Witam wszystkich!
Jestem jedną z tych, dla której ciąża wydawała się być problemem, przeszkodą
na dalsze normalne życie... jestem jedną z tych, które dokonały aborcji. Teraz
już wiem, że to był wielki, ogromny błąd. Już żałuję tego co zrobiłam. A
najbardziej boli to, że nie było nikogo, kto pokazałby mi inną drogę, podał
pomocną dłoń i zaoferował wsparcie. Moja rodzina nic nie wiedziała o ciąży,
może gdybym powiedziała im o tym to moja mama nie pozwoliła by mi tego zrobić

Ale nie potrafiłam jej powiedzieć, nie chciałam widzieć w jej oczach że ją
zawiodłam.
O ciąży wiedział jedynie mój facet. Dostałam pieniądze na "zabieg" i
pokrzepiające słowo: kochanie zobaczysz będzie wszystko dobrze... przecież
wiesz że to nie jest dobry czas na dziecko.
Jestem jeszcze młoda, mam dopiero 20 lat, zaczęłam studia. Trudno było by mi
wychować to dziecko, ale moja rodzina z pewnością by mi pomogła. Żałuję że nie
potrafiłam o nie zawalczyć.
Jest mi tak ciężko. Dwa dni po zabiegu czułam się szczęśliwa, w końcu bez
problemu z nadzieją że wszystko będzie już dobrze. Ale tak nie jest. Z dnia na
dzień coraz bardziej dociera do mnie to co zrobiłam, że pozwoliłam zrobić
krzywdę mojej maleńkiej dzidzi. A to dopiero kilka dni po. Tak mi smutno
teraz, tak pusto.... tak bardzo chciałabym cofnąć czas i znów zobaczyć na
ekranie USG moją dzidzie i bijące maleńkie serduszko. Widzieć jak rośnie, a
potem czuć pierwsze ruchy. Ale ja wiem że czasu nie da się cofnąć.... i z
każdym dniem żałuję coraz bardziej. Wiem, że będzie się to ciągło za mną całe
życie. I że już nigdy nie zobaczę mojego małego kochanego Aniołka. Nie wiem co
będzie dalej..... ale narazie nie widzę dla siebie żadnych pozytywów.
Wszystkie dziewczyny zastanawiające się nad aborcją, proszę was nie róbcie
tego... !!!! to nie jest rozwiązanie. To wielki psychiczny ból. Nie
popełniajcie tego samego błędu co ja