Dodaj do ulubionych

do mam dzieci z obniżonym napięciem...

16.10.04, 11:29
Opowiedzcie jak to jest u was z postępami waszych pociech. Mój mały ma teraz
skończone 6 miesięcy. Rehabilitujemy go prawie od samych urodzin. A on główki
jak nie trzymał tak nie trzyma :( Co prawda z pozycji na brzuszku ładnie
podnosi i obraca w kierunku zabawek. Obraca się na boczki i czasem na
przekręca na brzuszek. Wyciąga też rączki i ładnie chwyta. Ale nie trzyma
główki w pionie, odchyla ciągle do tyłu. I asymatria ciągle duża.
Na szczęście jest wesoły i dużo gaworzy co podtrzymuje mnie na duchu.
Ale czasem tracę wiarę w to czy on kiedykolwiek zacznie łepek trzrymać nie
mówiąc już o siadaniu...
Neurolog oceniła go na II punkty z IV możliwych, czyli nie jest chyba tak
tragicznie ( podobno tej punktacji oceny już się nie używa). Powiedziała też
że dziecko jest ruchliwe co wprawiło mnie w dość duże zdziwienie.

Jak to było/ u was? Czy tylko u nas tak powoli widać jakiekolwiek postępy?

Asia
Obserwuj wątek
    • fionna Re: do mam dzieci z obniżonym napięciem... 16.10.04, 13:37
      Nie wiem czy Cię pocieszę - obniżone napięcie jest o wiele trudniejsze do
      wyprowadzenia na prostą od podwyższonego. I na pewno długo to trwa.
      Mój młody ma już 1,5 roku, jeszcze nie chodzi, trochę próbuje wstawać (ale robi
      tzw. przeprosty, więc trzeba go pilnować).
      U mojego synka po urodzeniu nie stwierdzono złego napięcia (mimo trudnego
      porodu), potem miał trochę asymetrii. Dopiero kiedy miał 6 miesięcy neurolog
      stwierdziła u niego "nieco" obniżone napięcie - i od tej pory ćwiczymy.
      Niestety - kiedy miał 7 miesięcy miał szczepienia (te, które są w 6 tygodniu
      życia) i od tej pory jakby napięcie obniżyło mu się jeszcze bardziej.
      Oczywiście - robi postepy, ale ze względu na problemy z żołądkiem (refluks) nie
      zawsze może i ma siły ćwiczyć.
      Chcemy się zapisać na basen jak tylko wyjdziemy z zapalenia ucha - podobno
      dobrze robi takim wiotkim dzieciom.

      > Opowiedzcie jak to jest u was z postępami waszych pociech. Mój mały ma teraz
      > skończone 6 miesięcy. Rehabilitujemy go prawie od samych urodzin. A on główki
      > jak nie trzymał tak nie trzyma :( Co prawda z pozycji na brzuszku ładnie
      > podnosi i obraca w kierunku zabawek. Obraca się na boczki i czasem na
      > przekręca na brzuszek. Wyciąga też rączki i ładnie chwyta. Ale nie trzyma
      > główki w pionie, odchyla ciągle do tyłu. I asymatria ciągle duża.
      > Na szczęście jest wesoły i dużo gaworzy co podtrzymuje mnie na duchu.
      > Ale czasem tracę wiarę w to czy on kiedykolwiek zacznie łepek trzrymać nie
      > mówiąc już o siadaniu...
      > Neurolog oceniła go na II punkty z IV możliwych, czyli nie jest chyba tak
      > tragicznie ( podobno tej punktacji oceny już się nie używa). Powiedziała też
      > że dziecko jest ruchliwe co wprawiło mnie w dość duże zdziwienie.
      >
      > Jak to było/ u was? Czy tylko u nas tak powoli widać jakiekolwiek postępy?
      >
      > Asia
      • fionna Re: do mam dzieci z obniżonym napięciem... 16.10.04, 13:41
        Ważne jest, że robi postepy - dla mnie też za wolne, ale nie należy go
        porównywać z dziećmi o prawidłowym napięciu, bo można by się załamać.
        Mój synek też jest bardzo ruchliwy (porusza się na pupie po mieszkaniu), ale
        jest za słaby, żeby utrzymać pozycję wyprostowaną (jest strasznie długi i chudy
        8600/91). Jedna z naszych rehabilitantek powiedziała, że kiedy już stanie, to
        wysiłek, jaki będzie musiał włożyć w utrzymanie wyprostowanej postawy
        spowoduje, że napięcie wróci do normy.
        • fajka7 basen a wiotkosc 16.10.04, 18:28
          w naszym regionie kroluje przekonanie i to bardzo glebokie, ze basen pogarsza
          tzn. jeszcze obniza napiecie miesni, choc oczywiscie kazde dziecko nalezy
          traktowac indywidualnie i np. nam powiedziano, ze rycezrz jest juz na takim
          etapie, ze ew. basenu moglibysmy sprobowac ale bardzo ostroznie, czyli
          obserwowac czy nie ma zmian na gorsze
    • iza_luiza Re: do mam dzieci z obniżonym napięciem... 16.10.04, 16:28
      Gabi, możemy sobie ręce podać !
      U mojego synka wszystko łącznie z wiekiem dokładnie tak samo, tyle że nic nie
      chwyta, ma refluks żołądkowo-przełykowy no i wadę OUN, która podobno może
      wogóle nie mieć wpływu na jego rozwój a może mieć ogromny, taki jest przedział.
      Mnie też to nie trzymanie główki najbardziej dołuje bo nie ma mowy o dalszych
      etapach rozwoju dopóki się dzieciak nie nauczy trzymać tej głowy. Ale widzisz,
      widocznie tak to jest, nasze maluchy potrzebują więcej czasu. Pomyśl sobie co
      twój dzieciaczek umie a nie czego jeszcze nie umie :-)))
      Mój moim zdaniem wogóle jest za mało ruchliwy, nawet ma przydomek "Pan
      Dyrektor" nadany mu przez rehabilitantkę, bo ciągle taki nabzdyczony :-)))
    • fajka7 Re: do mam dzieci z obniżonym napięciem... 16.10.04, 18:36
      ja to chyba nie powinnam sie wlaczac w ten watek, bo jak juz kilka razy
      pisalam - rycerz byl najwiotszy na pomorzu swego czasu i jak zaczne podawac
      kiedy co zaczal, to nie wiem czy jestescie przygotowane na takie przedzialy
      czasowe i nie chce was podlamywac;
      powiem tylko ze byl najwiotszy ale juz nie jest, glowe kontroluje a nie
      kontrolowal, pare innych trickow tez zna, wiec generalnie nawet on robi postepy
      jakich po nim nikt sie nie spodziewal (o czym nie wiedzialam na szczescie na
      poczatku)- czyli ogolnie wiesci sa dobre, skoro on robi postepy, to wasze
      dzieci tez na pewno je zrobia i to duzo wczesniej
      trzeba tylko przestac na to czekac, ja w pewnym momencie odstawilam kalendarz,
      zeby nie liczyc uplywajacych miesiecy, bo rehabilitacja jest u nas wyjatkowo
      nieproporcjonana do biegu czasu
      za to dzis usyszalam od terapeutki ze nie nic nie moze obiecac, ale zaczyna to
      wszystko wygladac naprawde obiecujaco i zrobila tajemna mine :))
      muzyka dla moich uszu, w koncu po 4 latach nalezy mi sie chyba cos wiecej
      niz "nie wiem" :)))
    • osmag Re: do mam dzieci z obniżonym napięciem... 17.10.04, 10:47
      Może więcej trzeba popracować nad mięśniami brzuszka i dobrą koordynacją między
      obręczą barkową a miedniczną? Spojenie tych dwóch rzeczy ze sobą poprawia min.
      trakcję( bo tego nie ma dziecko). Natomiast nie ma co przywiązywać tak dużęj
      uwagi co do jednego nieprawidłowego odruchu. Pytanie jak wyglądają pozostałę?
      Jeżeli prawidłowo leży na brzuchu z dobrym podporem i potrafi wyciągnąć rączkę
      po zabawkę bez stabilizowania głowy w barkach to nie jest tak źle.
      Natomiast co do podniesienia napięcia jak dziecko się spionizuje to ja
      osobiście mam dużo wątpliwości.
    • madzik78 Re: do mam dzieci z obniżonym napięciem... 17.10.04, 11:51
      Witaj Asiu..u nas jest to samo,Mateusz ma 4,5 mca a kontrole glowy na poziomie
      noworodka,tez trzyma glowke ladnie na brzuszku i siega po zabawki,gaworzy i
      duzo sie smieje ale glowki niechce trzymac..rehabilitacja Bobath nie dala
      efektow wiec zaczynamy Vojte,pocieszam sie,ze neurolog i rehabilitantka
      stwierdzily ze wszystko da sie ladnie wyrehabilitowac,tylko kiedy?..ale jestem
      dobrej mysli i ty tez musisz byc bo napewno podniesie glowke a wtedy mam
      nadzieje pojdzie jak po masle..pozdrowienia..
      • mirelak Re: do mam dzieci z obniżonym napięciem... 18.10.04, 15:01
        Dziewczyny przede wszystkim nie zniechęcajcie się, nic wam nie da szukanie
        czegoś nowego, zmiany, ja też miałam chwile załamania i chciałam zmienić
        metodę, niestety niektóre dzieci potrzebują więcej czasu. Mój Kubuś (obecnie 16
        m-cy), zaczął podnosić główkę jak miał 8 miesięcy, potrafi sam wstać z pozycji
        siedzącej, a nie potrafi usiąść z pozycji leżącej, nie ma problemu ze staniem
        (więc teoria że jak wstanie to wszystko będzie już z górki jest dla mnie
        naciągana), ostatnio zaczął robić pierwsze postępy w raczkowaniu. Rozgadał się
        zrobił się bardziej ruchliwy, w ogóle mam wrażenie że nareszcie idzie wszystko
        ku lepszemu (rehabilitanka powiedziała, że miała tylko 5 dzieci z tak dużym
        obniżonym napięciem, więc może wypytajcie wasze rehabilitanki jak one widzą
        wasze dzieciaczki). Zdążyłam się już przekonać że u naszych dzieci nie ma na
        nic reguły, chociaż też na początku porównywałam mojego szkraba z innymi
        forumowymi dziećmi i miałam często gęsto niezłego doła, bo u mojego dziecka
        postępy były znikome w porównaniu z innymi.
        Więc nie porównujcie, ale dzielnie ćwiczcie i cierpliwie czekajcie na postępy.

        Pozdrawiam gorąco
        Mirela
    • gabi11 Re: do mam dzieci z obniżonym napięciem... 18.10.04, 14:43
      Wydaje mi się że właśnie ćwiczeniom mięśni brzucha poświęcamy nawięcej czasu.
      Są minimalne efekty np dziecko wyżej podnosi nóżki. Widać też postęp przy
      ćwiczeniach Vojty ( I faza do obrotu)- mały zaczął podnosić rączki, wyciągać je
      przed siebie a wcześniej łokcie przez cały czas leżały na podłożu.
      Tak więc nie mogę powiedzieć że postępów nie ma, ale są one tak mało widoczne...
      Z ćwiczeń vojty robimy 2- jedno już opisałam a drugie w leżeniu na brzuszku- ma
      przygotowywać do pełzania.
      Reszta to różne rozciągania, podnoszenia miednicy i " zwijania jej ", obroty
      itp.

      Teraz największym chyba problemem jest asemetria. Tu widzę bardzo marne efekty
      naszych ćwiczeń. Nie wiem już co rozbić żeby prowokować go do przekładania
      główki na lewą stronę :( A najgorzej w nocy- wtedy zawsze śpi na jedej stronie
      chyba że go przyblokuje na siłę- ale ile tak można?

      Miałam jeszcze zapytać... Jak z rozwojem psychicznym waszych pociech? Czy
      zauważacie coś niepokojącego?
    • osmag Re: do mam dzieci z obniżonym napięciem... 18.10.04, 15:42
      Podczas ćwiczeń Vojtą musisz bardzo zwracać uwagę czy popdczas ćwiczenia
      dziecko nie ucieka w asymetrię. To bardzo ważne abyś mogła nad nią zapanować a
      nie utrwalać podczas ćwiczenia.
    • mamaanitki Re: do mam dzieci z obniżonym napięciem... 24.10.04, 20:11
      Moja córeczka urodziła się w ciężkiej zamartwicy ( 3pkt APGAR) i od razu
      wiadomo było że ma wiotkość mięśni (obniżone napięcie). Rehabilitację
      zaczęliśmy jak miała 6 tygodni (po wyjściu ze szpitala do domu). Państwowo
      zlecono nam metodę Vojty, ale dowiedzieliśmy się że prywatnie przyjmuje mgr
      rehab. która czyni cuda. Ona odradziła nam metodę Vojty z uwagi na to iż mała
      była bardzo ruchliwa (rączki i nóżki), więc jej zdaniem nie trzeba tworzyć
      nowych zastępczych połączeń nerwowych tylko wzmocnić mięśnie. Dodam że
      większość lekarzy nie dawała szans że małą będzie chodzić dobrze, niektórzy
      nawet mówili że może nie siedzieć. Zaczęliśmy chodzić na specjalne masaże,
      łóżko magnet. i lampę bioptron. Mała zaczęła podnosić główkę jak miała 4,5
      mies. (od razu trzymała ją dobrze sztywo, ale z leżenia na pleckach jeszcze
      wtedy nie). Wtedy zmniejszyliśmy liczbę reh. z 6 tygodniowo do 3-4. Około 6
      miesiąca mała zaczęła powoli próbować siadać,( także podnosić główkę przy
      trzymaniu ją za rączki), ale tylko z boczku lub brzuszka. Z plecków nie.
      Zmiejszyliśmy liczbę reh. do 1 tyg. Jak miała 7,5-8 mies. już dość dobrze
      siedziała, ale nadal nie siadała z plecków. Nadal chodziliśmy raz w tyg.
      Skończyliśmy regularną reh. ok 11 mies. Z plecków zaczęła siadać koło 10,5
      mies. Raczkować jak miała 11,5 mies. Kilka dni póżniej zaczęła chodzić za
      rączki. Wstawać przy meblach zaczęła jak miała 13,5 mies. Wcześniej trzeba ją
      było postawić. Chodzić zaczęłą jak miała 14,5 mies (ur.1.06 zaczęła chodzić
      15.08) I to od razu dobrze nie miała tego etapu kaczuszki. Dzisiaj ma 17 mies.
      Biega jak szalona, ma bardzo sprawne rączki, nóżki zresztą też. Więc jest
      przykładem że nawet dzieci którym nie daje się większych szans mogą się
      rozwijać prawidłowo (inne rzeczy były po czasie, ale chodzenie zaczęła w
      terminie obowiązującym nawet zdrowe dzieci)
      Aha, u nas problemem było też to że mała nie chce jeść i wolno przybierała na
      wadze, a co za tym idzie mięśnie też wolniej się rozwijały, niż u innych dzici
      tak samo rehabilitowanych. Mała teraz waży niecałe 9 kg , więc niewiele. Ale
      już się nie martwię. I to cała nasza historia. Mam nadzieję że trochę pomogłam
      i pocieszyłam. Pozdrawiamy Kasia i Anitka
      • iza_luiza Re: do mam dzieci z obniżonym napięciem... 24.10.04, 23:10
        Kasiu, a mnie zainteresowały te masaże, łóżko magnet. i lampa.
        Napisz coś więcej pls !!!
        Ja szukam jakiegoś masażysty dla mojego synka, bo on ma duży problem z
        napięciem rączek, są tak przykurczone i zaciśnięte że nawet z łapaniem i
        trzymaniem zabawek sobie nie radzi a ma już 7 miesięcy :-((( Nic nie bierze do
        rączek, nie przekłada, nie łączy rąk.
        A to łózko i lampa co dają ?
        I skąd jesteście ?
        • mamaanitki Re: do mam dzieci z obniżonym napięciem... 26.10.04, 21:10
          Izo_luizo, jesteśmy z Białegostoku i jest tutaj rehabilitantka, która jako
          jedna z nielicznych w Polsce ma pokończone kursy i może pracować z bardzo nawet
          malutkimi dziećmi (noworodkami nawet). Wiem, że są jeszcze w Polsce takie
          gabinety, jak chcesz mogę się dowiedzieć u niej może kogoś poleci bliżej
          Twojego miejsca zamieszkania. Lampa bioptron, to lampa Zeptera, może słyszałaś?
          Oddziaływuje na wszystkie praktycznie organy, pomaga w reh. ale także w
          leczeniu (np. zapaleniu uszu, katarze,ale i też w powaqżniejszych). Łóżko
          magnetyczne wytwarza pole i poprawia ukrwienie całego ciała, o resztę mogę się
          dowiedzieć, żeby bardziej fachowo Ci odpowiedzieć. Jeśli masz pytania odezwij
          się na cat74@poczta.onet.pl.
          Pozdrawiam Kasia
    • martamaria10 Re: do mam dzieci z obniżonym napięciem... 26.10.04, 16:22
      Moja córeczka dopiero w wieku 10 mies. rozpoczęła rehabilitację (wcześniej nie
      rozpoznano obniżonego napięcia ani asymetrii). Nie potrafiła nic, tzn. tylko
      leżała i brała zabawki, ale tylko te, których dosięgła. Najpierw stosowałam
      metodę Vojty, później Bobatha. Na początku wydawało mi się, że to nic nie
      pomaga, że nigdy nie podniesie głowy, sama nie usiądzie itp. Oczywiście, od
      razu pojawiły się wątpliwości co do słuszności zmiany metody i kompetencji
      rehabilitanki. O przerażeniu, bezradności i łzach na tym forum nie będę pisać,
      bo kazda z nas to zna. W końcu Ola zaczęła robić postępy, ale skokowo. Przez
      miesiąc nic, aż tu nagle Ola sama siada. Kilka dni temu skończyła 15 mies. i
      potrafi... prawie wszystko. Jeszcze tylko sama nie chodzi, ale, jak orzekła
      terapeutka, wynika to ze strachu, a nie braku umiejętności. Psychicznie rozwija
      się znakomicie, jest na poziomie przeciętnych dzieci, jakkolwiek USG mózgu
      wykazuje zmiany i odchylenia. Neurolog mnie uspokaja, że to nie ma żadnego
      wpływu na rozwój psychiczny i fizyczny, a mnie nie pozostaje nic innego, jak
      tylko mu wierzyć. Mam nadzieję, że podobnie będzie w przypadku Twojego szkraba,
      pzdr Marta i Ola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka