Dodaj do ulubionych

Taka konkluzja mnie naszła

14.01.09, 00:26
... tak czytam wszystkie wątki i Wasze wypowiedzi jako osoba
postronna (acz posiadajaca dziecko) i doszłam do przerażającego (dla
mnie )wniosku:

---> prowadzicie koszmaną nagonkę.
Niby w dobej wierze, niby w imię wielkich ideałów itd. ale nagonkę.

I niby chcecie podtrzymac na duchu, pokazać, że kobieta nie jest
sama, że ma się gdzie wygadać a z drugiej strony za wszelką cene,
maniakalnie (swiadomie lub nie) za każdym razem, w każdej wypowiedzi
wzbudzacie w kobietach oczucie winy, wyrzuty sumienia.

...z całym szacunkiem ale to jest choreeee i nie ma raczej nic
wspólnego z pomocą.
--> "będzie Ci koszmarnie, źle, nie będziesz umiała, żyć" itd.
To takie wielkie generalizowanie.
Poza tym po cholerę rozgrzebywać rany?
wsparcie, pomoc nie na tym powinna polegać.

Dokonałaś aborcji - niedobrze ale żyj dalej, znajdz sobie cel w
życiu, spróbuj odzyskać radość, a my Ci spróbujemy pokazać jak
(nauczone może własnymi błedami). A nie, że teraz Ci wspólczujemy
ale nie ma zdania p.t."och jakie TY musisz miec wyrzuty sumienia"

Chcesz dokonać aborcji - osądzłatwoać sytuacje kobiet, siedząc po
drugiej stronie kompa. Powinnaś tak zrobić, nie powinnaś tak..

Hmmm może jednak wiecej obiektywizmu? Może pokazania dwóch stron?

Nie jestem za aborcją, siedzac teraz w ciepłym łóżku, majac stabilne
zycie itd. ale nie wiem, co bym zrobiła w jakiejs innej sytuacji.

A jesli ktos usunął ciąże, to cóż, jest dorosły. A dorosły
człowiek ponosi konsekwencje swoich decyzji. Również poczucie winy,
z którym można nauczyć sie żyć (nie twierdze, że zapomnieć)

Niestety dla mnie 3/4 wypowiedzi pomagających, to
wypowiedzi "udupiajace", mijające się z bardzo dobrym założeniem
forum.

Może wartoo sie nad tym zastanowić i nie drzeć "gęby" na kobiety,
że to morderczynie ( boo takie są teksty w watku ponizej), bo nigdy
nie wiesz jedna z drugą, co jeszcze w życiu zrobisz... Tyle o sobie
wiemy, na ile nas sprawdzono.
w którym miejscu słowo "morderczyni" albo "wyrodna matka" jest
podtrzymujace na duchu...

Myslenie nie boli wiec warto to zrobić przed napisaniem
czegokolwiek.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 14:50
      Ja bym ten post usuneła. Takich dyskusji było tu już setki. Szkoda
      klawiatury.
      • grazyna73 Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 15:07
        nati zgadam się z Tobą, choć muszę powiedzieć, że zgadzam się też po
        części z poprzedniczą - ale po co znowu bić pianę
      • ca.melia Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 15:21
        Nati to właśnie Twoich takich wypowiedzi jest najwiecej, niestety..

        Absolutnie nie widzę sensu "bicia piany", nie o to chodzi.

        napisałam do przemyślenia w domu. Niekoniecznie w dopiskach na forum

        Pozdrawiam serdecznie i dziekuję Moderatorcesmile
      • ca.melia Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 15:31
        nati1011 napisała:

        > Ja bym ten post usuneła. Takich dyskusji było tu już setki. Szkoda
        > klawiatury.

        " załuż je ponownie. > Ja ciebie rozumię O na pewno - w końcu to
        twoja wspólniczka z zbrodni. "

        to takie nati tchnące ciepłem i serdecznością słowa, prawda?

        Takie chrześcijańskie, miłosierne, aż czuć, że naprawde chcesz tu
        pomagać ludziom. Cudownie.
        • nati1011 Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 15:55
          > to takie nati tchnące ciepłem i serdecznością słowa, prawda?
          >
          > Takie chrześcijańskie, miłosierne, aż czuć, że naprawde chcesz tu
          > pomagać ludziom. Cudownie.

          Jakbyś byłą wierząca, to wiedziałabyć, ze Miłosierdzie jest dla
          grzeszników załujących swych czynów.

          Zuchawała grzeszność w połaczeniu z liczeniem na boskie miłosierdzie
          jest najcieższym - niewybaczalnym - grzechem w chreścijaństwie.

          Jakie to charakterystyczne, ze osoby pozostające poza kościołem mają
          najwiecej do powiedzenia o bożym Miłosierdziu. Poczytaj dokładniej -
          w Bibli jest też sporo o petpieniu grzechów i grzeszników, którzy
          nie chcą się nawrócić.
          • ca.melia Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 16:27
            Nati nie Tobie osądzać wiarę i ludzi.

            "kto pierwszy jest bez grzechu..."

            rozumiem, że to Ty. A pamiętasz źdźbło i belkę?

            Nie Ty jesteś od potępiania grzeszników i ich osądzania. Chyba
            wchodzisz w kompetencje Boga, czy to nie grzech?

            Zachowujesz sie jak faryzeusz z ewangelii, "jak to dobrze Boże,
            że to nie ja jestem takie, jak..."

            coś takiego jest wręcz odrażające a Ty w tym obrzydliwa.
            • nati1011 Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 16:43
              W pierwszym poście piszesz, że przeczytałaś wszystkie wątki (w co
              osobiście wątpię). Piszac ten post dowodzisz, ze nie przeczytałaś
              prawie nic - inaczej nie pisałabyś takich bzdur jak powyżej.

              Przypominam, że przytoczony przez ciebie cyctat dotyczył 2
              dziewczyn, które zafundowały nam na tym forum aborcyjnego big
              brothera. Rozumiem, ze zgodnie z zasadą Miłosierdzia powinnyśmy je
              pochwalić i pogłaskać po główkach?

              Skoro tak chetnie sie powołujesz na Biblię to pewnie równie chetnie
              udzielisz mi odpowiedzi: czy jesteś praktykującą chrześcijanką? Czy
              też twoja wiedza jest czysto teoretyczna i próbujesz mi narzucić coś
              w co sama nie wierzysz?
              • ca.melia Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 16:58
                Droga Nati

                W języku polskim istnieje coś takiego, jak metafora ---> w
                odniesieniu do "wszyskie wątki".

                Cokolwiek by te dziewczyny nie zrobiły, nie Tobie je osądzać.
                Poza tym nie pisałam o pochwałach i głaskaniu. Miłosierdzie na tym
                się nie opiera.

                Jestem wierząca i praktykująca i właśnie dlatego nie osądzam. To
                się Nati nazywa pokora. A Ty jesteś zadufana i pyszna.

                I nie ma sensu z Tobą prowadzić dyskusji. Życzę Ci tylko z całego
                serca żebyś nigdy nie musiała się w swoim życiu w "sytuacji
                podbramkowej" ( nie mam tu na myśli tylko aborcji), bo może się
                okazać, że Twoje dotychczasowa pewność, że " ja nigdy, ja
                zawsze".. , to czcza gadanina w obliczu prawdziwego życia.

                • nati1011 Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 19:23
                  ca.melia napisała:

                  > Jestem wierząca i praktykująca i właśnie dlatego nie osądzam. To
                  > się Nati nazywa pokora. A Ty jesteś zadufana i pyszna.

                  Och! Pozwolisz, że o własnej pysze i zadufaniu będę sama sądzić.

                  Zdecyduj sie może - z jednej stronie zarzucasz nam ocenianie innych,
                  z drugiej obrzucasz mnie epitetami.

                  Prosze podaj 1 (słownie: jeden) przykład - dziewczyny żałującej
                  aborcji, która została przeze mnie źle oceniona, zdołowana czy
                  potraktowana niedelikatnie - bo jak na razie wyrwałałaś jedno zdanie
                  z kontekstu, w dodatku nie mogąc przeczytać całych wątków, których
                  dotyczyły (bo zostały usuniete - jako jawnie sprzeczne z zasadami.

                  Więc zastosuj się do własnej rady i nie oceniaj pochopnie.
      • spokofacet Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 16:00
        jakbym byl na spotkaniu w gimnazjum...
        • zero_0 Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 16:18
          Coś w tym jest, co piszesz, spokofacecie,(ja zaakcentuję formę)
          szczególnie po lekturze zdania - " załuż je ponownie. > Ja ciebie
          rozumię O na pewno - w końcu to
          twoja wspólniczka z zbrodni. " - błąd na błędzie z wszystkich
          możliwych, uff! Chociaż myślę, że to błędy na poziomie podstawówki
          jeszcze...
          • ca.melia Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 16:22
            Drogie Zero

            owo zdanie jest cytatem fragmentu wypowiedzi nati. owszem, zgadzam
            sie z Tobą, że to poziom z podstawówki
            • zero_0 do Ca.melii :) 14.01.09, 16:25
              Wiem, wiem, Ca.melio, że to nie Twoje zdanie smile
              • ca.melia Re: do Ca.melii :) 14.01.09, 16:28
                uffff, bo już myślałam, że posądzasz mnie o coś takiego wink
            • oliwija Re: Taka konkluzja mnie naszła 25.01.09, 19:47
              ca.melia napisała:

              > Drogie Zero
              >
              > owo zdanie jest cytatem fragmentu wypowiedzi nati. owszem, zgadzam
              > sie z Tobą, że to poziom z podstawówki


              chyba pierwszej klasy! Dzieci w drugiej klasie juz raczej piszą bez
              takich żenujących błędów. No ale niestety nasz naród szybkim
              biegiem podąża ku wtórnemu analfabetyzmowi.
              • nati1011 Re: Taka konkluzja mnie naszła 25.01.09, 20:08
                skoro już tak sobie po mnie jeździcie - to proponuję pisac prawdę.

                Słowo z błędem, które z taką przyjemnoscią tu opisujecie nie było
                moją wypowiedzią tylko cytatem z poprzedniej.

                Oczywiście w necie zawsze można napisać, ze to post nati. Szkoda
                tylko, ze nie ma w tym krzty prawdy.

                A prawda was wyzwoli...

                wink
    • twoj_aniol_stroz Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 17:04
      Piszesz, że czytasz wszystkie wątki, ale... niestety mam wrażenie,
      że dość krótko tu jesteś, bo jakoś mi wyszedł totalny bałagan w tym
      co napisałaś. Zarzucasz generalizowanie i straszenie. To nie jest
      straszenie, ale mówienie prawdy, która jest udziałem kobiet po
      aborcji. Oczywiście, że nie wszystkich i nie natychmiast po aborcji,
      ale... umiesz dać gwarancję, że trauma nie nastąpi nigdy? Czytając
      historie kobiet po aborcji okazuje się, że sporo z nich najpierw
      odczuwa ulgę, ale powoli, czasem po latach, dociera do nich co się
      stało i wtedy zaczyna się dramat...
      Zarzucasz wykrzykiwanie o morderczyniach. A tak doczytałaś resztę?
      Zauważyłaś różnice w reakcjach? Czasem warto posiedzieć trochę na
      forum i poczytać.
      > Dokonałaś aborcji - niedobrze ale żyj dalej, znajdz sobie cel w
      > życiu, spróbuj odzyskać radość, a my Ci spróbujemy pokazać jak
      > (nauczone może własnymi błedami).
      Yyyy, a uważasz, że czym są rady o pójściu do psychologa, czym są
      rady na temat stanięcia z prawdą oko w oko? Niestety odzyskanie
      radości po aborcji to trudna droga i jej początkiem jest
      uświadomienie sobie co tak naprawdę się stało i dlaeczgo, a potem
      praca i układanie na nowo życia z tą świadomością. Sama piszesz, że
      nie masz doświadczenia związanego z aborcją, nie jesteś także
      terapeutką specjalizującą się w tej tematyce... A może poczytałaś
      coś w temacie syndromu postaborcyjnego? Są książki na ten temat,
      warto do nich zajrzeć i temat zgłębić.
      > A jesli ktos usunął ciąże, to cóż, jest dorosły. A dorosły
      > człowiek ponosi konsekwencje swoich decyzji. Również poczucie
      winy,
      > z którym można nauczyć sie żyć (nie twierdze, że zapomnieć)
      No właśnie, to zdanie świadczy o tym, że nie masz bladego pojęcia
      czym jest rozpacz i beznadziejność. Czasem te konsekwencje człowieka
      przerastają i wtedy życie nie ma sensu, wtedy samobójstwo okazuje
      się bardzo kuszącą alternatywą. Myślisz, że nie warto takiej osobie
      podać ręki? Myślisz, że można w takiej sytuacji powiedzieć
      lekko: "No cóż, dorosła jest..."?
      To nie tak. Nie tedy droga...
      • ca.melia Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 17:25
        Aniele smile

        owszem zarzucame generalizowanie ale nie wszystkim (napisałam, że
        3/4 wypowiedzi).

        Oczywiście, że nie wszystkich i nie natychmiast po aborcji,
        > ale... umiesz dać gwarancję, że trauma nie nastąpi nigdy?

        ...nie, podobnie jak Ty nie potrafisz dać gwarancji, że trauma
        nastąpi. Tego najzwyczajniej nie wie nikt, bo to zależy od
        osobowości i charakteru kobiety.

        > Zarzucasz wykrzykiwanie o morderczyniach.

        Tak. Zarzucam, zwłaszcza z ust osób, które same ( i całe szczeście
        ogólnie rzecz biorąc) nie dokonały aborcji. Bo można sobie
        wyobrazić, co taka kobieta czuje. Ale to zawsze będzie wyobrażenie.
        I pamiętaj proszę, że takie słowa czytają nie tylko te kobiety,
        które traktują aborcję jako metodę antykoncepcji na codzień, ale i
        te, które zmuszone były dokonać takiego czynu i zżera je poczucie
        winy... i takie słowa ranią do żywego.

        > Yyyy, a uważasz, że czym są rady o pójściu do psychologa, czym są
        > rady na temat stanięcia z prawdą oko w oko? Niestety odzyskanie
        > radości po aborcji to trudna droga i jej początkiem jest
        > uświadomienie sobie co tak naprawdę się stało i dlaeczgo, a potem
        > praca i układanie na nowo życia z tą świadomością.

        Zgadzam się z Tobą w pełni i właśnie na tym to powinno polegać smile

        A może poczytałaś
        > coś w temacie syndromu postaborcyjnego? Są książki na ten temat,
        > warto do nich zajrzeć i temat zgłębić.

        Poczytałam, kiedy sama znalazłam się w niełatwej sytuacji, bo i moja
        ciąża była wpadką zupełnie nie w porę. Tak, siedziałam i czytałam,
        ba, nawet oglądałam... Mam cudne dziecko...ale ostatnią rzeczą jaka
        mogła mi wtedy pomóc, to wyzywanie od morderców.

        > No właśnie, to zdanie świadczy o tym, że nie masz bladego pojęcia
        > czym jest rozpacz i beznadziejność.

        ... myślę, że bardzo się mylisz ale nie o tym wątek

        Czasem te konsekwencje człowieka
        > przerastają i wtedy życie nie ma sensu, wtedy samobójstwo okazuje
        > się bardzo kuszącą alternatywą.
        Myślisz, że nie warto takiej osobie
        > podać ręki? Myślisz, że można w takiej sytuacji powiedzieć
        > lekko: "No cóż, dorosła jest..."?
        > To nie tak. Nie tedy droga...

        Nie, przeczytaj jeszcze raz. Wrecz przeciwnie. Trzeba, koniecznie,
        ale nie przez wzbudzanie w kobietach dodatkowego poczucia winy,
        wyzywania, rozgrzebywania.
        Tak , jest dorosła, tak musi sie z tym uporac, tak, forum ma
        pokazać jak to zrobić, jak wyjśc z tego koszmaru. A po to by
        osądzać, obrzucać wyzwiskami. Bo nie tędy droga

        Pozdrawiam
        • twoj_aniol_stroz Re: Taka konkluzja mnie naszła 14.01.09, 17:46
          > ...nie, podobnie jak Ty nie potrafisz dać gwarancji, że trauma
          > nastąpi. Tego najzwyczajniej nie wie nikt, bo to zależy od
          > osobowości i charakteru kobiety.
          I dlatego właśnie trzeba ostrzec. To nie jest straszenie, tylko
          ostrzeżenie. Nuezliczę już ile razy dziewczyny po aborcji pisały, że
          one czują się oszukane, że ten ból po aborcji je totalnie zaskoczył.
          Dlatego właśnie trzeba o nim mówić zanim jest za późno.

          > > Zarzucasz wykrzykiwanie o morderczyniach.
          >
          > Tak. Zarzucam, zwłaszcza z ust osób, które same ( i całe szczeście
          > ogólnie rzecz biorąc) nie dokonały aborcji. Bo można sobie
          > wyobrazić, co taka kobieta czuje. Ale to zawsze będzie
          wyobrażenie.
          > I pamiętaj proszę, że takie słowa czytają nie tylko te kobiety,
          > które traktują aborcję jako metodę antykoncepcji na codzień, ale i
          > te, które zmuszone były dokonać takiego czynu i zżera je poczucie
          > winy... i takie słowa ranią do żywego.
          No, ale w sytuacji kobiet żałujących aborcji o morderczyniach piszą
          najczęściej takie meteoryty forumowe. Przyleci, nawrzeszczy i leci
          dalej. I w takich przypadkach reakcja jest jednoznaczna i taki
          meteor jest solidnie temperowany przez stałe uczestniczki tego
          forum. Natomiast bywają tu także koszmary w postaci dziewczyn, które
          z detalami i na zimno opisują co właśnie im się dzieje po zażyciu
          tabletek poronnych. No i tu kubeł zimnej wody jest jednak porzebny.
          Obruszyłaś się na Nati za jej ostre słowa i myślisz o tych, które
          cierpią po aborcji a przeczytały słowa Nati. Powiem tak: Nati jest
          tu juz bardzo długo, wielu kobietom po aborcji pomogła, a że
          dziewczyny po aborcji darzą ją zaufaniem świadczy choćby fakt, że
          zamknięte forum tylko dla kobiet po aborcji długo właśnie ona
          prowadziła. Myślę, że gdyby dziewczyny nie miały do niej zaufania i
          gdyby nie były pewne jej mądrości w tej materii, to nie powierzyłyby
          jej takiego forum smile
        • mamaanieli wniosek konstruktywny 14.01.09, 17:46
          camelia, proponuje po prostu częściej udzielać się na forum i pomagać
          dziewczynom. a nie udzielać li tylko dobrych rad całemu forumowemu
          światu (no przepraszam, trzem czwartym świata). bo niby to chwalebne,
          takie "cnotliwe krytykowanie". tylko moim zdaniem do niczego
          sensownego nie prowadzi. pozdrawiam. A>
          • twoj_aniol_stroz popieram przedmówcę :) n/t 14.01.09, 17:50

            • ca.melia Re: popieram przedmówcę :) n/t 14.01.09, 17:54
              ...przychylam się poniekąd smile)
              • kot9912 Re: popieram przedmówcę :) n/t 25.01.09, 02:04
                Ca.melio, witaj smile

                Mam bardzo podobne odczucia do Twoich... "Tyle wiemy o sobie, ile nas
                sprawdzono" - ach... moje ulubione słowa z twórczości Szymborskiej... Nie nam
                oceniać sprawczynie... i nati - nie nam oceniać siebie...
                Bardzo mądrze Anioł opisał domniemane przyczyny pojawienia się pokusy aborcji.
                To była rzeczowa wypowiedź, dyskusja merytoryczna, a nie na poziomie emocji.

                M.
                • sui2 Re: popieram przedmówcę :) n/t 25.01.09, 15:44
                  "Powiem tak: Nati jest
                  tu juz bardzo długo, wielu kobietom po aborcji pomogła, a że
                  dziewczyny po aborcji darzą ją zaufaniem świadczy choćby fakt, że
                  zamknięte forum tylko dla kobiet po aborcji długo właśnie ona
                  prowadziła. Myślę, że gdyby dziewczyny nie miały do niej zaufania i
                  gdyby nie były pewne jej mądrości w tej materii, to nie powierzyłyby
                  jej takiego forum."

                  Nati jest silną osobowością, wie czego chce i co osiągnie używając
                  słów które w danej chwili kieruje do kogoś. Jest na właściwym
                  miejscu.

                  "Bardzo mądrze Anioł opisał domniemane przyczyny pojawienia się
                  pokusy aborcji.
                  To była rzeczowa wypowiedź, dyskusja merytoryczna, a nie na poziomie
                  emocji."

                  No właśnie ktoś z boku może tylko wierzyć na słowo lub tylko
                  domniemywać.smile Prawdę zna tylko kobieta Po i Bóg.
                  Anioł mocno jest zwiazany z kobietami Po, kobieta b. wrażliwa,
                  dająca więcej niż można (często nadużywa siebie).

                  Życie problemami innych i brak odcinania się od problemów innych to
                  otwieranie się i przyjmowanie emocji, negatywnych energi, co daje
                  negatywne skutki.
                  Na tym znają się tarocistki, przychodzą klienci z różnymi
                  problemami po seansie czy jak one to tam zwą ścinają energię, aby
                  nie miała wpływu na ich życie. Trudno samemu zrozumieć dlaczego mamy
                  zmienne nastroje, raz żal, to złość, radość, a to właśnie może się
                  tak objawiać.
                  Czy naturalne jest kiedy człowiek stara się tłumaczyć zachowanie
                  innych? lub ciągle przeprasza aby kogoś nie urazić, nie wyraża
                  naprawdę tego co czuje z tego samego powodu.
                  Człowiek niby zwykła istota, a jednak dość skomplikowana, idziemy
                  przez życie i wiele nam umyka niepostrzeżenie.
                  • twoj_aniol_stroz Re: popieram przedmówcę :) n/t 26.01.09, 11:59
                    > Anioł mocno jest zwiazany z kobietami Po, kobieta b. wrażliwa,
                    > dająca więcej niż można (często nadużywa siebie).
                    Nie nadużywam siebie. Wbrew pozorom ze mnie jest kawał egoistki i
                    naprawdę umiem zadbać o siebie smile A w otoczeniu mam również
                    osoby,które tego egoizmu bardzo pilnują i zawczasu ściągają na
                    ziemię.
    • iktoto Re: Taka konkluzja mnie naszła 25.01.09, 20:35
      Nie wiem na ile mi isę udaje wspomóc dziewczyny po aborcji, jednak
      niekiedy kobiety uciekają przed odpowiedzialnością, chcą usilnie
      zagrzebać emocje, chcą na siłę uwierzyć, że nic się nie stało i chcą
      iść dalej przez życie nie uświadamiając sobie problemu jaki mają,
      wtedy wolę uświadomić, że ta osoba powinna się zmierzyć z
      rzeczywistością, żeby nie paść za kilka lat.
      Niekiedy dziewczyny naprawdę żałują, wtedy staram się wesprzeć
      dobrym słowem

      pozdrawiam
      monika
      • kot9912 Re: Taka konkluzja mnie naszła 26.01.09, 00:45
        Ucieczka to jeden z mechanizmów obronnych, występujących najczęściej na poziomie
        nieświadomości. Napisałabym o różnicowaniu przez niektóre osoby kobiet myślących
        o aborcji i piszących na tym forum, ale nie widzę sensu.
        A tak na marginesie... czy tylko te dziewczyny, które żałują należy wspierać???


        M.
        • nati1011 Re: Taka konkluzja mnie naszła 26.01.09, 08:23
          oczywiście, że nie. Ale jak dziewczyna na forum opisuje postępy
          swojej aborcji, którą właśnie przeprowadza i jeszcze się tym chwali
          i zacheca inne - pisząć, zę w razie potrzeby, to ona służy pomocą w
          zdobyciu np tabletek poronnych - to w czym ja wspierać? W
          zabójstwie?

          Takie dwie pojawiły się ostatnio na forum - i zaczeły sie wymieniać
          wrażeniami z dokonywanej właśnie aborcji. Ich wątek został
          skasowany, wiec jedna zachecała drugą do jego ponownego założenia -
          i w takich to warunkach została przeze mnie nazwana wspólniczką w
          zbrodni. Bo przepraszam uprzejmie - ale po głowie miałam ją
          pogłaskać? Czy moze podesłać kolejna dawkę zabójczego leku? Czasem
          nazwanie reczy po imieniu jest najlepsza pomocą jaką mozna
          ofiarować.
          • sui2 Re: Taka konkluzja mnie naszła 26.01.09, 14:10
            "Wbrew pozorom ze mnie jest kawał egoistki i
            naprawdę umiem zadbać o siebie."

            Egoizm to chyba u każdego człowieka czasem wyłazi, tu akurat
            podumam jak z tym jest u mnie.smile

            Nati ja akurat znam wątki o których mówisz i słowa były słuszne.
            Też jestem zwolenniczką, że czasem konkret jest potrzebny.
            • iktoto Re: Taka konkluzja mnie naszła 26.01.09, 14:29
              czasem każdemu jest potrzebny słowny kopniak. Prawda boli ale pomaga
              wstać szybciej niż mydlenie oczu, że problem nie istnieje.
              • twoj_aniol_stroz Re: Taka konkluzja mnie naszła 26.01.09, 15:07
                Eee no, mydlenie oczu tym bardziej boli, a właściwie szczypie wink Jak
                myję twarz to zawsze staram się nie zamydlać oczu big_grin
        • iktoto Re: Taka konkluzja mnie naszła 26.01.09, 14:27
          kot9912, a po co wspierać kobiety, które nie żałują, skoro nie
          żałują to nie potrzebują pomocy od nas bo uważają, że sobie nieźle
          radzą.
          • sui2 Re: Taka konkluzja mnie naszła 26.01.09, 16:16
            Ja nie myję twarzy mydłem, ot zapobiegliwa żem hehe.

            Kopniaki powiadasz tongue_out masz kogoś konkretnego na myśli smile)

            Prawda jest niewygodna i bolesna, dlatego zamiast mówienia wprost
            czegoś, robimy dokładnie na odwrót i maślimy, po czym innym mówimy a
            ta to taka i owaka. Takie zachowania międzyinnymi opisuje
            przepowiednia Sybilii.
          • kot9912 Re: Taka konkluzja mnie naszła 26.01.09, 21:23
            No właśnie, iktoto, "uważają, ze nieźle sobie radzą". Jest subtelna roznica,
            pomiędzy radzeniem sobie, a sądzeniem, że tak właśnie jest. Poza tym dochodzą
            wspomniane przeze mnie mechanizmy obronne, których funkcjonowania nie będę Tobie
            tłumaczyć, do tego szok etc. Wiesz, ja też po operacji mówiłam, że wszystko ok,
            super, a wcale tak nie było. sęk w tym, czy ktoś do dostrzeże, bo zawsze osoba
            po jakimś ciężkim przeżyciu wysyła sygnały...
            • sui2 Re: Taka konkluzja mnie naszła 27.01.09, 11:11
              kot9912 napisała:

              Poza tym dochodzą
              > wspomniane przeze mnie mechanizmy obronne, których funkcjonowania
              nie będę Tobi
              > e
              > tłumaczyć, do tego szok etc. Wiesz, ja też po operacji mówiłam, że
              wszystko ok,
              > super, a wcale tak nie było.

              Iktoto proces aborcji przeszła od jej zaczęcia do dnia w którym z
              niego wyszła całkowicie, co widać, słychać i czuć.
              Mimo terapii pewne elementy zostały, jednak zdobywając pewną wiedzę
              w połączeniu z pracą nad sobą, osiągnęła całkowity sukces.
              To na dzień dzisiejszy wolna kobieta.smile
              • kot9912 Re: Taka konkluzja mnie naszła 28.01.09, 18:41
                Sui, nie mnie oceniać, kto całkowicie przepracował swój problem. Abstrahując od
                w/w osoby, nie wystarczy czegoś przeżyć, aby poznać wszystkie mechanizmy.
                Wówczas nie potrzebowalibyśmy psychologów, czy nawet psychiatrów - bylibyśmy
                nimi dla siebie samych.

                Pozdrawiam

                M.
                • sui2 Re: Taka konkluzja mnie naszła 28.01.09, 19:38
                  kot9912 napisała:

                  > Sui, nie mnie oceniać, kto całkowicie przepracował swój problem.
                  Abstrahując od
                  > w/w osoby, nie wystarczy czegoś przeżyć, aby poznać wszystkie
                  mechanizmy.

                  Każde doswiadczenie czyni z nas najlepszych znawców, trzeba cos
                  doświadczyć aby zyskać mądrość w danej dziedzinie. Zapewne takie
                  doświadczenia sprawiły, że psycholodzy istnieją.

                  > Wówczas nie potrzebowalibyśmy psychologów, czy nawet psychiatrów -
                  bylibyśmy
                  > nimi dla siebie samych.
                  >

                  Tu najlepiej się sprawdza przysłowie, że szewc boso chodzi.smile

                  Wczoraj w programie " rozmowy w toku" była dziewczyna, załozyła
                  bloga. Aby pomóc anurektyczkom (sama nią nie była), wymyśliła Wiki
                  którą z czasem uśmierciła, jednogłośnie padło, że nie można pomagać
                  nie mając przygotowania ani doświadczenia.
                  • kot9912 Re: Taka konkluzja mnie naszła 28.01.09, 21:32
                    sui2 napisała:

                    >
                    > Każde doswiadczenie czyni z nas najlepszych znawców, trzeba cos
                    > doświadczyć aby zyskać mądrość w danej dziedzinie. Zapewne takie
                    > doświadczenia sprawiły, że psycholodzy istnieją.

                    Tu się nie zgodzę, ale szanuję zdanie innych. Słyszałaś co się mówi o
                    psychologach? Że wybierają ten kierunek studiów (oczywiście pewna część) aby
                    rozwiązać własne problemy. To bardzo zła motywacja rzutująca na pracę z pacjentem.

                    > >
                    >



                    >
                    > Wczoraj w programie " rozmowy w toku" była dziewczyna, załozyła
                    > bloga. Aby pomóc anurektyczkom (sama nią nie była), wymyśliła Wiki
                    > którą z czasem uśmierciła, jednogłośnie padło, że nie można pomagać
                    > nie mając przygotowania ani doświadczenia.


                    Fakt, że coś padło jednogłośnie nie oznacza, że to prawda. Większość nie zawsze
                    ma rację, co widać choćby po wynikach wyborów w Polscesmile Nie trzeba mieć
                    schizofrenii paranoidalnej, aby skutecznie pomagać osobom z tym zaburzeniem.
                    Zatem brak doświadczenia nie dyskwalifikuje człowieka w niesieniu wsparcia. A z
                    tym doświadczeniem... to można pomagać tylko wówczas, gdy problem jest
                    przepracowany. Nadmierny subiektywizm i odnoszenie problemów innych osób do
                    naszych przeżyć wcale nie wpływa dobrze na relację z osobą potrzebującą i efekt
                    naszej "pracy". Dlatego każdy psycholog zanim zacznie pracę winien przejść
                    terapię i uporządkować, że tak powiem, "swoje podwórko".


                    Pozdrawiam
                    • sui2 Re: Taka konkluzja mnie naszła 29.01.09, 15:19
                      kot9912 napisała:

                      > Tu się nie zgodzę, ale szanuję zdanie innych. Słyszałaś co się
                      mówi o
                      > psychologach? Że wybierają ten kierunek studiów (oczywiście pewna
                      część) aby
                      > rozwiązać własne problemy. To bardzo zła motywacja rzutująca na
                      pracę z pacjent
                      > em.

                      Tak słyszałam, częściowo się zgadzam, dlaczego tylko częściowo? nie
                      mierzę każdego błądzącego jedną miarą. Są ludzie mocno stapający po
                      ziemi poukładani wewnętrznie inni są ich przeciwieństwem i szukają
                      wiedzy aby sobie pomóc. Mi psychologia potrzebna jest, aby zrozumieć
                      lepiej zachowania drugiego człowieka, mimo iż nigdy nie będę w tym
                      zawodzie pracowała.

                      > tym doświadczeniem... to można pomagać tylko wówczas, gdy problem
                      jest
                      > przepracowany. Nadmierny subiektywizm i odnoszenie problemów
                      innych osób do
                      > naszych przeżyć wcale nie wpływa dobrze na relację z osobą
                      potrzebującą i efekt
                      > naszej "pracy". Dlatego każdy psycholog zanim zacznie pracę winien
                      przejść
                      > terapię i uporządkować, że tak powiem, "swoje podwórko".

                      Problem już przepracowany nie potrzebuje już pracy nad nim. Kiedy
                      usuwasz przyczynę, znika też skutek. Psycholog kierujący się tylko
                      własnym doświadczeniem i traktujący każdy przypadek tak samo
                      powinien dać sobie spokój z tą dziedziną. Nie ma jednej pigułki na
                      wszystko. Co do terapii, trzeba byłoby uważać, iż każdy człowiek ma
                      bałagan na własnym podwórku. Nie mam osobiście takiego podejścia do
                      ludzi. Staram się w każdym dostrzec tę pozytywną stronę, mocno
                      wierzę, że każdy ją posiada. To zalezy od chęci spojrzenia,
                      poznania, zrozumienia w szerokim zakresie, może nawet stawiania
                      siebie po tej drugiej stronie. Najwazniejszą jednak sprawą jest, czy
                      chcę pomóc czy odbebnić swoje (tzw. powołanie). Ile chce mu dać, na
                      ile człowiek jest dla mnie ważny na ile pieniądze. Tak widzę tę
                      dziedzine nauki pracy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka