cze67
30.08.06, 15:39
Są takie płyty, na której artyst(k)a nie śpiewa a mówi/deklamuje/czyta. Ja
znam cztery:
- Laurie Anderson - The Ugly One with the Jewels and Other Stories
- Toyah - The Lady or The Tiger (za muzykę odpowiada jej partner życiowy
Rebert Fripp)
- dwie płyty Anne Clark (tytułów nie pomnę)
i do żadnej z nich się nie mogę przekonać. Wolę jednakowoż, kiedy na płycie
CD się śpiewa. A jak już się mówi, to niech to będzie poparte jakąś ciekawą,
niezwykłą, najlepiej jak najmniej monotonną, muzyką. Powyższe płyty słabo
spełniają ten warunek.