Dodaj do ulubionych

słuchaliśmy w czerwcu

29.06.06, 15:41
zakładam juz bo jutro wyjeżdżam

Albumy miesiaca:

Destroyer - "this night" 8.5/10 - to trochę nielogiczne w moim przypadku bo
Bejar utożsamia to czego w muzyce nie trawię. Straszliwie manieryczny wokal,
nadmierne aktorstwo, rozciagnięte do granic mozliwości i przegadane kawałki.
Takiego Obersta np. to ja byłem w stanie za to gnoić, a tu... W żaden sposób
nie jestem sobie w stanie wytłumaczyć z jakiego powodu to jest tak
przejmujące. ten gość jest dla mnie bossem takim jak Oldham czy Callahan. No
po prostu fenomen. A "this night" to chyba najlepszy z albumów (a wspominałem
już że "destroyer's rubies" to na razie mój album tego roku?). Swoją drogą
albo sie go kocha albo nienawidzi. zobaczcie recki fanów na amazon. tylko 1
lub 5. innej opcji nie ma.

- XTC - "Apple Venus vol. 1" - 9.0/10 - nie będę sie wymądrzał bo już pisałem
trochę, zresztą nie jestem ekspertem. Po prostu cudny album , piękne aranże,
perfekcja w każdej sekundzie. bogactwo brzmnieniowe no i melodie, które
powalają

a także:

Destroyer - "Your Blues' - 8.0/10 - no i znowu super, nieco dojrzalej niż
na "this night" i z wiekszą paletą dźwięków. generalnie - cacuszko

sebadoh - "bubble & scrape" 6,5/10 - bardziej chropowato i mniej melodyjnie
niż na Harmacy, które poznałem wcześniej. Ci goście bawią sią nastrojami jak
mało kto. od jakichś noisowych wrzasków po słodkie kawałki o miłości. super
jak dla mnie.

danielson - "Ships" - 4.5/10 - rozczarowanie. liczyłem na coś na
miarę "Funeral" a tu... broni się początek (1-4) i ostatnie 2 utwory. reszta
to niestety przeraźliwa nuda i jakaś taka na dłuższą metę nieznośna konwencja.

Galaxie 500 - "This is our music" - 7/10* . trochę jak Jesus And Mary Chain w
spokojniejszych momentach. Ale tamtych nie łapią, a Galxie weszło całkiem
całkiem. fajne melodie i senny klimat który urzeka. a że nie jestem ekspertem
od takiego grania, chyba wiele przede mną. byłaby 8/10 ale zdażają się tu
lekkie przegięcia z długością niektórych kawałków co przy takiej monotonii
nieco drażni

Broen social scene - "bee hives" - 8/10 - super, płyta inna (w sumie to
odrzuty z "You forgot..."). bliżej im tu do tego, co rozumiem pod pojęciem
post rock niż do ich dwóch ostatnich albumów. Ale i tak niezła jazda, ciągle
jest tu ten specyficzny lekki klimat, tak charakterystyczny dla nich (chociaż
wokal tylko w 3 momentach się pojawia, a całość spokojna i nieco rozmazana).

Super Furry Animals - "Guerrilla" - 8,0/10 - jazda!!!, wakacyjnie, lekko, a
przy tym na swój sposób eksperymentalnie i niebanalnie. Wprawdzie "Phantom
Power " uważam za lepsze, ale ten album tez cacuś. Z jednej strony
elektronika, jakies odjazdy; z drugiej te ich harmonie i beachboysowe chórki.
bravo!
Obserwuj wątek
    • pszemcio1 Re: słuchaliśmy w czerwcu 29.06.06, 15:45
      pszemcio1 napisał

      >>>>zdażają>>>>>

      boszzzzz..., zdaRZają oczywiście
    • ilhan Re: słuchaliśmy w czerwcu 29.06.06, 16:03
      pszemcio1 napisał:

      > danielson - "Ships" - 4.5/10 - rozczarowanie. liczyłem na coś na
      > miarę "Funeral" a tu... broni się początek (1-4) i ostatnie 2 utwory. reszta
      > to niestety przeraźliwa nuda i jakaś taka na dłuższą metę nieznośna konwencja.

      Muszę się zgodzić. Męcząca płyta w konwencji, która chwilowo jest chyba najbardziej wyeksploatowana.
      • grimsrund Re: słuchaliśmy w czerwcu 29.06.06, 16:06
        Wytłumaczta mnie gupiemu ze wsi, czemu Danielson miałby w ogóle przypominać
        FUNERAL i być niefajnym (jak odczytuję między wierszami) dlatego, że akurat
        FUNERAL nie przypomina? ;)

        [przypomina tu: Danielson nagrywa w swoim stylu od ponad 10 lat, płyta FUNERAL
        wyszła w 2004 roku]
        • pszemcio1 Re: słuchaliśmy w czerwcu 29.06.06, 18:18
          grimsrund napisał:

          > Wytłumaczta mnie gupiemu ze wsi, czemu Danielson miałby w ogóle przypominać
          > FUNERAL i być niefajnym (jak odczytuję między wierszami) dlatego, że akurat
          > FUNERAL nie przypomina? ;)


          tak było chocby w recenzjach (najbliżej: scr) , tzn to nie argument że nie jest
          jak funeral, chodziło raczej o to ze nie ten poziom. ja tu sobie funeral
          przywołałem bo jednak konwencja podobna, wokal, brzmienie itd. wiem ze to nie
          debiut i ze byli pierwsi ale ja nie w tym sensie:)
          • grimsrund Re: słuchaliśmy w czerwcu 29.06.06, 18:53
            Kolega powie Danielsonowi, że to nie ten poziom, to Kolegę jeszcze jakimś
            konarem w głowiznę albo korzeniem w kolano zaprawi ;)
            • pszemcio1 Re: słuchaliśmy w czerwcu 29.06.06, 18:56
              sie nie boje:)
              • grimsrund Re: słuchaliśmy w czerwcu 29.06.06, 19:14
                > sie nie boje:)

                Radziłbym jednak mieć się na baczności, bo duże drzewo z niego jest :)
    • ton2 Re: słuchaliśmy w czerwcu 29.06.06, 20:54
      No to lu...

      piosenka miesiaca - Sonic Youth - Incinerate i The Jam - Thick As Thieves
      plyta miesiaca - Futureheads - News & Tributes

      a poza tym

      Barbara Morgenstern – The Grass Is Always Greener - mile, lekkie i przyjemne,
      choc bez rewelacji

      Bright Eyes – Lifted Or The Story is In The Soil - z jakiegos powodu mi nie
      podchodzi, moze mam przesyt, ale Letting Off i I'm Wide Awake dużo lepsze

      Deadbeat - Wild Life - super na upalny wieczorny chillout na tarasie w gronie
      przyjaciol - wakacyjny nastroj gwarantowany

      Destroyer - Rubies - super plyta, nie znam nic poprzedniego, New Pornographers
      po mnie splywaja (tak wiem, glupi jestem) a Rubies slucham od 3 miesiecy i nie
      przestaje

      Dirty Pretty Things – Waterloo To Anywhere - czy ja wiem, moze z 5 fajnych
      kawalkow, ale generalnie wieje nuda lekka - przynajmniej krotsze od Down In
      Albion

      DNTEL - Life Is Full Of Possibilities - podobnie jak z Deadbeatem - muzyka na
      schodzenie podczas upalow - przydaje sie i to bardzo

      Dogs Die In Hot Cars – Please Describe Yourself - w ktorys sobotni poranek
      odgrzebane i przypomnialy mi sie wakacje sprzed dwoch (juz? ale to leci) lat,
      ok nie jest to nic wielkiego, ale cieszy jak cholera

      Danielson – Ships - eeee, juz sie balem, ze tylko ja mam problem z ta plyta, a
      tu widze, ze nie tylko ja nie padam na kolana i sie nie paluje - ale jeszcze
      powalcze

      Echo & The Bunnymen - Ocean Rain (kompletnie nie pasuje do sezonu, ale kurcze
      no to wielka plyta jest, wiec co ja poradze)

      Erlend Oye - DJ Kicks - swietny mixtape, a miejscami wielki - szczegolnie
      polecam Erlendowa wersje Poor Leno polaczona z There Is A Light

      Forward Russia – Give Me A Wall - juz pisalem w watku tanecznym - fajna,
      gowniarska punkowo taneczna zadyma w srodku lata

      Johnny Boy - Johnny Boy - czego innego sie spodziewalem, myslalem ze nieco
      czystsze, ale i tak nie jest zle, tyle ze bez rewelacji

      Junior Boys - Last Exit - kolejna odgrzewka uzywana w letnie wieczory

      Herbert – Scale - mam problem z ta plyta, bo na poczatku w ogole mnie nie
      jarala, a od miesiaca znow zaczalem sluchac i jest nieco lepiej, choc wciaz
      uwazam, ze jest za czysta i słodka

      Hot Chip – Coming On Strong - spokojniejsze i mniej taneczne od Warning -
      troche jakby niezdecydowane, ale juz w dobrym kierunku

      Hot Chip – Warning - taneczna plyta miesiaca - swietna zabawa gwarantowana, a i
      wrazenia estetyczne niczego sobie

      Iron & Wine – Woman King - sie podoba, musze przuypomniec sobie pozostale
      plyty, bo cos czuje, ze nastapi powrot do tworczosci tego pana

      The Jam – Setting Sons - co ja tu bede pisal, WIELKA WIELKA plyta

      The Jam – Sound Affects - jak wyzej i nie potrafie powiedziec, przed ktora
      wieksze poklony bilem w tym miesiacu

      Kooks – Inside In/ Inside Out - dobra ja wiem, ale lato jest i nie trzeba
      samych genialnych plyt sluchac - nie?

      Man Man – Six Demon Bag - jeszcze nie rozgryzlem, bo pewnie 10 przesluchan to
      zdecydowanie za malo na ten zespol. ale obiecuje ze sie nie poddam

      Neil Young – Living With War - coz, bardziej mnie jara od Praire Wind pod
      wzgledem muzycznym na pewno, natomiast jesli chodzi o jechanie po Bushu to...
      no coz dla mnie to takie jakies tandetne z lekka - przeciez kazdy wie, ze on
      zly jest i glupi - zeby mu cala plyte poswiecac?

      The Organ – Grab That Gun - laska spiewa jak Morrissey, tak? tylko dlaczego to
      takie nudne? w metrze z dwa razy zasnalem

      Prefab Sprout – Steve McQueen - strasznie mnie raduje ta plyta, choc poza tym,
      ze jest angielska i ze z lat 80-tych nic o niej nie wiem

      Ryan Adams– Cold Roses - w tamtym miesiacu Heartbreaker, to w tym Cold Roses,
      ale juz nie jest tak dobrze

      Slowdive – Souvlaki - super sie tego slucha jadac tramwajem przez poranna
      letnia i opustoszala Warszawe - pasuje prawie tak jak Uwaga Jedzie Tramwaj -
      Lenny Valentino - mojej ukochanej miejsko-letniej plyty

      Sonic Youth – Rather Ripped - ciesze sie, ze poszli w tym kierunku i
      zdecydowali sie na krotkie i zwiezle indie kawalki

      Tangiers - Hot New Spirits - no niestety zawiodlem sie, a miala to byc nalepsza
      plyta tych milych panow - wciaz stawiam na niedoceniany Family Myth

      Thom Yorke – Ereaser - kurcze no i znow nie jestem rozwalony na lopatki, a
      myslalem ze tak bedzie - faktem jest jednak ze "Cymbal Rush" i "And It Rained
      All Night" mnie nokautuja

      Tom Ze – Estudando o Pagode - na letnia przejazdzke samochodem jak znalazl -
      pod warunkiem, ze nie jest sie kierowca i mozna sluchajac tego zrobic kilka
      piwek
    • pagaj_75 Re: słuchaliśmy w czerwcu 29.06.06, 23:06
      W tym miesiącu - wiadomo - Mundialeiro, więc czasu na słuchanie trochę mniej,
      więc trochę po łebkach, ale będę nadrabiał w wakacyjne miesiące.


      Amon Tobin "Permutation" (1998) - nie wiem czy Brazylia zdobędzie mistrzostwo w
      tym roku, ale w latach 1997-2001 (a może i 2002 też - nie znam jeszcze "Out From
      Out Where") mieli swojego człowieka na absolutnym szczycie muzyki samplowanej.
      dorobiłem się już ołtarzyka dla Amona, przed którym leżę krzyżem dwa razy
      dziennie. jedna z płyt miesiąca.

      Barbara Morgenstern "The Grass Is Always Greener" (2006) - lepiej niż ton2 tego
      nie ujmę - fajne, miłe, ale ocena 8.0 na pitchforku przesadzona (procent
      prawdziwego niezalu w niezalu w tym serwisie zaczyna spadać dramatycznie)

      Chicago Underground Duo "In Praise of Shadows" (2006) - za mało słuchałem, ale
      jakoś nie wydaje mi się ta płyta aż taka ważna jak niektórzy twierdzą ;) ale
      słuchać będę dalej, bo wciąga.

      Dalek "From Filthy Tongue of Gods and Griots" (2002) - whoa! miazga, mości
      panowie. po wysłuchaniu tej płyty chcę się poddać operacji, zostać grubym
      Murzynem i rapować teksty o zniewoleniu umysłów. obudźcie się, Czarni Bracia!
      kolejna płyta miesiąca.

      Don Caballero "Don Caballero 2" (1995) - ech, gdyby więcej kapel rockowych tak
      młóciło, to może bym się nawrócił na gitary. perkusista czegoś się nażarł,
      szacun wielki.

      Gastr Del Sol "Camoufleur" (1998) - i znów płyta miesiąca. nawet nie wiem co
      napisać. most blues are subtitled either 'no sense of wonder' or 'no sense of
      scale'.

      Herbert "Scale" (2006) - czysta i słodka? bo taka miała być. jak pop to pop. (no
      i okazuje się, że dobrze zrobiłem idąc na koncert w Fabryce Trzciny.)

      Lou Reed "Metal Machine Music" (1975) - a walk on the wild side, hehe. nie no,
      fajnie robi za tło do czynności wymagających skupienia. serio, wypróbowane. na
      odtrutkę w lipcu zarzucę sobie "Transformera".

      Masada "Alef" (1994) - czyli Zorn klezmerski i przystępny, choć znam ludzi,
      którzy nawet tego by nie przełkneli, ale im już nic nie pomoże. top 5 w tym
      miesiącu.

      O.Rang "Fields & Waves" (1996) - uzupełnienie znajomości Talk Talk i okolic.
      zero rewelacji (może poza trackiem nr 1), a może to ja już zblazowany jestem.

      The Third Eye Foundation "Ghost" (1997) - muzyczny odpowiednik horrorów klasy B
      :) o odpowiedniej porze dnia (a raczej nocy) robi wrażenie (zwłaszcza "Corpses
      as Bedmates").

      Tuatara "Cinematique" (2001) - eeeee tam... tzn. fajne, miłe, ale w sumie
      produkt jednorazowego użytku. daleko kolesiom do pomysłowości muzyków Tortoise.


      Do tego pobieżnie przesłuchane dwie płyty Flangera, zostawiam sobie na lipiec.
      • ton2 Re: słuchaliśmy w czerwcu 29.06.06, 23:14
        Kurcze no ja przez tego cholernego Herberta to sobie w brode bede plul
        miesiacami. Pamietam, ze juz wtedy jak odwolal wystep w Piekarni bylem
        rozgoryczony. Teraz powoli czara goryczy sie przepelnia. Chyba spale jego plyty
        i zrobie lalke voodoo z podobizna i troche pomecze.
        • theagata Re: słuchaliśmy w czerwcu 30.06.06, 08:10
          Tool - 10 000 Days - Lateralus.
          Red Hot Chili Peppers - Stadium Arcadium.
          Coma - Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków - Pierwsze wyjście z
          mroku.
          The Raconteurs - Broken Boy Soldiers.
          Archie Bronson Outfit - DER DANG DER DANG.
          Archive - Lights.
          At The Drive-In - Relationship Of Command.
          The Mars Volta - De-Loused in The Ccomatorium - Frances The Mute.
          Jethro Tull - Thick As A Brick.
          Franz Ferdinand - Franz Ferdinand.
          Lech Janerka - fiu fiu - Plagiaty.
          EL PERRO DEL MAR.
          Queens Of The Stone Age - Lullabies To Paralyze.
          Andrzej Bachleda - Od Gibraltaru do Tatr.
          Coco Rosie - Noah`s Ark.
          The Zutons - Tired Of Hanging Around.
      • obly Re: słuchaliśmy w czerwcu 30.06.06, 09:19
        no tak sucha lista bez opisów jest mało mówiąca, pewnie dlatego czytanie
        pagaiska daje wiele wskazówek co do dróg jakie wybiorę w przyszłych klikaniach
        myszką. pozdrawianie pagaja.
        niemniej u mnie luz:

        muycznie to tak by to było ostantnio po nazwiskach:

        Dave Douglas - trumpeter, hehe moze mało sleczy nad wynajdywaniem nowych
        srodków wyrazu po prostu zajmuje sie jazzowym graniem zgodnie z tym co mu tam
        sie pod czapką telepie (ale kenny G przy nim to jak skubikowski przy milesie
        davisie). mnie sie podoba nastrój i pewne niewymuszone w miare klasyczne granie
        ale jednak przedziera tam to cos, coś co miażdży ryj, pod płaszczykiem niby to
        klasycznego podejscia do jazzu znajdujemy wiele nowych i fajnych odczuć które
        wczesniej były niespotykane, zamierzam dalej się nim parac bo radosci daje
        dużo. muzyka sprawia wrazenie barowej, traktowanie perkusji kojarzy sie z tą
        blaszaną (chętne korzystanie z blach) perkusją jazzową z lat 60. 70 i jest to
        naprawdę smaczne. w dobie chimerycznych ciętych jak smyranie biczem po udach
        skompresowanymi samplami cieszy perkusyjny oddech blach.
        płyty przesłuchane:
        "Freak in" - energetyczna jak diabli ;) i przyjemna jak anioł
        "Strange Liberation" - bardzo spokojna i jakby zawieszona w czasie, wycieczki w
        przeszłosć.
        "Keystone" - za mało słuchałem jeszcze aby sie wypowiedzieć ale czuję sie
        powalany z kazdą minutą. zajebista jest ona ta płyta znaczy się.

        John Zorn - tak ten zorn i jego Masady - to co pagaj zowie klezmerskim okresem
        jest niby przyjemne, wycieczki muzyczne kulturowe z racji pochodzenia ok ale
        tak naprawdę.. no niedosyty mam. Ale nie wiem czegos mi w tym kolesiu brakuje.
        Gra swietnie, panuje nad konwencjami swietnie. ale ..... wolę juz Naked City.
        Płyty słuchane:
        Masada 5
        Masada 6

        tala matrix - tabla beat science
        płyta wyborna - moze nie zjawiskowa ale niezle połaczenie tabli z rytmami
        naszego swiata, niemniej milosnikom tabli będą przeszkadzały wstawki nowe (gdyz
        tabla tam jest rewelacyjnym instrumentem) a wielbiciele nowych dzwięków będą
        zmęczeni dzwiękami "zwykłych" instrumentów od których uciekli w świat elektro.
        niemniej fragmenty tej płyty ocieraja się o mistrzostwo świata.

        po za tym mnóstwo innego muzyczeństwa zem przebiedził:
        diamandę galas ale to która tylko brain docenia wiec pisanie o niej jest jemu
        zbędne a wam bez celowe,
        tuxedomoon - przesłuchanie pelnej dyskografii daje mi pewien oddech
        soundgarden - pierwsza ich płytka - jescze mlodziutkie gęby i paluchi młode ale
        szarpią strune w sposób zapowiadajacy ich rozwój. potwierdza to moją tezę że
        zjawiskowym sie jest a nie bywa. moje próby muzyczne w związku z tym ze
        względów estetycznoetycznych zostana utajnione (ku uciesze kumpli hehe)
        tool - lubie nie lubie ale słucham
        nina simon - posluchałem, pokiwałem, zamysliłem się... dobry klimat do starej
        syrenki 105 i piknik nad rzeczką z orenżadą.
        the exploited - beat the bastard - o matko jaki ja byłem młody ;)))

        teraz czeka mnie jeszcze dyskografia GBH.... muszę włosy posmarowac czymś lepkim

        • aimarek Re: słuchaliśmy w czerwcu 30.06.06, 11:32
          obly napisał:

          > John Zorn - tak ten zorn i jego Masady - to co pagaj zowie klezmerskim okresem
          >
          > jest niby przyjemne, wycieczki muzyczne kulturowe z racji pochodzenia ok ale
          > tak naprawdę.. no niedosyty mam. Ale nie wiem czegos mi w tym kolesiu brakuje.
          > Gra swietnie, panuje nad konwencjami swietnie. ale ..... wolę juz Naked City.

          No to po raz kolejny mogę tylko powiedzieć: posłuchaj "The Circle Maker" i "Bar
          Kokhba".
          • obly Re: słuchaliśmy w czerwcu 30.06.06, 11:51
            tak jest!!!
            bar kohba mnie oczekuje
        • pagaj_75 Re: słuchaliśmy w czerwcu 02.07.06, 20:08
          Chciałbym tu zaznaczyć, że pisząc o osobach, którym już nic nie pomoże nie
          miałem bynajmniej na myśli Obłego, tylko ludzi, którzy nie kumają niczego poza
          tym, co w radiu im przygrywa.

          To teraz tak: Obeł, Gastr del Sol raczej Ci nie podejdzie, bo za MIĘTCY są ;)
          Dalek - obowiązkowo - chcę wiedzieć jak to słyszysz.
          Don Caballero spróbować możesz, ale oni solówek nie grają (hehe), więc sam nie
          wiem...
          No i Tobin powinien Ci wejść bez problemu, tak mi się wydaje.

          Przypomniało mi się, że przypomniałem sobie w czerwcu kapitalną płytę z roku
          2004 - "Juxtaposition" austriackiego tria Radian, którą gorąco polecam tym,
          którzy jeszcze nie słyszeli, a elektronika i post-rock nie są im straszne.
          No i zeszłoroczną ep-kę Fennesza i Sakamoto sobie odświeżyłem. Też fajna.
      • nemrrod Re: słuchaliśmy w czerwcu 30.06.06, 13:49
        pagaj_75 napisał:

        > Chicago Underground Duo "In Praise of Shadows" (2006) - za mało słuchałem, ale
        > jakoś nie wydaje mi się ta płyta aż taka ważna jak niektórzy twierdzą ;)

        Nie będę pytał co to za "niektórzy" ;) tylko poradzę, żebyś posłuchał więcej razy :P
    • ilhan Re: słuchaliśmy w czerwcu 30.06.06, 10:00
      Piosenka miesiąca:
      THE CHILLS - Pink Frost
      Może dlatego, że było tak gorąco, słuchałem w kółko piosenki, od której zacząłbym układanie składanki zimowej.

      SCRITTI POLITTI - Cupid & Psyche 85
      SCRITTI POLITTI - Songs To Remember
      SCRITTI POLITTI - White Bread Black Beer
      O dwóch pierwszych pisaliśmy w oddzielnym wątku, o trzeciej to ja się jeszcze wypowiem, ale to trochę potrwa, bo Green Gartside nie jest łatwą do ogarnięcia postacią.

      PRIMAL SCREAM - Riot City Blues
      Primal Scream nagrywają płyty dla różnych grup docelowych - tym razem olali intelektualistów i oto mamy album z rock'n'rollem dla rolników. Nie no, bardzo git.

      SIGUR ROS - ( )
      Nuuuuuuuuuuuuuuuuuuuudne.

      NOUVELLE VAGUE - Bande A Part
      Upieram się, że nie tak fajne jak pierwsza. I pewnie żadna kolejna, a pewnie będą kolejne, im już tak fajnie nie wyjdzie.

      CAMERA OBSCURA - Let's Get Out Of This Country
      Już nie Belle & Sebastian w spódnicy. Wyborna mieszanka niekoniecznie białych lat 60. i niezal-popu.

      DANIELSON - Ships
      The most overhyped record this year so far.

      MADE IN POLAND - Obraz we mgle
      Rozpisywałem się już w odpowiednim wątku.

      THE ZOMBIES - Odessey & Oracle
      Już prawie bezkrytycznie kocham ten album.

      BASEMENT JAXX - Singles
      Awansowali na 3-4. miejsce w rankingu przed-Openerowym.

      THE TRIFFIDS - Born Sandy Devotional
      Wreszcie zremasterowane i brzmi jeszcze lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Bonusom nie poświęciłem jeszcze wystarczająco dużo czasu, ale to, poza "Time Of Weakness", rzeczy pod kątem fanów. Chociaż ładnie ktoś napisał o tej demo-wersji "Tender Is The Night", że nawet gdyby Jill i Dave śpiewali ją przez trzeszczącą słuchawkę telefoniczną, i tak zabrzmiałaby jak "the last song on earth".

      THE SOFT BOYS - Underwater Moonlight
      W ramach przypominania sobie. Doceniłem bardziej niż wcześniej, a przy "Tonight" zawsze dreszcze.

      MAGAZINE - The Correct Use Of Soap
      Zabrzmi to może jak herezja, ale *na tę chwilę* słucham tego albumu chętniej od którejkolwiek z pierwszych trzech płyt Wire.

      SCOTT WALKER - The Drift
      Poza pierwszym bardzo git utworem dalej trochę męczarnia. (Ktoś ocenił, że płyt Walkera z ostatnich trzydziestu lat nie słucha nikt poza ludźmi, którzy dostają promo-kopie z wytwórni. To tłumaczy czemu próbowałem.)
      • pszemcio1 Re: słuchaliśmy w czerwcu 30.06.06, 10:53
        ilhan napisał:
        > THE ZOMBIES - Odessey & Oracle
        > Już prawie bezkrytycznie kocham ten album.


        he he, tyż:)
      • grimsrund Re: słuchaliśmy w czerwcu 30.06.06, 13:50
        > (Ktoś ocenił, że płyt
        > Walkera z ostatnich trzydziestu lat nie słucha nikt poza ludźmi, którzy dostaj
        > ą promo-kopie z wytwórni. To tłumaczy czemu próbowałem.)

        Kurde, więc to pewnie poczta ukradła moją promo-kopię z wytwórni... ;(
      • pytajnick Re: słuchaliśmy w czerwcu 24.07.06, 09:28
        ilhan napisał:

        > DANIELSON - Ships
        > The most overhyped record this year so far.

        No trochę (trochę?!?!) mnie po tych ósemkach i dziewiątkach rozczarowuje.
        Czy ciągłe skojarzenia z New Pornographers są jak najbardziej wskazane i
        oczywiste, czy to ja się nie znam?
        • pszemcio1 Re: słuchaliśmy w czerwcu 24.07.06, 11:28
          pytajnick na
          > No trochę (trochę?!?!) mnie po tych ósemkach i dziewiątkach rozczarowuje.
          > Czy ciągłe skojarzenia z New Pornographers są jak najbardziej wskazane i
          > oczywiste, czy to ja się nie znam?
          > pisał:

          ja bym tak zyciu nie skojarzył, ale możliwe że to ja się nie znam:)
          • pytajnick Re: słuchaliśmy w czerwcu 24.07.06, 12:10
            pszemcio1 napisał:

            > ja bym tak zyciu nie skojarzył, ale możliwe że to ja się nie znam:)

            Jejku, ja się od tego uwolnić nie mogę.
        • ilhan Re: słuchaliśmy w czerwcu 24.07.06, 12:18
          pytajnick napisał:

          > ilhan napisał:
          >
          > > DANIELSON - Ships
          > > The most overhyped record this year so far.
          >
          > No trochę (trochę?!?!) mnie po tych ósemkach i dziewiątkach rozczarowuje.
          > Czy ciągłe skojarzenia z New Pornographers są jak najbardziej wskazane i
          > oczywiste, czy to ja się nie znam?

          Nie wiem czy to kwestia znania się, ale mi się tak nie kojarzy też.
          • grimsrund Re: słuchaliśmy w czerwcu 24.07.06, 12:39
            Za nic się nie kojarzy. Danielson kojarzy się z Danielsonem i nikim innym :)
    • nemrrod Re: słuchaliśmy w czerwcu 30.06.06, 13:45
      ERIK SATIE Piano Works
      BRIAN ENO Ambient 1: Music For Airports
      RYOJI IKEDA Matrix

      Taki zestaw mi się ułożył. Trzy minimalistyczne dzieła z trzech różnych epok.
      Wszystkie znakomite.


      JUNIOR BOYS Last Exit
      JUNIOR BOYS So This Is Goodbye
      CIRCLESQUARE Pre-Earthquake Anthems

      Do "Last Exit" wracam regularnie i z każdym przesłuchaniem podoba mi się ta
      płyta bardziej. A już ostatnio odbiło mi na jej punkcie całkowicie. Kto wie,
      może to jednak najważniejsza płyta 2004 roku?
      "So This Is Goodbye" na początku mnie rozczarowało, ale jednak nie jest tak źle.
      Trochę inna to płyta, bardziej przystępna i przebojowa ("In The Morning" i
      "Like A Child" to przeboje, jakich Junior Boys nigdy nie mieli), beaty prostsze
      i bardziej oczywiste, wokal już nie tak tajemniczy. A jednak jest w tej płycie
      ten sam rodzaj tajemnicy co na debiucie, który każe do niej wracać i wracać.
      Circlesquare usłyszałem we fragmentach i skojarzyło mi się z Junior Boys, więc
      ściągnąłem całość. Okazało się, że to nie do końca trafne porównanie, ale płyta
      bardzo fajna, elektro-popowe mroczno-niepokojące piosenki.


      ALVA NOTO Transvision EP
      ALVA NOTO Transspray EP

      Odkrycie miesiąca. Bardzo intrygująca postać, kolega Ikedy z labelu Raster-Noton
      (którego jest współzałożycielem). Powiedzieć, że to clicki to duuuuże
      uproszczenie. Na rozpoznanie czeka już płyta nagrana wspólnie z Ryuichi Sakamoto.


      AUTECHRE EP7
      AUTECHRE Draft 7.30

      "Ep7" jeszcze nie ogarnąłem, za duży chaos chyba. A "Draft" całkiem spoko,
      zanosi się, że to będzie drugi mój ulubiony album AE.


      RENI JUSIS Magnes
      Wiadomo, trzeba mieć jakąś płytę lata. Ta może nie jest idealna, ale od
      parkietowej sekwencji "Mixtura" - "Go Spinning" - "Kilka Prostych Prawd" nie
      mogę się uwolnić. I mam już Reni jako dzwonek w telefonie, yeah! :)


      HERBERT Scale
      Dziwna sprawa. Już po drugim przesłuchaniu stwierdziłem, że ta płyta to
      rozczarowanie, a jednak była to jedna z najczęściej słuchanych przez mnie rzeczy
      w tym miesiącu... Rozumiem że dobry pop nie jest zły, ale czy Hebert naprawdę
      musiał nagrać tak nieprzyzwoicie przebojową płytę? ;) OK, fajne, przyczepiające
      się melodie, ale tych musicalowych aranżacji, brzmiących jak "Goodbye Swingtime"
      na spidzie nie trawię. Szkoda, że ulotniła się gdzieś ta zmysłowa elegancja z
      "Bodily Functions"...


      Śpiewający faceci, czyli zmieniam orientację:

      RIS PAUL RIC Purple Blaze
      VINCENT GALLO When
      TEX LA HOMA Dazzle Me With Transcience
      TEX LA HOMA IF Just Today Were To Be My Entire Life
      THOM YORKE The Eraser

      W tej kategorii oczywiście też Junior Boys i Circlesquare. O "Purple Blaze" już
      pisałem, Gallo zaskakuje swą wrażliwością i delikatnością, Tex La Homa to facet,
      który, jak to sobie wymyśliłem, jest w 10% jak Khonnor - akustyczne piosenki,
      podrasowane odrobinę elektroniką, całkiem fajne melodie, przyjemnie się tego
      słucha wieczorem, pierwszy album lepszy. A Thom Yorke w ogóle mnie nie rusza,
      jakoś dziwnie obojętna jest mi ta płyta, może poza openerem.


      Ambienty:

      STARS OF THE LID The Tired Sounds Of Stars Of The Lid
      THE DEAD TEXAN The Dead Texan
      PAN AMERICAN For Waiting, For Chasing

      Stars Of The Lid to dwupłytowe wydawnictwo, dla mnie za długie i zbyt daleko
      idące w ograniczaniu dźwieków do minimum, ale są ładne momenty ("Requiem For
      Dying Mothers"). The Dead Texan to side project jednego z członków SOTL, ładne
      ambientowe piosenki. Pan American w połowie drogi między ambientem a szumiącą
      elektroniką, najtrudniejsze chyba jego wydawnictwo, a ukazało się nakładem tym
      razem nie Kranky, a eksperymentalnego labelu Mosz, założonego przez jednego
      gościa z Radian.


      Inne:

      JUANA MOLINA Son
      Juana Molina is from Argentina. Ładne, psychodelizujące folkowe piosenki na
      upalne dni i gorące noce.

      LARSEN Play
      Zaczęło się od wariacji i improwizacji wokół melodii z albumów... Autechre.
      Efekt nie ma z Autechre nic wspólnego, bowiem Larsen to zespół w 100%
      akustyczny, a i "melodie" ciężko rozpoznać :) Trochę mroczne postrockowe granie
      na sekcję rytmiczną, gitary i akordeon.


      Jestem na nie:

      GNARLS BARKLEY St. Elsewhere
      Sorry, ale w ogóle mi się to nie wkręca. "Just a Thought" fajne, ale reszta z
      "Crazy" na czele - straszne.
    • grimsrund Re: słuchaliśmy w czerwcu 30.06.06, 18:38
      Agressiva 69 IN
      Bobby Bare, Jr. YOUNG CRIMINALS' STARVATION LEAGUE
      Andrew Bird's Bowl Of Fire OH! THE GRANDEUR
      Bitcrush IN DISTANCE
      Carla Bozulich EVANGELISTA
      The Broken Family Band BALLS
      Chin Up Chin Up WE SHOULD HAVE NEVER LIVED LIKE WE WERE SKYCRAPERS
      Cinematic Orchestra MOTION
      Citay CITAY
      Cloud Cult WHO KILLED PUCK?
      Cursive HAPPY HOLLOW
      Danielson Famile TELL ANOTHER JOKE AT THE OL' CHOPPIN' BLOCK
      Drywall BARBEQUE BABYLON
      Liz Durrett THE MEZZANINE
      Elf Power A DREAM IN SOUND; CREATURES
      THE ENLIGHTENED FAMILY: THE LOST SONGS
      Espers ESPERS II
      Eux Autres HELL IS EUX AUTRES
      Feathers FEATHERS
      The Flaming Stars SUNSET AND VOID
      Peter Gabriel III
      THE GOLDEN APPLES OF THE SUN
      Gomez HOW WE OPERATE
      Grandaddy JUST LIKE A FAMBLY CAT
      Robin Guthrie CONTINENTAL
      Emmylou Harris THE ANGEL BAND
      The High Llamas BEET, MAIZE & CORN
      Robin Holcomb THE BIG TIME
      Kaizers Orchestra EVIG PINT
      Kings of Convenience QUIET IS THE NEW LOUD
      DJ Krush / Toshinori Kondo KI-OKU
      Live SONGS FROM BLACK MOUNTAIN
      LOOKING FOR EUROPE: THE NEO FOLK COMPENDIUM
      Magnolia Electric Co. TRIALS & ERRORS
      Medeski Martin & Wood FRIDAY AFTERNOON IN THE UNIVERSE
      John Mellencamp CUTTIN' HEADS
      The Minus 5 DOWN WITH WILCO
      Mojave 3 PUZZLES LIKE YOU
      Juana Molina SON
      Murder by Death IN BOCCA AL LUPO
      Ohana ANNEXURE
      Oneida THE WEDDING
      Michel Petrucciani 100 HEARTS
      Pink Mountaintops AXIS OF EVOL
      Potty Umbrella ALL YOU KNOW IS WRONG
      Roisin Murphy RUBY BLUE
      The Sea and Cake ONE BEDROOM
      Six Organs Of Admittance SCHOOL OF THE FLOWER; THE SUN AWAKENS
      Songs: Ohia AXXESS & ACE; THE LIONESS; DIDN'T IT RAIN; THE MAGNOLIA ELECTRIC CO.
      SONGS THE CRAMPS TAUGHT US
      Sufjan Stevens THE AVALANCHE
      Tool UNDERTOW; LATERALUS
      Transfargo MIL TRANSIT
      Scott Walker TILT
      The Walkmen HUNDRED MILES OFF
      Whitest Boy Alive DREAMS
      Willard Grant Conspiracy FLYING LOW
      Wolfmother WOLFMOTHER
      Woven Hand WOVEN HAND
      Tom Verlaine AROUND; SONGS AND OTHER THINGS
      Thom Yorke THE ERASER

      Filmowe:

      Martin Armiger / John Butler / Khalil Gudaz MARKING TIME
      ASSASSINATION TANGO
      Klaus Badelt EQUILIBRIUM
      John Carpenter / Alan Howarth ESCAPE FROM NEW YORK; CHRISTINE
      Bardi Johannsonn HAXAN
      J.J. Johnson / Bobby Womack ACROSS THE 110TH STREET
      Thomas Newman THE HORSE WHISPERER
      John Ottman SUPERMAN RETURNS
      John Powell X-MEN: THE LAST STAND
      Howard Shore THE AVIATOR
      SNATCH
      Shirley Walker / John Carpenter ESCAPE FROM L.A.
    • mechanikk Re: słuchaliśmy w czerwcu 30.06.06, 23:52
      Znów, by nie chwalić się ogromem przesłuchanej muzyki, ograniczę się do kilku
      najważniejszych dla mnie pozycji tego miesiąca.

      The Go-Betweens – „16 Lovers Lane”
      Powoli przyswajam sobie najbardziej hajpowane na tym forum płyty z lat 80. To
      moje pierwsze większe spotkanie z The Go-Betweens. I powiem, że na tej płycie
      jest wszystko, co najbardziej lubię w muzyce z tej dekady. Glebogryzarka
      słusznie powiedział, że na tej płycie ocierają się już trochę o banalny pop
      kojarzony z jakimś The Corrs, ale nie przekraczają pewnej granicy, przez co
      można ją położyć na półce obok „The Queen Is Dead” bez wyrzutów sumienia. Poza
      tym doceniam talent pisarski McLennana (bo to on pisał teksty, nie?). Banał
      może z nich się nawet wylewać (to mimo wszystko nie poziom Morrisseya), ale
      czasem jest to banał wyrywający serce. Te piosenki są o mnie, są o każdym,
      prawie każda jest uniwersalnym wyznaniem miłosnym. Gdzie można znaleźć
      prawdziwie romantyczne kobiety? Powiedzcie, a będę im mógł odtwarzać ten album
      pod oknem w letnie noce. Bo śpiewać się nie odważę.

      Gnarls Barkley – „St. Elsewhere”
      Wiadomo, że za „Just a Thought” jest dziesiątka. Za resztę może byłaby jakaś
      siódemka, z wyjatkiem „Transformera”, który jest nie do słuchania. Ale wrażenie
      całosć zostawia na długo.

      Peeping Tom – „Peeping Tom”
      Nabyłem skuszony obecnością moich ulubieńców z Anticonu, ale musze przyznać, że
      to nie oni decydują o przyzwoitości tej płyty. Odd Nosdam i Doseone wyrobili
      normę. Highlighty tego albumu to „Don’t Even Trip” i „We’re Not Alone”. Ten
      drugi, to, choć w zasadzie zwyczajny niumetal, ale do licha! Patton jednak to
      chłop z wyczuciem i klasą. Chciałoby się więcej takich melodii w utworach
      pozostałych. Ach, po prostu ta płyta to samo brzmienie, a produkcja jest
      fantastyczna i co najważniejsze całość jest spójna i wcale nie robi wrażenia
      składanki różnych fiuczeringów. No i Norah Jones! Szacunek dla tej pani, po raz
      pierwszy w życiu.

      Futureheads – „News And Tributes”
      Coś jak drugi Franz Ferdinand. Dojrzalej, ale nie zostawia wspomnień, nie
      mówiąc o nostalgii za kolejnym przesłuchaniem.

      South – „A Place In Displacement”
      Singielek kupiony za niewielkie pieniądze, i bardzo dobrze. Szkoda mi South,
      byli fantastyczni na debiucie. Drugi album był troszkę niedoceniony, ale tez
      nie zasługiwał na wielkie oklaski. Stać ich było na może trzy świetnie
      piosenki, resztę sobie odpuścili, podsuwając słuchaczowi sympatyczną, zlewającą
      się w jedna masę kolekcje wypełniaczy. Sorry, tak to odbieram. Teraz nie maja
      nawet zapadającego w pamięć pierwszego singla. Szkoda, bo obawiam się, że się
      nie podniosą. Chyba, że powiecie mi, bym się nie sugerował i sięgnął po
      całość „Adventures...”, bo tam może jakieś rewelacje się kryją. Na tym singlu
      nuda.

      Ed Harcourt – „From Every Sphere”
      Odkurzyłem tą płytę z 2003 roku i oddaję mu hołdy ostatnio. Nie doceniłem Eda
      tak ja było rezeba, a teraz doceniam. Kiedyś tu rozmawialiśmy, że jest on w
      pewnym sensie wyjątkowy na tle reszty nudziarzy. Większa sympatią darzę Micah
      P. Hinsona, ale własciwie Edi jest jedyny w swoim rodzaju. „Fireflies Take
      Flight” polecam posłuchać i jeszcze tytułowego, hymnowego, ponurego closera.

      Badly Drawn Boy – „Have You Fed The Fish?”
      Najlepszy album Damona Gougha, nie ma się co oszukiwać, szczególnie, że nie
      bardzo doceniony, przez oślepionych i ogłuszonych debiutem krytyków. Gdzie
      znajdziecie u niego takie tekstowe arcydzieła jak „You Were Right”, czy „How?”,
      że o muzycznej stronie nie wspomnę. Albo wspomnę. Melodii w tych dwóch utworach
      wystarczyłoby na dwie płyty kogoś innego. Zresztą całość raczej eksploduje
      bogactwem aranżacji, przy jednoczesnym wyspiarskim zblazowaniu samego
      wokalisty. Phil Spector się kłania, czy troszkę przesadzam? Darujmy sobie
      szukanie popowych objawień w tak niezależnych, że prawie nieistniejących
      labelach, oto komercyjny i nudny Badly Drawn Boy, który zmiata ich wszystkich.
      Szkoda by było, jakby teraz nagrał jakąś kichę, bo podobno moda na niego
      przeminęła ;)

      I na koniec zostawiem sobie *potwora*

      Scott Walker – „The Drift”
      Nie znałem go wcześniej i się przyznaję, żałując. „The Drift” to straszliwe,
      przygnębiające słuchowisko. To album, w którym najważniejsze sa nie utwory,
      tylko ich momenty. Zakochałem się w jego zawodzeniu, w tym jak śpiewa „I’m the
      only one left alive”. W waleniu do drzwi w „Cue”. Właśnie w momentach. Podobno
      w słuchanie najnowszego Walkera trzeba włożyć spory wysiłek i zmusić się do
      skupienia. Tak, dla tych, dla których wyzwaniem był Antony & The Johnsons,
      będzie to wysiłek nie do wykonania. Inna sprawa, że odbieram to inaczej – ta
      płyta wywołuje u mnie natychmiastowe skupienie. Co poradzę? W teksty (poezje?)
      trzeba się wczytać i po swojemu zinterpretować. I gdy już wydaje się, że
      obcujemy z niemal absolutem, i że nic poza tym skupieniem nie ma, wtedy
      następuje zamykający płytę „A Lovers Love”, bez quasi-operowego zadęcia, choć
      cały czas z ponurą powagą, podszytą wisielczą ironią, bez pukania młotkiem w
      mięso (swoją drogą, niezbyt oryginalny pomysł, robili to już E.Neubauten, chyba
      w „Scampi Alla Carlina”), z samą gitara akustyczną. Psst, psst. Więc
      nadchodzi „A Lovers Love” i urywa mi łeb.
      • ilhan Re: słuchaliśmy w czerwcu 30.06.06, 23:56
        mechanikk napisał:

        > The Go-Betweens – „16 Lovers Lane”
        > (...) Banał
        > może z nich się nawet wylewać (to mimo wszystko nie poziom Morrisseya), ale
        > czasem jest to banał wyrywający serce. Te piosenki są o mnie, są o każdym,
        > prawie każda jest uniwersalnym wyznaniem miłosnym. Gdzie można znaleźć
        > prawdziwie romantyczne kobiety? Powiedzcie, a będę im mógł odtwarzać ten album
        > pod oknem w letnie noce. Bo śpiewać się nie odważę.

        Wzruszyłem się. Pięknie napisane i do tego trafione w dziesiątkę.
        (Teksty 50/50 Forster i McLennan).


        > South – „A Place In Displacement”
        > Chyba, że powiecie mi, bym się nie sugerował i sięgnął po
        > całość „Adventures...”, bo tam może jakieś rewelacje się kryją. Na
        > tym singlu nuda.

        To nie sięgaj, nic tam po Tobie.
        • mechanikk Re: słuchaliśmy w czerwcu 01.07.06, 00:13
          ilhan napisał:
          > Wzruszyłem się.

          No ja też się wzruszyłem, że tak mi się udało napisać ;)
      • mechanikk Re: słuchaliśmy w czerwcu 01.07.06, 00:12
        mechanikk napisał:
        >„A Lovers Love”

        "A Lover Loves" oczywiście. Późna pora, rozumiecie ;)
      • pszemcio1 Re: słuchaliśmy w czerwcu 01.07.06, 09:21
        mechanikk Scott Walker – „The Drift”
        > Nie znałem go wcześniej i się przyznaję, żałując. „The Drift” to st
        > raszliwe,
        > przygnębiające słuchowisko. To album, w którym najważniejsze sa nie utwory,
        > tylko ich momenty. Zakochałem się w jego zawodzeniu, w tym jak śpiewa „I&
        > #8217;m the
        napisał:

        a kurde to chyba sięgnę, no wszyscy tylko Walker i Walker. na zachodzi hype
        wielgachny , u nas sie na niego obrażają. musi być ciekawe
        • grimsrund Re: słuchaliśmy w czerwcu 01.07.06, 10:29
          > u nas sie na niego obrażają.

          Jakie obrażają, Hawryluk na kolanach. Choć uczciwie przyznaje, że coraz mniej z
          tej płyty rozumie :)
      • dziewczyna_mickiewicza Re: słuchaliśmy w czerwcu 02.07.06, 18:41
        > Powiedzcie, a będę im mógł odtwarzać ten album
        > pod oknem w letnie noce. Bo śpiewać się nie odważę.

        heh, wlasnie niedawno robilam sobie powtorke z filmow camerona crowe:] w "say
        anything" jest taka scena, w ktorej cusack stoi pod oknem swojej ukochanej z
        magnetofonem i odtwarza jej petera gabriela, bo nie wie jak powiedziec, co
        czuje. fantastyczny moment:D
    • dziewczyna_mickiewicza Re: słuchaliśmy w czerwcu 01.07.06, 10:02
      (to z maja plyty tez sa troche, bo juz nie pamietam czego kiedy sluchalam...)

      piosenka maja: "in this home on ice" clap your hands say yeah
      piosenka czerwca: "55-22-02" golden smog


      the kooks - inside in, inside out
      coldplay - parachutes
      guillemots - from the cliffs
      the raconteurs - broken boy soldiers
      diranco - not a pretty girl
      difranco - knuckle down
      bruce Springsteen - devils & dust
      velvet underground - velevet underground (1969)
      flaming lips - yoshimi...
      raveonettes - pretty in black
      raveonettes - whip it on
      matt elliott - the mess we made
      neutral milk hotel - in the aeroplane over the sea
      prefab sprout - steve mcqueen
      maximo park - a certain trigger
      built to spill - you in reverse
      editors - the back room
      calexico - garden ruin
      tracy chapman - where you live
      tracy chapman - let it rain
      peter green splinter group - reaching the cold 100
      richard ashcroft - keys to the world
      weezer - (blue)
      hayes carll - little rock
      the replacements - let it be
      the rolling stones - sticky fingers
      liars - they were wrong so we drowned
      ryan adams - 29
      man man - six demon bag

      poza tym, chyba sie uzaleznilam od clap your hands say yeah. od czterech
      miesiecy nie moge przestac sluchac.
      • pszemcio1 Re: słuchaliśmy w czerwcu 02.07.06, 17:14
        dziewczyna_mickiewicza napisała

        > the raconteurs - broken boy soldiers
        > neutral milk hotel - in the aeroplane over the sea
        > flaming lips - yoshimi...
        > built to spill - you in reverse

        tu bym prosił o krótki opis wrażeń:)

        > poza tym, chyba sie uzaleznilam od clap your hands say yeah. od czterech
        > miesiecy nie moge przestac sluchac

        i dobrze bo to super płytka jest. dla zblazowanych krytyków w sam raz by im
        wytknąć talking heads, a dla słuchaczy super zabawa

        • dziewczyna_mickiewicza Re: słuchaliśmy w czerwcu 02.07.06, 18:26
          *neutral milk hotel*
          dobrze sie slucha. momentami taki tworczy chaos, tak bym to chyba nazwala, ale
          nawet w balaganie aranzacyjnym melodyjnie. wokal moze troche denerwowac na
          poczatku (ja tak mialam przynajmniej), ale po kilku przesluchaniach okazuje
          sie, ze idealnie pasuje do klimatu ogolnego. troche akustycznie, troche
          deciakow od czasu do czasu (swietny moment w rozleniwionym "fool"). troche
          spokojnego kolysania ("two headed boy", "king of carrot flowers pt.1"), troche
          energetyczniejszych kawalkow (np. "holland 1945", ktory strasznie wpada w
          ucho). te leniwsze kawalki maja ciekawy klimat - znudzenie, zniechecenie,
          przelamywane dobra linia melodyczna ("communist daughter"). niektore utwory
          moglyby byc krotsze, bo koncza sie w najlepszych momentach (np. wspomniane
          wczesniej "communist daughter" z ciekawym urozmaiceniem pod koniec). niektore
          fragmenty brzmia jak folkowe granie, cos w rodzaju ludowej przyspiewki (tu
          najlepiej pasuje ten wokal "na odwal"). ogolnie spokojnie, ale nie nudnie,
          chociaz nie jest to plyta, ktora spodoba sie wszystkim.

          *built to spill*
          dobry poczatek - "goin' against your mind" ma swietne intro, tyle, ze moze
          troche przydlugie:] potem jest juz nieco gorzej, bo lekko wkrada sie nuda. jest
          jakis pomysl, tylko brak wykonczenia. drazni mnie sposob spiewania wokalisty.
          nic specjalnego, chociaz podoba mi sie "gone". ostatnia piosenka podsumowuje
          calosc: "you wait... you wait..." - no i wlasnie tak sie czeka na cos, co zwali
          z nog i nic nie nadchodzi...

          *the flaming lips
          swietna plyta. w ogole strasznie sie ciesze, ze po nich siegnelam, bo to jest
          kolejna ich plyta, z ktora sie zapoznalam, i kolejna zrobila na mnie bardzo
          pozytywne wrazenie. troche kombinuja, ale nie przekombinowuja. dzieki temu jest
          ciekawie i jednoczesnie nie traci na tym melodia. trudno mi wybrac jakis
          konkretny kawalek reprezentatywny, bo razem tworza niesamowita calosc. wiem,
          strasznie sie podniecam, ale czekalam na taka plyte od jakiegos czasu, a
          okazalo sie, ze ona juz istnieje:] "ego tripping at the gates of hell" (za
          melancholie), "fight test" (za bezpretensjonalnosc), "it's summertime" (za
          klimat zawieszenia w prozni), "do you realize" (za lekko kiczowata aranzacje,
          ktora mnie rozbraja - podobnie dziala na mnie "ode to l.a." raveonettes).

          *the raconteurs*
          love-is-hell.blog.onet.pl/2,ID94567636,index.html
          przepraszam, ze na bloga odsylam, ale pare zdan tam napisalam na temat tej
          plyty, a ze nadal aktualne, wiec sobie pozwalam naten odnosnik:]

          > i dobrze bo to super płytka jest. dla zblazowanych krytyków w sam raz by im
          > wytknąć talking heads, a dla słuchaczy super zabawa

          no wlasnie ja pierwszy raz ja uslyszalam z pol roku temu albo wiecej i srednio
          do mnie trafila. wlaczylam ja, troche przypadkiem, pare miesiecy pozniej i
          zaskoczylo od razu. nie moge sie oderwac, bo wprawia mnie w niesamowicie dobry
          nastroj. dobrze to okresliles - "superzabawa" - ja wlasnie od czterech miesiecy
          wspaniale sie bawie sluchajac tej plyty, a to chyba najlepsza rekomendacja:)
          • pszemcio1 Re: słuchaliśmy w czerwcu 02.07.06, 22:30
            dziewczyna_mickiewicza napisała:
            > *neutral milk hotel*

            o to pytałem bo to jedna z moich naj naj najujochańzych albumów. ciesze sie że
            ci się podoba. faktycznie nie dla wszystkich:)

            > *built to spill*
            O to pytałe bo to jedna z moich ulubionych kapel, ale tego albumu jeszcze nie
            znam. osobiście polecam opus - magnum: "Perfect from now on"


            > *the flaming lips
            znowu "moja" kapela:) tez uwielbiam ten album choc jeszcze bardziej Soft
            Bulletin, ostatnia też całkiem, całkiem

            > *the raconteurs*
            a o to pytałem bo byłem ciekaw po prostu co myślisz. na tym forum wielu chyba
            nie przepada za ws , a więc podejrzewam że za raconteurs też. a to taka solidna
            płytka no i faktycznie brzmi retro i klasycznie bardzo. mnie to szerze bawi:)

            • dziewczyna_mickiewicza Re: słuchaliśmy w czerwcu 02.07.06, 22:45
              > > *neutral milk hotel*
              >
              > o to pytałem bo to jedna z moich naj naj najujochańzych albumów.

              mysle, ze spodoba mi sie jeszcze bardziej w miare sluchania, bo jest w niej
              spory potencjal:)

              > > *built to spill*
              > O to pytałe bo to jedna z moich ulubionych kapel

              pierwsza ich plyta, ktora poznalam, a poniewaz daleko jej (jak dla mnie) do
              zniewalajacego wrazenia, wiec nie poczulam sie zbytnio zachecona do wysluchania
              innych propozycji. ale sprawdze te polecana:)

              > > *the flaming lips
              > znowu "moja" kapela:)

              jeszcze troche i stanie sie i "moja":) z kazdym przesluchaniem coraz bardziej
              mi sie podoba. gdybym miala podac plyte czerwca, to bylby wlasnie yoshimi.

              > > *the raconteurs*
              > a o to pytałem bo byłem ciekaw po prostu co myślisz. na tym forum wielu chyba
              > nie przepada za ws , a więc podejrzewam że za raconteurs też.

              a ja lubie white stripes. moze nie we wszystkim, ale ogolnie do mnie trafiaja.
              a broken boy soldier to przeciez naprawde ciekawa plyta.
            • dziewczyna_mickiewicza ps. 02.07.06, 22:50
              oczywiscie, utwory na plycie neutral milk hotel moglyby byc DLUZSZE a nie
              krotsze, a piosenka golden smog jest z jedna piatka z przodu - zawsze mi sie
              dwie wciskaja:/
    • pytajnick Re: słuchaliśmy w czerwcu 01.07.06, 10:33
      Niestety bez komentarzy bo się pakuję. Generalnie prawie same fajny płytki, a
      najbardziej spodobały mi się "Michigan" Sufjana, "Trzy utwory w dawnym stylu"
      Góreckiego (nie znałem tego wcześniej) i Kanye West - moja spóźniona o rok
      około-hiphopowa płyta wczesnego lata, sama radość!

      Thom Yorke zawiódł, po kilku przesłuchaniach nie chce się do tego nawet wracać.
      Tylko klimat świetny, ale to za mało, zresztą w połowie albumu chce się już
      przerwać tę monotonię. Z mniej znanych rzeczy: polecam Helios - bardzo
      sympatyczne pół-ambientowe, pół-laptopowe "magiczne" plumkanie, idealne jako
      muzyka tła bardzo wysokiej klasy. Nad najsłynniejszą płytką Gongu muszę jeszcze
      popracować.


      Afro Kolektyw - Czarno Widzę
      Gnarls Barkley - St. Elsewhere
      Gong - Angel's Egg
      H.M. Górecki - III Symfonia, Trzy utwory w dawnym stylu (sopran Zofia
      Kilanowicz, Wielka Ork. Symf. PRiTV Katowice)
      Helios - Eingya
      Kylie Minogue - Impossible Princess
      Sufjan Stevens - Michigan
      Thom Yorke - The Eraser
      Six Organs Of Admittance - The Sun Awakens
      Ścianka - Pan Planeta
      Tangerine Dream - Firestarter
      Kanye West - Late Registration
      • gregkor Re: słuchaliśmy w czerwcu 04.07.06, 10:30
        Liquid Soul - "Make A Noise Here" 7/10
        Klan - "Mrowisko" 8/10
        Billy Cobham - “Focused” 9,5/10
        Blood, Sweat And Tears - "The First Album" 7,5/10
        Bob James/Earl Klugh - "Cool" 7,5/10
        Ernie Watts - "Unity" 9/10
        Herbie Hancock - "Dis Is Da Drum" 8,5/10
        Maceo Parker - "Life On Planet Groove" 7,5/10
        Obywatel G.C. - "Tak" 7/10
        Slade - "The Slade Collection 81-87" 7/10



    • roar Re: słuchaliśmy w czerwcu 04.07.06, 10:55
      Z okazji wakacji eksperymentalny system ocen per podwójne analogie.

      Archive - Lights [Lights == Tunezja. YALTSTM == Ukraina. Noise == Hiszpania]
      AFI - Decemberunderground [AFI == Ukraina. Linkin' Park == Szwajcaria]
      Badly Drawn Boy - About a Boy [AaB == Ukraina. THoB == Włochy]
      Bonzo Dog Doo-Dah Band, dyskografia [Bonzo Dog Doo-Dah Band == Ghana. 'Weird Al' Yankovic == Brazylia]
      Electric Light Orchestra - Time [Time == Szwecja. ELO1 == Niemcy]
      Legendary Pink Dots - Your Children Placate You From Premature Graves [YCPYFPG == Serbia. The Whispering Wall == Argentyna]
      Linus of Holywood - Let Yourself be Happy [LoH == Korea. Jens Lekman == Szwajcaria.]
      Six Organs of Admittance - The Sun Awakens [TSA == Angola. School of the Flower == Portugalia]
      The Beatles - Let It Be [Let It Be == Iran. s/t == Meksyk. Abbey Road == Portugalia]
      The Futureheads - News & Tributes [N&T == Portugalia. s/t == Anglia]
      The Shins - Oh, Inverted World! [OIW! == Meksyk. Chutes Too Narrow == Argentyna.]

      Gnarls Barkley - St. Elsewhere [WKS]
      Matmos - The Rose Has Teeth in the Mouth of the Beast [Australia]
      Peeping Tom - Peeping Tom [Polska]
      Senor Coconut and his Orchestra - Yellow Fever! [Ekwador]
      The Beach Boys - Smiley Smile / Wild Honey [Trynidad i Tobago / Kostaryka]

      The Magic Numbers - The Magic Numbers [The Magic Numbers == Argentyna. HAL == Niemcy]
      AFAIC - walka o tytuł popowego debiutu 2005. Magic Numbers przegrali o włos. O większą rozpiętość gatunkową u HALa. O refren "My Eyes Are Sore". Niby grają ładniej, lżej, śliczne harmonie, ale... czegoś zabrakło.

      Ach. I może jeszcze poantycypuję jedną płytę, której jeszcze nie ma (ale na dniach będzie):
      Thom Yorke - The Eraser [The Eraser == WKS. U.N.K.L.E. == Serbia. Radiohead == Niemcy]
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka