Dodaj do ulubionych

do osób mieszkających długo za granicą

14.07.10, 11:54
Zastanawia mnie ostatnio jedna rzecz - więc piszę i pytam. Po jakim upływie czasu (i czy w ogóle) mieszkania za granicą i używania języka obcego na co dzień, język ten staje się drugim językiem własnym? Nie chodzi mi o to, po jakim czasie da się mieszkając za granicą - nauczyć biegle języka obcego, chodzi mi o moment, w którym ten język przestaje być kodem, który może i da się rozszyfrować, ale mimo to pozostaje czymś nienaturalnym, ukrytym.

Zastanawiam się nad tym, ciekawa jestem, czy możliwa jest (i po jakim czasie) sytuacja, w której język obcy przejmuje funkcje języka ojczystego.

Dla mnie właściwie język polski nie jest językiem - jest sposobem, w który istnieją wszystkie otaczające mnie rzeczy. Znam dość dobrze angielski i hiszpański, w obu tych językach mogę sobie czytać książki, ale taki sposób lektury - nawet gdy nie natrafiam na żadne słowo, którego polskiego znaczenia bym nie znała - jest dla mnie zawsze odrobinę bardziej męczący, czasami właśnie przypomina mi odcyfrowywanie, czasami pocieranie tekstu paznokciem, jakby zdrapywało się zdrapkę, żeby dowiedzieć się, co jest pod spodem. Choćbym nie wiem jak świetnie znała język, kluczenie w nim przypomina odrobinę kluczenie w sterylnym, a więc pozbawionym zapachu, charakteru laboratorium. W polskim języku każde słowo ma określony ciężar, kolor, smak, zapach, za każdym niemal stoi jakiś obraz.

Czy kiedy się długo mieszka za granicą i kiedy się dużo w obcym języku przeżyje, kiedy już się go używa tak długo i często, że sam staje się pachnący i swojski, czy może do końca zostaje gdzieś w człowieku ten nawyk odkodowywania i zakodowywania?

Ciekawią mnie zwłaszcza odpowiedzi osób, które mieszkają za granicą 20-30 i więcej lat, a które wyjeżdżając nie były małymi dziećmi.

Pamiętam napis wiszący nad tablicą w pracowni języka polskiego: że człowiek z ojczystą mową zrasta się ciaśniej niż drzewo z ziemią, w ojczystej mowie może tylko myśleć i marzyć.
No i z drugiej strony pamiętam mojego wujka, który wyjechał z Polski mając około 20 lat, który spędził resztę życia w Niemczech, który rzadko do Polski wracał i rzadko miał okazję mówić po polsku - on przyznawał, że trudno mu się już po polsku rozmawia, bo nie rozumie od razu i musi sobie przetłumaczyć na niemiecki.
Obserwuj wątek
    • a74-7 Re: do osób mieszkających długo za granicą 14.07.10, 13:38
      trudno tu pisac o czasie:-)U kazdego nastapi to w roznym czasie,
      Kiedy zaczynasz myslec np. po angielsku, lub snic w tym jezyku,
      kiedy lapiesz sie na tym ze zsybciej znajdujesz slowo w nowym
      jezyku niz przypomnisz sobie odpowiednik w jezyku ojczystym.
      Zdarza sie rowniez ze mowisz po polsku budujac skladnie zdania po
      angielsku - czyli jakby od konca ...
      • pia.ed Do osób mieszkających długo za granicą 14.07.10, 20:16

        Tu bardziej chodzi o to, ktorym jezykiem jest sie na codzien
        otoczonym ...
        Jesli w domu mowi sie w obcym jezyku, w pracy to samo,
        ma sie znajomych z ktorymi rozmawia sie jezykiem kraju zamieszkania,
        to takie przestawienie sie zachodzi bardzo szybko.

        I odwrotnie - jak w przypadku mojej znajomej:
        miala tutaj dwoch mezow, obu Polakow, dzieci mowiace po
        polsku,
        w stolowym wlaczony caly czas telewizor nastawiony na Polske, czeste
        wyjazdy do kraju.
        W pracy nie musiala duzo mowic, zreszta tam tez pracowaly Polki ...

        Kobieta ta po prawie 30 latach w obcym kraju wprawdzie sie niezle
        dogaduje
        ale jednak chetniej idzie do polskiego lekarza czy
        stomatologa, i chetnie kupuje jedzenie w polskim sklepie.

        U niej nigdy nie nastapilo i nie nastapi automatyczne myslenie
        w dalej obcym dla niej jezyku ...
        • 5june Re: Do osób mieszkających długo za granicą 15.07.10, 11:50
          Wydaje mi się, że mówisz tutaj o asymilacji kulturowej, a raczej jej
          braku jak np u twojej znajomej. W moim pojęciu wtopienie się w
          społeczność do której się wyemigrowało jest bardzo pomocne w
          opanowaniu języka i "w topienie się w niego". Jeśli wyjadę za
          granicę nie zamierzam opłacać sobie abonamentu aby oglądać tam
          polskie programy tv (chyba, że nie będę mogła anulować zawartej
          niedawno umowy, wtedy oczywiście chcę użyć to za co płacę;))

          Wiele Polaków popełnia ten błąd, że żyją jedną nogą w ojczystym
          kraju (częste wyjazdy do Polski, zakupy w Polsce i tym samym
          utrzymywanie polskiej gospodarki) a drugą w kraju w którym naprawdę
          żyją. Ciągłe korzystanie z polskich usług w obcym kraju, nie pozwala
          poznać tego kraju w pełni.
          • pia.ed Re: Do osób mieszkających długo za granicą 15.07.10, 12:32

            Jezyka kraju zamieszkania nie pozna sie dostatecznie
            bez asymilacji spolecznej i kulturowej.
            Coz z tego ze bedzie sie znalo wszystkie polskie serie
            czy wyprodukowane w ostatnich 30 latach polskie filmy,
            kiedy ogladajac tubylcza telewizje nie zrozumie sie humoru,
            bo jest oparty na znajomosci tego kraju?

            Sama od poczatku interesowalam sie np. aktorami czy piosenkarzami
            starego pokolenia ...
            To taki spadek, korzenie, podstawa, aby w nowym kraju
            poczuc sie "u siebie".

            Moja znajoma wprawdzie nigdy nie czuje sie nieszczesliwa,
            ale jednak bedac w Polsce teskni do Szwecji,
            a kiedy jest w Szwecji, ciagnie ja do Polski ...
            • rach.ell Re: Do osób mieszkających długo za granicą 15.07.10, 19:33
              Ja zaczelam 'czuc po niderlandzku' kiedy zaczelam czytac ile wlezie
              w tym jezyku, na poczatku bylo ciezko, jakies cztery strony
              literatury pieknej w dwie godziny ale w koncu nastapil moment, w
              ktorym ten jezyk, poprzez czytane ksiazki, stal mi sie najblizszy.
              Trwalo to jakies trzy lata przy czym nie mialam w tym czasie
              kontaktu z Polska, Polakami i t.p.
              • pia.ed Re: Do osób mieszkających długo za granicą 16.07.10, 00:27

                Ja tez na poczatku duzo czytalam, ale pozniej stalam sie bardziej
                wszechstronna, bo wszystko co nowe wzbudzalo moje
                zainteresowanie... Nawet zapisywalam sie do ich organizacji.
                • ratpoles_tamer Re: Do osób mieszkających długo za granicą 30.07.10, 21:41
                  pia.ed napisała:

                  >
                  > Ja tez na poczatku duzo czytalam, ale pozniej stalam sie bardziej
                  > wszechstronna, bo wszystko co nowe wzbudzalo moje
                  > zainteresowanie... Nawet zapisywalam sie do ich organizacji.



                  Gdybyś tak jeszcze polskiego i Polski zapomniała to byłoby już zupełnie cudownie !
              • nikaraguata Re: Do osób mieszkających długo za granicą 17.07.10, 09:39
                A teraz, gdybyś miała wybierać, najnowszą powieść ukochanego autora, wolałabyś
                przeczytać po polsku czy po niderlandzku?
                • rach.ell Re: Do osób mieszkających długo za granicą 17.07.10, 19:36
                  Moj ulubiony autor to G.M.Marquez i chcialabym go kiedys w orginale
                  przeczytac;)
            • nie-tak Re: Do osób mieszkających długo za granicą 28.08.10, 23:12
              pia.ed napisała:
              > Moja znajoma wprawdzie nigdy nie czuje sie nieszczesliwa,
              > ale jednak bedac w Polsce teskni do Szwecji,
              > a kiedy jest w Szwecji, ciagnie ja do Polski ...
              _______________________________________________________________
              Czyli jednym słowem jesteś rozdartą osobą gdyż nie potrafisz pociągnąć kreski
              pod twoim rachunkiem.
              • pia.ed Re: Do osób mieszkających długo za granicą 28.08.10, 23:50
                nie-tak napisała:

                > pia.ed napisała:
                > > Moja znajoma wprawdzie nigdy nie czuje sie nieszczesliwa,
                > > ale jednak bedac w Polsce teskni do Szwecji,
                > > a kiedy jest w Szwecji, ciagnie ja do Polski ...
                > _______________________________________________________________
                > Czyli jednym słowem jesteś rozdartą osobą gdyż nie potrafisz
                pociągnąć kreski
                > pod twoim rachunkiem.


                A moze tak nauczysz sie czytac ze zrozumieniem?
                • nie-tak Re: Do osób mieszkających długo za granicą 29.08.10, 00:53
                  pia.ed nie rozumie jak można na forum publicznym wyrażać myśli, uczucia innych
                  osób, osób postronnych?
                  • pia.ed Re: Do osób mieszkających długo za granicą 01.10.10, 20:22
                    nie-tak napisała:
                    > pia.ed nie rozumie jak można na forum publicznym wyrażać myśli, uczucia innych
                    > osób, osób postronnych?


                    Czego to pia.ed nie rozumie? Napisz to jasniej ...
    • illegal.alien Re: do osób mieszkających długo za granicą 19.07.10, 01:49
      Nie wiem, czy mozliwa jest sytuacja, w ktorej jezyk obcy staje sie jezykiem
      ojczystym - w koncu pierwsze wspomnienia z dziecinstwa ma sie chyba w jezyku, w
      ktorym sie czlowiek wychowal :)
      Natomiast na pewno predzej czy pozniej jezyk obcy moze zajac miejsce jezyka
      wiodacego/glownego.
      Ja mieszkam w Wielkiej Brytanii od 7 lat, z czego dwa pierwsze mialam bardzo
      malo kontaktu z jezykiem polskim (szkola z internatem).
      Teraz mieszkam w Londynie i 90% czasu komunikuje sie, mysle i funkcjonuje po
      angielsku - w pracy, w domu, na ulicy. Jezyka polskiego uzywam tylko w stosunku
      do nielicznych polskich znajomych tu na miejscu lub w rozmowach telefonicznych z
      rodzina - czestych i dlugich, ale jednak prowadzonych jezykiem mocno
      nieformalnym, wiec nie wymagajacym takiej 'higieny' i dyscypliny jezykowej.
      Nie umiem latwo 'przeskakiwac' z jezyka na jezyk - jak cos robie po angielsku,
      to chwile zajmuje mi przestawienie sie na polski i odwrotnie. Niewatpliwie
      jednak angielski jest moim glownym jezykiem, jak zatapiam sie w swoich myslach
      czy costam sobie do siebie mamrocze, to glownie po angielsku (jezeli jestem w
      danym momencie w Anglii, w Polsce zdarza sie to zdecydowanie rzadziej).
      Po przebudzeniu zdarza mi sie do wlasnej rodziny cos mruknac po angielsku, zanim
      sie zorientuje, gdzie jestem.
      Niestety moj jezyk polski stal sie nieco sztywny, nie mam juz tej lekkosci
      pisania po polsku, sadze bledy czasem takie, ze az mi wstyd, ale jest na to
      prosta metoda - duzo, duzo, duzo czytac po polsku. Co staram sie robic, ale nie
      zawsze mam czas. No i szalenie irytuja mnie tlumaczenia - jezeli ksiazka w
      oryginale napisana jest po angielsku, to wole ja tak czytac, bo za bardzo
      analizuje tekst pod katem tlumaczenia.
      • donnaanna Re: do osób mieszkających długo za granicą 20.07.10, 17:52
        11 lat w anglii, wyjechalam w wieku 24 lat z bardzo miernymi
        podstawami jezyka. w polsce bywam dwa razy w roku na tydzien, dwa.

        mimo bardzo miernych postepow z jezykiem przed wyjazdem bardzo
        szybko sie nauczylam po przyjezdzie - po 2,5 roku juz mialam
        proficiency.
        mimo studiowania kierunku w polsce zawodowo mysle tylko po
        angielsku - nie za bardzo znam specyficzne, zawodowe slownicto
        polskie, mialabym problem z podjeciem pracy w identycznej polskiej
        firmie.
        dla mnie takim przelomowym momentem bylo jakies 2-3 lata po slubie
        (z anglikiem) jak przy czytaniu ksiazek, sluchaniu radia czy
        ogladaniu telewizji przestalo mi to robic roznice w jakim jezyku
        czytam, ogladam, slucham, i tak samo emocjonalnie reagowalam na
        przekaz bez wzgledu na jezyk - nawet robilam eksperymenty i czytalam
        ksiazki w dwoch wersjach, cyrki sie zaczynaly dziac jak czytalam
        oryginal i dwa rozne polskie tlumaczenia oblozona slownikami :-)
        angielskie komedie ktore 4-5 lat temu nie mialy dla mnie sensu teraz
        mnie bawia bo je rozumiem.
        w polskim kine ogladam filmy i nie czytam polskich napisow, slucham
        oryginalnej angielskiej sciezki dzwiekowej. w polskiej telewizji do
        szlu mnie doprowadzaja lektorzy zagluszajacy dzwiek.
        za to w angielskiej telewizji zawsze ogladam wszystko z angielskimi
        napisami - nie bardzo wiem dlaczego, jakos mi tak zostalo z okresu
        uczenia sie.
        snie po angielsku w angli, po paru dniach w polsce przezuca mnie na
        polski. licze pieniadze po angielsku, ale wszystko inne po polsku.
        podczas wyjazdow do polski bardzo czesto do meza mowie po polsku a
        do rodzicow po angielsku.
        • starypierdola Hmmm.... 20.07.10, 20:37
          "...bardzo czesto do meza mowie po polsku a do rodzicow po
          angielsku...."

          Jednym slowem ladnie masz w glowie pop..... Moze dzieci beda
          bardziej normalne? Ale kto wie? Moze beda mowic po ...szkocku czy
          walijsku?

          Zaciekawiony
          SP

          • donnaanna Re: Hmmm.... 21.07.10, 11:09
            no, owszem, po dwoch tygodniach tlumaczenia meza rodzicom i rodzicow
            mezowi mam taki zamet w glowie... a co do dzieci to nietety cie
            rozczaruje - nie bedzie eksperymentow, nie planujemy dzieci :-)
    • bogo2 Re: do osób mieszkających długo za granicą 22.07.10, 20:02
      seks jest jedna,z takich sytuacji.. :)

      nikaraguata napisała: (...)
      ciekawa jestem, czy możliwa jest sytuacja , w której język obcy
      przejmuje funkcje języka ojczystego.
      • kafeterianka Re: do osób mieszkających długo za granicą 28.07.10, 14:03
        bogo2 napisał:

        > seks jest jedna,z takich sytuacji.. :)
        >


        Nie umiem seksic sie po polsku, brakuje mi slownictwa ;-)
        Z powodu oczywistego- za mloda bylam i nie nauczylam sie jego zyjac jeszcze w
        Polsce :-D
        • mlody774 Re: do osób mieszkających długo za granicą 28.07.10, 16:36
          To w końcu jaka młoda i ładna jesteś? Czy możesz seksic się po anielsku?
          • kafeterianka Re: do osób mieszkających długo za granicą 30.07.10, 00:43
            mlody774 napisał:

            > Czy możesz seksic się po anielsku?


            Tylko i wylacznie :-*
            • mlody774 Re: do osób mieszkających długo za granicą 06.08.10, 01:44
              Jak szczytujesz, jóź wyobrażam sobie pobyt w niebie. Jest cudownie.
      • ratpoles_tamer Re: do osób mieszkających długo za granicą 30.07.10, 21:42
        bogo2 napisał:

        > seks jest jedna,z takich sytuacji.. :)
        >

        Ty to masz tyle samo wspólnego z seksem, co Aborygen z wielbłądem.
        • ratpole Re: do osób mieszkających długo za granicą 30.07.10, 22:21
          ratpoles_tamer napisał:

          > Ty to masz tyle samo wspólnego z seksem, co Aborygen z wielbłądem.

          Krawczyk, aborygen z wielbladem ma wiecej wspolnego (o czym jako eksmitowany
          australijczyk powinniscie wiedziec) niz wy z motorynka. Nota bene zalecalbym wam
          uzywanie moto-rynki, ale w waszym wieku to juz lepiej za cichym miejscem pod
          plotem sie rozgladac hehehe
    • haha30 Re: do osób mieszkających długo za granicą 07.08.10, 15:52
      pytanie zwracasz do grupy wiekowej m/w 50-cio latków,
      "....Ciekawią mnie zwłaszcza odpowiedzi osób, które mieszkają za
      granicą 20-30 i więcej lat, a które wyjeżdżając nie były małymi
      dziećmi.."
      -wiec pokolenia rodziców dorosłych (już) dzieci albo
      dziadków:)

      Dla młodszych, długo (w tym wypadku: mieszkać) to jest
      he, he: 7 lat (np.: "....mieszkam w Wielkiej Brytanii od 7 lat)

      Z własnego, subiektywnego doświadczenia, odpowiedz brzmi NIGDY

      Można się nauczyć języka (obcego), prawie tak dobrze jak ojczystego
      a nawet lepiej.
      Lepiej, bo sama łapię się iż wiele określeń obcojęzycznych oddaje
      prościej i dokładnej konkretna sytuacje czy zdarzenie niż jez.polski,
      a przedstawienie jej w naszym języku ojczystym wymaga pewnej nie-
      naturalnej gimnastyki (słownej) lub a´vista "brak" polskiego
      odpowiednika.

      Chyba nie ma możliwości by dorosły osobnik wyjeżdżający Zagranice
      nawet bardzo tego pragnąc, był w stanie pozbyć się (zapomnieć)
      doświadczeń poznawania języka (ojczystego!) od dziecka: bajek,
      polskich kołysanek, poznawanej w Szkole ojczystej literatury czy
      społecznych i kulturowych realiów w których się dojrzewa.
      To jest baza na której kształtuje się osobowość każdego
      i nic, żadne studia (obcojęzyczne) realia emigracyjne czy trud
      poznawczy i wysiłek integracyjny tego nie jest w stanie zniwelować.

      Sa naturalnie drobne niuanse różniące dwie grupy przebywających
      (długo) Zagranica Rodaków.
      Jedna to tzw. przekonani emigranci, zdesperowani koniecznością
      szybkiej i jak najgłębszej integracji w nowej "ojczyźnie".
      Tym nie pozostaje nic innego jak determinacja za wszelka cenę
      bo (raczej) nie maja wyjścia a cena jest Ich status społeczny,
      zawodowy i towarzyski.
      Druga grupa: "mieszkający Zagranica" ale bez zamiarów emigracyjnych
      czy wszelkich "konieczności" z tym związanych.
      Tym jest łatwiej bo często aż tak nie muszą się integrować by zrywać
      wszelkie kontakty z polskojęzyczna prasa, książka, czy środkami
      masowego przekazu (radio, TV).
      Maja ten luksus swobody (czasowej) przyswajania sobie miejscowej
      tradycji, kultury czy obyczaju.

      Należę do tej drugiej grupy i... wcale nie żałuje.
      Mimo iż posiadam obywatelstwo kraju zamieszkania, nigdy nawet nie
      przyszło mnie do głowy by "pozbywać" się polskiego.
      Nabyłam sprawności "obcojęzycznego myślenia", szczególnie
      w kontaktach zawodowych (np.komputery osobiste, oprogramowanie czy
      sporo zawodowych pojęć, Internet itp. powstało już po moim wyjeździe
      z Kraju).
      Marzyc i... przeżywać to (chyba) raczej wole "po polsku".
      Wielu naszych polskich Znajomych, tez z długa praktyka zamieszkiwania
      Zagranica, wiem iż czyni podobnie :)

      Wyjechałam z Polski w roku 1978 i od tej pory zamieszkuje Zagranica
      (2-i Kraj). I-wsze Studia w PL (ekonomiczne), II-ie (techniczne)
      - Zagranica.
      Od (pomad) 25 lat pracuje w dużej międzynarodowej Firmie, niestety
      bez (codziennych) kontaktów z polskojęzycznymi kolegami czy
      klientami.
      Partner z polskimi korzeniami rodzinnymi, nasze (dorosłe) dziecko, po
      studiach, "wyemigrowało" do... Polski :)
      Mimo wieloletnich doświadczeń emigracyjnych (Szkoła,
      koleżanki/koledzy)i perfekcyjnej znajomości języka Kraju dorastania,
      nie "nauczyło się" być aż tak zagraniczna:)

      pozdr.
      • chubby_squirrel Re: do osób mieszkających długo za granicą 07.08.10, 16:32
        Nie generalizowalabym. Chciec to moc. Slyszalas jak mowi Bachleda-
        Curus po kilku latach mieszkania w US? Kolo nie postaw p. Stanislawa
        z Greenpointu, ktory azbest zrywa..
        • chubby_squirrel Re: do osób mieszkających długo za granicą 07.08.10, 16:42
          www.youtube.com/watch?v=CJ1wW4h9ZGM&feature=related
          Nie sugeruj sie zacinaniem sie i gestykulacja (ona tak samo sie
          zachowuje jak mowi po polsku). Zwroc uwage na plynnosc, slownictwo.
          Kilka lat uzywania angielskiego w domu i wpracy i taki masz efekt.
          • haha30 Re: do osób mieszkających długo za granicą 07.08.10, 17:33
            OK!, przedstawiłam moje subiektywne odczucia i doświadczenia w
            temacie.
            Zapewne daleko im od uniwersalnych i dotyczą one środowiska
            nie_prominentnych, raczej typowego dla stałych lub przypadkowych
            uczestników tego forum.
            Pani Bachleda-Curuś-Farrell jest (zawodowo!) zainteresowana dobrym PR
            i (dzięki Bogu dla Niej i Jej kariery) czyniąca sporo(!) w tym
            kierunku, co Ja pozytywnie wyróżnia na tle (polskiej) "konkurencji".

            Co do moich "uogólnień",- jeżeli tak jest iż można
            alternatywnie/wielojęzyczne "przeżywać" (marzenia, wszelkie
            prywatne odczucia i wrażenia) to zawodowi i uzdolnieni lingwiści
            maja, moim zdaniem, spory problem.
            U mnie (subiektywnie) prowadził by do nerwicy lub silnej emocjonalnej
            labilności.
            Mam koleżankę (Niemka) która perfekcyjnie włada jęz. angielskim
            i francuskim (tłumacz kabinowy) po studiach lingwistycznych zarówno
            w Anglii jak i we Francji.
            Zapytam się, ale wątpię by miała takie rozterki, a wiem iż Jej język
            ojczysty pozostanie zawsze preferowanym, mimo wieloletniego związku
            małżeńskiego z Walijczykiem, zamieszkiwania "tu /tam i gdzie
            indziej", jak i dorobku 2-ga, siła rzeczy dwujęzycznych
            dzieci :))

            pozdr.
            • chubby_squirrel Re: do osób mieszkających długo za granicą 07.08.10, 18:28
              A tak przy okazji...
              Kiedys na jakims forum anglojezycznym mieszkajacych W CH (dawno temu
              wiec raczej nie znajde tego)byl bardzo ciekawy watek, na ktorym
              wypowiadali sie ludzie mowiacy biegle kilkoma jezykami o tym jak
              rozne nastroje towarzysza nam przy przechodzeniu z jednego jezyka na
              drugi. Pamietam, ze jeden Amerykanin polskiego pochodzenia wspominal
              min., ze jak przechodzi na polski to lapie od razu dola i robi mu
              sie troche smutno.. Ja kiedys mialam bardzo nerwowa sytuacje do
              tyczaca rodziny w PL, o ktorej rozmawialm glownie po polsku i
              pamietam, ze w tym okresie jak mowilam po angielsku to czulam ulge i
              bylam zrelaksowana, a jak zaczynalam mowic po polsku na dowolny
              temat, to od razu bylam cala w stresie..

              Nadal nie rozumiem, dlaczego tak sie dzieje, ale jest to
              niesamowite..
              • chubby_squirrel Re: do osób mieszkających długo za granicą 07.08.10, 18:47
                > Nadal nie rozumiem, dlaczego tak sie dzieje, ale jest to
                > niesamowite..

                Po glebszym zastanowieniu wymyslilam, ze jest to "zwykla kotwica"
                (programowanie neurolingwistyczne).. Ale kto wie...
      • illegal.alien Re: do osób mieszkających długo za granicą 14.08.10, 21:31
        > Dla młodszych, długo (w tym wypadku: mieszkać) to jest
        > he, he: 7 lat (np.: "....mieszkam w Wielkiej Brytanii od 7 lat)

        Cytat w nawiasie z mojego postu, a jednak nigdzie nie napisalam, ze 7 lat to dla
        mnie dlugo. Napisalam, ile tu mieszkam, bo jednak gdybym mieszkala tu lat 20
        albo 2, to post ten czyta sie zupelnie inaczej.
        Swoja droga - dla kogos, kto ma lat raptem 24 siedem lat to znaczaca czesc zycia.

        > Chyba nie ma możliwości by dorosły osobnik wyjeżdżający Zagranice
        > nawet bardzo tego pragnąc, był w stanie pozbyć się (zapomnieć)
        > doświadczeń poznawania języka (ojczystego!) od dziecka: bajek,
        > polskich kołysanek, poznawanej w Szkole ojczystej literatury czy
        > społecznych i kulturowych realiów w których się dojrzewa.
        > To jest baza na której kształtuje się osobowość każdego
        > i nic, żadne studia (obcojęzyczne) realia emigracyjne czy trud
        > poznawczy i wysiłek integracyjny tego nie jest w stanie zniwelować.

        Dokladnie o tym pisalam - niby czlowiek uzywa angielskiego (czy jakiegokolwiek
        jezyka obcego) wiecej niz polskiego, ale jednak ojczysty jest polski, bo w tym
        jezyku ma sie pierwsze wspomnienia.

        Jezeli chodzi o integracje, to naleze do grupy zdecydowanie umiarkowanej - zyje
        sobie tutaj, ale jakos ani sie specjalnie przed integracja nie bronie, ani o nia
        nie zabiegam. Ot, naturalnie troche tym krajem przesiakam :)
    • jojek88 Re: do osób mieszkających długo za granicą 09.08.10, 13:39
      Jest to bardzo istotny problem. Dlatego warto, by Polacy jak najczęściej
      korzystali z portali polonijnych, na których mogą rozmawiać w języku polskim.
      znajomapolonia.com - to jest bardzo
      ciekawy portal społecznościowy dla wierzących Polaków, mieszkających za granicą.
      Można znaleźć drugą połówkę" albo przyjaciela, podzielić się doświadczeniami
      związanymi z życiem na emigracji.
      • bogo2 Re: do osób mieszkających długo za granicą 13.08.10, 15:02
        nie dla mnie ... definicyjnie wykluczony, ciekawy jestem... ale
        zagladac nie bede....!!!


        jojek88 napisał: (..)

        > ciekawy portal społecznościowy dla wierzących Polaków, mieszkających
        za granicą (..)
      • teddy2000 Moja reakcja 15.08.10, 14:49
        Haslem portalu, na ktory nas zapraszasz jojek8,8 jest: Portal
        Polonii wierzacej, szukajacej wartosciowych znajomosci. Sprowokowalo
        ono takiego chochlika we mnie i pytanie: czy niewierzacy sa
        niewartosciowi jako znajomi? Jestem przeciwna uogolnianiu i
        twierdzeniu, ze wiara jest wykladnia wartosci czlowieka. Ty jojek88
        musisz byc albo bardzo mlody, albo naiwny aby sie na to haslo
        nabrac.Proponuje abys zaczal widziec w ludziach kim sa a nie to czy
        i w co wierza.
        • mlody774 Jak bendziesz wierzaca 15.08.10, 15:54
          to takich pytan nie bedziesz zadawc. Oczywiscie, ze niewierzacy sa
          bez wartosci dla wierzacych jako znajomi na dluzszy czas. To chyba
          proste. Utrzymuj zanjomosci z niewirzacymi, z ktorymi mozesz sie
          upewnic, ze wlasnie ty postmpujesz OK, jak wymyslasz swoje prawa na
          podstawie swojego wyczucia. Jednak dla wierzacych takie twoje wlasne
          wyczucie w ustanawianu swoich powinnosci, doprowadza ich do
          szalenstwa. Oczywiscie wiesz ile w ich oczach
          posiadasz "oleju........". Tak ze trzymaj sie sobie podobnych i badz
          szczesliwa.

          • bogo2 jak bedziesz orto-gramatycznie sprawny, to.. 15.08.10, 17:25
            pogadamy,na razie wybacz... :)


            mlody774 napisał:
            > Oczywiscie, ze niewierzacy sa bez wartosci dla wierzacych jako
            > znajomi na dluzszy czas. (...)
            • mlody774 Re: jak bedziesz orto-gramatycznie sprawny, to.. 15.08.10, 21:28
              Nie wygłupiaj się. Ja nie mogę doczekać się rozmowy właśnie z tobą.
              • bogo2 Re: jak bedziesz orto-gramatycznie sprawny, to.. 21.08.10, 19:56
                no to pogadajmy...jak sie masz...?

                mlody774 napisał:

                > Nie wygłupiaj się. Ja nie mogę doczekać się rozmowy właśnie z tobą.
          • teddy2000 ?? 15.08.10, 20:45
            Oj mlody774. Ja nie napisalam ze jestem niewierzaca. Przeczytaj
            jeszcze raz. Ja chcialam przekazac, ze to idiotyzm stawiac znak
            rownosci miedzy wierzacym i wartosciowym. Ludzie sa wartosciowi lub
            nie, bez zwzgledu na to czy wierza lub w co wierza.
            • mlody774 Re: ?? 15.08.10, 21:33
              Tak, czytałem jeszcze raz twoja opinie. A ty czytałaś?
              Masz dobra ortografie ale zostawiasz dużo do domyślania się i tak dokładnie nie
              wiadomo, jakie stanowisko zajmujesz(wierząca lub nie).
            • bogo2 Re: ?? 21.08.10, 18:39
              tak samo mysli mi sie... :)

              teddy2000 napisała: (...)

              > Ludzie sa wartosciowi lub
              > nie, bez zwzgledu na to czy wierza lub w co wierza.
    • starypierdola Troche dziwna dyskusja .... 15.08.10, 17:35
      ... bo zaklada ze znajomosc nowego jezyka, czy utozsamianie sie z
      nowym srodowiskiem, zastepuje czy eliminuje powiazania z tym
      pierwszym, orginalnym srodowiskiem.

      Ja to widze zupelnie inaczej. Dla mnie poznanie nowego jezyka czy
      kultury wzbogaca to co juz mam.

      Czyli nie trace jezyka czy powiazan z Polska jesli mieszkajac w
      kraju np. anglojezycznym naucze sie biegle nowego jezyka i poznam
      kulture tego kraju. Potrafie utozsamiac sie z nowym krajem gdy tam
      jestem, jak rowniez z Polska gdy akurat w niej jestem.

      Fakt ze wielu z tych uwazajacych sie nagle za "innistrancow" bo
      nauczyli sie obcego jezyka pisze nz tym forum po polsku jest dla
      mnie dowodem ze nie traca powiazan z PL.

      Wielokulturowy SP
      • starypierdola No ale rozumie ze .... 15.08.10, 17:37
        ... niektorzy moga miec ograniczona pojemnosc mo(u)zgu i aby nauczyc
        sie czegos nowego musza "usunac" cos starego.

        Wyrozumialy SP
        • bogo2 Re: No ale rozumie ze .... 15.08.10, 17:45
          nowego, to ty sie nie nauczyles...:)!
          ciekawe , co ci usuneli...:) ?


          starypie... napisał: (...)

          > ... niektorzy moga miec ograniczona pojemnosc mo(u)zgu i aby
          > nauczyc sie czegos nowego musza "usunac" cos starego.
          >
    • imponeross Dwujezycznosc 21.08.10, 21:29
      Trzeba wyjechac przed zakonczonym okresem dojrzewania, zeby drugi jezyk stal sie
      rownie wlasny. Potem to juz zawsze bedzie tylko jezyk obcy. Jozeph Conrad (Jozef
      Konrad Korzeniowki) do Anglii wyjechal w wieku 17 lat i pisal tylko po angielsku.
      • imponeross Re: Dwujezycznosc 21.08.10, 21:39
        imponeross napisał:

        > Trzeba wyjechac przed zakonczonym okresem dojrzewania, zeby drugi jezyk stal si
        > e
        > rownie wlasny. Potem to juz zawsze bedzie tylko jezyk obcy. Jozeph Conrad (Joze
        > f
        > Konrad Korzeniowki) do Anglii wyjechal w wieku 17 lat i pisal tylko po angielsk
        > u.

        Do Francji wyjechal w wieku 17 lat, do Anglii w wieku 21 lat.

        'Choć jest uznawany za jednego z największych stylistów w całej angielskiej
        literaturze, to do końca życia mówił po angielsku z silnym obcym ("polskim")
        akcentem. Conrad znał biegle francuski, którego używał stosując ulubiony,
        marsylijski akcent. Znał też niemiecki. Pod koniec życia nosił się z zamiarem
        powrotu do Polski, ale zbyt wiele spraw trzymało go w Anglii. Wypowiadał się o
        sprawach polskich w publicystyce. Poparł m.in. pożyczkę, rozpisaną w 1920 roku w
        USA przez rząd walczącej z bolszewikami Polski.'
        • marguyu Re: Dwujezycznosc 24.08.10, 00:27
          W jezyku francuskim (w angielskim z pewnoscia takze) istnieje
          pojecie langue maternelle , ktorego polskim odpowiednikiem
          jest jezyk ojczysty. Oba sa bardzo trafne i oba okreslaja
          jezyk kraju w ktorym sie wychowalismy od dziecka dzieki czemu
          zaasymilowalismy jezyk w sposob swiadomy i podswiadomy.
          Ktos kto wychowal sie w rodzinie dwu- lub kilkujezycznej ma wszelkie
          szanse na wladanie kilkoma jezykami oraz ich odczuwanie rownie
          sprawnie i bezproblemowo.
          Z kraju wyjechalam 25 lat temu. Polskiego nie zapomnialam z tej
          prostej przyczyny, ze jestem tlumaczem. W domu mowimy po francusku
          i^przez dlugie lata myslalam i snilam w tym jezykuco nie
          przeszkadzalo mi w bezproblemowym przejsciu na polski.

          Ciekawie zaczelo byc, gdy wyjechalismy z francuskiej strefy
          jezykowej. Pierwsze jezykowe niespodzianki spotkaly nas juz po
          miesiacu pobytu w Urugwaju. Dla ulatwienia sobie zycia
          zastepowalismy niektore francukie slowa hiszpanskimi. Potem przez
          poltora roku mieszkalismy w Polsce. Tam okazalo sie, ze w jezyku
          potocznym wiele slow zmienilo znaczenie i funkcje. To, ze maz mial z
          tym problemy nie dziwi mnie wcale, bo jest Francuzem mowiacym po
          polsku. Zaskoczylo mnie to, ze ja takze mialam tego rodzaju problemy.
          Najsmieszniej bylo w Czechach w ktorych spedzilismy ponad dwa lata.
          Oboje poslugiwalismy sie jezykiem obcym, ktory w moim przypadku
          okazal sie latwiejszy do rozszyfrowania (dzieki szczatkom wiedzy
          pozostalej ze studiow polonistycznych).
          Od dwoch miesiecy jestesmy znowu we Francji i... czesto dla
          ulatwienia sobie zycia uzywamy czeskich pojec.

          Co z tego wynika? To, ze naprawde bilangue mozna byc tylko wtedy
          gdy "wyrasta" sie w danym jezyku. Chlubnych wyjatkow jest niewiele,
          za to bardzo wybitnych, np. Tadeusz Boy-Zelenski.

          A propos akcentu. Kiedys, podczas konferencji jezykowej na naszym
          uniwersytecie mialam okazje wysluchac wykladow kwiatu polskiej
          romanistyki. Wredne bylysmy, bo zwijalysmy sie ze smiechu slyszac
          ich bardzo poprawny francuski wymawiany w sposob trudny do
          zrozumienia.
          We francuskim kazdy ma jakis akcent, bo to bardzo zroznicowany pod
          wzgledemjezykowym kraj. Jest paryski, bretonski, spiewny poludniowy,
          twardy z Alzacji i Lotaryngii, zaokraglony i bulgocacy z polnocy.
          Mieszkam na polnocy i z powodu bardzo dzwiecznego A tubylcy czesto
          podejrzewaja mnie o to, ze pochodze z... Lyonu. Bo akcent jakis tam
          mam, tyle, ze zlozylo sie na niego kilka innych, ktore pokryly
          typowo polski, doskonale tu na polnocy znany.
          • pia.ed Re: Dwujezycznosc -bilangue 27.08.10, 21:34

            Marguyu, nie nadazam za Toba ... znow jestescie we Francji?
            Chyba to etap przejsciowy przed ostatecznym wyjazdem w cieple strony?
            • marguyu Re: Dwujezycznosc -bilangue 29.08.10, 12:46
              pia,
              duzo sie zmienilo. Tak, po bkyskawicznej przeprowadzceod dwoch
              miesiecy jestesmy we Francji. Maz bardzo powaznie zachorowal, nie
              bylo innego wyjscia. O cieplych krajach mozemy zapomniec.
              Wytlumaczenie znajdziesz klikajac na Et voici w sygnaturce, a potem
              na kategorie Ensamble...
              :(
    • pan666 Re: do osób mieszkających długo za granicą 01.10.10, 15:19
      nikaraguata 14.07.10, 11:54

      .. w zaleznosci od srodowiska,od ew.kontaktu z jezykiem ojczystym
      w tzw."bruksamhälle" wystarczy 10c lat by myslec w jezyku kraju osiedlenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka