Dodaj do ulubionych

broken social scene - broken social scene

04.12.05, 11:48
nie było chyba jeszcze takiego wątku, a przecież ta płyta to prawdziwy skarb.
Sam juz nie wiem czy lepsza od You forgot , ale na pewno podobnej klasy.
Odbieram te dwa albumy jako dwie części tego samego dzieła (jednego z
najlepszych dzieł ostatnich lat). Broken social scene to fenomen jak dla
mnie. No bo kto jeest w stanie dziś tak idealnie pogodzic zwolenników melodii
z tymi co muzykę definiują jako ciagłe odkrywanie? no kto? ...nikt, tylko oni.
Obok ostatniego studyjnego Bonniego najlepszy album 2005
Obserwuj wątek
    • pszemcio1 Re: broken social scene - broken social scene 05.12.05, 18:42
      PISAĆ!!!!
      • janek0 Re: broken social scene - broken social scene 05.12.05, 18:52

        pszemcio1 napisał:

        > PISAĆ!!!!
        No dobra. Rzeczywiście niezła płyta, podobają mi się zwłaszcza utwóry 3, 9, 12.
      • ton2 Re: broken social scene - broken social scene 06.12.05, 09:19
        Ja na przyklad slucham tak powazniej od tygodnia i bardzo mi sie podoba. Nie
        wiem nawet czy do dziesiatki roku sie nie zalapie. Zobaczymy. Jeszcze
        kilkanascie przesluchan i bede gotow na konkretna opinie. Jak na razie stawiam
        ja na rowni z "You Forgot It In People".
        • pszemcio1 Re: broken social scene - broken social scene 06.12.05, 15:44
          proponuje słuchac przez słuchawki. wrażenia podwójne
    • nemrrod Re: broken social scene - broken social scene 03.01.06, 14:11
      Ani trochę nie mogę się do tej płyty przekonać. "You Forgot It In People" była
      jedną z bardzo niewielu "rockowych" płyt, które mnie zachwyciły. Ale tego self
      titled w ogóle nie postrzegam jako kontynuacji poprzedniej płyty. Według mnie te
      dwa albumy dzieli przepaść.
      Po pierwsze - brzmienie. Na "You Forgot..." było bogate, mocne, ale selektywne i
      wyraziste, na "BSS" jest jakieś rozwichrzone, jakieś takie "jamowe", za dużo
      dźwięków, za duży chaos, brak zdecydowania.
      Po drugie - brak jakiego zróżnicowania. Wszystkie utwory brzmią podobnie, to
      samo brzmienie, te same patenty, facet w co drugim utworze zaciąga tak samo. Na
      "You Forgot..." mieliśmy delikatne intro, potem wymiatacz na skrzypce i gitary,
      dwa konkretne rockowe hity, następnie balladę, słoneczny temat na dęciaki,
      freak-balladę, znowu rockowy kawałek, leniwy electro-rock itd. Na self titled
      mamy zestaw piosenek zagranych z wykorzystaniem za każdym razem tego samego
      instrumentarium, jedynie ze zmianą tempa/metrum. W dodatku te kawałki z epki są
      utrzymane w identycznym stylu. No szkoda.
      • pszemcio1 Re: broken social scene - broken social scene 03.01.06, 14:30
        nemrrod napisał:

        > , na "BSS" jest jakieś rozwichrzone, jakieś takie "jamowe

        wymieniłes jego najwieksze zalety:)

        > Po drugie - brak jakiego zróżnicowania. Wszystkie utwory brzmią podobnie

        moze posłuchaj raz jeszcze
        • ton2 Re: broken social scene - broken social scene 03.01.06, 16:31
          A ja wlasnie zdalem sobie sprawe, ze mi ta nowa plyta miejscami przypomina Lali
          Pune, ktorej kiedys sluchalem w duzych ilosciach i moze dlatego ten album tak
          szybko we mnie wszedl i przekonal duzo bardziej od dwoch poprzednich.
          • ayya Re: broken social scene - broken social scene 03.01.06, 18:47
            ton2 napisał:

            > A ja wlasnie zdalem sobie sprawe, ze mi ta nowa plyta miejscami przypomina
            Lali
            >
            > Pune,

            BSS nowe w życiu koło Lali Puny nie stało :) Zupełnie inny styl, operowanie
            dźwiękiem i wokalem. Oczywiście na plus BSS :) Choć Lali Punę też lubię.
            • ton2 Re: broken social scene - broken social scene 03.01.06, 19:42
              Ja nie porownuje klasy tych dwoch zespolow, bo wyzszosc BSS jest oczywista, ani
              sposobu operowania wokalem, bo rzecz jasna jest inny, natomiast nie zmienia to
              faktu, ze slyszac 7/4 Shoreline, Windsufring Nation, czy Hotel (pomijajac
              deciaki, o ile sie tak da) mam jednoznaczne skojarzenia z Lali Puna. Moze
              chodzi o jakas specyficzna rytmike, moze o delikatnosc i slodycz wokalu na tle
              dynamicznego podkladu (jak w Shoreline), a moze o to lenistwo w sposobie
              spiewania? Sam nie wiem, ale nie bede walczyl ze skojarzeniami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka