Dodaj do ulubionych

Nasze płyty roku 2004 inaczej

23.12.04, 13:01
Wszyscy słuchamy dużo muzyki, i to, co zrozumiałe, nie tylko nowości i rzeczy
bieżących, ale również płyt starszych. W tym wątku proponuję umieszczać płyty,
które nas w tym roku zachwyciły, oczarowały, ale których nie możemy wyróżnić,
umieszczając w rankingu najlepszych płyt roku 2004, gdyż ukazały się wcześniej :)
Ja się powtórzę, ale najczęściej w tym roku słuchałem rzeczy z bardzo
nieodległej przeszłości:

THE SHINS Chutes Too Narrow
JIM O'ROURKE Insignificance
SUFJAN STEVENS Greetings From Michigan, The Great Lake State
Obserwuj wątek
    • ihopeyouwilllikeme Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 13:14
      Free - " Fire And Water "
      The Alarm - " Declaration "
      Beach Boys - " Pet Sounds "
    • ktmajcher Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 14:05
      ja w tym roku odkryłem na nowo Misplaced Childhood Marillion
      • aimarek Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 14:31
        Największe olśnienie: Neutral Milk Hotel - "In The Aeroplane Over The Sea"

        Inne płyty, które najbardziej mną wstrząsnęły:
        Television - "Marquee Moon"
        The Microphones - "The Glow, Pt. 2"
        Gang Of Four - "Entertainment!"
        Talk Talk - "Laughing Stock"
        • martolka Aimarek... 23.12.04, 23:18
          > Television - "Marquee Moon"

          a skad to wziales? bo nigdzie nie moge znalezc. Jakies mp3 gdzies jest?
          • ilhan Re: Aimarek... 24.12.04, 12:24
            martolka napisała:

            > > Television - "Marquee Moon"
            >
            > a skad to wziales? bo nigdzie nie moge znalezc. Jakies mp3 gdzies jest?

            Nie ukrywam że nie jestem Aimarkiem, ale jeśli nie uda się ściągnąć, to proszę się przypomnieć przed jakimś forumowym meetingiem.
            • aimarek Re: Aimarek... 24.12.04, 21:20
              ilhan napisał:

              > Nie ukrywam że nie jestem Aimarkiem

              Pfff... no raczej.

              Co do mnie to - jak przystało na empetrójkową ciotę - ściągnąłem "Marquee Moon"
              z soulseeka. Z tego co pamiętam, to płytkę można było w atrakcyjnej cenie
              zamówić w Fanie np.
              • martolka dzieki :-) 25.12.04, 20:56
                pieniedzy niet, wole mp3, jeszcze sie porozgladam, a potem bede meczyc Ilhana w
                razie czego ;-)
                • pagaj_75 Re: dzieki :-) 25.12.04, 23:16
                  martolka napisała:

                  > pieniedzy niet, wole mp3, jeszcze sie porozgladam, a potem bede meczyc
                  Ilhana
                  > razie czego ;-)

                  Możesz też ewentualnie pomęczyć mnie. Mam to w mp3 i wystarczy słowo, a odpalę
                  soulseeka i udostępnię.
                  • martolka Re: dzieki :-) 26.12.04, 01:06
                    dziekuje za dobre checi, tylko ze wlasnie z tym soulseekiem jest problem -
                    troche to skomplikowane i nie chce mi sie pisac :-))
                    no w kazdym razie przynajmniej teraz z soulseeka nici.
    • ilhan Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 14:55
      Przede wszystkim The Go-Betweens, urośli do miana jednego z moich, powiedzmy trzech, ukochanych zespołów. Płyty "16 Lovers Lane" czy "Tallulah" były chyba blisko setki przesłuchań w ubiegłym roku.

      Inne arcyważne pozycje:
      Neutral Milk Hotel - In The Aeroplane Over The Sea
      Blondie - Parallel Lines
      Gang Of Four - Entertainment!
      Mansun - Six
      Beach Boys - Pet Sounds
      The Who - Tommy

      Wszystkie, a na pewno zdecydowana większość tych płyt wkroczyła chyba do mojej 20 wszechczasów...
    • neandertalski Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 14:56
      SAMLA MAMMAS MANNA "Klossaknapitet"
      ZOVIET FRANCE "Misfits loony tunes and squalid criminals"
      ETRON FOU LELOUBLAN "Live"
      KURY "P.O.L.O.V.I.R.U.S"
    • d84 Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 15:24
      Przede wszystkiem nostalgiczny powrót do najgłębszych korzeni - britpop i
      pochodne i ich dokładniejsza eksploracja, ze szczególnym naciskiem na:
      Suede - pierwsze dwa
      Oasis - pierwsze dwa
      Blur - zwłaszcza Great Escape i Modern Life Is Rubbish (niegdyś przeze mnie
      niedoceniane)
      Taki stan rzeczy utrzyma się pewnie i w 2005 :)

      a także:
      David Bowie - od 2004 jestem fanem, szczególnie Ziggy'ego, Low i Scary Monsters
      Mansun - pierwsze dwa (specjalnie nie wrzuciłem do britpopu :D)
      Iggy & The Stooges - tutaj nie pierwsze dwa, ale Raw Power i Fun House, o raz
      Lust For Life Iggy'ego bez Stooges, ale za to z Davidem B. :)
      Nas - Illmatic

      Z resztą, cała masa takich płyt była. Człowiek uczy się przez całe życie
      • ilhan Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 15:49
        Jasne. Bowie - Low. Przepraszam, zapomniałem, bardzo ważna płyta.
    • roar Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 18:39
      Ba. To ja zwrócę też uwagę, że płyt nie wydanych w roku 2004 jest kilkadziesiąt razy więcej niż tych wydanych w 2004, tak więc i szansa na znalezienie wśród nich czegoś wyjątkowego jest kilkadziesiąt razy większa. I tak przynajmniej pierwsze parę płyt z poniższej listy pobiłoby w moim rankingu każdą z tych wydanych w tym roku.
      Tak, nawet Smile'a.

      * Waterboys - A Pagan Place (Moja płyta roku. Niestety, jest to rok 1984.)
      * Belle & Sebastian - Tigermilk
      * Philip Glass - Music With Changing Parts
      * Brothomstates - Claro
      * AFI - Sing the Sorrow
      * Legendary Pink Dots - All the King's Horses (Nie mogę się doczekać, kiedy posłucham tych wcześniejszych...)
      * Godspeed You Black Emperor! - Levez Vos..., tfu, Lift Your Skinny Fists Like Antennas to Heaven
      * Stone Roses - Stone Roses

      ...i najnowsze odkrycie:

      * Zbigniew Karkowski - Electrostatics

      PS: A co z płytami, które nas zachwyciły, ale których nie możemy wyróżnić umieszczając w rankingu najlepszych płyt roku 2004, gdyż ukażą się później? ;)
      • ilhan Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 18:57
        roar napisał:

        > * AFI - Sing the Sorrow

        Nie no, spoko, ja też lubię to "Girl's Not Grey" i coś tam jeszcze, ale nie da się grać w ten sposób i przeskoczyć "Smile" :) Jeśli zaprzeczysz to będzie to chyba najbardziej kontrowersyjna opinia na tym forum od czasu pagajowego 2/10 dla Loveless ;)
        • roar Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 22:21
          > > * AFI - Sing the Sorrow
          >
          > Nie no, spoko, ja też lubię to "Girl's Not Grey" i coś tam jeszcze, ale nie da
          > się grać w ten sposób i przeskoczyć "Smile" :)

          Może i się da, kto wie...? ;) Chociaż w tym przypadku, przyznaję, to by było lekkie przegięcie. Ale pisałem przecież - nie wszystkie płyty, tylko pierwsze parę... Jak tak pomyślę, to pierwsze dwie. Przy czym Tigermilk byłby gdzieś na równi.

          Przy okazji uzupełnienie - bo właśnie zauważyłem, że w wątku nie chodzi tylko o płyty świeżo poznane... W takim razie suplement, z płyt i wykonawców, których znałem wcześniej, ale właściwie doceniłem dopiero teraz:

          * Sigur Ros - ()
          * Mike Oldfield - Amarok
          * My Vitriol - Finelines
          • ilhan Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 22:51
            I ostatnia, Roarze ;)
            Tigermilk doskonałe - na marginesie pamiętam że podałeś ten album w wątku "opener najlepszy". Ja odpływam najszybciej przy "She's Losing It" ;)
            • roar Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 24.12.04, 12:06
              Oj tak, doskonałe... I do tego niezwykłe równe, więc trudno wybrać jeden ulubiony utwór. Mnie na przykład najbardziej, "najszybciej", poruszają "Expectations" i "Mary Jo", a i "She's Losing It" niewiele mniej... "The State I Am In" nie jest może ściśle mówiąc najlepszy, ale najbardziej, nie wiem jak to powiedzieć... kompletny? Słuchając Tigermilk, mam wrażenie, że cała historia została już opowiedziana na początku, a cała reszta płyty jest po prostu jej rozwinięciem. (Może to moja nadinterpretacja, że słucham tej płyty niemal jako concept albumu, ale z tego, co czytałem o początkach zespołu, jest to całkiem uzasadnione. Swoją drogą, późniejsze płyty B&S mnie rozczarowały - głównie przez brak takiej spójności klimatu, jak na Tigermilk. To już nie były płyty, tylko chaotyczny zbiór kilku(nastu) piosenek.)

              Też na marginesie - pisałeś tu o Go-Betweens, których na FM jakiś czas temu polecałeś fanom Belle & Sebastian... Oczywiście posłuchałem wtedy i ściągnąłem sobie na próbę "16 Lovers Lane"... ale jakoś nie mogłem się do niej przekonać.
              Być może (biorąc pod uwagę to, co napisałem powyżej o B&S) lepiej by było, gdybym zaczął od jakiejś innej płyty?
              Czy mam dalej próbować tę, aż "wejdzie"? ;)
              • ilhan Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 24.12.04, 12:47
                Przyznam, że późniejszych płyt B&S też rzadziej słucham, nawet czegoś tam mi brakuje do kompletu, choć zarówno "If You're Feeling Sinister", "Boy With The Arab Strap" czy nawet ubiegłoroczny słodki "Dear Catastrophe Waitress" mają znakomite momenty, by wymienić tytułowy z "chłopca", "Stay Loose", "I'm A Cuckoo" (wiem że tribute dla Thin Lizzy, ale uwielbiam), "Seeing Other People"... Na zupełnym marginesie, teraz wygrzebałem na dysku koncertowy cover "The Boy With The Thorn In His Side", ubaw mają panowie z tego co słyszę :)

                > Też na marginesie - pisałeś tu o Go-Betweens, których na FM jakiś czas temu
                > polecałeś fanom Belle & Sebastian... Oczywiście posłuchałem wtedy i
                > ściągnąłem sobie na próbę "16 Lovers Lane"... ale jakoś nie mogłem się do
                > niej przekonać. Być może (biorąc pod uwagę to, co napisałem powyżej o B&S)
                > lepiej by było, gdybym zaczął od jakiejś innej płyty?
                > Czy mam dalej próbować tę, aż "wejdzie"? ;)

                Związki między TGB a B&S są takie, że Murdoch wymienia ich jako jedną z najważniejszych inspiracji (ostatnio coś się rozpływał na temat postaci Forstera), a w praktyce to jest to może nieco podobny sposób myślenia o muzyce. Temat na długi wywód chyba :)

                Z "16LL" to jest tak, że ja zacząłem od tego albumu i wtedy będąc w takim markotnym nastroju słuchałem jej dużo budując może jakąś specyficzną, osobistą więź z tymi piosenkami. Do dziś sięgam po nią jakieś 2 razy w tygodniu, szczególnie w momentach jak coś mnie dręczy, zawsze pomaga :) "Problem" z tym albumem polega jednak na tym, że jest w zasadzie zdecydowanie niereprezentatywny dla tego zespołu. Choć osiągają wg mnie mistrzowski poziom w pisaniu poruszających popowych ballad. Utwory są jednak w większości akustyczne czy pół-akustyczne z towarzyszeniem skrzypiec/oboju, przebieg kompozycji bardziej przewidywalny, gdzieniegdzie nawet bardzo wyraźne odniesienia do innych wykonawców (U2, Smiths), brzmienie gładkie, pojawia się nawet automat perkusyjny (!). Nie wiem w zasadzie co mam Ci doradzić, czy jakąś składankę z przekrojowym spojrzeniem na ich doskonały songwriting (mogę podesłać ze 3-4 rzeczy za zachętę), czy surowy, nowofalowy Before Hollywood (notabene wymieniony ostatnio przez Zine jako jedna z 55 płyt na jesień), czy bogato zaaranżowaną, pogodną Tallulah... Ten zespół wymaga jakiejś cierpliwości, stopniowo się za nią odpłaca. Gwarantuję jedynie, że jest wyjątkowy :)

                Pozdrawiam
                • roar Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 24.12.04, 16:10
                  Mi się bardzo podobały np. "Fox in the Snow" z If You're Feeling Sinister, "Family Tree" z Fold Your Hands... czy "If She Wants Me" z ostatniej płyty...
                  Ale wszystko to są jednak tylko pojedyncze piosenki...

                  > "Problem" z tym albumem polega jednak na tym, że jest w zasadzie zdecydowanie
                  > niereprezentatywny dla tego zespołu.

                  Tak właśnie coś czułem... Stąd pytanie.

                  > Ten zespół wymaga jakiejś cierpliwości, stopniowo się za nią odpłaca.
                  > Gwarantuję jedynie, że jest wyjątkowy :)

                  Dzięki wielkie...! :)

                  Składanek zasadniczo nie lubię, więc spróbuję po prostu te dwie polecane przez Ciebie płyty. Zwłaszcza opis Tallulah brzmi zachęcająco (bogate aranżacje + bardziej skomplikowane niż na 16 Lovers Lane kompozycje...).

                  Wrażenia ze słuchania przedstawię oczywiście w którymś z najbliższych tradycyjnych comiesięcznych wątków na forum. :)
                  • ilhan Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 24.12.04, 22:30
                    roar napisał:

                    > Zwłaszcza opis Tallulah brzmi zachęcająco (bogate aranżacje + bardziej
                    > skomplikowane niż na 16 Lovers Lane kompozycje...).

                    Nieco bardziej. Songwriting jest generalnie bardziej hymniczny i pogodny. Padł nawet tu i ówdzie zarzut przeprodukowania tego albumu (wg mnie max. 1-2 utwory) czy "overwritingu" w closerze (jak to przetłumaczyć? chodzi o "przedobrzenie" kompozycji) z czym się nie zgadzam zdecydowanie. Aha, i znacznie lepsza jest druga połowa płyty. A "House Jack Kerouac Built", "Bye Bye Pride" i "Hope Then Strife" to wręcz highlighty dekady, moim maksymalnie subiektywnym zdaniem.

                    OK, nie przynudzam już :) Pozdr.
    • dziewczyna_mickiewicza Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 19:24
      kurcze, wlasnie o czyms podobnym pomyslalam:) znaczy sie o temacie podobnym:)
      u mnie jakos bez trzesienia ziemii;)

      jeff buckley, grace
      ryan adams, gold
      tom waits, real gone
      dmb, under the table and dreaming
      razorlight, up all night
      rolling stones, exile on main street
      damien rice, o

      tak z grubsza:)
      • ihopeyouwilllikeme Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 19:25
        > jeff buckley, grace

        Też, też !!! Jak mogłem zapomnieć ?? Składam głowę...

        > razorlight, up all night

        Ale to akurat jest z tego roku...
        • ihopeyouwilllikeme Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 19:27
          > Ale to akurat jest z tego roku...

          Podobnie jak Tom Waits, ale domyślam się, że masz na myśli raczej Waitsa w
          ogólności :)

          Ale ja się chciałem zapytać o tego Rice'a, no bo jedni mówią że drugie Grace,
          drudzy że kicha, a ja wciąż nie mam :)) Więc jak z nim jest ?
          • ilhan Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 23.12.04, 19:58
            ihopeyouwilllikeme napisał:

            > jedni mówią że drugie Grace

            Różne są rodzaje upośledzeń... ;)
          • dziewczyna_mickiewicza Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 24.12.04, 01:07
            napisalam waitsa i razorlight, bo mimo ze to plyty tegoroczne, naprawde bardzo
            czesto ich sluchalam (porownywalnie z reszta wymienionych) i wlasciwie nie ma
            wplywu na to ich rok wydania:) ale waitsa w ogole bylo u mnie duzo w tym roku,
            to fakt:)

            co do damiena r., ja juz sie wypowiadalam wczesniej, jak tylko poznalam te
            plyte. nie uwazam, ze to drugie grace i nigdy tak nie uwazalam, co nie zmienia
            faktu, ze bardzo mi sie spodobala. jak dla mnie bardziej wpada w davida graya,
            ale to moje osobiste odczucia - poza tym, ja lubie takie smecenie ladne:)))
            najlepiej, jak sam posluchasz chyba:)
            • ihopeyouwilllikeme Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 24.12.04, 08:24
              > najlepiej, jak sam posluchasz chyba:)

              Zapewne masz rację, niestety na razie moje usilne starania w tym kierunku
              spełzają na niczym :)
              • ihopeyouwilllikeme Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 08.01.05, 13:33
                > Zapewne masz rację, niestety na razie moje usilne starania w tym kierunku
                > spełzają na niczym :)

                No więc moje usilne starania znalazły wreszcie finał :) Ładna płyta, taka na,
                powiedzmy, 6.5/10. Oczywiście porównywanie tego z " Grace " nie ma
                najmniejszego sensu, ale posłuchać można.
    • humbak Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 24.12.04, 01:07
      Łuuuuu alemiło że coś takiego powstało:)
      No to tak:
      Sketch Show- Loop Hole
      Malcom Catto- Popcorn Bubble Fish
      Tuatara- Breaking the Ethers
      twórczość KMFDM- znienacka jeden z moich ulubionych zespołów
      ponowne odkrysie Symbol of Life Paradise Lost
      i jeszcze twórczość Sixtoo
      Chiba tyle.
    • abranova Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 24.12.04, 22:00
      Ooo, wątek akurat dla mnie :) W tym roku słuchałam przede wszystkim "starości"
      kupowanych na kasetach i albumach z przeceny (chociaż oczywiście nie tylko)

      Voo Voo "Z Kobietami" - absolutne odkrycie i oszołomienie, że taka muzyka może
      mnie krecić!

      The Presidents Of The United States (tytuł albumu chyba tez tak brzmi) -
      słuchałam go raz czy 2 w autokarze jakieś 7 lat temu, teraz daje mi jeszcze
      większego kopa niż wtedy :)
      Fierebirds "Kolory" - szkoda, że dopiero teraz
      Renata Przemyk "Hormon" - nie tylko ze względu na utwór Nie Spaceruję Nago...
      Sophie B. Hawkins "Tonges and Tails"
    • jazzkam Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 25.12.04, 13:55
      Polecam przeoczone w zeszłym roku Dresden Dolls i Patrick Wolf - Lycanthropy.
      mniam, przez długi czas na czele mojego '04, dopóki ze smutkiem nie
      zrozumiałem, że to '03.

      Poza tym mnóstwo, jejku, ostatnio choćby Hood - Cold House wyśmienita smutna
      płyta, albo The Dears - No cities left.
    • pagaj_75 Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 25.12.04, 23:45
      Było sporo niezłych płyt starszych w tym roku, bo nadal większość tego co
      słucham to starocie. Nawet jeżeli jest to tzw. nowa elektronika, to i tak
      ciągle nadrabiam zaległośći z ostatnich kilku(nastu) lat. Ale postaram się
      wyróżnić kilka rzeczy, które faktycznie mnie oczarowały w tym roku:

      1) Murcof "Martes" - to byłaby moja płyta roku 2002, gdybym ją wtedy usłyszał
      2) Nick Drake - wszystko, ale gdybym już przyparty do muru miał wskazać jeden
      album to "Pink Moon" - chyba najpiękniejsze 26 minut niemocy twórczej w
      historii muzyki popularnej
      3) Tangerine Dream "Zeit" - nie wiem co jest takiego w tych niezrozumiałych dla
      innych dźwiękach, a co mnie fascynuje i niezmiennie zaczarowuje. dla mnie to
      soundtrack do nieistniejącego, starego, czarno-białego, mrocznego filmu sci-fi.
      4) The Mothers of Invention "Freak Out!" - powalający wstęp do niezwykłej (mam
      nadzieję) przygody z muzyką Franka Z.
      5) Autechre "LP5" i "Confield" - tyle już o tym pisałem, że tym razem się
      powstrzymam ;)

      Ponadto było wiele płyt naprawdę bardzo dobrych, jak choćby "Marquee Moon"
      Television czy "Mind Bomb" The The, które były blisko tego olśnienia...
      • argus1 Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 30.12.04, 03:04
        Sporo wspaniałych płyt z lat 60/70 tych (np.Egg, Banco Del Mutuo Soccorso,
        Aadvark...) - ale siła tamtych lat nie była zaskoczeniem - bo są raczej
        niezawodne.
        Tymczasem...
        Największy muzyczny tegoroczny wstrząs -
        Opeth "Blackwater park" i "Still life" - wirtuozeria, maestria, potęga.

        A bardziej subtelnie -
        South "With the tides"
        Paatos "Timeloss"
        - jedna i druga za piękne melodie.
    • ayya Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 30.12.04, 14:52
      Opposition - prawie cała dyskografia
      Sparklehorse - It's A Wonderful Life
      Puressence - Only Forever
      Longpigs - The Sun Is Often Out
      Thou - Put Us In Tune
      New Order - Technique

      Zeszłoroczne, poznane z dużym opóźnieniem.
      Carina Round - Disconnection
      Radio Dept - Lasser Matters
      The Dresden Dolls - The Dresden Dolls
      Finn - Expose Yourself To Lower Education
      Richard Hawley - Lowedges
      • cze67 Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 07.01.05, 15:29
        Dla mnie wielkim odkryciem zeszlego roku byly grupy: And You Will Knows Us By The Trail
        Of Dead, Interpol, British Sea Power oraz Refugee. Kolegom ilhanowi i argusowi bardzo z
        tego miejsca dziekuje.
    • pytajnick Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 07.01.05, 21:52
      Trochę to głupie, przepraszam, ale pozostaje mi wkleić siebie z sąsiedniego wątku:

      No.1: Opeth - Still Life.
      No. 1: Marek Grechuta - Droga Za Widnokres.


      "Inne cuda, a więc trwały ślad zostawiony (kolejnośc w zasadzie losowa; i
      wybaczcie stawianie pomników historii muzyki obok płyt współczesnych i bez
      wątpienia mniejszego kalibru):

      nick drake - pink moon
      sparks - lil' beethoven
      lambchop - is a woman
      twilight singers - twilight as played by the twilight singers
      bruno coulais - le peuple migrateur
      the coral - the coral
      the beatles - abbey road
      wilco - yankee hot foxtrot
      a silver mt. zion - this is our punk-rock, thee rusted satellites gather +
      sing

      h.m. gorecki - III symfonia

      *

      a dalej, już mniej, ale jednak piękne:

      aphex twin - selected ambient works vol. 2
      arvo pärt - collage
      boards of canada - twoism i geogaddi
      the cooper temple clause - kick up the fire and let the flames break loose
      isaac hayes - hot buttered soul
      nick drake - five leaves out
      the ecstasy of saint theresa - slowthinking
      sparklehorse - it's a wonderful life
      anna maria jopek - nienasycenie
      björk - homogenic
      tangerine dream - stratosfear i cyclone
      outkast - the love below
      kroke - ten pieces to save the world
      the cure - disintegration
      low - the curtain hits the cast,
      zdob si zdub - 450 de oi (odkrycie z Mołdowy!)
      ampop - made for market
      the white birch - star is just a sun (a w zasadzie drugi utwór)
      jeff buckley - grace (a w zasadzie utwór ostatni)"
      • ilhan Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 07.01.05, 23:05
        > the ecstasy of saint theresa - slowthinking

        Jak wygląda ta muzyka? Zespół ten ma na koncie współpracę z moim ulubionym British Sea Power (wspólny singiel), więc może bym się zainteresował.

        > jeff buckley - grace (a w zasadzie utwór ostatni)

        Dlaczego ostatni? Co z wcześniejszymi? Co z "Hallelujah" i "Last Goodbye"? :)
        • pytajnick Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 08.01.05, 17:27
          Głos: jeden z moich ulubionych "aksamitnych" ["deep but matte" TM] kobiecych
          wokali, gdzieś w okolicach Anji Garbarek, wokalistki Paatos, Beth Gibbons,
          spokojniejszej Bjork, wokalistki The Gathering itd... Myśle że kojarzycie o co
          chodzi - o poruszanie się na granicy szeptu, o niesamowitej zmysłowości. Głosy
          typowo wieczorne. Tak więc wokalistka TEOST jest idealną przedstawicielką tego
          niezwykle ciekawego "gatunku" głosów.

          Zespół: pochodzi z Czech. Zaczynał od ambientowych eksperymentów, dośc trudno
          przyswajalnych ale ciekawych (np. self titled), a "Slowthinking" to już
          eksperymenty z piosenkami, czy raczej piosenkopodobnymi kompozycjami, bo to
          wszystko mocno połamane jest. Generalnie najwazniejsze są tu ciepła, laptopowa
          elektronika z rewelacyjnymi łamańcami automatu perkusyjnego i wokal. Razem
          bardzo piękne, i pomimo owej umiarkowanej "eksperymentalności" przyjemne i
          wpadające w ucho (świetne melodie!). Doskonała muzyka na wieczór.

          Naprawdę goraco polecam, słuchając tej płyty - stojącej absolutnie na światowym
          poziomie - odczuwa się żal, że w wielkiej Polsce brakuje tego typu zespołów,
          wyprzedzających większość świata.

          Aha, TEOST moim zdaniem wiele (nic?) wspólnego z BSP nie ma, nie spodziewaj się
          zespołu podobnego :)


          >Dlaczego ostatni? Co z wcześniejszymi? Co z "Hallelujah" i "Last Goodbye"? >:)

          Dla mnie to dobra plyta, momentami bardzo, wokalnie niesamowita, ale tylko
          ostatni kawałek potrafił mnie zachwycić od poczatku do końca i pod każdym
          względem. Przede wszystkim gitarowe intro, bardzo proste a jak piękne.
          A "Hallelujah" to mi się przejadło zanim dotarłem do "Grace" (jakkolwiek to
          oczywiście świetny kawałek).

          ex

          n.p. spotkaniowa składanka, kilka utworów - super!
          • ilhan Re: Nasze płyty roku 2004 inaczej 08.01.05, 18:32
            Kojarzę głos tej pani, a nie spodziewam się klimatów BSP, bo wiem też, że zespół robił też chyba remix dla Placebo (czyli wyciagnąłem wniosek, że z elektroniką coś wspólnego mieć musi). Może namierzę to wkrótce, wtedy podzielę się opinią.

            Pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka