Dodaj do ulubionych

"Audiofilska" płyta Możdżera

19.06.04, 09:02
Na www.piano.pl przeczytać można o debiucie wydawniczym firmy ARMS
Records: solowym albumie Leszka Możdżera. Wydawnictwo reklamowane jest jako
audiofilskie: nagrywano bez pośrednictwa stołu mikserskiego, przy użyciu
najwyższej klasy kabli, płyta jest złota itp. Fajnie.

Mnie tylko zastanawia, że nigdzie nie jest podane w jakim formacie wydano
album. Cena w formularzu zamówienia
Obserwuj wątek
    • pagaj_75 Re: "Audiofilska" płyta Możdżera 19.06.04, 09:27
      Ja może nie na temat Możdżera, ale...

      mmakowski napisał:

      > Records: solowym albumie Leszka Możdżera. Wydawnictwo reklamowane jest jako
      > audiofilskie: nagrywano bez pośrednictwa stołu mikserskiego, przy użyciu
      > najwyższej klasy kabli, płyta jest złota itp. Fajnie.

      Hmmm... Nie należę do tzw. audiofili, bo podchodzę mocno sceptycznie do pewnych
      rzeczy, które oni wyznają, np. tego o magicznym wpływie kabli na jakość dźwięku,
      itp. Jeśli Cze nam wybaczy tą rozmowę, to czy mógłbyś Maćku się pochwalić na
      jakim sprzęcie słuchasz muzyki?

      > rozdzielczości? Jaki jest sens dbałości o parametry mające minimalny wpływ na
      > jakość nagrania (rodzaj przyłączy w kablach, nagrywanie bezpośrednie, złoty
      > krążek) podczas gdy jakikolwiek różnica jakości jest niwelowana poprzez
      > nałożenia rastra 44.1x16?

      Z technicznego punktu widzenia format 44.1 kHz / 16 bit jest absolutnie
      wystarczający do wiernego odtworzenia dźwięku. Formaty wysokiej rozdzielczości
      są przydatne przy studyjnej obróbce dźwięku, ale konwersja do zapisu CD nie gubi
      niczego, co byłbyś w stanie usłyszeć. Zresztą, były podobno robione testy, w
      których ludzie nie byli w stanie wskazać różnicy między CD a SACD, albo wręcz
      wybierali CD. Im więcej o tym czytam, tym bardziej odchodzi mi ochota na kupno
      odtwarzacza SACD...
      • mmakowski Re: Sprzęt, wysoka rozdzielczość, SACD 19.06.04, 14:38
        pagaj_75 napisał:

        > Hmmm... Nie należę do tzw. audiofili, bo podchodzę mocno sceptycznie do
        > pewnych rzeczy, które oni wyznają, np. tego o magicznym wpływie kabli
        > na jakość dźwięku, itp. Jeśli Cze nam wybaczy tą rozmowę, to czy mógłbyś
        > Maćku się pochwalić na jakim sprzęcie słuchasz muzyki?

        odtwarzacz CD: Yamaha CDX-396
        wzmacniacz: NAD C350
        kable: Rocar Super Silver
        głośniki: B&W DM 602 S3


        > Z technicznego punktu widzenia format 44.1 kHz / 16 bit jest absolutnie
        > wystarczający do wiernego odtworzenia dźwięku. Formaty wysokiej
        > rozdzielczości są przydatne przy studyjnej obróbce dźwięku, ale konwersja
        > do zapisu CD nie gubi niczego, co byłbyś w stanie usłyszeć.

        To nie jest prawda. Uważa się, że ludzie nie słyszą powyżej 20kHz, tymczasem
        znana jest historia reżysera dźwięku, któremu przy przesłuchiwaniu pewnego
        nagrania cały czas wydawało się, że w okolicach 56 kHz występuje ciągły pisk;
        spektrogram to potwierdził. To był zawodowiec, być może niewielu ludzi byłoby w
        stanie to usłyszeć, ale osobiście znam kilka osób, które takie rzeczy słyszą.
        Tak czy inaczej nawet, jeśli nie jesteśmy w stanie usłyszeć izolowanych dźwięków
        o bardzo wysokich częstotliwościach, to ich obecność może mieć wpływ na barwę
        dźwięku i brzmienie nagrania.


        > Zresztą, były podobno robione testy, w
        > których ludzie nie byli w stanie wskazać różnicy między CD a SACD, albo
        > wręcz wybierali CD. Im więcej o tym czytam, tym bardziej odchodzi mi
        > ochota na kupno odtwarzacza SACD...

        A na kim przeprowadzano te testy? Jeśli na "zwykłych konsumentach", to nie ma
        się czemu dziwić, bo dla nich płyta jest dobra wtedy, jak jest skomprymowana do
        cyfrowego zera, a całe zamieszanie z CD to w ogóle nie wiadomo po co, bo
        przecież jest MP3. Ostatnio bawiłem się w porównywanie nagrania SACD z CD (to
        samo nagranie, hybrydowa płytka). Co prawda nie był to blind test, wiedziałem,
        kiedy która wersja jest odtwarzana, więc być może w grę wchodzi tu efekt
        psychologiczny, ale uważam, że różnica jest słyszalna. Inna sprawa, że słuchałem
        na rewelacyjnym sprzęcie, w świetnych warunkach. W domu być może rzeczywiście ni
        byłbym w stanie tego odróżnić.
        Wydaje mi się, że siłą SACD jest nie tyle wysoka rozdzielczość, bo to faktycznie
        mało kto usłyszy, tylko surround. Prawda jest taka, że po odsłuchaniu dobrego
        nagranie surround (bardzo trudno obecnie o takie) w przyzoitych warunkach
        zupełnie przechodzi ochota na słuchanie stereo. Słuchałem ostatnio w ten sposób
        "The Dark Side Of The Moon" i o ile płyta sama w sobie mnie nie powala, to
        efekty przestrzenne były niesamowite.
        • pagaj_75 Re: Sprzęt, wysoka rozdzielczość, SACD 19.06.04, 15:05

          mmakowski napisał:

          > odtwarzacz CD: Yamaha CDX-396
          > wzmacniacz: NAD C350
          > kable: Rocar Super Silver
          > głośniki: B&W DM 602 S3

          Całkiem fajny zestaw.

          Ja jakoś tak z rozpędu zaufałem firmie Yamaha i na razie mam tylko ich klocki
          (CDX-596, wzm. AX-396) z Tannoyami M2.5 podłączonymi jakimś zwykłym Monsterem za
          kilka złotych. Planuję lepsze kolumny, ale na razie warunki mieszkaniowe nie
          pozwalają.

          > > Z technicznego punktu widzenia format 44.1 kHz / 16 bit jest absolutnie
          > > wystarczający do wiernego odtworzenia dźwięku. Formaty wysokiej
          > > rozdzielczości są przydatne przy studyjnej obróbce dźwięku, ale konwersja
          > > do zapisu CD nie gubi niczego, co byłbyś w stanie usłyszeć.
          >
          > To nie jest prawda. Uważa się, że ludzie nie słyszą powyżej 20kHz, tymczasem

          Słusznie się uważa, bo ludzie faktycznie nie słyszą powyżej 20-22 kHz. Dorosły
          człowiek dobijający trzydziestki (jak ja) rzadko słyszy już cokolwiek powyżej 17
          kHz (sprawdziłem, w moim przypadku to prawda niestety). Owszem, zdarzają się
          wyjątki, ale są to naprawdę pojedyncze, odosobnione przypadki.

          > Tak czy inaczej nawet, jeśli nie jesteśmy w stanie usłyszeć izolowanych dźwięków
          > o bardzo wysokich częstotliwościach, to ich obecność może mieć wpływ na barwę
          > dźwięku i brzmienie nagrania.

          Na podstawie jakiego prawa fizycznego? Czy to zostało potwierdzone w
          jakimkolwiek wiarygodnym teście?

          > A na kim przeprowadzano te testy? Jeśli na "zwykłych konsumentach", to nie ma

          Przyznaję - nie wiem. Musiałbym pogrzebać głębiej, żeby się tego dowiedzieć.

          > się czemu dziwić, bo dla nich płyta jest dobra wtedy, jak jest skomprymowana do
          > cyfrowego zera, a całe zamieszanie z CD to w ogóle nie wiadomo po co, bo
          > przecież jest MP3.

          To prawda. Jednak empetrójka empetrójce nie równa. W ślepych testach
          dowiedziono, że w okolicach 256 kb/s nawet tzw. audiofile przestają rozróżniać
          MP3 od CD.

          Co do kabli - tutaj na razie nie udało się (w podwójnie ślepych testach) nikomu
          wykazać, że słyszy różnicę między dwoma różnymi kablami.

          > Wydaje mi się, że siłą SACD jest nie tyle wysoka rozdzielczość, bo to faktyczni
          > e
          > mało kto usłyszy, tylko surround. Prawda jest taka, że po odsłuchaniu dobrego
          > nagranie surround (bardzo trudno obecnie o takie) w przyzoitych warunkach
          > zupełnie przechodzi ochota na słuchanie stereo. Słuchałem ostatnio w ten sposób
          > "The Dark Side Of The Moon" i o ile płyta sama w sobie mnie nie powala, to
          > efekty przestrzenne były niesamowite.

          I tu się zgodzę. Właśnie dla tego 5.1 byłbym skłonny wymienić odtwarzacz,
          wzmacniacz i dokupić kolumny. Na razie mam tylko dwie płyty SACD w swoich
          zbiorach (właśnie "Dark Side" i "Avalon" Roxy Music), ale chętnie posłuchałbym
          sobie ich w surroundzie.
          • cze67 Re: Sprzęt, wysoka rozdzielczość, SACD 19.06.04, 15:10
            Panowie, czapki z głów przed Wami. Z grubsza orientuję się co to NAD, B&W,
            Yamaha i Tannoye. I baaaardzo zazdroszczę.

            Z moim zestawem Sony (dzielonym, ale z najniższej cenowej półki) i Kefami Coda7
            czuję się jakoś w tym towarzystwie niezręcznie.
            • jack9 Re: Sprzęt, wysoka rozdzielczość, SACD 19.06.04, 16:07
              cze67 napisał:

              > Panowie, czapki z głów przed Wami. Z grubsza orientuję się co to NAD, B&W,
              > Yamaha i Tannoye. I baaaardzo zazdroszczę.
              >
              > Z moim zestawem Sony (dzielonym, ale z najniższej cenowej półki) i Kefami
              Coda7
              >
              > czuję się jakoś w tym towarzystwie niezręcznie.

              Czpki z głow ...fakt...
              ale sam specjalnie nie mam wyrzutów sumienia że słucham na takim sprzęcie na
              jakim słucham...
              (Yamaha RX - 396, CD Technics wymienie Panasonic, kolumny -stary trójdrożny
              system Tonsila)
              ja po prostu jestem z lekka głuchy więc ...po co wydawać na sprzęt...;)

              Bardzo mi sie podobało to co przeczytałem o nagrywaniu płyty przez Nicka Cave -
              robił z kumplami w studiu cuda z dzwiękiem a na koniec nagrał wszystko na
              kasetę i testował na znajomych puszczając im materiał na odtwarzaczach
              samochodowych albo typu "jamnik" - bo jak sie spodoba muzyka słuchana na takim
              sprzęcie ( tak słucha większośc ludzi ) to jest super, a na wysokiej klasy
              sprzęcie to byle muzyczki słucha sie doskonale.
              • cze67 Re: Sprzęt, wysoka rozdzielczość, SACD 19.06.04, 16:27
                jack9 napisał:
                - bo jak sie spodoba muzyka słuchana na takim
                > sprzęcie ( tak słucha większośc ludzi ) to jest super, a na wysokiej klasy
                > sprzęcie to byle muzyczki słucha sie doskonale.

                No nie do końca. Mąż mojej siostry ciotecznej ma dosyć drogi sprzęt DVD -
                odtwarzacz, świetne kolumny. Oglądałem na tym teledyski (a może koncert?) Marai
                Kery. Brzmiało cudownie, każdy dźwięk, każdy instrument. Ale nadal była to
                gówniania, pusta muzyka. Pamiętam, że pytałem szwagra w myślach - warto było
                tak wspaniały sprzęt marnować na coś tak kiepskiego?
          • mmakowski Re: Sprzęt, wysoka rozdzielczość, SACD 19.06.04, 15:55
            pagaj_75 napisał:

            > > Tak czy inaczej nawet, jeśli nie jesteśmy w stanie usłyszeć
            > > izolowanych dźwięków
            > > o bardzo wysokich częstotliwościach, to ich obecność może mieć
            > > wpływ na barwę dźwięku i brzmienie nagrania.
            >
            > Na podstawie jakiego prawa fizycznego?

            Nie prawa fizycznego, a psychologii słyszenia. Człowiek jest w stanie usłyszeć
            dźwięki, których fizycznie nie ma. Słyszałeś może o tonach rezydualnych? Na
            spektrogramie dźwięku dzwonu (jego widmo jest nieharmoniczne), są w miarę
            wyraźne prążki. Tymczasem jakby kazać człowiekowi nastroić się do dzwonu, to
            ustali częstotliwość, której według spektrogramu dzwon wcale nie produkuje. To
            wzajemne zależności częstotliwości w spektrum dźwięku powodują, że na błonie
            podstawnej ucha tworzonone są nowe dźwięki. Inne zjawisko psychofizyczne ma
            miejsce, gdy zastosuje się bardzo ostry filtr obcinający wszystkie
            częstotliwości powyżej pewnej wysokości, to właśnie ostatnia nieobcięta
            częstotliwość stanie bardzo wyraźnie słyszalna, choć jej poziom wcale się nie
            zmienił. Na podobnej zasadzie kombinacje fal o wysokich częstotliwościach mogą
            powodować efekty psychoakustyczne.

            Więcej na ten temat można przeczytać u Fritza Winckela w "Osobliwościach
            słyszenia muzycznego"
            • pagaj_75 Re: Sprzęt, wysoka rozdzielczość, SACD 19.06.04, 17:15
              mmakowski napisał:

              > Nie prawa fizycznego, a psychologii słyszenia. Człowiek jest w stanie usłyszeć
              > dźwięki, których fizycznie nie ma. Słyszałeś może o tonach rezydualnych? Na
              > spektrogramie dźwięku dzwonu (jego widmo jest nieharmoniczne), są w miarę
              > wyraźne prążki. Tymczasem jakby kazać człowiekowi nastroić się do dzwonu, to
              > ustali częstotliwość, której według spektrogramu dzwon wcale nie produkuje. To
              > wzajemne zależności częstotliwości w spektrum dźwięku powodują, że na błonie
              > podstawnej ucha tworzonone są nowe dźwięki. Inne zjawisko psychofizyczne ma
              > miejsce, gdy zastosuje się bardzo ostry filtr obcinający wszystkie
              > częstotliwości powyżej pewnej wysokości, to właśnie ostatnia nieobcięta
              > częstotliwość stanie bardzo wyraźnie słyszalna, choć jej poziom wcale się nie
              > zmienił. Na podobnej zasadzie kombinacje fal o wysokich częstotliwościach mogą
              > powodować efekty psychoakustyczne.

              Wszystko fajnie, ale w obu wymienionych przypadkach (jak mniemam) ciągle mówimy
              o składowych z zakresu dźwięków słyszalnych. Natomiast mnie ciekawi czy tony
              powyżej 20 kHz, które nie mają oddziaływania na ludzki zmysł słuchu, mogą
              rzeczywiście powodować podobne efekty.

              > Więcej na ten temat można przeczytać u Fritza Winckela w "Osobliwościach
              > słyszenia muzycznego"
              • mmakowski Re: Wysokości rezydualne, audiofile 20.06.04, 12:41
                pagaj_75 napisał:

                > > Nie prawa fizycznego, a psychologii słyszenia. Człowiek jest w stanie
                > > usłyszeć dźwięki, których fizycznie nie ma. Słyszałeś może o tonach
                > > rezydualnych? Na spektrogramie dźwięku dzwonu (jego widmo jest
                > > nieharmoniczne), są w miarę wyraźne prążki. Tymczasem jakby kazać
                > > człowiekowi nastroić się do dzwonu, to ustali częstotliwość, której
                > > według spektrogramu dzwon wcale nie produkuje. To wzajemne zależności
                > > częstotliwości w spektrum dźwięku powodują, że na błonie podstawnej
                > > ucha tworzonone są nowe dźwięki. Inne zjawisko psychofizyczne ma
                > > miejsce, gdy zastosuje się bardzo ostry filtr obcinający wszystkie
                > > częstotliwości powyżej pewnej wysokości, to właśnie ostatnia nieobcięta
                > > częstotliwość stanie bardzo wyraźnie słyszalna, choć jej poziom wcale się
                > > nie zmienił. Na podobnej zasadzie kombinacje fal o wysokich
                > > częstotliwościach mogą powodować efekty psychoakustyczne.
                >
                > Wszystko fajnie, ale w obu wymienionych przypadkach (jak mniemam)
                > ciągle mówimy o składowych z zakresu dźwięków słyszalnych. Natomiast
                > mnie ciekawi czy tony powyżej 20 kHz, które nie mają oddziaływania na
                > ludzki zmysł słuchu, mogą rzeczywiście powodować podobne efekty.

                Moore, "Wprowadzenie do psychologii słyszenia", (rozdział 5.5.1, str. 218):

                "Podsumowując, można stwierdzić, że wyniki eksperymentów wskazują na to, że
                wysokość residualną można usłyszeć również wtedy, gdy pojedyncze składowe nie są
                słyszane jako oddzielne. Obserwacji tej nie można zinterpretować, opierające się
                na modelach analizy pobudzenia".

                W rozdziale tym opisane są też eksperymenty, o których mowa w powyższym cytacie.
                Co więcej, również teoria analizy pobudzenia nie wyklucza wpływu częstotliwości
                z poza pasma słyszalności na powstawanie tonów rezydualnych, mówi tylko, że
                przynajmniej jedna z częstotliwości składowych powinna być słyszalna.


                > Audiofile mają to do siebie, że wolą polegać na własnych odczuciach,
                > czego im nie bronię. Natomiast mnie interesuje jednak naukowe podejście,
                > choćby z czystej ciekawości.

                Dla mnie naukowe podejście też jest interesujące, ale przede wszystkim ważne
                jest to, co ja słyszę. Warto pamiętać o tym, że istniejące modele naukowe
                opisujące słyszenie są tylko modelami właśnie, tj. sprawdzają się w większości
                rozsądnych zastosowań, ale nie tłumaczą wszystkich, w szczególności
                marginalnych, zjawisk. Nic więc dziwnego, że audiofile wolą polegać na własnych
                odczuciach, bo w swym przywiązaniu do detali dźwięku docierają do granic
                obowiązywania dotychczas wymyślonych modeli.
    • humbak Re: "Audiofilska" płyta Możdżera 24.09.04, 11:19
      Wygrzebałem ten wątek, bo przesłuchałem już parę razy wspominaną płytę i jestem
      po prostu zachwycony. Jakość nagrania jest jak dla mnie powalająca. Nie jestem
      w stanie dyskutować na temat poruszony przez panów Pagaja i Mmakowskiego, ale
      dla osoby, którea nie może sobie pozwolić na audiofilski sprzęt taka płyta to
      namiastka niesamowitego brzmienia, jakie zapewne można wtedy uzyskać. Po prostu
      słychać wszystko. Czuję pomieszczenie w którym płyta została nagrana. Wrażenia
      jak przy słuchaniu muzyki na żywo:) Przy okazji muszę też powiedzieć, że utwory
      zagrane przez Możdżera są wspaniałe. Już pierwszy utwór sprawia, że człowiek
      zapomina kim i gdzie jest. Zmiany tępa, mocniejsze uderzenia w klawisze,
      wszystko jest tak jak powinno. Zaskoczył mnie utwór Sanctus. Jak dotąt nie
      miałem okazji słyszeć tak starych kompozycji. Najpierw bieg po klawiaturze, a
      potem drgające tony i powrót do szybszej gry:) A już Exploris i No Massage mnie
      zupełnie rozbrajają. Im dalej zagłębiam się w te utwory tym bardziej jestem
      nimi oczarowany. Cudowne kompozycje. Sposób w jaki wykonawca wzbogaca brzmienie
      instrumentu też mi odpowiada.
      I pytanie do autora wątku. Na jakim nośniku należy umieszczać takie nagrania?
      • humbak Re: "Audiofilska" płyta Możdżera 24.09.04, 11:25
        I jeszcze So what. Stłumione brzmienia z jednej ręki i wspaniałe, czyste
        dźwięki z drugiej. Jakby dodał sekcję rytmiczną:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka