Dodaj do ulubionych

Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzruszają

23.03.05, 21:24
Nie wiem, aż dziwne że nie było takiego tematu, a jesli był to proszę link,
ale: jakie znacie płyty absolutnie smutne, wzruszające albo poruszające,
podczas słuchania których można płakać, po prostu. Po przesłuchaniu których
czujemy się związani z autorami. I najlepiej żeby to nie były płyty znanych
kolosów:

Ok Computer tak na mnie działa że czuję wzruszenie przy No Surprises zawsze,
tak samo Notwist - Neon Golden gdzieś pod koniec, ale to nie o to chodzi w
tym wątku - te płyty uważam do tego za najlepsze, to moi ulubieni artyści etc.

A dobry przykład: Matt Elliot, prawie każda płyta, dla przykładu The mess we
made. Ekstaza.

no to jazda.
Obserwuj wątek
    • ilhan Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 21:42
      Neutral Milk Hotel - In The Aeroplane Over The Sea
      The Go-Betweens - 16 Lovers Lane
      Opposition - Blue Alice Blue
      Red House Painters - Songs For A Blue Guitar
      The Cure - Disintegration
      • ethan26 Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 22:05
        podpisuje się pod neutral milk hotel, dodam od siebie codeine i low, no i juz
        się cieszę na spotkanie za jakiś czas z opposition i go-betweens... ilhan to oni
        są smutni? ja żyłem w świadomości że to takie madchesterskie prosto z australii
        :)... no i jest już ich nowa płyta na slsku, więc jeśli to smęty to jutro
        sprawdzę...
        • ilhan Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 22:12
          ethan26 napisał:

          > ilhan to oni
          > są smutni? ja żyłem w świadomości że to takie madchesterskie prosto z
          > australii :)

          Bez takich :) Czasem smutni, ale chwytający za serce pasuje mi z haseł podanych przez Jazzkama lepiej. Nową płytę ("Oceans Apart") dziś dorwałem i po jakichś pięciu przesłuchaniach jestem nawet usatysfakcjonowany, ale jeśli nie słyszałeś nigdy co to Go-Betweens, nie wprowadzaj się błąd albumami wydanymi w latach 00., tylko sięgnij po coś z lat 80.

          Opposition - bierz stare płyty w ciemno, podejrzewam że takie "Intimacy" albo "Promises" bardzo Ci podejdzie, skoro lubisz wczesny Cure, JD i ogólnie granie z tych okolic.

          Bright Eyes - jasne. Nic mnie tak w tym roku nie rozrywa jak pierwsza minuta "I'm Wide Awake".
    • humbak Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 21:53
      He he... Lenny Valentino i ich Tramwaj. To jest jedyne miejsce w którym znoaszę
      Rojka. nie mam co prawda tej płyty, ale raczej znajdze się na mojej półce.
      Zazwyczaj płyty, które innych wzruszają, mnie nudzą:) Są albumy, które
      nastawiają mnie... powiedzmy sentymentalnie, ale ale nie ma to nic wspólnego z
      chwytaniem za serce czy łzawością. Jakoś zawsze wolę myśleć o niebieskich
      migdałach niż wpadać w deprechę:)
      • ilhan Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 21:57
        humbak napisał:

        > Zazwyczaj płyty, które innych wzruszają, mnie nudzą:)

        Wg mnie tego rodzaju płyty są piekielnie ważne, a raczej piekielnie ważne jest, żeby mieć swoje. I najtrudniej się do nich przekonuje innych ludzi.
        • humbak Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 22:11
          A mogę prosić o jakąś argumentację za?
          • ilhan Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 22:20
            humbak napisał:

            > A mogę prosić o jakąś argumentację za?

            Za tym, że jest ważne żeby mieć swoje?
            Trudno to uargumentować, to są po prostu wg mnie najważniejsze płyty. Oczywiście w sytuacji, jeśli ktoś traktuje muzykę emocjonalnie i cały czas nią żyje, np. potrzebuje jej w trudnych momentach. Ciężko się wtedy pocieszać delektując się bogatymi aranżacjami czy fenomenalnym pięciominutowym solo na puzonie. Nie potrzebujemy wtedy muzyki genialnej, a kojącej, dobrze znanej i naszej. Dlatego cieszę się, że wiem, co wtedy włączyć.
            • humbak Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 22:36
              Widzisz... nie wziąłeś pod uwagę że każdy ma inne potrzeby psychiczne. Ja gdy
              jestem w trudnej sytuacji nie słucham smutnej, wzruszającej muzyki, ale takiej,
              która napełnia mnie siłą żeby iść dalej. I może to wyda się nieco perwerysjne
              ale jak dotąd najlepiej się czułem w takich sytuajcach w muzyce, która ma
              oddawać świat... (no kurcze będę musiał napisać coś co mi się kompletnie nie
              podoba:)) brutalny, chropowaty, ryczący jakimś bólem. Nie zawsze tak jest.
              Czasem wolę coś co mnie poderwie, co da siłę do skoku, czegoś co ma cieszyć,
              radować. Ale generalnie w takich sytuajcach muzyka smutna denerwuje mnie tak
              samo jak powiedzmy psychodelia albo arytmia:)
              • ilhan Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 22:53
                Zgadzam się z tym co napisałeś przecież. Nie jestem jakimś depresyjnym typem, który codziennie rano musi leczyć doła jeszcze większym dołem z "Closer". Po prostu *czasem* taka twórczość jest naprawdę bardzo potrzebna (tym bardziej jeśli, co zaznaczyłem, ktoś traktuje muzykę bardzo emocjonalnie). "Disintegration" słucham dwa razy do roku. Poza tym płyty, które wymieniłem mają taką właściwość, że słuchając ich doznaję jakiejś przemiany: choć w trakcie mogą być smutne, chwytać itd., raczej nie wyłączam ich zdołowany tylko przepełniony jakąś nadzieją, tak to nazwę. (Ha! Ale sobie przyblogowałem!)
                • humbak Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 23:10
                  No tak... na doła dołującą muzykę stosuje chyba tylko masochista mentalny:)
                  Ja po prostu innaczej to odbieram... znajduje raczej konkretne utworu. Takie
                  Empty Box z repertuaru Morphine, All Things Too All Men (Cinematic O.), Only The
                  Rain (Supergroove), Timber (Hexstatic+ Coldcut) lubię posłuchać, nie będę
                  obłudnikiem, ale one skłaniają mnie raczej do zadumy. Tak samo jak jazz
                  klasyczny, blues, muzyka Buckleya, Grechuty, Four Tet itd. Tego jest sporo, ale
                  nie chwyta mnie to za serce, tylko uspokaja i pozwala myśleć o rzeczach, które
                  zazwyczaj nie siedzą mi w łepetynie:)
    • ethan26 Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 22:03
      akurat teraz słucham takiej płyty, to w sumie dopiero trzecie spotkanie z Nią,
      ale chce mi się płakać... Smog - Dongs Of Sevotion... z 2000 roku, to tak zanim
      zabiorę się za słuchanie nowej płyty... dlaczego wzrusza... przez klimat, głos
      no i dlatego że dopiero odkrywam i wiem jaka piękna przygoda mnie czeka...
      dziekuję za potęgę muzyki, która mnie przeraża... to nocna muzyka, cholernie
      boli i cholernie wzrusza...

      na pewno wrzuciłbym tutaj tez iron and wine, bright eyes czy wszelakie wcielenia
      willa oldhama... może buckley? jeff znaczy... ale chyba nie, bo w jego muzyce
      jest tyle ciepła... może ryan adams i jego hearbreaker itp itd.
    • abranova Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 22:54
      No właśnie, wzruszające nie zawsze musi być smutne. Ja się tam na przykład
      wzruszam przy ściezce dźwiękowej "Ogniem i mieczem"...Nie, nie pochodze z
      Ukrainy, tak jakoś mam.

      A na powaznie płyta "Kolory" Firebirds ma pare naprawde smutnych fragmentów.
      Harry, Mały chłopiec (chociaż w zasadzie nie wiem o czym to, hehe) i parę
      innych.
      Praktycznie każdy z pierwszych trzech albumów Eeels przynosi melancholijną
      zadumę. Na dwóch ostatnich bywa już mniej depresyjnie. Chociaż Agony
      na "Shootanenny" to jeden z najbardziej dołujących utworów świata.
    • dziewczyna_mickiewicza Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 23:04
      tracy chapman...chyba wszystko (szczegolnie crossroads chyba)
      eva cassidy podobnie
      ryan adams, suicide handbook
    • ayya Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 23:06
      Chyba obie płyty Joy Division. "I See A Darkness" Bonnie "Prince" Billy, a
      szczególnie utwór tytułowy. Bardzo chwyta za serce "Fado Curvo" Marizy z
      Portugalii. Poza tym ostatni Elliott Smith mnie bardzo smuci i przygnębia, bo
      jest bardzo słabą jak na niego płytą.
      • ilhan Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 23.03.05, 23:12
        ayya napisała:

        > Poza tym ostatni Elliott Smith mnie bardzo smuci i przygnębia, bo
        > jest bardzo słabą jak na niego płytą.

        Ciekawa interpretacja tematu - zgłaszam "Around The Sun" :D
    • jazzkam Mogwai - Young team 24.03.05, 15:14
      Najbardziej chwyta jak dochodzi do utworu z tymi glosnymi wah wah wah w obu
      glosnikach na zmiane a potem ta piosenka z tekstem... och.
      • anselmo84 Re: Mogwai - Young team 24.03.05, 16:34
        Ta piosenak z tekstem to "R U Still In 2 It". Faktycznie, rozkłada na łopatki :)
    • nemrrod Lambchop - Is A Woman [n/t] 24.03.05, 16:29
    • anselmo84 Re: Łzawe płyty; smucą, chwytają za serce, wzrusz 24.03.05, 16:49
      Ja podam płytowo (Radiohead pomijam):
      - Neil Young - "Rust Never Sleeps" (wyłączając te hałaśliwe kawałki)
      - Joy Division - "Closer"
      - Joy Division - "Unknown Pleasures"
      - Dead Can Dance - "Within The Realm Of Dying Sun"
      - Codeine - "Frigid Stars"
      - Low - "I Could Live In Hope"
      - Jeff Buckley - "Grace"
      - Mogwai - "Young Team" - pozostałe albumy też, choć w nie aż takim stopniu
      - Mercury Rev - "Deserter's Songs"
      - Neutral Milk Hotel - "In The Aeroplane Over The Sea"
      - Sparklehorse - "It's A Wonderful Life"
      - Godspeed You Black Emperor! - "Lift Yr. Skinny Fists Like Antennas To Heaven"
      - A Silver Mt. Zion - "He Has Left Us Alone But Shafts Of Light Sometimes..."
      - Sigur Rós
      - Bjork - "Vespertine"
      i inne :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka