magdamajewski 02.03.09, 21:43 corka niby malo juz ale jeszcze w nocy lub nad ranem potrafi butle wciagnac, kaszke tez na modifikowanym robie (je ja 2 razy dziennie). Mozecie mnie uswiadomic jak wprowadzic krowie mleko czy moze jeszcze nie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aneta05 Re: jak to z tym mlekiem po 1 roku zycia jest? 02.03.09, 21:57 wedlug tutejszych zalecen po roku dzieci moga pic mleko krowie, moja pediatra zalecila mi dawac mleko krowie kiedy Mala skonczyla 11 miesiecy. W PL zalecaja mleko modyfikowane do 3ciego roku zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
magdamajewski Re: jak to z tym mlekiem po 1 roku zycia jest? 02.03.09, 22:11 no ale jak to tak z dnia na dzien zabrac modfikowane i podac krowie? to co podaje w nocy lub nad ranem to moze kaszka zagescic? Odpowiedz Link Zgłoś
reninka72 Re: jak to z tym mlekiem po 1 roku zycia jest? 02.03.09, 22:21 > no ale jak to tak z dnia na dzien zabrac modfikowane i podac krowie? Tak wlasnie zrobilismy. Hanka troche sie opierala, wiec moze jednak lepiej wprowadzac stopniowo... Odpowiedz Link Zgłoś
aneta05 Re: jak to z tym mlekiem po 1 roku zycia jest? 02.03.09, 22:21 magdamajewski napisała: > no ale jak to tak z dnia na dzien zabrac modfikowane i podac krowie? > to co podaje w nocy lub nad ranem to moze kaszka zagescic? > ja bym wprowadzala krowie stopniowo i obserwowala czy dziecko nie ma jakis klopotow zoladkowych moja znajoma najpierw dawala pol butelki formuly a pol krowiego i powoli zwiekszala dawke az do zupelnego wyeliminowania formuly Odpowiedz Link Zgłoś
edytais Re: jak to z tym mlekiem po 1 roku zycia jest? 02.03.09, 22:45 ja mieszalam. Pierwsze kilka dni: 1/4 mleka krowiego 3/4 modyfikowanego. Ta mieszanke dawalam za kazdym razem przez kilka dni, zeby mala przyzwyczaila sie troche do smaku, a smak nie byl za bardzo inny. Potem 1/2 krowiego 1/2 modyfi. NAstepne kilka dni 3/4 i 1/4 kilka dni I juz potem cale krowie. Odpowiedz Link Zgłoś
magdamajewski Re: jak to z tym mlekiem po 1 roku zycia jest? 02.03.09, 22:56 dziekuje Odpowiedz Link Zgłoś
kasiunki Re: jak to z tym mlekiem po 1 roku zycia jest? 04.03.09, 03:45 moja byla tylko na piersi, bez mieszanki. Jak skonczyla rok, odstawilam od piersi i zaczela dostawac krowie mleko 2.3% Bylysmy wtedy w Polsce i moja pediatra nie miala obiekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
alutkama Re: jak to z tym mlekiem po 1 roku zycia jest? 04.03.09, 15:32 to ja tez zaczne, bo my do tej pory na mieszance a na cycu w nocy. Tylko whole milk, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
mka16 Re: jak to z tym mlekiem po 1 roku zycia jest? 06.03.09, 16:11 kiedy Mateusz skonczyl 13 miesiecy przestalam go karmic i od razu przeszlismy na krowie. Nie bylo problemu, bo byl przyzwyczajony do buteli i wlasciwie wtedy juz pil tylko wieczorem. Odpowiedz Link Zgłoś
agnihope Re: jak to z tym mlekiem po 1 roku zycia jest? 08.03.09, 03:21 krowie mleko tanie i pod dostatkiem ale tak mysle sobie ze kozie chociaz 2X drozsze , daje mniej negatywnych reakcji u dzieci. Dlatego pewnie uchodzi za zdrowsze.Dlatego stawiam na kozie.Moja starsza corka(18)nie miala problemow z krowim mlekiem-w tym czasie sugerowano je od pol roku ,ale ja trzymalam na Bebikach do roku . Mlodszy syn (16)mial spore problemy i przetrzymalam go na Bebiko2 do 2 lat.Kozy w poblizu nie bylo...Misia (najmlodsza)ma 7 tygodni ale w okolicy mamy kozy-(sama myslalam o kupnie ale kto ja wydoi do kaduka?)wiec przejde na kozie jak skonczy rok. Odpowiedz Link Zgłoś
edytais Re: jak to z tym mlekiem po 1 roku zycia jest? 08.03.09, 19:17 Emily i Michael wlasciwie na kozim wychowani :) Emily z mojego przeszla na modyfikowane przez ok 2 miesiace, po tym bylo tylko kozie. Michael jak mial poltora roku z mojego na kozie. On w ogole nigdy modyfikowanego nawet nie sprobowal, bo nawet tak w razie potrzeby nie kupilam tylko mialam rezerwe mojego mleka zamrozona. Teraz to my pijemy tylko kozie. Jedynie maz kupuje odrobine krowiego do kawy, bo on nie lubi koziego z kawa, ale lubi mleko kozie zimne. Kozie mleko pasteryzowane inaczej smakuje niz surowe i jak do niego doda sie goracej kawy to zmienia smak. Mi ten inny smak nie przeszkadza, ale mezowi tak. My przymierzamy sie do kupna ziemi z lub bez domu i tez zastanawialam sie nad kupnem kozy, ale wlasnie to dojenie 2x dziennie. Ja jestem spioch (bo lubie siedziec do 2 nad ranem), wiec jakos nie widze siebie zrywajaca sie o 7, zeby kozy wydoic. Moze jak dzieci beda starsze to jeszcze raz pomysle o kozie. Dla mnie kupno kozy to by dobrze zrobilo na moja alergie na poison ivy. Wprawdzie mleka nie pije, ale pije z niego kefir oraz bialy ser. Tam gdzie mieszkam cala natura to lasy i poison ivy. Wlasciwie to w lesie nie ma innej roslinnosci poza drzewami, krzewami i wlasnie tego nieszczesnego bluszczu! Jesli ma sie kozy i one ten bluszcz jedza, jak sie mleko pije od takiej kozy to wtedy te pryszcze od poison ivy nie wyskakuja. Pewnie koza produkuje jakies ciala odpornosciowe na ten bluszcz i nam go podaje. Znajomej maz jest strasznie uczulony i przestal byc jak ich kozy to jadly. Teraz juz na swoich 6 akrach nie maja w ogole tego bluszczu (wszystko wyjedzone), wiec jej maz nawet sie z nim nie styka i nie wie czy nadal jest uczulony czy nie. SZkoda, ze tego bluszczu nie maja bo ja bym skorzystala :) Odpowiedz Link Zgłoś
agnihope Edytais 09.03.09, 04:35 Hmmm u mnie tez poison ivy jest ale ja nie jestem uczulona.Mialam ogromna opryszczke i leczylam ja homeopatykiem RHUS.TOX.6X.Poniewaz jest robiony z trujacego bluszczu nabralam odpornosci.Mysle ze dla Ciebie bedzie lepszy homeopatyk zlozony.Nazywa sie POISON IVY firmy NATRA BIO. Jesli juz Ci sie trafi przygoda z bluszczem to pamietaj ze obok tego co truje przewaznie rosnie to co odtruwa:)JEWELWEED www.altnature.com/jewelweed.htm to ziolo mozna mrozic.Nie uzywaj nalewek bo alkochol podraznia.Ziele suche nie dziala.Jest rowniez doskonale do plukanek przy drozdzycy pochwy,leczy grzybice i egzemy oraz stany ropne skory:)Zaloze sie ze masz tego w ogrodku pelno i traktujesz jak chwast:)Kolibry uwielbiaja z niego nektar:)dlatego pozwalam mu radosnie rosnac na moich grzadkach. Odpowiedz Link Zgłoś
kasz.ka Re: jak to z tym mlekiem po 1 roku zycia jest? 08.03.09, 15:09 ja daje pelne mleko i praktycznie wszyscy znajomi tez. szukalam informacji o tym jak sie robi niskoprocentowe mleko, ale nie moge zbyt wiele znalezc, to co znalazlam to tylko informacje, ze odtluszczanie mleka polega na podgrzaniu i odseparowaniu tluszczu, ale ciagle sie zastanawiam czy nie ma w tym jakiejs chemii. tutaj znalazlam troche do poczytania na temat mleka: www.westonaprice.org/federalupdate/aa2005/infoalert_070905.html pediatrics.about.com/od/milk/i/05_milk_2.htm parents.berkeley.edu/advice/eating/wholevslow.html Odpowiedz Link Zgłoś
agnihope odtluszczanie mleka 09.03.09, 04:22 mozna kupic wirowke do mleka...odwirowywujesz smietane i zostaje mleko bez tluszczu:) Odpowiedz Link Zgłoś
kasz.ka Re: odtluszczanie mleka 09.03.09, 16:24 ale to przy swiezym mleku jak rozumiem, bo z uhatego to juz smietany raczej sie nie odwiruje, prawda? ja sie zastanawiam jak to odtluszczanie robia na skale przemyslowa. gdzies wyczytalam, ze do mleka 2% po odtluszczeniu dodaja mleko w proszku dla poprawy smaku. my pijemy pelne, na razie problemy z cholesterolem w badaniach nie wyszly. Odpowiedz Link Zgłoś
agnihope Re: odtluszczanie mleka kasz-ka 10.03.09, 04:03 pamietam jak w kryzysie stalo sie po maslo i smietane w kolejkach ...nie bylo masla kupowalo sie smietane i w sloiku ubijalo maslo...Wiec moze z mleka pelnego da sie zrobic chude odwirowywujac? Trzeba zaeksperymentowac:) Odpowiedz Link Zgłoś
agnihope odtluszczanie mleka i ten cholesterol ,Kasz-ka 10.03.09, 04:07 w mleku pelnym jest "dobry" cholesterol,ktory trzyma w ryzach ten "zly".Pewnie dlatego wasz calkowity jest spoko.To samo z jajakami i maslem.Wiecej zla robimy sobie jedzac margaryny i maslopodobne niz prawdziwe maslo:)Wiec wyluzuj:) Odpowiedz Link Zgłoś
kasz.ka Re: odtluszczanie mleka i ten cholesterol ,Kasz- 10.03.09, 14:11 ja nie schizuje tylko sie zastanawiam ;) a jesli chodzi o maslo to ja lubie i uwazam za zdrowsze niz te wszystkie dziwacznie przetworzone tluszcze. to samo jesli chodzi o cukier. doszlam po prostu do wniosku, ze zdrowe odzywianie nie polega na zastepowaniu naturalnych produktow chemia. ale ostatnio niezmiennie rozbraja mnie moj kolega, ktory reaguje bardzo zle na niemalze wszystkie owoce i warzywa (cos jak crohne's disease) natomiast batoniki i inne tego typu badziewie jesc moze. ot zagadka natury ;-) Odpowiedz Link Zgłoś