pszemcio1
29.06.06, 15:41
zakładam juz bo jutro wyjeżdżam
Albumy miesiaca:
Destroyer - "this night" 8.5/10 - to trochę nielogiczne w moim przypadku bo
Bejar utożsamia to czego w muzyce nie trawię. Straszliwie manieryczny wokal,
nadmierne aktorstwo, rozciagnięte do granic mozliwości i przegadane kawałki.
Takiego Obersta np. to ja byłem w stanie za to gnoić, a tu... W żaden sposób
nie jestem sobie w stanie wytłumaczyć z jakiego powodu to jest tak
przejmujące. ten gość jest dla mnie bossem takim jak Oldham czy Callahan. No
po prostu fenomen. A "this night" to chyba najlepszy z albumów (a wspominałem
już że "destroyer's rubies" to na razie mój album tego roku?). Swoją drogą
albo sie go kocha albo nienawidzi. zobaczcie recki fanów na amazon. tylko 1
lub 5. innej opcji nie ma.
- XTC - "Apple Venus vol. 1" - 9.0/10 - nie będę sie wymądrzał bo już pisałem
trochę, zresztą nie jestem ekspertem. Po prostu cudny album , piękne aranże,
perfekcja w każdej sekundzie. bogactwo brzmnieniowe no i melodie, które
powalają
a także:
Destroyer - "Your Blues' - 8.0/10 - no i znowu super, nieco dojrzalej niż
na "this night" i z wiekszą paletą dźwięków. generalnie - cacuszko
sebadoh - "bubble & scrape" 6,5/10 - bardziej chropowato i mniej melodyjnie
niż na Harmacy, które poznałem wcześniej. Ci goście bawią sią nastrojami jak
mało kto. od jakichś noisowych wrzasków po słodkie kawałki o miłości. super
jak dla mnie.
danielson - "Ships" - 4.5/10 - rozczarowanie. liczyłem na coś na
miarę "Funeral" a tu... broni się początek (1-4) i ostatnie 2 utwory. reszta
to niestety przeraźliwa nuda i jakaś taka na dłuższą metę nieznośna konwencja.
Galaxie 500 - "This is our music" - 7/10* . trochę jak Jesus And Mary Chain w
spokojniejszych momentach. Ale tamtych nie łapią, a Galxie weszło całkiem
całkiem. fajne melodie i senny klimat który urzeka. a że nie jestem ekspertem
od takiego grania, chyba wiele przede mną. byłaby 8/10 ale zdażają się tu
lekkie przegięcia z długością niektórych kawałków co przy takiej monotonii
nieco drażni
Broen social scene - "bee hives" - 8/10 - super, płyta inna (w sumie to
odrzuty z "You forgot..."). bliżej im tu do tego, co rozumiem pod pojęciem
post rock niż do ich dwóch ostatnich albumów. Ale i tak niezła jazda, ciągle
jest tu ten specyficzny lekki klimat, tak charakterystyczny dla nich (chociaż
wokal tylko w 3 momentach się pojawia, a całość spokojna i nieco rozmazana).
Super Furry Animals - "Guerrilla" - 8,0/10 - jazda!!!, wakacyjnie, lekko, a
przy tym na swój sposób eksperymentalnie i niebanalnie. Wprawdzie "Phantom
Power " uważam za lepsze, ale ten album tez cacuś. Z jednej strony
elektronika, jakies odjazdy; z drugiej te ich harmonie i beachboysowe chórki.
bravo!