Dodaj do ulubionych

ksiązka TILLY

24.03.05, 21:31
Serecznie polecam wszystkim ta książke.Autor Frank Perretii (chyba tak sie
pisze),tytuł Tilly.Jest to ksiązka o mamie i dziecku.
Dziecku które umarło na skutek aborcji.
Jest to książka o miłości Boga.
O przebaczeniu
Jest to ksiązka o Mamie która pokochala swoje dziecko późno ale pokochała je
całym sercem...........
Obserwuj wątek
    • smutna44 Re: ksiązka TILLY 25.03.05, 08:28
      Dziękuję...
      Miłość Boga jest niezmierzona, ja to czuję i wiem...
      Bóg dał mi po tym wszystkim, mnie-poharatanej do cna- cudownego, szlachetnego
      męża...
      Bóg podniósł mnie i poprowadził za sobą...
      • demoniczna27 Re: ksiązka TILLY 25.03.05, 09:10
        hmm ja urodziłam sie po to by być doświadczaną przez życie
        jeszcze 7 lat temu byłam wesołą dziewczyną pewną sibie
        tak samą wrzeszczaca jak co poniekitóre dziewczyny tu na forum co ja bym na
        pewno zrobiła a co nie
        ale zycie jest naprawde przewrotne
        niewyobrażalnie
        nie widze w swoim zyciu Bogasad(
        widzę same trudnosci, bele zwalana pod nogi i siebie calkiem sama
        nawet z tym ciezarem musze sie zmagac sama
        eeeh
        nie ma co piekny mam nastroj w piatek rano
        • e2005 Re: ksiązka TILLY 25.03.05, 10:24
          Głowa do góry sama piszesz
          "ale życie jest naprawde przewrotne
          > niewyobrażalnie"
          Jeszcze nie wiesz, co może cie spotkać dobrego, a wiem, że tak będzie
          Co do Boga, to jedni potrzebują a inni nie. Nie znaczy to że z tego względu są
          lepsi i gorsi. Myślę że jeśli Bóg jest to wszystkich kocha jednakowo i nie
          musisz na to zasługiwać. Po prostu tak jest.Więc GŁOWA DO GÓRY jescze belki
          same sie usuną a po burzy zawsze wychodzi słońce. Pozdrawiam i życzę słońca
          bardzo, bardzo szybko.
        • joanka741 Re: ksiązka TILLY 25.03.05, 16:09
          Te wrzeszczace to ja???smile).Owszem deklaruje sie ze bym nie zrobiła i wiem co
          mówie.Pisałam w innym wątku ze mam 3 nieplanowane dziecko.Ze pojawiło sie ono w
          momencie cięzkim dla nas.
          A jeszcze dokładniej naświetlajac sprawe ,ginekolog do którego poszłam po
          zrobieniu testu ok 3/4 tydzień ciąży(test był niewyraźny-bardzo słaba
          linia),zapytała czy planowaliśmy to dziecko.
          Kiedy odpowiedzieliśmy ze nie (byłam z mężem),2 małych dzieci w domu (synka
          jeszcze karmiłam),pani doktor zapytała czy chcemy to dziecko.
          Powiedziałam ze skoro jest to bedzie,naprawde w momencie robienia testu nie
          czułam euforii..........
          Lekarka cały czas sugerowała aborcje,powiedziała ze mam duza nadżerke,że
          wygląda na cytologie 3 gr,że ciąża to 9 msc,że nie wiadomo co przez ten czas se
          może z te nadżerka podziać (sugerowała stan przdrakowy),postraszyła mnie ze do
          szpitala na pobranie wycinka z nadzerki musze iść.
          Kobieta widać kasy potrzebowała.
          Wyszlismy z gabinetu w ciężkim szoku,ja widziałam sie już w trumniesmile),i męża z
          3 dzieci nad grobem.
          Mąż w samochodzie sie rozpłakał.......
          Myśl co robić?????Strach że rak,strach ze umre...myśl czy usunąć?czy zabić?
          Ja to wszystko przezyłam,nawet nie musiałąm lekarza szukać ...jak widać........
          Kiedyś mądry wierzący człowiek porównał myśli które nam przychodzą do głowy z
          ptakami.Nie można zabronić im latać nad naszymi głowami,ale mozna zabronić im
          siąść na naszej głowie.
          Mysli każdemu do głowy przyjdą różne,ale nie wszystkie musimy przyjać i za nimi
          iść,zawsze jest czas na zastanowienie i wybór.
          Córeczka 6 kwietnia kończy rok,smile)jest naszym najukochańszym skarbem i coś sie
          zmieniło w moim mysleniusmile),bo kiedyś chciałabym mieć może jeszcze 1
          dzieckosmile),a może samo zechce nam zrobić niespodziankesmile)i pojawi sie jako
          kreseczka na teściesmile).....
          A co do Boga......opowiem kawał
          Pewien człowiek modlił sie do Boga i prosił o wygraną w totolotka,nic jednak
          sie nie działo.Wreszcie kiedy juz uznał że Bóg mu nie chce ,albo nie może pomoc
          usłyszał głos: Daj mi szanse i KUP LOS
          Czasem mamy pretensje do Boga ze nam nie pomaga,ale może trzeba ten los kupić?
          Nie znam Twoje sytuacji jest zapewne trudna,ale czasem my nie widzimy
          rozwiazania a ono jest kilka kroków od nas.Czasem coś co sie wydaje tragedia
          obraca sie na dobre,a czasem po latach dopiero rozumiemy dlaczego tak a nie
          inaczej działo sie w naszym życiu.

          Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688
          • kizdam47 Re: ksiązka TILLY 25.03.05, 17:26
            Gratuluję podjęcia słusznych decyzji. Podziwiam Cię.
            Ale tak jak mówiłam: wsparcie, wsparcie, wsparcie...Mnie to jest do zycia
            nieodzowne. Bez tego jestem małą, słaba kobietką. Taka jest prawda i nie staram
            sie kreować na silną, nowoczesną i wyzwoloną.
            I nie ma to nic wspólnego (jak ktoś sugerował) z tym, kto ile w domu zarabia i
            czy jest się typem kobiety "słuchającej męża".
            Zresztą każdy rozumny człowiek zdaje sobie z tego sprawę.

            Wspaniałe dzieci, gratuluję.
          • demoniczna27 Re: ksiązka TILLY 25.03.05, 19:08
            joanko i cudownie że podjęłaś słuszną decyzję
            ja niestety nie miała wsparcia a w perspektywie samotne wychowywanie dwojki
            dzieci
            i nie chodzi o finanse choc i tu nie jest najlepiej
            ale o to że mąż jest ze mną w separacji od 9 mesięcy
            mieszka w innym mieście
            ja tu jestem sama z ćóreczką i już teraz jest mi abrdzo ciężko
            niestety nie jestem na tyle silna aby umieć się zdecydować na drugie dzieckow
            takiej sytuacji
            niestety
            gdyby była zgoda, gdybym tu nie była sama
            gdybym nie jechała na zabieg całkiem sama
            chciałam uciec
            płakałam jak jechałam sama po narkozie pociągiem
            przyjechałam do domu połozyłam się i mogłam nawet umrzeć
            nawet chciałam umrzec razem z tym dzieckiem
            gdybym nie byłam tak choerlnei samotna,,,, i tak słaba eeeh
            • joanka741 Re: ksiązka TILLY 25.03.05, 21:27
              Tak smutno jak sie czyta takie historie sad(,szkoda że nie trafiłaś na dobrego
              lekarzasad,szkoda że nie znalazł sie ktoś,komu mogłaś zaufać i ktoś kto chciałby
              pomoc......
              Moja sytuacja była inna,bo ja nie zastanawialabym sie czy np
              4 ,5,5,7.....itd.dziecko to jest dużo ,drogo i niewygodnie.
              Ja miałam dylemat co robić jeżeli to rak,czy liczyć na to ze nie i urodzić
              dzidzie ,czy jeżeli bedzie cytologia zła zrobić tak jak sugerowała lekarka.
              Swoją drogą niezła materalistka.Podobno ,jak sie potem orientowałam ,to juz
              sobie dom wystawiła za takie pieniązki(kolejny oczywiściesmile)
              Moj dylemat i strach trwał tydzien-az do wyników cytologi 2 gr.
              Do tej pory zastanawiam sie ,ile ona kobiet tak zrobiła na szaro.........
              Nie musiałam wiec mysleć dalej,zapewne urodziłabym córeczke liczą na to ze
              przeciez gr 3 to jeszcze ne nowotwor.Jednak to sie łatwo mówi a trudniej robi.
              Mnie najbardziej przerażało nie ewentualne odejście,ale to że moje dzeci
              malutkie zostana bez mamy.
              Teraz juz bym nie miała takiego dylematu,te zdjęcia sa wstrząsające...........
              Ostatecznie umrzec i tak trzebasmile
              • demoniczna27 Re: ksiązka TILLY 25.03.05, 23:06
                sliczne dzieciaczki
                a to najmlodsze cudowne
                tez bym chciala takiego bobaskasad(
                może się jeszcze uda
                jakos odkupic grzechy i miec jeszcze dziecko , kto wie
                • joanka741 Re: ksiązka TILLY 26.03.05, 06:55
                  Demoniczna a ja mysle że Jezus juz odkupił nasze grzechy,właśnie na krzyżu
                  umarł za to co zrobiłaś.A nigdzie na świecie nie mozna wsadzić kogoś do
                  więzienia ,czy skazać na śmierć 2 razy za to samo przestepstwo.
                  Po prostu Jezus juz za Ciebie to zrobił...........ODCIERPIAŁ I ODKUPIŁ
                  Może popatrz na to w ten sposób i przyjmij przebaczenie od Niego.
                  Bo ze żałujesz to widać ,słychać i czuć.A Boże przebaczenie jest dla takich
                  osób.
                  Czasem ludzie chodzą do spowiedzi ale w ich sercach nie ma prawdziwego
                  żalu,wychodza z kościoła i dalej robią to co robią....
                  A Bóg zna serce i myśli i wie...... co czujesz
                  Napisałaś ze nie widzisz Boga w swoim życiu,a ja mysle ze najpierw Duch Swiety
                  przychodzi i przekonuje o grzechu(i chyba własnie w tym momencie jesteś)
                  Bóg nie zostawia ,to my sie odwracamy kiedy ukladamy życie po swojemu........
                  Ale ZAWSZE możemy wrócić,tylko że to nasza decyzja.
                  Mam nadzieje że mnie zrozumiesz,ja tu absolutnie kazania nie chciam napisać.
                  To tylko takie rozmyslania na temat odkupienia,winy i przebaczenia
                  Na czasie bo jutro obchodzimy ZWYCIĘSTWO ŻYCIA NAD ŚMIERCIĄ

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka