Dodaj do ulubionych

RHCP Chorzów

04.07.07, 09:30
Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję - koncert się odbył, nie padało. Oceniać raczej nie będę, bo moja znajomość dokonań RHCP kończy się na Blood, Sugar, a potem zaczęli mnie przerażać jakimiś kawałkami o sporcie (no, K! piosenki o koszykarzach?!) i sobie odpuściłem.

Co do samej imprezy, to było klasycznie i po hamerykańcku, znaczy wychodzimy, odbijamy kartę, lecimy przez ustawowy czas pracy, dajemy wymęczyć jednego bisa, idziemy do domu. Interakcja z publiką na zerowym poziomie, równie dobrze te 60k ludzi mogło siedzieć w domu i wchłaniać koncert online.
Plusy - Californication przy którym stadion się rozryczał jednym 60 tysięcznym głosem i cudownie rozłomotany kawałek, który nastąpił tuż po, a którego tytułu nie kojarzę, mimo, że to cuś ze starszych i wiem, że znałem. Flea, jedyny człowiek, który wyglądał na takiego, co ma radochę z grania. I jedna sympatyczna solówka na perkusji, nie to że wielka, ale budząca po tych wszystkich wirtuozerskich popisach gitarowych nie wiadomo po co i komu granych.

Minusy - sporo bezsensownego pitolenia na gitarach, jakieś z dupy wyjęte solówki, Kiedis, figura statyczna, dość często nie trafiająca w melodię, szczególnie w drugiej połowie eventu, co wzbudza we mnie podejrzenia, że pierwsza połowa mogła być rasowana półplaybackiem. Minus największy - brak kawałka na który czyhałem i ze względu na który w ogóle ruszyłem się na ten koncert, czyli "Under the bridge", co go lubię i chciałem dopisac do kolekcji numerów słyszanych na żywo i śpiewanych przez kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

W sumie - przyzwoita, festyniarska robota ale jednak rację miała Maj Lovli Łajf stwierdzając na godzinę przed koncertem, że nie chce jej się ruszać z domu, żeby oglądac emerytów i woli posiedziec w domu i zasymilowac jakiś serial. Tym samym pewnie najszczęsliwaszą osoba na koncercie było jakieś strasznie brzydkie dziewcze, któremu oddałem druga wejściówkę po zobaczeniu jej zmaga się z ochroniarzem, żeby się wkrecić i ocenieniu jej wyglądu, który podpowiedział mi, że w życiu to ją pewno dużo miłych chwil nie spotka.

P:)
Obserwuj wątek
    • bronkiewa Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 09:40
      braineater napisał:

      > Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję - koncert się odbył, nie padało. Oceniać
      > raczej nie będę, bo moja znajomość dokonań RHCP kończy się na Blood, Sugar, a p
      > otem zaczęli mnie przerażać jakimiś kawałkami o sporcie (no, K! piosenki o kosz
      > ykarzach?!) i sobie odpuściłem.

      Magic Johnson !? - owszem, może później zantycypowane [;)] , jeno to ze
      wcześniejszej płyty niż BSSM

      >
      > Co do samej imprezy, to było klasycznie i po hamerykańcku, znaczy wychodzimy, o
      > dbijamy kartę, lecimy przez ustawowy czas pracy, dajemy wymęczyć jednego bisa,
      > idziemy do domu. Interakcja z publiką na zerowym poziomie, równie dobrze te 60k
      > ludzi mogło siedzieć w domu i wchłaniać koncert online.

      No to zdecydowanie prawda - ściana miedzy wokalem a publiką cały koncert, a bend
      zasadniczo załapał co i jak kole 2/3 gigu

      > Plusy - Californication przy którym stadion się rozryczał jednym 60 tysięcznym
      > głosem i cudownie rozłomotany kawałek, który nastąpił tuż po, a którego tytułu
      > nie kojarzę, mimo, że to cuś ze starszych i wiem, że znałem.

      Takie samo odczucie miałem, w ogóle - koncert jak dla mnie mógł stanowić ów
      recital - zaczęty solówką Chada, trąbka, Soul to squeeze, Power of equality,
      jamm i do domu.

      Flea, jedyny człow
      > iek, który wyglądał na takiego, co ma radochę z grania. I jedna sympatyczna sol
      > ówka na perkusji, nie to że wielka, ale budząca po tych wszystkich wirtuozerski
      > ch popisach gitarowych nie wiadomo po co i komu granych.
      >
      > Minusy - sporo bezsensownego pitolenia na gitarach, jakieś z dupy wyjęte solówk
      > i, Kiedis, figura statyczna, dość często nie trafiająca w melodię, szczególnie
      > w drugiej połowie eventu, co wzbudza we mnie podejrzenia, że pierwsza połowa mo
      > gła być rasowana półplaybackiem.

      Minus największy - brak kawałka na który czyha
      > łem i ze względu na który w ogóle ruszyłem się na ten koncert, czyli "Under the
      > bridge", co go lubię i chciałem dopisac do kolekcji numerów słyszanych na żywo
      > i śpiewanych przez kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
      >
      > W sumie - przyzwoita, festyniarska robota ale jednak rację miała Maj Lovli Łajf
      > stwierdzając na godzinę przed koncertem, że nie chce jej się ruszać z domu, że
      > by oglądac emerytów i woli posiedziec w domu i zasymilowac jakiś serial. Tym sa
      > mym pewnie najszczęsliwaszą osoba na koncercie było jakieś strasznie brzydkie d
      > ziewcze, któremu oddałem druga wejściówkę po zobaczeniu jej zmaga się z ochroni
      > arzem, żeby się wkrecić i ocenieniu jej wyglądu, który podpowiedział mi, że w ż
      > yciu to ją pewno dużo miłych chwil nie spotka.
      >
      > P:)


      No a ja jeszcze dopisze do minusów - nowy podgatunek publiki polskiej
      koncertowej - knur wulgaris koncertualis - osobnik niewysoki, pijany, o sporym
      BMI, ryjący się na maxa, zero absolutne zważania na współpublikę.

      Ogólnie, na płycie odbywały sie omdlenia, ze dniwe trzy walki kogutów właściwie
      w ćwierćdystansie - no bo jak tu nawalać się w tłumie ?!

      Ostatni mój koncert na płycie.
    • tomash8 Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 09:48
      Piłem pod stadionem, wszystko było słychać, i gdybym zapłacił za taki koncert,
      to bym się potem bardzo bardzo zirytował. Z tego co znajomi obecni na stadionie
      później mówili, to dom starców pt. Deep Purple jest obecnie 10 razy bardziej
      żywiołowy
    • mameluch Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 09:53
      > w życiu to ją pewno dużo miłych chwil nie spotka.

      okrutnyś;)

      aleście się wybredni na tym Śląsku z koncertami zrobili:P
      • bronkiewa Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 09:59
        Coś z tą wybrednoscią na rzeczy jest....
        Tym bardziej, ze wkrótce kolejny śląski festiwal - Colours of Ostrava,
        bez knurów, z fajna atmosferą i czynnikiem wykonawczym wysokiej próby...
      • braineater Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 10:03
        Nie, Mameluchu, tu nie chodzi o wybredność, bo generalnie to był koncert, co się mógł i zapewne wielu osobom podobał. Tez nie uważam, że zmarnowałem czas stojąc sobie na płycie (zresztą z koncertami tak, jak z książkami, w każdym mozna znaleźć coś fajnego), ale przynaje bez bicia, że spodziewałem się, że będzie większy zywioł. I pewnie by był, gdyby nie grali pod target MTV. +, jak napisałem, RHCP to nie jest do końca to czego słucham i dużo bardziej bym się cieszył, jakby na tej scenie stało np Jane's Addiction albo Łajt Strajps. W szkolnej klasyfikacji ocen, dałbym temu iventowi solidne 3+, z możliwością poprawy w następnym semestrze.
        A dziewczę... no generalnie bez szczegółów, ale sa po prostu postacie, które wzbudzają we mnie takie odczucia jak wizyta w schronisku dla piesów. Nie poradzę, że łatwo się wzruszam.

        P:)
        • mameluch Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 10:09
          chodziło mi głównie o wybredność Jor Lowli Łajf, a nie odbiór koncertu:) w moim
          grajdołku coraz rzadziej można liczyć na jakieś sensowne polskie zespoły, nie
          wspominając o zagranicznych.
          • braineater Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 10:16
            Łajf to w ten sposób zapodała poniekąd focha, że nie byliśmy na Łysej O'Connor w Posen i że następna impreza jaka ją czeka to opieka nad podeksyctowanym i zapewne orbitującym przez dwa dni w alternatywnej rzeczywistości Breinitrem w Cieszynie na Nowej Muzyce. Co gorsza, już wie, co gra Otto Von Schirach :)

            P:)
            • mameluch Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 10:20
              to wszystko tłumaczy:)) też wolałbym zobaczyć Łysą niż RHCP:)
        • cze67 Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 10:14
          O ile LETKO żałowałem, że nie jestem na tym koncercie (ale ani kasy, ani siły
          już nie stało i bez przesady, znowu tłuc się do Chorzowa przez całą Polskę?, a
          poza tym, w czasach powiedzmy One Hot Minute miałoby to sens, ale teraz, po
          tylu kiepskich płytach???) to po recenzji brajna głęboko odetchnąłem świeżym
          wilgotnym gdańskim powietrzem.
    • moore_ash Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 11:35
      a ja sie wypowiem najspamprzod na temat przedkoncertowy. przechodze przez
      pierwsze bramki. mily pan w zoltej koszulce cofa mnei bo mam "napoj" w
      poltoralitrowej butelce a oni wpuszczaja tylko z pollitrowymi. przelewamy wiec
      drina do na predce zorganizowanych pollitrowych butelek a ten do nas, ze musza
      byc odkrecone i zakretki on zbiera. wracamy wiec, odkrecamy, zakretki w
      kieszen, do trzech razy sztuka -wchodzimy. zakrecamy drineczka co by nie
      wietrzal i idziemy na browar. kupujemy browar a tu drugie bramki i drugi mily
      pan w rownie zoltej koszulce mowi : "z piwem nie wpuszczamy!" kurtyzana wasza
      mac... zaczynam sie obawiac, ze zeby wejsc na ten koncert trzeba przejsc przez
      47 bramek i na koncu zostaje tylko mlodziez wszechgejowska...

      co do samego koncertu- kto to ku..wa jest ten miki awalon? jakis wypindzony
      siurek wsadzajacy sobie tampona do nosa, to ma byc smieszne czy co? bo nie wiem.
      jet tak sobie, spoko gitarowe granie, ale bez rewelacji.
      a co do rhcp- troche sie zawiodlem. nie zagrali np blood sugar, a liczylem na
      ten numer. i w ogole jakos tak dziwnie. ale licze na to, ze mi przejdzie bo jak
      bylem na ich koncercie w amsterdamie to tez pozniej pisalem, ze porazka a jak
      teraz sobie mysle, to to jednak zajebisty koncert byl.

      podsumowujac to nei bylo tragicznie, ale jakos swietnie tez ni ebylo. i
      jeszcze si ekurde do pracy spoznilem dzis... 3,5 godziny:)

      pzdr.
      tb
      • braineater Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 11:39
        Na supportach ponoć było grubo w temacie publicznośc przekonuje artystę, by opuścił scenę, najlepiej szybko i na zawsze. Ale tradycyjnie supportów nie widziałem, bo mi się nigdy nie chce tak wcześnie z chaty wychodzić :)

        P:)
      • tomash8 Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 12:25
        Właśnie, o co chodzi z tymi zakrętkami? Bo ja nie potrafię tego pojąć:)
        • braineater Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 12:30
          najogólniej to o to, że posiadając zakrętkę, jesteś w stanie pizgnąć butelką wraz z zawartością w cel, który akurat w tym momencie wyda ci się właściwy, czy będzie to człowiek na scenie, czy też współzabawowicz. A bez dekla zawartość zgodnie z niektórymi prawami fizyki opuści wnętrze naczynia i tym samym będzie tak, jakbyś próbował kogoś pizgnąć mientkim siusiakiem, czyli żadnych szkód oprócz moralnych.

          P:)
          • moore_ash Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 12:51
            idac tym tokiem myslenia powinnie rekwirowac zapalniczki, klapki japonki,
            kolczyki, telefony, kanapki, chipsy i w ogole wszystko...

            przypomnialo mi sie, ze nowym jorku nie mozna kupic szpachelki jak sie nie ma
            ukonczonych 21 lat...

            pzdr
            tb
            • cze67 Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 13:33
              Wrażenia autora wątku nie są odosobnione:
              muzyka.onet.pl/10174,1422266,0,1,wywiady.html
            • mallina Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 14:37
              ja jednak widze roznice oberwania w w leb butelka z zawartoscia, a np
              klapkiem-japonka
              zapalniczka kiedys w Spodku tez dostalam -rowniez niezbyt mile odczucie

              od lat jest zakaz wnoszenia plastikowych flaszek i raz politrowe przejda a
              innym razem nie, prosciej wziac ze soba napoje w kartonikach
    • cze67 Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 14:01
      braineater napisał:

      > Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję - koncert się odbył, nie padało.
      Oceniać raczej nie będę, bo moja znajomość dokonań RHCP kończy się na Blood,
      Sugar, a potem zaczęli mnie przerażać jakimiś kawałkami o sporcie (no, K!
      piosenki o koszykarzach?!) i sobie odpuściłem.

      Brajn, chłopie, przecie o Magicu Johnsonie RH śpiewali na Mothers Milk, czyli
      przez BSSM.
      • bronkiewa Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 14:02
        toż napisałem też.
      • braineater Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 14:32
        Chodzi mi o kawałek z najdurniejszym tekstem, jaki słyszałem przez długie lata, czyli "ElEj Lejkers, fastbrejk mejkers". I bynajmniej nie zamierzam dowodzić, że powstał później czy wcześniej niz Blood Sugar, w każdym razie po usłyszeniu tegoż, zrozumiałem, że niewiele mam wspólnego z tymi miłosnikami spoconych dwumetrowców w niezidentyfikowanym celu ganiających po parkiecie. Ani nie poznawałem RHCP chronologicznie, ani też nigdy nie wgłębiałem się w dyskografię i jej układ. Pretensje i zażalenia na nieznajomośc dokonań kapeli, proszę umieścić w xiędze skarg i wniosków, wisi na sznurku obok drzwi... :)

        P:)
        • bronkiewa Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 14:50
          Ależ Mózgożerco !!!
          Ja się niemal podpisuję oburącz pod rhcp recenzją...
          Tym bardziej ze względu na pokorę jej autora wobec meandrów dyskografii formacji.
    • mallina Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 14:15
      bardzo fajna recenzja:-)
      czyli nie mam co zalowac, nie lubie takich koncertow gdzie nie widac reakcji
      zespolu na entuzjazm publiki.
      juz tym mi Korn kiedys, ale RHCP wydawalo mi sie bradziej "ruchliwe" i kontaktowe:-(
      • frank_76 Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 21:25
        To generalnie trochę żenada, że najbardziej mi się podobało wtedy, gdy grali
        jakieś improwizowane, energetyczne przerywacze. Niestety Papryczki już trochę
        straciły na pikantności, czego odegranie jednego tylko kawałka z "BSSM" jest
        niezbitym dowodem. Powinno być funky i rockowo, a były generalnie albo hiciory,
        albo smuty jakoweś. Nie żałuję, żem pojechał (bo i w towarzystwie miłym), ale
        jakbym nie był, to i tak niewiele bym stracił. Koncert był na
        tyle "profesjonalno"-nijaki, że moje reminiscencje szybko wróciły dziś na
        Open'era. Mój kumpel słusznie chyba podsumował, że jak jakaś jajeczna załoga
        przestaje chlać i ćpać na potęgę, to syf komercyjny się robi, a nie muzyka...
    • grimsrund Re: RHCP Chorzów 04.07.07, 21:44
      Czuję się w obowiązku przekazać refleksje swojego brata oraz (zwłaszcza)
      szwagierki: było fajosko, chłopaki grali jak z nut, Kiedis wyglądał jak
      nastolatek, a wy chyba inny koncert oglądaliście.


      ;))))
      • cze67 Zwolnić Kiedisa, zwolnić Kiedisa!!! 05.07.07, 10:22
        tinyurl.com/35j7rd
        • braineater Re: Zwolnić Kiedisa, zwolnić Kiedisa!!! 05.07.07, 10:56
          nieno, gościu trochę histeryzuje, że Kiedis się pojawił tylko, bo taki ma job. Pewnie, że taki ma job i jego prawo nie do końca się angażowac w to, co robi w godzinach pracy. A już lament, że wokalista nie powiedział "cześc" albo "parówka" (pliz, przypomnijcie mi ktoś, kto sie taką znajomością polszczyzny na koncercie w spodku popisał, bo nie umiem tego odgrzebać pomiedzy dziurami w pamięci) to już raczej takie bardziej żałosne skargi są. A już stwierdzenie, że to najgorszy koncert w życiu na jakim był, to generalnie jakies spore nieporozumienie, się chłopak powinien kiedyś na CKOD wybrać...

          P:)
          • ton2 Re: Zwolnić Kiedisa, zwolnić Kiedisa!!! 05.07.07, 11:05
            I am kiełbasa i I am żurek - mówili chłopcy (jeszcze wtedy) z Faith No More.
            O to cho?
            • braineater Re: Zwolnić Kiedisa, zwolnić Kiedisa!!! 05.07.07, 11:16
              Danke, wiedziałem, że coś z kuchni polskiej. Teraz sobie tylko musze przypomnieć, co robiłem na koncercie FNM, których zdecydowanie nie lubię :)

              P:)
              • grimsrund Re: Zwolnić Kiedisa, zwolnić Kiedisa!!! 05.07.07, 11:35
                Nie no, Kiedis powinien był przecie krzyknąć "Cieść, jestem Polakiem" i
                odśpiewać nasz hymn, Flea zrobić na scenie Orła Białego (ze skarpetką na
                przyrodzeniu), a Smith z Frusciante odtańczyć w parze poloneza pana Kilara z
                filmu pana Wajdy.

                A podobno nic z tego nie zrobili, lamusy jedne.
                • cze67 Re: Zwolnić Kiedisa, zwolnić Kiedisa!!! 05.07.07, 12:38
                  Nie byłem, nie widziałem. Ale generalnie mówiąc, publiczność lubi być
                  dopieszczona jakąś kurtuazyjną gadką. A najfajniej jest jak widać po wykonawcy,
                  że nie odrabia pańszczyzny tylko dobrze się bawie. Albo przynajmniej stara się
                  stwarzać takie wrażenie. Ja nawet jak nudzę się w pracy, to przy moim szefie
                  udaję, że jestem strasznie zajęty i wykonywana praca przynosi mi niewątpliwą
                  satysfakcję. Szeroko pojętym szefem w tym wypadku jest publika, bo to ona
                  płaci.

                  Bjork na ten przykład, nie mówiła wiele. Ale widać było, że daje z siebie dużo
                  (nie wiem czy wszystko) i bardzo się stara. I bardzo jej to wyszło.
                  • tomash8 Re: Zwolnić Kiedisa, zwolnić Kiedisa!!! 05.07.07, 12:42
                    cze67 napisał:

                    > Nie byłem, nie widziałem. Ale generalnie mówiąc, publiczność lubi być
                    > dopieszczona jakąś kurtuazyjną gadką.

                    W tym przypadku raczej chodzi o to że publiczność z ust frontmana nie usłyszała
                    w zasadzie ŻADNEJ gadki:)
                    • mallina Re: Zwolnić Kiedisa, zwolnić Kiedisa!!! 05.07.07, 13:11
                      o, to w starym RobRoyu teraz koncerty metalowe sie odbywaja??
                      a nie ejst tam troche za malo miejsca?
                      pewnie sasiedzi klubu pisza skargi, bo jakos nie wierze, ze tak idealnie pub
                      jest wyciszony?
                      • tomash8 Re: Zwolnić Kiedisa, zwolnić Kiedisa!!! 05.07.07, 13:23
                        mallina napisała:

                        > o, to w starym RobRoyu teraz koncerty metalowe sie odbywaja??
                        > a nie ejst tam troche za malo miejsca?
                        > pewnie sasiedzi klubu pisza skargi, bo jakos nie wierze, ze tak idealnie pub
                        > jest wyciszony?

                        miejsca jest zdecydowanie za mało, ale z drugiej strony na takie badziewie jak
                        moja kapela i tak więcej niż 30 osób nie przyjdzie:) koncerty są tam u góry
                        oczywiście. Sąsiedzi się rzucają, ale koncerty się kończą przed 22.00 więc dużo
                        mogą zrobić, a pub i tak jest naprawdę bardzo dobrze wyciszony.
                      • tomash8 Re: Zwolnić Kiedisa, zwolnić Kiedisa!!! 08.07.07, 20:51
                        vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&VideoID=12518052
                        vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&VideoID=12518420
                        tak to dokładnie wygląda :)
                        • cze67 Re: Zwolnić Kiedisa, zwolnić Kiedisa!!! 09.07.07, 10:13
                          Bedo dawać w TVN retransmisję tego koncertu w niedzielę bodajże.
                    • tiresias eno 05.07.07, 13:17
                      mnie tam bynajmniej nie zależało, żeby Kiedis powiedział wszystkim,że jego
                      dziadek pochodził z Pierdziszewa, powiat Kielce. Może nawet i lepiej, że nic nie
                      mówił.
                      Pamiętam jak PT Edward Wader z zespołu Perdżem (jak to mówio) próbował coś z
                      kartki po polsku do publiki nawinąc i żal mi go było (że też żaden mundry z
                      organizatorów nie napisał mu nic w transkrypcji fonetycznejnp. 'tschesche sche,
                      zche too yestem - tschesch!) albo cuś
                      • ihopeyouwilllikeme Re: eno 05.07.07, 13:34
                        Ale RHCP to nie jest jakiś shoegaze. Publiczność takich wykonawców oczekuje, że
                        wykonawcy wejdą z nią w jakąs interakcję, a jak nie wchodzą, to się
                        publiczności nie podoba,i trudno się dziwić. Jak RHCP chcą grać taką muzykę,
                        żeby ludzie skakali i szaleli, to niech sami tez skaczą i szaleją. Inaczej
                        trudno żeby to wyglądało szczerze.
                      • tomash8 Re: eno 05.07.07, 13:42
                        Aloe my przecież nie o tym:) Chodzi o to, że wypadałoby np. po pierwszym kawałku
                        się przywitać, nie mówię że po polsku, a na koniec, po takim przyjęciu jakie im
                        publika zgotowała rzucić chociaż "thank you".
    • martolka Re: RHCP Chorzów 09.07.07, 16:48
      Jak było na koncercie, a przynajmniej jak wypadł on w TV, będzie można się
      przekonać w niedz. 15.07. o 22:00 TVN.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka