ania-11
14.04.08, 09:11
Hej dziewczyny i chłopaki, witam po weekendzie. Od wczoraj mam
problem myslowy o którym postanowiłam napisać. Otóż korzystając z
ładnej pogody wybraliśmy się w niedziele na przejażdżkę rowerową
(całą rodziną). Tak sie składa że mieszkamy tuz przy Mazowieckim
Parku Krajobrazowym. No i pedałujemy dzielnie po naszych
piaszczystych dróżkach (do czasu aż sie nam jeden rower zepsuł :))
aż tu słychac z dala narastający huk. Tak narastał i narastał aż
pojawiły sie na ścieżce 2 crossówki i quad. Nie mogę złego słowa
powiedzieć o chłopakach bo zwolnili przy nas i objechali nas duzym
łukiem. Co z tego skoro pozamiatali kołami kawał lasu obok sciezki i
wypłoszyli wszystko co żyje. Gwoli wyjaśnienia: jestem miłośniczka
enduro, sama mam taki własnie sprzęt i na nim jeżdżę. Co prawda po
drogach (ale również w lesie), staram sie unikac szlaków i ścieżek
rowerowych, no i jeszcze na swoje usprawiedliwienie dodam że mój
motor jest naprawde cichutki. Mimo to odczucia miałam mocno mieszane
na widok wspomnianej grupki. Nie chcę nawet myśleć co na ten temat
mysli przeciętny obywatel, spacerujący po lesie w niedzielne
popołudnie. I tu pojawia sie pytanie: gdzie właściwie właściciele
quadów i crossów (a zwłaszcza quady sprzedaja sie w naszym kraju
coraz lepiej) mają się podziać? Na poligonie podobno jest juz taki
tłok ze trzeba uważac żeby sie z kims nie zderzyć, a i to jest
nielegalne, tor crossowy jest chyba tylko jeden (w Łomiankach), nad
Wisła jest rezerwat...
Wiem że jest pare miejsc gdzie nikt sie ludzi nie czepia ale tam też
trzeba jakoś dojechać (nie każdy ma przyczepę), najchętniej nie po
asfalcie. Co wy o tym sądzicie?