Dodaj do ulubionych

Bezkompromisowi na koncertach

17.09.04, 10:52
Chodzi mi o artystow, ktorych g... obchodzi, jakich utworow publicznosc od nich
oczekuje (a oczekuje zazwyczaj najwiekszych przebojow). Nie graja na koncertach
setu typu Greatest Hits a to co akurat im lezy.

Takim zespolem jest z pewnoscia King Crimson, ktory od wielu lat pytany jest kiedy
zagra Epitaph na przyklad. A muzykom znudzilo sie granie tego, i wielu innych,
najslynniejszych utworow, ich to wali. Np. na jednym z koncertow na
dwukoncertowym DVD zagrali tylko dwa utwory z wczesniejszych plyt, reszta
pochodzi z dwoch ostatnich plyt. Ja taka muzyczna droge rozumiem, artysta ma
prawo do swojej wizji koncertu, do wyboru utworow. Wiecej - cenie takich artystow,
ktorzy nie chca na sile przypodobac sie publicznosci grajac w kolko te same numery.
Co Wy na to, szanowni forumowicze? Artystyczna niezaleznosc czy podlizywanie sie
publicznosci? A moze mozna polaczyc jedno, i drugie?
Obserwuj wątek
    • ilhan Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 11:12
      Cenić to oczywiście można. Ale nie mogę się oszukiwać, że czekając na koncert jakiegoś wykonawcy latami, w końcu osiągając cel, idę cały szczęśliwy i nie słyszę żadnego z utworów, za którego go uwielbiam. Np. przyjeżdża teraz The Cure i gra tylko dwa ostatnie albumy, bo im się nie chce wcześniejszych. No przecież to żarty jakieś :)
      • cze67 Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 11:18
        Masz racje ilhan. Ale to tez kwestia tego, ze wiekszosc gwiazd zachodnich przyjezdza
        do Polski raz na 10 - 15 lat albo wcale. Gdyby wystepowali tu, powiedzmy, co dwa - trzy
        lata, na kolejny koncert poszedlbym nawet wowczas, gdybym wiedzial, iz zagraja np.
        tylko ostatnia plyte...
      • pagaj_75 Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 11:20
        ilhan napisał:

        > Np. przyjeżdża teraz The Cure i
        > gra tylko dwa ostatnie albumy, bo im się nie chce wcześniejszych. No przecież t
        > o żarty jakieś :)

        A to niby dlaczego? Jeżeli przyjeżdża w trakcie trasy promującej najnowszy album
        to niby skąd oczekiwanie, że zagra coś starszego? Obowiązku takowego nie ma.
        Czy idąc na wystawę nowych (co będzie nawet wyraźnie zaznaczone na afiszach)
        obrazów czy fotografii jakiegoś artysty-plastyka również będziesz narzekał, że
        nie ma tam starszych jego prac, które przecież były lepsze?
        • ilhan Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 11:25
          pagaj_75 napisał:

          > A to niby dlaczego? Jeżeli przyjeżdża w trakcie trasy promującej najnowszy
          > album to niby skąd oczekiwanie, że zagra coś starszego? Obowiązku takowego
          > nie ma.

          Nie ma obowiązku, ale tak jak napisał Cze - do nas zespoły przyjeżdżają z reguły raz w karierze. I jeśli jesteś fanem jakiejś kapeli od powiedzmy 10 lat - nie wierzę, że nie marzysz o usłyszeniu swoich ukochanych kawałków :)

          > Czy idąc na wystawę nowych (co będzie nawet wyraźnie zaznaczone na afiszach)
          > obrazów czy fotografii jakiegoś artysty-plastyka również będziesz narzekał,
          > że nie ma tam starszych jego prac, które przecież były lepsze?

          Troszku nietrafione porównanie. Byłoby bardziej adekwatne w odniesieniu do premierowych płyt. A ja nie narzekam przecież, ze zespoły na swoich nowych albumach nie umieszczają starych piosenek ;)
          • pagaj_75 Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 11:40
            ilhan napisał:

            > pagaj_75 napisał:
            > Nie ma obowiązku, ale tak jak napisał Cze - do nas zespoły przyjeżdżają z reguł
            > y raz w karierze. I jeśli jesteś fanem jakiejś kapeli od powiedzmy 10 lat - nie
            > wierzę, że nie marzysz o usłyszeniu swoich ukochanych kawałków :)

            King Crimson widziałem tylko raz w życiu (chociaż byli u nas trzy razy) - w
            zeszłym roku w Kongresowej. Grali głównie kawałki z dwóch ostatnich płyt (inna
            sprawa, że "The Power to Believe" uważam za ich najlepszy album od jakichś
            dwudziestu paru lat) i bynajmniej nie odczuwałem braku "klasyków". Więcej! Nie
            wyobrażam sobie, by obecny skład KC mógł zagrać rzeczy typu "Epitaph". To by
            była jakaś parodia. Tym bardziej, że jest to zespół na tyle twórczy, że mogliby
            nie zagrać nawet ostatniej płyty, a jedynie improwizować i też byłoby niesamowicie.

            To że wiele zespołów przyjeżdża do nas raz na kilkanaście lat jest argumentem
            śmiesznym. Niby dlaczego mieliby zmieniać raz ustalony układ koncertu, ćwiczyć
            na próbach kawałki, których nie grali od lat, w celu odbycia jednego występu w
            mało znaczącym kraju?

            Wszystko rozbija się o oczekiwania tzw. fanów. Gdyby ich nie było, nie byłoby
            rozczarowań :) Może to zabrzmi jak jakaś nadęta pseudo-mądrość Dalekiego
            Wschodu, ale nie oczekuj, Ilhan, NICZEGO, a dostaniesz więcej niż mógłbyś
            oczekiwać. I tyle :)
            (tutaj cytat z Frippa, który miałem kiedyś w sygnaturce: expectation is a prison)

            PS. Przed wspomnianym koncertem KC nabyłem tzw. tourbook - płytę CD (w pudełku
            od DVD) z kolorową książeczką... Na płycie jest parę niepublikowanych nigdzie
            nagrań z sesji TPTB, ale także znakomity wywiad jakiego Fripp udzielił
            japońskiej telewizji. Wypowiada się tam między innymi na ten temat, a także mówi
            parę innych ważnych rzeczy, które pozwalają zrozumieć jego postawę. Czasami kusi
            mnie, żeby spisać to, przetłumaczyć na polski i opublikować na forum. Ale nie
            wiem czy ktoś byłby tym zainteresowany :)
            • ilhan Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 11:48
              W sumie niepotrzebny był głos z mojej strony - to o czym napisał Cze jest domeną właśnie zespołów w rodzaju King Crimson, Yes itd., które miały wiele różnych wcieleń i nie zawsze chcą/mogą do wszystkich wracać. No i w zasadzie, to repertuarowo jeszcze nigdy nie rozczarowały mnie koncerty, na których byłem. Więc tematu nie ma :)
              • cze67 Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 11:51
                lhan napisał:

                > W sumie niepotrzebny był głos z mojej strony - to o czym napisał Cze jest domen
                > ą właśnie zespołów w rodzaju King Crimson, Yes itd., które miały wiele różnych
                > wcieleń i nie zawsze chcą/mogą do wszystkich wracać.

                A wlasnie, ze nieprawda, bo w repertuarze Yes przewazaja wciaz numery z lat 70-tych...
              • kkrzysiekk Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 15:35
                ilhan napisał:

                No i w zasadzie, to repertuarowo jeszcze nigdy nie rozczarowały mnie koncerty,
                na których byłem.

                a ja doświadczyłem tego uczucia, kiedy na ostatnim Open'er festivalu Cypress
                Hill nie zagrali "What's your number" ;-)
            • cze67 Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 11:53
              Ale nie
              > wiem czy ktoś byłby tym zainteresowany :)

              Ja wyrazam zaintersowanie. Miejsca jest tu dosc...

              • pagaj_75 Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 11:59
                cze67 napisał:

                > Ja wyrazam zaintersowanie. Miejsca jest tu dosc...

                OK. Być może nawet w ten weekend tak się złoży, że będę miał dużo wolnego czasu.
                To siędę i zrobię ;)
      • frank_76 Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 13:56
        Z tym The Cure to akurat kiepski przykład, ponieważ ich koncert składa się z
        reguły w 1/3 z utworów z prowomowanej płyty, a pozostałych 15-20 utworów to
        przekrój wcześniejszej twórczości z paroma obowiązkowymi szlagierami typu "just
        Like Heaven". Podczas każdej regularnej trasy mają przygotowany zestaw ok. 70
        utwórów, które mogą się pojawić wg widzimisię Smitha. Dość często zresztą
        kombinują z setlistami i chętnie serwują niespodzianki - zwłaszcza, jak grają
        więcej niż jeden raz w danym mieście. Mam nadzieję, że się o tym przekonamy u
        nas, ale trasa europejska wciąż nie ogłoszona :(
        • ilhan Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 14:02
          Frank, ja wiem o tym, a nazwę The Cure rzuciłem zupełnie przypadkowo, równie dobrze mogłem wymienić R.E.M., The Charlatans, Primal Scream czy New Order. Po prostu wydaje mi się, że koncerty tych zespołów bez paru klasyków obyć się nie są w stanie.
    • cze67 Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 11:59
      > Wiecej - cenie takich artystow, ktorzy nie chca na sile przypodobac sie publicznosci
      grajac w kolko te same numery.

      Ale, z drugiej strony, sam bylem zawiedziony, ze na ostatniej trasie Marillion z Fishem w
      1987 roku brakowalo kilku starszych nagran...
      • pagaj_75 Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 12:16
        cze67 napisał:

        > Ale, z drugiej strony, sam bylem zawiedziony, ze na ostatniej trasie Marillion
        > z Fishem w
        > 1987 roku brakowalo kilku starszych nagran...

        Ale przyznasz, Cze, że jeśli fan czegoś oczekuje i artysta tego oczekiwanie nie
        spełnia, to jest to problem owego fana, a nie artysty, prawda? :)
        Już się wypowiedziałem kiedyś na ten temat we wcześniejszym wątku "Czego
        oczekujecie od Waszych ulubieńców" (czy jakoś tak). Teraz może rozwinę. Staram
        się nie oczekiwać niczego, bo:

        1) Artyści nie są mi absolutnie nic winni. To raczej ja jestem im winny
        wdzięczność za przeżycia jakich dostarcza mi ich twórczość.
        2) Artysta ma pełne prawo robić to co on w danej chwili uważa za słuszne. Jeśli
        zaczyna robić coś, co nie nijak nie chce się zgrać się z moją wrażliwością, to
        znaczy, że przyszedł czas poszukać nowego ulubieńca. Kandydatów jest sporo,
        jeśli tylko dobrze się rozejrzeć.
        3) Jeśli nie podoba mi się to co robi w danej chwili artysta, to nie muszę tego
        słuchać. Mogę wyłączyć płytę, albo wyjść z koncertu (albo nie iść nań w ogóle,
        jeśli wcześniej będę wiedział co mnie czeka). Ktoś może oczywiście poruszyć
        kwestię pieniędzy (płacę, więc wymagam), ale jest to śmieszne, bo kupując bilet
        na koncert zespołu A, mam jedynie zagwarantowane, że zobaczę koncert zespołu A.
        "Zawartość" tego koncertu nie podlega negocjacjom ;)
        • aimarek Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 12:37
          Takim bezkompromisowym zespołem jest np. Ścianka. Byłem na ich dwóch koncertach
          i jakieś laski piszczały zawsze: "SKUUU-TER!!! SKUUU-TEEER!!!" albo "AAAJ-RIS!!
          AAAJ-RIS!!!", ale ni ch... ;) Chłopaki grali najczęściej jakieś kosmiczne
          improwizacje, luźno związane z materiałem, który można znaleźć na płytach.
          • cze67 Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 12:41
            Swoja droga Skuter to zajebisty kawalek. Nie dziwie sie owym panom...
            • cze67 Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 14:44
              Podoba mi sie to co robi Pearl Jam. Wlasciwie na kazdym koncercie prezentuje inny
              zestaw utworow. Dla fanow to troche loteria, bo akurat nie musza byc to akurat ich
              ulubione piosenki, ale dla zespolu taki plodozmian mysle dobrze rob. Odswieza.
          • nierymek Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 20:11
            Koncerty Ścianki w ogóle są zajebiste, bo przeważnie każdy jest inny. Pamiętam
            dla porównania koncerty Pidżamy Porno, na których nawet struna zrywała się w tym
            samym momencie zawsze...
    • k123456 Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 16:47
      Jimmy Page I Robert Plant w duecie. NIGDY nie zagrali Stairway, choć
      publiczność domagała się tego na każdym koncercie.
      • ihopeyouwilllikeme Re: Bezkompromisowi na koncertach 17.09.04, 19:06
        Ja nie mam tego typu problemów, wszystko mi jedno co U2 zagrają na koncercie,
        bo lubię wszystkie ich kawałki :D:D:D
    • moore_ash Re: Bezkompromisowi na koncertach 21.09.04, 14:24
      a mnie sie w tym momencie przypomina niejaki Malenczuk, ktory obdarzyl
      publicznosc okrzykiem: "to nie kurwa koncert zyczen".
      a podliz z niezaleznoscia polaczyc chyba mozna.
      pozdr.
      tb
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka