Dodaj do ulubionych

Grunge umarł, blues jest dawno martwy

03.01.07, 09:44
Na marginesie wywiadu z Nalepą w Machinie. Chodzi mi o pytanie Gnoińskiego,
co artysta myśli o opiniach, że blues jest martwy. Mniejsza o odpowiedź, bo
była mętna, tylko o tezę. Zgadzam się z nią, choć oczywiście można mi
zarzucić, że "skąd mogę o tym wiedzieć, skoro nie słucham kapel z tych
muzycznych okolic". Tak mi się wydaje, odpowiadam, a energię do takiego
twierdzenia czerpię z kosmosu.
Tak więc blues umarł gdzieś w latach 70-tych (a najlepiej, przynajmniej ten
najbadziej "przebojowy", biały, miał się dekadę wcześniej, za sprawą
Bluesbreakers, Cream itp), kiedy wszystko już zostało powiedziane/nagrane.
Jeszcze krótszy żywot, bo ograniczający się właściwie do pierwszej połowy lat
90. ubiegłego wieku miał grunge (dopiero dzisiaj udało mi się wysłuchać In
Utero Nirvany i jest to jednak mniej świeże, niż np. wcześniejsze o ćwierć
wieku nagrania The Yardbirds).
Czy pojawi się jakiś post, czy alt grunge (w sumie to niezwykłe, że tak
wieśniacki (he, he) styl jak country potrafił ewoluwować, w coś tak
ciekawego, jak właśnie alt)? Czy blues się jeszcze podniesie, czy jest to
zamknięta forma muzyczna? Pytanie pozostawiam otwarte i zapraszam oczywiście
do, jak zwykle, ożywionej dyskusji.
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 10:08
      Blues podryguje jeszcze czasem, chocby na hajpowanym przez Nemrroda, Pagaja i
      moja skromną osobę Life Without Fear Ehlersa. Może dla ortodoksów bluesowych to
      nie jest wymarzony kierunek rozwoju, ale jest to jakis krok w ciekawą stronę.
      Blues ma sie też nieźle w wykonaniu takich świrów jak John Spencer Blues
      Explosion, którego od długiego czasu próbuje tu wkręcić, ale z miernym
      skutkiem:) a skzoda, bo to z gitarowego grania jedna z ciekawszych kapel
      ostatniej dekady. Z tym, że znowu nie do konca dla ortodoksów, bo jest to blues
      spłodzony gdzies na przecięciu tego co robiło sonic youth, jak jeszce cos
      robiło, Primusa, punkowego syfu i bluesowych harmonii.
      Blues miał sie dobrze na płytach Soul Coughing (no, przynajmniej na Ruby
      Vrooom), ale sie rozpadli w 2000, a Doughty solo uprawia raczej piosenkę
      pijacką.
      No i oczywiście zawsze mamy Skrzeka:)
      Co do grądżu, to tak serio krzyzyk na drogę. Moze za 50 lat ktos to wskrzesi
      jak swinga, czy rockabilly i pewnie wtedy tez sie ludzie beda zastanawiali po
      co:)

      P:)
      • carmody Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 04.01.07, 20:06
        braineater napisał:

        > Blues ma sie też nieźle w wykonaniu takich świrów jak John Spencer Blues
        > Explosion, którego od długiego czasu próbuje tu wkręcić, ale z miernym
        > skutkiem:) a skzoda, bo to z gitarowego grania jedna z ciekawszych kapel
        > ostatniej dekady.

        Ciężki przypadek, choć wkręcić się tak samo łatwo jak znudzić. W każdym razie
        jeżeli nie wchodzą oczywiste "Acme" i "Orange", to lejemy resztę płyt i bez żalu
        sięgamy po poprzedni zespół Jonathana - Pussy Galore.
        fragment artykułu z Brumu:
        "Rytm produkowała metalowa perkusja, w której werbel zastąpiony został blaszanym
        baniakiem, sopranowego jazgotu dopełniały dwie roztrojone gitary. Podpierając
        się kilkoma prostymi punk-bluesowymi riffami i całą furą sprzężeń, zespół powoli
        wyrabiał sobie stała pozycję. Koncerty PG były często przerywane. Spencer
        lubował się w ubliżaniu publiczności, kopał, opluwał, oddawał mocz na ludzi
        stojących z przodu, wdawał się w bójki (...) Po wydaniu "Right Now" i genialnej
        "Dial M for Motherfucker", zespół rozpadł się. Była to najdojrzalsza, choć nadal
        bezkompromisowa noise-bluesowa jatka. Na topornych akordach sporadycznie
        przewijała się melodia gaszona w popielnicy brudu sprzężeń i magnetycznej burzy
        wzmacniaczy. Teksty Spencera, zażywającego wówczas wszystko co pod ręką, byle
        dużo i mocno, tryskały bluźnierstwem i autodestrukcją z niebywalłą dotąd siłą.
        Pragnął pozbawić muzykę estetyki i doszedł w tym do kresu drogi."

        Zaleca sie "Right Now" lub "Sugarshit Sharp EP" na czczo.

        Co do tematu, przyszedł mi do głowy jeszcze Marvin Pontiac, czyli John Lurie i
        jego kumple z NYC Avantgarde (TM) świrują, że są bluesowym Sun Ra. Najbardziej
        przebojowe granie Lounge Lizards ubrane w bluesy.
    • ilhan Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 10:22
      Post-grunge już dawno się pojawił, odnotujmy tylko takich tuzów zerowej muzyki jak Creed, Silverchair czy 3 Doors Down.
      • cze67 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 10:25
        ilhan napisał:

        > Post-grunge już dawno się pojawił, odnotujmy tylko takich tuzów zerowej
        muzyki jak Creed, Silverchair czy 3 Doors Down.

        No właśnie, w tym wypadku przedrostek post nabiera niestety znaczenia
        pejoratywnego.
      • pszemcio1 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 17:46
        ilhan napisał:

        > Post-grunge już dawno się pojawił, odnotujmy tylko takich tuzów zerowej muzyki
        > jak Creed, Silverchair czy 3 Doors Down.

        na to jednak trudno patrzeć inaczej niż na jakieś komercyjne szopki. trzy lata
        po grunge jest post grunge? no sorry. trudno mówić o post grunge'u w tym
        kontekście bo to była tylko dramatyczna próba wyciągnięcia jeszcze kasy z
        naśladowania kurta cze edka. to nie był rasowy revival. ten nastąpi za jakieś 20
        lat. zresztą w tym przypadku w ogóle trudno mówić o post bo grunge = rock, nie
        ma jakichś mega charakterystycznych wyróżników stylu by go wyodrębniać
        • pszemcio1 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 17:47
          myślę że blues jak każdy gatunek ewoluował, ja słyszę bluesa w Fiery Furnaces
          czy White stripes
          • jarecki32 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 18:36
            White Stripes, Black Keyes czy nawet Raconteurs to najlepszy przyklad, ze blues
            w Stanch ma sie dobrze i jest czesto punktem wyjscia dla sporej grupy zespolow
            Ja osobiscie spodziewam sie wkrotce ponownego renesansu bluesa :)
            • grimsrund Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 18:57
              > Black Keyes

              He he, gdybym miał wybrać EPkę roku, postawiłbym na CHULAHOMA: THE SONGS OF
              JUNIOR KIMBROUGH właśnie The Black Keys :)
              • jarecki32 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 19:47
                He he, gdybym miał wybrać EPkę roku, postawiłbym na CHULAHOMA: THE SONGS OF
                > JUNIOR KIMBROUGH właśnie The Black Keys :)


                EPka jest super ale Magic Potion tez niezle, w sumie moglo sie znalezc na mojej
                top 10, ale dziwnym trafem sie nie znalazlo.
                Chociaz moim ulubionym albumem the Black Keys (tym razem sprawdzilem
                pisownie :)) jest nadal Rubber Factory.
        • roar Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 18:36
          > nie ma jakichś mega charakterystycznych wyróżników stylu by go wyodrębniać

          Nie, żebym był to w stanie na piśmie uzasadnić, ale jak słyszę grunge, to wiem z miejsca, że to grunge, więc z brakiem charakterystycznych wyróżników to jednak przesada jest.
          • pszemcio1 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 18:45
            roar napisał:
            > Nie, żebym był to w stanie na piśmie uzasadnić, ale jak słyszę grunge, to wiem
            > z miejsca, że to grunge, więc z brakiem charakterystycznych wyróżników to jedna
            > k przesada jest.

            muzycznie to zlepek inspiracji od punk rocka (nirvana, mudhoney), przez klasyków
            ala Zeppelin, Hendrix, Young - Soundgarden, PJ, Screaming Trees, po Black
            Sabbath - AIC i pewnie jeszcze wiele. To co zdecydowało o wyodrębnieniu stylu
            dalekie jest od muzyki (te zespoły często dramatycznie się różnią), a raczej
            fakt że są z tego samego zakątka świata - Seattle i buntownicza postawa
            wokalistów - "no future" - która niczym nowym nie była, jak każdy z obecnych na
            tym forum dobrze wie. plus bezgraniczny wpływ mtv
            • geigo Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 20:46
              pszemcio1 napisał:

              > To co zdecydowało o wyodrębnieniu stylu
              > dalekie jest od muzyki (te zespoły często dramatycznie się różnią), a raczej
              > fakt że są z tego samego zakątka świata - Seattle i buntownicza postawa
              > wokalistów - "no future" - która niczym nowym nie była, jak każdy z obecnych n
              > a
              > tym forum dobrze wie. plus bezgraniczny wpływ mtv

              Słuszna uwaga. Grunge jest przypisany pewnemu czasowi, pewnemu tu i teraz, i z tej przyczyny możliwości jego rozwoju są nie tyle ograniczone, co wręcz nieistniejące - podobnie jak np. glamrocka, który też jest z konkretnej epoki. Oba są odmianami szerszego stylu jak rock, przez co mogą najwyżej być dowodami czy przykładami na rozwój większego zjawiska, w którym się mieszczą - i dlatego jedyne, co może czekać takie nurty, to co najwyżej nawiązywanie do nich (nieważne czy twórcze, czy epigońskie), a nie ich ewolucja.
              Z bluesem jest natomiast sytuacja odwrotna, on jest tym większym zjawiskiem, tym szerszym stylem, w nim można wyodrębniać pomniejsze stylistyki i mody. I dlatego właśnie myślę, że może się z nim stać podobnie, jak stało się z country, że jest w nim taki potencjał by mógł rozwinąć się w jakimś alt kierunku - tylko trudno wyprorokować, kiedy coś podobnego nastąpi.
    • ktmajcher Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 10:33
      by me blues pozostanie w zamkniętym kręgu wykonawców/odbiorców, dla których to
      będzie zawsze najpiękniejsza muza pod słońcem, kochali to, kochaja i kochać będą
      bez względu na obecność w mediach, słupki sprzedaży itp., nie będzie jakiejś
      specjalnej ewolucji bo blues to blues, 2 + 2 pozostanie na zawsze 4 (i nie
      zmieniły tego liczydła, kalkulatory ani komputery;-)), przykład Braina ze
      Spencerem jest wyjątkiem potwierdzającym regułę, to się podoba tylko pewnemu
      kręgowi odbiorców i nie zawsze ortodoksom,
      cokolwiek się będzie działo w muzyce blues to będzie blues, nawet jeśli martwy i
      jeśli to co się gra jest jak rysowaniem przez kalkomanię,
      a może się mylę i powstanie...
      alt blues,
      osobiście nigdy nie byłem wielkim fanem bluesa mimo, ze jeździłema na rawę,
      brodnicę, zaczarowany świat harmonijki - to były po prostu moje początki, mam do
      tego szacunek, czasem coś posłucham wyrywkowo i tyle, w końcu nie na 2 + 2
      kończy się matematyka
      • roar Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 12:49
        > a może się mylę i powstanie...
        > alt blues,

        Niezal-blues. Niezal.

        Kumple się rozjechali, w BANDZIE zostałem sam
        Gitarę mi zabrali, na keyboardzie sobie gram
        Mówią mi, że nikt nie gra bluesa / od lat dwudziestu prawie już
        Ale mnie wcale to nie rusza / śpiewam wciąż swój niezal, niezal-blu~ues

        Nie wyda mojej płyty Sony ani BI-EM-DŻI
        Za studio nagraniowe SoundBlaster starczy mi
        Mówcie sobie co chcecie / bluesowej duszy mi nie odmówi nikt
        Bo najsmutniejsza rzecz na świecie / to ostatnim w swym gatunku być

        ~OŁ JE~E...
        • ktmajcher Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 13:02
          roar napisał:

          > Kumple się rozjechali, w BANDZIE zostałem sam
          > Gitarę mi zabrali, na keyboardzie sobie gram

          no świnie po prostu
          harmoszkę mogli choć zostawić
          • roar Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 13:07
            ktmajcher napisał:

            > harmoszkę mogli choć zostawić

            Zawsze można pyknąć jakieś solo na grzebieniu, prawda.
    • sss9 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 10:33
      kiedy wymienisz gatunek, którego nikt już nie gra i nie słucha, wtedy powiedz,
      że nie żyje.:)
      i właściwie jakie to ma znaczenie dla kogokolwiek, czegokolwiek?
      • teddy4 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 14:19
        Jakiś czas temu Gregkor wypalił mi niejaki Matalex, grający grunge-jazz:).
        Różne wynalazki są możliwe na świecie. Np. Slayer bez fuzzów to przecież byłby
        bardzo szybki Johnny Cash:)))).
        • ktmajcher Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 14:24
          teddy4 napisał:

          > Np. Slayer bez fuzzów to przecież byłby
          > bardzo szybki Johnny Cash:)))).
          czyli heavy country
    • jarecki32 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 14:30
      blues dead ? protestuje

      Blues nie jest trendy, to i owszem, blues nie jest sexy, byc moze, blues nie
      bedzie grany na nastepnym openerze, to na pewno, ale blues z pewnoscia nie jest
      dead. Moze sobie hieberunuje w Europie, ale w Stanach i Kanadzie ciagle darzony
      jest wielkim szacunkiem i przywiazaniem. Kto ciekawy, to moze sobie posluchac
      nagran z Crossroads Festival (June 2004) ktory wypelnil duze areny przez trzy
      dni, a grali tam tacy mistrzowie gatunku jak
      Eric Clapton, Robert Cray, Jimmie Vaughan, Buddy Guy, BB. King, Joe Walsh, J.J.
      Cale, Robert Randolph, Doyle Bramhall, John Mayer, Larry Carlton, Jonny Lang,
      David Hidalgo, Steve Vai, Eric Johnson.
      Nie brakuje mlodych zdolnych ( Mayer, Lang, Bonamassa, Shepherd), nie brakuje
      dobrych nagran. Brakuje troche chetnych do gry, gdyz aby grac na poziomie S.R.
      Vaughan'a trzeba sie dlugo i cierpliwie uczyc i w tym jest problem.
      • grimsrund Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 14:35
        Eric Clapton, Robert Cray, Jimmie Vaughan, Buddy Guy, BB. King, Joe Walsh, J.J.
        Cale, Robert Randolph, Doyle Bramhall, John Mayer, Larry Carlton, Jonny Lang,
        David Hidalgo, Steve Vai, Eric Johnson, Mayer, Lang, Bonamassa, Shepherd

        Te nazwiska na FSF na ogół nie istnieją, więc niech się Kolega nie dziwi, że
        jest rzeczą oczywistą, iż gatunek przez nich uprawiany z definicji jest
        martwy :)

        A tak serio - dla mnie nie jest martwy choćby dlatego, że go lubię.

        • jarecki32 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 14:54
          Te nazwiska na FSF na ogół nie istnieją, więc niech się Kolega nie dziwi, że
          jest rzeczą oczywistą, iż gatunek przez nich uprawiany z definicji jest
          martwy :)

          Swiete slowa Kolego, :)


          To tylko jeszcze dodam, ze blues nie musi byc koniecznie kojarzony z 2+2 ,
          istnieje wiele roznych, bardziej wyrafinowanych form gatunku, jak chocby ten
          wykonywany przez Harry'ego Manx'a ( ktory laczy tam elementy muzyki hinduskiej)
          czy Bill'a Frisell'a ( jazz-blues, country-blues).

      • kubasa Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 14:47
        jarecki32 napisał:

        > blues dead ? protestuje
        >
        > Blues nie jest trendy, to i owszem, blues nie jest sexy, byc moze, blues nie
        > bedzie grany na nastepnym openerze, to na pewno, ale blues z pewnoscia nie
        jest
        >
        > dead. Moze sobie hieberunuje w Europie, ale w Stanach i Kanadzie ciagle
        darzony
        >
        > jest wielkim szacunkiem i przywiazaniem. Kto ciekawy, to moze sobie posluchac
        > nagran z Crossroads Festival (June 2004) ktory wypelnil duze areny przez trzy
        > dni, a grali tam tacy mistrzowie gatunku jak
        > Eric Clapton, Robert Cray, Jimmie Vaughan, Buddy Guy, BB. King, Joe Walsh,
        J.J.
        >
        > Cale, Robert Randolph, Doyle Bramhall, John Mayer, Larry Carlton, Jonny Lang,
        > David Hidalgo, Steve Vai, Eric Johnson.
        > Nie brakuje mlodych zdolnych ( Mayer, Lang, Bonamassa, Shepherd), nie brakuje
        > dobrych nagran. Brakuje troche chetnych do gry, gdyz aby grac na poziomie
        S.R.
        > Vaughan'a trzeba sie dlugo i cierpliwie uczyc i w tym jest problem.

        I pewnie jest w tym sporo racji, ale ja inaczej odbieram post Cze. Po prostu
        znaczenie bluesa dziś jest marginalne. Brain wymienił dobrą i ciekawą formację
        Jon Spencer blues Explosion, ale to w przasnym światku indie rocka rodzynek.
        Jeżeli sam powoluejsz się na jakieś festiwale to świadczy, że jest to muzyka
        mocno niszowa, wręcz trochę wymierająca. Jeżelis łucham już fascynujących
        nagrań gitarowych typu Charalambides czy Jack Rose to mimo, że może nie są
        bardzo daleko od bluesa to do tego gatunku nie są zaliczani. Ekkehard Ehlers
        tak się podoba bo odtwarza magicznych charakter dzikich murzynów z pól bawełny
        w delcie Missisipi, a nie dlatego że nawiązuje do wyzbytych z tej uroczystej
        otoczki (jak mi się intuicyjnie i niesprawiedliwie wydaje) bluesmanów co to
        grają od 100 lat.
        • grimsrund Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 14:53
          > Jack Rose

          He he, akurat żem sobie go wczoraj zapodał - mnjut :)

          > to do tego gatunku nie są zaliczani.

          Na szczęście mamy (jeszcze) wolność i każdy może sobie zaliczać albo nie
          zaliczać do czego chce (albo i nie chce).
      • pagaj_75 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 15:02
        jarecki32 napisał:

        > Blues nie jest trendy, to i owszem

        Ale tu zachodzi jakieś mega-nieporozumienie. Tu nie chodzi o to czy coś jest
        trendy i sexy, ale o to czy coś CIEKAWEGO dzieje się w tej muzyce.
        Ciekawego = nowego, intrygującego, czego do tej pory nie było.
        W tym sensie, blues o ile nie jest już martwy, to dogorywa gdzieś pod płotem.
        Jedynym ratunkiem dla niego są krzyżówki z innymi gatunkami, jak choćby na
        wspomnianej przez Mózgojada płycie Ehlersa, ale zgadzam się z Brainem, że na nie
        raczej ortodoksi nie przystaną, więc płyty takie jak "A Life Without Fear" (czy
        pojedyncze nagrania jak żartobliwy "ProzaKc Blues" King Crimson) pozostaną
        raczej jednorazowymi wybrykami bez większej szansy na kontynuację. Chyba, że
        jesteście w stanie wskazać jakieś konkretne przykłady, że jest inaczej, wtedy
        odszczekam.
        A przytaczane tutaj polskie festiwale w rodzaju Rawa Blues zupełnie już mnie
        żenują - to, co się tam gra, to dla mnie jakaś totalna karykatura, parodia bluesa.

        Kurde, idę se posłuchać Roberta Johnsona.
        • grimsrund Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 15:27
          > Ciekawego = nowego, intrygującego, czego do tej pory nie było.

          Nie no, z takim hardkorowym podejściem to wyciąć w pień można większość
          gatunków muzycznych, z metalem na czele :)

          > Kurde, idę se posłuchać Roberta Johnsona.

          Taka Rory Block to najpierw se posłuchała, potem nagrała całą płytę z jego
          utworami, potem pojechała na Południe, sfotografowała się z jego całą rodziną,
          a potem umieściła te zdjęcia we wkładce płyty. Osobiście mnie się to spodobało,
          choć przecież ciekawe=nowe nie jest to w żadnej mierze :)
          • pagaj_75 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 16:06
            grimsrund napisał:

            > Nie no, z takim hardkorowym podejściem to wyciąć w pień można większość
            > gatunków muzycznych, z metalem na czele :)

            No to tnijmy ;)
            A poważniej: jeśli gdzieś na obrzeżach amerykańskiego folku, czyli gatunku
            niemal równie wyświechtanego jak blues, pojawia się ktoś taki jak Joanna Newsom
            (z pojawiającym się gdzieś w tle towarzystwem w rodzaju Devendry Banharta czy
            CocoRosie), która robi coś czego nikt przed nią nie robił, to znaczy, że jednak
            się da. A o takich ludziach pamięta się po latach, a nie o zastępach
            przeciętnych naśladowców.

            A metal? Jeśli w ostatnich latach pojawiają się kapele w rodzaju Sun O))) (czyli
            gitarowe rzężenie gdzieś na styku metalu i ambientu), to znaczy, że i tam (wbrew
            powtarzanemu bezmyślnie przez ludzi sloganowi) nie wszystko jeszcze było.
            • grimsrund Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 17:12
              > z pojawiającym się gdzieś w tle towarzystwem w rodzaju Devendry Banharta czy
              > CocoRosie), która robi coś czego nikt przed nią nie robił,

              Nie no nie przesadzajmy, oni częstokroć odwołują się do rzeczy, które robiono
              już na przełomie lat 60. i 70., ale potem jakoś o nich zapomniano. Na przykład
              takiego Banharta "zrobił" już Marc Bolan w swoich pierwszych nagraniach,
              świadomość czego w niczym mi słuchania Banharta nie psuje :)
              • pagaj_75 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 04.01.07, 10:30
                grimsrund napisał:

                > Nie no nie przesadzajmy, oni częstokroć odwołują się do rzeczy, które robiono
                > już na przełomie lat 60. i 70., ale potem jakoś o nich zapomniano. Na przykład
                > takiego Banharta "zrobił" już Marc Bolan w swoich pierwszych nagraniach,
                > świadomość czego w niczym mi słuchania Banharta nie psuje :)

                A mi właśnie psuje, w sensie - odstręcza mnie od Banharta ta neo-hipiserka
                właśnie. I dlatego wymieniłem go "gdzieś w tle". Natomiast Aśka i dziewczyny z
                CocoRosie, nawet jeżeli coś tam momentami przypominają, są w pełni oryginalne
                (inna sprawa, że są przez to dla wielu ludzi niesłuchalne, ale to już problem
                ludzi, a nie dziewczyn, IMHO).
                Ale przez "nowe, intrygujące" nie chciałem powiedzieć "rewolucyjne i
                abso-kurwa-lutnie NIKT tak nie grał wcześniej", bo wtedy zostaniemy może ze
                trzema-czterema płytami w ręku ;) Niemniej, zawsze oczekuję od muzyka minimum
                jakiegoś wkładu własnego. A co nowego można wnieść do bluesa, który niemal z
                definicji oraz z powodu konserwatyzmu twórców i odbiorców, jest zamknięty w
                ograniczonej skali (pentatonice), w niezbyt szerokiej puli używanych
                instrumentów i ciągle tych samych, oklepanych do bólu progresjach akordów?
                No ale nie chce mi się kłócić, bo dyskusja może tylko zacząć przypominać
                klasyczny już wątek z Forum Muzyka:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=78&w=29099107&s=0
        • jarecki32 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 15:30
          Pagaj napisal:

          Ale tu zachodzi jakieś mega-nieporozumienie. Tu nie chodzi o to czy coś jest
          trendy i sexy, ale o to czy coś CIEKAWEGO dzieje się w tej muzyce.
          Ciekawego = nowego, intrygującego, czego do tej pory nie było.
          W tym sensie, blues o ile nie jest już martwy, to dogorywa gdzieś pod płotem.


          Fakt, ze troche sie (jeszcze) nie rozumiemy

          Ja staralem sie podkreslic dwie sprawy:
          1. Geografia ( Europa stracila zainteresowanie, ale USA, Kanada nie. Tutaj
          chetnie nadal graja bluesa starzy (vide ostatnia plyta Dylana) i mlodzi
          (ostatnie plyty Mayera). OK , nie jest to mega-biznes, ale gatunek jest zywy i
          lubiany)

          2. Demografia : wiecej plyt kupuja ludzie po 40-tce, gdyz renesans bluesa mial
          miejsce jakies 30 lat temu. Wiecej mistrzow gitary jest wsrod starszych, bo z
          graniem bluesa tak juz jest, ze poziom podstawowy mozna osiagnac bardzo szybko,
          ale poziom mistrzowski ( Johnson, Satriani, Hendrix, Vaoughan, Clapton) juz
          bardzo, bardzo trudno. Smiem twierdzic, za aby bluesa czuc, trzeba go, choc
          troche umiec grac. Wtedy bedzie sie w stanie dostrzegac cala emocjonalna czesc
          zawarta w tejm muzyce. To jeszcze jeden powod dlaczego fanow bluesa jest
          stosunkowo malo.

          A o innowacjach w okolo-bluesowych tematach juz wspomnialem, dodal bym tylko
          nazwisko Roberta Randolpha, mlodego i genialnego muzyka ( pedal steel guitar z
          zupenie nowym podejsciem do instrumentu)
        • sss9 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 15:31
          he, he... a co żyje? jakiś gatunek, który się stale rozwija, jest inspirującym inne?
          w ten sposób można powiedzieć, że wszystko nie żyje, bądź ledwie zipie
          pokradając mniej lub bardziej udanie z innych.
          no chyba, że ktoś walnie jeszcze "współczeską" czyli dźwięki różne na ramę od
          roweru i piłę łańcuchową.
    • tomash8 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 03.01.07, 14:40
      Póki gra Jan "Kyks" Skrzek to blues żyje:)
      • grimsrund Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 04.01.07, 00:53
        Ja bym tu jeszcze dodał Hugo Race'a (no ale jego też przecież nie ma).
        • cze67 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 04.01.07, 09:43
          Odnośnie bluesa, no więc właśnie, nie ma jakiegoś ruchu, nurtu, któryby ten
          gatunek ożywił, ducha, czegoś/kogoś kto by go odświeżył. Wymieniacie przykłady,
          których nie znam, ale raczej są to pojedyńcze przypadki, rodzynki. Nie jest to
          zjawisko.
          Trudno mi sobie, szczerze mówiąc, wyobrazić jakiś alt blues, ale faktycznie,
          może się coś takiego pojawi (alt contry też nie potrafiłbym pewnie sobie
          wyobrazić, gdybym tego nie usłyszał). Tylko czy jest taka potrzeba? Tu zapewne
          trzeba by spytać samych muzyków: czy wolą grać to, co się grało przez ostatnie
          sto lat, czy w ramach gatunku chcieliby poszukiwać? Jarecki wymienia młodych
          wykonawców. Pytanie: na ile są też młodzi muzycznie, kombinują, czy poprzestają
          na starych patentach?
          I jeszcze - może to specyfika tego stylu muzycznego, ale na przykład takie
          rockabilly zawsze będzie dla mnie powiewało świeżością, zawsze będzie miało
          posmak czegoś ożywczego. Bo jest szybkie, skoczne, żwawe. A kiedy słyszę po raz
          kolejny tę samą linię basu w kolejnym bluesowym utworze, to mnie skręca. Myślę,
          że blues cierpi na tę samą chorobę, na którą cierpiał polski jazz przed
          nadejściem młodych gniewnych z okrzykiem "yass!" na ustach: na niechęć do
          poszukiwań i rządy starych pryków.
          • sss9 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 04.01.07, 11:08
            no i gdzie jest dzisiaj yass? :)
            • cze67 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 04.01.07, 11:14
              sss9 napisał:

              > no i gdzie jest dzisiaj yass? :)

              Zaginął na trasie między Gdańskiem a Bydgoszczą.

              A poważnie, yass nie wiem, gdzie teraz jest. Ale swego czasu odświeżył rodziomą
              scenę jazzową. I za to mu chwała.
              • obly Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 04.01.07, 12:07
                z blusa powstało wszystko wiec nie ma sensu targac za sobą wózka dziecinnego
                skoro dziecko podrosło i wlazło we wszystkie dziury jakie tylko mogło i
                pozostawiało slady. blues jest w kazdym elemencie granym tak lub inaczej
                słyszanym tu czy tam. poszukiwanie i okreslanie osobnego stylu-pomnika
                blusowego jest bezcelowe w muzyce ;) blus dał nam takie odczuwanie muzyki z
                którego dzis korzystamy i idziemy dalej. blues sciagnał muzę z pałaców do
                każdej chatki to takei czarne kantry no. blues dał szalenstwo, dał o wiele
                więcej niz nam sie dzisiaj wydaje że dał. niestety ogniska jego powstawania
                zostały ograinczone. kiedyśłatwiej było samemu zagrac muzę niz jej posluchać.
                dziswrecz wszystko ciebie do samodzielnego grania ma zniechęcac, lepiej kup.
                zaplać kup i miej. bez wysiłku. blues dał taki feeeling i transik. tego w
                country nie bylo i to z bluesa poprzez jazz przeszło to do muzyki rozrywkowej
                białych a z tamtąd rozlazło się juzwszędzie. spocone klaty i darcie japy, mega
                improwizacje. To sie nie wzieło z Mozarta, Chopina, chórów gregoriańskich czy
                kantat barokowych. tego nie było wczesniej.
                dzis nei spiewa sie smutkó po kątach na zawrzosowanym niebie z gitarkai butlą
                winka, dziś są blogi ;)))
                niemniej smieszna jest ta dyskusja. bo moge prawie wszystkich wymienić
                wykonawców i wczepić w dowolny wątek i znaleść powiązanie z bluesem.
                że dziadek nie żyje nie znaczy ze nie zostawił wnuczków któzy coś kompinuja po
                kątach.


                co do grungeu - gdyby nie MTV kto wie co by sie grało. Grunge nie zdechł byl
                tylko jeno pewna forma rocka nic więcej. rocka który powstał z bluesa. hehehe.
                dzis grunge nie ma racji bytu, punk tez nie ma racji bytu ale juz wiecej, rację
                bytu ma sciezka muzyczna do gier komputerowych. hehehe.

                ja bym w poszukiwaniu nowych form nie wychodził za daleko. bo po pierwsze po
                co, po drugie i tak formy tworzą sie przy okreslonych warunkach. skoro warunki
                są niezmienne w miarę. to niestety forma również nie winna sama się na siłę
                zmieniać. świat zbaraniał od czasów hipisowskich - ropoczeło sie powolne
                zniewolenie. wiec nawet wszelkie atrybuty wolnosci jak spiew czy taniec stały
                sie produktem we wszelkiej postaci wiec nie spodziewam sie feerii wybuchu
                nowych form na tym własnie polu szczelnie kontrolowanym. to sie zawsze wydarza
                gdzies poza. gdzies gdzie nas nie ma hehehe. a bycie wszędzie oznacza po prsotu
                ze niwelujemy równiez szanse tego powstania. no cóż tak sobie tylko plotę
                gadki ;))) ale niestety nowe ruchy kute są przez nastolatków i to tych mniej
                grzecznych a do tego nierobów. wiec i nad naboznym oczekiwniem tez bym sie
                zastanowił. ;)))

                a yass? yassu nie było w sumie.
                Koń był chory
                • cze67 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 04.01.07, 12:57
                  Obły, i co z tego, w tym konkretnym temacie, że z obecna muzyka z bluesa się
                  wywodzi? Rozumiem, że jak coś było podwaliną, to już na zawsze powinno
                  pozostać "ojcem założycielem", w muzeum postawić to należy i cześć mu oddawać
                  po wsze czasy? Rozumiałbym Twój post, i z nim się zgadzał, gdyby chodziło o
                  gatunek wymarły, "nieużywany". Ale blues jest ciągle grany; a ja zmierzam do
                  tego, że jest grany wciąż "tak samo". Jeszcze raz odniesienie do country - dla
                  mnie ten nurt pozostałby śmieszną muzyczką panów w kowbojskich kapeluszach,
                  gdyby nie alt, gdyby nie ludzie, którzy postanowili coś z tym zrobić, i zrobili
                  to fajnie, ciekawie, umieli ożywić ten gatunek. Istotą muzyki rockowej, jej
                  bardzo ważną cechą, jest rozwój. I nie ma na tym forum co się nad tym
                  rozwodzić, to oczywistość. A ja zmierzam do tego, że blues się nie rozwija, że
                  bluesowych słuchaczy rozpalają jedynie stare patenty i nie ma "społecznego
                  zapotrzebowania", żeby ten stan rzeczy zmieniać.
                  • jarecki32 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 04.01.07, 14:36
                    przeczytalem post Oblego i jakby z ust mi to wyjal co mialem zamiar dodac do
                    tego co juz napisalem. Nieporozumieniem w tym watku (odnosnie bluesa) chyba
                    jest to, ze czesc dyskutantow za bluesa uwaza smucenie wokol gitarowej 12
                    taktowej progresji w rodzaju E A E H7 A E H7. Tymczasem jak juz Obly zauwazyl
                    blues i inne gatunki muzyki niepowaznej prznikaja sie wzajemnie i nawzajem
                    inspiruja od dziesiecioleci. Wszystko sie rozwinelo z bluesa. Chocby muzyka
                    Stonsow jest nasycona bluesem az do bolu. I kto powiedzial, ze bluesa nalezy
                    grac wolno. Boogie to walsnie szybka forma bluesa, rock-and-roll wykorzystuje
                    te same lub zmodyfikowane harmonie.
                    I wreszcie dajcie jeszcze raz powtorzyc
                    The White Stripes
                    The Black Keys

                    To nie sa niszowe zespoly (sprzedaly miliony plyt)
                    a co graja?
                    Punk-Blues
                    Garage-Blues
                    Rock-Blues
                    (tylko nie bron Boze alt-blues bo to nie ma sensu)
    • verytall Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 05.01.07, 01:48
      Grunge faktycznie nie jest w modzie ale duch w mlodych glowach pozostal - Coma to jest ten przyklad
      , pomijajac ze maja straszliwie kiepskie teksty.Blues - tak jak stwierdziles - jest renesans bluesa ktory
      przetrwal nie tylko w formie czystej ale w muzie Raconteurs i innych ( Jon Spencer zawsze :)) .Problem
      jest z polska scena gdzie blues to po prostu obciach .W zasadzie to wogole nie jest slowianska
      specjalnosc . Np. Malenczuk ktory jest kims w rodzaju "bluesowego" lub ulicznego barda nie czuje skali
      bluesowej i tych niuansow ktore czarny bluesman wyssal z mlekiem matki ( a kilku bialych znanych
      muzykow tez).Bluesa wykonuje sie u nas schematycznie i powierzchownie.Nie wydaje mi sie zeby
      bluesa mozna bylo przypisywac do kategorii "modne" , "niemodne" , to jest jak tradycyjny jazz - to jest
      pewien kanon i to ze brakuje jego nauczycieli to nie znaczy ze on umarl.Blues jest tak dobry ze
      przetrwa mody .To jest zrodlo.Dzieki ze zaczales ten watek.
      • tomash8 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 05.01.07, 14:05
        verytall napisał:

        Problem
        > jest z polska scena gdzie blues to po prostu obciach .W zasadzie to wogole nie
        > jest slowianska
        > specjalnosc . Np. Malenczuk ktory jest kims w rodzaju "bluesowego" lub uliczneg
        > o barda nie czuje skali
        > bluesowej i tych niuansow ktore czarny bluesman wyssal z mlekiem matki ( a kilk
        > u bialych znanych
        > muzykow tez).Bluesa wykonuje sie u nas schematycznie i powierzchownie.

        O kogo konkretnie(poza tym nieszczęsnym Maleńczukiem) Ci chodzi?
        • grimsrund Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 05.01.07, 14:12
          Pewnie Sławka Wierzcholskiego ;)
          • tomash8 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 05.01.07, 14:18
            No chyba że tak:) Polskiego bluesa ciężko oceniać na podstawie płyt, które w 99%
            są kiepsko wyprodukowane, robione na szybko itd. Jednak na koncertach wygląda to
            "troszkę" inaczej. A przeciez blues jest do słuchania na żywo:)
        • cze67 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 05.01.07, 14:16
          A ja se myślę, że Maleńczuk ma głęboko, czy jest to blues czarnego człowieka,
          czy jakiś inny. Se gra swoje i tyle. I mnie to też, jako słuchaczowi, dynda.
          Nie mieszałbym artystów przy okazji "korzystających" z bluesa z "rasowymi"
          bluesmanami. Mnie się tam jego pieśni podobają.
      • jarecki32 Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 05.01.07, 14:16
        Problem
        jest z polska scena gdzie blues to po prostu obciach .W zasadzie to wogole nie
        jest slowianska
        specjalnosc . Np. Malenczuk ktory jest kims w rodzaju "bluesowego" lub
        ulicznego barda nie czuje skali
        bluesowej i tych niuansow ktore czarny bluesman wyssal z mlekiem matki ( a
        kilku bialych znanych
        muzykow tez).Bluesa wykonuje sie u nas schematycznie i powierzchownie.Nie
        wydaje mi sie zeby
        bluesa mozna bylo przypisywac do kategorii "modne" , "niemodne" , to jest jak
        tradycyjny jazz - to jest
        pewien kanon i to ze brakuje jego nauczycieli to nie znaczy ze on umarl.Blues
        jest tak dobry ze
        przetrwa mody .To jest zrodlo.Dzieki ze zaczales ten watek.

        Fajny post i ciekawe spostrzezenia.
        Zastanawialem sie nad tym co napisales o nieslowianskiej specjalnosci bo tak
        chyba faktycznie jest, podobnie jak z soul czy R&B i jeszcze paroma innymi
        gatunkami.
        Powod jest chyba w rodzaju emocjonalnosci, ekspresji jaka reprezentuje
        klasyczny blues, a ktorej brak w polskich wykonaniach. Poczawszy od blues
        Breakout, poprzez blues Jakubowicz wszysko niby fajne ale jakies takie chlodne,
        bezemocjonalne. Tymczasem dobry blues potrzebuje emocjonalnego wykonania (
        Amerykanow to nie krepuje, ewolucje na scenie, dramatyczna mimika twarzy i to
        nie tylko o czarnych, dobrze jest objerzec sobie pare DVDs z koncertow SRV czy
        Jeffa Helley`a aby to sobie uzmyslowic.
        • verytall Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 05.01.07, 18:36
          jarecki32 napisał:

          > Zastanawialem sie nad tym co napisales o nieslowianskiej specjalnosci bo tak
          > chyba faktycznie jest, podobnie jak z soul czy R&B i jeszcze paroma innymi
          > gatunkami.
          > Powod jest chyba w rodzaju emocjonalnosci, ekspresji jaka reprezentuje
          > klasyczny blues, a ktorej brak w polskich wykonaniach. Poczawszy od blues
          > Breakout, poprzez blues Jakubowicz wszysko niby fajne ale jakies takie chlodne,
          >
          > bezemocjonalne. Tymczasem dobry blues potrzebuje emocjonalnego wykonania (
          > Amerykanow to nie krepuje, ewolucje na scenie, dramatyczna mimika twarzy i to
          > nie tylko o czarnych, dobrze jest objerzec sobie pare DVDs z koncertow SRV czy
          > Jeffa Helley`a aby to sobie uzmyslowic.
          Tak , polscy wykonawcy sa spieci , tu wogole jest problem z wyartykulowaniem swoich emocji , raczej
          muzycy sie boja albo graja to czego nie chca ( nie czuja itp).Niestety , ostatni rasowy bluesman to byl
          Niemen , no moze przesadzam , Sojka potrafi , Demarczyk potrafila ( chociaz to nie blues) , Kora
          potrafila ( to tez nie blues ale sie nie bala ekspresji) , Riedel oczywiscie takze.. Ale wystarczy popatrzec
          na Jacka White`a , Roberta Planta , Taj Mahala , Johna Lee Hookera i paru jeszcze niezyjacych muzykow
          zeby uwierzyc z powrotem w sile bluesa .
    • kubasa Ciekawostka 05.01.07, 14:37
      www.holymountain.com/bluescontrol.html
      Jak widac inspirują się Nalepą niby. Świetny ten utwór "make It Easy", taki
      melodyjny drone w stylu ostatniej Scianki.
      • kubasa Re: Ciekawostka 05.01.07, 14:42
        kubasa napisał:

        > www.holymountain.com/bluescontrol.html
        > Jak widac inspirują się Nalepą niby. Świetny ten utwór "make It Easy", taki
        > melodyjny drone w stylu ostatniej Scianki.

        Hmmmm. Chyba coś mi się pomieszało, bo nie przeczytałem tego dokładnie.
    • geigo long live the blues 06.01.07, 00:27
      Wpadł mi dziś - tfu, wczoraj w zasadzie - w wirtualne łapki album "Every Damn Time" Black Diamond Heavies. Dwaj szaleńcy z Tennessee (w tym wokalista, którego walory głosowe skłaniają do podejrzewania go o bardzo bliskie pokrewieństwo z Tomem Waitsem) nagrali w domowych niemal warunkach, na analogowej taśmie swoją debiutancką płytę, płytę bluesową jak się patrzy, ale - co interesujące - bez nawet kawałka gitary. Miast niej rządzą klawisze - pianino Fender Rhodes, organy Hammonda - do tego dołącza się mocna perkusja, no i oczywiście TEN wokal. Nie wiem, czy BD Heavies wyznaczą nowe trendy w skostniałym gatunku (punk-blues, maybe ;) ), niemniej jednak album gorąco polecam (dla legalistów - w sklepach od 23.I. br. Dla całej reszty - w sieci out now :) ).
      • grimsrund Re: long live the blues 06.01.07, 01:57
        I to się nazywa konstruktywna propozycja :)

        [ chyba już ich lubię ]
        • grimsrund Re: long live the blues 13.02.07, 00:05
          [ bardzo ]
    • marxx Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 07.01.07, 05:07
      Hej...Nie czytam wszystkich postow ...bo mnie sie niechce...ja tylko do tego
      zgadzania sie przez Cze ze blues umarl.....Nawet jesli plyty bluesowe wydawane
      sa w mniejszych ilosciach ..Przyjedz do Chicago na Blues Festival...przyjedz do
      Chicago i przejdz sie po knajpkach gdzie tysiace kapel bluesowych zaiwania
      codziennie na zywo i tak przez caly rok...Blues zyje, bo to nie moda ale
      autentyczne uczucie.
      A swoja droga to chyba od strony muzycznej kazdemu spodobalby sie pobyt w
      Chicago.
      m

      pozdrowionka
    • grimsrund Re: Grunge umarł, blues jest dawno martwy 13.02.07, 00:24
      Skoro już o blusie mowa, to nawiedziła mnie ostatnio rzecz naprawdę wyjątkowa -
      wydawnictwo podpisane wprawdzie nazywiskiem Kenny Wayne Shepherd (to pan w
      Hameryce nazywany często następcą Stevie Ray Vaughana), lecz w praktyce będące
      pełnym olbrzymiego szacunku hołdem złożonym odchodzącemu powoli w zaświaty
      starszemu pokoleniu bluesmanów.

      10 DAYS OUT: BLUES FROM THE BACKROADS to zapis dźwiękowy i wizualny (płycie
      towarzyszy DVD - lub też na odwrót, jak kto woli) wspólnych występów KWS i
      całej plejady wiekowych (niektórzy grubo powyżej osiemdziesiątki) muzyków,
      które miały miejsce w 2004 roku. Większość nazwisk niemal na pewno nic nie
      powie przeciętnemu wielbicielowi muzyki (wyjątkiem jest tu BB King), sam miałem
      przyjemność znaczną część z nich właśnie tutaj usłyszeć po raz pierwszy. Na
      Allmusic wyczytałem zresztą, że aż pięcioro z owej grupy (Neal Pattman, Cootie
      Stark, Gatemouth Brown, Wild Child Butler oraz Etta Baker) nie dożyło premiery
      10 DAYS OUT..., która odbyła się w styczniu bieżącego roku.

      Polecam gorąco, Shepherd zarejestrował bowiem coś nie ustępującego klasą
      przedsięwzięciom Ry'a Coodera zrealizowanym na Kubie (BUENA VISTA SOCIAL CLUB)
      i w latynoskim Los Angeles (CHAVEZ RAVINE).

      Swoją drogą, nowa płyta Coodera (MY NAME IS BUDDY) także już nadciąga...

    • pytajnick Blues 18.05.07, 12:26
      Dostałem dziś od przyjaciela list, którym nawet bez pytania się dzielę z wami,
      bo może komuś tak samo zachce się, jak mi się zachciało.

      ***

      Przypomnialem sobie, ze mialem Ci napisac o bluesie. Bylem ostatnio w Chicago
      i trafilem do magicznego miejsca - lokalnej mekki bluesa - Buddy Guy's Legend.
      Kiedy tak siedzialem zasluchany w glos czarnego muzyka, przyszla mi do glowy
      mysl, ze spodobaloby Ci sie to miejsce - moze z milosci do muzyki?
      Moj matematyk z liceum mowil, ze prawdziwy blues gra sie tylko w Ameryce. Ze
      blues musi miec oprawe. Wtedy traktowalem jego slowa jako jeszcze jedno
      dziwactwo, wtedy jednak - w Buddy Guy's Legend - zrozumialem, o czym mowil.

      Oprawa to jest przede wszystkim polmrok. Dym z cygaretek. Kobiety w
      kapeluszach i mezczyzni delikatnie wybijajcy dlonmi rytm na ich plecach. To sa
      wiszace na scianach obrazy murzynskich muzykow o twarzach zakonserwowanych
      tytoniem - czarniejszych niz najczarniejsza Alabama. To stare gitary nad barem
      - dlugim, z polkami uginajacymi sie pod whiskey, dzinem, jasnym piwem.
      W ogole - gitara ma tutaj swoj kult. Kiedy masz w dloni gitare, jestes kims.
      To gitarzysta zbiera zawsze najwieksze oklaski. Nagle twoja etnicznosc
      przestaje sie liczyc. Bo przeciez tam - na malej zadymionej scenie, stoi z
      gitara juz nie Murzyn z getta, czy bialas z Michigan. Na scenie stoi teraz
      bluesman z gitara - i gra. Caly gra. Cialem, miesniami twarzy gra.
      Zatem polmrok, dym, kobiety, mezczyzni, obrazy, gitary i bar. Wszystko
      zmieszane z drewnianymi stolikami, ciezkimi krzeslami, martini i ketchupem Heinz.

      Ludzie: przy stolikach mezczyzni - we dwoch, czasem trzech - przyjaciele na
      rzut oka. Albo pary, po ktorych widac, ze po koncercie beda sie kochac i tego
      bluesa zabierac ze soba do lozka.

      I wreszcie muzyka. Zywsza niz jazz. Bardziej rytmiczna, choc, jak jazz, nie do
      zanucenia. Zawodzi, wydluza frazy, lamie sie, wznosi i faluje glos bluesmana.
      Glos jak papier scierny. Drapie w ucho. Ktos zaczyna tanczyc. Dziewczyny przy
      podswietlonym na fioletowo stole bilardowym przestaly grac. Oparly sie o kije.
      Sluchaja.

      Para obok mnie. On: dobrze po trzydziestce, przystojny. Ona: mlodsza, krecone
      blond wlosy wychodza spod fikusnego czarnego kapelusza z turkusowa wstazka.
      "We have a good relationship, right?" - pyta on. "Communication is good, time
      is good, sex is good". Ona kiwa glowa: "Yep". Blues. Przede mna - koles jakby
      zywcem przeniesiony z filmow o kierowcach amerykanskich ciezarowek. I jego
      dziewczyna - juz niemloda, ale wciaz piekna. Greczynka? Caluja sie namietnie,
      choc krotko. Zawstydzona wzrusza ramionami i chowa za nimi swoj piekny
      usmiech. Blues.

      Mam wrazenie, ze w miejscach jak to, czas stanal. Pol wieku temu Buddy Guy's
      Legend wygladal dokladnie tak samo. Muzyka brzmiala identycznie. A koles,
      ktory spiewal tego wieczoru, siedzial na moim miejscu i sluchal bluesa.
      • grimsrund Re: Blues 18.05.07, 12:41
        Po prostu śliczności świadectwo, dzięki! :)
      • jarecki32 Re: Blues 18.05.07, 12:53
        bardzo ladny tekst i bardzo celny
        Chcialem tylko dodac, ze w podobnym tonie pisalem niedawno
        o tym jak mocno sie dla mnie liczy oprawa w sluchaniu jazzu (maly klub, obok
        ludzie wychowani na jazzie, dobry drink, luz)
        Pamietam, ze chyba ihope swiecie sie wtedy oburzal, oprawa ? po co oprawa ?>\
        dzwieki, tylko dzwieki !
        no nie sadze.
        • pszemcio1 Re: Blues 18.05.07, 13:22
          to ja chyba byłem. żadna oprawa nie pomoze gdy dźwięki do dupy. oprawa to tylko
          dodatek, miły - owszem, ale tylko dodatek - nie dajmy sie zwariować
          • jarecki32 Re: Blues 18.05.07, 13:43
            pszemcio1 napisał:

            > to ja chyba byłem. żadna oprawa nie pomoze gdy dźwięki do dupy. oprawa to
            tylko
            >
            > dodatek, miły - owszem, ale tylko dodatek - nie dajmy sie zwariować
            a faktycznie to byles Ty
            wydaje mi sie powodem nieporozumienia jest sprowadzanie spraw do skrajnosci,
            Ty imputujesz, ze dla mnie TYLKO oprawa a dzwieki moga byc DO DUPY.
            Tyle, ze jak tak nigdzie nie napisalem.
            Oczywiscie, ze muzyka jest na pierwszym planie, to jasne.
            Tyle, ze jesli mam wybor gdzie tej muzyki sluchac to wybieram live venue, dla
            powodow juz uprzednio opisanych. Ten tekst o bluesie zreszta wyjasnia wszystko
            (przynajmniej w moim odczuciu).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka