cze67
21.01.05, 19:39
Sporo rozmawimy tutaj o tych dwóch płytach (szczególnie o tej drugiej). Do
tej pierwszej, do jej geniuszu, wielu forumowiczów (w tym ja) dochodziło
wręcz latami. Smile zachwyciła od razu.
Dlaczego? Czy aż tak bardzo się różnią? Tzn. czy słuchając Smile już za
pierwszym razem wiemy, że jest wytworem geniuszu, a geniusz Pet jest
starannie ukryty? Czy po prostu Smile zachwyciło Was, bo dotarliście do
wiekości Pet Sounds a tamta płyta to jej lepsza inkarnacja?