Dodaj do ulubionych

relacja z Meksyku

19.01.09, 18:44
Wreszcie, po wielu miesiacach oczekiwan, intensywnym wertowaniu wiadomosci na forum jestem (-smy) w Meksyku.
Podroz trwala dosyc dlugo, kilka przesiadek ale coz, tani bilet ma swoje obostrzenia.

Obecnie jestesmy w Puerto Morelos, taka mala wioska na wybrzezu Jukatanu, pomiedzy Cancun a Playa del Carmen.
-jezeli lecicie przez Miami, to uwaha: 2,5h moize nie starczyc na przesiadke. My, zeby dotknac stopa, tego raju na ziemi, musielismy odczekac 1 h w kolejce do Immigration Officiera, nie wiem, czy to jest regula, czy moze ten akurat sie tak guzdral, kolejna rzecz warta zwrocenia uwagi, to bagaz, w Berlinie, podczas odprawy obiecano nam, ze bagaz poleci bezposrednio do Meksyku, w Miami, przy bagazach obsluga nam to potwierdzila, i zupelnie przypadkiem, idac do odprawy znalezlismy nasz bagaz lezacy ... na posadzce lotniska, zupelnie z boku mlynka na ktorym sie odbiera bagaz. Pozniej mielismy problem, bo bylo juz po czasie odprawy bagazu ale po krociotkich bojach udalo sie to przezwyciezyc. Lot do Cancun z Miami to juz betka. Taki latajacy ikarus. Jako ciekwaoste dodam, ze na lotnisku w Berlinie pancia z odprawy przez kwadrans zastanawiala sie, czemu lecimy do Meksyku bez vizy i nie dawala sie przekonaz, ze od 10 lat nie sa juz wymagane.
Z lotniska Cancun za jedyne 66 usd pojechalismy taksowka do Puerto Morelos, w samym miescie mielismy darmowe zwiedzanie, bo kierowca nie wiedzial gdzie jest nasz hotel. Ale to tez sie udalo pokonac i w koncu po 27 h w podrozy zaleglismy w lozkach. Rano szok: zachmurzenie, wiatr i deszcz. Fajne Karaiby !!. Pogoda wyklarowala sie dzien pozniej. Po dwoch dniach zaczelismy szukac tanszego noclegu, w koncu 100 usd za noc, to troche drogo. W Polsce korespondowalem z hotelem Ojo de Aqua, jeszcze dzien przed wylotem przyslali mi maila, ze nie zejdza z ceny 70usd bo maja wysoki sezon. Bedza w recepcji, ze zdziwieniem dowiedzialem sie, ze cena wynosi 800 peso, czyli ok. 55 usd. jak by nie patrzyl 15 usd w kieszeni a hotel jest zacnym przy plazy z restauracja etc. Jedyny tanszy hotel (calkiem porzadny) to Posada del Amor, zaraz przy centrum za 650 peso ale bez klimy, tv (w naszym przypadku rzecz istotna, bo Junior robi nam podbudke ok 5 rano i nie chce dalej spac) i widoku na morze.
To na razie tyle, ruszamy zobaczyc Cancun, bede dopisywal informacje na biezaco. Temp. powietrza ok 30C.
Pozdrawiam Wszystkich Forumowiczw.
W.K.
Obserwuj wątek
    • wojtek.kozlowski Re: relacja z Meksyku 20.01.09, 18:20
      Wczoraj bylismy w Cancun i na Isla Mujeres. Cancun zobaczylismy tylko przelotem,
      natomiast Isla Mujerez jest urocza wysepka oddalona o 30 minut rejsu od miasta.
      Jezeli chodzi o logistyke, to: 50 peso taxi z P.M. do dworca autobusowego, 18
      peso bilet do Cancun (Junior 9 peso), dalej taxi z ADO do Purto Juarez 50 peso,
      rejs na wyspe i z powrotem 70 peso od osoby. Junior (4 latka) gratis. Na miejscu
      mozna nie wychodzac z portu kupic rejs z nurkowaniem na rafie za 25 usd, w cenie
      jest nurkowanie na rafie, mozliwosc potrzymania i zrobienia sobie zdjecia z
      rekinem (ktory chyba jest pernamentnie nacpany, bo nurek musial wskoczyc po
      niego do wody i na rekach wytargac na powierzchnie), odbitka jedyne 100 peso,
      poogladanie przez siatke delfinow (plywanie z nimi to koszt rzedu 130usd od
      osoby), wizyta w wylegarni zolwi ( datek 20 peso). Za doplata 5 usd przewoznik
      zapewnia pyszny obiadek.
      Na koniec zaszalelismy i wrocilismy taksowka z portu pod hotel w P.M. za jedyne
      300 peso.
      to tyle na razie.
      • wojtek.kozlowski Re: relacja z Meksyku 22.01.09, 22:35
        Kolejny dzien juz za nami. Z biezacych informacji: wczoraj bylismy na rejsie
        Yellow Submarine. Lodz co prawda plywa po powierzchni wody, natomiast my,
        dzieki wielkim oknom w kadlubie i usadowieniu prawie na stepce bylismy ok. 3
        metrow pod woda. Wrazenia niezapomniane. Koszt calej imprezki to ok. 620 peso (
        x 0,245zl.) od osoby + 20 peso/osoby za wstep do National Parku. Junior ( 4
        latka ) za darmo. Bilety kupowalismy w Puerto Juarez, w zasadzie nie trzeba
        rezerwowac z wyprzedzeniem ale jest to dosyc wygodne. Start wycieczki odbywa sie
        z mariny w Zona Hotelera Cancun, ok. 12-go kilometra. Zabrali nas motorowka z
        nabrzeza, w trakcie rejsu serwowane sa napoje (w cenie), po ok. 20 minutach
        rejsu doplywamy do Yellow Submarine i przesiadka. Jak pisalem wczesniej,
        wrazenia bardzo duze. Podczas rejsu powrotnego, zaloga motorowki sama
        zaproponowala dzieciom,, w tym Juniorowi, poprowadzenie motorowki, a predkosc
        byla spora, wiec i wrazenia byly nie male. Po powrocie na marine za jedyne 300
        peso wrocilismy do hotelu w Puerto Morelos.
        Tu specjalne podziekowanie dla Mojito. Bez Twojej pomocy, Amigo stracilibysmy
        mnostwo czasu.
        Dzisiaj bylismy w uroczym Croco Cun Zoo. Lezy sobie na skraju Puerto Morelos, z
        tego co zauwazylem, to nie jest zbyt popularne wsrod Forumowiczow, wiec troche o
        nim napisze. Zwiedzanie odbywa sie z przewodnikiem, w naszym przypadku to byla
        przewodniczka Claudia, bardzo mila dziewczyna. Dosyc dobrze operowala
        angielskim. W zoo wszystkie, no prawie wszystkie, zwierzeta sa w bezposrednim
        kontakcjie ze zwiedzajacymi. Wyjatek stanowia tylko duze krokodyle i jadowite
        weze. Male krokodyle, jaszczurki, boa, papugi, sarny i malpy sa w bezposrednim
        kontakcie. W wiekszosci mozna je wziac na rece, poglaskac, karmic ( w kasie
        kupuje sie specjalnie karme). Wiadomo, ze nie wszystkie zwierzeta mozna dotknac
        ale po raz pierwszy mialem mozliwosc potrzymac 2-letniego krokodylka w rekach,
        czy weza boa.
        Koszt tej imprezy to 220 peso od osoby + 18 peso paczka do karmienia (przez co
        maja obnizone koszty utrzymania zwierzat). Koszt dojazdu taksowka z Puerto
        Morelos to 50 peso w jedna strone. Wiem, ze dla wielu, wizyta w takim zoo moze
        wydawac sie malo atrakcyjna, ale dla Juniora byla b. ciekawa i nigdzie w Polsce
        nie mial mozliwosci zobaczenia tak blisko tylu zwierzatek. Osobiscie cos takiego
        widzialem w Villahermozie, tylko w duzo wiekszej skali.
        To tyle na eazie, jutro postaram sie napisac pare zdan o knajpach w Puerto
        Morelos. Ogolnie, Meksyk nie jest juz tak tanim krajem jak go pamietam z przed
        13 lat. Ale tez nie jest jakos wsciekle drogo.
        Mozna powiedziec, ze porownywalnie z Polska. Gdyby ktos byl zainteresowany
        blizszymi informacjami, to zapraszam do kontaktu mailem.
        • wojtek.kozlowski Re: relacja z Meksyku 24.01.09, 18:46
          To juz ostatni dzien w Puerto Morelos. Dzisiaj napisze kilka slow o gastronomii
          i opisze moje perypetie z Alamo.
          Sniadania spozywalismy przewaznie w restaruracji hotelowej i w malej knajpce
          Mama´s Bakery przy Rojo Gomes Av. W obu przypadkach sniadania dobre i b. syte.
          Mozna sobie wybrac sniadanie miesne, owocowe czy tradycyjna jajecznica
          (zawinieta w tortile). Kawa lepsza w Mama´s Bakery. Ta ostatnia, jest prowadzona
          przez Amerykanke, ktora nie chce sie nudzic na emeryturze wiec nie ma problemy z
          porozumiewaniem sie, czego nie da sie napisac o Oyo de Aqua. W hotelu jest chyba
          tylko dwoje kelnerow znajacych jezyk angielski. Bardzo sympatytczny i
          komunikatywny jest Jorge. Chetny do pomocy i uczynny. To dziwne, bo klientela
          sklada sie glownie z turystow z USA i Europy. W obu przypadkach nie przyjmuja
          kart platniczych. Koszt sniadania, dla trzech osob ( w tym dziecko) oscyluje od
          200-300 peso (x 0.245zl). Mama´s Bakery jest troche drozsze. Dzisiaj zaplacilem
          za moje b. syte sniadanie (dwie szklanki soku wyciskanego z pomaranczy,
          jajecznica i kawa) 150 peso.

          Obiad:
          zwiedzilismy lacznie 5 knajpek. W zadnej nie bylo zlego jedzenia wiec oceniac
          moge tylko na podstawie obslugi i ceny. Rozpietosc cenowa jest dosyc spora.
          Wiec: Slawetny Los Pelicanos, polozony w poludniowo-wschodniej czesci zocalo,
          tuz przy plazy, knajpa przestrzenna z tarasami wychodzacymi na plaze. Ogolnie
          o.k. tylko za obiad (ryba plus dodatki) dla naszej trojki zaplacilem przeszlo
          500 peso. No i nie maja Corony. A to powazna sprawa. Po przeciwnej stronie,
          zocalo, patrzac wzdluz plazy, na pietrze, schowana jest b. mila restauracyjka (z
          duza powierzchnia co jest dla mnie istotne, bo moj Kacper nie potrafi usiedziec
          w miejscu)) o nazwie El Faro. Ceviches nie gorsze niz w Pelicanos (Mojito,
          mozesz skomentowac ???), powierzchnia tez, inne dania tez b. dobre, polecami
          zwlaszcza zupe Limon. Komunikatywni kelnerzy. No i taniej niz w Pelicanosie.
          Jak wyjdziemy z El Fero i od razu pojdziemy w prawo do skrzyzowania Av. Jose Ma.
          Morelos z Jose Gomez Av. dojdziemy do knajpki, ktorej nazwy nie potrafie sobie
          przypomniec. Miesci sie na parterze, jest dosyc niewielka, charakterystyczny
          daszek z trzciny. Dosyc drogo i jak nie znajdziemy miejsca w glebi sali, musimy
          siedziec prawie na zewnatrz a tam slonce daje sie we znaki mocno. Wychodzac z
          tej restauracji, skrecamy w Rojo Gomez Av. i dochodzimy do Don Pepe Ole. Wyglad
          na pierwszy rzut oka nieciekawy, wiec warto sprobowac. I to byla najlepsza
          restauracja pod wszystkimi wzgledami: przestrzen, smak i cena. Za obiad dla
          trzech osob zmiescilismy sie w trzech stowkach. Z duza iloscia Corony.
          Ostatnia knajpka, to Oyo de Aqua. Bez zarzutow, jesli trafi sie na Jorge.
          SAMOCHOD.
          Rezerwacje robilem dosyc dawno, bedac jeszcze w Polsce. Przyjezdzam do Alamo,
          niby wszystko jest ok. Pani wziela ode mnie wydruk z rezerwacji, cos tam
          postukala w klawiature, cos tam pogadala i zazyczyla sobie nagle przeszlo 330
          USD. troche mnie zatkalo, bo na rezerwacji mialem 270 usd, i gdy na to zwrocilem
          uwage Pani, Pani po chwili probowala mnie przekonac, ze moja cena jest cena w
          Euro, pozniej dodala, ze netto, bez podatkow, bez kosztow zwrotu samochodu w
          Tulum etc. Grzecznie sie zapytalem, czy wie co to znaczy :Estimated Total,
          pozniej pokazalem Jej, ze mam wymieniona cene w USD : 273,88 i Euro: 204,86. A
          Ona ciagle chciala prawie 340 USD. W koncu udalo mi sie zalatwic sprawe ceny.
          Przeszedlem do odbioru samochodu. Takiego syfu dawno nie widzialem. Dostalem
          (chyba za kare) zniszczona Corse, tutaj to nazywa sie Chevrolet Chevi, cala
          poobijana, porysowana, ze zniszczona tapicerka, nie dzialajacym podswietleniem
          tablicy etc.
          Pracownik, musze przyznac, dosyc rzetelnie okazal mi uszkodeznia. Ja pokazalem
          mu drugie tyle uszkodzen, ktorych nie zaznaczyl na protokole odbioru. Uznal moja
          racje bez szemrania. Nawet, dopisal wgniecenia w dachu, podarta tapicerke.
          Bylo pozno i chcialem juz wracac do P.M. wiec szybko sprawdzilem liste
          wyposazenia. Niby wszystko sie zgadzalo, brakowalo tylko zapalniczki. Podpisalem
          i w droge. Po drodze auto mi "chodzilo" po calej drodze, cos bylo z ukladem
          kierowniczym. Nazajutrz, ledwo otworzylem oczy, zabralem te cudo i pojechalem do
          Alamo im oddac. Odbylo sie to w miare bez problemow. W sasiedniej wypozyczalni
          (National Car) bez zadnych negocjacji wynajalem Wolksvagena Paintera (to chyba
          nasze Polo) rocznik 2009 dosyc prosty ale wygodny i 5'-cio drzwiowy za jedyne 35
          USD za dzien. W cenie mam CDW i TP.
          To tyle na razie, Dzisiaj jedziemy do Tulum, i Chitzen Itza. O warunkach bede
          informowal jak tylko bedze mogl i mial cos do napisania. Ogolnie polecam Puerto
          Morelos, tylko niestety ceny sa wyzsze i np. jak Mojito pisal rok temu, ze przejazd
          taxi do ADO kosztowal 20 peso, tak teraz kosztuje 50 peso, wjazd do CroCoCun Zoo
          kosztowal 199 peso, teraz 220. Hotel z 600 pezo, zdrozal do 800 peso, nie wiem,
          czy to inflacja czy moze ta Wilma, co ich tak sponiewierala trzy lata temu
          (czego skutki widac do dzisiaj golym okiem). Na koniec chcialbym przeprosic za
          literowki, nie wiem skad sie ich tyle bierze.
          • wojtek.kozlowski Re: relacja z Meksyku 25.01.09, 01:38
            Dojechalismy do Piste. Trasa: Puerto Morelos -Tulum-Valladoid-Piste.
            Czesc platna autostrada. Droga od Coby do Valladoid w intensywnej
            rozbudowie. Zeby takie tempo budowy bylo w Polsce. Jestesmy w hotelu
            Dolores Alba, 645 peso dlaa trzech osob ze sniadaniem. Jutro Chitzen
            Itza.
            pzdrw.
          • mojito Re: relacja z Meksyku 25.01.09, 01:38

            Hola Amigo,

            Ceviche zawsze chetnie skomentuje :). Jestem uzalezniony od
            ceviche. I jeszcze od paru rzeczy ... :). Ceviche w El Faro
            bylo dobre. Dotychczas nie jadlem niesmakujacego mi ceviche
            w Meksyku.

            Wrocilem wlasnie z El Shrimp Bucket (15 km). Lokal stal sie moim
            ulubionym w Cancun. Jadlem tam dzisiaj po raz trzeci podczas
            obecnego pobytu. I chyba nie po raz ostatni... Wrocilem lekko
            nawalony poniewaz znowu trafilem na "feliz horas". Do dwoch piw w
            cenie jednego zaprzyjazniony kelner przyniosl ciemna Bohemie na
            sprobowanie. Probowalem odmowic ale bylem juz oslabiony :).
            Przed ceviche jadlem "fresh tuna tostadas". Odlot. Bede musial
            wzbogacic slownictwo aby doswiadczenie jedzenia opisac.

            Zaczepilem jeszcze o sklep z cygarami kubanskimi. Kupilem jako
            prezent szesc cygar Partagas - totalmente a mano (recznie robione)
            po USD 9.00 za sztuke. Nie pale ale zapach cygar lubie. Poprosilem
            sprzedawce aby pokazal mi najdrozsze cygara. Bylem ciekawy ile
            kosztuja. Pokazal mi Cohiba za USD 45.00. Ladna sume mozna puscic
            z dymem. Przepic chyba latwiej :). Sprzedawca powiedzial, ze znawcy
            palac Cohiba siedza w przedsionku nieba. Szkoda, ze nie pale :).

            Dobrze, ze samochod zna juz droge do hotelu... Moj samochod
            z Europcar chodzi jak szwajcarski zegarek.

            Buen viaje Amigo,
            m.
            • wojtek.kozlowski Re: relacja z Meksyku 26.01.09, 16:35
              Wczoraj bylismy w Chichen Itza. Wstep 110 peso od osoby, Junior
              gratis. Wynajecie przewodnika 500 peso. Wszystko bylo O.K. Jak
              pisalem wczesniej, spalismy w hotelu Dolores Alba (640 peso za
              pokoj/ oddalonym o 3 km od Chichen. Sam hotel bez zastrzezen ale:
              polozony tuz przy drodze, za plecami dzungla, czy tez ichni las,
              nocny koncert gratis, sniadanie w cenie. Bez problemu mozna
              przenocowac taniej w Piste, w hotelu Piramide In Resort. Cena za
              pokoj 450 peso, co ciekawe, przy platnosci karta kredytowa cena jest
              wyzsza i wynosi 486 peso, w Dolores Alba tez doliczaja 8 procent za
              platnosc karta. Wyzywienie w restaruracji na przeciw hotelu, La Casa
              Del Mayab, szwedzki stol za 65 peso od osoby. Napoje nie wliczone.
              Jedzenie bardzo dobre, my zalapalismy sie jeszcze na wystep zespolu
              tanecznego. Oba obiekty sa zaraz na poczatku Piste patrzac od
              Chichen Itza.
              Po zwiedzeniu ruin pojechalismy do Meridy, zatrzymalismy sie tez w
              hotelu Dolores Alba, cena 520 peso za pokoj, sniadanie 50 peso od
              osoby. Hotelik b. mily, z basenem w patio, oddalony o trzy
              przecznice od zocalo. Popoludniowa fiesta byla super. Dzisiaj
              ruszamy do Uxmal.
              • pariss1 Re: relacja z Meksyku 26.01.09, 18:38
                Wojtek fajnie piszesz.
                Jak Wasz Junior znosi takie temperatury?
                Jakies pamiątki zdążyliście kupić?

                Pozdrawiam z zimnej Polski, korzystajcie z tego słonca ile się da :)
                Pariss
                  • wojtek.kozlowski Re: relacja z Meksyku 29.01.09, 05:06
                    Jestem ponownie. Doloze tylko jedna uwage do hotelu Dolores Alba.
                    Niby drobiazg ale mnie zirytowal. Internet. Udostepniaja dwa
                    stanowiska w obu hotelach. Po 10 peso za 10 minut. Teraz mam
                    wykupiona 1 godzine w zwyklej kafejce i zaplacilem 15 peso. Troche
                    to niesmaczne ze strony Dolores Alba. Skrocilismy nasz pobytw
                    Meridzie. Moze to i barbarzynstwo, ale Merida nas zmeczyla. Centrum
                    jest brudne, ciasne i strasznie ruchliwe. Z malym dzieckiem to zbyt
                    duzo. Odpalilismy samochod i pojechalismy do Celestun. To male,
                    urocze miasteczko na polnocny wschod od Meridy, lezace juz nad
                    zatoka Meksykanska. Droga do niego wiedzie przez tereny, ktore
                    wygladaja jak opuszczone i po kataklizmie.
                    Zaraz na poczatku miasta jest Eco Zona z rezerwatem flamingow.
                    Wycieczka lodzia kosztuje 180 peso od osoby i trwa ok. 1h. Warto. Na
                    poczatku odwiedzilismy krokodyla, ktory sie wysypial na lasze
                    piasku, pozniej poplynelismy do odleglej kolonii flamingow a w
                    drodze powrotnej, sternik skierowal w pewnym momencie lodz na brzeg.
                    Juz sie widzialem po zderzeniu z brzegiem, jednak nagle sie okazalo,
                    ze nie zderzamy sie tylko wplywamy w korytarz uformowany z drzew
                    namorzynowych. Taka mala dzungla. Nie powiem, zeby to nie zrobilo na
                    mnie wrazenia. W trakcie rejsu mielismy jeszcze mozliwosc nawiazania
                    blizszego kontaktu z dostojnym panem Pelikanem. Pozwolil sie
                    sfotografowac, odpowiedzial na uklony po czym odwrocil sie na piecie.
                    Po powrocie na brzeg pojechalismy do Celestun. Male piekne i
                    kolorowe miasteczko. Typowy klimacik karaibski. Odwiedzilismy
                    restauracje La Palapa. Obiad pyszny ale drogi: 426 peso. Pisze
                    drogi, bosprawdzilem ceny w hotelch. Jeden, po drugiej stronie ulicy
                    Sol Y Mar, maly hotelik z lekkim balaganem na podworku, pokoje
                    czyste, przestronne. Ceny: pokoj jednolozkowy (na dwie osoby) 250
                    peso,
                    dwulozkowy ( 4 osoby) 350 peso, apartament 5-6 osob: 550 peso.
                    Wrazenie popsul mi wlasciciel hotelu, ktory probowal mnie zatrzymac,
                    przekonujac, ze tam gdzie jade jest tylko jeden i b. Drogi hotel.
                    Ale o tym napisze za chwile. Chwyt ze strony wlasciciela byl
                    b.kiepski. Drugi hotelik, polozony juz przy plazy Hotel Gutierez.
                    Pokoj dwulozkowy (cztery osoby) 300 peso !!!!! Naturalnie, w obu
                    hotelach pokoje z lazienkami. Az zal bylo wyjezdzac.
                    • wojtek.kozlowski Re: relacja z Meksyku 29.01.09, 05:47
                      Kolejnym miejscem do ktorego pojechalismy bylo Uxmal. Pojechalismy,
                      bo tak wyniklo z marszruty a nie chcialem ryzykowac jazdy na dzien
                      nastepny. Dla zainteresowanych napisze, ze mozna przenocowac w
                      Celestun i z rana pojechac do Uxmal. To jakies 2,5h jazdy samochodem
                      po dosyc dobrej i pustej drodze. Jedyny problem, to taki, ze bedzie
                      sie zwiedzac ruiny w dosyc wysokiej temperaturze. A to jest meczace.
                      Wiec pojechalismy do Uxmal via Merida. Merida ma bardzo fajna
                      obwodnice wiec objechalismy miasto nawet go nie ogladajac.
                      Przyjechalismy do Uxmal i zaczalem szukac noclegu. W zasadzie to go
                      nie szukalem, tylko zatrzymywalem sie w napotykanych hotelach i
                      pytallem sie o cene oraz ogladalem pokoj. Pierwszy hotel, jakies 5
                      km przed Uxmal to Rancho Uxmal. Hotel i restauracja. Taniotki
                      nocleg bo 250 peso jednak jak zobaczylem pokoj to wymieklem. WILGOC,
                      smrod I brud. Do lazienki raczej bym sie nie odwazyl wejsc boso. Po
                      zgaszeniu swiatla tez bym nie odwazyl wystawic nosa spod koldry.
                      Wole nie myslec co tam zylo I biegalo. Ponadto, moja Lepsza Polowa
                      jest astmatyczka wiec byly duze szanse na duze klopoty. Jedziemy
                      dalej.
                      Dwa kilometry przed riunami nastepny, b. duzy juz hotel: Mision
                      Uxmal.
                      Cena : 1200 peso. Troche drogo ale wypowiedzialem Twoje Mojito
                      zaklecie: TO EXPENSIVE !!!!!!! Dzieki Ci Mojito bo zadzialalo. Od
                      razu cena zrobila sie na ...... 800 peso ze sniadaniem.
                      Powiedzialem, ze lece tylko sprawdzic ruiny i zaraz wracam. Kilkaset
                      metrow dalej nastepny hotel. Nazwy nie pamietam ale duzy i porzadny.
                      Znow sytuacja podobna, i znow zadzialalo. Tylko teraz uzylem innego
                      zaklecia: mam nocleg za 800 peso. I znow cena spadla z 1200. Ale za
                      to bez sniadania. Lecimy dalej. Juz pod samymi riunami kolejny b.
                      Duzy hotel. I znow zaklecie zadzialalo, tylko za slabo. Bo z 1300
                      zrobilo sie 1000 peso I znow bez sniadania. We wszystkich hotelach
                      (za wyjatkiem Rancha) w cenie byl basen. Wiec nocke przespalismy w
                      Mision Yxmal. A sniadanie bylo b. Dobre. Szwedzki stol, co jest
                      rzadkoscia w hotelach w Meksyku.
                      Na dzien nastepny pojechalismy do ruin. Wjazd standardowo 110 peso
                      od osoby, Junior gratis. O dziwo. Tu za kamerowanie trzeba zaplacic
                      35 peso. Po zwiedzaniu, ktore trwa ok. 2h, odpalilismy wrotke i w
                      droge. Za namowa Mojito postanowilismy odwiedzic Puerto Progreso,
                      czyli na polnoc od Meridy.
                      Miescinka mila, morze kolorowe, hoteli w brod, cen nie sprawdzalem.
                      Molo, chyba najdluzsze na swiecie, ma 6km jest niedostepne dla
                      zwyklych smiertelnikow, mily pan z karabinem pokazal mi, ze mam
                      zawracac, bo on ma wiecej argumentow na plecach (to mi wygladalo na
                      M 15) niz ja. Wiec zawrocilem i na poprawe samopoczucia wrabalem
                      porcje ceviche w restauracji przy plazy. Bylo pyszne. Zmora tej pazy
                      sa handlarze. Tym, co planuja konsumpcje na plazy polecam zaopatzryc
                      sie w tablicze o tresci:
                      NO !! GRACIAS !!!!! Mozna zaoszczedzic sporo energii.
                      Po posilku ruszylismy w trase powrotna. Po zjezdzie z autostrady
                      (tej czesci bezplatej) na sdroge 180, dotarlismy do Piste. I tu
                      postanowilem sie zatrzymac na noc. Po pierwsze, zeby obejrzec
                      widowisko swiatlo i dzwiek w Chichen Itza, po drugie, zeby sprawdzic
                      hotel Piramide in Resort. Jesli ktos bedzie chcial sie tam
                      zatrzymac, to polecam pokoj na pietrze. Te na parterze sa
                      zawilgocone i troche smierdza.
                      Sniadanie polecam juz nie w La Casa Del Mayab, bo a. bedzie
                      zamkniete, b. po drugiej stronie ulicy od hotelu, na lewo od La Casa
                      jest malutka restauracyjka San Antonio. Prowadzi ja b. Sympatyczny
                      Senior Antonio (ma tez kafejke internetowa 15 peso/h), serwuje
                      pyszne jedzonko w umiarkowanych cenach. Sniadanie dla trzech osob
                      kosztuowalo mnie 210 peso. Zestaw kontynentalny kosztuje 60 peso a
                      zestaw amerykanski 70 peso. Na ten drugi zestaw skada sie szklanka
                      soku swiezo wyciskanego, kawa lub herbata, jajecznica z szynka i
                      serem, tost na cieplo, maslo, dzem i miod. Pyszne i syte. A senior
                      Antonio b. Fajny gosc. U Niego poznalem nowy sposob picia piwa:
                      lemonka umoczona w soli i popchana piwem. Super.
                      Co do widowiska Swiatlo i dzwiek, to kosztuje 40 peso od osoby I,
                      zeby je dobrze odebrac, to istotna jest znajomosc jezyka
                      hiszpanskiego, angielskiego, wloskiego, francuskiego lub
                      niemieckiego. Widowisko prowadzone jest po hiszpansku, mozna
                      wypozyczyc bezprzewodowe sluchawki z podkladem w innym jezyku. Wiec
                      jak ktos nie zna dobrze ktoregos z jezykow, to moze sobi darowac ten
                      pokaz.

                      Rano po sniadaniu ambitny plan : Xcaret. Ale najpierw trzeba znalezc
                      nocleg. Zeby sie nie rozpisywac, znalazlem go w Playa del Carmen.
                      Dla mnie to traumatyczne przezycie bo nie lubie tloku a PdC jest b.
                      Zatloczone. Teraz jest 22.45 i dalej mam klopoty ze znalezieniem
                      miejsca do parkowania.
                      Nocleg po krotkich negocjacjach za 65 usd, zaplacony i w droge do
                      Xcaret.
                      Trudno go opisac, takie wielkie. Wiec opisze go pozniej, przepraszam
                      Wszystkich ale ide spac. Jutrobunkruje sie w cabanas w Tulum wiec
                      moge byc nieobecny do nastepnej srody ale postaram sie opisac to co
                      zobaczylem jak najszerzej. Pozdrawiam:
                      W.K.
                      • casiopeja11 Re: relacja z Meksyku 29.01.09, 15:12
                        Wojtek,

                        Jesli moglbys opisac bardzo szczegolowo Xcaret - bylibysmy
                        wdzieczni. Dokladnie wszystkie ceny, co jest wliczone w podstawowe 69
                        $, czy za szafke trzeba dodatkowo placic i jak te szafki wygladaja -
                        co tam mozna zostawic bezpiecznie (aparat na przyklad). Za co trzeba
                        doplacic i za co warto doplacic? Da sie wszystko zobaczyc w jeden
                        dzien? Slyszalam, ze mozna kupic taniej dwudniowy bilet i na
                        spokojnie zobaczyc wszystko.

                        Pozdrawiam,
                        Kasia
                        • pattwa Re: relacja z Meksyku 29.01.09, 22:21
                          o tak, też czekam na szczegółową relację z Xcaret :) tak dla zabawy,
                          bo już i tak zdecydowałam, że tam pójdę :)
                          a odnośnie tych szafek - park jest ponoć ogromny, a szafkę masz np
                          przy wejściu i co ? zostawiasz kase, aparat i chodzisz po całym
                          parku bez niczego ? trochę bez sensu :(
                          i generalnie uwielbiam te Twoje opowieści ! czekam na dalsze częsci !
                          • wojtek.kozlowski Re: relacja z Meksyku 30.01.09, 18:43
                            To chyba juz ostatnia relacja z Meksyku. Nastepna bedzie juz z domu.
                            Obecnie zaszylem sie w Tulum w cabanasie na plazy i tylko przypadek
                            spowodowal, ze jmam dostep do internetu.
                            Przezylismy traume w Playa del Carmen. Moze kogos tym obrazam, ale
                            dla mnie siedzenie w takim miescie to koszmar. A PdC to miasto.
                            Ciasne i glosne. Spalismy tylko i wylacznie ze wzgledu na
                            Espectacular Show w Xcaret, ktore konczy sie pozno i musialem miec
                            szybki powrot do hotelu ze wzgledu na Juniora.
                            Wiec przybylismy do Xsaret dosyc pozno, pierwotnie planowalem zakup
                            opcji Two Days Plus ale jak zobaczylem cene, to mnie z lekka
                            przytkalo. 168USD od lba, Junior 50%. Jakby nie patrzyl to 420 usd.W
                            cenie posilek I w zasadzie wszystkie atrakcje za wyjatkiem delfinow.
                            Niestety, dla mnie ta cena byla zaporowa. Krotkie negocjacje I
                            kupujemy bilet basic, czyli podstawowy za 69 usd od lba. (Junior bez
                            zmian).Co ciekawe, od godziny 15 cena spada do 49 usd I ta opcje
                            warto rozpatrzyc. Dokladne ceny sa podane tez na stronie
                            www.xcaret.com
                            Jesli nie jestes nurkiem, nie masz w planach splywac dzika rzeka
                            etc. I nie dysponujesz wiekszym budzetem, to radze kupic bilet od
                            15. Wtedy musisz zgescic ruchy zeby wszystko zobaczyc, naturalnie
                            nie ogladasz zadnych wystepow na terenie (bo I tak wszystkie
                            zobaczysz wieczorem na Espectacular Show). Xcaret jest ciekawe,
                            bardzo ciekawe, taki Meksyk w pigulce, ale najciekawszy jest Esp.
                            Show o 18. Impreza trwa dwie godziny I sklada sie z trzech czesci:
                            pierwsza to czasy pre-hispanica, widok nieziemski, scenografia I
                            kostiumy sa niesamowite, pokaz gry w pelote, tutaj uklon do
                            naszych kadrowiczow: kapitan druzyny, ktora przegrywala byl skracany
                            o glowe, wiec mieli motywacje. Moze nasz selekcjoner by skorzystal z
                            tamtych doswiadczen ?? oraz owczesny hokej (zamiast krazka uzywaja
                            plonacej kuli). Druga czesc, to czasy koloniale a trzecia to
                            prezentacja folkloru poszczegolnych stanow. Wszystko to oprawione
                            szata muzyczna I bajecznie kolorowymi strojami. Jezeli komus malo,
                            to dzisiaj widzialem w Wal-Marcie w Playa del Carmen, w informacji
                            turystycznej oferte sprzedazy biletow. I np. Wjazd do Xel-Ha byl w
                            cenie 109usd all inclusive. Zawieral nawet transport. A skoro all
                            inclusiwe to znaczy, ze delfiny tez sa w cenie. A w Xcaret kosztuja
                            extra, chyba 100 usd. Wiec warto poszukac informacji turystycznej. W
                            Xcaret spotkalismy b. sympatycznych Polonusow z Kanady (mieszkaja
                            tam gdzie jest -30C). Kupili w hotelu (Jakis duzy resort w ktorym
                            mieszkali) bilet do Xcaret za 100usd od osoby. Zawieral Wszystkie
                            atrakcje za wyjatkiem delfinow I posilek.(podobna cena byla w Wal-
                            Marcie). A z posilkiem, to tez trzeba uwazac, bo a terenie parku
                            jest kilka knajp, jedna, kolo pokazu rodeo prowadzona jest w formie
                            bufetu szwedzkiego. Do kotleta przygrywa orkiestra meksykanska I
                            jest ogolnie super. Tylko, ze za wjazd trzeba zaplacic 370 peso od
                            osoby. Ale zaraz za wejsciem, jest restauracja gdzie dania sa
                            serwowane a la karta I ceny sa znosne (obiad dla trzech osob 450
                            peso. Co do szafek I przechowywania bagazy, to zaraz za wejsciem
                            jest stanowisko, gdzie mozna sobie zdeponowac bagaze. Kwestie
                            platnosci sa dla mnie obce wiec nic o nich nie napisze, wspomniani
                            Polonusi, mieli plecaczki ze soba, a splywali Dzika rzeka, wiec
                            wnioskuje, ze tam gdzie sie uzbrajaszw pletwy, kapok I reszte mozesz
                            zostawic swoje zabawki. Poza tym, jak zostawisz na wejsciu np.
                            aparat, to jak bedziesz robila zdjecia ? Jak pisalem wczesniej,
                            Xcaret to ogromny teren, wiec jak ktos przyjedzie, to niech sie
                            dobrze zastanowi co chce zobaczyc. My ´zgubilismy´ gdzies jeden
                            dzien I to spowodowalo, ze Xcaret mielismy w wersji light. Ponadto,
                            prosze nie zapominac, ze Junior ma dopier 4 latka I nie wszystko sie
                            da z Nim zrobic. Na Show wykazywal w drugiej godzinie ostre
                            znudzenie i zmeczenie, wiec jakbysmy wedrowali po Parku od rana, to
                            moglby nie wytrzymac do konca.

                            W Tulum mieszkamy na plazy. Za sasiadow mamy Amy i Jose, tylko, my
                            placimy 1/3 tego co oni chca. Prosty, cabanas z wyjsciem na plaze,
                            czego jeszcze chciec ?
                            Dla zainteresowanych www.cabanastulum.com Strona nie oddaje uroku
                            miejsca a prezentowane filmiki sa kiepskiej jakosci. Real jest duzo
                            lepszy.
                            Cena 800 peso od cabana za nocke, wypozyczenie hamaka 40 peso za
                            caly pobyt.
                            Jeszcze krociutko na temat drogi:
                            Omijalem platna 180D Cancun –Merida. Zreszta, wyjazd na autostrade
                            jest zaraz przy lotnisku w Cancun, pamietasz Mojito ? A wjazd na
                            droge 180, czyli darmowa, zaczyna sie z drugiej strony Cancun. My
                            podrozowalismy autostrada wzdluz wybrzeza, w Tulum odbilismy na Cobe
                            i Chemal, Droga pusta, szeroka i w dobrym stanie. Czesciowo
                            dwupasmowa, czesciowo w budowie drugiej nitki. Po dojechaniu do
                            Valladoid (jazda przez Valladoid, to tez przezycie), droga wyplula
                            nas na platna 180D i polowe drogi do Meridy przejechalismy za 50
                            peso. Druga polowa to tez autostrada le juz bezplatna. Wiec jakby
                            ktos chcial troche poogladac to polecam, jechalo sie super.
                            Restauracji i hoteli po drodze sporo. Zdarzaja sie tez przydrozne
                            Restauracjo-sklepy. Jakies 25 km od Tulum na Chemal Restaurant
                            Camposte LAS CABANAS. Restauracja wielka, jedzenie smaczne, nie
                            tanie (ale do przezycia) sklep sakramencko drogi. Przebitka prawie o
                            100%. Ale za to w sklepie seniora gadala po angielsku.
                            To tyle na razie. Jade do mojego cabanasa polezec w hamaku, popic
                            serveze i cieszyc sie ostatnimi dniami no i popluskac sie w
                            cieplutkim jak zupa morzu. Ogolnie, tam mi sie bardziej podoba niz w
                            Puerto Morelos. Ale ja juz tu jestem przeszlo dwa tygodnie.
                            Dla zainteresowanych, mam na DVD show z Xcaret, naturalnie full
                            zdjec i kilka godzin material na wideo, jezeli kogos to interesuje,
                            to od 6 lutego jestem we Wroclawiu.
                            Pozdrawiam wszystkich !!!
                            W.K.
                            • wojtek.kozlowski Re: relacja z Meksyku 31.01.09, 22:53
                              Ups, w poprzedniej relacji strzelilem kilka bykow. Wiec: podawany
                              wczesniej adres na hotel na plazy w Tulum jest zly. Prawidlowy
                              brzmi: www.hotelstulum.com/cabanas-tulum/
                              Tak samo przy nazwie miescowosci pomylilem sie i napisalem Chemal
                              zamiast Chemax. Drobiazg ale jednak. Wiekszy byk niz drobiazg, to
                              twierdzenie, ze w Xel-Ha wszystko jest za 100 usd. Sprawdzilem: nie
                              wliczono delfinow, snorkowania oraz nurkowania (w tej bance na
                              glowie). Za to jedzenie i picie bez ograniczen. Plywanie z delfinami
                              kosztuje 145 usd za godzine.
                              Dzisiaj bylismy w ruinach w Tulum. Wjazd tradycyjnie 110 peso od
                              osoby, Junior gratis, po raz pierwszy spotkalem sie, z platnym
                              parkingiem 40 peso oraz transportem ciuchcia (traktorem) od kasy do
                              ruin. Przy kasie wystepuja Voladores. Wystep, extra 200 peso, i
                              startuja, bez extra, co laska, tylko trzeba czekac na wystep.
                              Jutro jedziemy do Cancun na pokaz delfinow. Ogolnie jestesmy juz
                              troche zmeczeni upalem ale mysle, ze juz w srode za nim zatesknimy.
                              Jak wroce i posegreguje materialy, to wiecej napisze o odleglosciach
                              i wrzuce troche hoteli.
                              pzdrw.
                              W.K.
                              • mojito Re: relacja z Meksyku 01.02.09, 04:01

                                Hola Wojtek,

                                O tym wypasionym Ana y Jose www.anayjose.com/ z zaporowymi
                                cenami czytalem i widzialem ich reklamy z drogi. Napisz, juz z domu,
                                cos jeszcze o mozliwosciach hotelowych w Waszym sasiedztwie w Tulum.

                                W zeszlym roku ciuchcia traktorowa od kas do ruin Tulum kosztowala
                                20 peso lub USD 2.00 Parking chyba kosztowal 20 peso. W Coba obecnie
                                kosztuje 40 peso. Plywanie z delfinami nigdzie nie jest w cenie
                                wstepu. Zawsze jest extra :). I wszedzie sa ukryte oplaty :(.

                                Nastepmym razem pojade Twoja droga z Tulum do Chichen Itza.
                                Jezeli droga z Coba do Valladoid jest taka jak z Tulum do Coba
                                to zupelnie dobrze sie bedzie jechalo.

                                Buen viaje,
                                m.
                                • wojtek.kozlowski Re: relacja z Meksyku 02.02.09, 00:23
                                  Wypasiony jak cholera. Maja lezaki z materacami i lozka na plazy. O
                                  cenie wole nie pisac. Moze takich luksusow nie mam ale nie narzekam.
                                  Jedyny problem, to spore fale. Junior boi sie wejsc do wody, no i
                                  palmy pelne kokosow. Istnieje mozliwosc, ze spadnie taki na glowe i
                                  jest klopot. Co do innych mozliwosci noclegowych, to zajrzalem do
                                  dwoch innych hotelikow i uciekalem w podskokach. Ceny w niskim
                                  sezonie od 200 usd za noc. To my spimy prawie darmo.
                                  Dzisiaj przezylismy reminiscencje: odwiedzilismy Puerto Morelos. To
                                  jest chyba najpiekniejsze miejsce na Riviera Maya. Bez kitu. Cisza,
                                  spokoj, w Tulum bedac w strefie hotelowej musisz siedziec w osrodku,
                                  bo wyjscie jest tylko na droge, b. waska, w kiepskim stanie i
                                  ruchliwa. A strefa nie hotelowa (i przypuszczam, ze tansza, to 2
                                  kilometry tuptania do plazy.) Wczoraj probowalem dojechac do Punta
                                  Alen, Jednak jak dotarlem do Sian K"ha, to droga znacznie sie
                                  pogorszyla i jazda z predkoscia 40 km na godzine byla juz wyczynem.
                                  Odpuscilem. A caly czas wzdluz drogi ciagna sie polty, wiec wrazenie
                                  jest jakby jechalo sie jakims tunelem bez dachu.
                                  Wracajac do Puerto Morelos. Odkrylem nowa rewelacyjna knajpke.
                                  Nazywa sie JUICY Rosy"s znajduje sie na Jose Gomez Av. Oferuje
                                  glownie sniadania, salatki owocowe i swiezo wyciskane soki. Jak ktos
                                  bedzie, to niech sprobuje Chilaquiles. Jest Pyszne !!!!!!!!!!!!!!!
                                  No i ceny maja b. atrakcyjne. Ja zaplacilem dzisiaj, za sniadanie
                                  dla 3 osob, + kilkogram kawy do domu 320 peso. Bez kawy cena bylaby
                                  o polowe mniejsza. A sniadanie bylo b. syte i obfite. Wiec polecam.
                                  Z kolejnych informacji: Poniewaz pogoda sie skiepscila, pojechalismy
                                  do Cancun. Jestesmy w La Isla Shoping Center. Typow amerykanskie
                                  centrum ale z pieknym aquarium. Za jedyne 360 peso (dzieci do 3 lat
                                  gratis, powyzej; bez znizki, czyli 120 peso od osoby) moglismy
                                  zwiedzic i poogladac (oraz dotykac) plaszczki, rekiny (ten sam
                                  gatunek, co na Isla Mujerez, faktycznie sa takie spiace), zolwie. W
                                  dalszej czesci piranie, meduzy, koniki morskie, piekne delfiny, w
                                  tym maluszka 21 dniowego oraz rekiny, juz nie takie spiace, nie
                                  takie male, no i bez dotykania.
                                  Sa dwa programy zabawy z delfinami:
                                  Interactive aquarium, staoi sie po pas w wodzie, na specjalnej
                                  platformie na ktora delfin moze wplynac i mozna go podotykac,
                                  pocalowac sie z nim w nos, karmic oraz uzyskac kilka cennych
                                  informacji na ich temat od treserow. Ogolnie bardzoo fajne. Koszt:
                                  880 peso lub 64 usd. Dzisiaj peso spadlo do 13.30 za dolara a oni
                                  przeliczaja po 13.80peso za dolara. Calosc trwa 30 minyt z czego 10
                                  min. to omowienie z grupa tego co bedzie sie robic a 20 minut to
                                  zabawa w wodzie.
                                  Drugi program, to Advanced Program, zawiera w sobie Interactive
                                  Aquarium plus plywanie z delfinami w glebokiej wodzie. trwa 60
                                  minut, z czego w wodzie 50. Koszt: 1820 peso lub 132 usd. Jak na
                                  moje oko, to cena jest nieproporcjonalnie wysoka do zakresu uslug
                                  aczkowlwiek, to jest tylko moja subiektywna ocena.
                                  To tyle na razie, Czeka nas jeszcze pokaz tresury delfinow (jedna
                                  oplata, kilka wejsc do aquarium) i do domu w Tulum, jutro pakowanie
                                  i we wtorek rano na lotnsiko, ze stopem na sniadanie w Puerto
                                  Morelos w Juicy Rosy"s.
                                  p.s. droga do Valladoid jest w dobrym stanie a bedzie w jeszcze
                                  lepszym, bo na polowie odcinka bedzie dwupasmowa.
                                  p.s. ceny w Tulum sie nie zmienily, o dziwo.
                                  pzdrw.
                                  W.K.
                                  • mojito Re: relacja z Meksyku 02.02.09, 03:20

                                    Hola Wojtek,

                                    Bardzo przydatne info podajesz. "Juicy Rose" widzialem tylko
                                    z ulicy jadac do Waszego hotelu - Ojo de Aqua. Po "Mama`s Bakery"
                                    to chyba drugie dobre miejsce do zjedzenia sniadania. Mnie sie
                                    nie udalo poniewaz do Puerto Morelos przyjezdzalem albo po sniadaniu
                                    albo tuz przed lunchem. Slyszalem, ze mozna zjesc dobre sniadanie
                                    u wuja (El Tio) po przekatnej od latarni na polnocnowschodnim
                                    rogu zocalo. Gdybys mial okazje, zajrzyj tam.

                                    "Chilaquiles verdes con pollo" jadlem w zeszlym tygodniu. Rico!

                                    W zeszlym roku nie dojechalem do Punta Allen. Mialem zamiar
                                    dotrzec tam podczes tegorocznego pobytu. Ale droga zniechecila
                                    mnie. Podobno wiecej dziur niz drogi :). Amar byl tam w zeszlym
                                    roku i pisal, ze jedzie sie z trudnoscia i wzdluz plotow. Widoki
                                    wiec praktycznie nijakie.

                                    Pozdrowienia dla Marty i Juniora,
                                    buen viaje,
                                    m.
                                  • casiopeja11 Re: Interactive Aquarium, La Isla, Cancun 12.04.09, 15:13

                                    Dlugo sie wahalismy czy isc do tego akwarium, czy nie ale w koncu sie zdecydowalismy :) I musze powiedziec, ze warto.

                                    Wstep nie jest taki drogi, kosztuje 140$ pesos/os, 260$ pesos/2os i im wiecej osob tym taniej, oczywiscie mozna placic w USD, ale najkorzystniej w pesos.

                                    Duzo pieknych rybek, konikow morskich, meduz itp itd - cos czego sami pod woda nie zobaczymy, mozna robic zdjecia, bardzo ciekawe. Jak wojtek opisal, sa tez rekiny, zolwie (duze), plaszczki, wszystko mozna dotknac i poglaskac :)
                                    O 6pm jest dolphin show (wliczone w cene normalnego biletu), pokaz delfinow - tez super. Mozna isc kolo 16, poogladac najpierw wszystko (po show jest juz ciemno wiec lepiej to zrobic przed) i pozniej isc na pokaz delfinow.
                                    Generalnie nam sie bardzo podablo i polecamy :)
                              • ripasso Re: relacja z Meksyku 02.02.09, 11:37
                                Cabanas Tulum - simpatico - bylismy trzy dni tam 19-22 Sty. Faktycznie jedna z
                                tanszych opcji z lazienka do spania na plazy. Mimo wszstko to i tak dosc drogo
                                jak na Mex. Typowa cena noclegu to 300-400 peso.
                                rip
                                • wojtek.kozlowski Re: relacja z Meksyku 02.02.09, 21:51
                                  Tak, zgadzam sie. Tylko przy typowej cenie noclegu do plazy masz ze
                                  dwa kilometry.
                                  Chilam Balam przy glownej przelotowce przez Tulum: 350 peso za pok.
                                  dwuosobowy, L"Hotelito, po drugiej stronie ulicy: 450 peso za trojke
                                  z klima, 400 peso za dwojke bez klimy. Halas i smrod od
                                  przejezdzajacych pojazdow w cenie. Hotel "Casa Rosa", ok. 500 metrow
                                  od glownej ulicy, w kierunku przeciwnym do morza 400 peso za dwojke.
                                  Tylko do morza masz juz ze 3 kilometry. Niestety, placisz za widok i
                                  polozenie. Cena nie jest niska, ale te kilka dni chcialem odpoczac
                                  tam gdzie chcialem. Zaskakujaca jest obecnosc sporej ilosci
                                  studentow z USA. Czyzby tam mieli lepsze stypendia ?????
                                  pzdrw.
                                  W.K.
                                  • wojtek.kozlowski Re: relacja z Meksyku 27.03.09, 10:00
                                    Juz po Meksyku, pozostaly jedynie wspomnienia. Ta relacje pisze juz z domu.
                                    Z informacji praktycznych: przejazd droga wzdluz wybrzeza m. Karaibskiego w
                                    dzien powszedni z Tulum zajela nam przeszlo dwie godziny. Dla przykladu podam,
                                    ze wracajac z Cancun w niedziele wieczorem, w Tulum bylismy juz po godzinie.
                                    Wiec jesli ktos ma w planie np. oddanie samochodu i odlot , to polecam
                                    wczesniejszy wyjazd.
                                    Powrot do Polski byl dlugi i meczacy. Nasi zachodni sasiedzi tez dokladali
                                    staran, zebysmy mieli cisnienie na odpowiednim poziomie. No coz, oni ciagle sie
                                    czuja rasa panow i daja odczuc swoja wyzszosc. Po podlaczeniu do rekawa na
                                    Tegel, Niemcy zrobili odprawe tuz za wyjsciem z gatea. Wiec kolejka zaczynala
                                    sie juz w samolocie. Pomimo, ze przylot byl ze strefy Schengen. Obsluga parkingu
                                    przy Tegel www.mcparking.net/ niestety nie zna jezyka angielskiego i sa
                                    duze klopoty z porozumieniem sie. Ponadto, po godzinie czekania na shutle busa,
                                    zdecydowalem sie pojechac taksowka po samochod (koszt 8 Euro), i moglem sobie
                                    wybrac dowolne auto z parkingu. Moglem, bo byl otwarty i przez nikogo nie
                                    pilnowany. Taka niemiecka solidnosc. Niestety, nadal pozostaja jedna z
                                    najtanszych opcji pozostawienia samochodu. Chyba, ze mamy kogos, kto po nas
                                    przyjedzie na lotnisko.
                                    Wiec po kolejnych 30h w podrozy dotarlismy do domu. Niestety, przestawienie sie
                                    na czas lokalny jest duzo trudniejsze niz po przybyciu do Meksyku.
                                    Emocje juz opadly, zmeczenie tez i na spokojnie moge podsumowac wyjazd.
                                    Ogolnie bylismy w Meksyku 17 dni. Nie licze dnia przylotu i odlotu.Troche
                                    lezelismy, troche jezdzilismy. Samochodem przejechalismy ok. 1650km, to nie jest
                                    duzo, jednak z malym dzieckiem to w sam raz. Koszt pobytu zostal przekroczony o
                                    jakies 40%, wyniklo to z tego, ze nie wybieralismy najtanszych hoteli. Jak
                                    pisalem wczesniej, Meksyk nie jest juz tak tanim krajem jak kiedys a Jukatan
                                    jest nastawiony na turystow i to tych z zasobnym portfelem. Co najciekawsze, w
                                    pierwszym tygodniu pobytu, jak mieszkalismy w Ojo de Aqua na plazy, i w hotelach
                                    byly pustki. W knajpach tez nie bylo problemu z miejscem. Troche ciasniej sie
                                    zrobilo w Tulum ale jak na wysoki sezon, to nadal nie bylo tloczno. Dziwne sa
                                    wiec dosyc wysokie ceny.
                                    Jukatan oferuje wiele rozrywek, samo Cancun jest dosyc atrakcyjne ale tez bardzo
                                    kosztowne. Jeden Meksykanin w Cancun zagadna nas ile juz tu jestesmy. Nie
                                    namyslajac sie odpowiedzialem, ze przeszlo dwa tygodnie. Spojrzal na nas z
                                    podziwem i orzekl, ze musimy byc cholernie bogaci jesli tyle czasu mieszkamy w
                                    Cancun. To juz mowi samo za siebie. Jesli ktos planuje niskokosztowy wyjazd, to
                                    musi mieszkac w hotelach oddalonych od centrum i szukac tanich knajpek. Puerto
                                    Morelos jest, podobnie jak Tulum oddalone od morza o ok. 2km. Owszem, nad morzem
                                    tez jest centrum, jednak ceny sa juz duzo wyzsze. A jak pisalem wczesniej, ceny
                                    ulegly dosyc ostrej zwyzce.

                                    XCARET.
                                    Przepraszam, jesli kogos zawiodlem i nie opisalem dokladnie co i za ile. Dla
                                    kogos, kto nie bedzie duzo podrozowal i spedzi na w Meksyku krotki czas, polecam
                                    odwiedzenie tego parku.
                                    Natomiast dla mnie, zwiedzanie calodzienne tego parku jest strata czasu. Po
                                    prostu, podczas moich wojazy w Meksyku, wszystkie te atrakcje widzialem. Moze za
                                    wyjatkiem delfinow, ale te obejrzalem w La Isla Shoping w Cancun. Tak samo,
                                    mozna sie z nimi pobawic podczas wycieczki na Isla Mujeres. Wiec jak pisalem
                                    wczesniej, trzeba zastanowic sie co chcemy zobaczyc i, niestety, ile mozemy
                                    przeznaczyc pieniedzy.
                                    Ceny w Xcaret sa dosyc wysokie: www.xcaret.com/Tickets/Prices.html .
                                    Mozna szukac w agencjach turystycznych, gdzie sa nieznacznie nizsze ale i tak
                                    glowne atrakcje sa platne osobno. Wiec jesli nie jestes fanem nurkowania, nie
                                    zalezy Ci na splywie „dzika rzeka”, to przybadz do Xcaret ok. 15 i wejdz za
                                    najtanszy bilet (cos kolo 49usd), wtedy w miare sobie poogladasz glowne atrakcje
                                    a o 18 zaczyna sie glowne wydarzenie, ktore jest chyba najciekawsze w tym
                                    osrodku: Espectacular Show. Ja podrozowalem z Familia i musialem uwzgędniać
                                    przede wszystkim potrzeby i mozliwosci Juniora.

                                    Odleglosci:
                                    Tulum do:
                                    Cancun 131 km,
                                    Puerto Juarez 136 km,
                                    Puerto Morelos 95 km,
                                    Olaya del Carmen 63 km,
                                    Xcaret 58 km,

                                    Coba 44 km,
                                    Chetumal 251 km,
                                    Chichen Itza 277 km,
                                    Merida 384 km,
                                    Uxmal 464 km,


                                    To chyba wszystko. Przepraszam za duze opoznienie w zakonczeniu opisu. Niestety,
                                    od powrotu bylem ciagle na obrotach, dopiero grypa „pozwolila” mi na
                                    przysiąście do kompa.
                                    Tak samo przepraszam za literowki w nazwach, czy pomylenie kierunkow np.
                                    Celestun lezy na zachod od Meridy a nie na wschod. Mam nadzieje, ze nikogo nie
                                    wprowadzilemn w blad.
                                    Pozdrawiam wszystkich Forumowiczow, i mam nadzieje że moglem komus pomoc w
                                    podrozowaniu.
                                    W.K.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka