cze67
01.08.06, 10:54
Będąc na Festiwalu Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu miałem okazję obejrzeć
kilka obrazów muzycznych bądź to do muzyki nawiązujących. Był więc dokument
Glastonbury opowiadający oczywiście o słynnym festiwalu muzycznym, czy quasi
dokument "Braci syjamscy" o bliźniakach złączonych brzuchami, którzy założyli
grupę punkową (znakomita muzyka, rewelacyjny film). Największe wrażenie
zrobił na mnie jednak dokument pt. Dave Chappelles Block Party, opowiadający
o imprezie na Brooklinie zorganizowanej przez amerykańskiego komika. Na
koncercie wystąpili m.in.: Kanye West, Mos Def, Talib Kweli, Dead Prez, Jill
Scott, The Roots, The Fugees. Dodam, że do czasu obejrzenia tego obrazu
kojarzyłem jedynie Erykę i The Fugees. Byłem pod wielkim wrażeniem występu
wymienionych artystów (nawet The Fugees, których wersji Killing Me Softly do
tej pory nie cierpiałem). Miałem ciary podczas występów Eryki (oczywiście),
Jill Scott (co za niesamowity głos!, wspólny występ tych dwóch wokalistek to
po prostu masakra), The Roots czy Kanye Westa (nie wiem czy zazwyczaj
występuje z sekcją dętą, tutaj była REWELACYJNA). Do tej pory nie byłem
zbytnim zwolennikiem rapu czy hip-hopu (Afrokolektyw to właściwie jedyny
wyjątek). Teraz poważnie zastanawiam się nad poznaniem przynajmniej tych
artystów, których tam usłyszałem.
Dodam, że film ten obejrzałem sobie dwa razy. Porcja naprawdę świetnej,
energetycznej muzyki. Dla glebogryzarki jazda obowiązkowa:-)> Przysięgam, że
kilka osób w czasie projekcji wyrosło na głowie afro:-)
Opis ze strony 6ff.eranowehoryzonty.pl/
W zapiskach z planu Dave Chappelle's Block Party, reżyser Michel Gondry
opowiada, że gdy latem 2004 był w trasie z komikiem, Davem Chappellem, ten
wspomniał o tym, że planuje zebrać wszystkich znajomych muzyków na wspólny
koncert. Gondry poradził mu, by zamiast organizować wielką imprezę w Central
Parku poszukał w Nowym Jorku dzielnicy, gdzie muzyka przyniesie mieszkańcom
najwięcej radości.
Rejestracja końcowego rezultatu tego pomysłu, to pierwszy w historii "reality
film"; Zaangażowanie Michela Gondy’ego w projekt zaburzyło granice pomiędzy
dokumentem a filmową kreacją. W efekcie powstało coś, co trudno zamknąć w
gatunkowych szufladkach i co trzeba zobaczyć: mieszanka komedii, muzyki,
ludzi i ich niezwykłych osobowości. To swego rodzaju uporządkowany chaos,
który w spójną całość składa narastające szaleństwo zabawy. Dave Chappelle's
Block Party udaje się to, co powinno być normą w świetnym dokumencie z
koncertu: prowadzi widza prosto w tłum zgromadzony tego dnia na Brooklynie.
(...).
Największe wrażenie robi jednak sprawność, z jaką film wciąga nawet tych,
którzy normalnie nawet przez kilka sekund nie spojrzeliby na hip-hopowy
koncert. Entuzjazm i energia takich wykonawców jak Mos Def czy The Fugees
(którzy wystąpili razem po raz pierwszy od 8 lat) jest obezwładniająca i
porywa z taką siłą, że gusta muzyczne przestają mieć znaczenie. A występy
Lauryn Hill, Jill Scott i Erykah Badu po prostu olśniewają.
Osobowość Chappelle'a i jego poczucie humoru są absolutnie niepodrabialne a
styl, w jakim Gondry nakręcił całość sprawia, że akcja całkowicie pochłania
widza. Dave Chappelle's Block Party to koncertowy dokument dla tych, którzy
nie lubią koncertowych dokumentów. Nakręcony tak fantastycznie, że dopiero
napisy końcowe przypomną ci o tym, że wciąż siedzisz w kinie.
Strona filmu:
www.chappellesblockparty.com/home.html