pszemcio1
02.04.06, 17:44
Taki wątek w ramach odsłuchiwania po latach albumów które kiedys były trendy.
No bo wchodze sobie dziś na porcys a tam dyskusja (dyskusja to nie jest
odpowiednie słowo ale cóż)o kapeli. I ze zgrozą stwierdzam że zdecydowana
większośc wręcz pokpiwa z zespołu. Zdziwiłem się bo mi się zawsze wydawało
że pokpiwać to możan było ze stone temple pilots czy bush ale z Alicji. no i
posłuchałem diś płyt po latach w sumie i...kurde nie rozumiem. przeciez to
nadal świetne granie. Fakt - debiutu nigdy nie trawiłem (choć momenty były -
Love hate love), moze Dirt momentami trąci myszką, może jest bardziej
tradycyjny niż mi sie kiedyś wydawało, ale co z tego. kapitalne melodie,
wokal szczery do bólu, Staley autentyczny jak mało kto i w sumie ich styl
bardzo rozpoznawalny (ile zespołów potem chciało brzieć jak oni). S/T dzis
najbardziej mnie kręci z ich elektrycznych płyt bo jest (był) najbardziej
nowatorski (chyba) i poszukujący. no, a akustyczne jar of flies to cudo
przecież... i jesze unplugged - podobnie.
nie wiem, czy tylko ja tak mam? jak wy po latach odbieracie ten zespół?
(umówmy się, że o tej dziwnej reaktywacji nie rozmawiamy w tej chwili)