Dodaj do ulubionych

Czego w styczniu

31.01.06, 13:39
Coś mało tego. Chyba głównie dawno poznanych staroci słuchałem.

PŁYTA MIESIĄCA: Talking Heads - Remain In Light - 9.5/10

Afro Kolektyw - Koncert w Trójce - 8/10
Arctic Monkeys - Whatever People Say I Am, That's What I Am Not - 5.5/10
Richard Ashcroft - Keys To The World - 5/10
Belle And Sebastian - The Life Pursuit - b/o
The Chameleons - What Does Anything Mean? Basically - 9/10
The Chills - Kaleidoscope World - 7.5/10 *
South - Speed Up/Slow Down [EP] - 7/10
The Strokes - First Impressions Of Earth - 5/10
Teardrop Explodes - Kilimanjaro - 9/10
XTC - Black Sea - 9.5/10
Obserwuj wątek
    • misteodor Re: Czego w styczniu 31.01.06, 15:22
      Prince "Purple Rain"
      Blur "13"
      Blur s/t
      Blur "Parklife"
      Beck "Midnite Voltures"
      Lenny Valentino "Uwaga! Jedzie Tramwaj"
      Sigur Ros "Aegetis Byrjun"
      Sonic Youth "Daydream Nation"
    • glebogryzarka1 Re: Czego w styczniu 31.01.06, 15:44
      RAP

      Blackalicious - Blazing Arrow 8.5/10
      He, De La Soul nie żyje i grzęźnie w gównie, niech żyje Blackalicious. Ciepłe,
      inteligentne i zawodowe. Takiego hip hopu chciałbym słuchać, a tak jak Gift of
      Gab - rymować (pierwsza zwrotka tytułowego - no, to jest nie do pobicia). Tylko
      długie jakieś strasznie, za długie, wyciąć ze trzy-cztery numery by nie
      zaszkodziło.

      Cunninlynguists - Will Rap for Food 6/10
      Jeśli Blackalicious to De La Soul, Cunninlynguists są Pharcyde (a Count Bass D
      to Common... but I digress). Ale daleko gorsi. Całkowity brak jakichkolwiek
      zapamiętywalnych motywów, nienajlepsze podkłady - sama chemia na mikrofonie nie
      wystarczy, choć tej jest sporo, a i poruszane tematy nie zawsze banalne (ot
      choćby list do ojca w "Family Ties")

      RJD2 - Since We Last Spoke 4/10
      Doceniam maestrię, zupełnie mi się nie podoba. Ta stylistyka - riffy rockowo-
      rhythm'n'bluesowe jako cała faktura leżąca na (świetnych) beatach - nie leży mi
      cholernie.

      POP

      Sade - Love Deluxe 9.5/10
      Megamocny materiał. Zdumiewająco świeży brzmieniowo, coś jakby wczesny Massive
      Attack przyprowadzić do Jamesa Poysera i niech coś nagrają razem. Genialne
      melodie, ani chwili nudy. I nawet instrumental na zamknięcie mnie nie denerwuje.

      Pet Shop Boys - Behaviour 8/10
      "Being Boring" sprawdzony pierwszy raz po 12 latach okazał się utworem
      bezwzględnie wielkim (ten amatorski sznyt typowy dla PSB - gitara nagrana po
      linii...), reszta płyty przepływa z wyraźną tendencją zniżkową od piątego
      utworu do końca. O kim jest "How Can You Expect To Be Taken Seriously?" :)

      Junior Senior - Hey Hey My My Yo Yo 7.5/10
      No, w końcu musiała powstać płyta, na której wszystko, każdy pieprzony
      instrument, będzie przekompresowany. Brzmi to, jakby wziąć jakieś szumiące
      nagranie z lat 70 i każdy track podbić limiterem o 10-15 dB. Muzycznie
      natomiast to to jest rewelacja po prostu. Staroszkolny imprezowy hip hop plus
      beachboysowe harmonie wokalne i barokowo bogate aranże. Efekt rozpierdalałby na
      zimno, gdyby nie wiewiórki na wokalu - po kilkunastu minutach zaczynam mieć
      dość.

      ROC

      Mano Negra - The Best Of 8/10
      Jak to się stało, że Manu Chao jest dziś najżałośniejszym autoplagiatorem w
      Unii Europejskiej? Te numery mają więcej energii, niż stutysięczny tłum na
      stadionie futbolowym, kto słucha "Sidi H'Bibi" siedząc, tego darzę antypatią ;)

      Calexico - Feast of Wire 6/10
      Gdyby wywalić wszystkie instrumentale, które brzmią jak ścieżka dźwiękowa
      spaghetti-westernu i nic nie wnoszą (ten problem mają chyba wszystkie albumy
      Calexico), a potem dograć numery tak dobre jak pozostałe, to prawie-dycha
      betonowana. Black Heart, Woven Birds, Sunken Waltz - no klasyki, klasyki
      amerykańskiego grania, widzę szczyty Appalachów, The Band byliby zachwyceni.

      Shriekback - Big Night Music 4/10
      O, jaki zawód. Spodziewałem się naprawdę wielkich rzeczy po tej płycie, którą
      dość długo ścigałem. Niestety. Co z tego, że "Underwaterboys" mistrzem jest,
      skoro na "Big Night Music" mam jeszcze cztery identyczne kawałki? Jeszcze
      opener jest wielce zacny i to wszystko. Dwa numery to materiał na singla, a nie
      album.

      Joint miesiąca: "Can I Get Get Get" Junior Senior ex aequo z "Being Boring" Pet
      Shop Boys
      Album miesiąca: "Love Deluxe" Sade
      • kod_kreskowy Re: Czego w styczniu 31.01.06, 19:18
        glebogryzarka1 napisał:

        > Calexico - Feast of Wire 6/10
        > Gdyby _wywalić_ wszystkie instrumentale, które brzmią jak ścieżka dźwiękowa
        > spaghetti-westernu i nic nie wnoszą

        broń boże!


        Alice Russell - My Favourite Letters
        Alice Russell - Under the Munka Moon
        Madita - s/t
        Parov Stelar - Seven&Storm
        Kosma - New Aspects
        The Chemical Brothers - Push the Button
        Stereo MC's - Paradise
        Regina Spektor - Songs
        Esthero - Wikked Lil' Grrrls
        TBA - Annule
        Damien Rice - B-sides
        Jose Gonzales - Veneer
        Mara Carlyle - The Lovely
        The Dead 60's - s/t
        Hard-Fi - SOCCTV
        Ladytron - Light & Magic
      • id999 wiewiórki na wokalu 31.01.06, 20:17
        co to takiego?
        • glebogryzarka1 Re: wiewiórki na wokalu 01.02.06, 12:40
          Tak się określa zsamplowane wokale, podwyższone przez pitchshifter. Znak
          firmowy m.in. Blockheada i Kanye Westa. Junior Senior idą dalej i podbijają
          pitchshifterem (oraz autotune'em) własne głosy - no przynajmniej tak to brzmi,
          za rękę ich nie złapałem :). A że z natury zwłaszcza Junior ma głos wysoki,
          efekt jest tak ciekawy, jak kontrowersyjny.
          • obly styczeń bzdyczeń 01.02.06, 14:24
            U mnie jałowo jak nigdy, nic nowego Państwu nie mam zapierającego dechy w
            piersiówkach do zaanonsowania jako mister stycznia 2005.
            Odgrzewam stare smęty, wedrówki sentymentalne, gdybanie co by było gdybym
            poznał tę oto płytę wtedy to a wtedy, słucham jak przezajebiście mimo wszystko
            NIN zagrało kawałek Joyów, szperam w dyskografii PJ Harvey, Pozachwycałem sie
            troszkę nad Bajkonourem. ale nic na dłużej się ne przelepia do łba. ostatnio
            wygrzebałem starą kasete z piosenkami sprzed kilku lat i się brecham jak
            sinoręki ogrodnik nad sadzonkami kapusty pekińskiej. I duży powiadam duuuuży
            dystans i melankolia i zamyślenie i lenistwo umysłowe.
            Zaprawdę nic mnie nie zainteresowawszy tak jak to czasem jakaś muza umi. Ciut
            muza zapodawana przez zapodawaczy na tym niespodziankowym forum zabawowo-
            impresjonistycznym za bardzo nie tka we mnie nowych nadziei na zdobywanie
            nowych dzwięków. Mam smaczek na mózgojadowe stopki że tak brzydko i
            nieelegancko powiem:
            czyli tego: bajkonour (skonsumowany),murzasichle, stockhauzena, albo uderzyć w
            Zorna, w Supersilent ale na razie jeszcze poczekam aż mi może przejdzie?
            W sumie największy smaczek to mam na koncert. jakiś.
            i nie wiem jaki.

            dlatego dziś słucham sobie stasia (w sensie stasio)
    • ayya Re: Czego w styczniu 31.01.06, 17:13
      Płyta miesiąca: Matthew Sweet - Girlfriend

      Radiohead - OK Computer
      Tori Amos - Boys For Pele
      Blur - Think Tank
      Stereolab - Emperor Tomato Ketchup
      Sonic Youth - Daydream Nation
      Bruce Springsteen - The River
      Jeff Buckley - Grace
      Joni Mitchell - Blue
      Mott The Hoople - All The Young Dudes
      Destroyer - Streethawk: Seduction
      Aztec Camera - High Land, Hard Rain
      Wilco - Summerteeth
      The Mountain Goats - Tallahassee
      Norah Jones - Come Away With Me
      Sigur Rós - Ágćtis Byrjun
      Drugstore - White Magic For Lovers
      Drugstore - Songs For The Jetset
      Drugstore - st

      Jens Lekman - Oh You're So Silent Jens
      Jens Lekman - When I Said I Wanted To Be Your Dog
      Franz Ferdinand - You Could Have It So Much Better
      Junior Senior - Hey Hey My My Yo Yo
      Ris Paul Ric - Purple Blaze
      Kiss Me Deadly - Misty Medley
      Animal Collective - Feels
      Colleen - The Golden Morning Breaks
      Sam Prekop - Who's Your New Professor
      Paul Duncan - Be Careful What You Call Home
      Holly Throsby - On Night
      Diane Cluck - Countless Times
      Echoboy - Giraffe
      Hey - Echosystem
      Penny Lane - st

      The Elected - Sun Sun Sun 6.5/10
      Arctic Monkeys - Whatever People Say I Am Thats What I Am Not 5/10
      Cat Power - The Greatest 6/10*
      The Kooks - Inside in Inside Out 6/10
      • theagata Re: Czego w styczniu 02.02.06, 00:48
        Queens Of The Stone Age - Lullabies To Paralyze
        At The Drive In - Relationship Of Command
        Kyuss - Welcome To The Sky Valley
        Kyuss - Blues For The Red Sun
        Bauhaus - Gotham
        Devendra Banhart - Criple Crow
        Mugison - Mugimama Is This Monkey Music?
        CocoRosie - Noah`s Ark
        Franz Ferdinand - You Could Have So Much Better
        Maria Peszek - Miasto Mania
        Apteka - Menda

        have fun
    • id999 Re: Czego w styczniu 31.01.06, 17:24
      Talking Heads - Remain In Light - 9.5/10

      tylko 9,5 ????
      • ilhan Re: Czego w styczniu 31.01.06, 19:25
        id999 napisał:

        > Talking Heads - Remain In Light - 9.5/10
        >
        > tylko 9,5 ????

        Jak dla mnie, to po dwóch (trzech?) latach znajomości z tą płytą *aż*.
    • pytajnick Re: Czego w styczniu 31.01.06, 18:15
      Ja raczej sporo słuchałem w styczniu, chyba dlatego, że była sesja (od kilku
      godzin "była", haha!), czyli prawie cały dzień na słuchanie muzyki (kosztem
      wydajności uczenia, ale cóż...)

      Poza tym, póki co próbnie, wprowadzam w życie noworoczne postanowienie, że
      raczej nieobiecującym płytom dziękuję przy drugim-trzecim przesłuchaniu i więcej
      nie męczę - zgadzając się na pewne ryzyko przegapienia czegoś wartościowego.
      Takie płyty poniżej oznaczam jako "[niedź.]", czyli "nie, dźwiękuję",
      wstrzymując się tym samym od oceny (choć to w sumie już jakaś ocena jest).

      - !!! - louden up now [0]
      - 15 minut projekt - 15 minut projekt [0, nie wiedziałem że się w Polandzie
      takie rzeczy nagrywa i to główna wartość, że już wiem, i fajnie że się nagrywa]
      - art brut - bang bang rock and roll [niedź.]
      - bark psychosis - ///codename: dustsucker [jeszcze nie wiem, momentami ładnie,
      dość różnorodna, będzie dobrze]
      - bonnie 'prince' billy & matt sweeney - superwolf [jeszcze nie wiem, ale
      minimum + będzie]
      - vashti bunjan - lookaftering [+]
      - the chemical brothers - push the button [-/0]
      - the cinematic orchestra - remixes 1998-2000 [0/+]
      - cLOUDDEAD - cLOUDDEAD [+, moze +1/2. Przy pierwszym przesłuchaniach wydawało
      się, że będzie znacznie, znacznie więcej. Może jeszcze będzie, oby]
      - brian eno - another day on earth [0]
      - enya - amarantine [0]
      - anja garbarek - briefly shaking [+]
      - rüdiger gleisberg - elysium [0]
      - gorillaz - gorillaz [0, raczej rozczarowanie]
      - jan a.p. kaczmarek - finding neverland (ost) [+]
      - john lennon - working class hero [składak, b.o.]
      - lizard - platypuls [niedź.]
      - dave matthews band - stand up [niedź.]
      - dorota miśkiewicz - pod rzęsami [+]
      - morcheeba - the antidote [0/niedź.]
      - murcof - remembranza [++]
      - nine horses - snow borne sorrow [+]
      - linda perhacs - parallelograms [++]
      - robert plant and the strange sensation - mighty rearranger [pół+]
      - steve reich - music for 18 musicians [+ z tendencją wzrostową]


      płyty miesiąca:
      - Murcof "Remembranza"
      - Linda Perhacs "Parallelograms"
      - (i w nawiasie cLOUDDEAD - s/t)

      utwory miesiąca:
      - Linda Perhacs - Parallelograms (cudo, jak na 1970 mocno eksperymentalny
      kawałek, a przy tym bardzo piękny)
      - Murcof - Camino (potęga smutku, co za połączenie elektroniki z minimalem
      klasycznym i mrocznym ambientem)
      - Vashti Bunjan - Hidden (gitara i głos.)
      - cLOUDDEAD - Apt. A, pt. 1 (własnie po tym niesamowitym kawałku spodziewałem
      się czegoś bardziej niezwykłego niż ten - niezwykły przecież - album)


      Trochę się rozczarowałem - jednak - Nine Horses (takie Nazwiska zobowiązują do
      czegoś więcej niż dobry album) i nową Anją Garbarek (taka poprzedniczka
      zobowiązuje do dalszego nagrywania czegoś więcej niż dobre albumy).

      Za to ni z tego ni z owego spadły mi z nieba niesamowici Murcof i Linda Perhacs
      - kolejna perła z przełomu lat 60/70, coraz bardziej lubię ten okres. I ogólnie
      fajnie mi się w styczniu słuchało muzyki. Dziękuję.
    • grimsrund Re: Czego w styczniu 31.01.06, 18:24
      Angelite, Huun-Huur-Tu & Bulgarian Voices FLY, FLY MY SADNESS
      Antimatter PLANETARY CONFINEMENT
      Arctic Monkeys WHATEVER PEOPLE SAY I AM THAT'S WHAT I'M NOT
      Belle & Sebastian THE LIFE PURSUIT
      Tony Bennett / k.d. lang A WONDERFUL WORLD
      Luiz Bonfa NON-STOP TO BRAZIL
      Art Brut BANG BANG ROCK AND ROLL
      Bad Brains ROCK FOR LIGHT
      The Beach Boys PET SOUNDS; SMILEY SMILE / WILD HONEY
      Blackfield BLACKFIELD
      The Boy Least Likely To THE BEST PARTY EVER
      Biosphere DROPSONDE
      The Boy Least Likely To THE BEST PARTY EVER
      David Thomas Broughton COMPLETE GUIDE TO INSUFFICIENCY
      Cat Power THE GREATEST
      Richard Cheese APERITIF FOR DESTRUCTION
      John Coltrane EXPRESSION
      The Decemberists PICARESQUE
      Dirty Three WHATEVER YOU LOVE, YOU ARE
      Klaus Doldinger CONSTELLATION
      Donovan WHAT'S BIN DID AND WHAT'S BIN HID
      Eels BLINKING LIGHTS AND OTHER REVELATIONS
      Elysian Fields BLEED YOUR CEDAR
      Enduser CALLING THE VULTURES
      Fields Of The Nephilim EARTH INFERNO; MOURNING SUN
      Jason Forrest SHAMELESSLY EXCITING
      God Is An Astronaut THE END OF THE BEGINNING; ALL IS VIOLENT, ALL IS BRIGHT
      Gonzales PRESIDENTIAL SUITE
      Holopaw QUIT +/OR FIGHT
      Jana Hunter BLANK UNSTARING HEIRS OF DOOM
      Infectious Grooves THE PLAGUE THAT MAKES YOUR BOOTY MOVE
      Isolee WE ARE MONSTER
      Johann Johannsson VIROULEGU FORESTAR
      Mark Kozelek ROCK 'N' ROLL SINGER
      Mark Lanegan FIELD SONGS
      Maximo Park A CERTAIN TRIGGER
      Pat Metheny WATERCOLORS; STILL LIFE (TALKING); WE LIVE HERE
      Alison Moyet ESSEX
      Nedelle FROM THE LION'S MOUTH
      Nevermore THIS GODLESS ENDEAVOUR
      Christopher O'Riley HOLD ME TO THIS: CHRISTOPHER O'RILEY PLAYS RADIOHEAD
      The Paper Chase HIDE THE KITCHEN KNIVES
      Piana EPHEMERAL
      Poison NATIVE TONGUE
      Polar Bear HELD ON THE TIPS OF FINGERS
      Sam Prekop WHO'S YOUR NEW PROFESSOR
      Archer Prewitt WILDERNESS
      Steve Reid Ensemble SPIRIT WALK
      John Scofield TIME ON MY HANDS; HAND JIVE
      Shivaree WHO'S GOT TROUBLE?
      Wayne Shorter SPEAK NO EVIL; ALEGRIA
      Siekiera NOWA ALEKSANDRIA
      A Silver Mt. Zion HE HAS LEFT US ALONE BUT...; HORSES IN THE SKY
      The Horace Silver Quintet SILVER'S BLUE
      Spiritualized LET IT COME DOWN
      Spoon GIMME FICTION
      Andy Summers GREEN CHIMNEYS: THE MUSIC OF THELONIOUS MONK
      Supergrass ROAD TO ROUEN
      Maria Taylor 11:11
      Thievery Corporation THE COSMIC GAME
      13 & God 13 & GOD
      This Is A Process Of A Still Life THIS IS A PROCESS OF A STILL LIFE; LIGHT
      Tied & Tickled Trio OBSERVING SYSTEMS
      Emiliana Torrini THE FISHERMAN'S WOMAN
      Elizabeth Anka Vajagic STAND WITH THE STILLNESS OF THIS DAY
      The Velvet Underground WHITE LIGHT/WHITE HEAT
      M. Ward TRANSFIGURATION OF VINCENT; TRANSISTOR RADIO
      Ween SHINOLA, VOL. 1
      Weezer WEEZER (GREEN ALBUM)
      Patrick Wolf LYCANTHROPY
      You Say Party! We Say Die! HIT THE FLOOR!
      Zombi ZOMBI EP; KOSMOS


      Filmowe:

      BOSSA NOVA
      Patrick Doyle LOVE'S LABOUR'S LOST
      Elliot Goldenthal TITUS
      HAPPY ENDINGS
      Scott Vladimir Licina NIGHT OF THE LIVING DEAD
      Wim Mertens, Glenn Branca THE BELLY OF AN ARCHITECT
      Modern Man DAY OF THE DEAD
      NIP/TUCK
      Thomas Newman JARHEAD
      Antonio Pinto LORD OF WAR
      Rachel Portman THE CIDER HOUSE RULES
      Joby Talbot THE HITCHHIKER'S GUIDE TO THE GALAXY
      The Walkabouts WHERE THE AIR IS COOL AND DARK
      Gabriel Yared TROY

      +

      Marc Almond ENCHANTED
    • mechanikk Re: Czego w styczniu 31.01.06, 18:34
      Niedużo tego było.

      Płyta miesiąca: Brian Eno - Ambient 1: Music For Airports

      Belle & Sebastian - The Life Pursuit
      The Strokes - First Impressions Of Earth
      Sufjan Stevens - Seven Swans
      My Morning Jacket - Z
      The Velvet Underground & Nico - s/t
      Silver Rocket - Unhappy Songs
      i jeszcze dzisiaj: Różne Wykonawce - Broniewski
      i może na tego Marca Almonda się skuszę wieczorem
      • mechanikk Re: Czego w styczniu 31.01.06, 20:07
        Jeszcze Tortoise i Bonie Dydy - The Brave and the Bold :)
    • kubasa Re: Czego w styczniu 31.01.06, 19:29
      *
      World End's Girlfriend - The Lie Lay land

      Japońskie późne Mum w jakimś czasem nosiowym narzeczu

      Tortoise & Bonnie "Prince" Billy - Brave and The Bold
      Earth - Hex (Or Printing In The Infernal Method) - może się zmienić
      Julian Fane - Special Forses
      The Coctails - Early Hi-ball Years

      **

      Antena - Camino Del Sol
      John Foxx - Metamatic - może ulec zmianie
      Delta 5 - See The Whirl
      Mano Negra - Puta's Fever
      Cramps - Songs The Lord Thaught Us - może ulec zmianie
      John Cale & Terry Rilex - The Church Of The Anthrax
      The Drones - Wait Long By The River
      Talking Heads - Stop Making Sense
      The Plastic Constellations - Crusades
      Sunn 0))) - Black One

      ** i 1/2

      Chicago Underground Quartet - s/t
      Cabaret Voltaire - Crackdown
      X - Los Angeles
      Big Black - Songs About Fucking
      Big Black - Pig pile
      King Crimson - Discipline
      Ash Ra Tempel - Schwingungen
      Amon Duul - Psychedelic Underground
      Magma - Udu Wudu
      Guru Guru - UFO
      Jon hassell - Dream World Theory Vol.2
      Elvis Costello - Get Happy
      Gun Club - Fire Of Love
      Rapeman - Two Nuns And A Pack Mule
      Pink Floyd - Atom Heart Mother
      Cluster - 71
      Tim Buckley - Lorca

      ***

      King Crimson - Red
      David Byrne & Brian Eno - My Life In The bush Of Ghosts
      Can - Ege Bamyasi
      Popol Vuh - Hossiana Mantra
      John Fahey - Fare Forward Voyagers
      Acid Mothers Temple - nie wiem jak się zwie, jest tam Poppy Rock i Anthem Of
      The Space
      Big Black - Atomizer
      Husker Du - Zen Arcade
      This Heat - Deceit
      Funkadelic - Maggot Brain
      The Doors - The Doors
      Pink Floyd - Piper At The Gates Of Dawn
      Sea And Cake - Nassau
      Pink Floyd - A Saucerful Of Secrets
      Pink Floyd - Ummagumma
      Pink Floyd - Meddle
      Pink Floyd - Dark Side Of The Moon
      Pink Floyd - Wish You Were Here
      Pink Floyd - Animals
      Glenn Branca - Ascension
      Tim Buckley - Starsailor

      ****

      Slint - Spiderland
      Captain Beefheart - Trout Mask Replica
      Talking Heads - Remain In Light
      Faust - Faust I

      b/o:

      Michelle Shocked - Short Sharp Shocked

      Takie dość miłe połączenie Patti Smith, PJ Harvey, Joni Mithcell, Carole King
      (tak wiem, do opisu red. Sankowskiego już niewiele mi brakuje - np. Varese,
      Ligeti, Wire, Don Cherry)

      Laurie Anderson - Big Science
      SPK - Machine Age Voodoo
      Mercury Rev - Yerself Is Steam
      Foetus - Nail

      Płyta miesiąca: Big Black - Atomizer
      • kubasa Re: Czego w styczniu 31.01.06, 19:29
        kubasa napisał:

        > Julian Fane - Special Forses

        Special ForCes
    • id999 Re: Czego w styczniu 31.01.06, 19:54
      Tatu - Po Vstriechnoy (angielska wersja)
      Papa Dance - Poniżej krytyki
      Common - Be
      Edan - Beauty & The Beat
      Godspeed You Black Emperor - F#A#00
      NAS - Illmatic
      Suede - A New Morning
      Decemberists - Picaresque
      Variete - Nowy Materiał
      Lenka Vychodilova - ??
      Mats Gustaffson - Hidros 3
      Vincenz Holomek vs Ka - Atelierove Prave 2004-2005
      Basement Jaxx - Kish Kash
      Led Zeppelin - Houses of the Holy
      Yo La Tengo - New Wave Hot Dogs/Fakebook/This Is Yo La Tengo/Painful/I Can Hear
      Heart/And Then.../Summer Sun
      Konki Duet - Il Faut Tout Girls
      Personal Effects - Personal Effects EP
      Soul Asylum While You Were Out
      His Name Is Alive - Mouth By Mouth
      Clouddead - Clouddead
      Aktual - Atentat Na Kulturu
      Carlos Santana - Abraxas
      Strokes - First Impressions On Earth
      DFA Radio Mixies
      M.I.A. - Arular
      Elliott Smith - Either/Or
      Jan Garbarek - Sart
      Mimir Papalescu & The Nihilists -Analogue Voodoo
      Can - Tago Mago
      Can - Rite Time
      Faust - IV
      Cpt. Beefheart - Trout Mask Replica
      David Bowie - Scary Monsters
      David Bowie - Lodger
      David Bowie - Low

      jak jakies pytania, to słucham
      • ilhan Re: Czego w styczniu 31.01.06, 19:56
        id999 napisał:

        > Papa Dance - Poniżej krytyki

        Tego już nawet nie wypisuję. Dwa pierwsze LPs są w regularnej cotygodniowej rotacji <palacz>
        • id999 Re: Czego w styczniu 31.01.06, 20:05
          jeszcze Chicago Acid House 1985-1995 składanka
      • id999 Re: Czego w styczniu 31.01.06, 20:03
        a i jeszcze Wire - wszystko
    • braineater Re: Czego w styczniu 31.01.06, 20:08
      Płyta miesiąca - znowu ex-equo:

      Iliya - They died for beauty - Zespół który udowadnia, że mozna nagrac niemrawy
      debiut (Poise is the Great Architect) próbując być czyms pomiędzy muzyką do
      windy a Portishead, po czym kompletnie zapomnieć o tym nieudanym wybryku i
      nagrać płyte, która przy pierwszym słuchaniu obdziera z gaci. Genialne
      połączenie pijanego jazzowego combo z włoskich filmów z lat 60, trip-hopowych
      smaczków i wtrętów, nagranych w stylu takim, jakby zrobił je Tricki odstawiwszy
      blanty i depresję, a nad tym wszystkim panujący i dyktujący warunki żeński
      wokal, o przedziwnym timbrze i jeszcze dziwniejszym talencie do wykonywania
      surealistycznych pasaży, łaczący ciepło Arethy Franklin z dziwkarskim urokiem
      Marleny Dietrich. Pierwsze arcydzieło w tym roku na moich słuchawach.

      A drugi numer raz, to odkrycie ostatniego tygodnia, rzutem na tasmę wykopujące
      z tej pozycji łysa Śpiewaczkę, czyli Madrid de los Austrias - Mas Amor! Tu z
      góry zaznaczam, że hiszpański obok ukraińskiego jest dla mnie drugim językiem,
      który wywołuje u mnie napadowe erekcje i permanentne ejakulacje, więc wszystko,
      co śpiewane w tym języku, ma u mnie zawyżone oceny. A do meritum wracając, jest
      to produkcja dwójki austriackich Dj-ów, którzy spędziwszy kilka miesięcy w
      Hiszpani, ponagrywali klasyczne, rootsowe flamenco, z cąłym jego ogniem i
      magią, poczem przepuścili to przez elektroniczne maszynki, robiąc płytkę,
      której bez wzwodu po prostu niesposób wysłuchać. Obłędne wokale, szczególnie w
      numerach takich jak Viento y Luna, czy Enrique Varga, mnóstwo klasycznej latino
      guitarra, rytmy wyznaczane głównie przez fortepian i do tego klasyczne housowe
      patenty, tłuściutkie basy i odrobina dęciaków z klawisza. Takich wrażeń nie
      zapewni żadna strona porno po prostu.

      ****************************************************************************

      Słuchani mniej:

      Sinead 'O Connor - Throw Down Your Arms - Łysa Śpiewaczka robi regge. Łysy
      Odbiorca na regge sie nie zna w ogóle, ale uwielbia Łysą Śpiewaczkę. Łysa
      Śpiewaczka nie ma talentów do przedstawiania jasnej strony świata, więc Łysy
      Odbiorca obcuje z najbardziej depresyjną płytą regge jaką słyszał. Łysa
      Śpiewaczka nagrywa regge pod banderą "Babilon Zwycięzył' ale robi to jak zwykle
      po mistrzowsku. Łysa Śpiewaczka udowadnie, że nawet dźwięk modemu może być
      regałowym bujakiem, a Łysy Odbiorca zakochuje się w numerze pod
      tytułem 'Downpressor Man' oboje będą żyli długo i szczęsliwie.

      Nightmares on WAX - In a Space without a Sound - druga mistrzowska płyta w
      karierze N.O.W. Po genialnym Smokers Delight, troszkę sobie odpuścili wydając
      kilka wacianych wypełniaczy do słuchawek, aż tu nagle puścili taki materiał, od
      którego nader łatwo się uzależnić. Neo-Soul, nu-jazz, i ogólnie zabawa
      patentami muzyki z lat 70, a do tego mnóstwo ciepła i pozytywnej jazdy.
      rockersom szczególnie polecam kawałek 'You Wish' zbudowany na gitarowym samplu
      z Dire Straitsów i zagrany tak, jak ci emeryci już nigdy zapewne nie zagrają.


      Diplo - Florida - czyli Dj Shadowa Entroducing odświeżony i podany na nowo. Po
      10 latach od wydania tej legendy, musiał się w końcu pojawić epigon, który
      będzie w stanie abstract-hiphop poprowadzić jeszcze dalej. I się pojawił i
      nagrał i jest doskonały. Troszkę fajnej, Południowo stanowo amerykańskiej
      nawijki w stylu Outcasta, sporo smyczków i prościutkich, wesolutkich melodii, a
      do tego zmasowany atak dziwnymi breakami i świdrująca dronizną. Bardzo miła
      płyta.

      *****************************************************************************
      Cała reszta:

      Blockhead Live in New York (!)
      Dj Vadim, Killa Kella, Skinyman - Live at Blezleebrock
      Avia - I see that now
      Krack & Smack - Boogie Angst (!)
      Looptroop - Fort Europa
      Orange Range - Musiq (!)


      (!) = warte posłuchania, nawet bardzo


      P:)
      • aimarek Re: Czego w styczniu 31.01.06, 21:27
        Wymieniam tylko nowo poznane płyty, dzieląc je na zmyślne kategorie.

        Płyty miesiąca:

        John Fahey – Fare Forward Voyagers (Soldier’s Choice)
        Fred Frith – Clearing

        Czyli dwaj tytani gitary w swoich arcydziełach z różnych epok („FFV” powstało w
        latach 70., „Clearing” – już w nowym stuleciu). Wiele z pewnością dzieli te
        płyty - Fahey to gęste, oszałamiające pasaże szlachetnych palcówek (hehe), Frith
        to tytan free improv, więc album mógłby mieć tytuł „101 sposobów wykorzystania
        jednego instrumentu”, choć wiele tu fragmentów wyciszonych, wręcz lirycznych –
        ale łączy je niezwykłe bogactwo doznań płynących z słuchania gry na gitarze.
        Obydwa albumy dostają moją najwyższą możliwą rekomendację czyli papsylion gwiazdek.

        Też silnie zalecane:

        Faust – The Faust Tapes
        Jeszcze bardziej postrzelone w swej wycinankowatości od kontrowersyjnego
        debiutu, więc jak kogoś odrzuciło s/t, to nie ma tu raczej czego słuchać; zaś
        ci, którzy łyknęli debiut, mogą się zachwycić, pod warunkiem, że przygotują się
        na rzecz jeszcze bardziej chaotyczną i niespójną.

        Supersilent – 5
        Baaardzo rośnie w moich oczach ta załoga. W porównaniu do poznanej przeze mnie
        wcześniej Szóstki, a zwłaszcza Jedynki, dużo tutaj ciszy lub dochodzących gdzieś
        z oddali, stłumionych dźwięków, ale wciąż słuchanie tej muzyki wprawia w stan
        niepokoju, okazjonalnie przechodzącego w neurozę.

        Alan Braxe & Friends – The Upper Cuts
        Kolekcja najlepszych kawałków połowy duetu Stardust. A-must-have dla tych co
        lubią tańczyć. Francuska namiastka “Papstance”, silnie zresztą inspirowana
        dokonaniami Papa Dance. Pod względem potencjału imprezowego znam raptem kilka
        płyt, które mogą się z tym równać.

        Warte posłuchania:

        Deerhoof – The Runners Four
        Lightning Bolt – Hypermagic Mountain (z zastrzeżeniem, że “Bizarro Zarro Land”
        to jakiś obłęd i jeden z moich kawałków miesiąca).
        Junior Senior – Hey Hey My My Yo Yo

        Na wieczory we dwoje, ale mję nudzi trochę:

        Tord Gustavsen Trio – The Ground

        Dla chorych umysłowo:

        Kevin Drumm – Sheer Helish Miasma
        • pytajnick Re: Czego w styczniu 31.01.06, 23:18
          aimarek napisał:

          > Supersilent – 5
          > Baaardzo rośnie w moich oczach ta załoga. W porównaniu do poznanej przeze mnie
          > wcześniej Szóstki, a zwłaszcza Jedynki, dużo tutaj ciszy lub dochodzących gdzie
          > ś
          > z oddali, stłumionych dźwięków, ale wciąż słuchanie tej muzyki wprawia w stan
          > niepokoju, okazjonalnie przechodzącego w neurozę.

          Piękna płyta! Szóstki jeszcze nie słyszałem, ponoć "przystępniejsza"?
          • aimarek Re: Czego w styczniu 31.01.06, 23:56
            pytajnick napisał:

            > Piękna płyta! Szóstki jeszcze nie słyszałem, ponoć "przystępniejsza"?

            Nie wiem, trudno mi to oceniać w takich kategoriach, bo to zależy kto do czego
            przywykł. Ale wydaje się, że Szóstka ma takie jakby klasyczne proporcje, jest
            dość wyważona (pamiętając oczywiście, że to Supersilent).
            • pagaj_75 Re: Czego w styczniu 01.02.06, 00:02
              aimarek napisał:

              > Nie wiem, trudno mi to oceniać w takich kategoriach, bo to zależy kto do czego
              > przywykł. Ale wydaje się, że Szóstka ma takie jakby klasyczne proporcje, jest
              > dość wyważona (pamiętając oczywiście, że to Supersilent).

              Potwierdzam. Szóstka jest jedyną płytą Supersilent, którą byłbym w stanie
              polecić komuś nieprzywykłemu do noisowych klimatów ala pierwsze płyty czy
              ambientowych pejzaży w stylu piątki. Zdecydowanie najlepsza rzecz jaką zrobili
              do tej pory. Supersilent w pigułce, a zarazem w najlepszej formie.
    • nemrrod Uwaga! Rewolucyjny podział na kategorie! 31.01.06, 21:56
      Ponad:

      STEVE REICH Music For 18 Musicians


      Bardzo:

      SAM PREKOP Who's Your New Professor?
      Cudowna letnia płyta pozwoliła przetrwać te rekordowe mrozy.

      SUFJAN STEVENS A Sun Came
      Jeśli chodzi o spójność to antyteza jego późniejszych dokonań. Rozstrzał
      stylistyczny ciężki do ogarnięcia - od akustycznych ballad, przez niemal
      klasyczne indie piosenki, elektro-popowe hity, po orientalne zaśpiewy i
      elektroniczne i inne dziwactwa ("Satan's Saxophones" mogłoby się znaleźć na
      płycie Shining ;)). Kolejny raz chylę czoła przed talentem i kreatywnością.

      RHYTHM & SOUND See Mi Yah
      Nigdy bym nie przypuszczał, że tak wkręci mi się ten korzenny, transowy, cyfrowy
      dub. Tutaj dodatkowo w wyjątkowo radykalnym wydaniu - 14 razy ten sam beat,
      zmieniają się tylko wokaliści, wyśpiewujący teksty o Jah i wolności dla wszystkich.

      TRIOSK Moment Returns
      Australijskie jazzowe (?) trio znane ze współpracy z Jelinkiem. Mniej
      zdyscyplinowane niż na płycie "1+3+1", ale wciąż intrygujące i wciągające
      połączenie jazzu, elektroniki i ambientu.


      Fajne:

      DEADBEAT Something Borrowed, Something Blue
      Niby kliki (bo ze ~scape), ale czuć głeboki oddech dubu spod znaku wspomnianego
      R&S.

      STOCK, HAUSEN & WALKMAN Oh My Bag!
      They call it plunderphonics, right? Spodziewałem się jakiegoś lekkiego hardkoru,
      a to w gruncie rzeczy przyjemne, pomysłowe i z przymrużeniem oka pikanie.

      FLY PAN AM Fly Pan Am
      Przedstawiciel sceny montrealskiej skupionej wokół GY!BE. Czyli bez zaskoczeń:
      ponure, dekadenckie, rozciągłe kompozycje.

      CAN Monster Movie
      Wolę "Tago Mago". Aha, i jednak przeszkadza mi wokal w Can, choć "Mary, Mary So
      Contrary" to ładna piosenka (taki odpowiednik "Jennifer" Fausta).

      THE RED KRAYOLA The Red Krayola
      Ciekawa rzecz - Red Krayola to chyba najdłużej działający avant-rockowy projekt
      - został założony w 1966 przez niejakiego Mayo Thompsona i nagrywa praktycznie
      do dziś. Do nagrania tej płyty (1994 r.) zaprosił Johna McEntire, Jima
      O'Rourke'a i Davida Grubbsa. Powstał zestaw piosenek trwających średnio dwie
      minuty, dekonstruujących rock'n'rolla trochę w duchu Captaina Beefhearta.

      LINDA PERHACS Parallelograms
      Już z Pytajnickiem pisaliśmy. Tytułowy zdecydowanie najlepszy.

      MOUSE ON MARS Glam
      No fajne :) To miał być ponoć soundtrack do filmu o generacji x, ale został
      odrzucony przez producentów :P

      EMITER/ARSZYN Emiszyn
      Elektronika i postrock, momentami z noisowo-transowymi ciągotami. Wydawnictwo
      naprawdę na światowym poziomie.

      JEFF MILLS Waveform Transmission vol. 3
      Umc umc umc umc umc umc umc umc umc umc umc, czyli klasyka radykalnego minimal
      techno z Detroit.

      TO ROCOCO ROT Cosimo EP
      PHOTOPHOB The Fragmentary I EP
      PLASTIKMAN Nostalgik 1/Nostalgik 2


      Raczej niefajne:

      GOD IS AN ASTRONAUT All Is Violent, All Is Bright
      PIANO MAGIC Disaffected
      FIONA APPLE Extraordinary Machine (Jon Brion Version) (ale "Oh Sailor" to bardzo
      ładna piosenka)


      Jeszcze nie wiem:

      COLLEEN The Golden Morning Breaks
      Nie wiem skąd koledzy Kubasa i Aimarek wytrzasnęli tę płytę i dlaczego umieścili
      ją tak wysoko w swoich rankingach. Gdyby nie ten fakt, pewnie już bym do tej
      płyty nie wracał, a tak mam powód i próbuję dociec, co w niej takiego jest... ;)


      Utwory miesiąca:
      Isolee - Beau Mot Plage
      Sufjan Stevens - Joy! Joy! Joy!
      Deadbeat - Head Over Heels
      • kubasa Re: Uwaga! Rewolucyjny podział na kategorie! 31.01.06, 22:07
        > THE RED KRAYOLA The Red Krayola
        > Ciekawa rzecz - Red Krayola to chyba najdłużej działający avant-rockowy
        projekt
        > - został założony w 1966 przez niejakiego Mayo Thompsona i nagrywa praktycznie
        > do dziś. Do nagrania tej płyty (1994 r.) zaprosił Johna McEntire, Jima
        > O'Rourke'a i Davida Grubbsa. Powstał zestaw piosenek trwających średnio dwie
        > minuty, dekonstruujących rock'n'rolla trochę w duchu Captaina Beefhearta.

        Mam niecałe "parable Of Arable Land" i z dwóch fragmentów, które słuchałem,
        może fruwać. Mam też "God Bless..." ale to mi się mniej podobało.

        > COLLEEN The Golden Morning Breaks
        > Nie wiem skąd koledzy Kubasa i Aimarek wytrzasnęli tę płytę i dlaczego
        umieścil
        > i
        > ją tak wysoko w swoich rankingach. Gdyby nie ten fakt, pewnie już bym do tej
        > płyty nie wracał, a tak mam powód i próbuję dociec, co w niej takiego
        jest... ;
        > )
        >

        Ja już nie pamiętam co w niej jest, może posłucham. Ja ją znalazłem na
        rateyourmusic, była w rankingu gościa, który wysoko dał Shining. Nieopatrznie
        pokazałem zestawienie Aimarkowi <palacz>.

        Ciekawostka, że Scaruffi uznał ją chyba za druga płytę roku.


        • nemrrod Re: Uwaga! Rewolucyjny podział na kategorie! 31.01.06, 23:53
          kubasa napisał:

          > Mam niecałe "parable Of Arable Land" i z dwóch fragmentów, które słuchałem,
          > może fruwać. Mam też "God Bless..." ale to mi się mniej podobało.

          Nie znam żadnej innej płyty, choć nazwa była mi znana od dłuższego czasu. Tym
          s/t zainteresowałem się oczywiście ze względu na gości :)

          > Ja już nie pamiętam co w niej jest, może posłucham. Ja ją znalazłem na
          > rateyourmusic, była w rankingu gościa, który wysoko dał Shining.

          Heh, nasłuchał się Shining i potrzebował czegoś prostego dla przeciwwagi :) Dla
          mnie ta płyta jest chyba jednak zbyt prosta, by nie rzec naiwna. Bo samo "ładna"
          to za mało.
      • braineater Re: Uwaga! Rewolucyjny podział na kategorie! 31.01.06, 22:42
        nemrrod napisał:

        >
        > STOCK, HAUSEN & WALKMAN Oh My Bag!
        > They call it plunderphonics, right? Spodziewałem się jakiegoś lekkiego
        hardkoru
        > ,
        > a to w gruncie rzeczy przyjemne, pomysłowe i z przymrużeniem oka pikanie.

        Tja...
        tak to jest jak sie natrafia na jedyny komercyjny album w dziejach zespołu:)
        Pan sobie weźmie i posłucha Organ Transplants 1 & 2 i wtedy powie czy jest to
        miłe und przyjemne pikanie:) Mały tip - panowie postanowili nagrac 'soundracks
        for plastic surgery operations' i dokładnie to nagrali, miksując speeach'e z
        filmów o lekarzach, tematy z lekarskich seriali, dźwięki wydawane przez rózne
        machiny operacyjne, a także - clou programu i główna sekcja rytmiczna obu płyt,
        czyli rózne takie fajne odgłosy, wydawane przez rózne flaki ludzkiego ciała -
        czy to w trakcie ich wycinania, czy też takie jak naprawde są (stąd na przykład
        wiem, że wątroba paskudnie mlaszcze i siorbie:)

        P:)
        • nemrrod Re: Uwaga! Rewolucyjny podział na kategorie! 31.01.06, 23:54
          braineater napisał:

          > Tja...
          > tak to jest jak sie natrafia na jedyny komercyjny album w dziejach zespołu:)

          Wiedziałem. Byłem prawie pewien, że to był zły strzał na początek i że to wcale
          niereprezentatywne wydawnictwo dla S,H&W :)
          • argus1 Re: Uwaga! Rewolucyjny podział na kategorie! 01.02.06, 00:39
            Najwięcej:
            Lao Che – POWSTANIE WARSZAWSKIE
            Sahara – SUNRISE

            a potem:

            David Bowie - HOURS
            Bonnie „Prince” Billy -SUPERWOLF
            Homo Twist – DEMONOLOGIC
            Philips Glass – MUSIC FOR 12 PARTS
            Novalis – BANISHED BRIDGE
            Lou Reed – ECSTASY
            South – SPEED UP/ SLOW DOWN [EP]

            Największe rozczarowanie:
            Piano Magic – DISAFFECTED
    • o_k_o Re: Czego w styczniu 01.02.06, 11:03
      Wymieniam tylko nowości:

      Tortoise & Bonnie Prince Billy: The Brave & The Bold 9/10
      Isobel Campbell & Mark Lanegan: The Ballad Of The Broken Seas 9/10
      Cat Power: The Greatest 8/10
      Belle & Sebastian: Life Pursuit 7/10
      Arctic Monkeys: Whatever People Say I Am That's What I'm Not 5/10
      The Strokes: First Impressions Of The Earth 4/10




      Isobel Campbell & Mark Lanegan Ballad Of The Broken Seas
      • ihopeyouwilllikeme Re: Czego w styczniu 01.02.06, 11:18
        Płyta miesiąca ( i, jak na razie, wszechczasów ):

        The Darkness - " One Way Ticket To Hell... And Back "

        Utwór miesiąca ( i, jak na razie, wszechczasów ):

        The Eagles - " The Last Resort "

        Reszta - z Absolutów:

        The Darkness - " Permission To Land "
        The Darkness - " B-Sides & Rarities " ( " Best Of Me " to najlepszy b-side
        wszechczasów <palacz> )
        The Eagles - " Hotel California "
        Helloween - " Keeper Of The Seven Keys p.1 "
        Helloween - " Keeper Of The Seven Keys p.2 "
        Talk Talk - " The Spirit Of Eden "
        Talk Talk - " It's My Life "
        Mercury Rev - " Deserter's Songs "
        The Pop Group - " Y "
        The Alarm - " Eye Of The Hurricane "
        The Alarm - " The Alarm E.P. "
        Johnny Cash - " Live At San Quentin "
        Death - " The Sound Of Perserverance "

        Z rzeczy Bardzo Fajnych, Fajnych, Niezłych i Zwykłych:

        Damian Marley - " Welcome To Jamrock " BF
        Kanye West - " Late Registration " F
        Junior Senior - " D-D-Don't Stop The Beat " BF
        Junior Senior - " Hey Hey My My Yo Yo " F
        Dio - " Holy Diver " BF
        Dio - " Sacred Heart " F
        Dio - " Magica " BF
        Venom - " Black Metal " BF
        Mayhem - " De Mysteriis Dom Sathanas " BF
        Sufjan Stevens - " A Sun Came " BF
        Deep Purple - " Shades Of Deep Purple " BF - raczej już będę kończył słuchanie
        Purpli. Zostawiam sobie trzy pierwsze ( rewelacyjny, psychodeliczny klimat ),
        Machine Head, Bananas, połowę In Rock i Perfect Strangers, i parę numerów z
        pozostałych. Bye bye.
        • ihopeyouwilllikeme Re: Czego w styczniu 01.02.06, 11:19
          Aha, i: Helloween - " Keeper Of The Seven Keys - The Legacy " BF
    • geigo Re: Czego w styczniu 01.02.06, 14:46
      Płyty (co najmniej) miesiąca:
      Clann Zu - Black Coats And Bandages
      Clann Zu - Rua

      Low - The Curtain Hits The Cast
      Low - I Could Live In Hope
      Cat Power - The Greatest
      Morphine - Good
      Morphine - Cure For Pain
      Morphine - Like Swimming
      Morphine - The Night
      The Microphones - Tests
      The New Pornographers - Mass Romantic
      Leonard Cohen - The Future
      Robert Forster - Calling From A Country Phone
      Calla - Collisions
      Eels - Beautiful Freak
      Eels - Electro-Shock Blues
      Eels - Souljacker
      Leaves - The Angela Test
      Modest Mouse - The Lonesome Crowded West
      The La's - The La's
      The Clientele - Strange Geometry
      Shining - In The Kingdom Of Kitsch You Will Be A Monster
      Controller. Controller - History EP
      Fiona Apple - Extraordinary Machine
      Bel Canto - Birds Of Passage
      Bel Canto - Magic Box
      Pixies - Bossanova
      Pixies - Dolittle
      The Twilight Singers - Twilight As Played By The Twilight Singers
      Pellumair - Summer Storm
      Pilotdrift - Water Sphere
      Iron & Wine - Woman King
      Iron & Wine - Our Endless Numbered Days
      PJ Harvey - To Bring You My Love
      The Smiths - The Queen Is Dead
      The Smiths - Meat Is Murder
      The Smiths - Strangeways Here We Come
      Franz Ferdinand - You Could Have It So Much Better
      The Departure - Dirty Words
      Stina Nordenstam - And She Closed Her Eyes
      The White Birch - Come Up For Air
      The White Birch - Star Is Just A Sun
      16 Horsepower - Folklore
      Emiliana Torrini - Fisherman's Woman
      Yann Tiersen & Shannon Wright - s/t
      White Rose Movement - Kick
      Steve Reich - Tehillim
      Marie Keyrouz - Chant Byzantin
    • pagaj_75 Re: Czego w styczniu 01.02.06, 15:05
      Widzę, że ostatnio z Nemrrodem mamy podobne pomysły (Great minds think alike ;))
      - też chciałem zacząć dzielić płyty na takie proste do zrozumienia kategorie.
      Tak jest najprościej, nie trzeba wymyślać opisów do każdej płyty, zwłaszcza
      jeśli lista jest długa. No to cyk.

      1. Ojaciepjerdolę! ;)
      Akufen "My Way" (2002)
      Astrobotnia "Part 1", "Part 2", "Part 3" (2002)
      Can "Monster Movie" (1969)
      Naked City "Naked City" (1989)

      2. Szacun
      Ladytron "Witching Hour" (2005)
      Jan Jelinek avec the Exposures "La Nouvelle Pauvrete" (2003)

      3. Miło mi
      ALP "At Home with ALP" (1999)
      Baikonour "For the Lonely Hearts of the Cosmos" (2005)
      Information "Artifacts" (1998)
      Johann Johannsson "Dis" (2005)
      Pole "1" (1998)
      Sidsel Endresen "Undertow" (2000)

      4. Niby miło, ale zmęczyło
      Monolake "Hongkong" (1997) (ostatni utwór, inny niż reszta, w kategorii "Bardzo")

      5. Za mało słuchałem, żeby ogarnąć swym ptasim móżdżkiem (i będę słuchał dalej)
      Klaus Schulze "Cyborg" (1973)
      Stereolab "Peng!" (1992)
      Stereolab "Space Age Bachelor Pad Music" (1993)
      Stereolab "Transient Random-Noise Bursts With Announcements" (1993)
      Supersilent "7"

      6. Zieeeeeeeeeeeeeeeeeew
      Pete Namlook & Klaus Schulze - większość płyt z serii "The Dark Side of the
      Moog" (podobnie jak zresztą większość innych płyt Namlooka, które słyszałem)
    • roar Re: Czego w styczniu 02.02.06, 00:28
      Zaległości z 2005, byłoby na liście:

      Kammerflimmer Kollektief - Absencen [+1.5]* - Ocena chyba jest zaniżona, płyta ma spore rezerwy... Ech, ale to trzeba się wsłuchać, a ja dopiero jestem w trakcie. Ale podoba mi się. Coraz bardziej.

      New Pornographers - Twin Cinema [+1.5] - Proszę zaprotokołować: "Bleeding Heart Show" wchodzi do 10 moich ulubionych piosenek minionego roku. Bo to są właśnie rejony dziesiątkowe. Reszta nierówna, jest parę ewidentnych wpadek, zwłaszcza na początku płyty, ale summa sumarum... Mówicie, że "Mass Romantic" jest jeszcze lepsze?

      Ulver - Blood Inside [+1.5]* - Fajna, cholernie pomysłowa płyta. Wchodzi od pierwszego razu. Momentami tylko klasyczne do bólu schematy melodyczne mnie dobijają, ale to naprawdę momentami. Ale jak to jest z tym metalem...?

      Zaległości z 2005, nie byłoby na liście i tak:

      Kronos Quartet and Asha Bhosle - You've Stolen My Heart [+0.5]* - nie wiem, jak do tego podejść. W sumie mnie ten środkowoazjatycki folk zupełnie nie rusza. Ale Asha... Asha ma niesamowity głos. Tak śpiewać z 70-ką na karku...

      Riverside - Second Life Syndrome [b/o]* - włączam płytę. Dobiega mnie z głośników arcy-dramatyczna deklamacja wokalisty. Wyłączam odtwarzanie, po czym parskam głośnym śmiechem. Casus do ostatniego wątku o tekstach. Normalnie nie zwracam uwagi. Tu zniechęciłem się do płyty przed wysłuchaniem jakiejkolwiek muzyki. Znaczy, nie, żeby nie było, przeleciałem potem dwa razy po całości, ale nie było tam niczego, coby zmieniło pierwsze wrażenie. Nic teraz już nie pamiętam poza tym przekomicznym szeptem na początku. Wiem, to nie fair. Ech...

      A poza tym:

      Kategoria "łojezusmariajacięp..."

      Supersilent - 6 [+4.5] - będzie 10/10. Słowo daję, jak tak dalej pójdzie, to będzie.

      Kate Bush - Aerial [+2.5] - Jak to mówią anglicy, "grows on you". Pewnie, połowę albumu bym chyba wyrzucił, zwłaszcza ze środka (znaczy, z końca płyty pierwszej, początku drugiej). Ale taki klimatyczny "Sunset", taki transowy (trance'owy?) "Aerial", takie "Pi", nawet z tymi parudziesięcioma opuszczonymi cyframi... to są rzeczy wielkie. Niniejszym się przyłączam do wszelkich zachwytów. Nad czymś takim opłaca się siedzieć 13 lat. Naprawdę.


      Kategoria "...uuUUUUuuu...uuuUUUUUuuuuUUUUuuuuuu..."

      La Monte Young - The Tamburas of Pandit Pran Nath [+0.5] - dobra, no, przyznaję się, musiałem dopiero wyszperać w opolskim Empiku spod sterty "7 Gates - Mega Sinów" ostatnie (jedyne?) Glissando, żeby się dowiedzieć, że to nie jest tylko 70 minut jednostajnego buczenia i powinienem się wsłuchać w alikwoty. Hi hi.Koncepcja zresztą mocno mnie zafascynowała, miałem już zresztą wcześniej ciągoty w tamtą stronę, tyle że na ślepo, teraz mam minimum wiedzy do dalszego szukania. To z cyklu "dlaczego o kompozycji współczesnej trzeba czytać". Ale do słuchania jako muzyki to raczej nikomu tego nie polecam. :)

      Lou Reed - Metal Machine Music [b/o]* - to jest rzecz niesamowita. Myślałem, że wszystko zniosę. Merzbowa sobie puszczam na śniadanie. Masonny słuchałem z przyjemnością. A tego nie mogę. Uszy mnie bolą. Potraktuję to jako wyzwanie.


      Kategoria "Marek Kozelek"

      Sun Kil Moon - Ghosts of the Great Highway [+2]
      Sun Kil Moon - Tiny Cities [+1]
      Red House Painters - Songs for a Blue Guitar [+1]


      Kategoria "Srebrna Góra"

      wszystko [od +2.5 do +5]


      Kategoria "happy songs for happy people"

      Belle & Sebastian - The Life Pursuit [+1]

      The Futureheads - The Futureheads [+1]* - płyta-wzorzec z jednego względu. Futureheads wiedzą, kiedy skończyć te swoje prościutkie do bólu piosenki. Zanim się znudzą i ani chwili wcześniej. Co daje około dwóch minut. Ktoś przy nagrywaniu ruszył głową. Co, miejmy nadzieję, ma przyszłość. I nawet ten cover "Hounds of Love" coś w sobie, poza irytującymi punkowymi riffami, ma.


      Kategoria "albumy koncepcyjne"

      Ayreon - The Human Equation [+1] - No więc - to jest dobra płyta. To jest wzorzec dobrej płyty. Pięknie, bogato zaaranżowana, różnorodna, dokładnie przemyślana, dopracowana... Nawet okładka piękna. I tylko żeby to choć przez chwilę potrafiło porwać...
      • ilhan Re: Czego w styczniu 02.02.06, 10:03
        roar napisał:

        > The Futureheads - The Futureheads [+1]* - płyta-wzorzec z jednego względu.
        > Futureheads wiedzą, kiedy skończyć te swoje prościutkie do bólu piosenki.

        "Prościutkie do bólu", yyy? Potrzebujesz poznać więcej punkowych płyt, zią.
        ;-)
    • martolka Re: Czego w styczniu 03.02.06, 14:03
      nie mialam czasu wiec sluchalam w kólko zestawu z grajka mp3, znaczy Starsailor
      On the Outside + Dream City Film Club Stranger Blues, oba wysoko notowane u
      mnie jakies 8.5, a nawet 9/10.
    • h8red Roadrunner Records - All-Stars United 03.02.06, 21:17
      Wklejam to co jest na Muzyce, bo może zapętała się tu dusza metalowa, która nie
      czytuje tamtego forum :> Jak za dużo powtórzeń się Adminowi wyda to proszę wyciąć.

      Wypas proszę Państwa. Jak tylko długi i szeroki być może :) Wiadomo, że
      zbieranina muzyków, którzy udzielali się w RR przez długie lata. Tyle na
      początek powinno Nam wystarczyć. Teraz do odsłuchu i wiedząc, że za komponowanie
      odpowiadają: Joey Jordison (Slipknot), Dino Cazares (ex-Fear Factory), Robert
      Flynn( Machine Head), Matthew K. Heafy (Trivium), czas zgadywać kto i co
      skomponował :> Dla mnie, po znalezieniu w sieci odpowiedzi, część utworów była
      zaskoczeniem i to sporym. Naprawdę miło jest usłyszeć, że człowiek nie grający
      black metalu jest w stanie skomponoać taki kawałek (i do tego całkiem znośny!).
      Za teksty odpowiadają głównie wokaliści, czyli Pan Glenton śpiewający w
      "Annihilation by the Hands of God" nie powinien nikogo zdziwić. Generalnie
      mieszanina odmian metalu dosyć spora ale jeśli ktośnie zamyka się w death lub
      Ajronach to powinien tego posłuchać.
      Warto.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka