Dodaj do ulubionych

co ja mam robic??

24.02.05, 09:11
jestem w 4 tygodniu.zabezpieczalismy sie z moim facetem ale jakos chyba nie
wyszlo...Nie weim co robic.Nie chce tej ciazy nie jestem na nia
gotowa.Chlopak sie cieszy i planuje slub rodzice tez to zaakceptowali ale ja
nie chce.Zanim sie dowiedzialam o ciazy zrozumialm ze kocham kogos innego a
do faceta z ktorym bylam 3 lata nic juz nie czuje nie chce tego slubu.Chce
dziecka ale jeszcze nie teraz nie wiem co robic na zabieg sie nie zdecyduje
ale nie chce tez urodzic nie oddamtez dziecka do adopcji prosze pomozcie,nie
umie sobie z tym porADZIC.bRALAM GORACE KAPIELE PILAM ALKOHOL MYSLALAM ZE
PORONIE I NIC.Bilam sie mocno w brzuch ale ono dalej tam jest bralam tabletki
antykoncepcyjne wczesniej a mimo to zaszlam robilam testy kazdy jest
pozytywny badanie lekarskie jeszcze nic nie wykrylo czekam na usg w przyszlym
tygodniu co mam zrobic.Ja nie chce tego dziecka boje sie i nie umie sobie z
tym poradzic
Obserwuj wątek
    • jasama3 Re: co ja mam robic?? 24.02.05, 09:55
      zazdroszczę Ci Dziewczyno/Kobieto ja jestem w ciąży i jeszcze nikt o tym nie
      wiem oprócz mnie no a tatuś dziecka zostawił mnie i ma nową kobietę jeśli można
      ją nazwać nową... bo stara miłość mu widać niezardzewiała, a to że u Ciebie
      wiedzą i zaakceptowali to to już jest polowa sukcesu nie jesteś sama. nie bedę
      się rozpisywać bo bardzo źle się dziś czuję. Proponuję poczytaj sobie posty
      dziewczyn które są "po" co się z nimi teraz dzieje... jeśli myślisz że
      spowodujesz poronienie i nie będziesz miała wyżutów sumienia to się mylisz
      dopadnie Cię to wcześniej czy później i jeszcze jedna kwestia stwierdzenie że
      nie chcesz mieć teraz dziecka tylko później moja droga później może być za
      późno... Nauczmy się cieszyć z tego co nam dano a jak nie cieszyć to
      akceptować ...
      • mamatrojki Re: co ja mam robic?? 24.02.05, 13:10
        Bardzo mi się podoba to, co napisałaś, jasama3. Bardzo cię szanuję.Pozdrawiam,
        Magda.
    • nabakier Re: co ja mam robic?? 24.02.05, 10:31
      absolutnie nie wychodź za człowieka, którego nie kochasz!!! To NAJWAŻNIEJSZE.
      Powiedz rodzicom, jak się sprawy mają, że zależy Ci na kim innym. Choćby po to,
      by nie nakręcali ślubu. Jeżeli Cię kochają ( a pewnie tak jest), staną po
      Twojej stronie. Zrób to NATYCHMIAST.

      Facetowi też powiedz. Należy mu się prawda.Co zaś do ciąży- sytuacja jest
      skomplikowana. Musisz ocenić, czy podołasz macierzyństwu, czy jesteś w stanie
      kochac dziecko nie tego własnie człowieka, na którym Ci zależy. Podejmij
      decyzję suwerennie. SAMA. Pamiętaj, że syndrom postaborcyjny jest WYMYSŁEM. Nie
      istniej. istneije tylko wzbudzone pzrez pro-liferów sztuczne poczuciew winy.
      NAde wszystkim, nie szukaj pomocy na tym forum. tutaj będa robić wszystko, by
      Cię od tej decyzji odwieść. Tutaj liczy się dziecko, nie TY.

      Porozmawiaj z kimś, do kogo masz zaufanie. I UFAJ SWOJEJ INTUICJI.Wysyłam ci
      moejgo posta równiez na priva, gdyż licze sie z tym, że zostanie wykasowany.

      Współczuję Ci bardzo.


      • reniatoja Re: co ja mam robic?? 24.02.05, 11:05
        Zrozpaczona - gdzie sens, gdzie logika??? Na zabieg sie nie zdecydujesz, a
        robisz co mozesz, zeby pronic? To czym jedno sie rozni od drugiego? To bez
        sensu - albo chcesz zabic to dziecko, albo nie chcesz go zabijac, bo przeciez
        czy poronisz celowo do tego doprowadzajac, czy pojdziesz do lekarza na zabieg,
        to zrobisz to samo, wiec zastanow sie co robisz nastepnym razem gdy bedziesz
        wdrapywala sie na szafe, zeby z niej skoczyc. A zamiast bic sie w brzuch,
        walnij sie w... sorry, juz wystarczy, przepraszam.

        Nabakier, co Ty piszesz - zastanow sie, czy bedziesz kochala dziecko tego
        wlasnie czlowieka??? Przeciez to jej dziecko. Jesli je urodzi to na penwo
        bedzie je kochala, chocby bylo samego Hitlera. zrobi wszystko co bedzie mogla,
        zeby bylo szczesliwe. Poza totalna patologia, kazda matka kocha swoje dziecko,
        niezaleznie od tego, kim jest jego ojciec.

        Zrozpaczona, nie rozpaczaj. Porozmawiaj z nowym partnerem, moze on przyjmie Cie
        razem z dzieckiem, choc to nie jego dziecko, jesli Cie kocha, to na penwo nie
        bedzie namawial Cie do aborcji. JEsli Cie kocha, to pokocha Cie z cala Twoja
        sytuacja. I z Twoim dzieckiem. A jesli Cie nie zaakceptuje w tej sytuacji w
        jakiej jestes, to sama pomysl, czy on Cie naprawde kocha? Czy warto zabijac
        dziecko dla kogos takiego?

        CO do nie wychodzenia za maz za kogos, kogo nie kochasz - zgadzam sie z
        Nabakier (o dziwo), nie wychodz za maz tylko ze wzgledu na dziecko. Mozna
        wspolnie wychowac dziecko nie wiazac sie malzenstwem i nie meczac sie wzajemnie
        ze soba tylko przez to, ze jest dziecko. Minely te czasy, kiedy ciaza
        automatycznie oznaczala slub, a nikt sie nie zastanawial, czy to ma sens. No i
        powodzenia, a dziecko, jesli je urodzisz (a naprawde powinnas to zrobic , o ile
        w ogole jestes w ciazy) na pewno bedziesz kochac nad zycie. Nie jestes tez
        sama, masz wsparcie rodziny, ojciec dziecka bedzie tez na pewno dobrym ojcem, a
        zycze Ci, zeby rowniez Twoj nowy partner kochal Cie naprawde i byl dla Ciebie
        sila, pewnoscia i ostoja. Na pewno jest dobre rozwiazanie tej sytuacji,
        skrobanka nigdy nie jest dobrym rozwiazaniem.
    • kimono24 Re: co ja mam robic?? 24.02.05, 12:35
      po pierwsze - nie rob nic zlego sobie - co za pomysly z alkoholem, albo truciem
      sie jakimis swinistwami, lub biciem sie w brzuch...

      jesli zdecydujesz sie na to ze urodzisz dzidziusia on musi byc zdrowy, a w ten
      sposob mozesz cos sobie i fasolce zrobic !!!

      jesli chodzi o slub - jestem zdania zebys tego nie robila
      i to jedyne co mam do powiedzenia

      jesli chodzi o usuniecie wiem ze zadna z nas Cie nie przekona, ale jestem
      zdania ze nie powinnas tego robic
    • dominigag1 Błagam, przeczytaj 24.02.05, 14:09
      Po pierwsze, odrzuć myśl o aborcji, w ogóle nie śmiej brać tego rozwiązania pod
      uwagę. Wtedy sytuacja będzie paradoksalnie duuużo prostsza. Każda ciąża, i ta
      nie planowana i ta "zrobiona" z premedytacją na początku niesie ze sobą strach,
      mieszane uczucia, obawy przed przyszłością. Do tego dochodzi paskudne
      samopoczucie ze strony organizmu: mdłości, permanentne zmęczenie, potworne bóle
      głowy. Doświadczyłam tego wszystkiego w swojej drugiej ciąży, w którą zaszłam
      mając zaledwie roczne starsze dziecko, będąc bez pracy. Miałam wątpliwości: jak
      poradzę sobie z dwójką maluszków, jak wydolimy finansowo, czy nie będzie to
      groźne dla mojego zdrowia (pierwsza ciąża zakończyła się cesarskim cięciem,
      druga zresztą też...). A budząc się co rano z koszmarnymi mdłościami serdecznie
      miałam tej ciąży dość. Naturalnie ani przez moment nie rozważałam aborcji, NIGDY
      bym się na takie wyjście nie zdecydowała, nawet gdyby zagrożone było moje życie
      lub dziecko miałoby stwierdzoną wadę. Chcę Ci tylko pokazać, że nawet "chciana"
      ciąża może przerażać i wcale nie być źródłem samych radości. Ale za to już drugi
      trymestr, gdy zaczynasz odczuwać w brzuchu trzepotanie motylich skrzydełek, a na
      USG pojawia się zarys malutkiego człowieka, tak "kompletnego i doskonałego",
      mimo że jeszcze całkowicie uzależnionego od Ciebie, a potem KTG rysuje
      najpiękniejsze rysunki, zapis pracy Jego maleńkiego serduszka, są to
      NAJPIĘKNIEJSZE momenty w życiu i pełnia tak kobiecości, jak i człowieczeństwa:
      przekazywanie życia własnemu dziecku, że z nadwiązką rekompensuje to
      niedogodności, obawy i stres z początku ciąży. A gdy już zobaczysz SWOJE
      MALEŃKIE DZIECKO, zakochasz się w nim bez pamięci i nie będziesz już nigdy mogła
      wyobrazić sobie życia bez niego. Pierwszy uśmiech, pierwszy bialutki ząbek,
      chwiejny kroczek i to najpiekniejsze słowo na świecie "Mammma", takie samo we
      wszystkich językach świata. Tak może być lub możesz zgotować sobie na WŁASNE
      ŻYCZENIE piekło, które nie jest żadnym wymysłem zdewociałych starych bab, tylko
      FAKTEM, bo bez tego nie istniałoby to forum. Ja nigdy nie doświadczyłam tego
      piekła i na pewno nie doświadczę, za to co dzień doznaję wielkiego szczęscia i
      spokoju, nawet gdy w portfelu zostaje mi 10 zł i dwa rachunki do zapłacenia. I
      modlę się ze wszytkich sił o życie dla każdego nienarodzonego dziecka i Was
      wszystkie błagam o to samo: dajcie im szansę i sobie też. I Ciebie błagam o to
      samo. Uwierz, będzie dobrze, jeśli tylko postawisz na życie. Dominika, mama
      Kubusia i Błażejka
      • zrozpaczona4 Re: Błagam, przeczytaj 24.02.05, 14:44
        jestescie wspaniale .Nie wiem jak ze slubem ale wiem co z dzidzia dzieki za
        wsparcie jestescie super

        • jasama3 Re: Błagam, przeczytaj 24.02.05, 14:48
          mam nadzieję ze z dzidzią bedzie oki jakbyś była z 3miasta to jesienią mogły
          byśmy się wózeczkami przespacerować ja juz teraz myślę jaka bedę z siebie
          dumna smile pozdrawiam
          jasama3 ewa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka