Dodaj do ulubionych

Pet Sounds vs. Smile

21.01.05, 19:39
Sporo rozmawimy tutaj o tych dwóch płytach (szczególnie o tej drugiej). Do
tej pierwszej, do jej geniuszu, wielu forumowiczów (w tym ja) dochodziło
wręcz latami. Smile zachwyciła od razu.
Dlaczego? Czy aż tak bardzo się różnią? Tzn. czy słuchając Smile już za
pierwszym razem wiemy, że jest wytworem geniuszu, a geniusz Pet jest
starannie ukryty? Czy po prostu Smile zachwyciło Was, bo dotarliście do
wiekości Pet Sounds a tamta płyta to jej lepsza inkarnacja?
Obserwuj wątek
    • gregkor Re: Pet Sounds vs. Smile 21.01.05, 21:49
      W zasadzie to ciężko mi jest podjąć ten temat, choć poznałem obie płyty to co
      do pojęcia geniuszu mam zupełnie inne zdanie i uważam, że nazwanie obu płyt
      genialnymi to delikatnie mówiąc lekka przesada.

      pozdr
      • aimarek Re: Pet Sounds vs. Smile 21.01.05, 22:36
        Wydaje mi się, że faktycznie przyswojenie "Smile" jest możliwe tylko wówczas gdy
        się ogarnie "Pet Sounds". Ja mimo wszystko wolę "PS". Po prostu częściej tego
        słuchałem. Z drugiej strony to "Smile" zawiera dwa najbardziej wstrząsające
        znane mi fragmenty twórczości Wilsona ("Good Vibrations" i finał "Surf's Up").
        • ilhan Re: Pet Sounds vs. Smile 21.01.05, 22:37
          Również wolę "Pet Sounds".
          • kubasa Re: Pet Sounds vs. Smile 21.01.05, 22:38
            Ja mialem Pet Sounds przyswojone, ale najpierw zachwycilem sie wielkoscia
            Smile. Dzis obie plyty to moja pierwsza piatka i nie wiem, nie mam pojecia,
            ktora jest lepsza. Chyba ciut ta z lat 60.
    • gregkor Re: Pet Sounds vs. Smile 21.01.05, 23:40
      Jeżeli już to bardziej przypadła mi do gustu Pet Sounds.....
      • martolka Re: Pet Sounds vs. Smile 22.01.05, 00:07
        pet sounds nie znam, ale za to popieram, gregkor, twoja opinie wyzej - trudno
        mówic o geniuszu, wstrzasach i wielkosci
        :-P
        • dziewczyna_mickiewicza Re: Pet Sounds vs. Smile 22.01.05, 10:23
          > pet sounds nie znam, ale za to popieram, gregkor, twoja opinie wyzej - trudno
          > mówic o geniuszu, wstrzasach i wielkosci
          > :-P

          to ja mam podobnie:) tzn. nie slyszalam jeszcze na spokojnie pet sounds i
          trudno mi sie na ten temat wypowiadac, a smile to bardzo dobra plyta, ale nie
          wywrocila swoim (potencjalnym) geniuszem mojego swiata do gory nogami:)
          • roar Re: Pet Sounds vs. Smile 22.01.05, 18:25
            > a smile to bardzo dobra plyta, ale nie
            > wywrocila swoim (potencjalnym) geniuszem mojego swiata do gory nogami:)

            No tak, miałem tak samo.
            ...a potem usłyszałem "Pet Sounds".

            Nie wiem, czy jako profan, który materiał obu płyt poznał właściwie w ciągu ostatnich paru miesięcy, mam prawo się wypowiadać (ale w sumie czemu nie, w końcu wrażenia mam świeże i nieskażone latami tradycji), ale pozwolę sobie na małą hipotezę. Otóż "Pet Sounds" to w swojej klasie mistrzostwo świata, trzyminutowe utwory pop doprowadzone do perfekcji. "Smile" wskazuje, że Brian chciał się rozwijać, mierzyć wyżej. Niestety, rozwój szedł w różnych kierunkach jednocześnie i powstał album wewnętrznie niespójny. ("Too high, too far, too soon" - można tylko gdybać, co by się stało, gdyby Wilson ograniczył trochę swoją wenę i spróbował nagrać, ambitniejszą, ale po prostu kontynuację "Pet Sounds" - może nie byłoby takiego oporu współpracowników, załamania nerwowego, itd.) "Smile" kipi pomysłami (co może być jednym z powodów, dla których łatwiej jest uznać klasę tej płyty). W swoich najlepszych fragmentach (tutaj mogę się tylko podpisać pod wyborem Aimarka) bije "Pet Sounds" na głowę. W całości - jest chyba zbyt chaotyczne, żeby aż tak zachwycić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka