Dodaj do ulubionych

Polski HH - a cala reszta

19.06.06, 11:03
He he pewnie w tym wątku mało kto sie wpisze ale jest to w sumie ciekawe
zjawisko bardziej nawet pozamuzycznie. dużo się dzieje. Coraz trudniej jest
posłuchac czyste zespoły HH, zoraz wiecej elementów HH wchodzi do innych
stylów muzycznych reagge, popu, metalu, rocka czy nawet soul i przede
wszystkim r&b.

Na ten przyklad wczoraj.
Słuchalem wczoraj w radio Bis - Dezodorant Squad - dwie piosenki
uderzyło mnie że podkład - to żywe instrumenty, i nawet kilka "rifów" jakby
około glebozgryzarkowatych w jednym momencie, ale pewnie mam takie już
skrzywienie do węszenia sensacji i to tych tańszych wiec sie nie przywiązuje.
Niemniej muzycznie nienajgorsze proszę państwa, żywy basik, żywa pyrka,
klawisze cieniują jak trzeba, i trąbka nawet była (no podobieństwo jest)
niemniej pełen zachwytów nie jestem, ale jak na nasze warunki przypominam ze
to kapela ktore nie ma chyba jeszcze płyty i w ogóle jeździ na samym demo, to
naprawdę proszę państwa szanownego... ciekawe. tekstowo ciut gorzej. to ciut
jest bardzo hmmm delikatne. ale cóż nie ma sie wszystkiego.

Ponadto kolega mi zapodał piekna piosenkę gdzie spiewa pieknym wokalem jakaś
cudowna dziewczyna (serio fajosko - okazalo sie że to Patrycja Gola - fajne
nazwisko nie?)- piosenka jest pięknawa... (zespół KUla ją wytoczył) i za nic
w swiecie nie przypomina polskiej piosenki... do momentu aż wchodzi wokal
Skawińskiego i jest zjazd z 10 piętra na parter i to bez asekuracji..
koszmar. i juz wiadomo że to top trendy i w ogóle opolowaty sopot cud ze
Krawczyka nie było (może wyjechał?). Tam też jest taki koszmarny rap (czystą
angielszczyzną! argh) i chórki Anny Marii Jopek (takie dzwięki jak z
klawiszy). natomiast sama piosenka bez tych uatrakcyjniaczy i doklejeńców
mogła by być naprawdę fajna, ale jak widać promotorzy i muzycy zadecydowali
ze zrobia taki mix co wyciagnie wszystkich za uszy na topek za jednym razem.
jak taka np Kayach u Kiliańskiego na płycie. tak wiec nawet jak ktoś umie
śpiewać to i tak musi dać pośpiewać innym bo jak nie to sam nie pośpiewa za
długo. chyba ze w niezalu hehehe polski niezal.. uśmiałem sie ;)) polski
niezal to buńczuczne piosenki na chwytach harcerskich. ale są pogranicza
niezalu gdzie naprawdę może byc pieknie. ;)) heh ale nikt tam nie chce
siedzieć bo tam ie to że bieda ale samemu trzeba płacić za to że siechce grać.
info o zespoliku któremu dobrze nie wróżę
toptrendy.wp.pl/wykonawcytrendy.html?T%5Bpage%5D=16
myslę dlatego sobie że najfajniejsze w muzyce, niezależnosć, zespół oddał juz
na starcie za odrobinę promocji. szkoda. moze za 10 lat oni będą sienagrywać
innym młodym zdolnym na ich płytach za tą odrobinę promocji ;)))

Niemniej chcialem powiedzieć ze sam rap i zarazem HH zrewolucjonizował śpiew
w kapelach rockowych. w sensie mało kto śpiewa jak Piekarczyk z TSA czy
raczej w kierunku mruczomelodeklamowania czy jak juz to śpiewają na prostych
i krótkich dzwiękach bez tego śmiesznego wibrato i bez jazdy na końcówkach
fraz- pudle jakoś obumarły.
problem który został to dykcja jest bo mimo wszystko utarło się że wyraźny
śpiew oznacza że to komercha. niemniej nie narzekam. mogło być gorzej ;))).
w HH niemniej wkurza mnie ze 90% tekstu to zapychacze linii melodycznych.
"luba cuda mam bal uda gruba buda i rozruba w grobie złuda moja złu da....."
czyli pierwszeństwo ma rym, potem wada wymowy a sens jak jest to nie bardzo
najlepiej bo to cuchnie komerchą...

PS Wadą wymowy jak dla mnie to jest jedynie niechlujstwo a nie nieczyste
wymówienie literki "r" lub "a" lub wszystkich literek naraz i wszystko co
przypomina spiewanie na wdechu.
Obserwuj wątek
    • carmody Re: Polski HH - a cala reszta 19.06.06, 18:09
      yo!
      Nie jestem pewien, co chciałeś wyrazić tym całym wywodem.
      To, że elementy HH wchodzą do muzyki popularnej to żadna wiadomość. Dzieje się
      tak na świecie od ok 10lat (a może dokładniej - Stany, potem "kraje MTV"), u nas
      od niedawna - mniej więcej od momentu, w którym branża zauważyła, że coś takiego
      istnieje i zaczęła przyznawać Fryderyki w tej kategorii (buehehehe). To, że w
      komercyjnej stacji radiowej słyszysz piosenkę jakiegoś kogośtam z elementami HH
      to pochodna tego, że takie rzeczy dobrze się sprzedają w USA i na innych
      większych rynkach muzycznych. Nie ma co się oszukiwać, ani doszukiwać teori
      skomplikowanych nie ma co się. Majors dyktują od lat czego ma słuchać młodzież.
      System jest taki, że wyszukują zespoły z mniej znanych nurtów muzycznych, ale
      takich nurtów, które skupiają coraz więszke grupy słuchaczy, fanów. Kontrakt i
      jazda - mamy boom grunge'u, mamy boom na britpop, mamy boom na garażowe granie -
      bo za każdym zespołem idą naśladowcy i tak aż do zapełnienia niszy. Muzyka na
      tym traci oczywista, bo sprzedać się musi jakoś, a im większy nakład tym większe
      kompromisy. Z HH to jeszcze inna sprawa, pewnego rodzaju fenomen. Od ok 15 lat
      (mniej więcej wtedy HH zwojował amerykańskie MTV) produkcje spod znaku HH radzą
      sobie dobrze na każdym rynku. W Stanach co trochę rządzi jakiś gangsta
      muthafoker, Notorius BIG czy 50centuś - nie istotne. Majors, telewizje muzyczne,
      popkorny, brawa - robią wszystko, żeby na tym zarobić. Też u nas (w Europie
      powiedzmy...). I im się udaje. Teraz sprawa elemnentów HH w muzyce pop -
      pierwsza kwestia: to jest modne, masowe, więc się sprzedaje; druga: pieprzona
      kultura masowa kształtuje gusta mocniej niż by się mogło wydawać, tak więc mamy
      nawet u nas dziesątki wokalistek r&b (cholera przecież kiedyś to znaczyło
      rythm'n'blues?), co to śpiewają jak powabne bjaczes z USA. Swojego czasu
      Zapędowska powiedziała, że r&b i hip hop niszczą kulturę śpiewania, bo cośtam
      akcenty czy inne takie inaczej ludzie zaczęli stawiać i trudno ich tego oduczyć.
      Sposób na kombak? - nagrać kawałek z Doniem. Sposób na hit lata? - nagrać
      kawałek o stajlu. Bleh upraszczam zdaje się niewybaczalnie. Mówimy o muzyce pop.
      Najgorsze jest to, że te wtręty to żadna tam postmoderna, to lot koszący ku kasie.
      A polski HH? Co tu dużo mówić - Afro, Ostry i Fisz, choć ten ostatni coś się
      pogubił i zdaje się, że rozwój to dla niego rozwinięty blant. Tak więc Afro, co
      zresztą udowodnili dopiero ostatnią płytą, i Ostry, który choć robi w
      oldskulowym klimacie raczej, to jest w tym najlepszy. Łona? Fajne teksty, choć
      nie zawsze, ale emce żadny, raczej grzeczny chłopak, co poprawnie zadaje do
      poprawnych podkładów - za mało jaja w tym. I tyle, cała reszta gdzieś daleko,
      utopiona w rozpuszczonym betonie przysłowiowego blokowiska. Z talentów
      bitoskładnych wymienić trzeba jeszcze CO z mik.musik.!. , brata 8rolek, ale to
      bajka raczej dla wielbicieli avant-hh (klasa światowa za to). Trochę nie wypada
      tego komentować - bo za mało, za daleko. Po bułki i po mleko. I w dodatku takie
      gadki rozpętać mogą zabawne dyskusje co jest HH, a co nie, co jest ELO, a co
      sraco - w końcu gdzie nie spluniesz postmodernizm.
    • braineater Re: Polski HH - a cala reszta 19.06.06, 18:49
      Przywyknij - kiedyś rock tez był ponoć superniszą (mówią stare siwe pany w tv),
      a potem przez 30 lat praktycznie nie było kawałka bez płaskich gitar, włosia
      rozwianego i spoconych the torsów. Jazz kiedyś był muzyką elity (no wcześniej
      biedoty, ale to akurat norma), a dzisiaj najczęsciej jest sprowadzany do
      śpiewanek pań bufetowych typu (wstaw dwie dowolne bo jak znowu powiem o Krall i
      Jopek i Jones, to będą krzyczeć:) lubo tez do ohhhh jakze wyczesanej muzyki
      Patyka Meteni.
      Kazdy gatunek płaci swój haracz dla popkultury, każdy musi zostac przez nią
      obślimtany i przeżuty, a jak juz sie znudzi masówie, to wraca na właściwe tory
      rozwoju. Przeciez z rocka nie pamięta sie kokerspanieli typu Bon Żowi, tylko
      takiego Zappę, z jazzu za 10 lat nikt nie będzie wiedział kim była ta
      pólhinduska, co tak smetnie zawodzi, a Coltrane'a czy Milesa pamiętac się
      będzie zawsze.
      I tu masz to samo.

      P:)
      • carmody Re: Polski HH - a cala reszta 19.06.06, 19:35
        a przywykłem dawno. Jeno obly się dziwi chyba, więc napisałem, że nie ma czemu,
        taki mechanizm. Zresztą pewnie niepotrzebnie, pisanie o popkulturze, a właściwie
        o przemyśle muzycznym zostawić trzeba panom z pism typu "Przekrój". Temat
        obgadany i jałowy jak suszarkowy smócz jazz Jopek i Krall (no sor, nie pamiętam
        nazwisk innych nudziar).

        A co do HH jeszcze, to mam nadzieję, że zapamiętany będzie dzięki Public Enemy,
        Mos Def, Aesop Rock i całej załodze z Anticonu, z naciskem na Dose'a. Zresztą ci
        ostatni to przykład zjawiska odwrotnego do tego, o którym pisał obly - oni
        wplatają w ramy HH elementy z innych tzw. stylów muzycznych. Co więcej, style
        nie takie oczywiste jak rock czy jazz, raczej ambient, avant-elektronica,
        cold-wave itd. I jeszcze dodać należy, że owe ramy to nie są takie sztywne,
        solidne ramy.
        • obly Re: Polski HH - a cala reszta 19.06.06, 19:40
          a i ciekawe są stada młodych wyuczonych muzycznie i wychowanych na hh
          młodeckich.
          dzis demo co drugiego stajlowego olewacza winkopija i blanciarza co ma wszystko
          w dupce jest kilka razy lepszej jakości niż płyta czołowej polskiej kapeli
          sprzed 15 lat ;)))
          tak, myslę o kulcie
          ja sie naprawdę nie dziwię ;)) to mnie szalenie cieszy ;))
      • obly Re: Polski HH - a cala reszta 19.06.06, 19:38
        mnie chodzi nawet nie tyle o narzekanie tyle co o wpływ HH na rocka i inne, w
        sumie jest on zauważalny a "czyste" granie już w sumie nie często spotykane.
        chodzi mi o to że dziśnawet piłkarze chodzą w irokezach ;)))
        pop masa odrzuca ideologię a zarzuca zewnętrzne aspekty generalnie bezmyślnie.

        niemniej fajnie widać irokezy u japan-skich futbolerów.

        stad konstatacja, a zwracam przede wszystkim uwagę na to że młodzi aby wydać
        płytę płacą haracz: często jest to przetrącenie kręgosupa hehehe
        to jest ciut niesmaczne po prostu.
        nie wiem jak bardzo bym musiał lubic i cenić Skawińskiego aby go wpuścić na
        płytkę.

        a co do zręcznego opisu sceny to dzięki wielkie, Łona ma fajne licealne teksty,
        afro się dosc bezbłędnie porusza w tekstach, a fisz zawisł 30 cm ponad
        chodnikami i jak ten dynamit dynda i zmienia tylko naciągi w bebenkach ot cały
        stajl na afrobity wrzucił.
        a ostrego niecierpię jak ciepłej wódki.
        wiem ze moc ma ale piecze w oczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka