roar
24.10.05, 14:48
Ze statystyk Audioscrobblera/last.fm wynika, że co najmniej... no, że ktoś już tutaj tego słuchał. ;) Więc chyba mogę już spróbować się pobawić w animatora kulturalno-oświatowego i poprosić szanownych forumowiczów o opinię na temat. Zwłaszcza, że płyta zapowiada się na ważną - 9.0 na Pitchforku, zachwyty na Stylusie, "universal acclaim" na Metacritic...
Nie ukrywam, że ważny to dla mnie zespół jest i że bardzo na tę płytę czekałem... i w tej chwili nie wiem, co myśleć. Po prostu jestem w kropce. Z jednej strony jest tu "Purple Bottle". To jest dokładnie ta cholerna niepokorna energia i nieskrępowanie czymkolwiek, które mnie kiedyś wbiły w ziemię przy moim pierwszym kontakcie z grupą - którym było przesłuchanie "Leaf House" i "Who Could Win a Rabbit?", o pierwszej w nocy, dziesięć razy pod rząd. Tutaj nareszcie w dłuższej, przemyślanej, dopieszczonej wersji. Gdyby cała płyta była taka, miałaby u mnie pewne drugie miejsce na tegorocznej liście. Może nawet powalczyłaby o pierwsze. Niestety nie jest.
Najbardziej nie potrafię się jakoś przekonać do tych rozlazłych, rozmemłanych kawałków - zwłaszcza "Bees" i "Daffy Duck". Brakuje mi tej żywiołowości, która trzymała w kupie jeszcze bardziej, wydawałoby się, nie-słuchalne pomysły typu "Visiting Friends". Powiedzmy sobie szczerze - są zwyczajnie nudne. Z kolei żywsze, bardziej popowe utwory są, właśnie, zbyt popowe. Zbyt przewidywalne. To prawda, nie ma tu już fragmentów zwyczajnie irytujących, jakich wiele było na poprzednich płytach. Ale może irytacja części słuchaczy to cena, którą warto zapłacić za pieprzoną swobodę w realizacji najdzikszych możliwych pomysłów.
Do "Sung Tongs" przyzwyczajałem się trzy miesiące, zanim w pełni ją doceniłem, więc może i z "Feels" będzie podobnie. Ale póki co jestem trochę rozczarowany. Może nie tyle poziomem, bo ten jest wysoki - same względy techniczne, ubranie - było nie było, wciąż świeżych - pomysłów członków kolektywu w dopieszczoną, studyjną formę stawia tę płytę powyżej większości dzisiejszych produkcji. Ale mimo wszystko chyba ta nowa forma trochę rozcieńczyła siłę rażenia tej muzyki. W porównaniu z "Sung Tongs"... jakieś takie wydaje się to nijakie.
6.5/10 na tę chwilę. Ale z gwiazdką. Wielką, grubą gwiazdką.