argus1
28.12.04, 01:42
Cichcem jakoś i bokiem jak na tak znany zespół. Wydali płytę. Może tak na
spokojnie to wyszło - bo to muzyka do filmu. Krótkie miniaturki - 1,2 lub 3
minutowe.Ułożone w całość. Z przepięknym motywem przewodnim, który wraca co
jakiś czas, a w pełni rozkwita w 14 utworze "Two rocks and a cup of water".
Na taką płytę czekałem. Bez wokali - które nie zawsze mi w tym zespole
odpowiadały. To jest płyta instrumentalna. Wciągająca - o sile jaką ma
choćby "Mezzanine" - ale jest to siła innego typu. Na tej płycie Massive
Attack wydaje się dojrzalszy. Wyciszony. Już nie tak narkotyczny, lecz
kontemplujący świat i chwilę. I na nich skupiony. Podsumowując w trzech
słowach - Piękna, przejmująca płyta.