Dodaj do ulubionych

Chris i Maggie

21.09.05, 15:44
Hmm, to jakieś niesmaczne.
Obserwuj wątek
    • strangelove Re: Chris i Maggie 21.09.05, 16:23
      Dokładnie!!! Zwłaszcza po tym incydencie z burmistrzowaniem Maggie, albo motyw
      ze skarbonką, krórej Chris nie chciał odsprzedać!!! No i szybko zapomniała o
      Joelu :( Tylko w Edzie jeszcze nadzieja... Rany, ale się dziś rozkleił...
    • pbona Re: Chris i Maggie 21.09.05, 16:30
      Dokladnie... jakos mi nie pasuja. Nie ma tej chemii. Miedzy Joelem a Maggie az
      iskrzylo i bylo to widac, a tutaj... jakos tak na sile.
      Tworcom chyba zabraklo pomyslu, no i szkoda Maggie zeby taka fajna dziewczyna
      byla sama. Ale to nie jest to.
      Czytalam ostatnio gdzies w necie napisany przez milosnika Alaski, scenariusz
      ostatniego odcinka. Gdzie sa przygotowania do slubu Maggie z Chrisem, gdzie
      Caprowie wyjezdzaja z Cicely, a na ich miejsce Mourice sciaga ponownie Joela.
      Gdzie Ruth Anne umiera.
      Podobal mi sie ten odcinek. Wyobrazilam go sobie. Tak mogloby sie to skonczyc.
      Bylby to widok na cale 5 lat Alaski, no i przede wszystkim... skonczyloby sie
      tak, jakbysmy tego najbardziej chcieli...
      Pozdrawiam
      Patrycja
      • xanya Re: Chris i Maggie 21.09.05, 17:02
        Ja się powtórze:Dokładnie!!To jest takie na siłe,takie jakieś sztuczne!Nie wiem
        co produceńci chcieli osiągnąć?.Może nie chcieli żeby Maggie została
        sama,ale... mnie to poprostu nie pasuje.To nie tak ma być.To jest bezsensu.
        • gocha61 Re: Chris i Maggie 21.09.05, 17:24
          Podzielam wasze zdanie. Nie oglądam tych ostatnich odcinków. Pamiętam że jak
          widziałam je pierwszy raz to już mi isę nie podobały.
          Jak dla mnie serial mógł sie skończyć juz w piątek.
          Dlaczego Ona z nim nie pojechała do NY. :(
          • misza59 Re: Chris i Maggie 21.09.05, 18:06
            zgadzam sie. dziwnie się ogląda te ostatnie odcinki. Zacvzynają przypominać
            taki melodramatyczny serial np. ta scena dzisiejszej kłotni Caprów. Zdarzały
            się wczesniej kłotnie, ale nie aż tak dramatyczne.(może były ukazywane w innym
            świetle, bardziej na luzie). Teraz zrobiło się tak poważnie, jak w normalnym,
            codziennym życiu, a przecuiez to miala byc odskocznia. ale ogladam do konca :),
            w koncu nie wiadomo kiedy znów go zobaczymy.
          • 0rhminus Re: Chris i Maggie 21.09.05, 18:14
            > Dlaczego Ona z nim nie pojechała do NY. :(
            Jako facet powinienem mieć podobne zdanie, ale tym razem jestem zdania, że to on strzelił sobie w stopę (oczywiście pomijając realia serialowej obsady)
            • annie13 Re: Chris i Maggie 21.09.05, 19:46
              powracając do watku Chris+Maggie, na moje oko wyglada to tak jakby Chris
              naprawdę "się zaangażował", a Maggie szukała ukojenia w pracy
              • elf Re: Chris i Maggie 21.09.05, 20:21
                No, trochę to tak wygląda z nimi. I rzeczywiście: chemii tu zdecydowanie
                brakuje...
                I ta kłótnia Caprów, zupełnie nie "w klimacie" NE. Oglądając dziś film złapałam
                się na takim mysleniu, pierwszy raz mi się to zdarzyło przy Alasce: "przecież
                to mógłby byc fragment dowolnego serialu"...
            • duch_alaski Re: Chris i Maggie 21.09.05, 20:46
              Dla mnie nie tyle odstrzelil sobie stope, ile zachowal sie jak totalny glab :D
              Prawde powiedziawszy to mam watpliwosci czy on w ogole ja kochal. Ona jego na
              pewno. Adam wczesniej w odcinku zapytal jak zatrzymac przy sobie ukochana
              osobe: "Nie mozna. Milosc nie jest samolubna" (czy jakos tak). I temu Maggie
              dala pelny wyraz. Nie tylko nie probowala go zatrzymac, ile wrecz to dzieki
              niej Joel odnalal swoje "Zaginione Miasto". A on co na to? Zapytal sie laskawie
              czy by z nim nie poszla, a gdy powiedziala ze nie moze, to jak gdyby nic sobie
              poszedl :/ Tak wiec chcialem sie zapytac Was - uwazacie ze ona nie zaslugiwala
              na szczescie? Piszecie ze zwiazek z Chrisem jest niesmaczny czy bezsensu.
              Pamietajcie, ze juz jestesmy praktycznie na mecie. Naprawde byscie chcieli tak
              rozstac sie z NX? Zeby Maggie byla sama? To by wam sprawilo radosc? Wiedzac ze
              Holling ma Shelly i corke, Ruth-Anne Walta, Maurice te policjantke ktorej sie
              chyba nawet oswiadcza, Ed ma przed soba cale zycie jako tworca filmowy czy jako
              szaman no i poza tym moze zawsze liczyc na Maurice'a, Chris byl samotnikiem z
              wyboru wiec dla niego samotnosc nie bylaby problemem (zreszta dla niego praca w
              radiu byla spelnieniem), Joel odnalazl szczescie w NY. I czy to by bylo takie
              fajne kiedy w ostatnim odcinku zegnalibysmy sie z bohaterami i wszyscy poza
              Maggie byliby szczesliwi? A ona ostatecznie po tych 4 chlopakach ktorych kiedys
              tam stracila, po zejsciu Ricka, opuszczeniu ja przez Mike'a i Joela zostala
              sama? Jesli idzie o mnie to zasluguje w koncu na prawdziwa milosc. Mike
              wyjezdzajac z Cicely prosil Joela zeby sie nie opiekowal. Kiedy wybywa doktorek
              to czy jest ktos lepszy kto moglby przejac jego obowiazek? Zwlaszcza po scenie
              w ktorej Chris wypowiada sie na temat Joela jako prawdziwego przyjaciela? Zycie
              pisze rozne scenariusze i pewnie nie raz bywa ze osoby ktore byly dla siebie
              przez dlugi czas jedynie przyjaciolmi odkrywaja w koncu ze zostaly dla siebie
              stworzone. Moze tak wlasnie jest w tym przypadku.
              • fifth_avenue Re: Chris i Maggie 22.09.05, 00:24
                Myśle że gdyby Rob nie zrezygnował z gry w serialu zakończenie byłoby takie
                jakie chcą wszyscy,tym się pocieszam.Reżyserzy musieli to jakoś dalej
                rozegrać,brakuje mi Joela u boku Maggie, ale ta nowa para ,która teraz się
                narodziła jest ciekawa..możemy sobie porównać Maggie I Joela z Maggie i
                Chrisem..teraz możemy w pełni docenić jaką wspaniała pare Tworzyła O'Connel i
                Fleischman :)teraz mi dopiero brakuje tych niekończących się kłotni i
                powrotów..chemi i nieziemskiego przyciągania miedzy tą dwójką.
                • duch_alaski Re: Chris i Maggie 22.09.05, 09:48
                  > Myśle że gdyby Rob nie zrezygnował z gry w serialu zakończenie byłoby takie
                  > jakie chcą wszyscy,tym się pocieszam.

                  Wiem, wiem. Ale mnie tu chodzilo tylko i wylacznie o ocene calosci na podstawie
                  samego serialu, odcinajac sie od tego "co by bylo, gdyby..." albo jak
                  wyobrazamy sobie ewentualne dalsze losy bohaterow. Spojrzenie na NX jedynie pod
                  katem samych odcinkow, tego co widzimy na ekranie i przyjecia, ze ostatni
                  odcinek to rzeczywiscie koniec ostateczny i nie ma i nie bedzie nic wiecej (bo
                  pewnie nie bedzie :(). Oczywiscie sam takze wole patrzec na to z uwzglednieniem
                  innych okolicznosci, ktore zadecydowaly o tym czy o innym, ale w koncu nie
                  mozna caly czas przyjmowac tej postawy. Krzywdzimy wowczas innych aktorow, a to
                  nie ich winna, ze Morrow odszedl.

                  > teraz możemy w pełni docenić jaką wspaniała pare Tworzyła O'Connel i
                  > Fleischman :)teraz mi dopiero brakuje tych niekończących się kłotni i
                  > powrotów..chemi i nieziemskiego przyciągania miedzy tą dwójką.

                  Trudno sie nie zgodzic. Dla mnie relacje po miedzy ta dwojka byly glowna sila
                  napedowa serialu. Odejscie Joela nie tylko to zburzylo ile w ogole zmienilo
                  Maggie - juz nie jest taka jak dawniej, stala sie bardziej "spokojna" - nie ma
                  na kim sie wyladowywac :) Serialk stal sie bardziej powazny jak juz ktos
                  zauwazyl, zblizyl sie bardzo do wygladu innych seriali obyczajowych. Zniknal
                  gdzies ten specyficzny humor i wydaje mi sie, ze takze sporo ciepla, ktore sie
                  czulo podczas ogladania. Najsmutniejsze jest to, ze zadecydowala o tym tylko
                  jedna rzecz... Wielka szkoda.
                  • rudeboys Re: Chris i Maggie 22.09.05, 21:41
                    Serialk stal sie bardziej powazny jak juz ktos
                    > zauwazyl, zblizyl sie bardzo do wygladu innych seriali obyczajowych. Zniknal
                    > gdzies ten specyficzny humor i wydaje mi sie, ze takze sporo ciepla, ktore sie
                    > czulo podczas ogladania. Najsmutniejsze jest to, ze zadecydowala o tym tylko
                    > jedna rzecz... Wielka szkoda.

                    jak dla mnie alaska zaczela tracic smaczek juz jakies 20 odcinkow wczesniej. mozna bylo wyczuc ze czesc jest po prostu robiona moze nie na sile ale juz bez polotu, ozywienie przyszlo jak doktor zmienil sie o 180 stopni, pozegnalny odcinek to bylo mistrzostwo!! a po odejsciu scenarzysci dalej probuja wniesc nieco energii ale jak dla mnie nie za bardzo im to wychodzi. konkluzja: slabosc odcinkow nie wynika z opuszczenia serialu przez jednego aktora lecz z wyczerpania sie pomyslow. normalna rzecz.
                • pbona Re: Chris i Maggie 22.09.05, 18:59
                  brakuje tych niekończących się kłotni i
                  > powrotów..chemi i nieziemskiego przyciągania miedzy tą dwójką

                  Oooo tak. Brakuje i to jak!! Doskonale ich rozumialam. Sa niby tak rozni, a
                  jednak sa jednoscia. Czescia tej samej grzybni jak to okreslil Joel. Kloca sie,
                  dogryzaja sobie, a mimo wszystko tak swietnie do siebie pasuja. Rozumieja sie.
                  To byla para... To na zawsze pozostanie najlepsza para, bez wzgledu na to jak
                  konczy sie Przystanek.
                  Aby poprawic sobie humor, przypominam sobie ten scenariusz napisany przez
                  jednego z sympatykow Alaski, gdzie Joel powraca i konczy sie tak jak tego bysmy
                  chcieli.
                  Przyjemniej jest pomyslec, ze tak wlasnie sie ta wspaniala podroz na Alaske
                  konczy. Nie przyjmuje innej mozliwosc... tylko jakos zapomnieli nam nakrecic
                  ten ostatni odcinek...
    • northernmoon Re: Chris i Maggie 22.09.05, 10:09
      Tak, wrażenie pewnej niewłaściwości relacji Maggie - Chris towarzyszy wielu
      osobom. Dlaczego? To,jak sądzę, proste - my po prostu jesteśmy zazdrośni,
      zazdrośni w imineniu Joela, ot cały powód. Wszyscy czujemy, że jedyną właściwą
      osobą dla pani Pliot jest pan Doktor, stąd też mamy trudność w zaakceptowaniu
      innego stanu rzeczy.

      Też mam takie uczucie, że coś jest nie tak, że towarzyszy temu pewna
      nienaturalność, ale z drugiej strony nie ma się co dziwić - w końcu Chris jest
      młody, wolny, inteligenty, przystojny... i jak dotąd - przynajmniej w sensie
      poważnych związków - w o l n y. Podobnie jak Maggie. Do tego żadne z nich nie
      wybiera się poza Alaskę, co sprzyja trwałości ewentualnego związku. Dwie osoby
      o takich przymiotach żyjące tuż obok siebie, ot tak? Już wcześniej zdarzało mi
      się myśleć czego brakuje Chrisowi, że Maggie się nim nie interesowała...

      • ninaaaa Re: Chris i Maggie 22.09.05, 11:46
        Wydaje mi się, że na każdym etapie naszego życia poszukujemy czegoś innego u
        osoby, z którą chcemy być. Wcześniej związek Maggie i Chrisa byłby raczej
        niemożliwy, ale teraz, czemu nie??? Oboje się zmienili, są dojrzalsi, wiedzą
        czego chcą od życia. Maggie chyba coraz mniej wierzy w głoszone przez siebie
        feministyczne poglądy, że nikogo nie potrzebuje i najlepiej być samemu. Chris
        też poważniej patrzy na świat. Ich związek może nie będzie tak nieprzewidywalny
        jak ten z Joelem, ale od lat łączy ich przyjaźń, oboje kochają Cicely i bardzo
        potrzebują kogoś bliskiego. Dla mnie ich miłość nie jest niemożliwa.
        • fifth_avenue Re: Chris i Maggie 22.09.05, 21:56
          Dzisiaj w czasie rozmowy Maggie powiedziała, że z nikim sie nie widuje,musi
          odpocząć po rozstaniu z Joelem i po poprzednich nieudanych związkach z
          facetami,co wskazuje na to ze faktycznie przeżyła rozstanie z Fleischmanem,ze
          to nie przeszło bez echa..Chyba Chris też przeżył jakaś wewnętrzną
          metamorfoze..mysle że ma potrzebe ustabilizowania swojego zycia <np przebudował
          swoj "dom" >,które było chaotyczne pełne róznych przygód itd.Potrzebuje też
          stałego związku z kobietą..Maggie może byc właściwa osobą,czesto przyjażn
          przeradza sie w cos wiecej..mimo wszystko bede im kibicować..zawsze to jakiś
          nowy motyw :)
    • majajaja Re: Chris i Maggie 23.09.05, 16:01
      a ja uważam że między nimi jest niesamowita chemia, te ostatnie odcinki
      nadawane teraz juz nie mają może "tego czegoś" co wcześniejsze,ale oglądam je z
      sentymentu no i dla chrisa i maggie właśnie, bo dla mnie to oni "nadają na tych
      samych falach" czy jak to sie tam mówi. szkoda ze nie kończy sie happy endem...a
      co do joela, to wydaje mi sie ze oni z maggie byli z innej gliny,cos moze ich
      ciągnelo do siebie ale to nie było to.

      hehe to taki wywód jak do opery mydlanej,ale musze przyznac ze ten wątek
      chris+maggie mnie fascynuje
    • watanabe.miharu Końcówka serialu (Joel, Maggie i Chris) 26.09.05, 11:49
      Chris i Maggie to taki naciagany wątek, wprowadzony przez producentów chyba
      tylko dla podkręcenia podupadającej akcji. Po odejściu Morrowa serial z
      wyjątkowego Przystanku Alaska zmienil się w zwyczajny tasiemiec obyczajowy,
      jakich setki. Nie, to nie wina tego, że twórcom brakło w końcu pomysłów. NX po
      prostu od początku "jechał" na relacji Fleischman-O'Connell, to oni oboje (choć
      w większości Fleischman i jego przeżycia) stanowili siłę napędową serialu i jego
      głowną podporę. Jak tu się dziwić, że po odejściu jednej "podpory" serial
      zawalił się z hukiem? Tak musiało się stać. Dla mnie odcinki nakręcone po
      odejściu Joela to już kompletnie coś innego, obcego. Prawdę mówiąc, nawet ich
      nie lubię.

      Nie ma nic złego w "gdybaniu";) Wiadomo, że NX nie tak miał się kończyć. Jestem
      przekonana, że producenci planowali bardziej rozkręcić relację Joela i Maggie,
      czego dowodem jest odcinek, w którym postanawiają zamieszkać razem. Ale zapewne
      zaraz po tym Morrow oznajmił, że chce odejść, więc twórcy na szybko nakręcili
      odcinki, mające w miarę przekonująco wyjaśnić odejście doktora. Stąd dziwna i
      nietypowa dla Joela decyzja o wyprowadzeniu się nad jezioro. Miało to zapewne
      stopniowo prowadzić do "odzwyczajenia się" widzów od postaci Joela - dlatego
      nawet w ostatnich odcinkach tak rzadko się pojawiał. Proucenci liczyli na to, że
      widzowie o nim powoli zapomną (o święta naiwności) i zajmą się nowymi - Caprami.
      Po owej dziwacznej decyzji twórcy podjęli jeszcze bezsensowniejszą - oto Joel,
      od paru odcinków "pogodzony" z Alaską, zmieniony niemal kompletnie, nagle
      zabiera się i wyjeżdża do NY. Nie no, jak dla mnie, to kompletnie niewiarygodne.
      Wszyscy dobrze wiedzą, że Joel jest typowym "mieszczuchem", który ledwo jako
      tako zaaklimatyzował się w Cicely - co zajęło mu 4 lata (!). I mamy uwierzyć, że
      oto następuje dramatyczny zwrot w jego psychice i doktor zaszywa się w
      kompletnej głuszy? Ejże.. Zaledwie zdołałam "przełknąć" ten niestrawny pomysł,
      oto znowu zaskoczenie - Joel jednak wraca do NY. No ręce opadają..
      Ileż razy można zmieniac zdanie (chodzi mi o pomysły scenarzystów? A przecież
      nawet wiedzac o odejsćiu Roba, można było zręczniej i wiarygodniej pokazać jego
      odejście, bez tych dziwnych "jeziornych" eksperymentów.
      • 0rhminus Re: Końcówka serialu (Joel, Maggie i Chris) 26.09.05, 14:00
        > Ileż razy można zmieniac zdanie (chodzi mi o pomysły scenarzystów? A przecież
        > nawet wiedzac o odejsćiu Roba, można było zręczniej i wiarygodniej pokazać jego
        > odejście, bez tych dziwnych "jeziornych" eksperymentów.

        No właśnie, mógła go np. nadgryźć jakaś niedźwiedzica, spędzałby wtedy resztę odcinków w klinice, gdzie po operacji plastycznej twarzy, mógłby go grać jakiś dubler ;) (to wariant a'la serial peruwiańsko-wenezuelski) Albo mógł zbłądzić i zamarznąć w drodze do klopika, wtedy resztę odcinków mogłyby wypałniać poszukiwania i wspomnnienia po Flaishmanie ;)) (to wariant rosyjsko-syberyjski)
        W każdym razie mogli nam wcisnąć dowolny kit ale nie to, że Flaishman powrócił do NY, ponieważ żaden normalny łoś w to nie uwierzy.
      • duch_alaski Re: Końcówka serialu (Joel, Maggie i Chris) 26.09.05, 17:33
        Zgadzam sie prawie calkowicie. Tyle tylko, ze dla mnie watek Chrisa i Maggie
        nie jest

        naciagany, ile raczej troche wcisniety na sile. Sam fakt ze dochodzi do takiej

        sytuacji jest dla mnie dosc wiarygodny. Jednak jej przedstawienie wydaje sie
        jakies

        takie dziwne, ale po odejsciu Morrowa scenarzysci musieli obrac jakis kierunek
        i byc

        moze chcieli ten watek rozwijac przez dluzszy czas. Raczej nie spodziewali sie,
        ze juz

        po osmiu epizodach od The Quest nastapi koniec.

        Ogladajac 5 sezonow NX a takze kilka pierwszych odcinkow 6stego nie
        przypuszczalem, ze

        bede kiedys mowil na jego temat inaczej niz tylko w superlatywach. Nie bralem
        pod

        uwage mozliwosci chociaz jednego wyrazenia sie o NX nawet w sposob neutralny a
        co

        dopiero zly. Jednak z wielkim bolem serca i rozdarta dusza musze przyznac ze
        zdanie "

        serial z wyjątkowego Przystanku Alaska zmienil się w zwyczajny tasiemiec
        obyczajowy,

        jakich setki " jest (dla mnie) w jakichs 70-80% prawdziwe :/

        Podczas obecnosci Joela wszystkie postacie promieniowaly blaskiem, a kiedy w
        koncu

        odszedl - przygasly. Nie sadze zeby to byla wina pomyslow na kolejne odcinki.
        Juz

        wczesniej trafialy sie lepsze i gorsze - jak w kazdym serialu - jednak zarowno
        jedne

        jak i drugie ogladalo sie zupelnie inaczej - z radoscia i zachwytem. A teraz?
        Juz

        czegos takiego nie ma. Ogladam raczej wylacznie dlatego, ze przyzwyczailem sie
        do

        bohaterow. Nawet Maurice nie jest juz taki jak byl kiedys.

        Jeszcze odnosnie dra Capry i jego zony. Oni w ogole nie pasuja do tego serialu.
        Zwlaszcza Michelle. Nie twierdze, ze ich nie lubie, bo nie chce byc
        nietolerancyjny, ale dla mnie te postacie sa jakby z innej bajki. Moim zdaniem
        tworcy nie tylko popelnili blad w doborze postaci/aktorow, ale takze w ich
        ilosci. Jednoczesne wprowadzenie az dwoch postaci do serialu jest znacznie
        bardziej niebezpieczne niz tylko jednej. Znacznie lepsze jest wprowadzanie
        stopniowe, tak jak to mialo miejsce z wiekszoscia jesli nie ze wszystkimi
        postaciami drugo czy trzecioplanowymi, ktore pozniej stawaly sie nawet
        bohaterami pierwszego planu. Tutaj tworcy zas zgotowali taka niespodzianke...
        Jesli do tego dodamy fakt, ze mialo to miejsce po odejsciu glownego
        aktora/postaci oraz kolo 100tnego odcinka (wiadomo ze im pozniej tym trudniej -
        widz zzywa sie co raz bardziej ze starymi bohaterami i nie ma zamiaru ogladac
        losow kogos nowego, tylko starych znajomych) to naprawde trudno sie spodziewac
        pozytywnego rezultatu :/ Pamietacie odcinek z drugiego sezonu, w ktorym Joel
        mial leciec do NY na dwa tygodnie urlopu a Maggie miala sen, ze jego samolot
        sie rozbija? Przyjechal wowczas na zastepstwo inny lekarz, nawet z tej samej
        uczelni co Fleischman i tez byl Zydem. Jednak z charakteru wydawal sie zupelnie
        inny. Moim zdaniem bylby duzo lepszy niz Caprowie. Oczywiscie trudno
        obiektywnie oceniac na podstawie tylko jednego odcinka, jednak odnosze wrecz
        przytlaczajace wrazenie, ze tak by wlasnie bylo.
        • duch_alaski Re: Końcówka serialu (Joel, Maggie i Chris) 26.09.05, 17:38
          Sorry za uklad tekstu, ale jakos tak sie zrobilo :P
      • kaktusica5 A czy wiecie, że... 26.09.05, 19:01
        Podobno John Corbett i Janine Turner mieli romans na planie, co bardzo
        utrudniało pracę... Ale nie wiem czy to prawda.

        Pozdrawiam!
        • aniowata Re: A czy wiecie, że... 26.09.05, 22:22
          ponoć prawda ;))
      • vrooom Re: Końcówka serialu (Joel, Maggie i Chris) 26.09.05, 20:08
        Zgadzam się w 100%
    • hace82 Re: Chris i Maggie 27.09.05, 13:36
      wogole ostatnie odcinki juz nie sa tak fajne jak pierwsze. serial byl
      rewelacyjny do momentu jak joel wyprowadzil sie do wioski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka