innym drogim wozie ?

                BTW co znaczy bywszym???? hmmm to chyba nie jest po polsku
                • mikronezja Re: 9/11 wspomnienie 13.09.05, 03:55
                  Nie twoje jedno miasto zostało napadnięte, to dzieje się w mniejszym lub
                  większym stopniu na całym świecie, niestety też między innymi za sprawą USA.

                  Owszem zginęli, szkoda ich jak każdego życia na tej planecie. Tylko pozostaje
                  problem kto im go odebrał, bo jak na razie to co raz więcej różnych materiałów
                  wskazuje, że sprawy miały się "ciut" innaczej niż to przedstawiano. Wątpliwości
                  co do sprawstwa zamiast się rozwiewać to się mnożą. Co było warte tyle by
                  poświęcić tyle osób ? Pewnie znów pieniądze !

                  > swiat jakim go znalam sie skonczyl 9/11/01

                  Mój Boże co za pompatyczność "świat się skończył" - chyba mało świat znasz,
                  pomyśl sobie o ludziach w innych częściach tego łez padołu, którzy "koniec
                  świata" mają na codzień przy każdym chirurgicznym bombardowaniu w ramach
                  niesienia im demokracji (wolności, jedynie słusznej wiary***) ogniem i mieczem !
                  I bynajmniej w ich przypadku nie jest tak, że "pomarańcze będą dopiero za dwa
                  tygodnie" (The Day After).
                  A świat to się skonczył w momencie gdy pieniądze stały się ważniejsze od
                  pojedyńczego człowieka ! Na cały świecie przyadkowi ludzie płacą za tą
                  szaleńczą pogoń innych za zyskiem.
                  Bywszy = były - można to uznać za rusycyzm, utworzony od rosyjskiego słowa
                  bywszyj używany czasami dla urozmaicenia tekstu.


                  *** - niepotrzebne skreślić
                  • makronezja Mikronezjo... 13.09.05, 04:05
                    .. ze tez chce sie tobie wypisywac te wyswiechtane banaly?
                    Czujesz sie troche lepiej? Napij sie wody - wypelnisz bolesna
                    pustke.
                    • mikronezja A może właśnie zapominanie o takich wyświechtanych 13.09.05, 18:28
                      banałach prowadzi do takich wynaturzeń jakim był 11.09 ?

                      -----
                      Kultura kończy się z żywnością, wodą i prądem elektrycznym.
                      • bigapple1 Re: A może właśnie zapominanie o takich wyświecht 13.09.05, 19:38
                        wiesz co? moze najwyzszy czas, zeby ci przyszlo do glowy, ze wymadzrasz sie
                        wsrod ludzi, ktoryz wszystko to, o czym uprzejmy nas byles poinformowac, znaja
                        z pierwszej reki, a nie, jak ty, z telewizji.

                        nie moge mowic za innych,a le osobiscie czyje sie bardzo dotknieta tym, ze
                        uwazzasz mnie za ketynke, co siedzi w samym srodku wydarzen i nie widzi rzeczy
                        oczywistych.

                  • ru4d2 Re: 9/11 wspomnienie 13.09.05, 06:02
                    moze nawet i chesz cos dobrze powiedziec, ale to nie jest miejsce ani czas.
                    jakim prawem chcesz nas rozliczac z naszego przywiazania do miejsca, ktore
                    traktujemy jak dom?
                    czy sadzisz, ze ludzie na tym forum, to banda sprzedajnych politykierow lub inna
                    banda opetanych rzadza posiadania ignorantow, ktora nie zdaje spobie sprawy z
                    tego jak wyglada wspolczesny swiat i jakie sa rzadzace nim sily i mechanizmy?
                    wydaje ci sie, ze odkrywasz przed nami ameryke?
                    chcesz prowadzic akcje propagandowa na rzecz ucisnionych? tu nie jest na to
                    odpowiednie miejsce. jedz do afganistanu, do boliwii, do sudanu w ramach z
                    jednej z akcji humanitarnych i jak wrocisz calo wszystcy bedziemy z ciebie
                    dumni. a jesli cie na to nie stac, a w dalszym ciagu chcesz nas oswiecac o
                    niesprawiedliwosciach swiata, to chociaz badz laskaw zalozyc oddzielny watek, w
                    ktorym opiszesz jak twoim zdaniem tym ludzion, nad ktorymi sie tak sie tu
                    uzalasz, mozna twoim zdaniem skutecznie pomoc. inaczej twoje posty to kolejna
                    pusta prowokacja. <rs>
                    • mikronezja Sprostowanie 13.09.05, 18:50
                      Żle mnie zrozumieliście, nikogo nie chcę rozliczać z przywiązania do miejsca (i
                      nie czuję się do tego powołany) ale jak czytam te gazetowe banały z
                      gatunku "świat juz nie jest taki sam po XXXX" (w miejsce XXXX wstaw datę lub
                      wydarzenie) w tekstach innych osób to zaczynam wątpić w samodzielność myślenia
                      ludzi. Zdaję sobie sprawę, że dla ludzi, którzy byli wtedy w NY to było
                      przeżycie traumatyczne (a już szczególnie dla tych, którzy uciekli kostusze
                      spod kosy uciekając w ostatniej chwili z terenu katastrofy czy też stracili tam
                      kogoś im bliskiego) ale z drugiej strony te wspomnienia "co robiłem 11.09"
                      robią wrażenie sztuczności do tego egzaltowanej (przepraszam, mam takie
                      wrażenie). Mógłbym takie podejście zrozumieć w czasach przedtelewizyjnych i
                      przedradiowych ale teraz ? Przy tej ilości ludzkiego bezeceństwa lejącego się z
                      mediów, opisów wojen, bombardowań, odkryc masowych grobów jakoś nie
                      nienaturalnie mi brzmią te wynurzenia i przeżycia szczególnie, że pisane tylko
                      z okazji kolejnej rocznicy (być może nie mam racji albo po prostu jestem już
                      zmęczony tą martyrologią rocznicową lejącą się z mediów, tymi górnolotnymi
                      słowami w ustach ludzi, którzy potem wysyłają jednych ludzi przeciw innym).

                      Jeżeli kogoś uraziłem to przepraszam ale jestem także po obejrzeniu filmu
                      "911 in plane site" i mam zbyt krytyczne spojrzenie na całą sprawę (im więcej
                      materiałów widzę z tamtego okresu, filmów, opracowań, itp tym bardziej
                      zaczynają się potwierdzać moje przykre podejrzenia, których zacząłem nabierać
                      już 12.09.2001 po różnych informacjach medialnych na temat tej hekatomby)

                      jeżeli tylko część z tego co tam pokazano na materiałach filmowych jest prawdą
                      to mamy do czynienia z jeszcze większym kurtyzaństwem ludzkim niż się nam
                      wydaje i raczej tym się należy przejmować niż tylko problemem gdzie byłem i co
                      robiłem w tamtej chwili.
                      • makronezja Po cholere... 13.09.05, 20:50
                        mikronezja napisał:

                        "...jak czytam te gazetowe banały..."

                        ...czytasz? Czytaj cos innego. Otworz europejski watek
                        o Serebnicy. Te wynurzenia nie sa kierowane do ciebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka