Dodaj do ulubionych

dziś mija dokładnie miesiąc....

13.05.08, 21:48
....od mojej farmokologicznej aborcji - wiedziałam, że będzie mi
ciężko, bo już kiedyś sięgnęłam po te tabletki. Wtedy twierdziłam,że
już nigdy wiecej tego nie zrobię, rozpaczałam, chciałam miec kolejne
dziecko (mam już 2 kochanych synków), jednak gdy okazało się, że
znów jestem w nieplanowanej ciąży stchórzyłam i niestety znów to
zrobiłam.
Wiem, że wiele osób zada pytanie jak to w ogóle możliwe, jak mogłam
drugi raz tak postąpic a jednak stało się.....
Czasu niestety nie cofnę, choc tylko Bóg wie jak bardzo bym
chciała... Nienawidzę się za to podwójnie i chyba nie potrafię z tym
życ, choc muszę.....
Obserwuj wątek
    • mazia1986 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.05.08, 22:06
      Zrobiłam to raz i kolejny bym nie mogła wolała bym oddać do adopcji.
      Jest mi bardzo ciężko a ty zdecydowałaś sie na to już 2 raz, nie
      wyobrażam sobie tego. Nie dałabym rady psychicznie, z resztą i tak
      już nie daje
      • kamm02 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.05.08, 23:28
        Też sobie nie wyobrażałam i teraz cierpię podwójnie. Chciałam tego dziecka, ale
        zabrakło wsparcia najbliższej mi osoby (tzn. ojca dziecka - moment znów był
        nieodpowiedni!)- wiem to mnie w żaden sposób nie usprawiedliwia, bo ostatecznie
        ja to zrobiłam, ja za to odpowiadam, ja teraz cierpię i jestem z tym sama i
        nawet płakac już nie potrafię... jak kiedyś
        Dlaczego to spotkało własnie mnie? no ale mam na co zasłużyłam
        • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 14.05.08, 09:04
          to nie jest tak że tylko Ty jesteś za to odpowiedizalna, partner
          ponosi taką samą odpowiedizalność jak Ty.
          Dasz radę, nawet jeśli zrobiłaś to dwa razy to dasz radę, masz
          dzieci które są tutaj z Tobą i dla Nich bedziesz życ, żeby zapewnić
          Im jak najlepsza przyszłość.
          Przytulam mocno
          Monika
          • kamm02 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 15.05.08, 10:07
            Dziękuję serdecznie za słowa otuchy, bo ten podwójny ciężar bardzo mnie
            przytłacza i odbiera chęci do życia. Czuję, że potrzebuję rozmowy może z
            psychologiem lub z mądrym księdzem (na rozgrzeszenie nawet nie liczę), ale
            zupełnie nie wiem gdzie się z tym udac...
            To straszne, a najgorsze jest to, że od tamtej pory mój mąż ani razu nie zapytał
            jak się czuję.... Dla niego jest po problemie, a ja myślę o tym Maluszku (a
            raczej o Obu) w każdej chwili mojego życia...
            Człowiek uczy się na swoich błędach, ale widac nie ja!
            • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 29.05.08, 21:23
              Czuję, że potrzebuję rozmowy może z
              > psychologiem lub z mądrym księdzem (na rozgrzeszenie nawet nie
              liczę), ale
              > zupełnie nie wiem gdzie się z tym udac...

              A dlaczego nie liczysz na rozgrzeszenie? Warunki otrzymania
              rozgrzeszenia nie mają zapisu o ponownym grzechu. Może przypomnę:
              do spowiedzi niezbędne są:
              żal za grzechy
              wyznanie tych grzechów przed księdzem
              postanowienie poprawy
              zadośćuczynienie

              Postanowienie poprawy to Twoja wola w kierunku zmiany. Bóg patrzy na
              nasze życie jak na drogę, którą idziemy, na to jak walczymy z
              naszymi słabościami, jak chcemy się zmienić i jak powolutku stajemy
              się lepsi. Na tej drodze upadamy, czasem wystarczy nam jeden upadek,
              żebyśmy poznali daną przeszkodę i nauczyli się ją omijać. Niestety
              bywa też tak, że czasami za pierwszym razem nie obejrzeliśmy
              dokładnie tej przeszkody, nie potłukliśmy się na tyle solidnie, żeby
              zapamietać sobie na czym się wywaliliśmy. No i wtedy potykamy się
              drugi raz o to samo no i znów leżymy - tyle, że tym razem boli
              bardziej, bo rozdrapały się strupy po poprzednim upadku, do tego
              dochodzi wściekłość na samego siebie za nieuwagę, brak roztropności,
              głupotę. No i wtedy przychodzi refleksja, że może jednak należałoby
              tę przeszkodę obejrzeć dokładnie, nauczyć się ją omijać i już więcej
              na niej nie rymnąć. Czasem ta refleksja przychodzi, a czasem musimy
              przewrócić się trzeci i czwarty raz, żeby wreszcie się nauczyć.
              Każdy z nas tak ma, każdy z nas kiedyś zlekceważył jakiś swój upadek
              i ze zdziwieniem stwierdził, że znów leży jak długi i to po takim
              samym błędzie. Jedyna rada na dziś to przyjrzeć się dokładnie
              błędom, może trzeba porozmawiać od serca z mężem, może pójść na
              psychoterapię, może na małżeński kurs, żeby nauczyć się siebie
              wzajemnie. Na pewno trzeba zrobić coś, żebyś nauczyła się już na
              przyszłość omijać tę rafę jaką jest aborcja, może właśnie dzięki
              temu, że tu zawitałaś coś się zmieni i powoli powędrujemy razem do
              Boga. Teraz to my Ciebie podnosimy i wleczemy do Boga, ale ani się
              obejrzysz a Ty też będziesz tu kogoś zbierała i pomagała mu w tej
              trudnej wędrówce. Na pewno jednak zostań z nami i mów o Twoim bólu
              innym kobietom, tym, które stoją przed decyzją, być może właśnie
              Twoje słowa zdecydują o tym, że jakieś dziecko będzie żyć, a mama
              tego dziecka nie przejdzie przez piekło aborcji - to właśnie jest
              Twoje zadośćuczynienie, czego Ci z całego serca życzę.
              • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 30.05.08, 17:47
                Lepiej bym tego nie ujęła smile))
        • buliczka22 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 23.08.08, 00:34
          prosze poradz mi skad jakies sprawdzone zrodlo gdzie moge kupic te
          tabletki?
      • buliczka22 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 23.08.08, 00:40
        prosze przeslij mi namiary gdzie kupilas i za ile te tabletki mam
        juz 9 cio miesieczna corke i znowu jesyem w ciazy prosze o odpowiedz
        moj nr gg 4098000
    • micra41 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 16.05.08, 07:54
      Nie mam ochoty Ciebie bardziej dołowac,ale nie bardzo wierzę w tą Twoją
      rozpacz.Jeśli tak bardzo cierpiałaś z powodu pierwszej aborcji to znając ten ból
      psychiczny nie zrobiłabyś tego po raz drugi.Uważam,że nie można aborcji
      traktowac jako środka antykoncepcyjnego.Kiedyś wypowiadałam się już na tym forum
      i moze powtórzę sie,nie jestem za ani przeciw aborcji to indywidualna sprawa
      każdej kobiety ale jeśli kobieta dokonuje kilku zabiegów to proszę niech potem
      nie krzyczy że rozpacza.Raz można postąpic wbrew sobie ale nie po pewnym czasie
      zrobic to samo.Ja Ciebie nie krytykuję tylko wypowiadam się na temat
      sytuacji.Powiedz jest już ci lżej po przeczytaniu odpowiedzi?
      • kamm02 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 16.05.08, 21:05
        Wiesz cierpi się zawsze tak samo, albo jeszcze bardziej... I na pewno nie
        traktuję tych czynów jako środka antykoncepcyjnego! Czasem antykoncepcja po
        prostu zawodzi i człowiek staje przed faktem dokonanym. A gdy braknie wsparcia
        to trudno podjąc samej decyzję o urodzeniu 3 dziecka, bo czasy są jakie są....
        Powody bywają różne - ostatnio zrobiłam to dla "dobra" mojej rodziny, choc teraz
        dla mnie samej takie tłumaczenie brzmi naiwnie, głupio, niedojrzale itp.(i wiele
        osób na pewno tak myśli).
        Wiem, że nic mnie nie tłumaczy, czasu też nie cofnę, ale powiem Ci jedno: nigdy
        nie pomyślałam o tym bedąc w swej drugiej ciąży (też była nieplanowana, zostałam
        bez pracy itd.), a wiele osób tak robi choc na pewno łatwiej jest wychowac dziś
        2 niż 3 dzieci....
        • micra41 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 19.05.08, 08:50
          Z tego co piszesz to już trzy Twoje ciąże były nieplanowane więc może zmień
          środek antykoncepcyjny.Piszesz,że nie masz wsparcia i z tego powodu współczuję
          Ci z całego serca bo z problemem zostajesz sama ale nie bądż sędzią dla swojego
          maleństwa.Ono w Tobie szuka wsparcia a Ty co robisz?usuwasz je ze swojego
          ciała.Pomyśl czym różnisz się od tych,którzy Ciebie nie wspierają.Według mnie
          niczym.Właśnie dlatego nie pracuję już jako położna.Nie poradziłam sobie z
          własnymi emocjami,nie mogłam słuchac kobiet,które po jednej aborcji szukały
          chętnych do wykonania im ponownie tego zabiegu.Ja naprawdę nie chcę Ciebie
          krytykowac,ale pomyśl co zrobisz gdy będzie kolejna "wpadka"?Pewnie jesteś dobrą
          mamą dla swoich dzieci więc bądż tez nią dla tego ,które znowu moze sie
          przytrafic .Radzisz innym kobietom na forum a sama robisz to dwa razy,wiesz tego
          nie rozumiem.
          • kamm02 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 26.05.08, 00:47
            Wiem, że trudno jest zrozumiec moje postępowanie, teraz już wiem
            też, że na pewno tego nigdy więcej nie zrobię. Poradziłam tylko
            jednej osobie na forum, bo nasze Maluchy byłyby w tym samym wieku
            (Jej na szczęście będzie!) i to mnie skłoniło, by napisac do niej
            parę słów, choc wiedziałam, że ja mam najmniejsze prawo do tego aby
            cokolwiek doradzac innym. Cieszę się jednak bardzo, że Ona mimo
            kłopotów podjęła decyzję o urodzeniu Dzieciątka, bo ja już czasu
            cofnąc nie mogę...
        • patrycja855 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 26.05.08, 00:50
          > to trudno podjąc samej decyzję o urodzeniu 3 dziecka, bo czasy są
          > jakie są....
          czasy są takie jacy są ludzie, nie tak dawno czasy były jeszcze
          trudniejsze (przynajmniej materialnie) a dzieci nie były zabijane,
          • iskierka40 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 28.05.08, 16:13
            czasy zawsze były cieżkie,to nie jest wytłumaczenie !!
          • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 28.05.08, 23:24
            patrycja855 twierdzisz że nie tak dawno były czasy kiedy nie
            zabijano dzieci, nie rozśmieszaj mnie!!!!!!!!!

            Czasy teraz mamy chore, oczywiście, że chore, ale na to ze czasy sa
            chore nie pracuje tylko to młode pokolenie ale i starsze też więc
            nie zwalaj winy tylko na tych którzy zabijają dzieci, bo żeby zabic
            dziecko trzeba mieć namieszane w głowie, a żeby mieć namieszane w
            głowie, ktoś musi w tych głowach namieszać! Wina nie spada tylko na
            tą która to zrobiła, problem jest bardziej złozony niż może się
            wydawać, ale oczywiście najprosciej jest walnąć drugiemu "prawdą" po
            głowie i otrzepać się.

            kamm02, masz prawo podpowiadac innym, żeby nie podejmowały takich
            decyZji jaką Ty podjęłaś, niby dlaczego masz nie podpowiadać? Masz
            stać z załozonymi rekoma, jesli masz ochotę na czynienie dobra??
            Uważam, że robisz bardzo dobrze pisząc.

            Pozdrawiam
            Monika
            • micra41 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 29.05.08, 10:11
              iktoto masz rację ale tylko w jednym,jeśli ktoś raz zrobi błąd życiowy i potem radzi innym opierając się na własnych doświadczeniach to jest ok ale gdy powtórzy go to dla mnie to "recydywa".Jeśli drugi raz ktoś robi to samo mając już doświadczenie to jak to nazwac? Czasy są może i trudne ale za aborcję też trzeba płacic.Na to kobiety akurat znajdują środki i to jest zastanawiające.Dlaczego kobieta będąc w niechcianej ciąży użala się tylko nad sobą?a to poczęte maleństwo komu ma się wyżalic?mamie? przecież jego mama nie chce,pozbywa się go jak niepotrzebnego mebla.Dlaczego przed zabiegiem mamy nie szukają ratunku nawet tu w necie tylko piszą gdy już jest po fakcie.Jeśli mąż nie jest wsparciem w tych trudnych chwilach dla kobiety to dlaczego nie wyeliminuje go ze swojego życia tak jak ona to robi z tym nienarodzonym dzieckiem? Wiem mam wiele pytań ale pozostaną one bez odpowiedzi
              • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 29.05.08, 10:33
                Zżarło mi właśnie list sad(

                Powiedz mi micra, skoro kobieta zrobiła to dwa razy to nie zasługuje
                na miłosierdzie i należy ją skreślic? I nie ma prawa radzić innym
                przed podjęciem tej decyzji?

                Pozdrawiam
                • micra41 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 29.05.08, 19:47
                  Jasne,że takiej kobiety nie należy skreślac to jej wybór,jej życie i jej
                  sumienie.Nie można jednak ciągle wszystkiego zwalac na złego męża,nieodpowiednie
                  czasy i ciężka sytuację.Trochę samokrytycyzmu nie zaszkodzi.
                  • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 29.05.08, 20:36
                    "Trochę samokrytycyzmu nie zaszkodzi."

                    Przeczytaj w takim razie jeszcze raz wszystkie swoje odpowiedzi i
                    zastosuj powyższą uwagę do siebie.
                    Czasem jest tak, że człowiek upada po raz drugi potykając się o ten
                    sam kamień. Nie zdarzyło Ci się nigdy popełnić jakiegoś błędu dwa
                    razy? Mnie dopadło to wiele razy, nie raz czy dwa. Czasem jest tak,
                    że dopiero po fakcie człowiek się otrzepuje i z przerażeniem
                    stwierdza, że "do ch... znowu!"
                    • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 29.05.08, 21:05
                      Jasne,że takiej kobiety nie należy skreślac to jej wybór,jej życie i
                      jej
                      sumienie.Nie można jednak ciągle wszystkiego zwalac na złego
                      męża,nieodpowiednie
                      czasy i ciężka sytuację.Trochę samokrytycyzmu nie zaszkodzi.

                      Nie, to nie tak, to ich wybór, to ich życie, nie widze żeby kam
                      zwalała wszystko na męża, to była ich decyzja nie jej.

                      A może zróbmy listę grzechów i ich ilości, ciężkość grzechu tym
                      bardziej weźmy pod uwagę i bedzie wiadomo od kiedy mamy prawo radzić
                      innym? Powyżej jakiegoś progu nie wolno i basta sad(((((

                      Kiedy słyszę kogoś krzyczącego to odnoszę wrażenie że ten krzyczący
                      ma jakieś ale do swojej osoby i odgrywa się na innych.
                      • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 30.05.08, 03:05
                        "Nie zdarzyło Ci się nigdy popełnić jakiegoś błędu dwa
                        razy?" - twoj_anioł_stroz uważasz, że dziecko jest błędem?

                        To teraz zacznę od samego początku. Poczytałam tutaj troszkę wszystkie
                        wypowiedzi itd. i uważam, że to wszystko jest dziwne.
                        Kobieta, która ma "nieplanowane" ciąże powinna po pierwszej "wpadce" zmienić
                        środki antykoncepcyjne, a tym bardziej po "wpadkach" kolejnych. Szkoda tylko, że
                        przez to ucierpiało maleństwo.
                        Nie potępiam ani nie bronię kobiet, które wykonały zabieg aborcji na SWOICH
                        dzieciach - żal mi ich. Niestety.
                        Nie można wszystkiego zwalić na ciężkie czasy, na brak wsparcia, na problemy
                        itd. i popełniać tak poważny błąd po raz kolejny. No wybaczcie, albo ze mną jest
                        coś nie tak, albo po prostu komuś coś się pomieszało =\ Tutaj też nie chodzi o
                        to, aby pisać, że kobieta jest "zmuszona" do aborcji, bo ktoś od góry (w tym
                        przypadku władze) ją do tego skłonił! Prawdę mówiąc czasy w kwestii materialnej
                        niewiele się zmieniły i nie ma, co zwalać na nie winy! Dla mnie to żenada.

                        Ja mam 19 lat. Zdałam maturę i od października miałam iść na studia. Jestem
                        teraz w 6 tygodniu ciąży. Razem z moim partnerem nie możemy się dogadać (i dla
                        mnie i dla Niego to duża zmiana w życiu, zwłaszcza że On jest w moim wieku).
                        Dostaliśmy "propozycję" usunięcia ciąży - jest osoba, która mogłaby wykonać ten
                        zabieg niemalże natychmiast =\ Rzecz jasna ja kategorycznie odmówiłam, mój
                        partner natomiast... nie. Rozmawiał ze mną wiele razy o tym, nie ma co ukrywać -
                        On nie chce dziecka, nie teraz - praktycznie zostałam z tym sama (rodzina
                        jeszcze nie wie). W momentach kiedy był mi najbardziej potrzebny po prostu Go
                        nie było sad To przykre, ale prawdziwe. Sama zmagałam się z myślami o tym, co
                        dalej, jak ja dam sobie radę, jak powiedzieć rodzicom, jaka będzie ich reakcja,
                        co dalej robić ? itd. Jednak ani przez chwilę nie pomyślałam o usunięciu tego
                        Szkrabka spod mojego serca - skoro razem z chłopakiem dałam początek życiu to
                        mam zamiar jeszcze to życie wychować i dać szansę! Nieważne, że mi może być
                        ciężko - ważne, żeby ono było i żyło!

                        Teraz na szczęście chłopak "dorasta", że tak powiem to i Jego podejście do
                        sprawy się zmienia... smile
                        • micra41 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 30.05.08, 08:46
                          angela_5 jesteś taka młodziutka a zarazem tak dojrzała psychicznie.Twój chłopak pewnie potrzebował trochę więcej czasu by oswoic się z nową sytuacją ważne,że Ty stanęłaś na wysokości zadania.Ja też miałam 19 lat gdy ślubowałam osiem miesięcy póżniej urodziłam synka,studiowałam czasami było bardzo ciężko ale dałam radę.Dziecko to nie problem a przywilej,że można je miec.Jest tyle kobiet walczących o to by ono w końcu się urodziło.Wracając do poprzednich odpowiedzi-jasne,że popełniam błędy jak każdy człowiek ale jeśli raz konsekwencje mojego błędu tak bardzo bolą to omijam ten przysłowiowy "kamyk"szerokim łukiem.Jak można porównywac zwykłe błędy życiowe z wielokrotną aborcją?I to nie ja krzyczę bo mam poukładane priorytety,krzyczą kobiety,które decydują sie na ten zabieg.Dla ścisłości nie krytykuję kam tylko sytuację bo o to chyba chodzi?A może moje skrzywienie zawodowe nie pozwala mi myślec racjonalnie?Pewnie gdybym nie była tak wrażliwa to do dziś pracowałabym jako położna ale niestety ja chciałam witac dzieci na tym świecie a nie je likwidowac.
                          • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 30.05.08, 09:31
                            > cych o to by ono w końcu się urodziło.Wracając do poprzednich
                            odpowiedzi-jasne,
                            > że popełniam błędy jak każdy człowiek ale jeśli raz konsekwencje
                            mojego błędu t
                            > ak bardzo bolą to omijam ten przysłowiowy "kamyk"szerokim
                            łukiem.Jak można poró
                            > wnywac zwykłe błędy życiowe z wielokrotną aborcją?

                            "Zwykłe błędy życiowe" - a co jest zwykłym błędem, a co już
                            niezwykłym? Dlaczego chcesz wartościować zło? Zło jest złem i już,
                            to Bóg ma prawo osądzać, nie my. Nam tego robić nie wolno. Bóg
                            patrzy na nasze życie jak na długą drogę, na której spotykamy
                            określonych ludzi, mamy określone cechy charakteru, zostaliśmy
                            wychowani przez konkretnych ludzi. Bóg widzi nasze zmagania, nasze
                            słabości i naszą walkę z nimi. Ocenia całość, a nie poszczególne
                            elementy naszego życia. To nie jest tak jak w taryfikatorze
                            policyjnym, że za dane przewinienie to tyle punktów karnych. To samo
                            przewinienie u dwóch różnych osób zostanie ocenione zupełnie inaczej
                            i warto o tym pamiętać. Nie porównuj wagi złego postępowania, nie
                            twórz hierarchii błędów, bo to ślepy zaułek.
                        • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 30.05.08, 09:19
                          > "Nie zdarzyło Ci się nigdy popełnić jakiegoś błędu dwa
                          > razy?" - twoj_anioł_stroz uważasz, że dziecko jest błędem?

                          A możesz mi napisać,gdzie ja powiedziałam, że to dziecko było
                          błędem? Źle mnie zrozumiałaś, widocznie nie dość jasno napisałam o
                          co chodzi, możliwe też, że nie dość dokladnie przeczytałaś to co
                          napisałam. Błędem była aborcja - mam nadzieję, że teraz jest jasne
                          to zdanie. Błędem, za który innym nie wolno potępiać, zabraniać
                          wypowiedzi tudzież mieć choćby krztynę satysfakcji gdy porównamy
                          nasze życie i postępowanie z postępowaniem autorki wątku. Nam nie
                          wolno siebie porównywać z innymi, ponieważ tak naprawdę nie wiemy
                          jakie życie miala autorka, jakie dzieciństwo, jaki charakter, jakich
                          ludzi spotkała na swojej drodze. Takie porównywanie siebie do kogoś
                          (w naszym mniemaniu) gorszego jest ogromną pokusą, jest ludzkie, ale
                          błędne. Przecież nie możesz na 100% powiedzieć, że znasz autorkę
                          wątku, wiesz wszystko o jej charakterze, uczuciach, emocjach, burzy
                          hormonów na poczatku ciązy (są kobiety, które łatwiej znoszą
                          niespodziewaną zmianę w życiu, ale nie wszystkie i w rownym stopniu)
                          o jej uczuciach do męża, o uczuciach męża do niej, o rodzinie, o
                          środowisku w którym żyje, wreszcie o jej życiu duchowym, które może
                          stanowić ogromne wsparcie, ale może też być dużą przeszkodą. To
                          wszystko kształtuje człowieka, kształtuje jego sposób patrzenia na
                          życie, na ludzi i na swoje problemy. To wszystko wreszcie ma wpływ
                          na to jakie podejmujemy decyzje. Ty jesteś dumna z tego, że choć
                          zaskoczyła cię ciąża, choć Twój partner chciał aborcji Ty mu się
                          oparłaś, miałaś na tyle siły, żeby powiedzieć nie. To bardzo dobrze,
                          że tak zrobiłaś. Niestety jednak nie daje Ci to prawa do
                          porównywania się z innymi ludźmi. Piszę to z własnego doświadczenia.
                          Sama kiedyś dostałam lekcję, bardzo trudną lekcję, która skutecznie
                          wyleczyla mnie z porównywania się do innych ludzi. Powiem tylko
                          tyle, z całego serca życzę Ci, żeby takie doświadczenie zostało Ci
                          oszczędzone, żebyś nigdy nie musiała sama przed sobą przyznać, że
                          bardzo skrzywdziłaś kogoś zbyt szybkim osadem. Kac moralny w takiej
                          sytuacji jest bardzo trudny do zniesienia sad
                          • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 30.05.08, 12:23
                            ech
                          • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 31.05.08, 13:57
                            twoj_aniol_stroz - ja się nie porównałam z kam. Nie powiedziała, że ja jestem
                            taka, więc najpierw czytanie ze zrozumieniem później wypowiedzi (to tak działa).
                            Ja tylko napisałam, że nie popieram jej decyzji i argumentów, które podała, bo
                            dla mnie one nie mają znaczenia. I tutaj nie chodzi o to, jaki ktoś miał
                            dzieciństwo itd. tutaj chodzi o to jakim się jest...
                            Zauważyłam, że cały czas bronisz autorki tego wątku (Twoje prawo), ale uważasz,
                            że zrobiła dobrze??
                            • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 31.05.08, 15:17
                              Może my Jej bronimy dlatego, że wymieniłyśmy z Nią o kilka postów
                              więcej niż tutaj na forum i widac po tej dziewczynie, że żałuje
                              pomimo podawanych tutaj kilku argumentów, które nie są ważne,
                              ważniejsze jest to, że Ona żałuje.
                              Nikt nie uważa, że zrobiła dobrze, nawet ja tak nie uważam ale i tak
                              bedę Jej broniła. Nie popieram postepowania ale i nie oceniam za
                              kilka być może źle skleconych słów, może pod wpływem chwili.
                              Ważne jest aby na wstępie nie zrazić takiej osoby, że się nie
                              zamknęła, bo pomimo wszystko nie zasługuje na odrzucenie przez nas,
                              wystarczy że sama siebie karze za to co zrobiła, dlaczego mamy Ja
                              dobijać.
                              Ja też nieraz coś napiszę zbyt szybko, ktoś mnie na dzień dobry
                              odrzuca, a ja nie zdąrzyłam rozwinąć tematu ale już klamka zapadła,
                              jestem winna, etykietkę dostałam.
                              Jeśli taka osoba czuje się winna, to każde słowo Ją rani, być może
                              dzięki nam kiedyś kiedy zajdzie w ciążę nawet przez myśl Jej nie
                              przejdzie, żeby zrobić coś głupiego, a moż odrzucenie spowoduje, że
                              zrobi coś innego, głupszego, bo ma dość, bo została odrzucona,
                              niechciana.

                              Pozdrawiam
                              Monika
                            • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 31.05.08, 21:08
                              A czym w takim razie było pisanie o tym, że masz 19 lat jesteś w
                              ciąży, partner chciał, żebyś tę ciążę usunęła, ale Ty zdecydowałaś
                              się urodzić? W wątku o aborcji jest to automatycznie odczytywane
                              jako porównanie siebie do niej. Jeśli chciałaś opowiedzieć swoją
                              historię to załóż oddzielny wątek, tu w tym watku dla mnie jest to
                              porównywanie siebie do Kam.
                              A dlaczego bronię Kam? Bronię, bo cierpi, leży jak długa, widzi zło,
                              które zrobiła i dodatkowo zbiera kopniaki od innych.
                              Pytasz czy uważam, że dobrze zrobiła. Widzisz, zasada jest jedna:
                              zły jest czyn, nie człowiek. Moje zdanie na temat aborcji wykładałam
                              tu już kilkakrotnie, ale powtórzę jeszcze raz: jestem zdecydowaną
                              przeciwniczką aborcji, uważam, że jest to tak okaleczające
                              działanie, że kobieta na nie nie zasługuje w imię wygody ojca
                              dziecka, ukończonych studiów, ambicji rodziców itd. Po zabiegu to
                              kobieta cierpi, to ona nie umie się pozbierać, zostaje z problemem
                              sama. Uważam też, że moim obowiązkiem jest pomóc takiej kobiecie się
                              podnieść i iść dalej.
                        • ela696 angela_5 31.05.08, 16:04
                          Twoja dojrzałość powinna być przykładem dla innych. Masz bardzo dobrą hierarchię
                          wartości. Tak trzymaj. Powodzenia!
        • snygging Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 03.06.08, 00:10
          Wiesz, ja nie wątpię w Twój ból. Ale boję się, że wiem, czemu to zrobiłaś
          ponownie - bo w pewien sposób się tak ukarałaś. Oczywiście - nie znam Cię, nie
          jestem psychologiem, jednak taka myśl mnie naszła, kiedy czytałam Twojego posta.
          Nawet nie próbuję zrozumieć Twojego bólu, ogromu cierpienia.

          Ty samą siebie karzesz za to, co zrobiłaś wtedy.
          Może powinnaś porozmawiać ze specjalistą?
    • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 31.05.08, 21:38
      wiecie kobietki, jak tak teraz to wszystko sobie czytam, to mam
      wrażenie że moja pisanina jest bezsensowna.
      Może to źle że sobie aborcję poukładałam w głowie, zaakceptowałam to
      co zrobiłam, chociaż nadal żałuję że to zrobiłam, i będę tego
      żałowac, idę dalej przez życie, może niektórzy woleliby żeby użalała
      sie nad sobą do końca życia, wtedy lepiej bym tutaj wypadła, bo
      wybitnie wtedy widać że NAPEWNO żałuję, a wydaje mi się że można być
      szczęśliwym nawet jeśli ma sie za sobą coś takiego, bo ja jestem,
      cieszę się z zycia i staram się być lepszym człowiekiem, na ile mi
      sie to udaje nie wiem. Dziecka tego nie ma ze mną, nie cofnę tego,
      dostałam szkołę przez kilka lat dzięki czemu musiałam to poukładac w
      głowie.
      Komuś jest żal tych co to zrobiły, może przez to sama czuje się
      lepszą osobą, jednak powinno się uważać na to że ktoś jest lepszy,
      ktoś inny jest gorszy, to bardzo dobrze, że niektórzy są dojrzali na
      tyle, żeby się czemus przeciwstawić.
      Nasuwa mi się tutaj coś odnośnie żalu za innych ludzi, ostatnio
      byłam u księdza, bardzo mądrego księdza, mówiłam Mu o wszystkim, o
      całym życiu i Jemu nie było mnie żal, On nie czuł się lepszy ode
      mnie, On mnie akceptował, naprowadzał, podpowiadał bez oceniania,
      był pełen miłości, pozytywnych uczuć, pełen miłosierdzia, wiele słów
      ciepłych padło, bo spojrzał na mnie przez pryzmat całego mojego
      życia, może dlatego tak patrzył na mnie, bo sam jest pełen pokory?
      Nasunęły mi się dwa Jego wiersze:

      ZŁO
      Są we mnie pokłady zła
      im jestem starszy
      tym wyraźniej je widzę
      jest we mnie złość
      gniew
      niechęć
      odraza
      dystans
      pazerność
      obojetność
      niechęć
      pamiętliwość.

      pytam się
      skąd się to wszystko bierze?
      Jakie jest ich źródło?
      czy powodem jest upadła natura?

      Nie tylko
      to brak pracy nad sobą
      to niewyrwane korzenie zła
      które stale odrastają.


      DOBRO

      Są też we mnie pokłady dobra
      Jakie?
      wrażliwość na ludzką niedole
      gotowość pomocy i dzielenia się
      współczucie
      troska o poniżanych
      pragnienie sprawiedliwości i pokoju
      szukanie pojednania
      sprzeciw wobec zła i przemocy
      wszelkich pozorów
      chrześcijańństwa na niby
      jest we mnie
      uznanie dla ludzkiego trudu
      szukanie tego, co ważne
      tęsknota za ludzkim braterstwem
      i za tym co łączy, a nie dzieli.


      Dla tych, którzy chcą odkryc siebie polecam książkę o. Augustyna
      Pelanowskiego "Umieranie ożywiające",

      pozdrawiam
      Monika

      • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 31.05.08, 23:04
        O ludzie.... ech... A ja myślałam, że to ja jeszcze jestem młoda i nie wszystko
        rozumiem. Widzę, że nie. Po pierwsze NIGDY nie porównałam siebie do Kam (to dla
        jasności!), a po drugie - nie chodzi o wypowiedziane w pośpiechu słowa itd.
        (każdy w nerwach, stresie, strachu, rozpaczy itd. pisze różne rzeczy,
        niekoniecznie takie jakie chce, albo nie potrafi myśli 'ubrać' w słowa), tylko
        chodzi o to co się stało. O sam czyn. Ja nie potępiłam Kam za to, co zrobiła -
        Jej decyzja. Po prostu wyraziłam swoje zdanie, którego nie mam zamiar zmieniać.
        A czytając niektórych osób wypowiedzi po prostu 'krew mnie zalewa' =\ Wiem, że
        ta decyzja będzie na Niej ciążyła do samego końca itd., że nigdy o tym nie
        zapomni i sama myśl, pamięć o tym wystarczająco sprawia Jej ból, ale... NIE
        POJMUJĘ DLACZEGO ZROBIŁA TO PO RAZ KOLEJNY?! Wybaczcie, ale tego zrozumieć nie
        mogę, bo jeśli raz żałuje się popełnionego błędu, który jest fatalny w skutkach
        (w tym wypadku tak jest) to po raz kolejny się tego nie robi.
        Co do samej Kam - wiem, że Jej ciężko, że to cholernie boli, że cierpi, że nigdy
        sobie tego nie wybaczy itd., ale naprawdę nie rozumiem takiego postępowania.
        • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 01.06.08, 11:17
          angela jesteś wciąży więc niech Cie krew nie zalewa, bo to dziecku
          szkodzi, więc daj spokój, po co się wkurzasz.

          Chodzi głównie o to, żeby niepotrzebnie nie oceniać innych, nam się
          wydaje, że ktoś jest gorszy, a w oczach Boga prawda może byc
          zupełnie inna, Bóg patrzy na nas całościowo, my zerkamy na siebie z
          perspektywy jednego czy kilku grzechów, znamy wyrywek człowieka,
          więc najprościej jest kogoś takiego zanegować, niepotrzebnie ocenic,
          i o to mi chodzi, niepotrzebnie nie oceniać!!!
          Ja nie wiem czemu zrobiła to poraz kolejny, najważniejsze dla mnie
          jest to że żałuje i chce zmiany i należy takiej osobie pomóc się
          podnieść. My nie musimy rozumieć, dlaczego tak się stało, jest
          chwila obecna, stało się i trzeba taką osobe ukierunkować żeby nigdy
          więcej tego nie zrobiła, a nie oceniać, nie ma sensu próbować
          rozumieć, bo być może nawet Ona tego nie rozumie. Po co się nad tym
          zastanawiać, trafiła na forum osoba, która cierpi i należy Jej
          pomóc, mi to wystarczy, żeby napisać Jej kilka ciepłych słów,
          spróbować otworzyć Ją na cierpienie, na zrozumienie, na odcierpienie
          i uwolnienie i nalezy mieć nadzieję że to się nigdy nie powtórzy.

          Wystarczy że Bóg pojmuje, my nie musimy smile)
          • micra41 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 01.06.08, 14:32
            iktoto -jednym z Przykazań Bożych jest NIE ZABIJAJ,więc po co powołujesz się
            na Boga? Niby co On pojmuje? Wątek dotyczy jednego problemu czyli wielokrotnej
            aborcji a Ty poruszasz wszystko co Ci przychodzi do głowy.Miłej niedzieli
            pozdrawiamsmile
            • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 01.06.08, 19:25
              Zgadzam się w tym momencie z micra41. Ja nie staram się zrozumieć, bo wielu
              rzeczy człowiek nie potrafi zrozumieć i to sie nie zmieni, nie oceniam też Kamm,
              bo to nie o to chodzi (już to pisałam), ja po prostu staram się wszystko ogarnąć
              w jedną całość. Osoba raz żałująca nie powinna, nie może ponownie popełnić tego
              samego błędu! No nie przesadzajmy. Owszem, należy teraz pomóc Kamm "stanąć na
              nogi" itd., ale ja nie umiem wypowiedzieć się ciepło o osobie, która popełniła
              takie coś, coś strasznego, bo zabiła własne dziecko, po raz kolejny. O to mi
              chodzi.. o to, że mimo żalu i bólu zdecydowała się na to znowu.

              Kamm, nie miej do mnie żalu, ja się staram to wszystko ogarnąć, ale po prostu
              nie potrafię. Dla mnie to wszystko po prostu jest.. nie takie, jak powinno. Nie
              wiem dlaczego się na to naprawdę zdecydowałaś, ale niemożliwe, żeby z powodu
              czasów jakie mamy - usunęłaś własne dzieciątko. sad Nie mam prawa Ciebie oceniać,
              potępiać, czy wychwalać itd., ale mam prawo wyrazić swoje zdanie. Pewnie, że
              życzę Ci, abyś jakoś uporała się z tym bólem, chociaż nie wiem czy to możliwe,
              żebyś przestała cierpieć itd., ale jakoś nie umiem patrzeć na to wszystko z
              Twojego punktu widzenia.
              • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 01.06.08, 21:25
                Ale dostałam po rajtuzkach, więc się jednak lepiej zamknę, żeby nie
                dolewać oliwy do ognia sad(

                miłego poniedziałku
                Monika
              • twoj_aniol_stroz Angela 01.06.08, 23:16
                Osoba raz żałująca nie powinna, nie może ponownie popełnić tego
                > samego błędu! No nie przesadzajmy.

                Jak widać może i popełniła, co oznacza dla nas jedno: należy jej
                pomóc tak, żeby już więcej go nie popełniła i to wszystko. Piszesz,
                że nie umiesz wypowiedzieć się ciepło o takiej osobie. Rozumiem, ale
                postaraj się w takim razie wziąć na wstrzymanie, postaraj się
                dowiedzieć coś więcej, bo może to nie jest do końca tak, jak Ci się
                wydaje. Wiem, że każdy człowiek w pierwszym odruchu myśli według
                własnych schematów, biorąc pod uwagę własną sytuację, charakter i
                dotychczasowe życie. Na podstawie własnych doświadczeń starasz się
                ocenić czyjeś postępowanie. To jest normalne, ludzkie. Tyle, że
                umyka jedno: nie znając kogoś, nie jesteśmy w stanie go zrozumieć.
                Piszesz do Kamm, żeby nie miała do Ciebie żalu, że wyrażasz własne
                zdanie. Masz prawo do własnego zdania, ale czy pomyślałaś o niej?
                Czy wyobraziłaś sobie kobietę, która jest bardzo nieszczęśliwa i
                ktora czyta Twoje słowa? Umiesz sobie wyobrazić jak bardzo te słowa
                bolą? Bolą bardzo i po co jest ten ból? Żeby się opamiętała, żeby
                uświadomiła sobie co zrobiła? Na pewno o to chodzi, tylko, że
                nadmiar bólu powoduje otępienie, a ono prowadzi do znieczulicy, a
                wtedy na zmianę nie ma szans... To jest bardzo cienka linia i czasem
                jedno słowo za dużo może doprowadzić do tragedii, a tego na pewno
                nie chcesz.
                • angela_5 Twój_aniol_stroz 02.06.08, 00:03
                  Hmm... Nigdy nie starałam się ocenić Kamm wg siebie, bo nie robię tego - staram
                  się zrozumieć zaistniałą sytuację, aczkolwiek po prostu nie bardzo mi to
                  wychodzi. O to chodzi. Wyobrażam sobie, że kobiecie po aborcji jest trudno,
                  ciężko, nie może się pozbierać itd., ale kurczę... każda kobieta wie i zdaje
                  sobie sprawę czym to grozi (każdy o tym mówi i każdy o tym wszędzie może
                  poczytać), dlatego tym bardziej nie mogę tego ogarnąć. Zwłaszcza, że
                  podejrzewam, iż Kamm zdawała sobie sprawę z tego, co sie później może z Nią dziać.
                  Owszem, ja mogę słuchać tego co ma do powiedzenia Kamm i każdy inny człowiek,
                  ale zdania na ten temat nie zmienię. Po prostu uważam, że nie było żadnego
                  zagrożenia dla życia matki i życia dziecka, aby je usuwać.
                  Nigdy Jej nie potępiłam, ale nie umiem Jej za bardzo wesprzeć wiedząc, że źle
                  zrobiła.
                  • twoj_aniol_stroz Re: Twój_aniol_stroz 02.06.08, 11:01
                    Skoro nie umiesz wesprzeć to nie wspieraj i już, ale też nie pisz
                    słów, które ranią, bo to jest w tej chwili bez sensu. Poza
                    dodatkowym bólem te słowa nie dają kompletnie nic więcej.
                    • angela_5 Re: Twój_aniol_stroz 02.06.08, 11:03
                      Mam jednak prawo do wypowiedzi i już, dlatego to robię.
                      Nigdy nie napisałam, że Kamm jest taka czy owaka - po prostu piszę, co czuję i
                      nie umiem tego zmienić.
                      • twoj_aniol_stroz Re: Twój_aniol_stroz 02.06.08, 11:13
                        Piszesz:
                        mam prawo do wypowiedzi
                        tak czuję
                        tak piszę

                        Cały czas "ja". A pomyśłałaś co czuje ona? Pomyślałaś jak bardzo to
                        Twoje prawo do wypowiedzi, które egzekwujesz, boli?
                        • angela_5 Re: Twój_aniol_stroz 02.06.08, 13:28
                          Tak się składa, że pomyślałam, zawsze to robię.
                          I wybacz, Ty możesz starać się narzucić swoją wolę, zdanie i poglądy innym - mi
                          nie. Ja dopóki nie będę wiedziała wszystkiego dokładnie nie będę umiała zmienić
                          zdania.
                          W sumie to wątpię, żebym je kiedykolwiek zmieniła. Dla mnie nie ma żadnych
                          argumentów, które mówią "zabij". Ty ciągle powołujesz się na Boga. A widziałaś
                          gdzieś, żeby powiedział i popierał zabijanie? Co z tego, że człowiek żałuje...?
                          A kto wróci zabitemu życie?! =\
                          • twoj_aniol_stroz Re: Twój_aniol_stroz 02.06.08, 17:50
                            > W sumie to wątpię, żebym je kiedykolwiek zmieniła.

                            Też kiedyś tak mówiłam sad Teraz wiem jak bardzo się myliłam, jak
                            bardzo krzywdziłam ludzi takim osądem. Naprawdę z całego serca życzę
                            Ci, żebyś w mniej bolesny sposób nauczyła się współczuć i nie
                            osądzać.

                            Ty ciągle powołujesz się na Boga. A widziałaś
                            > gdzieś, żeby powiedział i popierał zabijanie? Co z tego, że
                            człowiek żałuje...?

                            Nie, Bóg nie akceptuje zabijania, nie akceptuje żadnego naszego
                            grzechu. "Nie akceptuje" nie oznacza jednak potępia, Bóg kocha
                            każdego z nas, za każdego z nas umarł na krzyżu, bo natura ludzka
                            jest grzeszna. Bóg o tym wie i kocha nas pomimo naszej grzeszności.
                            Myślisz, że w jakiś sposób zasługujesz na miłość Boga bardziej niż
                            Kamm? Nie, nie zasługujesz. Nikt z nas na nią nie zasłużył swoim
                            zachowaniem, my ją dostaliśmy kompletnie za darmo, możemy tylko
                            uczyć się kochać innych wzorując się właśnie na tej miłości.

                            > A kto wróci zabitemu życie?! =\

                            Nikt, ani Ty, ani ja. Twoje pytania tym bardziej nie zwrócą mu
                            życia, za to przysporzą jeszcze większego bólu mamie tego dziecka.
                            To dziecko jest w ramionach kochającego Boga. Myślisz, że cieszy
                            się, że jego mama cierpi?
                      • twoj_aniol_stroz Historia z mojego liceum... 03.06.08, 09:03
                        Tak do zastanowienia jedna historia z mojego liceum. Czasy
                        zamierzchłe, początek lat 70-tych w moim liceum uczył nauczyciel ok.
                        50 lat, który miał sztuczną szczękę - całą, ani jednego własnego
                        zęba. To, że młodzież, ludzie 16-19 lat się z tego naśmiewali to
                        jedno. Drugie to były oceny tego człowieka: "Jak można dopuścić do
                        takiego stanu uzębienia!" "To tchórz z tego gościa, tak się bać
                        dentysty, że aż stracić zęby?! W tym wieku?!" "Ale niechluj!" itd...
                        No i kiedyś nauczycielowi zebrało się na zwierzenia o II wojnie
                        światowej, opowiadał o AK, o tym jak aresztowali go Niemcy, jak im
                        uciekł, a po wojnie aresztowało go NKWD. A potem powiedział: "No i w
                        czasie przesłuchań wybili mi wszystkie zęby"
                        Umiesz sobie wyobrazić ciszę w klasie i myśli uczniów?
                        • angela_5 Tak... 03.06.08, 11:59
                          Owszem... potrafię sobie wyobrazić ciszę jaka nastała w owej klasie z powodu
                          tego, co powiedział nauczyciel. Rozumiem aluzję, mimo tego... zdania o aborcji,
                          o czynie, o tym co cały czas piszę nie zmienię... To jest coś innego. To tak
                          jakby dwa światy, które Ty próbujesz teraz ze sobą porównać.
                          Zęby nauczyciela, które stracił tak, a nie inaczej już nie są zagadką i nikt o
                          to nie pyta, ale on, mimo że szczęka to jednak ma zęby, chociaż nie swoje....
                          • twoj_aniol_stroz Re: Tak... 03.06.08, 21:42
                            Rozumiem aluzję, mimo tego... zdania o aborcji,
                            > o czynie, o tym co cały czas piszę nie zmienię...

                            Oooo, o to chodzi, czym innym jest aborcja, czyn, a zupełnie co
                            innego pomoc czlowiekowi. Ja też nie zmieniam zdania o aborcji, ale
                            to co chcę robić to pomoc tym, które jej dokonały i teraz mają z tym
                            problem. Chcę pomóc przejść trudny czas, zrozumieć to co się stało i
                            wyjść na prostą.
            • twoj_aniol_stroz Micra 01.06.08, 23:00
              > iktoto -jednym z Przykazań Bożych jest NIE ZABIJAJ,więc po co
              powołujesz się
              > na Boga?

              Tak, ale ten sam Bóg powiedział kochaj bliźniego swego jak siebie
              samego. Powiedział też żeby wybaczyć nie siedem, ale siedemdziesiąt
              siedem razy. Zabronił nam osądzać i potępiać...
              Wiesz, gdybyśmy porządnie przeanalizowały 10 przykazań to sporo
              byłoby tu łez i dramatów nie tylko z powodu tego jednego NIE
              ZABIJAJ. Jesteś na 100% pewna, że wyszłabyś obronną ręką z tej
              analizy? Ja na 100% jestem pewna, że mogłabym sobie przypisać sporo
              przewinień, bo jestem tylko człowiekiem. Mimo to jednak ośmielam się
              mówić o Bogu, powoływać na Jego słowa i pokazywać każdemu
              napotkanemu człowiekowi Bożą miłość. Być może to jest zuchwalstwo,
              oceni to Bóg jak stanę przed Nim po śmierci. Ja to jednak pojmuję
              inaczej. Uważam, że nie zasługuję na łaskę nazywania się Dzieckiem
              Bożym, nie jestem godna ogromu miłości jaką ofiarowuje mi Bóg, to ja
              powinnam wisieć na krzyżu za moje przewinienia, to ja powinnam
              zostać poniżona, ubiczowana, opluta za moje własne grzechy, za
              wszystkie zaniedbania. Stało się inaczej, to Bóg wziął na siebie
              moje grzechy, to On cierpiał, ja stałam obok - bezpieczna. To
              właśnie za tę miłość, za to cierpienie mam obowiązek mówić innym o
              Bogu, o Jego miłosierdziu, moim obowiązkiem jest zrobić absolutnie
              wszystko, żeby pomóc drugiemu człowiekowi zrozumieć tę miłość i ją
              przyjąć.
              Mam dwie ulubione pieśni, które doskonale oddają moją miłość,
              wdzięczność i radość z oddania siebie Bogu:

              Nie mam nic co mógłbym Tobie dać
              Nie mam sił by przed Tobą Panie stać
              Puste ręce przynoszę przed Twój w niebie tron
              Manną z nieba nakarm duszę mą

              Zbyt dobrze wiem kim jestem
              pyłkiem i liściem na wietrze
              i wiem kim jesteś Ty wielki Boże
              Więc wołam w dzień i w noc
              Liczę na Ciebie Ojcze
              Liczę na miłość Twą
              Liczę na Ciebie Ojcze
              Na Twą ojcowską dłoń

              Tak, nie mam kompletnie nic co mogłabym dać Bogu, bo wszystko
              cokolwiek robię dzieje się za Jego przyzwoleniem. Jedyne co mi
              pozostaje to ufać Mu i właśnie wierzyć w Jego niesłabnącą miłość.
              • angela_5 twoj_aniol_stroz 02.06.08, 00:11
                Kurczę... każdemu mówisz wszystko o Bogu itd. Ja też wierzę w Niego, w Jego
                Przykazania itd. i wszystko rozumiem, ale Bóg nigdzie i nigdy nie powiedział
                "pomagaj urosnąć złu w siłę", a z Twoich wypowiedzi ciągle tak wynika! Starasz
                sie przedstawić wszystko w świetle Boga (rozumiem), ale nie przesadzaj! Bóg
                najbardziej umiłował dzieciaki - zapomniałaś? I co teraz? Nie ma już dwójki
                (tyczy się to tego artykułu).
                Kurczę... zastanów się czasem nad tym wszystkim. Mówisz raz, że nie popierasz
                postępowania Kamm, a za chwilę tego bronisz, więc jak to w końcu jest?
                • iktoto Re: twoj_aniol_stroz 02.06.08, 09:51
                  surprisedOOOO
                • twoj_aniol_stroz Re: twoj_aniol_stroz 02.06.08, 11:10
                  Zrozum jedno: nie popieram postępowania Kamm, nie bronię jej prawa
                  do aborcji, bo nie ma czegoś takiego jak prawo do aborcji. To co tu
                  cały czas robię to obrona Kamm przed kopami, które zbiera. Bronię
                  człowieka, kobiety, która cierpi. Nigdzie nie napisałam, że to co
                  zrobiła było dobre, było idealnym wyjściem z sytuacji. Ja zwyczajnie
                  nie zastanawiam się nad tym dlaczego Kamm dokonała aborcji, co ją do
                  tego pchnęło, bo takie zastanawianie się do niczego nie prowadzi. To
                  co robię to próba podniesienia człowieka w wytuacji kiedy leży i
                  jest mu ciężko się podnieść. Spójrz na to w ten sposób: idzie sobie
                  ktoś, potknął się i leży. Ty analizujesz dlaczego się potknął,
                  tłumaczysz, że powinien był podnosić nogi wyżej, powinien był
                  patrzeć pod nogi itd. Co dają te pouczenia? Nic. Ja podchodzę i
                  staram się podnieść, nie zastanawiam się dlaczego upadł, na ten czas
                  po prostu trzeba tego kogoś podnieść i pomóc iść dalej. W trakcie
                  tej dalszej wędrówki będzie czas na myślenie i zastanawianie się.
                  Tyle, że to ten, który się przewrócił musi zacząć myśleć, musi
                  chcieć przeanalizować sytuację. Ja mogę tylko pomóc zrozumieć, nie
                  mogę na siłę tłumaczyć, bo na siłę nic nie da.
                  Zastanawiam się dlaczego piszesz, że pomagam rosnąć w siłę złu. To
                  jest temat do przemyśleń dla mnie.
              • micra41 Re: Micra 02.06.08, 07:56
                twoj_aniol_stroz -nikt nie jest doskonały,każdy ma coś na sumieniu...no właśnie zależy tylko jak bardzo jest obciążone to sumienie.Nie mówimy tu o jednym strasznym błędzie życiowym podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.Współczuję Kamm ale nie potrafię jej pogłaskac po głowie.Kamm napisała,że po pierwszej aborcji bardzo żałowała,rozpaczała chciała kolejne dziecko a gdy Bóg ją obdarował po raz kolejny znowu je usunęła.Kiedyś na tym forum poruszyłam wątek broniąc kobiet dokonujących aborcji.Rozumiem te kobiety,które robią to raz bo życie je przerosło.Takim kobietom należy pomóc,pocieszyc dobrym słowem.Piszesz o wybaczaniu to dlaczego księża nie chcą nawet ochrzcic dzieci z nieformalnego związku to oni w pierwszej kolejności powinni nam wybaczac.Jestem osobą wierzącą i często pomagam innym ale tylko wtedy gdy wiem,że ta moja pomoc ma sens.Wracając do twoich pytań to fakt mam kilka przewinień na sumieniu i za to mogę się wstydzic ale powtórna aborcja to nie przewinienie to juz ciężki grzech.Pozdrawiam
                • iktoto Re: Micra 02.06.08, 09:57
                  księża nie chcą chrzcić dzieci z nieformalnych związków surprisedOO, a
                  czemu jest winne to dziecko??
                • twoj_aniol_stroz Re: Micra 02.06.08, 11:24
                  > twoj_aniol_stroz -nikt nie jest doskonały,każdy ma coś na
                  sumieniu...no właśnie
                  > zależy tylko jak bardzo jest obciążone to sumienie.

                  Myśłisz, że my możemy oceniać wagę przewinień? Nie wydaje mi się.

                  Rozumiem te kobiety,które robią to raz bo życi
                  > e je przerosło.Takim kobietom należy pomóc,pocieszyc dobrym słowem.

                  Czyli Kamm już nie należy pocieszać, nie należy jej pomagać? Lepiej,
                  żeby zacięła się w bólu, stała się cyniczna, otępiała?

                  Piszesz o wy
                  > baczaniu to dlaczego księża nie chcą nawet ochrzcic dzieci z
                  nieformalnego zwią
                  > zku to oni w pierwszej kolejności powinni nam wybaczac.

                  A co ma piewrnik do wiatraka? Ksiądz to Bóg? Nie, to taki sam
                  człowiek jak ja, czy Ty. Mam sporo do czynienia z mamami w domu
                  samotnej matki, dzieci są tam chrzczone mimo, że mamy te nie są w
                  związku z ojcem dfziecka i nie ma z tym problemów.

                  Jestem osobą wierzącą i
                  > często pomagam innym ale tylko wtedy gdy wiem,że ta moja pomoc ma
                  sens.

                  Czasem owoce pomocy są dużo później i my już nie mamy możłiwości się
                  o nich dowiedzieć. Może jednak należałoby pozwolić Bogu być Bogiem i
                  wpływać na ludzi i pozwolić Mu działać przez nas bez zastanawiania
                  się nad sensem tego działania?

                  Wracając
                  > do twoich pytań to fakt mam kilka przewinień na sumieniu i za to
                  mogę się wsty
                  > dzic ale powtórna aborcja to nie przewinienie to juz ciężki grzech.

                  I znów wartościujesz grzechy. Po ludzku wartościujesz, ale u Boga
                  jest inaczej. Jest taka książka: Maria Simma "Moje przeżycia z
                  duszami czyśćcowymi" Przeczytaj, bo naprawdę watro. Sporo wtedy
                  zrozumiesz smile)
                  • micra41 Re: Micra 02.06.08, 13:22
                    twoj_aniol_stroz Jesteś bardziej święta niz papież smilea do księży nawiązałam
                    dlatego,że to oni powinni uczyc nas sztuki wybaczania a im daleko do tego,więc
                    czego wymagac od zwykłego śmiertelnika jak ja.To tutaj naczytałam sie jacy
                    księża są wspaniałomyślni właśnie do tego się ustosunkowałam.Poza tym kończę
                    pisac na tym wątku bo szkoda słów.Wyraziłam tylko swoje poglądy (do czego mam
                    prawo)ale niektórym sie nie podoba,że nie myślę tak jak oni.Życzę wszystkim
                    samych radosnych chwil pozdrawiam smile))))))
                    Beata
                    • twoj_aniol_stroz Re: Micra 02.06.08, 17:53
                      Księża są różni. Ja akurat na swej drodze spotkałam wspaniałych,
                      pokornych księży, którzy w piękny i pełen miłości sposób prowadzą
                      ludzi do Boga. Też z całego serca życzę Ci, abyś na takich
                      trafiła smile)
                      • iktoto Re: Micra 02.06.08, 22:10
                        A ja żeby trafić na takiego dobrego księdza to muszę pojechać wiele
                        kilometrów sad((
                        • twoj_aniol_stroz Re: Micra 03.06.08, 08:50
                          I właśnie dzięki temu doceniasz taką rozmowę, a ja bardzo często
                          łapię się na tym, że nie dziękuję Bogu za tych księży, że traktuję
                          ich na zasadzie należącej mi się obecności. Ech, dużo jeszcze pracy
                          przede mną...
                          • angela_5 twoj_aniol_stroz 03.06.08, 12:02
                            Nie nawrócisz nikogo pisząc... to po pierwsze, a tym bardziej takim czymś, że
                            starasz się (nie pokazujesz) narzucić swój pogląd...
                            Piękne jest to, co piszesz o Bogu, w jaki sposób o Nim piszesz itd.,ale wiele
                            ludzi ma inne zdanie na temat o jakim jest to forum... Twoje kwieciste przemowy
                            nie dużo dadzą jeśli ktoś ma inne zdanie.
                            • iktoto Re: twoj_aniol_stroz 03.06.08, 12:06
                              Ja uważam że twoj-aniol-stroz pisze bardzo mądrze i mam nadzieję, że
                              tu zostanie pomimo tego, że ktoś uważa, że Ona nie ma racji i że
                              niby narzuca swoje poglądy, nie czuję, żeby mi czy komukolwiek
                              cokolwiek narzucała. I uważam, że pisząc mozna kogoś nawrócić bo ten
                              ktoś zaczyna sie zastanwiać, probować

                              Ściskam mocno smile)))))))))))))))
                              Monika
                              • twoj_aniol_stroz Re: twoj_aniol_stroz 03.06.08, 22:00
                                Dzięki za ciepłe słowa smile
                            • iktoto Re: twoj_aniol_stroz 03.06.08, 14:13
                              angela piszesz, że pisząc nie można nikogo nawrócic, co wg Ciebie
                              robi się żeby kogoś nawrócić?
                              Tym bardziej na takich forach należy pisać o Bogu, bo to jest dobry
                              czas, żeby ktoś poznał, że Bóg istnieje, to też jest czas, kiedy zło
                              na nas zaciska łapy, więc tym bardziej trzeba pisac o Bogu.
                              Dlaczego uważasz, że twoj-aniol-stroz próbuje narzucić komus swoje
                              zdanie, ja tego nie rozumiem, wyraża swoje zdanie, tak jak Ty czy
                              ja, moje zdanie często pokrywa się z tym, co pisze twoj-aniol-stroz
                              i to nie jest Jej wpływ na mnie tylko ja tak mam i popieram to co
                              robi Onasmile))))

                              Czy Jej pisanie ma jakiś wpływ na dziewczyny potrzebujące pomocy?
                              najlepiej mogą ocenić to te osoby, którym pomoc Ona stara się nieść,
                              nie my, które staramy się pomóc, skoro dziewczyny nie narzekają na
                              nas, czytają, wypowiadają się po Jej postach również, to znaczy, że
                              jest okej i o to chodzi.
                              Nie jest ważne, że my się różnimy poglądami, ja czy Ty, wazne jest
                              aby pomóc smile) a że czasem źle się oceni sytuacje, no trudno, nie
                              jesteśmy nieomylne, każdy może strzelić gafę sad
                              Bóg i codzienność, dla mnie najważniejsze jest łączenie Boga z
                              życiem codziennym, wtedy wiara ma sens, natomiast kościół w
                              niedzielę a życie swoim torem zupełnie innym torem niz ta msza to
                              dla mnie pomyłka, dlatego tak wazne jest aby o Bogu pisac własnie
                              tutaj w chwilach załamania, bo to te osoby potrzebują Boga
                              najbardziej, a nie te których wiara już jakaś jest smile
                              • angela_5 Re:iktoto 03.06.08, 14:31
                                Nie mówię, że twoj_aniol_stroz źle robi pisząc tutaj o Bogu itd., już kiedyś
                                napisałam, że ja również w Niego wierzę i poparłam to, że tutaj tyle o Nim
                                pisze, ale... Moim zdaniem twoj_aniol_stroz swoimi mowami stara się zmienić
                                poglądy innych na zaistniałą sytuację. Chce, żeby każdy żałował i pocieszał
                                teraz Kamm. Owszem, współczuję Jej, ale nie umiem patrzeć na to wszystko z
                                przymrużeniem oka, jak Ty, czy właśnie twoj_aniol_stroz. Dla mnie to jest dziwne
                                i obojętnie, co tutaj i kto napisze, ja zdania nie zmienię. Nie ma na świecie
                                takich przyczyn, które usprawiedliwiłyby czyn, który powtórnie zrobiła. Nie ma
                                takiego argumentu, który przekonałby mnie o tym, że powinnam jak wszyscy bronić
                                Kamm.
                                Jest mi Jej żal, ale... nic nie poradzę na to, że mam zdanie jakie mam.
                                • iktoto Re:iktoto 03.06.08, 17:09
                                  Masz prawo do swojego zdania, ale przecież twojemu-aniolowi chodzi o
                                  to, żeby ci którzy nie potrafią danej osobie pomóc, nie dołowały jej
                                  dodatkowo, bo i tak już dostała za swoje. Myślę, że jest cała masa
                                  przyczyn, o których nam się nie śni, których nie widać, które Bóg do
                                  nas dopuszcza i nami manipulują, przez co człowiek głupieje sad(
                                  Oczywiście pisząc to nikogo nie usprawiedliwiam, ale kiedy ktoś jest
                                  słabszy to nie daje rady oprzec się tej sile sad(

                                  pozdrawiam smile
                                  Monika
                                • twoj_aniol_stroz Angela 03.06.08, 21:58
                                  Jeśłi ktoś nie chce to się nie nawróci, choćbym tu nie wiem co
                                  napisała, wiem o tym doskonale. Dlaczego piszę o Bogu? Bo Bóg w
                                  takich chwilach tym bardziej wyciąga rękę do człowieka i ja tylko
                                  staram się to pokazać. Czy ktoś się nawróci pod wpływem moich słów?
                                  Nie wiem, raczej tylko pod ich wpływem niekoniecznie, ale takie
                                  słowa gdzieś zapadają i potem powoli kiełkują. Nawrócenie jest
                                  procesem, to nie jest tak, że człowiek nagle przeczyta coś, pstryk i
                                  już się nawrócił. Najpierw przeczyta, potem myśli, potem usłyszy
                                  parę słów i dalej myśli, potem znów cośtam przeczyta i znów trawi w
                                  sobie i tak powoli zaczyna kiełkować mu ta wiara, miłość do Boga,
                                  wreszcie oddanie mu siebie na własność.
                                  Nie oczekuję, że będziesz pocieszać Kamm, napisałam Ci, że nie
                                  musisz tego robić, ale nadal pytam po co dodawać ból? Czemu ma
                                  służyć Twoja dezaprobata? Ja też wiele razy mam o kimś swoje zdanie,
                                  niekoniecznie pochlebne, ale go nie mówię, bo po co? Sprawię komuś
                                  przykrość niepotrzebnie, bo to moje zdanie nic nie wniesie, a tylko
                                  powoduje ból.
                                  A co do narzucania swojego zdania. Nic Ci nie narzucam, nie
                                  napisałam Ci, że tak masz sądzić, bo ja tak chcę. Dyskusja ma to do
                                  siebie, że na Twoje argumenty podaję swoje, jeśli to jest narzucanie
                                  zdania, to w takim razie każda rozmowa, gdzie dwoje ludzi ma
                                  odmienne poglądy, jest narzucaniem komuś swojego zdania.
                                  • angela_5 Re: twoj_aniol_stroz 03.06.08, 23:08
                                    Powtórzę się nie wiem już który raz... Nie mam nic przeciwko temu, że piszesz o
                                    Bogu, bo uważam, że On jest najważniejszy, bez Niego i wiary w Niego niczego
                                    nie osiągniemy. Sama mam z Nim wiele do czynienie, od kilku lat chodzę na
                                    pielgrzymki na Jasną Górę (w tym roku miałam temat o aborcji na konferencjach),
                                    należę do Ruchu Światło - Życie, duchowo adoptowałam nie jedno dziecko itd.
                                    Nie mówię, że nie masz sie na Niego powoływać, czy jakoś tak, ale nie
                                    przesadzaj. Zachowujesz się momentami jakbyś chciała na siłę pokazać, że Bóg
                                    wybacza wszystko (co jest prawdą) i, że my ludzie na ziemi mamy akceptować każde
                                    zło (bez sensu)! =\
                                    Nie dodaję Kamm bólu. Po prostu wyrażam swoje zdanie. Możliwe, że Kamm żałuje, w
                                    sumie w to nie wątpię, ale nadal nie pojmuję dlaczego to zrobiła. Przecież to to
                                    samo, co zabicie własnego dziecka po urodzeniu.... =\
                                    • iktoto Re: twoj_aniol_stroz 04.06.08, 09:51
                                      angela, im dłużej Cię czytam tym bardziej nie rozumiem o co się tak
                                      pieklisz, po prostu nie rozumiem sad((
                                      Może tym razem mnie debilizm chwilowy dopadł, ale nie kapuję, idę na
                                      kawę, może mi się rozjaśni.
                                      Wypij też kawkę, pomyśl o czyms miłym, machnij reką na to, czego nie
                                      możesz zrozumieć i idź dalej bez zastanawiania się nad wszystkimi
                                      niezrozumiałymi bolączkami tego świata.
                                      Sytuacji, których nie umiemy pojąć, dziwnych zachowań ludzkich jest
                                      tysiące, ale po co próbować to pojąć, skoro nie rozumiemy to idziemy
                                      dalej omijając temat smile

                                      Angela, skąd wiesz czy nie zadajesz kamm bólu, żeby to stwierdzić,
                                      musiałaby Ona się na ten temat wypowiedzieć, kamm uciekła stąd, bo
                                      nie mogła znieść nagonki na Nią, było Jej z tym źle, więc nie ma Jej
                                      tutaj.

                                      Pozdrawiam
                                      Monika
                                    • twoj_aniol_stroz Re: twoj_aniol_stroz 04.06.08, 11:34
                                      Zachowujesz się momentami jakbyś chciała na siłę pokazać, że Bóg
                                      > wybacza wszystko (co jest prawdą) i, że my ludzie na ziemi mamy
                                      akceptować każd
                                      > e
                                      > zło (bez sensu)! =\

                                      Tak, masz rację wszędzie i zawsze mówię o tym, że Bóg wybacza, kocha
                                      i chce naszego dobra. Nie masz racji mówiąc, że chcę, abyśmy
                                      akceptowali zło. TO JEST NIEPRAWDA. Zacznij rozdzielać czyn od
                                      człowieka, akceptuję człowieka z jego bólem, bezradnością i
                                      rozpaczą, nie akceptuję zła, które zrobił. Mój brak akceptacji dla
                                      zła, które zostało wyrządzone nie oznacza potępienia cżłowieka, chę
                                      zrobić wszystko co mogę, aby ten człowiek więcej tego zła nie
                                      popełnił.

                                      > Nie dodaję Kamm bólu.

                                      Dodajesz, i doskonale o tym wiesz. Gdyby ją nie bolały Twoje słowa,
                                      Micry słowa, to pewnie by tu pisała. Nie pisze, odeszła stąd... O to
                                      chodziło? Może gdyby została, to dałoby się sporo wyjaśnić,
                                      zrozumiałaby wiele, a tak? Została sama, odrzucona, bez pomocy... W
                                      jaki sposób chcesz teraz do niej dotrzeć z pomocą?
                                      • micra41 Re: twoj_aniol_stroz 04.06.08, 12:01
                                        twoj_aniol_stroz-daj sobie już spokój,Angela ma swój problem a ty właśnie tu i teraz dajesz jej kopy.Kobieto trochę powagi,ta dziewczyna potrzebuje teraz naszego wsparcia a Ty ją wkręcasz.Tak się nie robi użalasz się nad kobietą,która dwa razy usunęła ciążę a nie wspierasz tej która tego nie zrobiła.Wdałaś się w dyskusję o Bogu a to nie jest jakieś forum religijne.Jeśli jestes tak bardzo religijna to nadstaw drugi policzek gdy biją Ciebie a nie dawaj odwetu,tak nakazuje religia.
                                        • micra41 angela_5 04.06.08, 12:06
                                          odpisałam Ci maila dopiero dzisiaj bo dziś go przeczytałam pozdrawiamsmile
                                        • twoj_aniol_stroz Re: twoj_aniol_stroz 04.06.08, 18:51
                                          ta dziewczyna potrzebuje teraz nasz
                                          > ego wsparcia a Ty ją wkręcasz.

                                          A prosiła gdzieś o wsparcie? Na razie atakuje inną dziewczynę i
                                          tyle. Skoro atakuje to bronię atakowanej, to wszystko.

                                          Jeśli jestes tak bardzo reli
                                          > gijna to nadstaw drugi policzek gdy biją Ciebie a nie dawaj
                                          odwetu,tak nakazuje
                                          > religia.

                                          Jeśłi Angela kopałaby mnie to pewnie bym się nie broniła i nie
                                          oddawała, ale nie uważam za stosowne nadstawiać czyjś policzek. Tego
                                          nie nakazuje religia, natomiast nakazuje stanąć w czyjejś obronie,
                                          więc staję.
                                          A rozmowa o Bogu? Tak się składa, że po aborcji sporo kobiet szuka
                                          pomocy właśnie w Bogu, więc zupełnie nie rozumiem skąd zakaz
                                          mówienia o Bogu. Kamm zabroniłaś wypowiadać się, bo nie powinna, mi
                                          mówisz, że nie powinnam mówić o Bogu...
                                          • angela_5 Re: twoj_aniol_stroz 04.06.08, 23:23
                                            Czy Ty starasz się być Matką Teresą z Kalkuty? Jak tak to jakoś Ci nie wychodzi
                                            =\ Już raz Ci napisałam - nie nawrócisz nikogo samymi słowami! Zwłaszcza słowami
                                            na forum...

                                            Jeśli bym Cię kopała, nie oddałabyś mi? Hmm.. ciekawe, nawet bardzo. Zawsze
                                            powołujesz się na ludzką naturę, więc... oddałabyś, bo to też ludzka natura. Nie
                                            sądzisz?

                                            Uważasz, że religia staje w obronie tych, którzy popełniają zło? To mam
                                            rozumieć, że stajesz w obronie także tych ludzi (matki i jej konkubina), którzy
                                            ostatnio zakatowali 3 letnie dziecko? Oni też pewnie żałują, są ludźmi,
                                            popełnili błąd =\ Ja już raz napisałam, aby cokolwiek radzić (w kwestii religii)
                                            naprawdę trzeba się zastanowić.

                                            Jeśli Kamm szuka pomocy w Bogu to bardzo dobrze - On pomaga zawsze, ale to Ona
                                            powinna powiedzieć i Ona powinna cokolwiek i w jakikolwiek sposób do tego dążyć
                                            - nie Ty, Jej adwokat. To nie ma sensu.

                                            Uważasz, że z mojej winy Kamm już nic nie pisze? Hmm... no na to ja nic nie
                                            poradzę. Wyraziłam swoje zdanie - sama zostanę matką, a sytuacja jest naprawdę
                                            nieciekawa w tym momencie u mnie - mimo tego staram się, a Kamm? Nie
                                            potrafiła...? Powiedz mi: co za różnica zabić nienarodzone dziecko, a narodzone
                                            dziecko? No jaka wg Ciebie jest różnica. Załóżmy, że tego czynu sie też
                                            żałuje... Popierasz także morderców, którzy mają "wspaniałe" wyroki w
                                            więzieniach? Chcesz dać im jakieś wsparcie mimo tego, że kogoś, niewinnego
                                            człowieka, zabili?

                                            Dużo piszesz o Bogu, ale coraz częściej zastanawiam się, czy aby na pewno
                                            wszystko rozumiesz tak jak powinnaś... Starasz się bronić Kamm i masz do tego
                                            pełne prawo, tylko czy, aby na pewno to robisz? A może po prostu głaszczesz Ją i
                                            przymykasz na wszystko oko?

                                            Kurczę, ja rozumiem, że ludzie popełniają masę błędów, ja sama nie jeden
                                            popełniłam, jak każdy, ale nie mogę, nie umiem i nie chcę nazywać błędem
                                            dziecka, usunięcia dziecka! To się w głowie nie mieści...

                                            P.S. Jak będę potrzebowała wsparcia to poszukam, ale nie martw się - mi tego
                                            typu rady nie są potrzebne. Wiem je bez tego...

                                            Aha, iktoto ja nie piję kawy, nie lubię... ^^
                                            • twoj_aniol_stroz Re: twoj_aniol_stroz 05.06.08, 08:31
                                              > Czy Ty starasz się być Matką Teresą z Kalkuty? Jak tak to jakoś Ci
                                              nie wychodzi
                                              > =\ Już raz Ci napisałam - nie nawrócisz nikogo samymi słowami!

                                              A skąd wiesz, co ja robię na co dzień? Już Ci pisałam czym jest
                                              nawrócenie. Ja nie mam mocy nawrócić kogokolwiek,Ty też nie masz tej
                                              mocy.

                                              > Jeśli bym Cię kopała, nie oddałabyś mi? Hmm.. ciekawe, nawet
                                              bardzo. Zawsze
                                              > powołujesz się na ludzką naturę, więc... oddałabyś, bo to też
                                              ludzka natura. Ni
                                              > e
                                              > sądzisz?

                                              Tak, ludzka natura jest grzeszna, ale można ją ujarzmić. Możesz
                                              spróbować mi dokopać, zobaczymy czy oddam. Sama tego do końca nie
                                              wiem, choć wiem jak chciałabym się zachować.

                                              > Uważasz, że religia staje w obronie tych, którzy popełniają zło?
                                              To mam
                                              > rozumieć, że stajesz w obronie także tych ludzi (matki i jej
                                              konkubina), którzy
                                              > ostatnio zakatowali 3 letnie dziecko? Oni też pewnie żałują, są
                                              ludźmi,
                                              > popełnili błąd =\ Ja już raz napisałam, aby cokolwiek radzić (w
                                              kwestii religii
                                              > )
                                              > naprawdę trzeba się zastanowić.

                                              A czy oni mają żal do siebie za to co zrobili? Żeby komuś pomóc
                                              podnieść się z grzechu, trzeba, żeby ten ktoś żałował tego co
                                              zrobił, żeby zrozumiał zło swojego czynu.

                                              > Jeśli Kamm szuka pomocy w Bogu to bardzo dobrze - On pomaga
                                              zawsze, ale to Ona
                                              > powinna powiedzieć i Ona powinna cokolwiek i w jakikolwiek sposób
                                              do tego dążyć
                                              > - nie Ty, Jej adwokat. To nie ma sensu.

                                              Tu nie powie, raz powiedziała i dostała po glowie, to po co ma mówić
                                              kolejny raz. Znalazła miejsce naprawdę bezpieczne i tam mówi.

                                              Wyraziłam swoje zdanie - sama zostanę matką, a sytuacja jest naprawdę
                                              > nieciekawa w tym momencie u mnie - mimo tego staram się, a Kamm?

                                              No i znów się porównujesz.

                                              Powiedz mi: co za różnica zabić nienarodzone dziecko, a narodzone
                                              > dziecko? No jaka wg Ciebie jest różnica.

                                              Z punktu widzenia życia człowieka nie ma żadnej. Ja Ci już chyba z
                                              10 razy napisałam, że jestem zdecydowaną przeciwniczką aborcji. Czyn
                                              jest zły, człowiek nie. Może przeczytaj encyklikę JPII "Evangelium
                                              vitae", w której mówi właśnie o aborcji, zwraca się do kobiet po
                                              aborcji.

                                              Popierasz także morderców, którzy mają "wspaniałe" wyroki w
                                              > więzieniach? Chcesz dać im jakieś wsparcie mimo tego, że kogoś,
                                              niewinnego
                                              > człowieka, zabili?

                                              Wiesz jak wygląda praca z mordercą w więzieniu? Najpierw prosi się
                                              go by opowiedział co zrobił, potem wchodzi się coraz głębiej w
                                              szczegóły, w jego myśli, uczucia, analizuje się wzrok ofiary, wygląd
                                              jej twarzy w momencie morderstwa, potem wszystkie myśłi, które wtedy
                                              się pojawiały. Wiesz po co to jest? Po to, żeby ten człowiek
                                              zrozumiał co zrobił, po to by nauczył się żałować, bo tylko wtedy ma
                                              szansę się zmienić, ma szansę zrozumieć zło, ktore zrobił. Tu na
                                              forum dziewczyny rozumieją co zrobiły, im ta szokowa terapia jest
                                              niepotrzebna.

                                              > Kurczę, ja rozumiem, że ludzie popełniają masę błędów, ja sama nie
                                              jeden
                                              > popełniłam, jak każdy, ale nie mogę, nie umiem i nie chcę nazywać
                                              błędem
                                              > dziecka, usunięcia dziecka! To się w głowie nie mieści...

                                              Z reguły jest tak, że nasze przewinienie, grzech jest błędem,
                                              naturalną cechą człowieka, no zdarza się itd. Czyjś grzech jest
                                              nazywany po imieniu. Na swoje własne grzechy umiemy znaleźć tysiące
                                              usprawiedliwień, na czyjeś nie ma usprawiedliwienia. Wiesz dlaczego?
                                              Bo siebie znamy, znamy swoje emocje, motywacje, czyjeś emocje,
                                              motywacje, uczucia są nam nieznane i stąd ta różnica.

                                              > P.S. Jak będę potrzebowała wsparcia to poszukam, ale nie martw
                                              się - mi tego
                                              > typu rady nie są potrzebne. Wiem je bez tego...

                                              Nie mów tak, czasem naprawdę jest potrzebna różna pomoc, czasem jest
                                              to czas, który dam, żebyś mogła się wygadać, wypłakać, a czasem
                                              wyprawka dla noworodka, bo akurat zabraknie Ci pieniędzy. Czasem to
                                              pomoc przy dziecku, bo musisz iść do lekarza, bo nie śpisz już
                                              trzecią noc i potrzebujesz choć 3 godzin snu. Nie unoś się dumą,
                                              zacietrzewieniem, bo to nie ma sensu, naprawdę czasem warto dumę
                                              schować w kieszeń i poprosić o pomoc. Piszę to naprawdę z sympatią,
                                              tu nie ma krztyny wyrachowania z mojej strony - sporo sama przeszlam
                                              w życiu, sporo widziałam i piszę to z doświadczenia, ktorego Tobie
                                              wolałabym zaoszczędzić ot i wszystko.
                                              • micra41 Re: twoj_aniol_stroz 05.06.08, 11:06
                                                twoj_aniol_stroz-Ty pomyliłaś forumsmilenigdy nie byłam nieprzyjemna ale teraz
                                                będę.Produkujusz się i niepotrzebnie,poczytaj wątek i odnieś się do tego a nie
                                                moralizuj.Złapałaś młodą dziewczynę i masz pożywkę to jest żałosne.A skąd wiesz,
                                                co ja robię na co dzień?-a co nas to obchodzi?jeżeli jesteś w życiu na co dzień
                                                taka jak tu w necie to na pewno bym nie zgłosiła sie do Ciebie o pomoc.Czy
                                                zawsze twoje słowo jest tym ostatnim?jeśli tak to współczuję innym którzy mają z
                                                Tobą do czynienia.Żyj i daj życ innym.Zauważyłam,że jeśli tu na forum ktoś Ci od
                                                razu nie odpisze to prowokujesz i piszesz ponownie.
                                                • twoj_aniol_stroz Re: twoj_aniol_stroz 05.06.08, 16:35
                                                  Micra, To jest Twoje zdanie na mój temat, być może słuszne, a być
                                                  może nie. Natomiast nie są prawdą te słowa:
                                                  Zauważyłam,że jeśli tu na forum ktoś Ci o
                                                  > d
                                                  > razu nie odpisze to prowokujesz i piszesz ponownie.
                                                  • totylkoja0 Re: twoj_aniol_stroz 05.06.08, 20:29
                                                    Witam
                                                    Przyklad aniola jest druzgocacy wrecz.
                                                    Bog dal nam przykazania jednym z nich jest nie zabijaj.
                                                    Przyklad upadania to akceptacja morderstwa tak ja to zrozumialam.
                                                    Bog oceni nas wedlug naszych uczynkow, a skoro nam dal przykazania
                                                    to rowniez wyznaczyl nam granice jakiej nie wolno nam przekroczyc.
                                                    Jezus zyjac na ziemi wsrod nas uczyl nas jak zyc, oddajac swe zycie
                                                    za nas pokonal smierc i szatana ! Malo nam Jego nauki?
                                                    Pamietajmy ze Ewe i Adama wyzucil z raju za jablko.
                                                    Bog z milosci do czlowieka wydal dla niego na smierc wlasnego syna.
                                                    Czy mozemy usprawiedliwiac morderstwo? a coz z wielokrotnym jego
                                                    dokonaniem?
                                                    To nazwala bym recydywa dokladnie jak pisze micra.
                                                    Morderstwo to morderstwo jak wiec ustosunkowac sie do mordercow z
                                                    wyrokami?
                                                    Kazdy ma tu czesc racji. Jest ona zalezna od sumienia wartosci i ram
                                                    etycznych jakie kazdy z nas sam ustala wedlug wlasnych norm.
                                                    Kiedy bylismy dziecmi czy nie bolalo nas kiedy dorosli podejmowali
                                                    za nas decyzje, dlaczego my mamy to robic wiec za wlasne dzieci.
                                                    Ja podzielila bym osoby po aborcji na dwie grupy.
                                                    Jedna na te szczerze cierpiace zalujace w ciezkiej depresji.
                                                    A te ktore szukaja usprawiedliwienia wlasnego czynu.
                                                    Kazda z tych grup zasluguje na szanse u Boga i ludzi, ale kazda z
                                                    tych grup potrzebuje innego slowa, podejscia, pomocy, zrozumienia.
                                                    Nalezy kochac kazdego ale nie wolno nam akceptowac wszystkiego.

                                                    Kam sama sobie odpowiedz na to pytanie.
                                                    Co zrobisz kiedy znowu zajdziesz w ciaze?

                                                    Dziecko jest wielkim darem Bozym nie kazdy moze ten dar miec.
                                                    Dziecko mozna oddac rodzinie ktora o tym marzy.

                                                    Jezu cichy i pokornego serca, uczyn serca nasze
                                                    wedlug serca Twego.


                                                  • twoj_aniol_stroz Re: twoj_aniol_stroz 05.06.08, 21:14
                                                    > Przyklad upadania to akceptacja morderstwa tak ja to zrozumialam.

                                                    Nie to nie jest akceptacja, to pomoc w zmianie człowieka, w
                                                    zrozumieniu błędu. Tu Kamm napisała niewiele, w innym miejscu trochę
                                                    więcej, więc wiedząc trochę więcej bronię jej przed atakiem.
                                                  • totylkoja0 Re: twoj_aniol_stroz 05.06.08, 22:12
                                                    twoj_aniol_stroz napisała:

                                                    > > Przyklad upadania to akceptacja morderstwa tak ja to zrozumialam.
                                                    >
                                                    > Nie to nie jest akceptacja, to pomoc w zmianie człowieka, w
                                                    > zrozumieniu błędu. Tu Kamm napisała niewiele, w innym miejscu
                                                    trochę
                                                    > więcej, więc wiedząc trochę więcej bronię jej przed atakiem.

                                                    Uczciwie przyznam, ze nie czytalam wszystkich postow.
                                                    Czasem jednak aby zrozumiec potrzebne sa wlasciwe slowa.
                                                    Nie odebralam postawy pielegniarki za atak, rozumiem taka postawe
                                                    uczestniczac w takich zabiegach.

                                                    Bog jest milosierdziem i wiem ze odpuszcza i takie ciezkie grzechy.
                                                    jednak potrzeba jest wybaczenia wzajemnego miedzy matka a dzieckiem.
                                                    Odpusc nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.
                                                    oraz pokuta czesto poswiecenie sie na rzecz innych aby odkupic winy
                                                    za ciezkie grzechy smiertelne.

                                                    Wine ponosza jednak oboje rodzice, oboje przyczynili sie do poczecia.
                                                    Zwiazek to jednosc.

                                                    Zycze kobietom po aborcji, aby Maryja Panna otoczyla was swoim
                                                    macierzynskim plaszczem opieki i Ukoila wasz bol wskazujac wlasciwa
                                                    droge pelna wiary, milosci, spokoju duszy.

    • iktoto kamm 05.06.08, 14:51
      Pozdrawiam Cię i przytulam, trzymam kciuki za lepsze jutro smile))

      Monika
      • angela_5 Re: twoj_aniol_stroz 06.06.08, 00:05
        Hmm...
        Ja nikogo nie staram się nawrócić. Jakbyś nie zauważyła nigdzie, w ani jednym poście nie napisałam słów, które by o tym świadczyły. Ty za każdym razem starasz się to robić na siłę.

        Starałam się być naprawdę cierpliwa, uważnie czytać to, co każdy pisze i analizować na spokojnie wszystko, ale... cierpliwość też ma swoje granice. U mnie są na skraju wyczerpania...

        Odpowiedz mi na jedno pytanie. Masz dzieci? Bo tego nie wiem. Jeśli masz to powiedz mi, umiałabyś któreś z nich skrzywdzić? Wątpię! A co zrobiła kamm02? Nie tylko skrzywdziła, ale i zabiła własne dziecko.
        Dobre pytania zadała totylkoja - co się stanie, kiedy znowu pojawi się dziecko? Znowu będzie to wpadka?

        Nigdy nie zrozumiem dlaczego kamm02 to zrobiła i szczerze mówiąc przestałam chcieć to pojąć! Dla mnie nie ma wytłumaczenia. Morderstwo to morderstwo. Nieważne, czy ktoś żałuje, czy nie. Czynu się nie cofnie, a życia nie wróci! Wiem, że kobiety po dokonaniu aborcji zżera sumienie (trudno), ale to ja już na to nic nie poradzę. Człowiek dostał od Boga rozum po to, aby go wykorzystywać, a nie po to, aby tylko sobie był!

        Powiedz mi... znasz jakiegoś mordercę, który sie zmienił? Ale tak wewnętrznie się zmienił, Jego uczucia, myśli itd. uległy zmianie? Wątpię. Takie osoby rzadko sie zmieniają... =\

        I mówię po raz kolejny... nie ma wybaczenia ze strony ludzkiej dla czynu takiego, jakim jest morderstwo. Nie ma. Każdy więzień, nawet ci, którzy odsiadują wyroki dożywocia mają jedną zasadę - nie wolno im skrzywdzić dziecka! Dlaczego oni (ci, którzy zamordowali, czy zgwałcili dziecko) zawsze dostają osobne cele? Nie są z innymi więźniami? Bo grozi im po prostu coś strasznego ze strony innych więźniów - czasem może i śmierć. Dziecka krzywdzić nie można! Zwłaszcza takiego, które jest jeszcze w łonie matki! Które dopiero zaczyna żyć...

        Uparcie bronisz kamm02. Hmm... takie głaskanie, moim zdaniem, jest przystaniem i zgodzeniem się z tym, co zrobiła...

        Co do pomocy. Nie wiem, czy kiedyś nie będę potrzebowała pomocy, bo nie wiem, co stanie się jutro i nie wiem, jaka będzie moja sytuacja - jedno jest pewne. obojętnie co sie będzie działo nie poddam się, a na pewno nie poświęcę do tego swojego jeszcze nienarodzonego dziecka!
        • iktoto Re: twoj_aniol_stroz 06.06.08, 08:54
          Rozumiem, że skazujesz kamm na to, że się nie zmieni? Skoro zrobiła
          to dwa razy to będzie tak już robić do końca życia, kiedy zajdzie w
          ciążę? Smutne to co piszesz
          • angela_5 Re: iktoto 06.06.08, 10:24
            To są akurat Twoje słowa, ja nigdzie nie napisałam, że skazuję kamm na to, że
            już nigdy sie nie zmieni. Napisałam po prostu to, co uważam i jakie jest moje
            zdanie.
            Nie uważam, żeby to, co piszę było smutne. To po prostu prawdziwe...
            • iktoto Re: iktoto 06.06.08, 10:43
              oj, angela daj spokój, ja tylko zadaję pytanie, czy uważacie że Ona
              nie ma szansy na poprawę? na odpokutowanie swoich win? nie wiem, co
              kamm zrobi ze swoim zyciem, nie mam pojęcia, mam nadzieję że
              wyciągnie prawidłowe wnioski, odpokutuje swoje winy. Przecież może
              się zmienić, ma jeszcze wiele lat życia przed sobą, więc jest
              nadzieja, że zmieni swoje zycie na lepsze, będzie lepszym
              człowiekiem pomimo grzechów ciężkich, to chciałam napisać. To jest
              smutne, że życie tak się ułozyło, nie wiem ile procent kobiet po
              aborcji się zmienia, bladego pojęcia nie mam, a jak Ona podejdzie do
              swojego zycia i czynów, nie można tego jednoznacznie stwierdzic. Mam
              nadzieję że udźwignie to wszystko i stanie na wysokości zadania, że
              znajdzie w sobie siłę, żeby przeciwstawić się złu smile)
              To jest ważne, że jest świadoma popełnionych czynów, nie wiem co
              czuła po pierwszej aborcji, jeśli teraz jest świadoma zła to jest
              szansa na zmianę na lepsze i tego Jej życzę, jeśli będę umiała to
              chętnie Jej pomogę.

              Pozdrawiam
              monika
              • angela_5 Re: iktoto 06.06.08, 11:05
                Wiesz... po rozmowach z paroma przestępcami też mogłabym uwierzyć w to, że
                naprawdę sie zmieniają tylko... szkoda, że za każdym razem robią to samo... =\
                Ja nie zmienię zdania. Nie popieram Kamm i uważam, że to, co popełniła drugi raz
                po prostu nie ma wybaczenia, mimo tego, że żałuje. W sumie ode mnie wybaczenia
                mieć nie musi, nie mnie skrzywdziła, a siebie i dziecko i pewnie męża... także
                to Ona powinna zastanawiać sie nad tym wszystkim i jak dalej żyć...
                Ja osobiście uważam, że ten czyn jest karygodny i fatalny jak widzisz w skutkach
                (szczególnie dla samej Kamm, która już zżera sumienie).
                Już chyba ze sto razy pisałam, jak ja to widzę, jak odbieram i jakie jest moje
                stanowisko. Powtarzać się chyba nie muszę??
                • iktoto Re: iktoto 06.06.08, 13:27
                  myślę, że gdybyśmy my wszystkie spotkały się w realu to nie byłoby
                  aż takiej burzliwej dyskusji, natomiast na forum to często jest
                  łapanie się za słówka, nie chcemy czegoś powiedzieć, ktoś inny
                  zrozumie to zupełnie inaczej, za mało słów, za dużo słów.... i robi
                  się galimatias
                  No pewnie że widzę, że to był u Niej wybór fatalny w skutkach,
                  aborcja zawsze jest fatalna w skutkach i to nie podlega dyskusji

                  pozdrawiam
                  Monika
                  • totylkoja0 Re: iktoto 06.06.08, 20:40
                    witam smile
                    Zadnego czynu aborcji nie mozna akceptowac, aby pomoc tym kobietom
                    nie powinno sie akceptowac czynu, pomoc jest trudna i nalezy miec do
                    tego wlasciwe przygotowanie. kobieta gotowa na zmiany powinna byc
                    swiadoma na nie, aby wiedziec kiedy jest gotowa powinna sama wyznac
                    przed soba " tak zabilam wlasne dziecko i jaki powod by tego czynu
                    nie byl nie ma usprawiedliwienia".
                    Dokladnie tak jak alkoholik czy narkoman. To podstawa do zmian.
                    Kazda piszac o tym na forum powinna byc przygotowana na rozne
                    krytyki. uwazam ze tu nalezy miec duzy dystans do sprawy aborcji,
                    uwazam ze kobiety po aborcji jego nie maja bo czesto same potrzebuja
                    akceptacji. Przekszykiwanie sie nie ma sensu to nikomu nie pomoze.
                    Kazda kobieta powinna zaczac pracowac nad soba analizujac sumiennie
                    prawdziwe przyczyny ktore byly powodem takiej decyzji.
                    Slaba wola ?
                    dodam ze tak jak istnieje Bog istnieje szatan, zly duch.
                    Czlowiek przychodzi tu na ziemie aby doswiadczac i na tych
                    doswiadczeniach wzrastac. Nalezy pamietac ze Bog czasem dopuszcza
                    zlo do nas aby cos zrozumiec, aby zrozumiec trzeba szukac i pracowac
                    nad soba. Czesto trudna sytuacja materialna sie nie zmienia ale my
                    mozemy zmienic siebie wraz z mezami bo oni sa tak samo
                    odpowiedzialni za rodzine. To dotyczy ogolnego problemu aborcji nie
                    tylko Kam.

                    To jedyna droga do pomocy jest w kazdej z was, nikt wam nie pomoze
                    jak nie uporacie sie z tym same, niczyje dobre slowo nie zmaze winy.
                    Nie uwolni od czynu i cierpienia. Kazda sama musi stawic temu czola.
                    To trudne ale mozliwe.

                    Ty ukształtowałeś me wnętrze, utkałeś mnie w łonie matki.
                    Wysławiam Cię za to, że mnie cudownie stworzyłeś,
                    Twoje dzieła są godne podziwu, a moją duszę znasz dobrze.
                    • angela_5 Re:... 06.06.08, 20:52
                      Tutaj nie chodzi o przekrzykiwanie się, czy o rozmowę w tzw. cztery oczy. Tutaj
                      chodzi o kwestię aborcji. Moim zdaniem czyn jest fatalny, a jego skutki bywają
                      jeszcze gorsze (o ile to możliwe). Nie ma usprawiedliwienia tego, jeśli ktoś
                      kogoś zabije, a nie oszukujmy się - kobiety dokonujące aborcji po prostu
                      zabijają, mordują własne dzieci!
                      Myślę, że każda osoba wypowiadająca się tutaj przygotowana jest na zmiany, ale
                      nie każda chce je zaakceptować.
                      To głaskanie kobiet, które dopuściły się aborcji na dzieciach jest śmieszne. To
                      tak samo, jakby pogłaskać mordercę i mówić do niego "nie martw się, będzie
                      dobrze" =\ Morderstwo to morderstwo. Owszem, nie my sądzimy, bo nam nic do tego,
                      ale mamy prawo do wypowiedzenia swojego zdania, a ja go zmieniać mimo wszystko
                      nie będę...
                      Jest wiele pokus zła. I każdy nie jednokrotnie miał z nim do czynienia, to
                      ludzkie, tylko każdy człowiek dostał wolną wolę, rozum i serce, żeby z tego
                      korzystać, a nie po to, aby to sobie było. Nim ktokolwiek popełni jakieś
                      przestępstwo powinien się zastanowić (od tego ma rozum), jakie będą
                      konsekwencję. Kobiety dokonujące aborcji mają wolną wolę - nikt ich do tego nie
                      zmusza ani nic! A serce jest po to m.in., aby czuć - jednak nie każdy
                      wykorzystuje te dary tak jak powinien!
                      • iktoto Re:... 06.06.08, 22:32
                        zadna z nas nie popiera aborcji, zadna z nas nie głaszcze, ale
                        próbujemy wyciągnąć dłoń, żeby podnieść kobietę, żeby Jej uzmysłowić
                        zło, które uczyniła i spróbować chociaż naprowadzić Ją na prawidłowy
                        tok rozumowania!!!!!!!!!!!!! bo warto próbować chociażby z tego
                        względu, że kiedyś może zajść w ciążę i wtedy jeśli będzie świadoma
                        to nie popełni tego ponownie.

                        pozdrawiam
                        monika
                        • angela_5 Re:... 07.06.08, 10:50
                          Przecież Ona doskonale zdaje sobie sprawę z tego zła, które popełniła!!!!!!!!!
                          Doskonale wie, co za zbrodnię zrobiła!! Od samego początku każdy stara mi sie to
                          uświadomić, bo to niby ja nie rozumiem i to niby ja jestem tą, która
                          spowodowała, że Kamm tutaj nic nie pisze =\ A Kamm jak będzie w ciąży to
                          możliwe, że znowu usunie dziecko i znowu będzie podawała powody, które dla mnie
                          będą bez sensu. (Mam nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie.) I poza tym po
                          pierwszej aborcji była świadoma wagi czynu...!!!!!
                          • iktoto Re:... 07.06.08, 12:19
                            łorany
                            angela, nie możesz wiedzieć kiedy kto z czego sobie zdawał sprawę.
                            Pomimo że kamm upadła dwa razy to i tak staramy się Jej pomóc, o ile
                            jeszcze się odezwie.
                            A co Ty niby rozumiesz czy niby nie rozumiesz to już Ty wiesz
                            najlepiej.
                            Nie możesz też wiedzieć co będzie jeśli kamm ponownie zajdzie w
                            ciążę, nie można do kogoś podejść jak do pewnika, że napewno coś
                            zrobi bo zrobiła dwa razy. Miejmy nadzieję, że wyciągnie wnioski.
                            Jeśli kamm zdaje sobie sprawę ze zła wyrządzonego to bardzo dobrze,
                            dzięki temu nie popełni tego zła ponownie.

                            Pomódlmy się za Nią, to Jej bardziej pomoże smile))
                            • angela_5 Re:... 08.06.08, 13:25
                              Nie mam nic przeciwko modlitwie o Nią, bo jest Jej to potrzebne, ale nie będę
                              Jej głaskać jak większość, bo już mnie to nie bawi ani szczerze mówiąc, nie
                              podoba mi sie to.
                              Możliwe, że Kamm zdaje sobie sprawę z tego, co zrobiła. Nie wiem i już nie
                              wnikam, bo to Ona powinna się wypowiedzieć, a jak widać, jakoś tego nie robi.
                              Trudno.
                              Ja uparcie stoję przy swoim. Nie umiem Jej pomóc tak jak Wy wszystkie tego
                              byście chciały (które jej pomagają)...
                              • totylkoja0 Re:... 08.06.08, 21:35
                                Chetnie dolacze sie do modlitwy.
                                Moze jeszcze ktos sie dolaczy i o jednej porze razem
                                nada to sile modlitwie.
                                Daj mi znac na gg.smile
                                to do wlasciwej osoby tu jestem okazjonalnie.
                                Pozdrawiam
                                • iktoto Re:... 09.06.08, 13:35
                                  w kwestii modlitwy, godzinowo to ja się nie dostosuję, jak mam
                                  akurat chwilę to szepnę wink
                                  angela nikt Ci nie karze, nikt Ci nie narzuca, że masz kogos
                                  pocieszać, głaskac, jeśli nie odczuwasz takiej potrzeby!!!!!!!!!!!
                                  • angela_5 Re:... 09.06.08, 18:54
                                    Niektóre osoby właśnie starają się to zrobić...
                                    • iktoto Re:... 09.06.08, 19:12
                                      nie zauważyłam, a umiem czytać wink
                                      • iktoto KOŚCIÓŁ BOŻY (Królestwo dysonansów) ks. Jan Pałyga 09.06.08, 21:57
                                        To Kościół - dom nas wszystkich.

                                        Jest w nim grzesznik i święty
                                        jest pijak i asceta
                                        są ludzie poczciwi i podli
                                        dobrzy i źli
                                        jest geniusz i arcygłupiec
                                        istna mozaika sprzeczności
                                        i wielki paradoks świata.

                                        dlaczego?
                                        bo tak postanowił Chrystus
                                        który przyszedł do wszystkich:
                                        dobrych i złych
                                        by jednych uświęcić
                                        a wszystkich zbawić
                                        wyciągnij rękę do jednych i drugich
                                        to nic, że niejeden ma rękę jak łopatę
                                        nos jak haczyk i zeza w oku
                                        język jaszczurki i chytrość węża
                                        serce ma raz dobre raz złe
                                        wszyscy jesteśmy braćmi
                                        niezależnie od jadu słów
                                        kochać się mamy
                                        w tym królestwie dysonansów.

                                        to trudne
                                        ale nie mamy wyboru
                                        taka jest natura Kościoła.
                                        • angela_5 Re:... 10.06.08, 00:31
                                          Nie wydaje mi się w takim razie... smile
                                          • iktoto Re:... 10.06.08, 08:32
                                            wiele zależy od nastawienia z jakim czytamy posty innych, z jakich
                                            pobudek piszemy, odpowiadamy, pomagamy, co mamy w środku, czy
                                            jesteśmy uporządkowani, czy mamy do siebie jakiś żal, coś skrywamy,
                                            jakie mamy intencje..........smile
                                            • aniulka8503 Re:... 10.06.08, 09:23
                                              Stchórzyłaś...
                                              Strach przed kolejnym dzieckiem...
                                              Ja myślę, że to było dla wygody...tak było łatwiej...Dlaczego tak
                                              uważam? Skoro raz to zrobiłaś i bardzo tego żałowałaś, to choćby to
                                              miała być nawet szósta ciąża nie mogłabyś tego zrobić...
                                              Żałujesz podwójnie? NIE! Tak nie można...ty chyba nie wiesz co to
                                              znaczy żałować...No ale to jest tylko moje zdanie!
                                              • angela_5 Re:... 10.06.08, 09:33
                                                aniulka8503 uważaj, bo zaraz dostaniesz wykład moralności, nauk religijnych i
                                                czegoś tam jeszcze za to, że masz takie zdanie... smile ale ja Ciebie popieram smile
                                                • aniulka8503 Re:... 10.06.08, 10:02
                                                  No to trudno smile
                                                  Moralnością na pewno nie jest, że skoro się niby czegoś żałuje to po
                                                  jakimś czasie robi się to kolejny raz!!!
                                                  A to jest wolny kraj i piszę tylko to co myślę...i w żaden sposób
                                                  nie ubliżam...A krytyka jest rzeczą ludzką...tylko nie wszyscy ją
                                                  dobrze znoszą...
                                                  • iktoto Re:... 10.06.08, 18:21
                                                    nie zamierzam zmieniać niczyich poglądów, każdy ma takie jakie ma,
                                                    nie moja sprawa.
                                                    angela, mam tylko jedno pytanie, czy Ty jesteś pokorną osobą? (cóż,
                                                    mi nieraz brakuje pokory)
                                                  • angela_5 Re:... 10.06.08, 18:38
                                                    Nie staram sie przedstawić siebie,jako ideału, ale na pewno nie popełniam tych
                                                    samych błędów,jeśli żałuję za pierwszym razem... smile
                                                  • iktoto Re:... 10.06.08, 18:43
                                                    ja tylko zadałam Ci pytanie, czy uważasz się za pokorną osobę? smile)
                                                  • angela_5 Re:... 10.06.08, 23:11
                                                    to ja odpowiedziałam... :]
                                                  • iktoto Re:... 11.06.08, 15:13
                                                    nie zauważyłam :]
                                                  • totylkoja0 Re:... 11.06.08, 18:24
                                                    Witam
                                                    Drogie panie aniulka8503 i angela_5
                                                    w duzej czesci popieram wasze zdanie co wyrazilam wczesniej.
                                                    Jednak jestem sklonna do tezy ze zadna z Was moje drogie nigdy
                                                    nie doznaly wplywu zlego ducha czlowiek ktory czyni zlo pod jego
                                                    wplywem nie odpowiada za grzech mordu nawet przed obliczem Boga bo
                                                    czyn ten jest nie jego.
                                                    Wystarczy chociaz raz uczestniczyc w modlitwie oslonowej podczas
                                                    egzorcyzmu osoby opetanej. Trudno jest nam ludziom sadzic czlowieka
                                                    bo prawde zna tylko Bog. On nas uczyl wybaczania, milosci wzgledem
                                                    siebie, a nie krytyki innych czy oceniania, to wedlug mnie
                                                    wchodzenie w kompetencje Boga. Czlowiek przychodzi tu zrealizowac
                                                    plan i byc szczesliwy wiele zalezy od wzorcow kakie mamy w domu
                                                    rodzinnym. Pracowalam kiedys z mloda dziewczyna corka wojskowego
                                                    ktory zmarl dosc wczesnie, matka sama wychowywala dziecko mimo 2
                                                    pokojowego mieszkania seks z przygodnymi panami uprawiala przy
                                                    dziecku, ktore w doroslym zyciu powielalo wzorce matki. trudno bylo
                                                    kilku osobom wytlumaczyc dziewczynie ze to zle wzorce ale jak ma
                                                    zrozumiec to ktos dla kogo to naturalne i niezrozumiale.
                                                    Czy taka osobe mozna winic za wzorce zle matki i ktora wypaczyla
                                                    naturalne zachowania wlasnej corki?
                                                    To forum zapewne powstalo dla bladzacych i skoro sa tu osoby chetne
                                                    je wspierac to uwazam ze to Dar Bozy i wielka potrzeba
                                                    bezinteresownej milosci do drugiego czlowieka. Moze i wskazania Boze
                                                    i szansa na odnalezienie swiatla i drogi tej wlasciwej.
                                                    Uwazam, ze kazdy ma prawo wyrazic wlasne zdanie, ale bez osadu i
                                                    krytyki kazdy ma bowiem prawo do decydowania o wlasnym zyciu i
                                                    wlasnym wyborze drogi, jak i do uczenia sie na wlasnych bledach.
                                                    Po co bez konca podkreslac wlasne to samo zdanie jakby nikt tu nie
                                                    umial zrozumiec innego zdania, to tak jakby celowo aby kogos
                                                    pognebic bardziej w cierpieniu. Kazdy powinien siegnac wlasnego dna
                                                    wlasnej duszy sumienia i rozwazyc siebie kim jestem i dokad zmierzam.
                                                    Kazdy odpowie bowiem za swoje bledy nie za innych.
                                                    Oczywiste jest ze ma to zwiazek z poziomem duchowym czlowieka.
                                                    Dusze zajete praca dla nieba, odczytuja we wznoszeniu sie Jezusa
                                                    swoj ideal postepu w gore do tego, co doskonale. Zamiast krytykowac
                                                    zastanowila bym sie nad odpowiedzialnoscia tych ktorzy otrzymali
                                                    wiecej zdolnosci i talentow, nie ograniczala ich wysilkow.

                                                    " jesli nie jestesmy powolani do krwawego meczenstwa, to w kazdym
                                                    razie do ustawicznego trzymania siebie w karbach, do poskramiania
                                                    swoich namietnosci. Tylko ta droga, czasem heroiczna, dochodzi sie
                                                    krok za krokiem do coraz doskonalszego upodobnienia do Jezusa".

                                                    Egzorcysta koscielny pierwsze o co pyta to ABORCJA.
                                                    z tego co slyszalam ktos w ukryciu nagral egzorcyzm i umiescil na
                                                    necie jak uda mi sie odnalezc linka to go tu podam.
                                                    To pokaze strone ukryta w czlowieku ale nie odpowiedzialna za czyny
                                                    zle.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • iktoto Re:... 11.06.08, 19:21
                                                    egzorcyzm wykonany profesjonalnie !!!!!!!! to dobra sprawa, dająca
                                                    wiele korzyści smile))) i prostująca drogę życiową, jednak trzeba
                                                    włozyć duzo pracy w siebie aby mieć duzo dobra w sobie. Odwieczna
                                                    walka dobra ze złem.

                                                    niestety, czyniąc zło na wiele sposobów, nie tylko poprzez aborcję
                                                    dopuszczamy złego do siebie, otwieramy furtke, najczęściej
                                                    nieswiadomie sad i potem nam mami coraz bardziej, az spadamy na samo
                                                    dno, i wtedy najbardziej należy wyciągnąć rekę do takiej osoby, bo
                                                    sam człowiek nie jest w stanie odbić się od dna.

                                                    angela, ja jestem prosta kobita ze wsi, dlatego jak zadaję pytanie o
                                                    pokore, to wole usłyszeć czy ktoś jest pokorny, czy częściowo, czy
                                                    świadom swoich słabości czy chodzi pyszny, dumny ;[[
                                                  • angela_5 Re:... 12.06.08, 09:23
                                                    NO nie przesadzajmy... egzorcyzmy to zupełnie coś innego... Człowiek jest
                                                    opętany, nie odpowiada za siebie, za swoje czyny, za to, co robi, ponieważ nie
                                                    jest sobą. Kobieta popełniająca aborcję jest sobą i wie, co robi! To różnica.
                                                    Pewnie, że nie na ziemi, a Bóg w niebie, będzie Ją za to, co zrobiła osądzał. Ja
                                                    tego nie robię. Ja Jej po prostu nie popieram i nie mam zamiaru "głaskać", jak
                                                    co niektórzy. Dla mnie jest dość jasne: jeśli popełnia się jeden fatalny błąd i
                                                    sie tego ŻAŁUJE to po raz drugi tego samego się nie robi. Obojętnie, co by się
                                                    nie działo to nie wchodzi się w to samo bagno ponownie. Zwłaszcza, że po
                                                    pierwszym dokonaniu tego ma się już wyrzuty sumienia...
                                                    totylkoja0 podałaś przykład dziewczyny, która swoje zachowanie wyniosła z domu..
                                                    Owszem, ma to wpływa na psychikę człowieka, bo z domu wynosi się jakieś zasady
                                                    itd., ale zawsze każdemu można pokazać, że źle postępuje. Można rozmawiać,
                                                    udzielić jakiś wskazówek. W domu na pewno nie ma nauk o dokonywaniu aborcji!
                                                    Możliwe, że są tutaj osoby, które chcą wspierać i to jest, jak piszesz Dar Boży,
                                                    ale takie wspieranie jakie jest tutaj to moim zdaniem jest zwykłym,
                                                    'głaskaniem'. Dlaczego nikt nie powie, że to złe, że źle zrobiła i popełniła
                                                    fatalny błąd, niewybaczalny? Niektóre osoby mówią, że to nie osoba, a czym jest
                                                    zły - żeby dokonać takiego czynu nie jest sie 'aniołem'.

                                                    Może inaczej bym na to wszystko patrzyła, gdyby Kamm podała inne powody, np., że
                                                    dziecku grozi jakaś poważna choroba, że Jej samej to dziecko zagraża (chociaż
                                                    też bym nie poparła), ale z tych powodów, co podała Ona to nie ma możliwości,
                                                    żeby spojrzeć na to przychylnym okiem...
                                                  • iktoto Re:... 12.06.08, 10:14
                                                    nawet nie wiesz angela jak bardzo nie masz racji w kwestii
                                                    egzorcyzmów
                                                  • twoj_aniol_stroz Re:... 12.06.08, 11:24
                                                    > NO nie przesadzajmy... egzorcyzmy to zupełnie coś innego...
                                                    Człowiek jest
                                                    > opętany, nie odpowiada za siebie, za swoje czyny, za to, co robi,
                                                    ponieważ nie
                                                    > jest sobą. Kobieta popełniająca aborcję jest sobą i wie, co robi!
                                                    To różnica

                                                    Angela, mało wiesz o egzorcyzmach, o opętaniach, nękaniach i
                                                    dręczeniach. Może najpierw poczytaj a potem się wypowiedz.

                                                    > Owszem, ma to wpływa na psychikę człowieka, bo z domu wynosi się
                                                    jakieś zasady
                                                    > itd., ale zawsze każdemu można pokazać, że źle postępuje.

                                                    O ile zechce ten ktoś wysłuchać, niestety często jest tak, że póki
                                                    samemu nie dostanie się solidnego kopa to każda rozmowa odbywa się
                                                    na zasadzie grochem o ścianę.

                                                    Dlaczego nikt nie powie, że to złe, że źle zrobiła i popełniła
                                                    > fatalny błąd, niewybaczalny?

                                                    Ależ tu nie raz już powiedziałam i w zasadzie każda powiedziała, że
                                                    to co zrobiła Kamm było złe, że to był fatalny błąd. Natomiast nigdy
                                                    nie powiem, że niewybaczalny, bo nie mam prawa tak powiedzieć. Na
                                                    jakiej podstawie twierdzisz, że niewybaczalny?

                                                    > Może inaczej bym na to wszystko patrzyła, gdyby Kamm podała inne
                                                    powody,

                                                    A to Ty jesteś sądem, żeby rozpatrywać okoliczności łagodzące? Jakoś
                                                    nie sądzę.
    • aniulka8503 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 12.06.08, 10:57
      Zgadzam się z angelą. Jedno doświadczenie pokazało mi a raczej
      nauczyło mnie co znaczy zabić...i nigdy nie dopuściłabym do tego
      ponownie. Nawet gdyby to miało być moje piąte czy dziesiąte
      dziecko!!! Dlaczego stchórzyła? Dlatego że trzecie dziecko to byłoby
      już za dużo? Bała się, że nie wyżywi, nie wychowa? Łatwiej było
      usunąć? A dlaczego zamiast usunięcia nie rozważyła oddania? Wówczas
      to dziecko miało by najważniejsze prawo - prawo do życia!!! Bała się
      wstydu? Co ludzie powiedzą na to, że oddała dziecko??? A tak nikt
      nic nie wie...Sama napisała, że stchórzyła, czyli popełniła to
      świadomie, więc nie mieszajmy w to egzorcyzmów i opętania...bo
      tchórzostwo a opętanie to dwie różne rzeczy...
      Można zrozumieć dziewczynę która ma 18-19 lat, robi to po raz
      pierwszy nie może się pozbierać - sama do tego grona należę, ale z
      tą różnicą, że taka dziewczyna nigdy więcej tego nie zrobi..."Gdybym
      mogła cofnąć czas"...Cóż, moja droga podejrzewam, że po pierwszej
      aborcji też miałaś takie wyrzuty...i niczego cię to nie nauczyło?
      Zrobiłaś to po raz kolejny i znowu chcesz cofać czas? Przecież po
      pierwszej aborcji powinnaś już wiedzieć czym grozi druga...Nie
      potrafię ci współczuć, bo ja też mam synka i wiem, że chćby miał
      mieć pięcioro rodzeństwa to nigdy już nie zabiję żadnego dziecka, bo
      nawet gdy nie będzie zbyt wiele pieniędzy to wychowam je w miłości,
      a to jest w życiu najważniejsze!!! Tego właśnie nauczyła mnie śmierć
      mojego pierwszego maleństwa!!!
      • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 12.06.08, 11:19
        I oby tak było jak piszesz... ale niestety bywa różnie. Nie nam
        oceniać postępowanie Kamm...
        • totylkoja0 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 12.06.08, 12:47
          Podpisze sie tu pod iktoto oraz aniola stroza.smile
          Jest znaczna roznica miedzy dzialaniem szatana a zlego ducha.
          Pierwszy odrazu i gwaltownie opetuje czlowieka takich mamy cale
          mnostwo w szpitalach psychiatrycznych z lekarska diagnoza choroby
          psychicznej - lekarz zamiast zrobicz konkretne badania na podstawie
          opisu wplywu szatana stawia diagnoze ( wchodzenie w kompetencje Boga
          zamiast spelniac swe poslugi godnie).
          Natomiast wplyw zlego ducha to manipulacja, tu przyklad ktory znam
          kobieta wierzaca ksiadz nie znalazl przyczyny wplywu zlego ducha,
          niszczyla slowem wlasna rodzine bo widziala i slyszala rzeczy ktore
          nie mialy miejsca faktycznie, ulegala ogromnej sile ktora czula w
          glowie do tego stopnia ze padala na kolana. Ta osoba ma silna wole i
          dzieki mocnym fundamentom wiary i etyki oraz sile psychicznej jak
          sama twierdzi nie zwariowala, szukala pomocy i zrozumienia ponad 3
          lata kiedy trafila do najlepszego egzorcysty od roku walczy i sa
          tego efekty pozytywne.
          Ja podam przyklad wlasny, ponad 10 lat temu palilam papierochy
          chociaz wiedzialam ze jest to wbrew mnie samej, moja wtedy 10 letnia
          corka byla ciezko chora i poskarzyla sie babci ze ojca nie ma a
          matka umrze na raka bo pali. Palenie rzucilam odrazu, ale kiedy w
          gronie znajomych ktos czestowal to moja reka sama szla do paczki z
          fajkami,zawsze jednak ja cofalam wtedy inni zapal zapal ja nie.
          Z czasem tez uslyszalam w glowie slodki glosik pelny milosci cichy
          mily zapal ale ze bylam nieugieta glos stawal sie coraz bardziej
          natarczywy i skrzeczacy nakazyjacy i zniecierpliwiony, az wybuchnelam
          krzykiem precz nie bede palic i ten glos znikl na zawsze od tamtej
          pory. Z tego wynika ze wszystkie nasze zachowania i grzechy sa
          wynikiem wplywu zlego ducha a jak sobie z nimi radzimy swiadczy o
          tym nasz rachunek sumienia. Ilosc i jakosc grzechow naszych.

          lublin.republika.pl/egzorcysta.html
          Tu jest opisane z doswiadczenia egzorcysty.

          Pozdrawiam
          • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 12.06.08, 13:37
            Masakra!
            Skoro mieszamy w ten temat egzorcyzmy itd. to poczekam, aż ktoś doda coś
            jeszcze... Nigdzie nie napisałam, że znam się w pełni na egzorcyzmach -
            napisałam tylko, że to opętanie itd. Tak czytałam, więc nie będę mówiła inaczej...
            Wydaje mi sie, że na tym forum wypowiadają się starsze osoby ode mnie, zdawałoby
            sie bardziej doświadczone (bo tak twierdzą), a mam wrażenie, że nie zdają sobie
            w ogóle sprawy z tego, co tutaj i o czym się pisze...! Uważają, że to ja nie
            rozumiem, że nie czytam ze zrozumieniem itd., a może po prostu jest tak, że
            niektóre osoby boją się tego, że nie mają racji? Ciągłe wypowiedzi tych osób
            coraz bardziej mnie zastanawiają... Niby nikt nie popiera aborcji (żadna z osób
            wypowiadających się tutaj), a mimo wszystko część, a może i większość broni
            Kamm. Dlaczego? Bo pisze, że żałuje? Za pierwszym razem tak samo żałowała i, co?
            I jakoś nie zawahała się popełnić tego czynu drugi raz... A twoj-aniol-stroz
            sama powinnaś sobie odpowiedzieć na pytanie, czy morderstwo jest grzechem
            wybaczalnym, czy też nie. Przecież zawsze jesteś blisko tematu religijnego i nie
            powinno to dla Ciebie sprawić problemu.
            Nie mamy prawa oceniać Kamm? Może i nie. Ale kobiety, które mają dzieci
            samoistnie to robią, bo są matkami i wiedzą ile szczęścia w życie wnosi dziecko!
            Sama spodziewam sie dziecka, a jestem dużo młodsza od Was i od Kamm.
            Nie ma wytłumaczenia na aborcję. NIE MA! Obojętnie, co by sie nie działo i jakby
            nie patrzeć jest to morderstwo!
            • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 12.06.08, 14:26
              totylkoja zyczę powodzenia :]

              angela, to jak z tą Twoją pokorą?
              • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 12.06.08, 15:09
                Już też raz napisałam... wszystkie umiecie czytać między wierszami, więc w czym
                problem...?
                • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 12.06.08, 16:25
                  nie lubię czytac między wierszami, bo nieraz można za duzo wyczytać,
                  nie wiem w czym masz problem, że nie udzielasz informacji wprost?
                  takie trudne pytanie, że trzeba odpowiedzieć naokoło? coby druga
                  strona mniej więcej się domyslała i snuła wnioski? każdy wysnuje
                  inne wnioski z czytania między wierszami, dlatego pytam wprost jak
                  jest z pokorą u Ciebie? Może Ty jesteś pokorna zawsze, ja niestety
                  niezawsze, jak mi pokora ginie to dostaję w tyłek i wracam do
                  szeregu, boli przez jakiś cZas ale kopniaka warto czasem dostać,
                  żeby nie stać się pysznym.
                  Obraźliwe to pytanie czy co?
                  • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 12.06.08, 17:55
                    Nie, nie jest obraźliwe. Ale to mi zarzucano tutaj, że nie umiem uważanie
                    czytać, więc ja mówię, że ja już odpowiedziałam raz na to pytanie. Dla mnie
                    proste i logiczne.
                    A jeśli pomaga Tobie kopniak w tyłek to dobrze (większości osób kopniak po
                    jednym czynie pomaga i drugiego nie popełnia).
                    • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 12.06.08, 20:37
                      jako przytępa wzrokowo osoba odpowiedzi nie dojrzałam. nie rozumiem
                      jednak Twojego podejścia w kwestii nieszczęsnego pytania, widac dla
                      mnie nie jest jednoznaczne to co napisałas o grzechu z pokorą o
                      którą pytam, dlatego uważam że odpowiedzi nie dostałam smile
            • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 12.06.08, 22:01
              A twoj-aniol-stroz
              > sama powinnaś sobie odpowiedzieć na pytanie, czy morderstwo jest
              grzechem
              > wybaczalnym, czy też nie.

              Morderstwo jest grzechem wybaczalnym, podobnie jak kradzież, zdrada,
              brak szacunku do rodziców, samobójstwo itd. Bóg jest miłosiernym
              ojcem, który kocha każde swoje dziecko. Najlepszym przykładem tej
              miłości jest "Dzienniczek" Św Siostry Faustyny:
              „Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek
              będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę
              śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom jako ostatnią deskę
              ratunku; chociażby grzesznik był najzatwardzialszy, jeżeli tylko raz
              zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia
              mojego” (Dz. 687).
              Sam Jezus pokazuje drogę do zbawienia absolutnie każdej duszy.
              Prawda jest taka, że Bóg kocha nas miłością tak szaloną, że nam o
              tym się nawet nie śniło. Kocha kazdego z nas także mordercę,
              samobójcę, złodzieja i każdego jednego, który żyje na tym świecie.
              • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 10:51
                szkoda atramentu.

                Pisząc o życiowych kopniakach miałam na myśli nie tylko siebie,
                każdy z nas je dostaje tylko że jeden przez nie uczy się pokory inny
                staje się pyszny, wybór nalezy do nas.
                • aniulka8503 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 11:03
                  Angela morderstwo jest grzechem wybaczalnym (autopsja), ale żeby
                  został odpuszczony trzeba naprawdę mocno i szczerze żałować i się
                  poprawić...a nie uważam, aby autorka tego posta żałowała...nie
                  wspomnę już o poprawie, bo poprawiła się ale na gorsze...niby
                  żałowała, a zabiła drugi raz...co będzie dalej? Jak znowu zajdzie w
                  ciążę? Teraz już nie będzie wahania - automatycznie podjęta decyzja
                  o śmierci...żadnych skrupułów...(wiele na to wskazuje, choć mam
                  nadzieję, że się mylę)

                  • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 12:24
                    ja też mam nadzieję, że się mylicie, zakładacie najgorszy
                    scenariusz, masz rację, że aby grzech został odpuszczony to jest
                    potrzebny szczery żal za grzechy, nie wiecie jednak co w tej chwili
                    czuje kamm więc jej nie skreślajcie, Ona to wie, my się domyślamy.
                    To że dwa razy to zrobiła to jej nie skreśla, Bóg cały czas daje nam
                    szanse, żebyśmy się poprawili, Jej też daje to prawo, czy z niego
                    skorzysta Ona, ja, angela, Ty, aniulka i wszyscy inni grzesznicy,
                    nie wiem, to nasza praca przez całe życie.

                    pozdrawiam
                  • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 17:44
                    > Angela morderstwo jest grzechem wybaczalnym (autopsja), ale żeby
                    > został odpuszczony trzeba naprawdę mocno i szczerze żałować i się
                    > poprawić...a nie uważam, aby autorka tego posta żałowała...

                    Myślę, że my nie wiemy co Kamm myśli, czuje, czy żałuje, czy nie...
                    Npisała prośbę o pomoc i trzeba jej pomóc, bez analizowania,
                    przemyśleń typu ale czy żalujesz, ale na pewno, bo jakoś nie widzę
                    itd. Bóg odpuszcza grzech i Bóg widzi żal człowieka - może jednak
                    pozwólmy Bogu być Bogiem i ocenić to, czego my nie jesteśmy w stanie
                    ocenić.
                    Jedno jest pewne, Bóg nakazał wybaczyć nie 7, ale 77 razy - to
                    oznacza zawsze. Zostawmy tę sprawę Bogu, On będzie wiedział co z
                    tym "fantem" począć.

                    co będzie dalej? Jak znowu zajdzie w
                    > ciążę? Teraz już nie będzie wahania - automatycznie podjęta
                    decyzja
                    > o śmierci...żadnych skrupułów...

                    To jest czarnowidztwo. Być może tak będzie, ale być może nie, a nam
                    nie wolno tak osądzać, przewidywać o skreślać na starcie.
              • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 11:50
                Nie spytałam, czy Jezus kocha wszystkich tylko, czy morderstwo samo w sobie jest
                wybaczalne, a to różnica. Ludzie nie są miłosierni jak Jezus, bo jakby byli i
                wybaczali to nikogo by nie skazywano za morderstwa itd.
                Owszem, czytałam o siostrze Faustynie Kowalskiej wiele książek i wiem, co
                chciałaś mi powiedzieć, ale zauważ, że niewiele jest ludzi, którzy są
                wyrozumiali i wybaczają morderstwa, a tym bardziej morderstwa dzieci.
                Co do pokory... jeśli raz dostajesz kopa od życia iktoto to mówisz, że wracasz
                do szeregu, więc tego samego błędu nie popełniasz, jak każdy inny, ale jeśli
                robisz błąd, dostajesz kopa, boli Cię, wracasz do szeregu i znowu popełniasz ten
                sam błąd to nie ma tutaj mowy o żadnej pokorze...
                • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 12:27
                  przez całe życie potykam się o różne "kołki" na drodze życiowej, a
                  moze Ty się nie potykasz? Może wszystkie skrzętnie omijasz?? Jeśli
                  tak to gratuluję

                  może tylko Twoja pokora jest na miejscu natomiast cała reszta to
                  grzesznicy?
                • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 17:38
                  > Nie spytałam, czy Jezus kocha wszystkich tylko, czy morderstwo
                  samo w sobie jes
                  > t
                  > wybaczalne, a to różnica. Ludzie nie są miłosierni jak Jezus, bo
                  jakby byli i
                  > wybaczali to nikogo by nie skazywano za morderstwa itd.

                  Naszym obowiązkiem jest brać przykład z Jezusa, starać się go
                  naśladować. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Wybaczyć krzywdę
                  jest bardzo trudno, zwłaszcza jeśli sama tej krzydy doznałaś, ale
                  czy nie modlisz się codziennie: "i odpuść nam nasze winy, jako i my
                  odpuszczamy naszym winowajcom" Nie umiesz wybaczyć? To proś Boga o
                  pomoc, On nauczy Cię wybaczania, On da Ci tę łaskę. Kamm Ciebie nie
                  skrzywdziła, skrzywdziła swoje dziecko i najbardziej siebie, więc Ty
                  jej nic nie musisz wybaczać...
                  A co do kary za przewinienie. Mylisz wybaczenie z karą. Kara jest
                  czasem zastanowienia się nad swoim postępowaniem, czasem
                  zadośćuczynienia za to co zrobiłam źle. Mając dziecko, wychowując je
                  codziennie błyskawicznie nauczysz się (mam nadzieję) rozróżniać
                  wybaczenie od konsekwentnego ukarania winowajcy. Dziecko
                  narozrabiało, coś zniszczyło, nabałaganiło, okłamało - przychodzi i
                  przeprasza, a Ty mu wybaczasz, co nie oznacza darowania z automatu
                  kary, ona jest elementem wychowawczym i odbyć się musi.
    • aniulka8503 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 13:09
      Chwila...zmieniacie całkiem temat rozmowy...
      Pokorna czy nie? Przecież to nie ma tutaj wielkiego
      znaczenia...Podobnie jak Bóg Bogiem, ale tu nie o Niego chodzi...tu
      chodzi o życie dziecka...i wydaje mi się, że pokora nie ma z
      poczętymi dziećmi nic wspólnego...
      • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 14:23
        Zgadzam sie z aniulką... a jak Ty iktoto nie umiesz czytać tego co napisałam to
        już nie moja wina. Irytujesz mnie coraz bardziej i zobaczymy, w którym momencie
        stracę cierpliwość.
        • totylkoja0 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 15:27
          Angelo
          Ja jestem ponad tym co stanowi prawo, jest mi obojetne czy jest
          czy nie ma aborcji. Wiem, ze to indywidualna sprawa kazdego
          czlowieka jego sumienia ale tez mam na uwadze wplywy.
          Widze, ze nie zrozumialas tekstu, my nie mozemy oceniac wyboru bo
          jako ludzie nie wiemy dlaczego on zostal dokonany.
          Nie chodzi tu teraz o kamm a ogolny problem aborcji.
          Mimo, iz udzielasz sie w kosciele to jednak nie umiesz chyba
          wybaczac, nie do konca rozumiesz drogi Jezusa, przykladem moze byc
          Papiez jan P. II wybaczyl swojemu oprawcy.smile
          Teraz juz nie chodzi tu o aborcje a jej przyczyne a tej nie znamy,
          podalam przyklad opetan i wplywu na czlowieka. Jaka mamy pewnosc ze
          to np. co napisala kamm obaw nie byly wplywem ducha i
          wyolbrzymieniem problemu ponad miare? wplyw ktory doprowadzil ja do
          tak wielkiego strachu ze stchorzyla? w tym celu poruszylam egzorcyzm.
          Jestem tu calkowicie bezstronna osoba, piszac to co pisze robie dla
          spojrzenia na ten problem z innej strony, nie aby cokolwiek
          udowodnic czy usprawiedliwic. Czesto sama siebie stawiam na miejscu
          drugiej osoby, a tez jako terapeuta mam pewne doswiadczenia.

          Aniulko - ile lat temu dokonalas aborcji?
          odbieram u Ciebie wielki bol po tym ale on przeszedl chyba w
          nienawisc inny etap ktory nie jest wlasciwy, nie uwazasz, ze czas na
          wybaczenie sobie aby byc w pelni szczesliwa? Mam tu na mysli dusze.

          Pozdrawiam Wszystkie panie rownie cieplo smile
          • aniulka8503 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 22:59
            totylkoja0 - 20 lipca będą cztery lata...tak ból jest i zawsze
            będzie już tego nie zmienię, choć to była wymuszona decyzja...I
            właśnie dlatego nie potrafię zrozumieć autorki, nie potrafię pojąć
            jak mogła zrobić to kolejny raz, bo wiem co dzieje się z człowiekiem
            po pierwszym razie...
            Nienawiść, nie! Ja dostałam drugą szansę, mam cudownego
            czteromiesięcznego synka, który częściowo daje mi ukojenie...I teraz
            tymbardziej jako matka nie potrafiłabym usunąć żadnej ciąży, bo wiem
            co dzieje się po porodzie...wiem, ile szczęścia daje każdy płacz,
            spojrzenie, uśmiech...wiem, jakie to maleństwo jest bezbronne i
            mojego synka kocham podwójnie...
            Wybaczenie...co, mam powiedzieć "odpuszczam sobie winę śmierci
            mojego dziecka???" To już usłyszałam od księdza, ale to nie
            wszystko...ja sobie nie wybaczę, ale też nie czuję do siebie
            nienawiści...ja nie usunęłam dziecka dlatego, że miałam szkołę, że
            byłam młoda, czy też dlatego, że nie miałam pracy i
            pieniędzy...NIE!!! Moja decyzja była wynikiem próśb, błagań,
            gróźb...co byś zrobiła, gdyby ktoś zadzwonił do ciebie i
            powiedział: "Jeżeli nie usuniesz to wyrucham twoją siostrę"...Moja
            mała kochana siostrzyczka miała wtedy 14lat...nawet policja nic nie
            zrobiła...sprawy ciągnęły się dwa lata, a wiesz co on powiedział w
            sądzie??? Że żadnego dziecka nie było...wyparł się...
            Szczęśliwa jestem, mam cudowną rodzinę i wiem, że mogę na nią liczyć
            zawsze gdy mam ochotę o "tym" rozmawiać...
        • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 16:23
          ale nie rozumiem dlaczego angela tracisz cierpliwość, nie widzę
          powodu dla którego miałabyś ją tracić, po co odpisujesz na moje
          posty, skoro Cię irytują?? całkiem bez sensu
        • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 16:44
          może nie umiem czytać cudzych słów, może i tak, zastanawiam się
          jednak dlaczego podchodzisz z taką złością do niektórych osób,
          wydaje Ci sie że ktoś chce narzucić Ci swoje zdanie, nie masz racji,
          to jest dyskusja, pojawiają się ludzie o różnych poglądach, ja
          akceptuję Ciebie i Twoje zdanie, Ty się kształtujesz, my też, za
          parę lat może zmienisz zdanie na jakiś temat, nie wiadomo, ja też
          zmieniam nieraz zdanie bo uważam, że tamto było błędne, spojrzę na
          sprawę szerzej.
          Podchodzisz do moich pytan jak do jakiejś walki, po co tak
          reagujesz? Mnie Ty nie irytujesz, bo niby po co, nie postrzegam Cie
          jako wroga, ale osobę w dyskusji.
          Może odbijasz się we mnie, dlatego Cię irytuję? nie staram się
          Ciebie obrazić, tylko z Tobą rozmawiam.
          Często tak bywa, że wyprowadzają nas z równowagi ludzie, w których
          się odbijamy, nasze niedoskonałosci, nasze słabości, nasze marzenia,
          których narazie nie potrafimy zrealizować, bo jesteśmy słabi, bo
          chcielibyśmy jacyś być, ale coś nam leży na wątrobie, dzieciństwo,
          jakieś zadawnione niepoukładane sprawy, żal do rodziców, brak
          miłości, niskie poczucie wartości....... Nie piszę tu o Tobie, tylko
          ogólnie!!!!
          Kiedy ogarniają nas negatywne uczucia to najlepiej jest się pomodlić
          i wrócić do wcześniej przeczytanego listu i spojrzeć na niego z
          drugiej strony, innym spokojniejszym okiem.
          Przecież jesteś wierzącą kochającą osobą pełną Boga, jesteś wciąży,
          więc weź to wszystko na spokojnie, jeśli jesteśmy pełni milości to
          nie mają na nas wpływu inni ludzie, podchodzimy do nich jak do
          bliźnich a nie jak do wilków. Jestem pełna miłości to widzę w innych
          milość, jestem wściekła to widzę w innych samo zło, jakby wszyscy
          chcieli zrobić mi na złość, chcieli mi coś narzucić, oskarżają,
          tłamszą, są źli, gorsi ode mnie, wrrr.

          pozdrawiam smile
          monika
          • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 21:09
            Iktoto - ja Ciebie nie traktuję jako potencjalnego wroga, czy jakoś tak. Po
            prostu traktuję Ciebie jako osobę, która ma swoje zdanie (nieważne, że inne od
            mojego), ale... Twój pogląd zaczyna mnie pomału irytować, bo dla mnie to
            głaskanie i pochwalanie tego, co zrobiła Kamm. Chcesz Ją wesprzeć, ale wiesz, że
            źle zrobiła, że zabiła własne dziecko po raz drugi. Nieważne, że kobieta żałuje,
            ważne że zabiła dziecko! A trudniej mi to zrozumieć, ponieważ sama jestem w
            ciąży, mam 19 lat i też mogę powiedzieć, że nie dam rady, że świat mi sie
            zawalił, że wpadłam z narzeczonym i co? I mam usunąć i jak podobam powody to tak
            samo zostanę pogłaskana i przytulona? To dopiero jest bez sensu, bo chcecie
            usprawiedliwić jakieś powody, dla których to dziecko zostało zabite nie
            zwracając uwagi na to, że ono miało prawo do życia i chciało żyć! Odstawiacie
            prawo dziecka, które się nie narodziło, bo... matka stchórzyła! =\
            Ja nie mówię, że nie mam słabości, bo każdy je ma i każdy sie z nimi jakoś
            zmaga, albo nie. Moją słabością jest to, że zawsze mam odpowiedź na każde
            pytanie, a mogłabym czasem zamilczeć, ale z drugiej strony nie chcę i nie
            zmienię tego.
            Ja w sobie nie chcę niczego zmieniać. Podoba mi się wszystko jakie jest i taką
            siebie akceptuję także nie jesteś osobą, w której się odbijam.
            Ja wiem, że modlitwa pomaga i dużo daję. Praktykuję to bardzo często, w sumie za
            każdym razem, ale nie uważam sie, za 'świętą' osobę. Popełniam błędy, jak każdy,
            ale nie popełniam tych samych błędów skoro bolą. Jestem taka, że obojętnie jak
            bardzo będzie mi sie coś podobało, a prędzej mnie poparzyło, nie dotknę. Do
            wielu spraw podchodzę na luzie, mam wiele, że tak powiem 'gdzieś', a zdanie
            innych mało mnie interesuje, ale jeśli idzie o życie dziecka - nie umiem głaskać
            matki, które je zabiła. Nie wierzę, że żałuje skoro zrobiła to po raz kolejny.
            Proste.
            Nie uznałam tutaj nikogo gorszym ode mnie ani nie powiedziałam, że ktoś jest
            taki, a ktoś owaki, zawsze tylko mówię, co myślę i jak to wszystko wygląda z
            mojej strony. I nie popieram tego! Nienawidzę, jak dzieje się coś złego, a osoby
            blisko Boga głaszczą to wszystko. Rozumiem, gdyby było to po pierwszej aborcji -
            nie głaskałabym, ale byłoby we mnie mniej złości - w tym wypadku inaczej nie będzie.
            • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 21:59
              pozbądź się więc nienawiści, to negatywne uczucie.

              nie jestem sądem, więc nie mam prawa osądzać kamm

              pozdrawiam
              Monika
            • iktoto nie rozumiem 13.06.08, 22:20
              czy może mi ktoś wytłumaczyć jak ktoś pełen Boga, modlitwy czyli
              pełen milości może pałać nienawiścią, obojętnie w stosunku do czego,
              kogo?? bo ja nie mogę tego pojąć sad

              może jak się wyśpię to zrozumiem smile

              • skp110 Re: nie rozumiem 14.06.08, 00:00
                > czy może mi ktoś wytłumaczyć jak ktoś pełen Boga, modlitwy czyli
                > pełen milości może pałać nienawiścią, obojętnie w stosunku do
                czego,
                > kogo?? bo ja nie mogę tego pojąć sad
                Polecem lekturę Pisma Świetego, szczególnie fragment wyrzucania
                kupców ze światyni. Miłość to nie tylko schlebianie.

                > może jak się wyśpię to zrozumiem smile
                To nie brak smu to twój egocentryzm jest przyczyną trudności ze
                zrozumieniem.
                • twoj_aniol_stroz Re: nie rozumiem 14.06.08, 08:00
                  > Polecem lekturę Pisma Świetego, szczególnie fragment wyrzucania
                  > kupców ze światyni. Miłość to nie tylko schlebianie.

                  Tak, masz rację,tylko jest jeden aspekt,którego wogólenie bierzesz
                  pod uwagę.Zastanów się czym różniła się reakcja Jezusa na kupców w
                  świątyni, od reakcji na cudzołożnicę, Samarytankę przy studni,
                  jawnogrzesznicę, Piotra, który się zaparł, Tomasza, który nie
                  wierzył. Wszyscy oni zgrzeszyli - Piotr nawet trzy razy, po
                  Wniebowstąpieniu Jezusa też miał ochotę zwiać i usłyszał Quo vadis?,
                  czyli znów stchórzył. Nie zastanawiało Cię nigdy, że taki "drobiazg"
                  jak handel w świątyni Jezusa wkurzył, a zupełnie spokojnie rozmawiał
                  z ludźmi, ktorzy grzeszyli przeciw przykazaniom Jego Ojca, którzy
                  Jego zdradzali, nie dowierzali Mu? Coś innego jest tu chyba "na
                  rzeczy",niż kwestia grzechu i jego wagi?
                  • angela_5 Re: nie rozumiem 14.06.08, 09:42
                    iktoto, a kto jest pełen nienawiści, co? twoj_aniol_stroz zawsze zadajesz
                    mnóstwo pytań, a kiedy Ty na nie odpowiesz? Zauważ też, że Jezus najbardziej
                    umiłował dzieci... Dla nich zawsze miał czas. Powiedział, że krzywda wyrządzona
                    dziecku to tak jakby krzywdę wyrządzono Jemu! Nie pamiętasz? Daj mi przykład
                    kiedy Jezus pogłaskał kogoś kiedy ten ktoś zabił...
                    • twoj_aniol_stroz Re: nie rozumiem 14.06.08, 12:10
                      Ech, Angela, morderstwo jest dla Ciebie najgorszym grzechem,
                      niewybaczalnym, zapewniam Cię, że jest bardzo wiele grzechów dużo
                      gorszych, bo nie liczy się grzech jako jedna sztuka, ale to w jaki
                      sposób człowiek grzeszy, jakia jest jego motywacja, jaka sytuacja w
                      danej chwili, jaki ma charakter, co w życiu przeszedł.
                      Przyjżyj się 10 przykazaniom: kolejność tu też ma znaczenie, warto
                      to przeanalizować pod takim kątem.
                      A obrona mordercy? Pamiętasz scenę kiedy Jezus wisząc na krzyżu
                      rozmawia z dwoma łotrami? Jednemu z nich wyraźnie powiedział, że
                      będzie z Jezusem w raju. Dlaczego? Bo ten uznał karę jaką ponosi
                      • iktoto Re: nie rozumiem 14.06.08, 15:30
                        wyspałam się smile i nadal niepojęte jest to co napisałam wcześniej w
                        kwestii nienawiści.
                        Jesli ktoś ma w sobie nienawiść to powinien się zastanowić nad sobą,
                        czy dobrze pojmuje nauki.

                        Czytam Pismo Święte smile
                        koniec
                        • totylkoja0 Re: nie rozumiem 14.06.08, 19:59
                          Anulko - czytajac twoj tekst odnosze wrazenie,ze to co zrobilas bylo
                          po cos.
                          Bóg widać przeznaczyl inną drogę dla Ciebie, dlatego tak właśnie się
                          stało.

                          Miałam pewną osobę po aborcji, też pełną bólu. Poradziłam jej aby
                          aby spróbowała
                          pewnej medytacji która prowadziła do spotkania z Bogiem. Mimo
                          wielkiego strachu
                          zgodziła się, wynik był zaskoczeniem nawet dla mnie.
                          Mówiąc w skrucie Bog jej wybaczył, spotkała swojego synka on jej
                          wybaczył.
                          Najważniejsze w tym, ze otrzymała więcej bo wskazano jej drogę
                          duszy, odkryła swoje
                          talenty. To było cenne spotkanie, na dzień obecny jest pogodzoną
                          osobą wybaczyła sobie. Ważne jest wybaczenie i konieczne. Każda
                          trauma, złe doświadczenie powinno być mimo boleści i trudu
                          rozliczone, inaczej stworzy blokady które będą przeszkadzały w życiu
                          dlatego każde doświadczenie powinno być za nami a nie przed.
                          A Bog jej powiedział też, że tak miało być, jej przeznaczenie tu na
                          Ziemi nie zostało by
                          wypelnione, aby jednak zostało wypełnione był jej przeznaczony
                          własciwy partner,
                          który miał być dla niej wsparciem i wiesz to już się dzieje ona
                          wypełnia swoje zadania.

                          Postaraj się sobie wybaczyć dla siebie i dla dziecka które może tam
                          cierpi widząc to
                          cierpienie, napewno też mowi mamo wybaczam. Więcej też dasz tu
                          ludziom bo będziesz wolna. Życzę Ci tego z całego serca.

                          Angelo - jesteś taką młodą osobą i wiesz przypominasz mi mnie kiedy
                          byłam w Twoim wieku, byłam silna i też miałam poczucie prawdy i
                          walczyłam z nią, równiez nie chciałam sie zmieniać, po co zmieniać
                          coś co jest w nas dobre i silne życzę Ci z serca
                          abyś wytrwała.smile
                          Ja z biegiem lat się zmieniłam na tyle że dojrzałam i doswiadczenia
                          życia dały pewną
                          wiedzę i dojrzałość, tak będzie i z Tobą jak każdym.

                          skp110
                          To nie brak smu to twój egocentryzm jest przyczyną trudności ze
                          zrozumieniem.

                          Wypowiem tylko tyle. Dusza jest w stanie zrozumiec tyle na ile jest
                          rozwinieta duchowo.

                          Anioł smile - Masz rację kościól to dom Boży, ciekawa jestem czy są tu
                          osoby które pozwoliły by u siebie w domu na wszystko wszystkim? Bez
                          korzyści oczywiście.

                          Iktoto smile czytaj, czytaj lubię czytać mądre teksty.
                          Może i ja zacznę smile

                          Pozdrawiam ciepło.
                          • twoj_aniol_stroz Re: nie rozumiem 14.06.08, 20:15
                            > Anioł smile - Masz rację kościól to dom Boży, ciekawa jestem czy są
                            tu
                            > osoby które pozwoliły by u siebie w domu na wszystko wszystkim?
                            Bez
                            > korzyści oczywiście.

                            Przyznaję, że nie bardzo rozumiem, o czym piszesz smile
                            • totylkoja0 Re: nie rozumiem 14.06.08, 21:47

                              >Przyznaję, że nie bardzo rozumiem, o czym piszesz smile

                              Odnioslam się głównie do tego po nizej.smile


                              >Nie zastanawiało Cię nigdy, że taki "drobiazg"
                              >jak handel w świątyni Jezusa wkurzył,

                              • twoj_aniol_stroz Re: nie rozumiem 14.06.08, 22:06
                                Aaa, przepraszam za bezmyślność, ale cały dzień pakowałam się na
                                wakacje i jakoś mi się zwoje mózgowe wyprostowały wink
                                A to masz rację. Ja się tu jeszcze doszukuję braku świadomości
                                popełnianego zła, lub bagatelizowania tego zła.
                          • aniulka8503 Re: nie rozumiem 14.06.08, 23:04
                            Tak, to było po coś...Wiem, że jestem lepsza pod wieloma względami,
                            dojrzałam i inaczej patrzę na swoje życie niż
                            wcześniej...Talenty...wiesz, jest coś do czego dążę i robię to
                            właśnie dla niego...a może raczej dzięki niemu...
                            To nie jest tak, że całymi dniami siedzę i płaczę...już nie. Jestem
                            pogodną osobą, aborcja jest za mną i choć chciałabym cofnąć czas, to
                            wiem, że tak musiało być...pogodziłam się z tym i wiem, że mój
                            nienarodzony synek też się pogodził...może to dziwnie zabrzmi, ale
                            ja już z nim rozmawiałam...to był sen, ale takie sny nie pojawiają
                            się samoistnie...to było całkiem niedawno, kilka dni po porodzie,
                            śniło mi się, że go przytulam razem z moim obecnym
                            synkiem...uśmiechał się. To był niemy sen, ale on powiedział, że
                            cieszy się, że kocham go tak bardzo jak K...(ten, którego urodziłam)
                            i że to przez tatę nie możemy być razem...
                            Wiem, że to dziwne, ale tak mi się śniło i dlatego myślę, że on mi
                            wybaczył...Jednakże nie mogę tak po prostu zamknąć tamtego
                            rozdziału, bo wtedy jemu było by źle, może byłby samotny...
                            • angela_5 Re: nie rozumiem 15.06.08, 20:28
                              Nie było mnie jakiś czas... odpoczęliście ode mnie, ja natomiast dostałam kopa
                              od życia, jak nigdy. Moi rodzice ulegli wypadkowi,nie żyją sad Nie umiem składnie
                              nic pisać i nie umiem się logicznie wypowiedzieć... Za dużo mnie boli... Nawet
                              nie zdążyli usłyszeć, że zostaną dziadkami... sad

                              Nie zmienię sie nigdy. Już życie wystarczająco dało mi w kość, żeby się z
                              wiekiem zmieniać. Poza tym, wiek nigdy nie świadczył o dojrzałości - to po
                              pierwsze. Po drugie - nie raz i nie dwa doświadczały mnie takie sytuacje, że
                              pewnie część z Was nawet w snach tego nie doświadczyła. Mam 19 lat, a już
                              straciłam siostrę, rodziców, chwała że został mi brat...
                              Dla mnie nie ma żadnych powodów,dla których kobieta może usunąć dziecko... Ja
                              teraz też mam ciężko, nikomu tego nie życzę i co? Też powinnam się poddać? Mi
                              rodzice dali życie, za co im najbardziej dziękuję, a ja? Mam zabronić oddychać
                              mojej Kruszynce?...

                              Twoj_anioł_stroz - nie ma dla mnie różnicy! Morderstwo to morderstwo i
                              obojętnie, co kieruje taką osobę, która się tego dopuszcza nie wybaczam! Proste.
                              Ja nie jestem miłosierna, jak Jezus, Ty tak samo nie, zresztą nikt z żyjących tu
                              na ZIEMI taki nie jest. To, ze sie starasz na to patrzeć przymykając oko to co
                              innego. A zdaje mi się, że łotr wiszący na krzyżu obok Jezusa trafił z Nim do
                              raju nie dlatego, że powiedział, co powiedział, a za to, że zrozumiał i
                              wiedział, że został słusznie ukarany tak?
                              • iktoto Re: nie rozumiem 16.06.08, 14:33
                                przez całe zycie dostajemy kopniaki sad

                                przykro mi z powodu Rodziców [*]

                                monika
                            • iktoto Re: nie rozumiem 15.06.08, 23:12
                              aniulka można zamknąć tamten rozdział życia ze świadomością że tamto
                              dziecko kochasz i miejsce w sercu masz zarezerwowane również dla
                              Niego. W sercu jest naprawdę dużo miejsca, dla każdego wystarczy.
                              Niekoniecznie masz rację myśląc że jak Ty cierpisz to dziecku jest
                              łatwiej?

                              pozdrawiam smile
                              • totylkoja0 Re: nie rozumiem 16.06.08, 12:58
                                Drogi Aniołku, nie masz za co przepraszać, to ja powinnam wkleić
                                tekst do którego
                                sie dopisałam.

                                >Ja się tu jeszcze doszukuję braku świadomości
                                >popełnianego zła, lub bagatelizowania tego zła.

                                To uważam za oczywiste wręcz, bardzo właściwa uwaga.
                                Szatan robi wszystko aby zwalić własne knowania na innych, sam
                                zaś też nam wmawia, iż nie istnieje, to jest powodem bagatelizowania
                                go. Bardzo pomaga podciagnięcie zła z podświadomości w świadomość.
                                Dodatkowo ciezka praca, praca i praca nad sobą.

                                Zyczę Ci miłego, udanego, spokojnego wypoczynku.smile

                                Anulka smile
                                Cieszę się, że idziesz do przodu, tak trzymaj. Tu podpiszę się też
                                pod tekstem
                                iktoto smile

                                Istnieje Siedem etapów uzdrawiania, pierwszy to zaprzeczenie
                                występuje u każdego z nas. Wszyscy próbujemy być - albo udajemy, że
                                jesteśmy - oddzieleni od trudniejszych doświadczeń zyciowych.
                                Zaprzeczenia używamy z powodu lęku.
                                wydaje nam się, że potrafimy nad czymś zapanować albo po prostu nie
                                chcemy.
                                Zaprzeczenie jest złudną obroną, ktora daje czas na przygotowanie
                                się do zaakceptowania tego, co nastąpi. (np. groźby).

                                Gniew - po jakimś czasie dochodzi się do takiego wewnętrznego stanu,
                                gdzie nie będziemy mogli się juz zatrzymać na pierwszym etapie -
                                zaprzeczeniu.
                                Odczuwa sie gniew, wściekłość, zazdrość i oburzenie. Tu pojawiają
                                sie pytania
                                dlaczego właśnie ja? dlaczego nie Kowalski który jest alkoholikiem i
                                bije swoją żonę?
                                Taki gniew promieniuje w różnych kierunkach, będzie zapewne dotyczyć
                                również naszych przyjaciół, rodziny, lekarza - o każdym z nich
                                będziemy myśleć jak najgorzej. Gniew rodzi gniew.

                                Transakcja następuje po gniewie kiedy ten nie dał nam tego czego
                                oczekiwaliśmy,
                                tu można próbować całkiem nieświadomie, dostać coś za coś. Większość
                                takich transakcji zawiera sie z Bogiem i zazwyczaj utrzymuje w
                                sekrecie. Czasem tylko wspomina się o nich enigmatycznie, mówiąc o
                                poświęceniu życia Bogu albo o jakiejś specjalnej sprawie. Pod spodem
                                tkwi jednak skrywane poczucie winy.
                                Np za rzadko chodzę do kościoła, nie żyję we właściwy sposób.

                                Depresja oznacza stan, którego doświadczamy, kiedy mamy mało energii
                                i straciliśmy już nadzieję na uzyskanie tego, czego bardzo
                                pragniemy. Próbujemy
                                udawać, że wcale nam nie zależy, ale to nieprawda. Odczuwamy smutek,
                                ale nie chcemy go okazać. Jesteśmy w złym nastroju i nie mamy ochoty
                                na kontakt z innymi. Depresja oznacza tłumienie uczuć.

                                Akceptacja jeśli się zanalizowało pierwsze cztery fazy, przychodzi
                                stan, w którym
                                nie odczuwa się już ani gniewu ani przygnębienia. Będziemy w stanie
                                wyrazić swoje
                                wcześniejsze uczucia: zazdrość i gniew. Teraz można opłakiwać jawnie
                                stratę.
                                Można pragnąć samotności i godzić sie tylko na cichą niewerbalną
                                komunikację,
                                ponieważ trwa przygotowanie się na zmianę. To czas prawdziwego
                                poznawania siebie. Kwestionowanie swoich dotychczasowych zasad
                                życiowych, które okazaly się źródłem (choroby, aborcji ...). Zaczyna
                                się odczuwanie prawdziwych potrzeb
                                i szukanie spełnienia. Odchodzenie od starych do nowych przyjaciół,
                                następuje odbudowa na nowo życia.
                                Akceptacja, to proces odrodzenia - wielkiej chwili, w której
                                spotykamy siebie na nowo. większości jest zadowolona tym spotkaniem.
                                Tu należy dać sobie dużo czasu i spokoju, by poznać siebie.
                                Odkrywane sa ukryte częsci siebie do tej pory nieznane.

                                Tworzenie nowego - nowe zmiany i możliwości, które do tej pory były
                                zablokowane lub pozornie nieosiągalne mogą na chwilę zaburzyć
                                wszystkie sfery życia. Bycie bardziej szczerym wobec siebie i
                                akceptowanie również tych aspektów swojej osoby, które wczesniej
                                były odrzucane. Odnajdywanie wewnętrznej pokory, wiary, prawdy i
                                miłości. Te zmiany wewnętrzne automatycznie prowadzą do zmian
                                zewnętrznych.

                                To tak się odbywa.

                                Angela
                                Ja nie jestem miłosierna, jak Jezus, Ty tak samo nie, zresztą nikt z
                                żyjących tu
                                na ZIEMI taki nie jest. To, ze sie starasz na to patrzeć przymykając
                                oko to co
                                innego.

                                Myślę, że to jest powodem mierzenia innych własną miarą.
                                Masz bardzo sztywne ramy myślowe, zastanowiła bym się nad ich
                                przyczyną.
                                To może być przyczyna doświadczeń, ale wielu uważa, że jego są
                                największego
                                kalibru. Niestety nie ma wagi która robiła by pomiary, ale i po co.
                                Nie zdziwi mnie jak wiekszość problemów napotkanych przez Ciebie w
                                życiu
                                będą wynikiem tych sztywnych zasad, pogladów, człowiek powinien być
                                elastyczny myślowo, łatwiej buduje się relacje międzyludzkie,
                                pełniej się żyje.
                                Jest się wolnym i szczęśliwym w każdej dziedzinie życia.
                                Przykro mi z powodu Rodziców [*]

                                "W każdym z nas jest ktoś kogo nie znamy.
                                Przemawia do nas w snach i tłumaczy że widzi
                                nas zupełnie inaczej niż my - siebie." (Carl Gustaw Jung)

                                • angela_5 Re: nie rozumiem 17.06.08, 01:57
                                  Dlatego ja nie przymykam oczu na coś co mnie razi i czego nie popieram, a
                                  niektórzy tutaj tak.
                                  Tu nie chodzi o schematyczne spojrzenie na sprawę. Nie patrzę schematycznie -
                                  nie zmieniam jednak zdania. Rodzice uczyli mnie, że życie ma wartość nadrzędną.
                                  Nie sądzisz? Nie zrobię się "elastyczna" skoro czegoś nie popieram. Na wiele
                                  tematów mam swoje zdania i żadna sytuacja tego nie zmieni.
                                  Wiele już mnie doświadczyło i mimo tego nadal tkwię przy swoim zdaniu i nie mam
                                  zamiaru go zmieniać. Tutaj nawet wiek nie będzie miał znaczenia...
                                  • iktoto Re: nie rozumiem 17.06.08, 08:57
                                    a tak w ogóle to jak się czujesz w ciąży? Który to już tydzień?

                                    pozdrawiam
                                    monika
                                    • angela_5 Re: nie rozumiem 17.06.08, 12:34
                                      Jeśli idzie o ciążę to czuję się dobrze...
                                      Jestem w 9 tygodniu ciąży...
                                      • iktoto Re: nie rozumiem 17.06.08, 16:06
                                        czyli juz masz za soba ten najtrudnioejszy poronieniowy czas smile)

                                        Z czego bedziesz teraz żyła? bo uczysz się pewnie? Byłas na
                                        utrzymaniu rodziców?
                                        Mam nadzieje, że Twój chłopak stanie na wysokości zadania i jakoś
                                        sobie poradzicie

                                        Monika
                                        • angela_5 Re: nie rozumiem 17.06.08, 16:21
                                          Pieniądze nie są problemem... mam ich wystarczająco... Ale one nie mają dla mnie
                                          znaczenie.
                                          No niby szkołę skończyłam, teraz na studia...
                                          Mam nadzieje, że stanie na wysokości zadania - póki co jest dobrze...
                                          • iktoto Re: nie rozumiem 18.06.08, 12:08
                                            dobrze że chociaż finansowo jakoś stoisz, zawsze to o jeden problem
                                            mniej.
                                            Kiedy pogrzeb?
                                            Kiedy straciłam dziecko 3 lata temu to nie myslałam że bedzie
                                            dobrze, ala jest dobrze. Najlepszym lekarzem w sprawie śmierci
                                            bliskich jest czas, który łagodzi ból.
                                            Byłaś blisko związana z Nimi? Jak to się stało?

                                            trzymam kciuki za Twoją psychikę
                                            Monika
                                            • angela_5 Re: nie rozumiem 18.06.08, 13:41
                                              Pogrzeb już był... Razem z bratem musiałam sprowadzić ciała rodziców do
                                              rodzinnych Niemiec...
                                              Psychikę chyba mam silną. Mam nadzieję. Mam jeszcze kochanego brata i chłopaka,
                                              na których w razie czego mogę liczyć.
                                              Ta. Z rodzicami byłam bardzo związana.
                                              sadsad
                                              • iktoto Re: nie rozumiem 18.06.08, 15:01
                                                Dołączę Was do modlitwy

                                                Nic więcej mądrego nie umiem napisać na temat śmierci, uczymy się
                                                jej przez całe życie, nie jest to łatwe doświadczenie sad

                                                Pozdrawiam, życzę udanej ciąży i zdrowego maluszka
                                                Monika
                                                • angela_5 Re: nie rozumiem 18.06.08, 22:11
                                                  Dziękuję...
                                                  Na temat śmierci nie ma żadnych dłuższych, logicznych i konkretnych
                                                  wypowiedzi... Cały czas jest wielką zagadką...
                                                  • iktoto Re: nie rozumiem 19.06.08, 09:59
                                                    I między innymi dlatego trzeba starać się być jak najlepszym
                                                    człowiekiem, żeby potem stanąć przed Bogiem z jak najmniej skażoną
                                                    grzechami duszą.

                                                    Pozdrawiam i głowa do góry smile
                                                    Monika
                                                  • aniulka8503 Re: nie rozumiem 19.06.08, 23:04
                                                    Angelka bardzo mi przykro z powodu rodziców...
                                                    Wracając do tematu, napisałam wcześniej, że autorka zapewne następną
                                                    ciążę potraktuje tak samo, aborcja bez skrupułów itp.
                                                    I wiecie, mam nadzieję, że się mylę, ale niestety któryś z jej
                                                    postów nie wskazuje na to...ona pisała, że bała się wychować, że
                                                    ciężka sytuacja na następne dziecko itp...
                                                    To za rok, dwa, trzy lata...ta sytuacja też zapewne będzie ciężka i
                                                    jak dla niej jest to argument do aborcji...
                                                    Wiem, że jestem chamska i w ogóle, ale nie mogę się
                                                    powstrzymać...Dziewczyno, skoro nie stać cię na utrzymanie i
                                                    wychowanie kolejnych dzieci to przestań korzystać z przyjemności
                                                    jaką jest seks albo przynajmniej zainwestuj w dobre (nawet podwójne)
                                                    środki antykoncepcyjne...No na to chyba cię stać, a myślę, że jest
                                                    to tańsze od następnych morderstw! I powiem ci szczerze, że nie
                                                    wierzę w twój żal, gdybyś naprawdę żałowała to takie błahe argumenty
                                                    nie byłyby podstawą do zabicia dziecka!!!
                                                    Możecie to usunąć, ale takie jest moje zdanie (szczerość to zaleta
                                                    ale jednocześnie wada)
                                                  • angela_5 Re: nie rozumiem 19.06.08, 23:16
                                                    Nie uważałam nigdy szczerości za wadę... heh...
                                                    Uważam, że masz rację. Owszem, mam teraz mały bałagan w głowie itd. sad ale nadal
                                                    potrafię trzeźwo patrzeć i oceniać.
                                                    Dlaczego dokonanie aborcji przyszło tak łatwo? A nie można było zabić dziecka po
                                                    urodzeniu? Przecież to to samo. Albo, co za różnica zabić dziecko, które żyje, a
                                                    dać szansę temu, które jeszcze się nie urodziło?
                                                    Ja nadal uważam, że morderstwo to morderstwo! I obojętnie, czy to aborcja, czy
                                                    'zwyczajne' zabicie kogoś - to wszystko jest tym samym.
                                                    Już kiedyś pisałam, że mordercy też żałują i... NIE POPEŁNIAJĄ TEGO SAMEGO
                                                    BŁĘDU! Bo jeśli raz dostaje się porządnego kopa w dupę od życia to nie robi się
                                                    tego samego po raz kolejny! Zwłaszcza jeśli idzie o zabicie kogoś...
                                                    Ciężko uwierzyć w szczery żal kogoś takiego, kto pomocy szuka, a mimo wszystko
                                                    nawet nie komentuje tego, co piszą inni i nie stara się udowodnić, że aborcja
                                                    jest słuszna w tym wypadku (aczkolwiek i tak żaden argument na mnie nie podziała
                                                    przekonująco!)...
                                                  • iktoto Re: nie rozumiem 20.06.08, 10:25
                                                    kamm nawet nie próbuje tutaj odpisywać na posty, myśle ze tutaj
                                                    padają zbyt ostre słowa dla Niej, pisała na innym forum, gdzie
                                                    napisała trochę więcej o swoich odczuciach, miała ogromnego doła
                                                    przez to że została tutaj odrzucona i tak potraktowana, więc myślę,
                                                    że zrozumiała aż za dobrze co zrobiła i jest świadoma zła, które
                                                    popełniła, dlatego mam nadzieję, że nigdy więcej nie popełni aborcji
                                                    i tego Jej z całego serca życzę smile)
                                                    Kobieta załamana, nie mam tu na mysli kamm, ale ogólnie, będzie
                                                    każde słowo interpretować dokładnie, zbyt dokładnie, dla tekiej
                                                    osoby każde słowo jest jak sztylet, jesli jest świadoma tego co
                                                    zrobiła.
                                                    Jeśli kamm szczerze żaluje za grzechy to ma szansę na miłosierdzie
                                                    Boże, musi to odpokutować i żałować, nie jest stracona, wszystko
                                                    zalezy od tego jak potoczy się dalej Jej życie, oby zdała dalsze
                                                    egzaminy smile)
                                                    Obyśmy wszystkie zdały jak najlepiej smile)

                                                    pozdrawiam
                                                    Monika
                                                  • aniulka8503 Re: nie rozumiem 20.06.08, 15:17
                                                    Po co wciskacie w to Boga? Miłosierdzie Boże...za podwójne
                                                    morderstwo...Co Bóg ma do tych niewinnych dzieci???? Otóż nic. Bóg
                                                    stworzył człowieka aby ten się rozmnażał, nie aby zabijał. Rozumiem,
                                                    że jest to wybaczalne, oki, ale nie perfidna zbrodnia jedna, druga,
                                                    piąta czy dziesiąta!!! Napisać słowo: "Żałuję" nic nie znaczy...
                                                    To niech nie wciska, że żałuje, że chce cofnąć czas...
                                                    jest świadoma zła, no tak musiała zabić, bo inaczej nie miałaby na
                                                    markowe ciuszki lub takie podobne...tylko w takiej sytuacji trzeba
                                                    było urodzić i oddać komuś, kto to dziecko bardzo by kochał i przede
                                                    wszystkim uchronił by od śmierci...Dlaczego tego nie zrobiła?? Już o
                                                    to pytałam, nie miała odwagi napisać??? Bo chodzić z brzuchem, a
                                                    potem nie mieć dziecka byłoby podejrzane...
                                                    Ja to odbieram w ten sposób, że jeżeli cokolwiek stałoby się jej
                                                    narodzonym dzieciom to ona by nie rozpaczała, ona pewnie by poczuła
                                                    ulgę - o będzie więcej kasy!!!
                                                    WSTYD!!!
                                                    Tak mówicie o śmierci żyjących i tych nienarodzonych...Dlaczego w
                                                    takim razie nie zabiła któregoś z urodzonych, oni już mieli prawo
                                                    cieszenia się życiem...A bo to morderstwo...a nienarodzone to taka
                                                    pesteczka, której trzeba się pozbyć bo nie ma kasy...no sorry.......
                                                  • malpolid Re: nie rozumiem 20.06.08, 17:20
                                                    Aniulka, Jezus powiedział, że "choćby wasze grzechy były jak szkarłat - jak
                                                    śnieg wybieleją." Poczytaj trochę historii Kobiet z tego forum, posłuchaj co
                                                    mają do powiedzenia i nie osądzaj, bo może być tak, że kiedyś taka kobieta,
                                                    którą dziś piętnujesz pierwsza od Ciebie wejdzie do Boga.Pokory Kochana, pokory.
                                                  • iktoto Re: nie rozumiem 20.06.08, 10:17
                                                    szczerość to zazwyczaj zaleta, ale powiedz sama, po co poraz
                                                    dziesiąty bodajże pisać to samo, kamm usłyszała juz to co powyżej
                                                    wielokrotnie i zapewne to przeczytała, więc po co kopać dziesiąty
                                                    raz?
                                                  • angela_5 Re: nie rozumiem 20.06.08, 17:45
                                                    Nie uważam, żeby tutaj ktoś kogoś kopał... Przecież wiele razy niektóre z Was
                                                    usiłowały mi powiedzieć, że to DYSKUSJA, więc uważam, że aniulka może pisać tyle
                                                    razy ile tylko ma na to ochotę, jak każda inna. Skoro niektóre bronią to ktoś
                                                    musi oskarżać. Tak to już zawsze jest. Nie da się inaczej. Skoro nie wszyscy
                                                    widzą w tym zło to trzeba o tym mówić i już! I tutaj pokora przydałaby sie tym,
                                                    którzy ciągle uważają Kamm za szczerze żałującą kobietę. I co z tego, że żałuje?
                                                    Ale zabić po raz drugi potrafiła! Po pierwszym usunięciu TEŻ żałowała i co? I
                                                    niechcący pojawiło się kolejne. Żal. Nie mam zamiaru rozumieć tych argumentów,
                                                    które podała tutaj Kamm. Są beznadziejne i już.
                                                    Popieram aniulke i uważam, że to głaskanie jest do niczego. Skoro Kamm znalazła
                                                    wsparcie na innym forum to dlaczego tutaj tego nie napisze? Boi sie, że ktoś Jej
                                                    powie prawdę? No trudno - czasem trzeba się na to przygotować zwłaszcza po
                                                    ZABICIU dziecka!
                                                    Skoro tutaj mieszamy Boga (przypominam, że żadna z nas Mu nie dorasta do pięt,
                                                    nawet nie ma co tutaj marzyć...) to trzeba przypomnieć, że właśnie przez JEZUSA
                                                    DZIECI BYŁY UKOCHANE NAJBARDZIEJ... Czyż Jezus nie powiedział "Cokolwiek
                                                    uczyniliście jednemu z braci moich najmłodszych mnieście uczynili"? Nad tym też
                                                    warto sie zastanowić...
                                                    Ja ciągle nie umiem zrozumieć głaskania Kamm. Każda z nas wie, że źle zrobiła,
                                                    ale dlaczego wiele z nas pokazuje Jej, że Ją popiera? Bo jak inaczej nazwać Jej
                                                    obronę? =\ Co z tego, że pisze, że żałuje... Wiele osób wiele żałuje, a znowu
                                                    robi to samo... Zaczniemy to tłumaczyć ludzką naturą? Bez sensu! Na to, co
                                                    zrobiła Kamm moim zdaniem tutaj w świecie ludzi nie ma wybaczenia. Chyba że
                                                    uznamy morderstwa za coś na porządku dziennym i każdy złoczyńca powie: "żałuję"
                                                    - to wtedy co innego.
                                                    Aborcja też jest przestępstwem!
                                                  • aniulka8503 Re: nie rozumiem 20.06.08, 19:25
                                                    Nie no w porządku, Kamm podjęłaś super decyzję. Wiesz, jak zajdziesz
                                                    kolejny raz to napisz - podam ci adres świetnego lekarza...przecież
                                                    masz rację, lepiej zapłacić 1500zł raz i mieć z głowy, przecież to
                                                    wydatek jednorazowy, nie to co pampersy, mleko, ciuszki i inne
                                                    rzeczy dla dziecka...
                                                    PARANOJA!!!
                                                  • aniulka8503 Re: nie rozumiem 20.06.08, 19:37
                                                    Kopać??? Ja jej nie kopię...i dziwię się, że osoby które przeżyły
                                                    aborcję w taki sposób reagują na kolejne...Widocznie dla nich zbyt
                                                    wiele to nie znaczyło!!! Może to ja źle odbieram bo ja nie zrobiłam
                                                    tego z własnej woli...to nie była moja świadoma decyzja...może
                                                    dlatego, że ja tamto maleństwo zdążyłam pokochać przez te siedem
                                                    tygodni, a może dlatego, że cierpię, że naprawdę żałuję i nigdy bym
                                                    do tego więcej nie dopuściła...
                                                    Wiesz, właściwie to ten temat jest już nieaktualny...przecież Kamm i
                                                    tak nic nie pisze...
                                                    Ktoś musi kopać ktoś musi głaskać...To nie o to chodzi, każdy pisze
                                                    to co myśli...A według mnie Kamm nie podała żadnych konkretnych
                                                    argumentów do aborcji, nawet podejrzewam nie pisze tutaj bo zapewne
                                                    nie ma nic na swoją obronę...
                                                    Człowiek, który zakłada temat robi to po coś! A ona jakoś się tu nie
                                                    wypowiada...angela ma rację - boi się prawdy...Założyła temat, żeby
                                                    ją ludzie chwalili? poczyta trochę pochwał i sumienie przestanie
                                                    gryźć (jeśli w ogóle gryzie)
                                                  • iktoto Re: nie rozumiem 21.06.08, 10:43
                                                    aniulka, czemu tak emocjonalnie reagujesz? czemu się wściekasz? ja
                                                    po prostu nie oceniam innych, nie oceniam kamm, nie oceniam Ciebie,
                                                    każda z nas najlepiej wie, czy żałuje swoich czynów czy nie. Ja nie
                                                    wiem czy Ty szczerze żałujesz? nie mam bladego pojęcia, nie wiem czy
                                                    kamm żałuje? Jeden Bóg wie i może nas ocenić.
                                                    aniulka, piszesz że to nie była Twoja świadoma decyzja, może i tak?
                                                    też nie wiem, też nie rozumiem, nie znam Cię. Może kochałas to
                                                    dziecko, też nie wiem. Daltego staram sie nie oceniac ani Jej ani
                                                    Ciebie, mogę jedynie sobie dać kopa, jesli uznam że zasłuzyłam i
                                                    tyle.
                                                    kamm nie podała rZadnych konkretnych argumentów? Może i nie podała,
                                                    ale ani ja ich nie podałam ani Ty ani rzadna inna kobieta po aborcji
                                                    nie podała bo ich nie ma!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nic nas nie
                                                    usprawiedliwia, to jest zło, które nie powinno się zdazyć nawet
                                                    jeden raz w naszym życiu. Nie czuję się lepsza od kamm, dlatego że
                                                    ja jeden raz coś zrobiłam a Ona dwa, absolutnie, może gdybym poczuła
                                                    się lepszą od Niej toby łatwiej mi było znaleźć usprawiedliwienie
                                                    dla siebie i mojego czynu? ale nie szukam usprawiedliwienia, ponoszę
                                                    odpowiedzialność za siebie, i nie ma sensu znajdownie kolejnych
                                                    przyczyn moich czynów, zrobiłam to i teraz musze z tym żyć.

                                                    pozdrawiam
                                                    monika
                                                  • angela_5 Re: nie rozumiem 22.06.08, 21:40
                                                    Tutaj nie chodziło o poruszenie Waszych aborcji (aczkolwiek nie popieram
                                                    żadnej!), ale tutaj chodziło oto, co napisała Kamm na samym początku - rozumiesz
                                                    iktoto? Każda z Was żałuje i żadna nie robi tego po raz drugi, a Kamm!? Jakoś
                                                    ciężko mi uwierzyć w to, że ona żałuje, ponieważ podane przez Nią argumenty są
                                                    po prostu błahe. Skoro miała kasę na usunięcie to miałaby i na wychowanie -
                                                    przynajmniej na sam początek, później jakoś by sobie radziła...
                                                  • iktoto Re: nie rozumiem 23.06.08, 09:14
                                                    pewnie że rozumiem smile

                                                    jednak nie nam sądzić innych
                                                  • iktoto Re: nie rozumiem 23.06.08, 09:38
                                                    powiedz angela, ale tak na spokojnie oczywiście smile, jak Twoje
                                                    poglądy względem kamm mają się do tej ewangelii i komentarza (nie
                                                    mojego) pod nią, pytam tylko dlatego, bo piszesz, że jesteś
                                                    katoliczką:

                                                    Mt 7,1-5)
                                                    Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, abyście nie byli
                                                    sądzeni.
                                                    Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy
                                                    mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata,
                                                    a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu
                                                    bratu:
                                                    Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka tkwi w twoim oku?
                                                    Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz,
                                                    ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.

                                                    Komentarz

                                                    W sytuacjach, których nie rozumiemy, często denerwujemy się myśląc,
                                                    że wszystko sprzysięgło się przeciw nam. A może to my postępujemy
                                                    niewłaściwie? Może Bóg zmienia nasze plany, żeby nas uratować? Ileż
                                                    razy osądzamy drugiego człowieka, krytykujemy, potępiamy, a przecież
                                                    tylko Pan zna jego serce. Starajmy się usłyszeć, co Bóg mówi nam na
                                                    temat naszego życia - przez wydarzenia, przez swoje słowo żywe i
                                                    skuteczne. On daje nam szansę, byśmy wyzbywszy się belki ze swego
                                                    oka mogli żyć w Jego świetle.


                                                  • angela_5 Re: nie rozumiem 23.06.08, 09:50
                                                    Dobrze iktoto...

                                                    Co do Ewangelii św. Mateusza.

                                                    Moje poglądy względem Kamm sie nie zmieniły. Nie mówię, że ja nie popełniam
                                                    błędów itd., ale na pewno nie zabijam! A Kamm to zrobiła. Ogólnie jak każdy
                                                    człowiek dopuszczam się grzechu (to niestety ludzkie i tego się nie zmieni), ale
                                                    za te, które RAZ dają mi porządnie w kość żałuję i nie popełniam ich ponownie.
                                                    Nie osądzam, ale mówię, co mi się nie podoba i w, co nie wierzę - w Jej szczery
                                                    żal i podane argumenty.

                                                    Co do komentarza.

                                                    Ja się wcale nie denerwuję pisząc tutaj, po prostu twardo i stanowczo wyrażam
                                                    swoje zdanie, którego nic i nikt nie jest w stanie zmienić. Mam na tyle rozumu,
                                                    aby odróżnić dobro od zła (rodzice mnie tego nauczyli, pewnie większość też to
                                                    wie, a przynajmniej powinna). Ja nie uważam, żebym postępowała niewłaściwie
                                                    mówiąc to, co myślę i co sądzę na temat, o którym jest to forum. Ludzką naturą
                                                    jest sądzenie - nie wiesz tego? Nikt nie jest tak łaskawy dla drugiego
                                                    człowieka, jak sam Bóg. Jeśli Bóg wybaczył Kamm - spoko. Ja jakoś nie umiem i
                                                    szczerze? Nie chcę. Bo nie rozumiem jak można zabić własne dziecko!

                                                    W życiu zdarzają się naprawdę fatalne sytuacje i naprawdę potrafi ni stąd ni
                                                    zowąd sufit spaść na głowę, ale... nie ma takich sytuacji, które tłumaczą
                                                    jakąkolwiek aborcję, a tym bardziej po raz drugi wykonaną =\

                                                    Takie jest moje zdanie i obojętnie, co tutaj ktoś napisze - nie zmienię go.
                                                  • iktoto Re: nie rozumiem 23.06.08, 13:03
                                                    Ja nie chcę żebyś zmieniała zdanie smile, Twoja sprawa.

                                                    Niestety taka ludzka natura, osądzić, jednak ja uważam że nie mamy
                                                    prawa sądzić innych, nie mamy takiej mocy bo nie wiemy co w
                                                    człowieku siedzi, w jego sercu.
                                                    Jesli umiesz oddzielić zło od dobra, to gratuluję, tylko granice
                                                    pomiędzy dobrem a złem są baaardzo płynne.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Monika
                                                  • iktoto Re: nie rozumiem 23.06.08, 14:14
                                                    ja Ciebie też lubię smile)

                                                    do zobaczenia w innym wątku smile
                                                  • angela_5 Re: nie rozumiem 23.06.08, 18:19
                                                    To dla Ciebie może te granice tak wyglądają... Ja przynajmniej wiem, że
                                                    morderstwo jest złem...

                                                    Pozdrawiam wink
                                                  • headonshoulders Re: nie rozumiem 25.06.08, 21:14
                                                    o jeeeezu

                                                    dziewczyny wyluzujcie,..!

                                                    Twoj Aniol Stroz tak gada o Bogu jakby z nim codziennie w szachy
                                                    rznela przy kawce i przegadala godziny plus przejrzala jego rozklad
                                                    zajec, zna Boga akcje i dzialanie , pojela malym czlowieczym umyslem
                                                    total Boskich zamiarow.

                                                    Angela Anulka czy jak jej tam: jestes taka pewna ze jak sie jeden
                                                    raz popelni blad i sie zaluje to sie juz tego nie robi?? Nie
                                                    dostalas kiedys paly w szkole bo sie nie uczylas i pozniej juz
                                                    zawsze na czas bylas przygotowana? Jak sie obudzilas z mega kacem z
                                                    obcym facetem w lozku gola nic nie pamietajac to czy to oznacza ze
                                                    juz nigdy nie wypijesz alkoholu? Czy jak puscisz dalej plotke i ktos
                                                    sie na ciebie obrazi, bardzo zalujesz, to oznacza ze juz plotki nie
                                                    puscisz nigdy w zyciu?

                                                    Kamm jest czlowiekiem troche innym od ciebie i ode mnie bo tez
                                                    rodzilam mlodo i nie wyobrazalam sobie usunac , w sumie uwazam ze
                                                    Kamm usuwajac za pierwszym razem zrobila sobie tak zwana moralna
                                                    kastracje, pozalowala, ale za drugim razem poszlo po prostu jak z
                                                    platka, sama nie wie dlaczego. Po prostu wygodnie. Nie oznacza to ze
                                                    jest zla osoba.

                                                    W mojej rodzinie jest kobieta ktora ma 50 lat i usunela 3 razy. Nie
                                                    pochodzi z religijnej rodziny, aborcja byla dla niej jak usuniecie
                                                    zeba, ta kobieta ma wiecej serca dla nas wszystkich niz te
                                                    swietojebne panie ktorych pomimo wyswiechtanych religijnych sloganow
                                                    i swietojebliwosci nie interesuje los drugiego czlowieka w ogole. Ta
                                                    kobieta pracuje ze starszymi ludzmi , z niepelnosprawnymi, swoimi
                                                    schorowanymi rekoma zmienia staruszkom pieluchy. Za darmo.

                                                    Nie nam osadzac. Wyluzujcie.
                                                  • angela_5 Re: nie rozumiem 25.06.08, 22:37
                                                    Zacznijmy od tego...
                                                    NIGDY nie obudziłam się w łóżku obok OBCEGO faceta! Nie wiem jak Ty, ale jakoś
                                                    na to uważam poza tym mam swojego stałego!
                                                    Jak dostałam pałę w szkole - uczyłam sie, żeby już jej nie dostać (na marginesie
                                                    aborcja i szkoła to co innego).
                                                    Dalej... nie piję alkoholu, bo nie lubię.
                                                    I jak dostaję kopa od życia raz to tego samego błędu już nie powtarzam. I jak
                                                    jestem w ciąży to jakoś nie mam zamiaru usuwać swojego dziecka!
                                                    A Ty zdajesz się ogólnie do tego wszystkiego podchodzić.
                                                    Poza tym ja jestem wyluzowana...
                                                  • headonshoulders Re: nie rozumiem 25.06.08, 23:15
                                                    na luzie lepiej przez zycie plynac.

                                                    Tez taka bylam jak ty ale mi przeszlo.

                                                    zastanow sie czy napewno w zyciu nie popelnilas tego samego bledu.
                                                    Wydaje mi sieze jezeli nie to jestes superwoman smile

                                                    milego donoszenia i gratulacje oczywiscie.
                                                  • angela_5 Re: nie rozumiem 26.06.08, 11:16
                                                    Taka sama jak ja? Nie wydaje mi się, żebym sie zmieniła... Mam taki, a nie inny
                                                    charakter i mi to nie przeszkadza. Mam na każdy temat swoje zdanie i nie mam
                                                    zamiaru go zmieniać.

                                                    Tak. Zdaje mi się, że nie popełniam dwa razy tych samych błędów, które dają mi
                                                    porządnego kopa i, których żałuję...

                                                    Dziękuję...
                                                  • aniulka8503 Re: nie rozumiem 26.06.08, 22:17
                                                    Nie wiem, może i było to też do mnie...
                                                    Nigdy nie sypiam z obcymi facetami, bo mam męża, ale owszem był taki
                                                    czas, ale nigdy tego nie żałowałam, hehe nawet miłe wspomnienia...smile
                                                    Jeśli chodzi o kaca, to raczej nie miewam bo zawsze piłam z umiarem,
                                                    a od roku nie piłam w ogóle (przepraszam raz na swoim ślubie 2
                                                    kieliszki szampana)
                                                    A pały...fajnie to brzmi...i faktycznie raz w życiu dostałam pałę z
                                                    polskiego, ale to był mój jedyny raz w życiu...więcej pał nie miałam
                                                    więc nie wiem, czy bym żałowała czy nie, czy bym się przykładała czy
                                                    nie...jakoś nie miałam okazji tego przeżyć...no a teraz już okazji
                                                    nie będzie bo na zaocznych pał nie dają na lekcjach(przynajmniej u
                                                    mnie) a na egzaminy jestem zawsze przygotowana smile
                                                    I angela ma rację - szkoła to nie aborcja!!
                                                    I uważam, że jeżeli się czegoś żałuje i jeśli to naprawdę boli, to
                                                    drugi raz się tego nie zrobi...mi się to nie zdarzyło...Chyba, że
                                                    nie żałowałam czegoś, to wtedy robiłam to kilkakrotnie...no ale
                                                    jeśli ja czegoś nie żałuję to dla mnie nie jest to błąd!!!
                                                    A jeśli chodzi o plotki...hehe no niestety jestem taką osobą, że
                                                    jeśli mam coś do powiedzenia danej osobie to mówię jej to prosto w
                                                    twarz...nie muszę nikogo obgadywać...dawno z tego wyrosłam.
                                                  • micra41 Re: nie rozumiem 27.06.08, 08:07
                                                    Witam ponowniesmilebłąd błędowi nie jest równy.Jak można porównywac pały w szkole z wielokrotną aborcją??? Niektóre kobiety tu na forum przypominają panią Dulską z podwójną moralnością.Są przeciwne aborcji równocześnie bronią dojrzałej kobiety,matki dwójki dzieci która zabija niechciane dzieci.To jakaś paranoja.Co ma z tym wspólnego Bóg?Czy On ją prowadzi do gabinetu zabiegowego?.Kamm usunęła dwie ciąże bo tyle było ponad jej plan a co by było gdyby tych wpadek było więcej? Dla wiadomości niektórych,my nie osądzamy Kamm tylko jej czyn.Może byc dobrym, wartościowym człowiekiem ale to nie zmienia faktu,że popełnia ciężki grzech zabijając swoje maleństwa.Podobno przeszła na inne forum bo tu nie znalazła zrozumienia.A czego się spodziewała,że wszyscy będą ją wspierac i jej współczuc?Powinna wejśc na forum"poronienia" i poczytac o tragizmie tamtych kobiet.Tak tamtym należą się słowa pocieszenia i otuchy.Ja mam koleżankę która też wielokrotnie usunęła ciążę i nadal jest moją koleżanką ale mimo to zawsze słyszała ode mnie przykre słowa gdy decydowała się na zabieg.Nie umiałam fałszywie jej wspierac.W życiu są sytuacje zależne i niezależne od nas no i niestety to czy ktoś dokona aborcji czy też nie to zależy wyłącznie od kobiety.Kamm dokonała wyboru,to jej sprawa ale niech nie pisze,że rozpacza.Powtórzę się ale jako położna dosyc napatrzyłam się na kobiety które popadały w depresję po aborcji a po jakimś czasie znów szukały chętnego lekarza który usunie ich koleją ciążę.Gdzie sens i logika? Pozdrawiamsmile
                                                  • aniulka8503 Re: nie rozumiem 27.06.08, 10:00
                                                    micra popieram twoją wypowiedź, ale z jednym małym wyjątkiem...może
                                                    to jest decyzja tylko kobiety, ale nie zawsze jest to jej wola i nie
                                                    zawsze ta decyzja jest świadomie podjęta...
                                                  • micra41 Re: nie rozumiem 27.06.08, 12:11
                                                    aniulka8503 napisała:
                                                    > to jest decyzja tylko kobiety, ale nie zawsze jest to jej wola i nie
                                                    > zawsze ta decyzja jest świadomie podjęta...
                                                  • angela_5 Re: nie rozumiem 27.06.08, 12:24
                                                    Za żadną aborcją nie jestem. Żadnej nie popieram, czy tej z przymusu,
                                                    nieświadomej, czy też też zaplanowanej. Dla mnie ciężko to pojąć. No niestety -
                                                    nie zmienię zdania, bo nie chcę. Uważam, że zabijanie to największy grzech.
                                                    Najgorsze jeśli ktoś usunie dziecko ze swego łona to była to 'wpadka' i traktuje
                                                    je nie jako swoją część, ale jako zbędny balast. To głupie!
                                                    A może następnym razem zanim Kamm pójdzie do łóżka z mężem zastanowi sie ze 100,
                                                    a może i więcej razy, czy chce 'zbędnego balastu' (bo chyba tym dla niej jest
                                                    dziecko), bo przecież z każdego niemal sexu wynikała wpadka - nieplanowane
                                                    dziecko i zostało usunięte.
                                                    Szczerze? Nie chcę Jej nawet rozumieć, bo sama przecież nie mam też łatwo, a
                                                    mimo wszystko chcę dziecka i co? Może też powinnam powiedzieć, że fundusze
                                                    stanowią problem? =\
                                                    BEZSENS!
                                                  • aniulka8503 Re: nie rozumiem 27.06.08, 20:47
                                                    Micra, a gdyby ojciec twojego dziecka ci groził, straszył,
                                                    wydzwaniał po nocach i mówił "wyrucham twoją siostrę"??? Miała wtedy
                                                    tylko 14 lat? gdybyś była duszona??
                                                    A policja nic nie zrobiła bo nie było świadków, a ślady na szyi i
                                                    ramionach zniknęły po tygodniu a policja powiedziała, że obdukcję
                                                    robi się po 7 dniach, bo innej sąd nie przyjmie??? Nie wiem czemu
                                                    wtedy wprowadzili mnie w błąd...
                                                    Tak, sądy ciągnęły się przez dwa lata...dwa lata przeżywałam od nowa
                                                    to wszystko...a po nim to spłynęło...próbował jeszcze wmówić
                                                    sędzinie, że ja sobie to dziecko wymyśliłam...i dopiero biegły
                                                    sądowy lekarz ginekolog dowiódł mojej prawdomówności...on robił ze
                                                    mnie kretynkę...
                                                  • micra41 Re: nie rozumiem 28.06.08, 15:18
                                                    aniulka8503- ja wypowiadam się tylko na temat problemu,który został poruszony
                                                    w tym wątku.Dotyczy on kobiety która dokonała dwukrotnej aborcji.Kamm jest
                                                    dojrzałą kobietą i mogła decydowac o losie swoich nienarodzonych dzieci.Ty
                                                    podałaś przykład patologii w rodzinie gdzie w roli głównej występuje
                                                    dziecko.Jeśli chcesz o tym porozmawiać to załóż osobny wątek.Pozdrawiam
                                                  • angela_5 Re: nie rozumiem 28.06.08, 15:56
                                                    Popieram Cię micra41. To całkiem inny przykład i o co innego chodziło... Kamm
                                                    można powiedzieć "wiedziała, co robi"... =\
    • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 17:21
      Nie mam pojęcia. To czy spowiedź odbywa się w konfesjonale, czy na
      krześle to już jest sprawa drugorzędna. Myślę, że najlepiej zrobisz
      jak wykonasz telefon do danego zgromadzenia i poprosisz o pomoc w
      tej sprawie. Oni Ci pomogą. Czasem sa też organizowane rekolekcje
      dla kobiet po aborcji i wtedy tez jest mozliwość spowiedzi. Niestety
      na razie nic o takowych nie wiem, ale jak będą organizowane i coś
      się na ten temat dowiem, to na pewno tutaj napiszę.
    • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 13.06.08, 17:53
      Ty się swoim płaczem nie przejmuj, raczej normalne przy solidnej
      spowiedzi z trudnych przezyć. Może jednak zadzwoń i się umów na
      konkretną godzinę z konkretnym księdzem, bo temat jest trudny, nie
      kazdy ksiądz jest władny udzielić rozgrzeszenia z grzechu aborcji,
      trzeba więcej czasu na taką spowiedź, bo raczej nie będzie to 2
      minuty i krzyżyk na drogę. Tak ja to widzę, może trochę zachowawczo,
      ale dla komfortu psychicznego (Twojego i księdza, bo dla niego to
      też będzie trudna spowiedź) wydaje mi się to lepszym rozwiązaniem.
    • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 14.06.08, 21:32
      Będzie dobrze, zobaczysz smile) Wyjdziesz na prostą i znów będziesz
      szczęśliwym dzieckiem bożym smile))
    • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 25.06.08, 15:02
      Dopiero dziś przeczytałam te wieści (wakacje pod namiotem nie
      sprzyjają techice) smile)) Tak bardzo się ciesze, że Duch Św pomógł. On
      zawsze pomaga kiedy prosimy smile Korzystaj z tej pomocy smile Będzie już
      coraz lepiej smile
    • iktoto Jacek Salij 28.06.08, 21:18
      "Zło czynione przez człowieka wolno, a nawet trzeba potępiać, ale za
      człowieka trzeba się modlić, aby Bóg mu przebaczył jego zło"
      • aniulka8503 Re: Jacek Salij 29.06.08, 21:30
        micra podałam ci tylko przykład, że kobieta nie zawsze sama z
        własnej woli podejmuje decyzję...wiem, że oba przykłady są złem, ale
        jest różnica pomiędzy jednym a drugim złem...
        Co do kamm to nie chcę się wypowiadać, bo znowu usłyszę, że się
        powtarzam
        • angela_5 Re: Jacek Salij 29.06.08, 23:51
          a moim zdaniem aniulka możesz się powtarzać - kto Ci zabroni? NIKT smile I masz
          prawo do wypowiadania swojego zdania głośno choćby po 100 razy w ten sam sposób...
          Pozdrawiam kiss
          • micra41 Re: Jacek Salij 30.06.08, 07:34
            aniulka8503 -zgadza się podałaś przykład,ale jeśli chodziłoby o 14 letnią
            dziewczynkę to moje wypowiedzi na pewno byłyby inne.Temu dziecku KTOŚ zafundował
            taki tragizm a Kamm sama sobie to zorganizowała i w tym jest różnica.Zgadzam się
            z Twoimi wypowiedziami i czasami trzeba się powtarzać gdyż za pierwszym razem
            nie dociera do niektórych.Pozdrawiam i miłego dniasmile)))))
            • wladi3 Re: Jacek Salij 16.07.08, 10:38
              Drogie Panie - Ukochane Siostrzyczki , Kobiety , Matki ,
              Kochanki .Umiłowane Siostrzyczki w Bogu naszym Ukochanym i
              Najlepszym Ojcu . Jestem mężczyzną i wstydzę się za mężczyzn ,
              ojców - morderców i niedojrzałych partnerów kobiecego życia . Jestem
              przeciwnikiem aborcji - zabijania niewinnych istot , które same się
              nie mogą obronić . W temacie zabijania dzieci - największą winę
              według mnie ponoszą mężczyżni . Wy Kobiety jesteście Cudowne i
              wrażliwe i naprawdę potraficie Kochać . Większość Kobiet jak już
              oddaje się mężczyżnie czyni to tylko z Miłości i macie prawo
              oczekiwać wsparcia od tych , których Kochacie . Kobieta Oddając się
              mężczyżnie zawierza mu całą siebie , swoje wnętrze , swoje uczucia ,
              swoje nadzieje - całą przyszłość . Zawierza również to , iż
              mężczyzna mówiąc iż Kocha , przyjmie i Ukocha to co się Pocznie z
              Kochanego Ciała . Nie mówiąc przecież iż z Jego Ciała też i powinien
              Kochać Cząstkę siebie . Tak się nie dzieje i większą winę a nawet
              sto procent ponosi mężczyzna . To On jest silny i ma silniejszą
              psychikę , wzór społeczeństwa sprawiał od wieków iż to On rządził
              rodziną , to On wywiera presję na Kobietę w każdej sferze życia
              nawet w tej intymnej . Ile z Was pod namową partnera , męża kochało
              się z nim w taki sposób jak On sobie zażyczył , nawet bez
              przyjemności , dla Jego kaprysu , spełnienie seksualnych marzeń ?
              Oddajecie się Całe i jak Kochacie to gotowe jesteście na wszystko .
              I teraz dopiero pytam się Was - czy którakolwiek z Was jest tak
              naprawdę winna grzechu zabicia własnego dziecka ? Wy słabe i
              wrażliwe Kobiety jesteście w takiej sytuacji bezbronne , walczycie i
              bijecie się z myślami o ratowaniu i urodzeniu Dziecka i jesteście
              przez mężczyzn zmuszane do wybierania między nimi a nienarodzonym
              Dzieckiem . Presja i uzależnienie psychiczne wpojone Kobietom przez
              tysiąclecia i widmo samotności , trudów ,wpływa niestety iż niektóre
              z Was podejmują złą decyzję za którą póżniej najczęściej Najwięcej
              płacą swoją psychiką . Jesteście Dawczyniami ŻYCIA i sprzeciwienie
              się Waszemu powołaniu Rani Was Najbardziej ... . Bóg , tak myślę zna
              tajniki serca i wie że złe kody społeczne nie jest łatwo
              przezwyciężyć i nie powinno się osądzać tych Matek , które złamane
              presją Upadły i pozwoliły zabić swoje Dziecko .Nieważne czy raz ,
              czy nawet dwa razy . Oby nie trzy . Jednak nam , którym to nawet do
              głowy nie przyjdzie nie wolno osądzać . Stawać w roli Boga . Jezus
              nakazał nam Przebaczać i powiedział wyrażnie iż tak jak sądzimy -
              tak i nas osądzą . Leżącego się nie kopie , mówiąc mu , leżysz bo
              tak chciałeś . Czy Kamm - Cierpiąca Matka , choć stało się to drugi
              raz - Naprawdę była świadoma tego co czyni w tamtej chwili ? Co
              wiemy o Jej psychice i wpojonych kodach uzależnienia od mężczyzny ?
              Co wiemy o Jej bezwarunkowym zawierzeniu mężczyżnie - Ojcu Dziecka ?
              Co wiemy o Jej ponownym rozczarowaniu i niedowierzaniu że oto znowu
              ON - Towarzysz i Ojciec znowu Ją zostawia samą ?
              Co wiecie drogie Siostrzyczki w Chrystusie , czy Kamm naprawdę się
              nie załamała po niektórych wypowiedziach ? Może to przelało miarę
              goryczy i uznała i uwierzyła iż to Ona jest tak bardzo zła iż .... .
              W takich sytuacjach trzeba uważać co się mówi i pisze .
              Człowiekowi , który stoi na skraju przepaści nie potrzeba wiele aby
              spadł , wystarczy podmuch wiatru . O Jezusie napisano "...nie złamie
              trzciny nadłamanej i nie zagasi knotka o nikłym płomieniu..." . Czyż
              nie powiedział Jezus nie sądżcie ,a nie będziecie sądzeni ? Jesteśmy
              Braćmi i Siostrami i mamy się wspierać . Modlę się za wszystkie
              Matki zmuszone przez niegodnych miana Ojca mężczyzn ,do zabicia
              własnych Dzieci . Proszę Najlepszego Ojca za Kamm aby znalazła pokój
              serca . Bóg jest Miłością i Przebacza nam wszystko , gdyż Wie że
              jesteśmy oszukani i oszukiwani przez zło . Jezus nas już Zbawił i
              Ciebie Kamm też i Bardzo , Bardzo Cię Kocha . Żyj i walcz ze złem w
              sobie i Przebacz sobie . Twoje Cierpienie wykorzystaj ku
              Wynagrodzeniu do końca życia za Twój błąd i Twego męża . Wspieraj
              inne Matki i Módl się w intencji ratowania życia Niewinnych Dzieci .
              Winni jesteśmy wszyscy a przed Bogiem nikt z nas nie jest bez winy .
              Winny jest Oszust diabeł - zły duch , który Dzieci Boże namawia do
              złego , oszukuje a potem pozostawie w poniżeniu . Jednak niech się
              nie śmieje . Jezus go Zwycieżył i zapłacił straszną śmiercią za
              nasze grzechy i zbrodnie i nie kazał się więcej dręczyć . Władek .

              Kocham Cię Boże Ojcze . Władek .
              Jestem cząstką Boga !

              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29975
              • twoj_aniol_stroz Re: Jacek Salij 16.07.08, 11:28
                Dobrze, że są tacy mężczyźni jak Ty smile)))
                Dziękuję za Twoje słowa, przyznaję, że kiedy to czytałam stanęły mi
                w oczach łzy - łzy radości, że jestem dzieckiem bożym smile))
                • iktoto Re: Jacek Salij 16.07.08, 18:13
                  wiesz wladi, myśli płyną jak lawina, ostatnio zajrzałam na Twoje
                  forum i tak sobie pomyslałam, że może Ty byś tutaj zajrzał, no i
                  proszę.

                  Lepiej nie ujęłabym tego napisałeś smile

                  Ostatnio pewien arcybiskup do którego czasem pisuję, kochany
                  człowiek napisał mi, że chrześcijanizm podszyty nienawiścią to
                  pseudochrześcijanizm. Ilu jest takich wśród nas? Całe mnóstwo sad(
              • micra41 Re: Jacek Salij 16.07.08, 13:44
                Skąd Ty się wziąłeś? Proszę nie wypowiadaj się za wszystkie kobiety,ja nie
                jestem ani słaba ani bezbronna.To nie my bawimy się w Boga tylko kamm.Zabiła dwa
                życia a tylko Bóg nam dał życie i może nam je zabrać.Czytając ciebie to mam
                wrażenie,że wszystkie kobiety za życia są świętymi.No mi niestety łezki się nie
                pokulały ale ciśnienie wzrosłosmile)))))))
                • t.oja Re: Jacek Salij 16.07.08, 15:08
                  micra41 napisała:

                  > Skąd Ty się wziąłeś? Proszę nie wypowiadaj się za wszystkie
                  kobiety,ja nie
                  > jestem ani słaba ani bezbronna.To nie my bawimy się w Boga tylko
                  kamm.Zabiła dw

                  Wladek wypowiadal sie o kobietach wykorzystywanych przez panow, a
                  kiedy jest ciaza umywaja rece.
                  A skad jest Władek, czytajac Go mozliwe ze z nieba smileMoze wlasnie
                  dla tych ktorzy mysla ze widza a sa slepi.


                  > a
                  > życia a tylko Bóg nam dał życie i może nam je zabrać.Czytając
                  ciebie to mam
                  > wrażenie,że wszystkie kobiety za życia są świętymi.No mi niestety
                  łezki się nie

                  Ooo a wedlug Ciebie to tylko kosciol ustanawia swietych?
                  A co z tymi ktorzy trwaja przy lozkach w spiaczce przez dlugie lata
                  gdzie lekarze radzili odlaczyc od respiratora? Wiele tu mozna podac
                  przykladow, czy kosciol takich dostrzega ?Czy to nie milosc
                  bezinteresowna bo wyczytalam tu w postach ze ludzie nie kochaja jak
                  Jezus. Moze nie widzimy tych ludzi bo sa lepsi od nas.

                  Mysle ze kamm popelnila blad a w Boga bawia sie Ci ktorzy tak
                  potepiaja i wykrzykuja tu przewinienia kobiet.
                  Bog sam oceni kazda z tych kobiet.
                  Z tego co pamietam to blizszy wiara Bogu jest ten co sie nawroci
                  duchem a nie ten co pustym slowem o wierze gada.

                  > pokulały ale ciśnienie wzrosłosmile)))))))

                  Moze Ty zlego ducha masz jak takie Boze slowo Ci cisnienie
                  podnosi? smile)))



                • iktoto Re: Jacek Salij 16.07.08, 18:14
                  a moje ciśnienie zawsze spada jak czytam, co pisze wladi smile)
              • t.oja Re: Jacek Salij 16.07.08, 14:51
                Witam
                Tyle w Tobie miłośći Władku i wytrwania. Twoje teksty sa jak muza,
                szkoda, że nie każdy kocha miłością bezwarunkową i tak czystą.
                Szkoda,że w ludziach tyle ślepoty i niezrozumienia Drogi Jezusa,
                wolą potepiać niż kroczyć i nieść swój własny krzyż, sami wleżli by
                jeszcze na cudzy aby dobić w bólu. To są właśnie kobiety o których
                tak pięknie piszesz, czy wszystkie są faktycznie bezbronne? myślę,
                że są niektóre gorsze od mężczyzn. Kobieta ma prawo wyboru
                mezczyzny, zawsze ma prawo odejsc, powiedziec NIE, jeśli tego nie
                potrafi to znaczy, że sama ma problem ktoremu powinna stawic czola.
                Kobiecie nie wspieranej jest trudniej podjac decyzje, nie winila bym
                tu mezczyzn jako winnych w pelni, a tylko w czesci.
                Pozdrawiam
                • micra41 Re: Jacek Salij 16.07.08, 15:56
                  t.oja ciśnienie podnoszą takie osoby jak Ty i Władek a nie słowo boże.Jeśli
                  chcę posłuchać o Bogu to na pewno nie od przypadkowych osób na forum.Od tego są
                  bardziej kompetentne osoby.Zapewniam Ciebie,że nie ma we mnie złego ducha.Jestem
                  osobą wierzącą a nie nawiedzoną.A to jest zasadnicza różnica.Forum dotyczy
                  aborcji a Ty piszesz o ludziach podłączonych do respiratorów-pewnie pomyliłaś
                  forum.No cóż to się zdarza.Pozdrawiam
                  • t.oja Re: Jacek Salij 16.07.08, 18:08
                    micra41 napisała:

                    > t.oja ciśnienie podnoszą takie osoby jak Ty i Władek a nie słowo
                    boże.

                    Mysle ze cisnienie Ci sie podnosi bo masz problem z emocjami!

                    Jeśli
                    > chcę posłuchać o Bogu to na pewno nie od przypadkowych osób na
                    forum.Od tego są
                    > bardziej kompetentne osoby.Zapewniam Ciebie,że nie ma we mnie
                    złego ducha.

                    A skad wiesz czy ja lub Wladek nie jestesmy kompetentnymi osobami.
                    Moze jestem zakonnica? to samo mozna powiedziec o niejednej osobie
                    na tym forum, ze nie chce sluchac Twoich ciaglych wywodow, ale ma
                    kazdy tyle szacunku ze milczy.


                    Jeste
                    > m
                    > osobą wierzącą a nie nawiedzoną.A to jest zasadnicza różnica.Forum
                    dotyczy

                    Jesli jestes wierzaca to skad tyle w Tobie nienawisci? krytyki?
                    braku tolerancji? oceny innych, dlaczego nie umiesz przyjac ze
                    spokojem zartu czy krytyki, czasem aby to zrozumiec trzeba stanac po
                    drugiej stronie barykady! Nie jestem nawiedzona napewno nie jest nią
                    tez Wladek oceniasz po jednym poscie? a kim Ty jestes? Bogiem ?
                    Wiele osob odwoluje sie tu do Boga, bo zadna z tych nie wstydzi sie
                    wlasnej wiary ani tego ze taka osoba jak Ty wierzaca wytknie im ich
                    wiare, az sie cisnie na usta pytanie ktoremu Bogu sluzysz?
                    Pomylilas mnie chyba z kims innym.


                    > aborcji a Ty piszesz o ludziach podłączonych do respiratorów-
                    pewnie pomyliłaś
                    > forum.No cóż to się zdarza.Pozdrawiam

                    To nie ja pomylilam forum, odnioslam sie do przeczytanych postow,
                    niby wierzacych osob tak naprawde nie wiedzacych czym jest wiara,
                    respirator byl tu przykladem.smile
                    zycze milego dnia smile



                    • micra41 Re: Jacek Salij 16.07.08, 18:52
                      t.oja napisała:
                      to samo mozna powiedziec o niejednej osobie
                      > na tym forum, ze nie chce sluchac Twoich ciaglych wywodow, ale ma
                      > kazdy tyle szacunku ze milczy.
                      Więc nie słuchaj proszę i milcz.Może są tacy,którzy nie chcą czytać Twoich wywodów.
                      a kim Ty jestes? Bogiem ?
                      NieBogiem nie jestem,ale Ty na pewno też nie.Nie bądż bardziej święta niz Papież
                      i proszę daj już spokój.A zresztą produkuj się co mi tam,ale już beze mniesmile)))))
                      • twoj_aniol_stroz Re: Jacek Salij 16.07.08, 20:58
                        Popatrz, znów kolejnej osobie każesz milczeć. Twoja metoda na
                        oponentów w dyskusji?
                        Dużo w Tobie agresji, nie zastanawiałaś się dlaczego?
                        Ktokolwiek stanie w obronie Kamm od razu wzbudza Twoją agresję.
                        Dlaczego?
                        • angela_5 Re: Jacek Salij 17.07.08, 00:01
                          Długo czytałam posty i nic nie pisałam, chciałam poćwiczyć swoją cierpliwość i
                          olewanie głupich wypowiedzi, ale nie udało mi sie...

                          Masakra. Czy Wy ludzie urwaliście sie z choinki? Myślicie, że kwiecistymi mowami
                          o Bogu zmienicie zdanie innych lub ulżycie Kamm? Bzdura. Dobijacie Ją - takie
                          głaskanie Jej właśnie jest gorsze od powiedzenia prawdy.
                          I twój_anioł_stróż nie wydaje mi sie, abyś mogła być zakonnicą. Piszesz dużo o
                          Bogu, ale nie ma to za wiele wspólnego z tym forum. Tutaj chodzi o aborcję i
                          całą sytuację, a nie oto, że ludzie mają być nieprawdziwie miłosierni. Przecież
                          to nie ma najmniejszego sensu!
                          Głupie jest też to, że za każdym razem piszecie o tym jaki to Bóg jest - każdy
                          wie jaki On jest Wielki i do Niego ma szacunek. Nie możemy jednak wiedzieć, co
                          zrobi i jak, a niektóre tutaj osoby zdają sie udawać Jego wysłanników, którymi
                          nie są, bo daleko im do tego.
                          Co z tego, że napiszecie kwiecista mowę o Bogu? Każdy to potrafi. A wasze zdanie
                          nie wtrącając Go tam? Nie ma takiego, więc to bez sensu dyskusja, bo w dyskusji,
                          konwersacji i debacie nie podaje sie ciągle cudzych przykładów, dowodów,
                          argumentów itd., ale podaje sie SWOJE WŁASNE...

                          Fajnie, ze na forum wypowiedział sie mężczyzna. Miło, że tutaj się pojawił ktoś
                          innej płci, ale nie przesadzajmy. Kobiety są kobietami - zwykłymi ludźmi, a nie
                          osobami świętymi. I nie można głaskać ich złych czynów tylko dlatego, że są
                          kobietami =\
                          • micra41 Re: Jacek Salij 17.07.08, 08:02
                            angela_5-nic dodać,nic ująćsmile
                          • twoj_aniol_stroz Re: Jacek Salij 17.07.08, 10:04
                            > I twój_anioł_stróż nie wydaje mi sie, abyś mogła być zakonnicą.

                            Ja nie jestem zakonnicą i nic takiego nie napisałam smile Pomyliłaś
                            odpowiedzi i ich autorów. Cóż, bywa smile
                            Dlaczego uważasz, że moja miłość, miłosierdzie do drugiej osoby jest
                            nieprawdziwe? Przecież nic o nim nie wiesz smile
                            Angela, naprawdę polecam Ci przeczytanie "Dzienniczka" Siostry
                            Faustyny. Tam znajdziesz słowa Jezusa, warto po tę książkę sięgnąć...
                            • iktoto micra 17.07.08, 13:16
                              mam do Ciebie pytanie, może Ty odpowiesz na to sensownie, bo jestes
                              położną, krytykujesz kamm za to co zrobiła, okej rozumiem, ale
                              powiedz mi, skąd biorą się Ci wszyscy lekarze, pielegniarki,
                              anestezjolodzy, którzy wykonują setki nielegalnych i legalnych
                              zabiegów usuniecia ciąży, które nie zagrażają niczyjemu zdrowiu, oni
                              to robią, bo mają z tego kasę, gdzie ich etyka, dlaczego to robią,
                              kamm zrobiła to dwa razy, oni robią to setki razy, są współwinni
                              zabójstwa, składali inne przysięgi, nie szkodzic, przeciez to od
                              lekarzy zalezy czy zabieg zostanie wykonany, jesli kobieta takowego
                              nie znajdzie to bedzie zmuszona urodzić dziecko i jakos by szła
                              przez życie szczęśliwsza, nie miałaby innego wyjścia. To lekarz
                              zazwyczaj proponuje kabiecie, że jej "pomoże", okropieństwo sad(((
                              Przecież jesli prawo nakazuje lekarzowi wykonac zabieg, bo .... to
                              może odmówić albo zmienić pracę, bo ma takie a nie inne zasady.
                              Idąc tropem nienawiści to do nich powinno się kierować większą
                              nienawiść za to co robią, jacy są 'mądrzy, pomagający w potrzebie
                              kobiecie i współczujący", tylko jaki ma sens iść przez zycie
                              nienawiścią, mozna jedynie zapłakac, że tak jest i jest coraz gorzej.

                              pozdrawiam
                              monika
                              • micra41 iktoto 17.07.08, 15:46
                                Krytykuję Kamm bo nie popieram aborcji tym bardziej wielokrotnej.Jak można
                                zabijać swoje dzieci? Można zrozumieć kobietę,która pod presją otoczenia bądż
                                innych sytuacji życiowych dokonała zabiegu i zrozumiała po fakcie,że to było złe
                                i okrutne.Jej przeżycia i rozpacz po aborcji już nie pozwolą by podjęła ponownie
                                taką samą decyzję.Kamm napisała,że po pierwszej aborcji rozpaczała,nawet więcej
                                chciała znów dziecka a gdy znów była w ciąży-co zrobiła?USUNĘŁA.Dla takich
                                kobiet nie mam litości.
                                Wracając do Twojego pytania- Fakt w świecie lekarzy są tacy,którzy dokonują
                                aborcji ale duża część grona medycznego odmawia.Między Kamm a lekarzami jest
                                pewna różnica bo ona zabiła SWOJE DZIECI a oni obce.Ją z dziećmi łączyła więż a
                                dla lekarza to była tylko kolejna pacjentka i kolejny zabieg.Przyznaję,że dość
                                negatywnie podchodzę do kobiet dokonujących aborcji,ale to pewnie skrzywienie
                                zawodowe.Trudno sobie nawet wyobrazić co potrafią robić kobiety by lekarz
                                zgodził się na zabieg.Czasami szlochają,że mąż je zmusza,że jest drań a tak
                                naprawdę to nawet nie wie,że żona jest w ciąży.Co do etyki lekarskiej to
                                niektórzy lekarze jej nie przestrzegają ale z drugiej strony gdyby nie było
                                chętnych do wykonywania aborcji więcej byłoby zgonów kobiet.One i tak by
                                znalazły sposób by pozbyć się niechcianej ciąży.W zeszłym roku kobieta w
                                Wielkopolsce poszła do pseudo-lekarza(był chętny i brał mniejszą kasę)na zabieg.
                                wykonał jej na kuchennym stole,przebił macicę.Kobieta dostała krwotoku i w
                                drodze do szpitala zmarła.W ten sposób poszły dwa życia.Ja nie uczestniczyłam w
                                takich zabiegach bo zawsze byłam nastawiona anty.Wybrałam ten zawód żeby witać
                                nowe życie a nie je marnować.Piszesz,że kobiety gdyby nie znalazły chętnych
                                lekarzy by dziecko urodziły i były szczęśliwe-to nie tak do końca.Ile z tych
                                dzieci by zostało porzuconych w śmietnikach lub zabitych przez matkę?Przecież
                                słyszałaś o takich przypadkach.Kobieta nie poddaje się zabiegowi ot tak
                                sobie.Musi znależć lekarza,pieniądze.Ja nie kieruję się nienawiścią ,brak mi
                                litości.Dlaczego Kamm przed zabiegiem nie weszła na forum porozmawiać tylko
                                zrobiła to po fakcie.Są księża,psycholodzy,czasami przyjaciele to u nich kobiety
                                niech szukają pomocy ale przed a nie już po.
                                Masz dużo racji w tym,że lekarze są współwinni temu ale jest granica ustanowiona
                                przez prawo(względy zdrowotne).Każdy przypadek jest indywidualny i decyzja o nim
                                powinna zapadać w szerszym gronie.Mam na uwadze kobietę,rodzinę,lekarza.............
                                POZDRAWIAM
                                • t.oja Re: iktoto 17.07.08, 20:04

                                  micra41 napisała:


                                  Masz dużo racji w tym,że lekarze są współwinni temu ale jest granica
                                  ustanowiona
                                  przez prawo(względy zdrowotne).Każdy przypadek jest indywidualny i
                                  decyzja o nim
                                  powinna zapadać w szerszym gronie.Mam na uwadze
                                  kobietę,rodzinę,lekarza.............
                                  POZDRAWIAM

                                  Zycie to zycie, dlaczego wiec lekarz ma decydowac czy ma zyc kobieta
                                  czy dziecko? Nie tak dawno mloda matka sportsmenka urodzila kosztem
                                  wlasnego zycia, to bylo jej zycie i jej wybor, dlaczego to lekatz ma
                                  wybierac co dla danej kobiety jest wlasciwe. Dlaczego pominelas
                                  pielegniarki bo sama nia jestes.
                            • angela_5 Re: Jacek Salij 17.07.08, 13:17
                              Znowu się powtórzę: CZYTAŁAM JUŻ TĘ KSIĄŻKĘ.

                              Dla mnie to wszystko jest bez sensu. Głaskać kogoś kto popełnił taki poważny
                              błąd. A co zrobisz jak zrobi to znowu? Też pogłaszczesz i powiesz, że trzeba Ją
                              zrozumieć? =\ Paranoja!

                              I powtarzam... mowy o Bogu każdy potrafi napisać. Żaden problem. Trzeba znaleźć
                              argumenty, które mówią o tym, aby wg np. Ciebie - poprzeć Kamm.. Ja takowych w
                              Słowie Bożym nie zauważam.
                              • twoj_aniol_stroz Re: Jacek Salij 17.07.08, 13:59
                                > Znowu się powtórzę: CZYTAŁAM JUŻ TĘ KSIĄŻKĘ.

                                I nie zauważyłaś jak Jezus mówi, że każdy grzech znajdzie
                                ułaskawienie w Jego miłosierdziu? Dziewczyno, skąd w Tobie tyle
                                potępiania, nienawiści do drugiego człowieka?
                                A co jeśli Kamm jeszcze raz dokona aborcji? To będzie znaczyło, że
                                za mało się starałam jej pomóc, że jeszcze za mało się modliłam i
                                prosiłam o siłę dla niej. Tu nie chodzi o nawrzeszczenie na drugiego
                                człowieka, o nawtykanie mu od niegodnych itd. Tu chodzi o podparcie
                                go i pokazanie, że jego droga prowadzi donikąd, że coś musi zmienić
                                w swoim życiu tak, żeby nauczyć się sobie pomagać zanim wydarzy się
                                tragedia.
                                • angela_5 Re: Jacek Salij 17.07.08, 19:51
                                  Ja nie mam w sobie nienawiści do drugiego człowieka - nigdzie tego nie napisałam
                                  - ja po prostu mam swoje zdanie, którego nie zmienię. Żaden Twój, czy
                                  którejkolwiek kobiety (czy mężczyzny) nie sprawi, że ono się zmieni. Nie
                                  popieram aborcji i kobiet, które jej dokonały. Proste i logiczne. Żadnej
                                  wielkiej filozofii w tym nie ma, a tym bardziej żadnego ukrytego pod kontekstu,
                                  którego starasz się doszukać.
                                  Nie, jeśli Kamm dokona kolejnej aborcji będzie to oznaką tego, że np. Twoje
                                  głaskanie i innych odebrała jako wsparcie i poparcie Jej decyzji! I tutaj nie
                                  będzie za mało modlitwy - tu będzie za dużo udawanego zrozumienia.
                                  Nie próbuj mi wmówić, że Ją rozumiesz i starasz się wesprzeć, bo jeśli tak to ja
                                  ośmielę się wnioskować, że rozumiesz każdego mordercę i, że dla każdego masz
                                  dobre słowo (mimo tego, że zabił człowieka).
                                  Może nie mam tylu lat co niektóre tutaj osoby, może jestem dla większości
                                  jeszcze smarkata i we wszystkim chcę mieć swoją rację itd., ale nie oszukujmy
                                  się - ONA ZABIŁA, a jak każdy wie w naszym kraju morderstwo z premedytacją jest
                                  karane pozbawieniem wolności od 25 lat do dożywocia. Jeśli uważasz, że Kamm
                                  popełniła TYLKO kolejny ze swoich błędów to utwierdzaj Ją dalej w "słuszności"
                                  swojej decyzji i czekaj tylko na to kiedy zabije kolejne dziecko.

                                  Zauważyłam też, że o głupią decyzję Kamm niektóre osoby starają sie też oskarżyć
                                  lekarzy itd. No jasne =\ to zacznijmy jeszcze oskarżać państwo oto, ze nie dało
                                  kasy, męża oto, że Jej nie zabronił, rodzinę oto, że nie powstrzymała, otoczenie
                                  oto, że nie zareagowało, a Kamm pozostawmy bez winy, ponieważ Nią kierowało
                                  wiele innych czynników, a nie Ona sama =\ Śmieszne i żenujące to jest.
                                  • iktoto Re: Jacek Salij 17.07.08, 20:32
                                    angela, to nie jest żenujące, tak, winna nie jest tylko kobieta,
                                    winni sa również inni związani z tą osoba ludzie, czyli jej
                                    najbliższa rodzina również, brak więzi rodzinnych, strach, brak
                                    zaufania w rodzinie, rozpad tej rodziny, rozpad spowodowany przez
                                    wszystkich członków rodziny zapewne. A lekarz zabijający dziecko
                                    jest wg Ciebie usprawiedliwiony? To jest wg mnie żenujące, tak
                                    uważam, że lekarz jest współwinny, kobieta podejmuje decyzję ale to
                                    właśnie ten czy inny rzeźnik wkłada tam łapy, żeby zabic dziecko, on
                                    jest świadomy tego co robi, widzi to dziecko, powinien był po
                                    pierwszym zabiegu uzmysłowic sobie, co robi i że powinien przestać,
                                    bo nie kasa jest najwazniejsza. Nie mam tu na myśli względów
                                    zdrowotnych.
                                    Winę za morderstwo ponosi nie tylko kobieta, ale i jej partner,
                                    który ma gdzieś ten "problem", jej rodzina i lekarz tym bardziej.
                                    nie piszę tego dlatego, żebym to ja poczuła się lepiej, ale tak
                                    uwazam. Czy lekarz nie jest świadomy tego co robi? Tego zła? nie
                                    rozumie tego? Umywa rece? Jest czysty? no sory, jakas paranoja.
                                    Ja nie oskarżam lekarzy, ale kiedy ja byłam wciąży z głupotą w
                                    głowie, z partnerem, który olał mnie na całej linii, i z rodziną od
                                    wieków mi narzucającą wszystko, układałam sobie w głowie, jak ja
                                    powiem mamie, co ja zrobię, jak dam rade, nie w głowie mi była
                                    aborcja, nawet przez myśl mi to nie przeszło, że coś takiego można
                                    zrobic. a tu nagle usg i lekarz który mi mówi że może mi pomóc
                                    pozbyć się problemu, byłam w szoku, było to dla mnie niezrozumiałe,
                                    więc po jakims czasie zakiełkowało zło, że można obejść "problem"
                                    krótszą droga, jakże głupią. I czy lekarz nie przyłozył ręki do tego
                                    morderstwa? Niestety skorzystałam, o ja głupia, ale stało się, żyje
                                    dalej, ale gdyby nie ta osoba na mojej drodze, moje zycie
                                    wyglądałoby zupełnie inaczej. Oczywiście nie miałam prawa posłuchac
                                    tej osoby, ale zaćmiło mnie i posłuchałam.
                                    Dlatego też tak ważne jest wychowywanie dzieci w zaufaniu i miłosci,
                                    aby nie bały się potem w tak trudnych chwilach zwrócic się do
                                    rodziców, utrata zaufania dziecka dla rodzica to porażka
                                    rodzicielstwa
                                    kamm musi ponieść odpowiedzialność za swoje czyny, jak każdy
                                    człowiek na tej ziemi, nikt tutaj nie uważa, że kamm jest bez winy,
                                    ale nic nie upoważnie mnie żeby Jej dokopać.

                                    pozdrawiam
                                    monika
                                  • twoj_aniol_stroz Re: Jacek Salij 17.07.08, 21:08
                                    > Nie próbuj mi wmówić, że Ją rozumiesz i starasz się wesprzeć, bo
                                    jeśli tak to j
                                    > a
                                    > ośmielę się wnioskować, że rozumiesz każdego mordercę i, że dla
                                    każdego masz
                                    > dobre słowo (mimo tego, że zabił człowieka).

                                    Ależ to jest dobry wniosek, który wyciągnęłaś, ku Twojemu zgorszeniu
                                    powiem Ci, że nawet już kiedyś było tak, że rozmawiałam z kobietą,
                                    która wyszła z więzienia po odsiedzeniu wyroku za morderstwo i
                                    właśnie tak było jak piszesz, też miałam dla niej dobre słowo.
                                    Dlaczego miałabym nie mieć? Przecież ona tym bardziej potrzebuje
                                    pomocy. Rozmawiałam też z kobietami (trzema konkretnie), które miały
                                    wyroki za kradzieże. Spotykam na swojej drodze różnych ludzi i wiesz
                                    co Ci powiem, najwięcej lęku, rozpaczy i cierpienia spokałam właśnie
                                    wśród osób, o których pisałam wyżej. One boją się potępienia,
                                    wyrzucenia poza nawias, boją się, że ktoś im w twarz plunie za to co
                                    zrobiły... I to było najbardziej bolesne dla mnie, właśnie ten brak
                                    ufności do drugiego człowieka i lęk, ciągły lęk przed osądzaniem...
                          • t.oja Re: Jacek Salij 17.07.08, 19:55
                            angela_5 napisała:


                            > Głupie jest też to, że za każdym razem piszecie o tym jaki to Bóg
                            jest - każdy
                            > wie jaki On jest Wielki i do Niego ma szacunek.

                            Czy oby napewno kazdy wie i kazdy ma szacunek?
                            co rozumiesz przez slowo wielki?
                            Ja wiem ze jest Milosierny, Wszechpotężny, a skoro to kazdy wie
                            to powinien tez wiedziec ze dal nam wolna wole i ja szanuje,
                            wiec skoro to tez wiemy to czy szacunkiem dla Boga jest nie
                            szanowanie woli i wyborow innego czlowieka? Co im to i mnie
                            uczyniliscie. Nie rozumiem jak ktos wierzacy nie potrafi zrozumiec
                            drogi i przykazan. To dokladnie to co pisze iktoto przytaczajac slowa
                            Abp. Wam jest trudno zrozumiec wierzacych tych prawdziwych ktorzy
                            opieraja sie na zrozumieniu i wprowadzaja przykazania w zycie, a tym
                            wierzacym trudno zrozumiec jak osoba twierdzaca ze jest wierna nie
                            rozumie podstawowych zasad wiary. Prawdziwa wiara to bezwzgledna
                            milosc i milosierdzie do blizniego, nie mowienie o wierze, wiara tez
                            nie jest ten co nienawidzi ani ten co wiara na ustach szykanuje
                            innych wytyka bledy.

                            Nie możemy jednak wiedzieć, co
                            > zrobi i jak, a niektóre tutaj osoby zdają sie udawać Jego
                            wysłanników, którymi
                            > nie są, bo daleko im do tego.

                            No wlasnie skad wiesz kto jest wyslannikiem? czy ksiadz ze wzgledu
                            ze nosi sutanne nim jest? wyslannikiem jest ten co wspira upadajacych
                            karmi glodnych, odwiedza uwiezionych, czy to nie sa przykazania Boze?
                            Co jest w tym takiego trudnego do zrozumienia? Kazdy tu z obecnych
                            jest anonimowy robi to co czuje, wiec robi to do czego czuje
                            powolanie, nie chce uznania i poklasku. Tak rozumiem tych ludzi do
                            ktorych ja sie nie zaliczam, nie wiem czy umiala bym znalezc tyle
                            zrozumienia i cierpliwosci, wlasciwe slowa. Jestem tu zaledwie
                            chwilke.
                            Najtrudniej mi pojac tyle jadu i nienawisci nie do kobiet po aborcji
                            a do tych wspierajacych, ktore sa tu bardziej napietnowane. Czy
                            zastanowilyscie sie dlaczego tak jest? co wami powoduje?
                            Napewno macie problem do przerobienia.

                            • twoj_aniol_stroz Re: Jacek Salij 17.07.08, 20:59
                              Tak rozumiem tych ludzi do
                              > ktorych ja sie nie zaliczam, nie wiem czy umiala bym znalezc tyle
                              > zrozumienia i cierpliwosci, wlasciwe slowa. Jestem tu zaledwie
                              > chwilke.

                              Umiałabyś znaleźć, bo już znajdujesz smile))
                              I zostań z nami, każda z nas była kiedyś tylko przez chwilkę, a
                              potem wsiąkła smile))
                            • micra41 t.oja 17.07.08, 21:22
                              t.oja napisała:
                              Zycie to zycie, dlaczego wiec lekarz ma decydowac czy ma zyc kobieta
                              czy dziecko? Nie tak dawno mloda matka sportsmenka urodzila kosztem
                              wlasnego zycia, to bylo jej zycie i jej wybor, dlaczego to lekatz ma
                              wybierac co dla danej kobiety jest wlasciwe. Dlaczego pominelas
                              pielegniarki bo sama nia jestes.

                              To nie lekarz decyduje o życiu kobiety i dziecka,najważniejsza jest decyzja matki.Jeśli wymieniona przez Ciebie Agata Mróz mimo choroby urodziła dziecko bo bardzo tego chciała i lekarze nie mieli nic do powiedzenia.Oni nie zmuszają kobiet do aborcji.Czasami tylko sugerują ze względów zdrowotnych.Jeśli chodzi o pielęgniarki to ich nie ominęłam.Personel medyczny to też one.Ja skończyłam studia położnicze więc nie jestem pielęgniarką tylko połozną II stopnia.To nie położne przeprowadzają zabieg aborcji tylko lekarze,więc moje słowa dotyczyły osób bezpośrednio wykonujących zabiegi.
                              Poza ty iktoto zadała mi pytanie i ja konkretnie jej odpisałam.Przepracujesz się odpisując na wszystkie odpowiedzismile
                              Czy Ty nie umiesz konkretnie wypowiedzieć się na temat,tylko ciągle mówisz o Bogu,miłosierdziu,oceniasz kto jest wierzacy kto nie?Podobno nie nam jest oceniać innych(to Twój wywód)Dyskutuj a nie pouczaj
                              Spokojnej nockismile
                              • t.oja Re: t.oja 17.07.08, 22:01
                                micra41 napisała:

                                > Czy Ty nie umiesz konkretnie wypowiedzieć się na temat,tylko
                                ciągle mówisz o Bo
                                > gu,miłosierdziu,oceniasz kto jest wierzacy kto nie?Podobno nie nam
                                jest oceniać
                                > innych(to Twój wywód)Dyskutuj a nie pouczaj
                                > Spokojnej nockismile

                                I tu Cie zaskocze, czytam to forum i patrze z dystansem na to co kto
                                pisze, wejde w dyskusje jesli sama zechce i poczuje ze chce, to
                                wolna wola smile Lubie jednak pytac bo kto pyta nie bladzi, a widzac
                                nizrozumiale ataki wobec wspierajacych az chce sie dojsc przyczyny.
                                Myslalam ze pytajac uswiadomiem co niektorym osobom ze warto czasem
                                pomyslec nad soba niz innymi, wiem ze zawsze lepiej pod lasem niz
                                pod wlasnym nosem widac. Ja kiedy kilka osob mi mowi zem slepa i nie
                                widze uznaje ze skoro iles osob mi mowi to samo to zaczynam uwazac
                                ze warto nad tym podumac bo cos w tym chyba jest i cos zmienic moze
                                trzeba.smile No ale to tylko mala ja i az tyle ale mi w zupelnosci
                                wystarczy. Nie pouczam, odpowiadam za swoje zycie bledy, a nie
                                cudze, dlatego bedac swiadoma osoba i moich wad ucze sie i zmieniam
                                dla siebie, kazdy inny zrobi jak zechce.
                                Jesli kazdy zmieni siebie, okaze sie ze nie trzeba wiecej nic
                                zmieniac.

                                Twoj aniol stroz

                                Bardzo dziekuje, mysle ze potrzebuje czasu, aby poukladac sobie
                                temat aborcji, pracuje teraz nad pokora czasem lubi mnie mocno
                                znosic, nie chce nikogo zranic, ale wiem ze musze oddzielic dobro od
                                zla. Mysle, ze zrozumiesz co mam na mysli.
                                Pozdrawiam serdecznie.
                                • twoj_aniol_stroz Re: t.oja 17.07.08, 22:09
                                  > temat aborcji, pracuje teraz nad pokora

                                  Mam wrażenie, że pokora to najtrudniejsza z cnót smile i sporo z nas tę
                                  pracę też wykonuje smile Ja w każdym razie ćwiczę ostro i powiemCi, że
                                  nie jest łatwo smile, ale wartosmile
                                  • t.oja Re: t.oja 17.07.08, 22:24
                                    twoj_aniol_stroz

                                    > Mam wrażenie, że pokora to najtrudniejsza z cnót smile i sporo z nas

                                    > pracę też wykonuje smile Ja w każdym razie ćwiczę ostro i powiemCi,
                                    że
                                    > nie jest łatwo smile, ale wartosmile

                                    Dla mnie nie jest trudna, trudniej mi ja teraz utrzymac z pewnych
                                    wzgledow.

                                    Oczywiscie ze warto, dlatego ja szlifuje, jak znika to zaczynam
                                    od nowa.smile
                                    • angela_5 Re: t.oja 17.07.08, 22:45
                                      t.oja, a powiedz mi, co Ty wiesz o problemach, co?
                                      Ja Tobie mogę powiedzieć, co jest problemem. Śmierć siostry. Śmierć rodziców.
                                      Sytuacja z nieplanowaną ciążą i postawa partnera. To są problemy, a nie...
                                      pisanie o kimś kto nawet nie ma odwagi odpowiedzieć na żaden post, bo wie, że
                                      mam rację! I wstydzi się i boi! I bardzo dobrze.
                                      Mam już w nosie to, co macie na myśli i, jak staracie się "pomóc" Kamm
                                      (popychając Ją tym samym i zachęcając do kolejnych aborcji). Wasza sprawa. Ale
                                      nie mówcie później, że włożyłyście w to za mało serca, czy modliwty, bo to
                                      bzdura. Skoro Bóg dał wolną wolę to dał także rozum, z którego jak widać nie
                                      każdy umie korzystać, a wiele osób usprawiedliwia ten kary godny czyn.
                                      Skoro tak bronicie Kamm to może niech któraś z was również usunie ciążę, c o?
                                      Przecież to tylko POMYŁKA, do której ludzie mają prawo. Czyż nie tak? Jak każdy
                                      będzie popełniał takie pomyłki to co dalej? Każda kobieta będzie zachodziła w
                                      ciążę i usuwała?

                                      Ludzie... przestańcie tez mieszać w to lekarzy! Owszem - usunęli Jej ciążę, ale
                                      NA JEJ WŁASNE ŻYCZENIE! Nikt Jej nie zmusił, nie powiedział "musisz usunąć
                                      ciążę, bo jak nie..." i coś tam coś tam =\ No nie wygłupiajcie się.

                                      Ćwiczenie pokory wg Was to co? Przemilczenie tego, co jest złe? T.oja sama
                                      napisałaś, że trzeba odróżniać dobro od zła, a co robisz? Popierając Kamm
                                      uważasz, że robisz dobrze? Że to należy do dobra...?

                                      Żeby było jasne. Pismo Święte, wszelakie książki o Słowie Bożym, o przejawach
                                      dobroci Bożej itd. w swojej bibliotece mam i każdą musiałam przeczytać, aby
                                      wielu rzeczy się dowiedzieć, więc twój_anioł_stróż z łaski swojej, woli
                                      nieprzymuszonej bądź w końcu tak łaskawa i wypowiedz się swoimi słowami, a nie
                                      starasz się za każdym razem wplątywać Słowo Boże chyba nie do końca je
                                      rozumiejąc. Nie wiesz, ze Słowa Bożego nie tłumaczy sie dosłownie i aby
                                      zrozumieć chociaż jedną linijkę np. z Pisma Świętego trzeba się naprawdę
                                      poważnie zastanowić? No chyba, że Ty zaliczasz się do Alfy i Omegi - to spoko.

                                      Tutaj też nie chodzi o naskakiwanie na ludzi, którzy bronią Kamm, ale oto, aby w
                                      końcu nie udawali tylko zaczęli pisać to co czują - SWOIMI SŁOWAMI... to jest
                                      ważniejsze, a nie... dla mnie np. tutaj zacytowanie jakiegoś słowa, zdania z
                                      Pisma Świętego nie ma większego znaczenia, bo nie pochodzi ono od Ciebie tylko
                                      od góry, a Tobie, mi i wszystkim daleko tam...
                                      • iktoto Re: t.oja 18.07.08, 12:01
                                        Jedni czytaja Pismo święte i główkują nad Nim, obejmują je jedynie
                                        rozumem, inni dokładają do tego serce, żyją nim, przesiąkają więc
                                        wplątują słowa, jakby były ich, płyną z ich duszy. Ja niekiedy kogoś
                                        cytuje, bo dla nikogo tutaj nie jestem autorytetem, a np Salij jest,
                                        stad wtrącenia smile)

                                        Nie wystarczy wystukać Pisma Św na pamięć i będzie okej? to za mało.

                                        Ponoć diabeł jest podobny do Boga, podobno zna Pismo Św bardzo dobrze
                                      • twoj_aniol_stroz Re: t.oja 18.07.08, 13:27
                                        > t.oja, a powiedz mi, co Ty wiesz o problemach, co?

                                        Angela, a skąd wiesz jak wyglada życie Toi? Przecież nic nie wiesz,
                                        więc nie atakuj.

                                        > Ja Tobie mogę powiedzieć, co jest problemem. Śmierć siostry.
                                        Śmierć rodziców.
                                        > Sytuacja z nieplanowaną ciążą i postawa partnera. To są problemy,

                                        Śmierć siostry i rodziców o nie jest problem, to tragedia, trudna do
                                        zaakceptowania i stawiająca w bardzo ciężkim położeniu. Natomiast
                                        nieplanowana ciąża i niedojrzały partner to nie jest problem tylko
                                        konsekwencja najpierw złych wyborów, a potem beztroskich działań.
                                        Teraz jest czas na poukładanie zaistaniałej sytuacji, ewentualną
                                        pomoc ludzi z zewnątrz i nauczenie się jak z tym wszystkim żyć.
                                        Proponuję Ci swoją pomoc, jeśli cokolwiek potrzebujesz, napisz.
                                        Myślę, że sporo piszących tu kobiet także pomoże jeśli tylko czegoś
                                        będziesz porzebowała.

                                        Skoro Bóg dał wolną wolę to dał także rozum, z którego jak widać nie
                                        > każdy umie korzystać, a wiele osób usprawiedliwia ten kary godny
                                        czyn.

                                        Nie, nie masz racji, nikt nie usprawiedliwa czynu. Każdy kto się tu
                                        wypowiada mówi, że aborcja była złem, była ogrpomnym błędem , który
                                        popełniała Kamm. Natomiast Kamm sama w sobie nie jest zła i to
                                        właśnie każdy chce tu powiedzieć.

                                        > Skoro tak bronicie Kamm to może niech któraś z was również usunie
                                        ciążę, c o?

                                        Ale po co mamy usuwać ciążę?

                                        > Ludzie... przestańcie tez mieszać w to lekarzy! Owszem - usunęli
                                        Jej ciążę, ale
                                        > NA JEJ WŁASNE ŻYCZENIE!

                                        A skąd wiesz, czy nie było tak jak w przypadku Iktoto, że to lekarz
                                        sam podsunął myśl, zaproponował "łatwe" rozwiązanie?

                                        > Żeby było jasne. Pismo Święte, wszelakie książki o Słowie Bożym, o
                                        przejawach
                                        > dobroci Bożej itd. w swojej bibliotece mam i każdą musiałam
                                        przeczytać, aby
                                        > wielu rzeczy się dowiedzieć, więc twój_anioł_stróż z łaski swojej,
                                        woli
                                        > nieprzymuszonej bądź w końcu tak łaskawa i wypowiedz się swoimi
                                        słowami,

                                        To co powyżej to są moje własne słowa, ale także 90% moich
                                        wypowiedzi tu to też są moje słowa, moje uczucia.

                                        > Tutaj też nie chodzi o naskakiwanie na ludzi, którzy bronią Kamm,
                                        ale oto, aby
                                        > w
                                        > końcu nie udawali tylko zaczęli pisać to co czują - SWOIMI
                                        SŁOWAMI...

                                        Piszę własnymi słowami, piszę to co czuję,nic nie udaję, nie
                                        wymyślam, natomiast czasem cytuję jakąś książkę, ale tylko dlatego,
                                        żeby pokazać, że to nie jest tylko moje widzimisię.
                                        • iktoto pytanie natury filozoficznej 18.07.08, 15:23
                                          czym się różni płatny morderca który zabija za kasę od lekarza,
                                          który proponuje aborcję i ją wykonuje wyłącznie dla kasy?
                                          I morderca płatny i lekarz to osoby które nic nie łączy z przyszłymi
                                          ofiarami, jest jedynie kasa która łączy zleceniodawców ze
                                          zleceniobiorcami

                                          Czy jest tu jakaś różnica oprócz tego że zabijany jest dorosły a w
                                          kolejnym przypadku maleńkie dziecko?? Czy każdy z nich jest bez
                                          winy? Nie piszę tego żeby ująć winy kobiecie po aborcji!!!!!
                                          • angela_5 Re: pytanie natury filozoficznej 18.07.08, 18:39
                                            Płatny morderca pewnie nie różni sie niczym od lekarza, który wykonuje zabieg
                                            aborcji. Wiadoma - kasa. Z tym, że... tutaj powinnaś poruszyć problem
                                            zleceniodawcy! To od "mózgu akcji" zależy kogo, gdzie i kiedy zabiją. Nie
                                            sądzisz? Zauważ, że mimo tego, iż skazywany jest morderca to karę dostaje
                                            również zleceniodawca.
                                            Nie piszesz tego, żeby ująć winy kobiecie po aborcji? To po co w takim razie?
                                            • t.oja Re: pytanie natury filozoficznej 18.07.08, 20:12
                                              Po to aby pokazac ze morderca po wyroku odsiadki czyli kary za czyn wychodzi i
                                              moze zmienic zycie, siebie, dokladnie jak kobieta po aborcji jej kara jest bol i
                                              wyzut sumienia.smileJednych i drugich sie potepia i dzieki temu wlasnie staja sie
                                              rycydywistami. Czlowiek w odpowiednim czasie otrzymujacy wsparcie ma szanse
                                              wieksza na zmiany! zbity jak pies sie izoluje i dziczeje. To chba proste.
                                              • angela_5 Re: pytanie natury filozoficznej 18.07.08, 21:53
                                                Rzadko który morderca popełnia tą samą zbrodnię dwa razy.
                                            • iktoto Re: pytanie natury filozoficznej 18.07.08, 21:09
                                              pytam, bo ciekawa jestem opinii innych osób w tej kwestii, toż to
                                              proste.
                                              I zgadzam się że to od mózgu zależy czy zbrodnia zostanie popelniona
                                              czy nie
                                              Pytam równiez dlatego bo wydawało mi się że ktoś powyżej uważa że
                                              lekarz nie jest tu niczemu winien, tylko wykonuje swoją robotę, bo
                                              robota jak każda inna sad
                                              wg Ciebie angela zleceniobiorca nie ponosi odpowiedzialności zadnej
                                              za popełniony czyn?
                                              • angela_5 Re: pytanie natury filozoficznej 18.07.08, 21:57
                                                Dla zleceniobiorcy to wszystko jedno, czy zabije dorosłego, czy nie. I tak
                                                bierze za to kasę. Dla "mózgu operacji" to ma znaczenie, bo to później jego
                                                zżerają wyrzuty.
                                                • iktoto Re: pytanie natury filozoficznej 19.07.08, 11:28
                                                  angela, czyli uważasz, że kat jest zawsze usprawiedliwiony?? Czyli
                                                  nic prostszego jak zostać zabijaką za kasę, bo ich wszystko
                                                  usprawiedliwia?? Może Ty umiałabyś zostać katem nie mając przy tym
                                                  wyrzutów sumienia, dla mnie jest to niepojete. Dlaczego wykonawcy
                                                  robią to z zimną krwią wielokrotonie zamiast uświadamiać
                                                  zleceniodawcom że to jest złe?
                                                  W ten sposób można usprawiedliwic również oprawców od Hitlera, On
                                                  nie zabijał, tylko wydawał rozkazy, była cała masa hitlerowców
                                                  którzy pastwili sie nad niewinnymi ludźmi, oni też są
                                                  usprawiedliwieni?? Pewnie tez dostawali za to kase, za bydlęce
                                                  zachowania.
                                                  A żołnierze na misjach wykonujący rozkazy rozstrzeliwujący
                                                  niewinnych ludzi, bo takie były wytyczne, bo jakis wariat siedzi na
                                                  górze i potrzebuje ropy i kasy.
                                                  To tez jest uspawiedliwione?? Tu też wine ponosi wyłącznie góra?
                                                  natomiast dół wykonuje rozkazy i ma gdzieś myślenie czy to dobre czy
                                                  złe?
                                                  Jakis absurd!!!
                                                  wszyscy mamy obowiązek myśleć czy to co robimy jest dobre czy złe,
                                                  czy to co nam zlecają inni jest zgodne z moim sumieniem czy nie?
                                                  Jeśli nie jest zgodne to zmieniam roboteę a nie siebie, żeby zarobic
                                                  kase.
                                                  • angela_5 Re: pytanie natury filozoficznej 19.07.08, 11:45
                                                    Kobieto - jak dostajesz rozkaz "zabij, albo Ty zginiesz, to co robisz? Honorowo
                                                    giniesz? Nie sądzę. I nie próbuj odwracać kota ogonem, bo główny temat nie
                                                    dotyczy morderców tylko o ile dobrze pamiętam Kamm - i to o Nią tutaj toczą się,
                                                    ze tak powiem "spory". O Jej beznadziejne zachowanie. Dla mnie nie ma różnicy
                                                    czy ktoś jest katem, czy mózgiem - wsio ryba. Poza tym, kat to był w
                                                    średniowieczu, a my już z tych czasów bardzo dawno wyszliśmy i tak dla
                                                    przypomnienia historii - to była jego praca. I każdy wykonuje i wykonywał swoją
                                                    pracę. Weź to pod uwagę.
                                                    Powiem jasno... obojętnie, co ktokolwiek napisze ja będę broniła swojego zdania
                                                    i nie zmienie go obojętnie jak będzie ktoś próbował mnie podejść, czy obejść.
                                                    Proste.
                                                    Pozdrawiamsmile
                                                  • iktoto Re: pytanie natury filozoficznej 19.07.08, 18:42
                                                    o ludzie rozmowa z Tobą zawsze w końcu sprowadza się do tego ze Ty
                                                    krzyczysz że nie zmienisz zdania, absurd jakiś!!!
                                                    Wiem o czym jest wątek i nie tylko ja schodzę z tematu ale nie
                                                    zastrzezono co można pisać a czego nie, kobieto smile
                                                    Nie ma różnicy czy ktoś jest katem czy nie?? Dla mnie zasadnicza.
                                                    No tak masz racje, lekarz próbuje tylko wykonywać swoją pracę, praca
                                                    jak każda inna
                                                    wiesz, jak Ciebie czytam to odnoszę wrazenie, że wydaje Ci się że ci
                                                    którzy mają inne zdanie niż Ty próbują to u Ciebie zmieniać, a Ty
                                                    się wściekasz, zaznaczasz to wielokrotnie, nie wiem czemu tak
                                                    reagujesz. Ty wyrażasz swoje zdanie a ja nie odbieram tego jakbyś
                                                    próbowała zmienić moje, ja mam inne i tyle.
                                                    Próbuję się tylko dowiedzieć od innych forumowiczek, czy.... - patrz
                                                    post powyżej.

                                                    To jednak nie ma dla Ciebie różnicy pomiędzy katem a "mózgiem"?? I
                                                    ten i ten sa odpowiedzialni za morderstwo?

                                                    Angela, czy uważasz się lepsza ode mnie a tym bardziej od kamm???
                                                  • angela_5 Re: pytanie natury filozoficznej 21.07.08, 18:03
                                                    Mam być szczera? Proszę bardzo. Uważam siebie za lepszą od Kamm. Nie chodzi mi
                                                    oto, że ktoś mnie atakuje, czy coś takiego - uważam tak, bo nie piszę bzdur,
                                                    które ciągle powtarzają jedno "Bóg...". Wyrażam swoje zdanie i przede
                                                    wszystkim... nie zabijam swojego dziecka!!
                                                  • iktoto Re: pytanie natury filozoficznej 21.07.08, 18:50
                                                    Tak myślałam
                                                  • angela_5 Re: pytanie natury filozoficznej 21.07.08, 21:14
                                                    Czyżbyś potrafiła czytać w myślach? smile
                                      • t.oja Re:angela_5 18.07.08, 19:52
                                        Mam dzieci w Twoim wieku, jedno straciłam, drugie miało 3 miesiące życia to ja
                                        matka musiałam powiedzieć własnemu dziecku ze odchodzi.
                                        Wiele lat spędzonych w szpitalach, straciłam męża i sama borykam sie idąc przez
                                        życie. Jesteś młoda zaczynasz dopiero życie, wydaje Ci sie ze Twoje problemy są
                                        największe. Ja dziękuję Bogu za doświadczenia bo
                                        nauczyłam sie wybaczać, kochać bezinteresownie, rozumieć ból i to ze na nim
                                        wzrastam duchowo i psychicznie.Nie chowam się jednak za problemami i nie
                                        wykrzykuje jaka jestem biedna, bo los mnie doświadczył, każdego doświadcza, nie
                                        znam aby ktoś był nieśmiertelny. Od wielu lat wspieram ludzi ubogich
                                        chorych, porzuconych przez rodziny. I naprawdę jestem szczęśliwa smile
                                        spełniona, Ból mija kiedy uświadamiamy sobie ze taka jest kolej rzeczy. nie
                                        pytaj mnie więcej o sprawy których nie jesteś w stanie zrozumieć na czas obecny.
                                        Robię to dla siebie bo tak chcę i czuję.
                                        Pozdrawiam Cię ciepło smile
                                        • angela_5 Re:angela_5 18.07.08, 22:06
                                          Z tego co napisałaś wynika, że mam traktować Cię jak Alfę i Omegę, bo jesteś ode
                                          mnie starsza i wiesz wszystko o życiu i problemach? Chyba śmieszna jesteś. Ciesz
                                          sie, że masz swoje dzieci, że się spełniasz, że dzieci mają matkę, bo ja nie mam
                                          nikogo i żyję. I nie mówię komuś kto jest młodszy, czy starszy, że nic nie wie o
                                          problemach. Nie wydaje mi sie, że moje problemy są największe. Tylko mówię, że
                                          nie chciałabyś chować matki i ojca po tragicznym wypadku w moim wieku. Twoi
                                          rodzice za pewne mogli lub mogą nadal Ciebie wspierać!
                                          • iktoto Re:angela_5 19.07.08, 11:39
                                            wiesz angela, ale kolejność powinna być właśnie taka, ze to dzieci
                                            chowają rodziców, a nie rodzice chowają własne dzieci, tego nie
                                            można porównać, bólu po stracie dziecka a rodzica. Oczywiście nie
                                            przeczę że i to i to jest tragedią, ale naturalna kolej jest taka ze
                                            najpierw umierają rodzice potem dzieci.
                                            Ja przeżyłam śmierc dziecka, które urodziłam w 6 miesiącu ciąży,
                                            takiej traumy nie mozna z żadną śmiercią porównac, to jest nie do
                                            opisania, więc nie oceniaj pochopnie, bo nie wiesz jakie losy
                                            spotkały Twoją rozmówczynię. Więź matki z dzieckiem jest zupełnie
                                            inna niz potem w dorosłym życiu nas z rodzicami. Miałas całe 17-19??
                                            lat żeby nauczyć się swoich rodziców, wynieść z tego co najlepsze,
                                            dostałas dużo miłosci, o ile dobrze pamiętam, to jest duży dar od
                                            Boga, kochająca rodzina przez tyle lat. Masz solidne korzenie, a w
                                            zyciu dorosłym właśnie to jest najwazniejsze, te korzenie, jeśli ich
                                            brak to zycie jest do d... bo długo nie można stanąc na nogi.
                                            Co ja mam powiedzieć jeśli nigdy nie miałam takich więzi ze swoimi
                                            rodzicami, co z tego że żyją, skoro brak mi wspomnień, miłości, ja
                                            nic nie pamiętam z dzieciństwa, jakies marne przebłyski mam jedynie.
                                            To jest tragiczne że Twoi rodzice zginęli w wypadku, ale masz co
                                            pamiętać a to jest ogromny skarb smile)
                                            Dlaczego twierdzisz że nie masz nikogo, nosisz dziecko, masz
                                            partnera, to mało?? chociaż tyle, nie jesteś samasmile)

                                            pozdrawiam
                                            monika
                                            • angela_5 iktoto 19.07.08, 11:51
                                              Posłuchaj iktoto - gdyby moi rodzice umarli śmiercią naturalną to byłoby co
                                              innego. Wiem jakie są realia świata. Nie musisz mi przypominać, ale moi rodzice
                                              nie umarli śmiercią naturalną! Poza tym byli bardzo młodzi, za młodzi!!
                                              To zawsze kontakty z rodzicami możesz naprawić. Tylko trzeba chcieć, a nie
                                              doszukiwać się argumentów, którą są wygodne!
                                              Tak - racja... mam w sobie dziecko (które nawet nie wiem, czy donoszę, bo reali
                                              są inne i diagnozy lekarzy tak samo). Mam partnera, którego wiele przerasta
                                              (podobnie jak mnie)...
                                              Tobie sie wydaje, że jestem jeszcze młoda, że dramatyzuję. Trudno. Nie obchodzi
                                              mnie zdanie innych. Tylko zastanawiam sie jak Ty byś się czuła niecały miesiąc
                                              po śmierci rodziców...
                                              Pozdrawiam.
                                              • twoj_aniol_stroz Re: iktoto 19.07.08, 12:06
                                                > To zawsze kontakty z rodzicami możesz naprawić. Tylko trzeba
                                                chcieć, a nie
                                                > doszukiwać się argumentów, którą są wygodne!

                                                Niestety, nie zawsze jest tak różowo, nie zawsze rodzice "nadają
                                                się" do naprawienia kontaktów. Jest takie powiedzenie, że w tym cały
                                                jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz. Tu też ono ma zastosowanie.
                                                Uwierz, że rodzice umieją czasem zgotować piekło na ziemi i jedyne
                                                co dzieci mogą w takiej syuacji zrobić to posarać się im to wybaczyć
                                                i nauczyć się żyć ze świadomością, że na rodziców nie można liczyć.

                                                > Tobie sie wydaje, że jestem jeszcze młoda, że dramatyzuję. Trudno.
                                                Nie obchodzi
                                                > mnie zdanie innych. Tylko zastanawiam sie jak Ty byś się czuła
                                                niecały miesiąc
                                                > po śmierci rodziców...

                                                Nikt nie neguje Twojej rozpaczy i Twoich problemów. Ty zaczęłaś
                                                napadając na Toję i mówiąc, że ona nie wie co to problem. Ty
                                                zbagatelizowałaś traumę śmierci własnego dziecka... Spróbuj
                                                zrozumieć, że inni ludzie niekoniecznie żyją jak u Pana Boga za
                                                piecem i do szczęścia brakuje im tylko gwiazdki z nieba. Wszyscy
                                                mamy jakieś problemy, wszyscy przeżywamy różne tragedie, każdy inne
                                                i bez sensu jest zastanawiać się kto ma gorzej lub lepiej.
                                              • iktoto Re: iktoto 19.07.08, 18:56
                                                Na smierć jesteśmy zawsze zbyt młodzi, nasi bliscy tym bardziej,
                                                moje dziecko też było zbyt małe, żeby odchodzic stąd, nie zdazyłam
                                                Go nawet poznać, nawet Go nie zobaczyłam, to też nie jest w
                                                porządku, to też nie powinno się zdarzyć, ale stało się, żyję dalej,
                                                nie mam wyjścia.
                                                Naprawiam kontakty z rodzicami, mniej więcej w rok czasu próbowałam
                                                to nadgonić, jednak nic nie odbuduje korzeni, które rosną od
                                                maleńkiego dziecka, nie da się cofnąc czasu, nie odbuduje się
                                                zaufania i miłości, których wtedy nie bylo, to jest niemożliwe, nie
                                                zamaże się zła które było, na które się patrzyło.
                                                Mogę się domyślać jak się czujesz po stracie rodziców, miesiąc po bo
                                                ja przeżyłam strate dziecka, więc czułam się fatalnie.
                                                Nie uważam że dramatyzujesz, dlaczego wkładasz nam do ust
                                                cos czego my nie myślimy, wielokrotnie tak było, nie rozumiem, masz
                                                prawo dramatyzować po stracie rodziców, to naturalne szczególnie
                                                jeśli więź była silna.

                                                Jeśli Twoja ciąża jest zagrożona to może lepiej zaglądaj na
                                                spokojniejsze fora, żeby się wyciszać smile) weź spokojną knigę do ręki
                                                i olej gadaninę na tym forum, nie śledź tego wątku.
                                                Ja jedynie moge się pomodlić się za Twoje dziecko i Ciebie żebyście
                                                dali radę i abyś szczęsliwie urodziła zdrowego bobasa i tego Ci
                                                zycze pomimo że jestem w wielu sprawach innego zdania.

                                                Co się dzieje z Twoją ciążą?

                                                pozdrawiam i trzymam kciuki
                                                monika
                                          • t.oja Re:angela_5 19.07.08, 14:32
                                            angela_5 napisała:

                                            > Z tego co napisałaś wynika, że mam traktować Cię jak Alfę i Omegę, bo jesteś od
                                            > e

                                            Odpowiedzialam tylko na Twoje bole ze nie tylko Ty je masz. Jesli lubisz
                                            traktowac ludzi jako alfe czy omege to Twoj problem nie moj.
                                            Śmierc jest smiercia, bez wzgledu jak sie umiera widac byla na to pora.

                                            > mnie starsza i wiesz wszystko o życiu i problemach? Chyba śmieszna jesteś. Cies
                                            > z
                                            > sie, że masz swoje dzieci, że się spełniasz, że dzieci mają matkę, bo ja nie ma
                                            > m
                                            > nikogo i żyję.

                                            Jesli chcesz zobaczyc smieszna istote to spojrz w lustro. Nie wsadzaj w cudze
                                            usta wlasnych bzdur, bo jak do tej pory sama chcesz pouczac, oceniasz, bo wiesz
                                            lepiej bo ty stracilas bo nie naturalnie.
                                            To jest smieszne!

                                            I nie mówię komuś kto jest młodszy, czy starszy, że nic nie wie
                                            > o
                                            > problemach. Nie wydaje mi sie, że moje problemy są największe. Tylko mówię, że
                                            > nie chciałabyś chować matki i ojca po tragicznym wypadku w moim wieku. Twoi
                                            > rodzice za pewne mogli lub mogą nadal Ciebie wspierać!

                                            Jesli przyjdzie czas to pochowam i zaakceptuje wole Boza bez wzgledu na to jaka
                                            smiercia odejda, nie zatrzymam tu nikogo tylko dlatego ze tego pragne, umiem
                                            przyjac wole Boza dlatego jest miedzy nami przepasc. Wiesz jestes egoistka
                                            myslaca tylko o sobie. Nie umiesz uporzadkowac siebie i wlasnych spraw a
                                            wypowiadasz sie co powinni robic myslec inni. To tez smieszne.
                                            • micra41 Re:t.oja 19.07.08, 16:14
                                              t.oja napisała:
                                              > Śmierc jest smiercia, bez wzgledu jak sie umiera widac byla na to pora.
                                              Dla Angeli śmierć rodziców jest wielką tragedią.Jak możesz pisać do niej w tej chwili(gdy jest to takie świeże)takie słowa.Gdzie Twoje współczucie dla innych? Swojego czasu byłam na pogrzebie matki księdza.Dlaczego On płakał i rozpaczał.Przecież idąc drogą wiary powinien się cieszyć,że jego matka jest już w krainie wiecznej szczęśliwości albo przynajmniej tłumaczyć sobie,że "była już na nią pora".
                                              Forum jest po to by dyskutować a nie obrażać innych.W Twoich wypowiedziach jest tak wiele agresji,dużo słow mało treści.Wiem teraz na pewno mi się dostanie,ale ja jestem odporna na głupie słowa.Dzisiaj poprosiłam koleżankę psychologa by przeczytała Twoje wypowiedzi i skomentowała krotko-"BARDZO NIESZCZĘŚLIWA KOBIETA".Widocznie trzeba Ciebie akceptować taką jaka jesteś smile
                                              • iktoto Re:t.oja 19.07.08, 19:05
                                                nie odbieram toi jako nieszczęśliwej kobiety, raczej jako pokorną i
                                                doświadczoną przez życie.
                                                To że płaczemy podczas pogrzebu to nauturalne, ksiądz też człowiek,
                                                ma prawo do płaczu jeśli odczuwa taka potrzebe, każdy musi wypłakać
                                                co swoje, minie żałoba to i ksiądz zaakceptuje odejście rodziców,
                                                tak samo angela kiedyś oswoi się ze swoją stratą, pogodzi, każdy na
                                                początku krzyczy, że to niesprawiedliwe, nie ludzkie. Potem
                                                przychodzi chwila ciszy, refleksji, akceptacji

                                                Angela atakuje więc otrzymuje potem taką a nie inną odpowiedź
                                                • angela_5 Re:t.oja 21.07.08, 17:59
                                                  Uważasz, że ja atakuję? Nie - ja tylko piszę, co myślę. Jak ktoś chce, ja
                                                  dopiero mogę zacząć atakować, bo pisanie tych bzdur tutaj zdenerwuje i
                                                  najświtszą osobę...
                                              • twoj_aniol_stroz Re:t.oja 19.07.08, 20:00
                                                Dzisiaj poprosiłam koleżankę psychologa by
                                                > przeczytała Twoje wypowiedzi i skomentowała krotko-"BARDZO
                                                NIESZCZĘŚLIWA KOBIET
                                                > A".Widocznie trzeba Ciebie akceptować taką jaka jesteś smile

                                                Psycholog powinien wiedzieć, że nie da się zdiagnozować człowieka po
                                                kilku wpisach, na anonimowym forum, gdzie każdy może mieć dowolną
                                                maskę. No, ale tak zrobi profesjonalny psycholog
                                                • iktoto Re:t.oja 20.07.08, 11:42
                                                  kiedy moja pani psycholog chciała sprawdzic jakim jestem
                                                  człowiekiem, dała mi test do rozwiązania, musiałam udzielic
                                                  odpowiedzi na 300 pytań.
                                                • angela_5 Re:t.oja 21.07.08, 18:00
                                                  Właśnie nie. Profesjonalny psycholog będzie umiał po kilku zdaniach ocenić
                                                  człowieka, a taki który jest od tak sobie psychologiem będzie potrzebował na to
                                                  wielu spotkań - taka jest prawda o psychologach.
                                                  • twoj_aniol_stroz Angela 21.07.08, 19:01
                                                    Psychologia jest także dziedziną, którą znasz doskonale? Podobnie
                                                    jak kwestię samopoczucia kobiety po aborcji?
                                                    Żaden psycholog, lekarz, socjolog itd nie będzie wypowiadał się i
                                                    stawiał diagnozy po trzech zdaniach przeczytanych w internecie.
                                                    Powtarzam jeszcze raz: internet to miejsce, gdzie każdy może być
                                                    każdym i stawianie diagnozy na tej podstawie jest bez sensu. To tak
                                                    jakbyś chciała wystawić ocenę dziecku zadając mu jedno pytanie w
                                                    dowolnie wybranym momencie. Przyznasz, że jest to loteria.
                                                  • angela_5 Re: Angela 21.07.08, 21:16
                                                    Tutaj nie chodzi o dosłowność =\ jak czasem mnie wkurzacie ze swoją pomyloną
                                                    interpretacją...wrrr =| Tutaj chodzi oto, że psycholog, z którym rozmawiała
                                                    Micra stwierdziła, że T.oja po prostu jest nieszczęśliwa - oceniła nadawcę
                                                    wypowiedzi.
                                                  • t.oja Re: Angela 23.07.08, 15:51
                                                    > Micra stwierdziła, że T.oja po prostu jest nieszczęśliwa - oceniła
                                                    nadawcę
                                                    > wypowiedzi.

                                                    Hehehe dobresmile Micra stwierdzila czy psycholog.
                                                    w takim razie powinien ten psycholog sie doksztalcic, bo wie to
                                                    czego ja sama nie wiem.smile
                                                    Jak czlowiek moze byc nieszczesliwy kiedy jest spelniony, robi w
                                                    zyciu to co chce to co kocha, ma pozycje i szacunek innych.smile
                                                    Fakt ze wiele mnie to kosztowalo i ze wzgledu na zyciowe problemy
                                                    wiele spraw sie opoznilo, ale osiagnelam to co chcialam.
                                                    Teraz moge sobie popuszczac i dogadzac, robie dokladnie to na co mam
                                                    ochote. Jesli tak wyglada nieszczesliwy czlowiek to ja chce byc
                                                    nadal tak nieszczesliwa.smile
                                              • t.oja Re:t.oja 20.07.08, 14:27
                                                Tak dla mnie smierc jest smiercia, to nie znaczy ze nie cierpie,
                                                nie placze, jednak umiem przyjmowac los i to co daje Bog z pokora.

                                                > Dla Angeli śmierć rodziców jest wielką tragedią.Jak możesz pisać
                                                do niej w tej
                                                > chwili(gdy jest to takie świeże)takie słowa.Gdzie Twoje
                                                współczucie dla innych?

                                                Lepiej nie mozna tego ujac.smile angela gdyby byla dorosla i poukladana
                                                nie wchodzila by na fora skoro tak ja boli i emocje siegaja zenitu.
                                                potepiacie aborcje a czy jej zachowanie nie naraza jej dziecka?
                                                czy kiedy je straci nie bedzie to aborcja? Przeciez tak ja potepia.
                                                Potepia wszystko i wszystkich, ja tez stracilam dziecko czy ona to
                                                szanuje? to ze nie napisalam kiedy nie znaczy 100 lat temu. chcesz
                                                szacunku szanuj innych. Jestes osoba wyksztalcona a widzisz tylko
                                                tam racje gdzie chcesz i rozumujesz jak chcesz. Masz prawo ale
                                                czasem sie zastanow nad soba i tym co piszesz.
                                                Pozdrawiam.
                                                • micra41 Re:t.oja 20.07.08, 19:36
                                                  t.oja napisała:
                                                  > potepiacie aborcje a czy jej zachowanie nie naraza jej dziecka?
                                                  > czy kiedy je straci nie bedzie to aborcja?
                                                  Aborcja jest zabiegiem świadomie podejmowanym przez kobietę,a jeśli kobieta traci dziecko w wyniku przeżytej tragedii (stresu) to jest poronienie lub poród przedwczesny.Trzymam za Tą dziewczynę kciuki i życzę by za kilka miesięcy przytuliła dziecko.Jak możesz porównywać sytuację rodzinną Angeli do kobiety idącej do ginekologa by usunąć dziecko.Nie na miejscu jest Twoje porównanie.Dziewczyna jest jeszcze bardzo młoda i tracąc rodziców poczuła wielką pustkę w sercu.Ja ją rozumiem.Ona nie potępia wszystkich jest przeciwna aborcji.Ma prawo do wyrażania swoich myśli.Mimo ataków potrafi bronić swojego zdania.
                                                  > potepiacie aborcje
                                                  A Ty jej nie potępiasz? Jesteś osobą religijną i czym dla Ciebie rózni się życie matki od życia poczętego dziecka?Bronisz kobiet dokonujących aborcji a co z tymi kropeczkami,które zostały już poczęte?
                                                  Jestes osoba wyksztalcona a widzisz tylko
                                                  > tam racje gdzie chcesz i rozumujesz jak chcesz. Masz prawo ale
                                                  > czasem sie zastanow nad soba i tym co piszesz.
                                                  Zapewniam Ciebie,że zawsze zastanawiam się nad tym co piszę.Każda z nas ma swój punkt widzenia i stara się go przedstawić,ale to nie powód by sobie ubliżać.Co wart jest człowiek gdy zmienia poglądy jak wiatr zawieje? Po to jest forum by dyskutować.Szanuję ludzi i nigdy pierwsza nie prowokuję,to mnie zaatakowano.Życie nauczyło mnie pokory,ale gdy ktoś uderzy mnie w jeden policzek to oddaję a nie nadstawiam drugi.
                                                  Pozdrawiam
                                                  • t.oja Re:t.oja 20.07.08, 22:35
                                                    micra41 napisała:

                                                    > Aborcja jest zabiegiem świadomie podejmowanym przez kobietę,a
                                                    jeśli kobieta tra
                                                    > ci dziecko w wyniku przeżytej tragedii (stresu) to jest poronienie
                                                    lub poród pr
                                                    > zedwczesny.Trzymam za Tą dziewczynę kciuki i życzę by za kilka
                                                    miesięcy przytul
                                                    > iła dziecko.

                                                    dokladnie tak aborcja jest swiadoma, dla mnie osoba ktora nie dba o
                                                    zycie dziecka w lonie i naraza je na emocje to tez aborcja tyle ze
                                                    nie w gabinecie, a swiadomie doprowadza do tego, poprzez emocje.
                                                    Smierc rodzicow to to nie jest wina emocji, ale dodatkowe
                                                    doszukiwanie wrazen a to forum jak widac wywoluje w niej dodatkowe
                                                    emocje to jak nazwac takie zachowanie.
                                                    Życze jej wiele dobrego i nie doszukuj sie u mnie agresji czy zlych
                                                    zyczen.

                                                    > est jeszcze bardzo młoda i tracąc rodziców poczuła wielką pustkę w
                                                    sercu.Ja ją
                                                    > rozumiem.Ona nie potępia wszystkich jest przeciwna aborcji.Ma
                                                    prawo do wyrażani
                                                    > a swoich myśli.Mimo ataków potrafi bronić swojego zdania.

                                                    Sa mlodsze dzieci ktore traca rodzicow laduja w domach dziecka, nie
                                                    znaja wzorcow ani czesto milosci, angela jest dorosla i przygotowana
                                                    do zycia samodzielnego, sam fakt gotowosci do zalozenia rodziny.
                                                    Przykre jest ze stracila rodzicow, ale ani ona ani nikt tego nie
                                                    zmieni. Kazdy ma prawo wyrazac wlasne zdanie, ale ona juz je
                                                    wyrazila wiele razy, teraz atakuje nie tylko kobiety po aborcji ale
                                                    tez te wspierajace. wyrazanie ma tez swoje prawa wyrazam i koncze
                                                    nie powtarzam tego samego narzucajac innym wlasne poglady.
                                                    Poczulam to na sobie, obie wytknelyscie moja wiare ze o niej pisze a
                                                    nie napisalam slowa jedynie wyrazilam opinie na temat wladka.
                                                    atakujecie obie i obie sie bedziecie popierac tylko dlatego aby
                                                    utrzymac wlasne zdanie.

                                                    > A Ty jej nie potępiasz? Jesteś osobą religijną i czym dla Ciebie
                                                    rózni się życi
                                                    > e matki od życia poczętego dziecka?Bronisz kobiet dokonujących
                                                    aborcji a co z t
                                                    > ymi kropeczkami,które zostały już poczęte?

                                                    Ja jej nie potepiam tylko czytam ze zrozumieniem, skoro pisze ze ma
                                                    problemy z facetem i do tego tragedia rodzicow do tego stan emocji
                                                    ktory niestety jest wyczuwalny, zadalam pytanie czy to co robi nie
                                                    jest aborcja, kazda matka jest w stanie wiele poswiecic dla dziecka.
                                                    Bardziej wyniklo to z troski, bo wolicie sie przekrzykiwac niz
                                                    dostrzec jej problem. Skoro tak trzymasz kciuki za nia to czemu nie
                                                    napisalas ze emocje jej szkodza? Badz jej podpora, pomoz doradz a nie
                                                    wytykaj i podjudzaj do walki z wiatrakami. Nie jestescie w stanie na
                                                    nigogo tu wplynac wiec po co sie wysilac.

                                                    .Szanuję ludzi i nigdy pierwsza nie prowokuję,to mnie zaatakowano.Życ
                                                    > ie nauczyło mnie pokory,ale gdy ktoś uderzy mnie w jeden policzek
                                                    to oddaję a n
                                                    > ie nadstawiam drugi.

                                                    Tak Ciekawe wlazlas mi na plecy zanim dobrze sie tu rozgladnelam.
                                                    Jesli chodzi o szacunek i pokore to przemilcze, nie warty temat
                                                    zachodu.smile

                                                    POKORA

                                                    Wprawdzie pokora jest cnotą specyficznie chrześcijańską - nie
                                                    znajdziemy jej w sporządzonych przez Arystotelesa czy stoików
                                                    katalogach cnót - jednak jej potrzebę ludzie uświadamiają sobie
                                                    spontanicznie, ilekroć pojawia się w nich bezinteresowna miłość.
                                                    Miłość zakazuje bowiem patrzeć z góry na tego, kogo się kocha. Adam
                                                    Mickiewicz pięknie sformułował spostrzeżenie, że nawet zgoda byłaby
                                                    niemożliwa bez pokory: "... bez pokory nie ma zgody. Stąd nie mówi
                                                    się do ludzi: podnieście się do zgody, ale: skłońcie się do zgody".
                                                    Ktoś kochający bezinteresownie poniekąd musi być pokorny. Myśli
                                                    bowiem nie o sobie - o swoim uniżeniu czy wywyższeniu - ale o tym,
                                                    żeby prawdziwie kochać. Tę prawdę pokory szczególnie pięknie wyraża
                                                    metafora korzonków i kwiatów. Niezależnie od tego, czy jestem nie
                                                    zauważanym przez nikogo korzonkiem, czy podziwianym przez wszystkich
                                                    kwiatem, najważniejsze jest to, że realnie przyczyniam się do tego,
                                                    że roślina dobrze spełnia sens swego istnienia. smilesmile

                                                    Pozdrawiam


                                                  • micra41 Re:t.oja 21.07.08, 07:45
                                                    t.oja napisała:
                                                    > Sa mlodsze dzieci ktore traca rodzicow
                                                    Wiem co przechodzą takie dzieci bo miałam w rodzinie zastępczej dziewczynkę której zmarła mama a na dokładkę tata ją i rodzeństwo molestował.W niczym tragedia tej dziewczynki nie różni się od tragedii Angeli.
                                                    osoba ktora nie dba o
                                                    > zycie dziecka w lonie i naraza je na emocje to tez aborcja
                                                    Kobieto jeśli potrafiłabyś przejść do porządku dziennego nad śmiercią bliskich osób(mając w łonie dziecko) to jesteś robotem.Każdy człowiek ma uczucia i w obliczu tragedii sobie nie radzi.No chyba,że taka doskonałość jak Ty...
                                                    Skoro tak trzymasz kciuki za nia to czemu nie
                                                    > napisalas ze emocje jej szkodza? Badz jej podpora, pomoz doradz
                                                    A skąd wiesz,że tego nie robię?Z Angelą piszemy prawie codziennie do siebie maile(poznałyśmy się tu na forum)staram się jej pomóc w tych trudnych chwilach.Mało wiesz a tak dużo mówisz.Wspierasz i bronisz takie kobiety jak Kamm,które świadomie dokonują morderstwa swoich dzieci a nie umiesz wesprzeć dziewczyny,która naprawdę potrzebuje wsparcia.Może z Angelą myslimy inaczej niż Ty ale czy wszyscy muszą mieć takie same poglądy?Ty też masz podobne myśli jak np:iktoto i czy ja Wam mówię,że przekrzykujecie nas?Próbuję rozmawiać ale niestety z Tobą się to nie udaje.Jesteś arogancka i agresywna.Nie zawsze Twoje zdanie musi być ostatnie.
                                                    Pozdrawiam i zyczę Ci miłego dnia
                                                  • t.oja Re:t.oja 21.07.08, 16:31
                                                    > Kobieto jeśli potrafiłabyś przejść do porządku dziennego nad
                                                    śmiercią bliskich
                                                    > osób(mając w łonie dziecko) to jesteś robotem.Każdy człowiek ma
                                                    uczucia i w obl
                                                    > iczu tragedii sobie nie radzi.No chyba,że taka doskonałość jak
                                                    Ty...

                                                    Widzisz Ty jestes tak zaslepiona ze nie umiesz czytac.smile
                                                    Ja mowie o dodatkowych emocjach procz tych co dotycza straty
                                                    rodzicow a Ty ciagle to samo. Ona powinna unikac dodatkowych emocji
                                                    wyciszyc sie.

                                                    > Wiem co przechodzą takie dzieci bo miałam w rodzinie zastępczej
                                                    dziewczynkę któ
                                                    > rej zmarła mama a na dokładkę tata ją i rodzeństwo molestował.W
                                                    niczym tragedia
                                                    > tej dziewczynki nie różni się od tragedii Angeli.

                                                    Czy Ty kobieto wiesz co piszesz? bylas choc raz w sytuacji tego
                                                    dziecka ze porownujesz ja do straty rodzicow? rodzice odchodza raz a
                                                    dziecko dotyka to bezustannie nie ma tu porownania! stalas obok
                                                    tylko i dziekuj za to Bogu.

                                                    Jesteś arogancka i agresywna.Nie zawsze Twoje zdanie musi być ostat
                                                    > nie.

                                                    Masz prawo odbierac mnie jak zechcesz, to twoja sprawa nie mojasmile
                                                    A na zdaniu mi w ogóle nie zalezy, chcesz aby twoje bylo pierwsze
                                                    bardzo prosze jak sprawi Ci to przyjemnosc i poczujesz przewage nad
                                                    kims.smile Napisalam wczesniej ze temat aborcji musze sobie poukladac,
                                                    widac Ty wiesz lepiej ode mnie czy jestem za nia czy przeciwna.
                                                    Pytasz swoich kolezanek o opinie z kilku tekstow na forum, a
                                                    powinnas moze sie skupic na wlasnej osobie, przyniesie Ci to ulge
                                                    moze....smile

                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                            • angela_5 Re:angela_5 21.07.08, 17:56
                                              Ale Ty jesteś bystra. Jestem egoistką i nie mam zamiaru tego zmieniać, bo mi z
                                              tym dobrze, a jak innym nie to mają problem./ A skoro Ty uważasz, ze ja pouczam
                                              itd. to Ty, a nie ja masz problem.
                                  • iktoto Re: t.oja 18.07.08, 11:56
                                    t.oja, taak, pokora, wielu ma z tym problem, niewielu jest
                                    świadomych problemu. Póki jesteśmy świadomi że nas cZasem znośi to
                                    nie jest źle smile)
                              • iktoto Re: t.oja 18.07.08, 11:54
                                micra, piszesz: "Oni nie zmuszają kobiet do aborcji.Czasami tylko
                                sugerują ze względów zdrowotnych" mając na myśli ginekologów.
                                Naprawdę tak myślisz? jeśli tak to grubo się mylisz, oj jak bardzo.
                                Jest tylu chętnych do przeprowadzenia zabiegów, gdzie nie ma zadnych
                                wskazań do aborcji, chętni ze względu na kase. Uważasz że takowych
                                nie ma???? Jestem przykładem, który spotkał takiego na swojej drodze
                                zyciowej. Lekarz nie miał zadnych wskazań, wszystko było okej,
                                wystarczyło zapłacić i podpisać jakieś głupie oświadczenie, że
                                zabieg był wykonany bo wystapiło krwawienie, które potem zostało
                                przez niego podarte. Ile kobiet namówił w ten sposób???? DZiesiątki?
                                Setki? Jak można być takim lekarzem podpowiadającym zabieg bez
                                wskazań zdrowotnych? Ech szkoda gadac. Nie rozumiem i nie zrozumiem,
                                moge jedynie tyle pojąc że kasa im przesłoniła postrzeganie. I co z
                                tego że miedzy lekarzem a dzieckiem danej kobiety, pacjentki nie ma
                                więzi, bo tak piszesz gdzieś powyżej, to go nie usprawiedliwia żeby
                                sugerowac kobiecie coś takiego. Nic go nie usprawiedliwia, żeby
                                patrzec na wykonywany zabieg jak na np usunięcie nadżerki, co z tego
                                ze to kolejna i tylko pacjentka, co z tego??? Jeśli nie miał zadnych
                                wskazań to nie powinien się zgodzić na przeprowadzenie czegoś
                                takiego, a patrząc na ogłoszenia w prasie takich lekarzy jest na
                                peczki, okropieństwo. Matka i dziecko jest więź, oczywiście, ale
                                jak ostatnio powiedział mi ginekolog, kobiety w ciąży myśla inaczej
                                niż "normalny" człowiek.
                                Zresztą szkoda gadać. Ciekawe gdybym teraz poszła do tego ginekologa
                                i mu wsyzstko opowiedizała o swoim życiu, to jakby zareagował?
                                Spojrzałby mi bez skrupółów w oczy? Mam nadzieję że za życia
                                uzmysłowi sobie co robił i zrozumie że to jest ZŁE
                                • teres43 Re: t.oja 20.07.08, 09:17
                                  KIedy zorientowałam się że brałam leki, których nie należy brać w ciąży(nie
                                  wiedziałam ze nosze już w sobie maleństwo)poszłam do dwóch ginekologów. Oboje
                                  straszyli mnie ze dziecko jest ciężko uszkodzone, a jego życie to będzie jedno
                                  wielkie pasmo udręki. Przerażona poszłam do
                                  księdza i opowiedziałam mu o wszystkim mając nadzieję, że mnie pokrzepi. On
                                  powiedział do mnie, ze może udzielic mi informacji medycznej!!!! Powiedziałam mu
                                  że przecież ja już byłam u ginekologów i znam informację medyczną, Wówczas nic
                                  wiecej mi nie zaoferował, miałam wrazenie ze mu przeszkadzam, ze tam się plączę
                                  z jakimis swoimi problemami i wyszłam od niego jeszcze bardziej przerażona.
                                  Dzisiaj wiem ze nie spełnił swojej roli księdza. Nie tego oczekiwałam. O gdyby
                                  mi powiedział choc jedno słowo o Bogu o dziecku. Gdyby powiedział że jest
                                  nadzieja, gdyby mnie wsparł, gdyby pomógł mi uspokoic moje serce choc na moment
                                  Przecież po to do niego przyszłam. Po co jest ksiedzem, skoro nie pomaga
                                  przerazonej kobiecie w ciaży? A on - informacja medyczna!!!!!!!!! Kolezanki z
                                  teologii nie miały dla mnie czasu bo miały pilniejsze sprawy, jedna szykowała sie
                                  do zakonu itd. Oszalała z przerażenia mysląca tylko o nieludzkich cierpieniach
                                  mojego ukochanego maleństwa poszłam do swojej matki, która natychmiast zaczęła
                                  namawiać mnie na jego zabicie, żeby dłużej sie nie męczyło. Mówiła że nie mam
                                  prawa urodzic tego dziecka, bo to byłaby dla niego tortura takie życie. Pamietam
                                  moment, ze ostatkiem sił wahajac sie szarpnęłam się i mówiłam, że moje sumienie.
                                  A moja matka powiedziała, ze nie wolno mi mysleć o sobie, tylko o interesie
                                  dziecka. Że moim psim obowiązkiem jest przerwanie jego cierpień. Potem poszłam do
                                  aborcjonisty, który widząc moment mojego wahania zaczął bardzo mnie namawiać na
                                  aborcję, mówił, ze wykonuje bardzo wiele zabiegów, ze to nie jest jeszcze
                                  dziecko, tylko trofoblast, wczoraj też to zrobił,
                                  abosolutnie nie ma żadnych powikłań. Akurat to mnie nie obchodziło. Jedyne co
                                  zaprzątało mi mysli to moje ukochane cierpiące dzieciatko. Do aborcjonisty szłam
                                  z poczuciem ponurego obowiazku, ze muszę to zrobic dla mojego dziecka. Wiec
                                  muszę przyznać, ze ten aborcjonista nie odwodził mnie wcale od zamiaru, a
                                  namawiał na rózne sposoby. W zwiazku z tym ze znam swoje myslenie ówczesne i
                                  jakby instynktowne wahanie, gdyby na mojej drodze była choc jedna osoba która by
                                  mi w jakikolwiek sposób pomogła, podparła choc na chwilę jedno ciepłe słowo
                                  zebym mogła choc na chwilę odzyskać swoje siły, to urodziłabym moje ukochane
                                  maleństwo. Dwa tygodnie później chciałam wyskoczyc przez okno.
                                  Inne matki które wynajęły aborcjonistów w celu zabicia dziecka, mówiły mi jak
                                  były do tego namawiane. A jedna w ogóle nie chciała zabić, przypadkiem trafiła w
                                  ciąży do aborcjonisty, który namówił ją od początku: po co pani taki kłopot itd..
                                  Znam tez kobietę, która na oślep poszła do pierwszego ginekologa, żeby
                                  koniecznie usunąć ciążę, bo była chora. A on ją odwiódł od tego zamiaru,
                                  powiedział jej krzepiące słowa i urodziła dziecko będąc w ciazy cały czas pod
                                  jego opieką. Nie mogła potem zrozumieć jak ją coś mogło zaslepić ze chciała
                                  zabić swoje dziecko tylko dlatego ze była chora, a on jej pomógł w tym momencie
                                  i nie doszło do tragedii.
                                  Na swoim przykładzie mogę tez powiedzieć że najbardziej brakowało mi wtedy
                                  drugiego człowieka, latałam od księdza do koleżanek, matki,ale nikt mi nie dał
                                  odrobiny ciepła, jednego gestu czy pobycia nawet ze mną, rozmowy, przyjechania
                                  do mnie o co tak prosiłam.
                                  • iktoto Re: t.oja 20.07.08, 11:56
                                    i niech mi nikt nie mówi że aborcjonista wykonuje zwykłą pracę i
                                    obowiązki, rzeczywiście to nic takiego, i że nie ponosi
                                    odpowiedzialności, a tylko kobieta i nie wierze, że całą
                                    odpowiedzialność ponosi kobieta, to nie jest tak że nagle w głowie
                                    się kobiecie poprzestawiało i zachciało jej się zabić dziecko. To
                                    jest cały ciąg zdarzeń, na naszej drodze staje mnóstwo ludzi, którzy
                                    mają obowiązek wspierać się nawzajem jednak gdy dotyka nas coś
                                    trudnego to nie mają dla nas czasu, mają wazniejsze sprawy na
                                    głowie. Umywają ręce
                                    Dla lekarza to tylko trofoblast, oczywiście sad trofoblast +
                                    pieniądze, które dostanie, to jest dla niego najważniejsze, więc
                                    powinien czuc się usprawiedliwiony, bo to tylko jego praca
                                    buuuuuuuuuu absurd
                                    My również mamy obowiązek pomagać innym, nie tylko inni nam.
                                    Kiedy ktoś targnie się na życie to nie jest wyłącznie problem tego
                                    co popełnił samobójstwo, to jest problem również rodziny, która nie
                                    zauważyła, że bliska im osoba ma problem i nie ma oparcia w nich.
                                    Tak samo rodzice są odpowiedzialni za dziecko, kiedy stacza się na
                                    złą drogę, bo ono wyfrunęło z ich gniazda, nasiąknęło tym co dostało
                                    w domu i potem to samo sieje.

                                    teres ja też spotykam niewielu księzy, którzy są dobrymi księżmi z
                                    powołania, żeby porozmawiać z kimś musze pojechać wiele kilometrów,
                                    ale warto. Mam nadzieję, że jeden ksiądz nie zaważy na Twoich
                                    relacjach z Bogiem, księża też są grzesznikami, jedni mniejszymi
                                    inni wiekszymi, ale nam chodzi o tego na samej Górze smile
                                    pozdrawiam
                                    monika
                                  • iktoto angela 20.07.08, 12:01
                                    nie wiem co zagraża Twojej ciąży, ale może pójdź do dobrego
                                    psychologa, który spróbuje wyrzucić z Ciebie cały żal, flustrację z
                                    powodu śmierci rodziców, niestety to nie najlepsze zestawienie
                                    śmierć rodziców i ciąża, a psychika, podświadomość moze bardzo
                                    wpływać na ciążę.
                                    To że ginekolog nastraszył Cię jeszcze nie oznacza że będzie to co
                                    najgorsze, staraj się byc dobrej myśli, nawet jeśli pojawia się
                                    plamienie czy skurcze, to może to minąć, tak bywa, potem nagle sie
                                    uspokaja organizm, znam to z własnego przykładu.
                                    Głowa do góry

                                    trzymam kciuki
                                    monika
                                  • wladi3 Miłosierdzie 21.07.08, 16:11
                                    Ukochana Siostrzyczko , cóż mogę zrobić aby Ci ulżyć ? Wspieram Cię
                                    w Modlitwie przed Dobrym Ojcem i mogę z 1000 % - tową pewnością
                                    powiedzieć , że ON Władca Świata i Najlepszy Ojciec Zna Cię i Kocha
                                    Cię . Stało się zło i się nie odstanie , jednak Bóg Wie że mając
                                    tyle swoich dzieci nie mógł znależć żadnego w tamtym momencie aby
                                    Ciebie Wsparli ,a Ty walczyłaś... . Teraz Zaufaj Bożemu Miłosierdziu
                                    jakie Objawił nam Jezus i wspieraj ŻYCIE , Modlitwą ,Duchową
                                    Adopcją ,słowem pocieszenia i Miłosierdziem względem innych dzieci
                                    Boga oszukanych przez zło . Bóg Cię Kocha i Ja Cię Kocham
                                    Siostrzyczko . Ofiara Jezusa nas już Zbawiła , wystarczy Wierzyć .
                                    Władek .
    • iktoto micra 20.07.08, 12:20
      mam pytanie, jesteś położną, pisałaś gdzieś powyżej że zrezygnowałaś
      z pracy bo nie mogłaś patrzeć na te wszystkie dziewczyny proszące
      się o aborcję, niekiedy o kolejna aborcję. To gdzie Ty pracowałaś?
      gdzie tak jest? W szpitalach dziewczyny nachodzą lekarzy? Czy
      pracowałas w prywatnym gabinecie u ginekologa i tam wykonywano
      zabiegi nielegalnie a Ty na to patrzyłas z boku?

      pozdrawiam
      monika
      • micra41 Re: micra 21.07.08, 08:23
        Odpowiem Ci,choć każda moja odpowiedż obraca się przeciwko mniesmile
        Nigdy nie patrzyłam z boku na aborcję.Mnie po prostu NIGDY nie było przy
        zabiegach.Uczestniczyłam przy kilku zabiegach gdy była ona wykonywana ze
        względów zdrowotnych.Podam Ci przykład:Trzydziestoletnia kobieta doznaje udaru
        będąc w drugim miesiącu ciąży,jest dwustronnie sparaliżowana i zabieg jest
        koniecznością.Tak w takich zabiegach brałam udział,ale te kobiety naprawdę
        płakały,rozpaczały a my nie umialiśmy im pomóc.Ta kobieta miała jeszcze 8
        dzieci,więc lepiej było ją ratować niż to nienarodzone maleństwo.Żyjące dzieci
        potrzebowały matki.No niestety mąż tej kobiety zgwałcił ją póżniej(nadal była
        sparaliżowana) i znów ciąża.wtedy ona nie pozwoliła na aborcję,dziecko się
        urodziło ale kobieta po dwóch miesiącach zmarła.Właśnie z tej rodziny wziełam
        dziewczynkę na wychowanie.W tym przypadku aborcja była mniejszym złem,ale z
        takimi kobietami rozmawia psycholog i one mają prawo do decyzji.Widziałam
        tragedię tej rodziny i im współczułam.Właśnie z takimi emocjami sobie nie
        poradziłam.Byłam na pogrzebie tej kobiety i widziałam te wszystkie dzieci
        stojące nad trumną matki.Gdyby kobieta poddała się aborcji miałaby szanse na
        przeżycie.W między czasie słuchałam kobiet,które szukają chętnego do wykonania
        zabiegu.To było takie spotkanie z rzeczywistością.Uwierz mi proszę,że takie
        kobiety potrafią tworzyć historię by lekarz się zgodził.Czasami lekarz potrafi
        taką kobietę przetrzymać na korytarzu 10 godzin by się ostatecznie
        zastanowiła,ale ona wytrwale czeka.Kiedyś koleżanka-połozna opowiadała mi,że
        uczestnicząc przy zabiegu usłyszała od kobiety" czy to g... jest już wyjęte ze
        mnie?"Ja mam współczuć takim kobietom?Pracowałam na oddziale położniczym i
        ginekologicznym,patrzyłam na kobiety które miesiącami leżały w łóżku i modliły
        się o każdy dzień by dziecko były w ich brzuszku.Widziałam ich cierienie i
        niesamowitą walkę.Kobiety dokonujące aborcji są gotowe na
        wszystko.Kłamią,obwiniają wszystkich tylko nie siebie.Dla mnie to
        morderczynie.Mam dwóch synów i cztery poronienia za sobą i wiem co to znaczy
        walka o dziecko.
        Pozdrawiam
        • iktoto Re: micra 21.07.08, 18:05
          Nie zamierzam Twojej odpowiedzi odwracac przeciwko Tobie, byłam
          ciekawa a nie żądna sensacji smile
          Masz rację, pewnie niekiedy kobiety przeginają, szukają winnych w
          innych osobach tylko nie w sobie, i to nie tylko w prypadku aborcji,
          w wielu nieszczęściach w swoim zyciu, trudno jest być obiektywnym w
          stosunku do siebie, bo to może boleć, ja sobie przerobiłam taki
          rachunek sumienia, było ciężko, ale warto, żeby każdy cos takiego
          sobie zrobił. Nie wiem, jaki odsetek kobiet po aborcji szuka winy
          wyłącznie poza sobą, jednak ja jestem zdania, że winna jest nie
          tylko kobieta, chociaż ma decydujący głos, temat rzeka, nie można
          tego ująć w kilku słowach. Dziewczyny często trafiają do
          ginekologów, którzy namawiają do aborcji, podsuwają tę mysl, tak
          było u mnie, to lekarz mi podsunął propozycję, a że byłam głupia,
          wystraszona, bałam się zwrócić do rodziców, to popelniłam błąd. Ty
          pracowałaś z innego rodzaju lekarzem, który odradzał, ale gro
          dziewczyn trafia do zupełnie innych "lekarzy" i to jest smutne, że
          takich jest sporo sad
          w przypadku tej kobiety, o której piszesz nie wypowiadam się bo to
          zbyt trudne, nalezy tylko współczuc dzieciom, bo mają chyba nie
          najlepszy start, a udany start w życie to duży skarb dla dziecka.
          O rachunku sumienia dla siebie warto przeczytać pozycję Augustyna
          Pelanowskiego Umieranie ozywiajace. Polecam wszystkim, ale nie
          pozostawia na nas suchej nitki, jednak warto zagłębic się w siebie i
          ponaprawiać jak coś sie zepsuło, póki czas.
          Ja tez mam walke o dziecko za sobą, raz się udało, dwa razy się nie
          udało, chociaz raz leżałam plackiem, widac musiało się tak stać,
          żebym zrobiła sobie rachunek sumienia.
          Być może te kobiety które tak krzyczą i oskarżają innych, o których
          piszesz jest w nich tak duży ból, że uciekają przed nim, nie chcą
          go, ale w pewnym momencie usiądą i zapłaczą nad sobą i zaczną
          żałować, oby za życia

          Współczuję poronień i gratuluję synów i córki oczywiście też, mam
          nadzieję że dziewczynka poradzi sobie w dorosłym zyciu pomimo nie
          najlepszego startu.
          Monika
          • angela_5 ... 21.07.08, 18:28
            Wiecie, co...? Czytałam sobie wszystkie wypowiedzi odkąd mnie tutaj nie było i
            muszę powiedzieć, że od tej chwili (obojętnie jaka będzie Wasza reakcja) będę
            typową egoistką i nie mam zamiaru przestać atakować!
            Skoro t.oja uważa, że wypadek moich rodziców to rzecz naturalna - proszę bardzo,
            ale moja droga, wiedz jedno. Od tej pory nie będzie dnia ani chwili abym stara
            Ci się życzyć dobrze. W życiu. Złość? To mało powiedziane. Skoro Ty we mnie
            doszukujesz się agresji - będziesz od tej pory ją miała wręcz namacalnie. Nigdy
            nikomu nie życzyłam źle (mimo sporów, różnicy zdań itd.), ale w tym momencie
            Tobie tego życzę. Nie wiem, czy z wściekłości, czy po prostu z tego, że jak sama
            stwierdziłaś jestem egoistką. I masz rację - nie obchodzi mnie to, że straciłaś
            dziecko. Nie interesuje mnie nic. Totalna znieczulica. Na każdego Twojego posta
            mam zamiar odpowiedzieć tak, abyś mogła doszukać się tej swojej agresji. A swoją
            UDAWANĄ pokorę to możesz schować sobie w buty! BO skoro tyle piszesz bez sensu o
            pokorze to czas najwyższy się jej nauczyć. Jeśli natomiast masz coś do mnie to
            napisz to mi, a nie udajesz dobroduszną i starasz się sprawę rozwiązać na forum
            jak gówno wiesz!
            Ty kobieto naprawdę nic nie wiesz o życiu... a to, co Ciebie dotknęło to nic. I
            jeśli teraz myślisz, że jestem totalnie pustą gówniarą to proszę bardzo - Twoja
            sprawa ja mam to głęboko gdzieś, ale do osób, które w taki sposób za moimi
            plecami starają się (jak to one uważają) rozmawiać, dyskutować to ja szacunku
            nie miałam, nie mam i nie będę miała. Ja mam lat ile mam, ale to Ty JAKO DOROSŁA
            I POKORNA kobieta powinnaś wiedzieć, że jeśli coś się do kogoś ma to mówi sie to
            danej osobie, a nie pisze o niej wtedy kiedy jej nie ma. Pokora...jasne... Ty
            nawet nie wiesz, co to znaczy. Radzę Ci abyś dla pokory ruszyła na pielgrzymkę
            na Jasnę Górę (wychodzi 27.07) - przyda Ci się. (Ja byłam!)
            No i jeśli dla Ciebie moja sytuacja jest tak bardzo podobna do wizyty u
            ginekologa to ja po prostu gratuluję Tobie głupoty, bo inaczej tego nazwać nie
            mogę. I zaufaj - przez takie osoby jak Ty nie denerwuje się tak jak Ty tego
            oczekujesz więc mojemu dziecku nie zaszkodzę - Ty pilnuj swoich dzieci, abyś nie
            zaszkodziła swoim, bo tego nie da się wyleczyć, a Ty zarażasz pewnie jadem =\

            Nie chcę też aby tutaj, na tym forum, które do jasnej cholery dotyczy Kamm
            próbował się nade mną rozczulać, bo jeśli będę chciała to poproszę o pomoc, a
            jeśli tego nie robię to oznacza, że mam osoby koło siebie, które mi pomogą!
            Nie potrzebuję kółka różańcowego nad swoją osobą. Bez tego daję sobie świetnie radę.

            Aha, żeby była jasność - jak będę chciała to będę tutaj wchodziła, a jak nie (bo
            uznam, że z dnami nie ma, co rozmawiać) to zrezygnuję. Proste - logiczne.
            • iktoto Re: ... 21.07.08, 18:59
              jedynie mogę napisać, że Ci angela współczuję, bo ładujesz we własne
              dziecko te wszystkie negatywy, a emocje mają wpływ na ciążę ogromny.

              Przepraszam, że chciałam się za Ciebie pomodlić

              Pamiętaj również, że szczególnie złe życzenia, złe mysli kierowane
              do innych ludzi przez nas mogą się od nich odbić i wrócic do nas ze
              zdwojoną siłą, niekoniecznie oni je przyjmą.
              • angela_5 Re: ... 21.07.08, 19:34
                Iktoto... może powinnam się przejąć tym, co piszesz, bo nie mówię, że piszesz
                źle, ale nie interesuje mnie to. Dla takich ludzi jak t.oja nie mam szacunku,
                dobrego słowa czy czegokolwiek tam jeszcze innego. Zero.
            • twoj_aniol_stroz Re: ... 21.07.08, 19:15
              Angela,
              Nikt nie jest w stanie na forum pisać za czyimiś plecami, bo jak na
              razie nie ma tu opcji sprawdź kto czyta i jak adresat nie przeczytał
              to lepiej skasuj. Nikt nie wie, czy przeczytałaś wypowiedź i
              postanowiłaś nie reagować, czy też nie zareagowałaś bo nie
              przeczytałaś.
              Mnie też kiedyś zarzucałaś, że jestem sztucznie pokorna, że nie
              wierzysz, że mogę nie oddać jeśłi mnie będziesz obrażała. Skąd Ty
              takie rzeczy wiesz? Przecież nie znasz nas, nie wiesz z kim masz do
              czynienia...
              Angela, życząc komuś źle możesz wpakować się w poważne kłopoty. Nie
              rób tego. My tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy z tego jak bardzo
              groźne są takie życzenia i ile złego potrafią nam wyrządzić. Właśnie
              nam, tym, którzy źle życzą, a nie tej osobie, któa jest adresatem
              tych życzeń. To jest bez sensu działanie, które Tobie nic dobrego
              nie przyniesie.
              • angela_5 Re: ... 21.07.08, 19:36
                Może i nie przyniesie, a może i przyniesie - nie wnikam. Zdania nie zmienię.
                Jeśli raz ktoś mi zalezie za skórę w obojętnie jaki sposób to ja nie popuszczę,
                bo nie jestem aniołkiem, który zawsze siedzi cichutko i patrzy na wszystko nie
                kiwając palcem.
                Niektóre osoby po prostu przesadziły, więc daj mi powód, dla którego ja mam
                uważać... Jeśli ktoś mi wmawia agresję czytając moje posty to ją zobaczy -
                życzenie jest dla mnie rozkazem.
                • twoj_aniol_stroz Re: ... 21.07.08, 19:50
                  > Niektóre osoby po prostu przesadziły, więc daj mi powód, dla
                  którego ja mam
                  > uważać...

                  Choćby po to, żebyś nie miała w przyszłości problemów ze swoim
                  życiem duchowym. Kiedyś będąc młodą nastolatką robiłam koszmarne
                  głupoty, o których zapomniałam, żyłam sobie radośnie i beztrosko...
                  Do czasu... Niestety Zło pamiętało co robiłam i nie miało odrobiny
                  litości. Dostałam po tyłku, aż dźwięczało. Za nic nie wiedziałam
                  dlaczego. Dopiero po przeczytaniu wielu książek zrozumiałam. Poszłam
                  do spowiedzi, spowiadałam się wtedy z grzechu popełnionego
                  nieświadomie 20 lat wcześniej. Dopiero rozgrzeszenie pomogło. I tak
                  twierdzę, że to co przeszłam było tylko lekkim poszturchiwaniem, a
                  jednak dla mnie to był koszmar.
                  Tak jest niestety, wszelkie złe słowa mówione innym, złe życzenia,
                  przekleństwa itp mają bardzo dużą siłę, my sobie nie zdajemy sprawy
                  z tego jak dużą. Potem niby nic się nie dzieje, aż tu nagle łup!
                  Spada nagle coś jak grom z jasnego nieba, a my nie wiemy skąd i
                  dlaczego. Nie ładuj się w to, to zbyt niebezpieczne.
                • iktoto Re: ... 21.07.08, 19:53
                  angela, w Twoim przypadku powód tego, abyś nie czyniła zła innym
                  jest zasadniczy, deklarujesz, że jesteś praktykującą chrześcijanką,
                  jak ma się czynienie zła do wiary Twojej?
                  • t.oja Re: ... 21.07.08, 20:14
                    Nie przyjme tego co slownie poslalas, Jesli urazilam Twa dume
                    przepraszam ale odbilam wasza pilke, tylko i wylacznie.
                    Nie wiesz o mnie nic i radze sie powstrzymac umiem sie bronic
                    energetycznie, to co poslesz wroci szybciej niz myslisz.
                    Przykro mi ze jestes w takim stanie.
                    • angela_5 Re: ... 21.07.08, 21:19
                      Skoro Ci przykro to już nie moja sprawa. Powiedziałam Ci raz... a teraz swoje
                      przeprosiny możesz również schować sobie w buty jak i swoją pokorę! Nie
                      interesuje mnie to.
                      Co do odbijania piłeczki - Ty jej jeszcze nie odbiłaś, bo nie miałaś co odbijać
                      - to dla jasności.
                      Pfff.... pisz co chcesz i jak chcesz - ja się co do Ciebie jasno określiłam.
                      Zobaczysz, że nadejdzie moment, że u Ciebie coś się złego stanie i wtedy ode
                      mnie też przeczytasz "wspaniałe wypowiedzi i porównania".
                      Pozdrawiam.
            • iktoto Re: ... 22.07.08, 12:41
              przekleństwa, posyłanie złych myśli, które możemy naładować bardzo
              dużą siła, to są niebezpieczne sprawy, bardzo, człowiek nie zdaje
              sobie sprawy, ile zła może wyrządzić czyms takim drugiemu, jeśli
              tamten przyjmie to do siebie, jeśli nie przyjmie to ten co wysyłał,
              może mieć jeszcze większy problem, zły duch, o którym KK również
              uczy, ale jakos tak go nie widac, tylko czeka na takie nasze
              potknięcia i zyczenia.
              Znam dwa przypadki, kiedy stło się zło, jeden raz matka wysłała coś
              swojej córce, oczywiście nieświadomie, od tej pory zaczęło te
              dziewczynę coś męczyć, zaszła w ciążę, straciła to dize cko pod sam
              koniec ciąży, jej psychika siadła na dobre, bierze leki od
              psychitry, po których siada jej organizm, jej nawiększym problemem
              jest fakt, że widzi kogoś coś, siłę, zła siłe przy sobie, widzi
              tylko ona, nikt więcej, pojawiły się myśli, nie będe podawać
              szczegółów, ale dziewczyna jest zdesperowana, siła jest duza, jej
              wiara jest też spora, to nie jest przypadek psychiatryczny!!! Ma iść
              do egzorcysty diecezjalnego, który może pomóc w takim przypadku.

              drugi przypadek: dziewczyna jest przy końcu ciąży, ma wiele
              przeciwwskazań musi bardzo uważać na siebie, jednak nie ma
              zrozumienia ze strony rodziny, która ją wysmiewa, ze przesadza,
              dziewczyna wpada w szał, złorzeczy bardzo przeciwko tym osobom i
              zapomina o zajściu, rodzi dziecko, sa problemy zdrowotne u małego,
              chyba zapada w śpićzke po 3 miesiącach, nie pamiętam dokładnie,
              dziecko umiera. Za jakis czas ci ludzie którzy wyśmiewali się z
              dziewczyny, a która ich przeklęła mieli wypadek, kobieta jest w
              takim stanie jak dziecko, mijaja dokładnie takie same miesiace w
              takim samym stanie zdrowotnym jak było to dziecko, kobieta się
              męczy, nie znam ciągu dalszego, ale ta dziewczyna bardzo żałuje tego
              co mówiła. Być może swoimi prośbami cofneła te siłe, nie wiem.

              Ja tez jestem po kilku atakach energetycznych, moze troche innej
              masci, ale... tez musiałam nauczyć się bronić. Na świecie nie
              brakuje ludzi, których wciąga czarna magia, ci ludzie kiedyś za to
              zapłacą, współczuję im, nie zdają sobie sprawy w co wdepnęli, myśl
              może mieć duża siłe, tak negatywna jak i pozytywna, dlatego warto
              uwazać i mieć czyste intencje wobec innych. Ja również nie zamierzam
              przyjmowac syfu do siebie, jestem czysta i dobrze mi z tym smile
              Polecam książkę arcybiskupa Bolesława Pylaka "Egzorcyzmy i satanizm
              w cieniu demonicznego zła"
              To mądry kochany czlowiek, pozycja daje do myslenia i uczy pokory.

              pozdrawiam
              monika
              • t.oja Re: ... 22.07.08, 16:38
                Iktoto raz puszczonej energii nie mozna juz zatrzymac.
                Osoba jednak doswiadczona w zaleznosci od etyki albo ja skieruje na
                inne tory unicestwiajac ja lub ja odda do zrodla z ktorego wyszla,
                w tym wypadku ona najczesciej sie zwieksza wielekroc, lub osoba
                msciwa ja powieksza tyle ile zechce.
                Tak to wyglada.
                • iktoto Re: ... 22.07.08, 17:51
                  tak.
                  tylko po co igrać ze złem sad( lepiej sobie żyć spokojnie smile)
                  • t.oja Re: ... 22.07.08, 18:08
                    Czlowiek do poki nie pozna sily ktora puscil w ruch czesto nie zdaje
                    sobie sprawy ze to mozliwe, dopiero uswiadamia sobie jak dostanie
                    za swoje. Jak czlowiek ma czegos doswiadczyc to nie ominie szkoly,
                    sama pisalas ze mialas ataki energetyczne, zapewne dzieki nim czegos
                    sie nauczylas. Zapewne dlugo szukalas co sie dzieje, a jak juz
                    poznalas to szukalas drogi wyjscia i kolejnie nauczylas sie bronic.
                    Napewno wynioslas tez inne cenne nauki. Takie sprawy zmieniaja mysli
                    zachowania czlowiek uwaza na to co mowi i mysli, lub ciagle tkwi w
                    beznadzieji bo nie szuka.
                    Dlaego wlasnie igra ze zlem. Czasem trzeba upasc aby sie podniesc.
                    wszystko ma jakis cel, poznajemy go juz jak sie z tym uporamy.
          • micra41 Re: micra 22.07.08, 09:57
            Witaj, widocznie w przeszłości trafiłaś na nieodpowiedniego lekarza.Ja nie obwiniam tylko kobiet bo nie można generalizować.Często jednak kobiety same podejmują decyzję i nie mówię tu o młodych dziewczynach dla których niechciana ciąża to dramat.Mam na myśli dojrzałe kobiety,matki takie jak Kamm.Moim zdaniem nie można takich kobiet usprawiedliwiać bo potem one czują się bezkarne.Tłumaczą się,że nie zrobiły nic złego bo ktoś na forum je popierał.Tym kobietom trzeba dać jasno odczuć,że zrobiły żle.Nie można ot tak sobie zabijać własnego dziecka.Przecież one brały udział w jego poczęciu.Aborcja dla lekarza to usunięcie zarodka jakiejś tam zygoty ale przecież dla matki to zabicie własnego dziecka.Powtórzę się ale zawsze potrafiłam zrozumieć kobietę,która raz dokonała zabiegu ale nie z premedytacją go powtórzyła.Nie nam matkom jest sądzić które dziecko ma żyć a które nie. Jest to wola Boża.Na pewno przeczytam pozycję Augustyna
            Pelanowskiego Umieranie ozywiajace.Każda z nas ma coś na sumieniu,ale grzech nie jest równy grzechowi.Nie liczą się słowa a czyny i ja mogę powiedzieć z czystym sumieniem,że nie mam nic wielkiego sobie do zarzucenia.A pokora? no cóż potrafię być pokorna ale wobec Boga i żadna t.oja nie będzie mnie uczyła pokory.Każda z nas kiedyś stanie przed Sądem Bożym i może ja wypadnę lepiej niż jakaś tam t.oja?
            Pozdrawiam Cię gorąco*
            • twoj_aniol_stroz Re: micra 22.07.08, 11:55
              Ka
              > żda z nas kiedyś stanie przed Sądem Bożym i może ja wypadnę lepiej
              niż jakaś ta
              > m t.oja?

              Może tak będzie, a może nie. Nie myśl w ten sposób, bo takie
              myślenie bardzo ułatwia wpadnięcie w radosny zachwyt nad samą sobą,
              a to prowadzi do rozleniwienia duchowego, do braku pracy nad sobą a
              to już jest bardzo niebezpieczne.
              Nie nam oceniać Kamm, kobiety, które przychodziły i błagały o
              aborcję uciekając się do kłamstw...

              Każda z nas ma coś na sumieniu,ale grzech n
              > ie jest równy grzechowi.Nie liczą się słowa a czyny
              Grzech jest to świadome odejście od zasad, które ustanowił Bóg.
              Pamiętam kiedyś takie spotkanie, na którym zastanawialiśmy się nad
              tym skąd się wzięła taka a nie inna kolejność 10 przykazań i co te
              przykazania znaczą tak naprawdę. Przyznaję, że po tym spotkaniu dużo
              surowiej oceniałam własne postępowanie... Nie umiem napisać o sobie,
              że nie mam sobie nic wielkiego do zarzucenia, podobnie jak nie umiem
              powiedzieć, że wypadnę przed Bogiem lepiej niż ktokolwiek inny. Boję
              się takiego stwierdzenia, bo wiem jak bardzo jestem słaba i jak
              wiele mogę sobie zarzucić.
              • t.oja Re: micra 22.07.08, 16:45
                A wiesz, ze 10 przykazan nie pokrywa sie z pismem sw?
                Tam 10 te to idzcie i nauczajcie wszystkie narody.
                Mnie zastanawia dlaczego zostalo zmienione w katechzmach.
                Czyzby ksieza uznali ze ta czesc dotyczy tylko ksiezy na misjach.
                • twoj_aniol_stroz Re: micra 22.07.08, 17:38
                  Wiem o tym smile Pismo Św jest mi dość dobrze znane.
                  Sobór Waykański II zmienił podejście do "Idźcie i nauczajcie inne
                  narody" W czasach przedoborowych było tak, że monopol na wiedzę ma
                  kler, dopiero lata 60-te XX wieku zmieniły to nastawienie kładąc
                  ogromny nacisk na ludzi świeckich w Kościele. No i dobrze smile
                  • t.oja Re: micra 22.07.08, 17:55

                    > ogromny nacisk na ludzi świeckich w Kościele. No i dobrze smile

                    Pewnie, ze dobrze.

                    Czyli takich zmian a raczej dodatkow nam nieznanych, moze byc wiecej.
                    Ja pismo pamietam juz szczatkowosad
                    • twoj_aniol_stroz Re: micra 22.07.08, 18:00
                      Polecam Ci Biblię Jerozolimską - to jest wydanie z szerokim
                      komentarzem, naświetleniem historyczno - kulturowym. Warto
                      poczytać smile
                      • iktoto Re: micra 22.07.08, 18:08
                        a przez kogo wydana ta Jerozolimska? po prostu Jerozolimska ma być?
                        • twoj_aniol_stroz Re: micra 22.07.08, 18:10
                          Tak, nazywa się to Biblia Jerozolimska, wyd. Pallottinum smile
                      • t.oja Re: micra 22.07.08, 18:29
                        Dzieki, napewno kupiesmile Lubie czytac fragmenty, studiowalam je
                        ladnych pare lat temu, wiele gdzies sie zatarlo, uswiadomilam to
                        sobie po debacie z pewnym duchownym. To on podsuwa mi fragmenty.
                        Wie jak mnie uswiadomic w brakach smile
            • iktoto Re: micra 22.07.08, 12:26
              trudno powiedziec kto z nas wypadnie gorzej kto lepiej, tego nie wie
              nikt, prawda może okazac się zupełnie inna niż nam się wydaje, nie
              mam pojecia.
              Nie nam jednak sądzić, a czy kamm zrozumiała czy nie, to już Ona
              sama wie najlepiej.

              pozdrawiam
              monika
              • teres43 Re: micra 22.07.08, 13:22
                Wladi, dziękuję ci za twoje słowa, były chyba skierowane do mnie. Nie było mnie
                jakiś czas i teraz dopiero przeczytałam. Wiesz po prostu czuję sie potwornie
                samotna. Za mało chyba słyszałam o dobru i miłości Boga i jakoś nikt nie dawał
                mi jej odczuć. Moi rodzice nie byli dla mnie dobrzy.
                • twoj_aniol_stroz Teres 22.07.08, 13:49
                  Nasze dzieciństwa ma bardzo duży wpływ na to jak odbieramy ludzi i
                  świat w dorosłym życiu. To co zostało w nas wpojone jak byliśmy mali
                  potem wychodzi praktycznie w każdej dziedzinie naszego życia:
                  rzutuje na to jakiego wybieramy faceta, z jakimi ludźmi się
                  spotykamy, jak rozwiązujemy konflikty, jak podchodzimy do problemów
                  w życiu, czy umiemy się cieszyć, czy umiemy prosić o pomoc, wreszcie
                  jak wychowujemy potem własne dzieci. Warto przepracować własne
                  dzieciństwo, bo to jest potem podstawą dalszego życia.
                  A kwestia miłości Boga? Kiedyś przeczytałam takie zdanie: nasz
                  stosunek do Boga jest odzwierciedleniem relacji z ojcem/rodzicami tu
                  na ziemi. Przemyśl to, bo ja się bardzo zdziwiłam jak już sobie to
                  wszystko poukładałam. Inna sprawa to pokutujące wśród ludzi
                  idiotyzmy typu: kara boska, doigrasz się i Bóg cię pokarze itd.
                  Gdyby tak było, ludzi by na ziemi nie było smile Bóg jest Miłością,
                  kocha nas i chce dla nas samego dobra. Wladi to rozumie i stąd jego
                  piękne słowa. To jest niesamowity facet, który w piękny i spokojny
                  sposób potrafi pokazywać miłość Boga do człowieka. Warto go
                  podczytywać smile)))
                  • angela_5 ... 22.07.08, 17:35
                    Czasem czytając wypowiedzi można wnioskować, że niektóre noszę berety - tylko
                    nie wiem jeszcze jakiego koloru =\

                    Ja popieram Mickre. Dlaczego np. nie mogę uważać się lepsza od kogoś? Mam się
                    uważać za gorszą od mordercy, a dokładnie od morderczyni własnego dziecka? Nie
                    sądzę...
                    • twoj_aniol_stroz Re: ... 22.07.08, 17:41
                      A nie możesz się po prostu nie uważać ani za lepszą, ani za gorszą?
                      Możesz po prostu zwyczajnie przestać się porównywać z innymi? Każdy
                      ma jakąś ścieżkę po której wędruje i nie warto zastanawiać się kto
                      ma lepiej kto gorzej, kto jest lepszy, kto gorszy.
                      • t.oja Re: ... 22.07.08, 17:50
                        To wynik niskiej samooceny i potrzeba dowartosciowania.
                        • twoj_aniol_stroz Re: ... 22.07.08, 17:58
                          Tyle, że bycie dorosłym polega na pracy nad sobą smile
                          • t.oja Re: ... 22.07.08, 18:16
                            Wiem, na zmiany trzeba byc gotowym, jak i do pracy nad soba.
                            Chcialam pomoc a stalam sie wrogiemsmile Moge jej pomoc szybko i
                            konkretnie, tyle ze ona zle rozumie moje intencje.
                            • twoj_aniol_stroz Re: ... 22.07.08, 18:23
                              Widać tak musi być, niestety. Gdybym ja była taka mądra w czasach
                              nastolatkowych to nie przeszłabym koszmaru, który miałam pecha
                              zaliczyć, a jednak, to właśnie dzięki temu czasowi mogłam wiele
                              rzeczy zrozumieć, doczytać, nauczyć się i być tym kim jestem teraz.
                              Wędruję dalej, czasem myślę, co będzie dalej, dokąd zajdę, ale teraz
                              nie myślę o tym z lękiem, ale ciekawością smile
                              • t.oja Re: ... 22.07.08, 18:41
                                Heh to jest i mi bliskie. Tyle ze nie wiem czy jestem ciekawa
                                raczej otwarta i spokojna, wiem ze to co sie wydarzy bedzie dobre.smile

                        • iktoto Re: ... 22.07.08, 17:58
                          nooooo, nie ma to jak podbudować się czyimś kosztem sad
                        • angela_5 Re: ... 22.07.08, 20:24
                          Moja droga - zaufaj, że ja jestem o wiele bardziej dowartościowana niż Ty smile i
                          nie mam o sobie niskiej oceny i nie udaję jak Ty świętej
                          • t.oja Re: ... 23.07.08, 15:55
                            angela_5 napisała:

                            > Moja droga - zaufaj, że ja jestem o wiele bardziej dowartościowana
                            niż Ty smile i
                            > nie mam o sobie niskiej oceny i nie udaję jak Ty świętej

                            Nie udaje swietej powiem, ze jestem grzesznicasmile
                            Wiele nad soba pracuje i nie przestane pracowac.
                            wiem od dziecka, ze chce przezyc zycie tak abym sie nie wstydzila
                            stanac w swoim czasie przed Bogiem na sadzie, a czy to sie uda
                            osadzi sam Bog.
                      • angela_5 Re: ... 22.07.08, 20:23
                        A dlaczego Ty chcesz mi mówić jak ja mam żyć? A może to jest właśnie moja
                        droga,którą od niedawna sobie obrałam?
                        • twoj_aniol_stroz Angela 22.07.08, 20:47
                          Będziesz tak żyć jak będziesz chciała i nikt nie ma na to wpływu.
                          Niestety w życiu jest tak, że pewnych błędów da się uniknąć jeśli
                          zawczasu damy sobie niektóre rzeczy wytłumaczyć. Nie chcesz
                          zrozumieć, Twój wybór...
                          • angela_5 Re: Angela 22.07.08, 21:42
                            Ale ja nie potrzebuję rad! Jeśli kiedykolwiek będę o takie prosiła to mam do
                            kogo sie zgłosić. Ja wytłumaczenia nie szukam na forum, na którym się wypowiadam
                            i nie zmieniam zdania.
                            • twoj_aniol_stroz Re: Angela 23.07.08, 09:13
                              > Wiecie co? Nie wiem dlaczego (może zacznę się nad tym zastanawiać)
                              > ale żal mi niektórych z Was. Niby takie mądre, takie oczytane,
                              > wspaniałe, znające się na wszystkim i na niczym, a nie potraficie
                              > dogadać się z taką gówniarą (dla Was) jak ja. To śmieszne...

                              > Ale ja nie potrzebuję rad! Jeśli kiedykolwiek będę o takie
                              prosiła to mam do
                              > kogo sie zgłosić.

                              Ech, jakie z Ciebie jeszcze dziecko, zbuntowane i pewne siebie, za
                              pewne siebie...
                              --
                              Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma
                              ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
                              • angela_5 Re: twoj_aniol_stroz 23.07.08, 11:29
                                No widzisz... Zawsze byłam pewna siebie i nie mam zamiaru tego zmieniać. Nie mam
                                zamiaru stawać się kimś, kim nie jestem. Nie będę UDAWAŁA jak większość, że
                                jestem nie wiem jak pokorna, że nauczyłam się tego itd. Ściemniać nie mam
                                zamiaru. Pokorę mam tylko wtedy kiedy uważam, że ktoś zasługuje na nią z mojej
                                strony.
                                Powiedziałam, jeśli raz ktoś nadepnie mi na odcisk - odpłacam się często tym
                                samym, więc nie staraj się tutaj być Bóg wie jak mądra itd., bo nie wychodzi.
                                Chcesz, abym Ciebie i pozostałe kobiety zrozumiała, abym dała sobie wytłumaczyć
                                - Ty nawet nie wiesz ile ja rozumiem i jak dobrze wychodzi mi czytanie między
                                wierszami, ale ja nie muszę Tobie i innym czegoś udowadniać.
                                Nie udaję, że jeśli ktoś uderzy mnie w jeden policzek to ja nastawiam drugi. O
                                nie! Ja oddaję.
                                Proste - logiczne. To takie trudne do zrozumienia?
                                • twoj_aniol_stroz Re: twoj_aniol_stroz 23.07.08, 14:08
                                  No cóż, Twój wybór, Twoja sprawa...
                        • t.oja Re: ... 23.07.08, 15:57
                          angela_5 napisała:

                          > A dlaczego Ty chcesz mi mówić jak ja mam żyć? A może to jest
                          właśnie moja
                          > droga,którą od niedawna sobie obrałam?

                          Nigdy nikomu nie mowilam jak ma zyc nawet wlasnym dzieciom, zawsze
                          szanowalam wole innych ale i wymagalam tego dla siebie.
                    • iktoto Re: ... 22.07.08, 17:56
                      oczywiście że możesz uważać się lepsza np ode mnie a jakże, tylko
                      musisz pamiętać, że pycha nie jest dobrem, to grząski grunt.

                      kiedyś miałam beret brązowy z antenką, ale mi się zbiegł w praniu :]]
                      • angela_5 Re: ... 22.07.08, 20:29
                        Tak myślałam, że taki miałaś.... Zaufaj, że nadal będzie pasował.
                        I niczyim kosztem się nie podbudowuję smile nie muszę...
                        Ooo... zaczniesz mi dalej wymieniać 7 grzechów głównych? Jeden już zdążyłaś...
                        Wiecie co? Nie wiem dlaczego (może zacznę się nad tym zastanawiać) ale żal mi
                        niektórych z Was. Niby takie mądre, takie oczytane, wspaniałe, znające się na
                        wszystkim i na niczym, a nie potraficie dogadać się z taką gówniarą (dla Was)
                        jak ja. To śmieszne...
                        • iktoto Re: ... 23.07.08, 10:19
                          ja nie muszę się z Tobą dogadywać smile Ja tylko wymieniam poglądy,a to
                          zasadnicza różnica.

                          Czy od beretów (mniemam, że od moherowych) też czujesz się lepsza?

                          Grzech wytknełam wyłącznie dlatego, bo go bardzo wyraźnie tutaj
                          nakreśliłaś.

                          • angela_5 Re: iktoto 23.07.08, 11:34
                            "Czy od beretów (mniemam, że od moherowych) też czujesz się lepsza?"

                            Tak. Miałam do czynienia z takimi moherowymi beretami na pielgrzymce w zeszłym
                            roku jak szłam do Częstochowy. Nie mam zielonego pojęcia pop co takie babcie,
                            kobiety itd. wybierają się na pielgrzymkę skoro nawet nie wiedzą co to jest i do
                            czego służy. Właśnie one nauczyły mnie (bardziej niż umiałam) odpłacać się
                            pięknym za nadobne. Idąc z kobietą, która cały rok nie ma czasu wyjść do
                            kościoła, modli się do telewizora i radia, a teraz nagle zgrywa pobożną to jest
                            co najmniej śmieszne smile

                            Owszem, nie musisz się ze mną dogadywać. Starczy, że wymienisz poglądy. Ale jako
                            dorosła kobieta (jesteś przecież starsza ode mnie) powinnaś umieć wymieniać je
                            tak, abym ja Ciebie np. nie atakowała i, abym ja je zrozumiała (bo uważasz z
                            większością, że nie rozumiem). To pokaż mi, skoro taka mądra jesteś, że
                            potrafisz się dogadać z ludźmi...
                          • micra41 iktoto i anioł stróż 23.07.08, 11:44
                            Witam Was i gorąco pozdrawiam.Czy zawsze wasze słowo musi być ostatnie?Przed chwilą przeczytałam Wasze wszystkie posty.Na pewno jesteście starsze od Angeli, nie potraficie Jej pomóc? Skąd w Was tyle złości i złych słów? Dla Kamm macie litość a dla dziewczyny,która ma kłopoty z ciążą,która przed chwilą straciła rodzicow-NIE.Angelę zabolały słowa t.oji i nie dziwię się temu.Jesli tracimy kogoś bliskiego to jest to największa tragedia i nie mamy wtedy ochoty sluchać słów"widocznie była pora".Dla mnie wygląda to tak jakbyście kopały leżącego.Jak to jest proszę wytłumaczcie mi,że głaszczecie tą która dwukrotnie zabiła swoje dzieci a dokładacie Tej,która walczy o swoje nienarodzone dziecko?Ja podziwiam Angelę bo choć życie Jej pokazało,że wcale nie jest takie różowe to dziewczyna walczy.Ma dopiero 19 lat a zachowuje się dojrzalej niż niejedna kobieta ba mężatka trzydziesto-kilku letnia.kierując się Waszymi słowami pora by odpuścić-prawda?
                            • angela_5 Re: mickra 23.07.08, 12:08
                              Witaj smile
                              Ale ich słowo nie będzie ostatnie. Ja jak nie mam w czymś racji umiem się do
                              tego mimo wszystko przyznać - nie każdy tak potrafi, więc skoro chcą niech robią
                              co im się podoba, ja swojego zdania i postępowania nie zmienię. Proste smile
                              A jak chcą kopać niech sobie kopią, ale mnie to nie boli smile Po prostu włącza mi
                              sie takie coś, że idzie cios za ciosem smile Przywykłam na tym forum, że nie można
                              mieć innego zdania niż większość, ale mam to gdzieś i będę dalej broniła tego,
                              co wg mnie słuszne i koniec i kropka smile
                              Ty rozumiesz, One nie. W sumie to nie potrzebne mi ich zrozumienie. Chodzi mi
                              tylko oto, że skoro uważają sie za kobiety oczytane i takie mądre to dlaczego
                              żadna nie umie tego pokazać w rozmowie ze mną? Dziwne i jednocześnie dla mnie
                              śmieszne.
                              Moja mama zawsze powtarzała, że nie wiem świadczy o mądrości i doświadczeniach
                              życiowych oraz, że wiek nie chroni przed głupotą smile
                              • iktoto Re: mickra 23.07.08, 13:46
                                nie wiem jakbym się starała, to nie umiem napisac do Ciebie angela
                                tak, zebyś nie odbierała tego jako ataku. Każde moje słowo jest dla
                                Ciebie atakiem, a wg mnie nim nie jest.
                                nie wiem czemu tak, może dlatego że znalazłam kilka ciepłych słów
                                dla kamm, to odbierasz mnie tak a nie inaczej, bo mam inne zdanie
                                niż Ty? nie wiem. Może dlatego że czujesz się lepsza ode mnie, a
                                skoro Ty lepsza ode mnie to niby jakim prawem ja cos moge Ci radzić,
                                bo gorszy lepszemu nie ma co radzić, bo tamten wie lepiej? też nie
                                wiem, moge tylko snuć przypuszczenia
                                angela, oczywiście że broń swojego zdania, ja bronię swojego, Ty
                                swojego, jest to całkiem zrozumiałe.
                                Nie wiem kto na tym forum jest mniejszością, kto wiekszoscia, nie
                                zastanawiałam się, statystyk nie prowadze, piszę to co czuję.
                                ja próbuję mieć ostatnie słowo? może i tak? angela tez próbuje mieć
                                ostatnie i nie widzę w tym nic złego, każdy ma prawo tutaj się
                                wypowiadac. kiedyś uznałam że nie mam nic do powiedzenia, więc
                                milczałam, potem miałam coś do powiedzenia to pisałam, nie wiem co
                                bedzie dalej.
                                Nie wiem również czy jestem mądrą kobietą, nie moge tego wiedzieć,
                                kim jestem. Nie moge też wiedzieć czy jestem lepsza, czy gorsza.

                                pozdrawiam
                                monika
                            • iktoto Re: iktoto i anioł stróż 23.07.08, 12:48
                              napiszę na priva
                            • twoj_aniol_stroz Re: iktoto i anioł stróż 23.07.08, 14:18
                              Na pewno jesteście starsze od Angeli, n
                              > ie potraficie Jej pomóc? Skąd w Was tyle złości i złych słów?

                              Żeby komuś pomóc, ten ktoś pomocy musi chcieć. Angela jej nie chce.
                              Nie ma we mnie złości, to co piszę jest bez jednego cienia agresji,
                              odbierasz to w ten sposób...
                              • micra41 Re: iktoto i anioł stróż 23.07.08, 16:02
                                twoj_aniol_stroz- Takie dziewczyny jak Angela potrzebują pomocy.Czasami
                                wystarczy dobro słowo a czasami żart.Moim skromnym zdaniem powinno własnie
                                wspierać się takie osoby jak Angela.Dla mnie ma tylko 19 lat,nieplanowana
                                ciąża,zmiana życiowych planów a jednak z podniesioną głową idzie przez
                                życie.Leży teraz plackiem a to forum to być może jest jej odskocznia od
                                rzeczywistości.Nie dziwię się Jej,że tak reaguje na niektóre słowa bo ja bym
                                podobnie zareagowała.Zawsze powinno uszanować się czyjś ból.Dla Niej utrata
                                rodziców to cios w samo serce.Fakt może czasami działa impulsywnie,ale jak mozna
                                inaczej reagować na słowa t.oji?Nigdy nikomu nie powiedziałabym po utracie
                                bliskiej osoby,że "już widocznie była pora" lub porównała jej emocje i stres do
                                aborcji.Ja Angelę będę wspierała w tej walce o dziecko z wszystkich sił.Może w
                                przyszłości zobaczę Jej fotkę z dzieciątkiem w ramionachsmile
                                Pozdrawiam i życzę miłego popołudnia
                                • iktoto Re: iktoto i anioł stróż 23.07.08, 16:52
                                  ja też chętnie pomogłabym angeli ale Ona jej ode mnie nie chce,
                                  wyraźnie to napisała, więc na siłę nie mogę, bo nie wiem jak.
                                  napisałam na priva smile
                                  pozdrawiam

                                  monika
                                  • micra41 Re: iktoto 23.07.08, 17:48
                                    Napisz proszę do kogo napisałaś maila?
                                    • iktoto Re: iktoto 23.07.08, 18:23
                                      micra, do Ciebie napisałam na priva na micra41@gazeta.pl smile)
                                      • micra41 Re: iktoto 23.07.08, 21:20
                                        No niby adres poczty się zgadza ale niestety nic nie weszło,sprawdziłam kilka
                                        razy.Jeśli mozesz to proszę wyślij jeszcze raz pozdrowionkasmile
                                        • iktoto Re: iktoto 24.07.08, 09:05
                                          to już wysyłam na adres micra41@gazeta.pl o ile odnajde list sad no
                                          chyba że masz inny adres
                                          • micra41 Re: iktoto 24.07.08, 09:37
                                            Witajsmile list dziś doszedł.Odpiszę popołudniu.
                                            Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
                                • t.oja Re: iktoto i anioł stróż 23.07.08, 17:04
                                  Angela potrzebuje pomocy ale jej nie chce od nikogo, aniol tez jej
                                  zaproponowala pomoc, ja staralam sie ja zrozumiec. chcialam
                                  zaproponowac pomoc ona uznala ze rady, nie radze nic nikomu, jesli
                                  chce pomoc to bezinteresownie i konkretnie w dziedzinie emocji a
                                  nawet podtrzymania ciazy sposobem medycyny naturalnej. Jednak
                                  podjete kroki zostaly odebrane jako agresja, juz na samym wejsciu na
                                  to forum. Nie jestem wrogiem nigogo, jednak na zmiany trzeba byc
                                  gotowym, nie ma cudotworcow niestety. Nie umiem inaczej nazwac
                                  tragedii jakiej doznala angrla, wiem co czuje bo tez stracilam cos
                                  cennego dla kazdej matki. Mozliwe ze slowa kazdy odbiera na tyle na
                                  ile jest w stanie zrozumiec na obecny czas, za to ze mam inne
                                  podejscie do strat nie mozna mnie winic, widze i czuje wiecej niz
                                  inni musialam sie nauczyc z tym zyc, odnalezc sie. Na tym polega
                                  problem dogadania sie z osobami niektorymi na tym forum, jak napisze
                                  ze to zalezy od uduchowienia to znowu uslysze ze mam sie za alfe i
                                  omege, a nie o to chodzi. nie dziwie sie zachowania angeli bo jej
                                  emocje sa uzasadnione tyle ze niewskazane w jej stanie, ale nie
                                  gniewaj sie micro nie rozumiem Twojego. nie chce ci niczego wytykac
                                  absolutnie, ale czy nie uwazasz ze troche sie przyczyniasz do emocji
                                  angeli. Tez jestes nabuzowana piszac posty ten jednak jest juz
                                  bardzo spokojny, stonowany. Czy wymiana pogladow potrzebuje emocji?
                                  mozna wymieniac je szanujac sie nawzajem i zachowac wlasne zdanie z
                                  poszanowaniem zdania innych.
                                  smierc czlowieka jest wpisana w nasze zycie, jestesmy tego swiadomi,
                                  czlowiek rodzi sie i z kazdym dniem jest coraz blizej smierci, Bog
                                  wie kiedy jest ten czas,nie da sie kupic Boga, mozna sie tylko
                                  modlic. Nie widze w slowach widac byla pora nic obrazliwego.
                                  Nie mialam tez zlych intencji, bez wzgledu czy w to uwierzysz czy
                                  nie tak bylo i tak bedzie, nie umiem postepowac inaczej.
                                  Angela jesli zechce to moja pomoc jest aktualna.
                                  Pozdrawiam
                                  • micra41 Re: iktoto i anioł stróż 23.07.08, 17:23
                                    t.oja-masz rację można wymieniać poglądy nie emocjonując się.Ja nie dodaję emocji Angeli,mam tylko podobne zdanie i to wszystko.Nie wiem czy zauważyłaś,że Twój ostatni post też jest spokojny i zrównoważonysmileW ten sposób jasne,ze możemy dyskutować.Ja rok temu też straciłam mamę i wiem co to za ból.Szanuję Wasze wypowiedzi ale to do mnie były wcześniej skierowane słowa,że siedzi we mnie zły duch.Jesteś mądrą kobietą więc wiesz,że agresja budzi jeszcze większą agresję.Mam nadzieję,że spotkamy się w innym wątku i dyskusja będzie miała przyjemniejszy przebieg.Myślę,że słowna pyskówka została zażegnana smile uśmiechnij się.
                                    Pozdrawiam
                                    • iktoto Re: iktoto i anioł stróż 23.07.08, 18:29
                                      micra, w Tobie siedzi zły duch? łomatko, a kto Ci tak napisał?? Mam
                                      nadzieję, że nie ja, jeśli ja to napewno nie miałam tego na myśli,
                                      musiało gdzieś wystąpić jakieś przejęzyczenie, śledzę wątek, ale
                                      tego nie zauważyłam, żeby ktoś Ci tak napisał. Może ktoś rzucił
                                      uwagę ogólną, bardziej teorię, a Ty odebrałaś to osobowo, hm. Za
                                      dużo wątków, zeby to przeglądać i analizować.

                                      pozdrawiam
                                      monika
                                      • micra41 iktoto 23.07.08, 20:10
                                        t.oja napisała 16.07,08-Moze Ty zlego ducha masz .to już przeszłosć i nie ma co
                                        do tego wracać.Myślę,że pogadamy jeszczesmilePozdrowionka
                                        • iktoto Re: iktoto 23.07.08, 20:16
                                          smile)
                                        • twoj_aniol_stroz Re: iktoto 24.07.08, 13:32
                                          Micra, myślę, że wypominanie co kto komu napisał jest dziecinadą...
                                          Jak tak dalej pójdzie to kolejne trzysta wątków będzie o tym co Ty
                                          komuś napisałaś niesprawiedliwego, czy niemiłego, podobnie Angela i
                                          reszta. To jest bez sensu...
                                          • angela_5 twoj_aniol_stroz 24.07.08, 15:50
                                            ode mnie to 3 kroki w tył...
                                            • twoj_aniol_stroz Re: twoj_aniol_stroz 24.07.08, 16:37
                                              A co trzy kroki w tył?
                                              • wladi3 Urazy darować i modlić się jedni za drugich 24.07.08, 19:21
                                                Sensem Chrześcijaństwa i nauk Jezusa naszego Pana , Mistrza i Brata -
                                                Jest Miłość i Przebaczenie ."... Niech nad waszym gniewem nie
                                                zachodzi słońce...". Jeżeli nawet ktoś nas urazi , nawet niechcący i
                                                pogniewamy się , to nim staniemy wieczorem do Rozmowy z Bogiem -
                                                Przebaczmy . Zawsze musimy pamiętać , iż nikt z nas nie jest bez
                                                winy przed Bogiem a Zbawieni jesteśmy przez Wiarę i Ofiarę Jezusa ,
                                                aby się nikt nie chlubił . Niech Miłość Boga , Najlepszego Ojca
                                                wprowadzi w nas Pokój i Miłość i Przebaczenie . Władek .
                                                • twoj_aniol_stroz Re: Urazy darować i modlić się jedni za drugich 24.07.08, 19:42
                                                  Masz rację smile Przepraszam jeśli kogoś uraziłam, sama nie mam urazy
                                                  do nikogo.
                                                  • iktoto Re: Urazy darować i modlić się jedni za drugich 25.07.08, 10:10
                                                    ja też nie trzymam urazy do nikogo, nawet jeśli mi ktoś chciał
                                                    dopiec to szybko zapominam, nie mam siły i czasu, żeby trzymac w
                                                    sobie te wszystkie negatywne emocje, szkoda zycia smile)
                                          • micra41 Re: iktoto 25.07.08, 07:41
                                            Jeśli zwracasz się do mnie to po co poruszasz Angelę?Zauważ proszę,że po Twoich
                                            słowach nastąpił odzew ze strony Angeli.Może własnie Twoje słowa wywołują u
                                            dziewczyny tyle emocji?
                                      • t.oja Re: iktoto i anioł stróż 24.07.08, 15:48
                                        iktoto
                                        hehe to bylo do mnie i byl to zart zle odebrany, mowilo sie tu o
                                        zlych duchach i tak mi sie jakos nasunelo, nie majac nic zlego na
                                        mysli, tak bywa kiedy w nas sa emocje odbieramy czasem cos jako atak
                                        lub obelge. No glupio wyszlo ale piszac o tym duchu dodalam usmiech
                                        ktory mial wskazac ze to zart tylko.
                                    • t.oja Re: iktoto i anioł stróż 24.07.08, 15:44
                                      Tak masz racje micro, zeszlam z tonu glownie powodem byla angela i
                                      jej stan, ale weszlam na niego ze wzgledu
                                      na wasze slowa, nie lubie ostrych slow i jestem otwarta na
                                      propozycje. Dokladnie agresja rodzi agresje. Wywieszam biala flage smile

                                      Pozdrawiam serdecznie.
                                      • aniulka8503 Re: iktoto i anioł stróż 24.07.08, 22:42
                                        ojejku co tutaj się wydarzyło...
                                        A temat był zupełnie inny...
                                        Aczkolwiek mimo wszystko nadal mam podobne zdanie do angeli i
                                        micry...
                                        I tak jak już ktoś wcześniej napisał, dlaczego głaszczecie osobę,
                                        która świadomie usuwa ciążę...a biedna angela walczy ze wszystkimi
                                        niedogodnościami w życiu i jeszcze na nią najeżdżacie???
                                        co tu się dzieje to już jest paranoja...
                                        Ale powiem wam, że są lepsze agentki niż kamm...i właśnie takich
                                        ludzi trzeba tępić...Świadomie zabijają życie za życiem, potem
                                        płaczą, a kolejnym razem bez wyrzutów i skrupulów idą na kolejny
                                        zabieg...ale oczywiście najlepiej zacznijmy takich ludzi popierać,
                                        bo przecież są biedni i wstrząśnięci tym co zrobili...a za chwoilę
                                        znowu idą na zabieg...To ma być żal??? i słowa: "gdybym mogła cofnąć
                                        czas..."
                                        Do piachu z takimi ludźmi, bo zabijają ciążę za ciążą...niech siebie
                                        zabiją a nie te bezbronne istoty...które mimo wszystko mogły żyć...
                                        Ja rozumiem czym jest aborcja, wiem ile wówczas się zmienia w
                                        kobiecie, ale przede wszystkim NIGDY ŻADNA ŻAŁUJĄCA KOBIETA TEGO NIE
                                        POWTÓRZY...i nie wciskajcie tu Boga ani żadnych mocy
                                        nadprzyrodzonych czy też złych duchów, bo naprawdę wywyższacie się i
                                        jesteście pewnie zaraz za Bogiem...Jesteście ludźmi to zachowujcie
                                        się jak ludzie...Wy żyjecie z Bogiem czy jak???? To może mnie też
                                        umówcie z nim na kawę to sobie z Nim ustalę kilka szczegółów mojego
                                        życia...PARANOJA!!!
                                        • iktoto aniulka :)) 25.07.08, 10:22
                                          daj spokój. to co poniżej to nie jest atak, piszę na spokojnie, ale
                                          wolę uprzedzić smile

                                          sprawiedliwość bedzie ale dopiero po smierci.

                                          zaraz po Bogu nie jestem, nie mysle tak o sobie, więc na kawę Cie
                                          nie umówię, sama się z Nim umów smile))

                                          nie wolno nam tępić ludzi, wolno nam tępić grzech i uświadamiać
                                          człowieka że czyni zło, każdy z nas ma inny na to sposób.

                                          nie popieram aborcji, tym bardziej wielokrotnej, ale nie wolno
                                          wyrzucić tych ludzi do piachu, gdyby Bóg nie dał im kolejnej szansy
                                          na poprawę, to nie byłoby ich wśród nas, mają jesZcze szanse na
                                          zmianę, więc nie mam prawa zlinczowac kamm !!!!!

                                          Będę wciskać tu boga, bo uwazam to za stosowne szczególnie w tym
                                          miejscu

                                          Zachowuję się jak człowiek

                                          życzę wszystkim agentkom żeby przestały czynic takie zło

                                          Złe duchy też będę tu "wciskać" oczywiście słowem, bo uwazam, że to
                                          bardzo poważny problem tych czasów i nie wolno go pomijac, bo niby
                                          nie widać, to nie ma problemu?? zdziwiłabyś się sad

                                          czy agentka odczuwa żal, wie tylko ona, ja mogę się jedynie domyślać

                                          nawet jeśli temat był zupełnie inny to warto czasem podyskutować i
                                          wyciagnąć własne wnioski, chociażby taki, że pomimo różnicy pogladów
                                          i różnego sposobu wyrażania myśli potrafimy dojść do porozumienia na
                                          spokojnie smile)

                                          a czy Ty nie żyjesz z Bogiem? Jeśli chcesz z Nim wypić kawę, to
                                          usiądź, wycisz się i prowadź rozmowy bądź monolog, napewno usłyszy,
                                          każdego z nas słyszy

                                          pozdrawiam i zyczę miłego dnia
                                          monika
                                      • micra41 Re: iktoto i anioł stróż 25.07.08, 07:37
                                        Hej jestem znowusmileno u mnie też powiewa biała flagasmileWszystkie powinnyśmy
                                        schować emocje do kieszeni(oczywiście mnie to też dotyczy)i dyskutować
                                        rzeczowo.Przecież o to chodzi-prawda?
                                        • micra41 iktoto 25.07.08, 09:48
                                          Wysłałam Ci dwa maila,mam nadzieję,że doszły:0
                                          • iktoto Re: iktoto 25.07.08, 15:24
                                            poczta działa, doszły, dzięki
                                            • angela_5 Re: iktoto 25.07.08, 22:58
                                              Chciałam ogólnie powiedzieć, że ja tutaj z nikim sie nie kłóciłam - po prostu
                                              bronię swojego zdanie i nie mam zamiaru zmienić go pod żadnym pozorem. Jeśli pod
                                              moim adresem padały jakoś jakiekolwiek zarzuty to oznacza, że ja na nie tylko
                                              odpowiadałam - nic poza tym. Dlatego tak to wszystko pewnie wygląda.
                                              Aha, żeby była też jasność - nie będę pisała, że nie chowam urazy, bo prawda
                                              jest taka, że ją mam, nawet nie wiem, czy mi zniknie (nie zastanawiałam się nad
                                              tym).
                                              Aniulka, miło że ktoś tutaj ma podobne zdanie do mnie i do Micry smile
                                              • aniulka8503 Re: iktoto 26.07.08, 01:16
                                                angela nie ma sprawy smile
                                                Ja zdania z reguły nie zmieniam...a co do aborcji uważam jak
                                                uważałam wcześniej...
                                                a poza tym życie mi się sypie i w ogóle taka jakaś inna
                                                jestem...psychicznie wysiadam...
    • iktoto angela 06.08.08, 20:39
      witaj

      co u Ciebie? jak samopoczucie?

      pozdrawiam smile
      monika
      • aniulka8503 Re: angela 18.08.08, 23:06
        Właśnie angela...co u ciebie?
        moje życie zaczyna się układać, chociaż nie tak do końca...ale
        zawsze lepiej chociaż trochę niż nic...
    • buliczka22 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 23.08.08, 00:27
      Naprawde Cie nie potępiam jestem w podobnej sytuacji mam juz
      coreczke ktora konczy 8 miesiacy. Okazała sie jednak ze jestem juz w
      trzecim miesiacu ciazy. Wiele razy zastanawialam sie co robic i
      zdecydowalam sie usunąć zdaje sobie sprawe z tego, ze bedzie mi
      bardzo zle ale mam ciezka sytuacje materialna i wogole... mozesz mi
      doradzic skad mialas tabletki i ile one kosztuja?
      • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 23.08.08, 12:41
        nie, nie możesz się tutaj dowiedzieć, gdzie można kupić jakies
        głupie tabletki i wogóle...
        w trzecim miesiacu jesteś? będąc w ciąży w 3 miesiącu poszłam na
        usg, ale na dobre usg!!! dziecko wtedy można zobaczyć bardzo
        dokładnie, można mu wyliczyć wszystkie paluszki, posłuchać bicia
        serca, pomacha łapką, widać jak kopie, jak ucieka przed badaniem,
        można zobaczyć przezierność karkową, można zobaczyć jak wsadza
        paluszek do buzi. można zobaczyć kregosłup bardzo dokładnie?
        tabletki? mając już dziecko pytasz o tabletki?? zrób usg najpierw
        dopiero potem podejmij decyzji, zrób to po to, abys była do końca
        świadoma tego, co chcesz zrobic!!!!!!!!!!!

        pozdrawiam
        monika
        • aniulka8503 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 23.08.08, 13:15
          wiesz, poza tym w 3 miesiącu to już nioe jest 3 tydzień...to dziecko
          już tam w tobie czuje...i wiesz co najbardziej lubi? twoje serce...
          nieważne są pieniądze, to jest owoc twojej miłości...
      • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 23.08.08, 14:52
        Nie wiem co to jest to "wogóle", ale ciężką sytuację materialną
        możemy wspolnie przeskoczyć bez problemu. Pisz co potrzebujesz i
        gdzie to wysłać. Możesz na priv smile Nie ma rzeczy niemożliwych jeśli
        chodzi o Twoje szczęście i życie dziecka.
        • t.oja Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 23.08.08, 15:08
          Z jakiego jestes miasta moze da sie cos zorganizowac na stale.
          • aniulka8503 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 23.08.08, 21:55
            Właśnie!!!
            myślisz, że nam nie jest ciężko? my też mamy małe dziecko i też nie
            mamy wiele pieniędzy...też kombinowaliśmy jak się dało, ale tym
            razem nie było nawet myśli o aborcji...ja bardzo chciałam tego
            dziecka...i nie liczyło się, że nie ma pieniędzy na to czy na
            tamto!!! Tak, dziecko to jest duży wydatek, ale nic nie ucieszy cię
            tak jak uśmiech twojej dzidzi smile
            Dziś mój synuś ma prawie 7 miesięcy i wiesz co? Mogłabym oddać
            wszystko, żeby tylko jemu było dobrze!!!
            I nie patrz na kasę, bo będzie biednie, ale będzie miłość i przede
            wszystkim nowe życie, które dla matki jest najważniejsze na
            świecie!!!
            • buliczka22 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 25.08.08, 22:34

              • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 26.08.08, 13:33
                dobrze, że wyraziłas mysl tutaj, więc można było coś podpowiedzieć.

                Cieszę się i pozdrawiam smile)
                monika
                • aniulka8503 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 26.08.08, 21:32
                  to daj znać czy chłopczyk czy dziewczynka smile
                  Zobaczysz, będzie dobrze!!!
                  trzeba tylko w to uwierzyć!!!
                  • buliczka22 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 31.08.08, 22:42

                    • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 18.09.08, 18:06
                      Witajcie.
                      Dawno mnie tutaj nie było. Ech... u mnie bardzo wiele się zmieniło sad Niestety,
                      nie na lepsze. Nie dość, że nie żyją rodzice (jeszcze sie z tym nie pogodziłam i
                      pewnie sporo wody w rzece upłynie nim to nastąpi) to na dodatek straciłam
                      dziecko sad(
                      Odechciało mi się żyć. Nie chce mi sie śmiać ani rozmawiać. Nic kompletnie. Mój
                      chłopak jest co prawda przy mnie, ale... to chyba mi nic nie daje. Nawet rozmowy
                      z bratem nie pomagają sad Po prostu jest.... beznadziejnie.
                      Ogólnie to cieszę się, ze buliczka22 zmieniłaś zdanie. doceń to jaki masz w
                      sobie dar i nie strać go, nie odbieraj Mu tego, co masz Ty - życia!smile Ciesz się
                      każdym dniem, mimo że pojawia się jeszcze4 pewnie ciężkie chwile.
                      Powodzenia i pozdrawiam.
                      • aniulka8503 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 06.10.08, 22:01
                        angela przykro mi...to takie smutne...setki pytań bez odpowiedzi i
                        zero wsparcia...
                        Życzę aby wszystko pomalutku się układało i szło w dobrą stronę...
                      • iktoto angela 07.10.08, 20:56
                        przykro mi że straciłaś dziecko i rodziców.

                        wejdź na forum gazetowe: strata dziecka, chore dziecko, spróbuj tam
                        się wypłakać, to pomaga, rozmowa z kobietami, które również straciły
                        dzieci. Nie dziwię sie, że rozmowa z bratem niewiele daje, mi nie
                        pomagały rozmowy z bliskimi, zresztą nikt nie umiał rozmawiać,
                        raczej wszyscy unikaja takich trudnych tematów, bo nie wiadomo jak
                        się zachować, więc lepiej nie ruszac. Żeby zrozumiec taka kobietę,
                        trzeba stracić dziecko, dlatego zajrzyj na to forum.

                        pozdrawiam i mam nadzieję, że czas ukoi Twoje rany
                        monika
                      • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 08.10.08, 21:25
                        Angela,
                        Iktoto ma rację, zajrzyj na Stratę dziecka, tam znajdziesz ludzi,
                        którzy wiedzą, co czujesz i pomogą Ci stanąć na nogi.
                        Pamiętam o Tobie w modlitwie...
                        • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 16.11.08, 00:24
                          to nie taki łatwe sad
                          • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 16.11.08, 12:58
                            angela, wiem, że to nie takie łatwe, sama straciłam dziecko w 23
                            tygodniu ciąży, ale sama uzyskałam dużo pomocy na forum straty,
                            dlatego polecam je innym potrzebującym.

                            pozdrawiam
                            monika
                            • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 20.11.08, 14:20
                              To jest po prostu straszne sad(
                              • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 20.11.08, 20:17
                                przyznaję Ci rację, to jest strasznie trudne, ale skoro coś takiego
                                się stało to oznacza, że masz w sobie na tyle siły, aby sobie
                                poradzić, tylko musisz sobie dać trochę czasu. Gojenie takich ran
                                jest trudne ale nie niemożliwe, jednak nic nie da się przyspieszyć.
                                Może pójdź do psychologa? Zajrzałaś na tamto forum?

                                pozdrawiam i trzymam kciuki
                                monika
                                • aniulka8503 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 21.11.08, 11:34
                                  Kurcze, strasznie się stało...Ale teraz musisz mieć siłę...dużo
                                  sił...z czasem wszystko będzie łatwiejsze...Nie mogę ci powiedzieć,
                                  że to będzie za miesiąc czy dwa, bo nieraz potrzeba naprawdę dużo
                                  czasu...jednak będzie ci coraz łatwiej...
                                  Często myślałam o Tobie...nie pisałam, bo tak naprawdę trudno jest
                                  dobrać słowa do takich sytuacji, ale myślami jestem z Tobą
                                  kochana...I naprawdę życzę Ci dużo sił...
                                  Psycholog...a może wystarczy jakaś zaufana osoba, która Cię
                                  wysłucha...może jest ktoś taki...To czasem daje więcej niż jakiś
                                  sztywny i suchy psycholog, który słucha takich rzeczy milion razy...
                                  • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 08.01.09, 19:47
                                    Wydawało mi się, że jakoś się trzymam, że rozmowy z moim przyszłym mężem
                                    naprawdę mi pomogły - chyba się pomyliłam sad Jest mi strasznie ciężko, a jeszcze
                                    jakby tego było mało ostatnio ginekolog zaczął podejrzewać u mnie, że nie będę
                                    mogła mieć dzieci sad Kieruje mnie na badania jajników, żebym wszystko mogła
                                    sprawdzić... ech.. sad Czy może być gorzej?
                                    • twoj_aniol_stroz Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 09.01.09, 09:24
                                      Pytasz, czy może być gorzej... Pewnie może być, tylko bez sensu jest
                                      teraz wymyślać przerażające scenariusze, które niekoniecznie się
                                      sprawdzą.
                                      Angela, jest mi naprawdę bardzo przykro, że tak Ci się dziwnie w
                                      życiu plecie, gdybym mogła Ci w jakikolwiek sposób pomóc to juz
                                      dawno bym to zrobiła. To co mogę, to napisać Ci, że Bóg widzi Twoje
                                      cierpienie i daje Ci siłę, żeby je przetrwać. Nie mam bladego
                                      pojęcia dlaczego tak się stało w Twoim zyciu, dlaczego nagle spadło
                                      na Ciebie tyle nieszczęść, ale... wiem jedno na 100% - Bóg daje Ci
                                      siłę, żeby to przetrwać, On wie co będzie dalej i wie, że na końcu
                                      będzie Twoja radość. Ja w swoim życiu nie raz i nie dwa
                                      doświadczałam bardzo trudnych chwil, ciężarów, które było mi bardzo
                                      trudno udźwignąć. Miotałam się jak nosorożec w pułapce i nic to nie
                                      dawało. Wszystko zaczęło się zmieniać kiedy bardzo swiadomie (a więc
                                      z ogromnym lękiem) powiedziałam Bogu, że przestaję się miotać,
                                      oddaję Mu moje całe życie i godzę się na wszystko cokolwiek się
                                      stanie. Wcale nie było łatwo, uczyłam się długo i nadal się uczę
                                      pokory wobec mojego życia i moich planów, pokory wobec ludzi (co
                                      oczywiście wychodzi bardzo różnie), mam dwoje ludzi wokoło siebie,
                                      którzy bardzo mi pomagają spojrzeć na siebie z dystansu, którzy
                                      pokazują czym sie kierować i niekoniecznie zawsze ich bardzo lubię
                                      za to co mi pokazują (choć w ramach zaufania godzę się na porządne
                                      przyparywanie się temu co widzę - a uwierz mi, że niektóre rzeczy są
                                      wybitnie niemiłe). Czasem jest niemiło, czasem wręcz jestem wsciekła
                                      na to co zobaczyłam, ale jest jeden ogromny plus tej sytuacji.
                                      Jestem szczęśliwa, bo wiem, że idę dobrą drogą - trudną jak cholera,
                                      ale dobrą. Tego Ci właśnie z całego serca zyczę. Najpierw oddania
                                      Bogu całego życia, bez wzgledu na to co się stanie, a potem
                                      powierzenia Mu swoich trosk, kłopotów, wad i zalet, radosci i
                                      smutków i zezwolenia na zmiany smile
                                      Pamiętaj, ze zawsze możesz też pisać na priv, masz mój rękaw do
                                      wypłakania się i moja modlitwę za Ciebie smile
                                  • skp110 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 12.01.09, 22:37
                                    > Kurcze, strasznie się stało...Ale teraz musisz mieć siłę...dużo
                                    > sił...z czasem wszystko będzie łatwiejsze...

                                    Niekoniecznie
                                    • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 17.02.09, 03:01
                                      Zdaje mi się, że nic już nie jest łatwiejsze... sad
                                    • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 17.02.09, 03:01
                                      Zdaje się, że nic już nie jest łatwiejsze... sad
                                    • angela_5 Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 17.02.09, 03:05
                                      Chyba już nic nie jest łatwiejsze... sad
                                      • iktoto Re: dziś mija dokładnie miesiąc.... 19.02.09, 10:12
                                        miejmy nadzieje, ze w koncu nastanie spokoj w Twoim zyciu.

                                        zagladalas na forum straty?nie dziwie sie ze Twoj partner nie
                                        potrafi Cie wesprzec, strata dziecka to bardzo trudna sytuacja i
                                        wydaje mi sie ze moga to zrozumiec jedynie kobiety ktore rowniez
                                        stracily dzieci, dlatego namawiam Cie na tamto forum, mi pomoglo
                                        bardzo, w sumie jedynie forum mi pomoglo.

                                        co jest nie tak z Twoimi jajnikami? badz dobrej mysli

                                        pozdrawiam
                                        monika
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka