23.09.04, 12:17
Cześć wszystkim, richelieu dzięki za linka. W sumie nie poszukiwałam takiego
foruma na gazecie :))), a tu proszę, niespodzianka.

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • r.richelieu Re: Witam 23.09.04, 23:50
      O, dzieńdobrywieczór
      linka? z F praca, no tak..

      magister socjologii młoda i zdolna, no, mocna siła w tych progach choć latają
      tu takie orły socjologiczne, że ho ho. Kiedy przylecą to mi łeb obskubią za
      reklamę ;)

      Jak Ci na tym stażu w ngo? hm, nawet nie wiedziałam, że organizuje, ba,
      sądziłam, że jest zbiornicą dla organizacji pozarządowych, o szkoleniach można
      się dowiedzieć na przykład
      a`propos szkoleń. Też mnie dręczy problem podyplomówek. Choć przeważająca
      większość jest do kitu, zwłaszcza zarządzaniowych, ekonomicznych, to jednak
      niewiarygodnie podnoszą szansę na rynku. widzę po moich znajomych, którzy
      skończyli takie podyplomówki, które dały wiedzę z 2 książek na krzyż, a od razu
      inne podejście do nich. Idioci nie pracodawcy, ale cóż, to oni zatrudniają nas,
      a nie my ich.

      Jeśli się kompletnie nie ma pieniędzy to się czyta podręczniki i pisma branżowe
      z branży nas interesującej. Jeśli w cv umieścimy wzmiankę o znajomości czegoś
      tam, a pracodawca nas z tego czegoś tam spyta czy nawet przewałkuje to będzie z
      pewnością mile zaskoczony, że niby bez papieru, a jednak umie. Sam dla siebie
      się uczył i sam dla siebie czyta gazety. Choć niestety podyplomówka, nawet
      mniej dająca, lepiej wygląda.
      • jachtera Re: Witam 24.09.04, 12:42
        hej

        ja się już nabijam, że zostałam wykształcona na reprezentatywną żonę dla
        inteligenta - taką, co to z nią można o życiu, o polityce porozmawiać, o
        filozofii, kultury i sztuki nawet trochę liznęła, trochę madrych książek ma na
        półce i wie o czym są :)))
        A tak powaznie - być w organizacji pozarządowej to fajna sprawa. Przede
        wszystkim ciekawi ludzie, ciekawe pomysły. No, ale żeby z tego żyć, to już
        trzeba coś znaczyć, a ja na razie zaczynam. Zobaczymy.
        Co do tych podyplomówek masz świętą rację, te studia są śmiechu warte, na
        podyplomowch humanistycznych 7/8 materiału to nic nowego w porównaniu ze
        studiami, trzeba wydac mnóstwo pieniędzy, ale jednak papier jest papier ;//.
        Największy mój problem to chyba to, że sama nie mogę się zdecydować, taka
        jestem jakaś nieukierunkowana. No i padam przy wymaganiu "biegły angielski" :(
        A co Ty robisz, jeśli wolno spytać?
        pozdrawiam
        • r.richelieu Re: Witam 24.09.04, 21:19
          uu, nazywam podobne panny strasznie wulgarnie, co to stają się broszkami w
          klapie swojego męża i czują, że to jest ich miejsce na ziemi. Ja jako żona dla
          inteligenta? Hm, noe nie wiem, bo mi się z kolei wydaje, że w kwestiach
          kulturowo-sztukowej mam ogromne braki, choć parę lat temu wydawało mi się, że
          żadnyc braków nie mam. Zaś odnośnie polityki, której nie rozumiem zbyt dobrze,
          zbyt silnie ulegam opinii osób, które postawiłam sobie na świeczniku. Na
          przykład komentarz Turskiego skłonna jestem przełknąć bez rozgryzania i to
          błąd. Dobrze przynajmniej, że wybieram na auturytet osoby powściągliwe i
          neikontrowersyjne. Co by było gdybym była młodsza i stwierdziła, że Putin na
          przykład, ten dopiero ma silną rękę.

          ngo. ma stronę w necie, mnóstwo ogłoszeń, lwia częśc dotycząca Warszawy, grr.
          Mnie właśnie zabija fakt, że to głównie centralne urzędy i organizacje mogą
          sobie pozwolić na praktykantów, stażystów itp. Wolałabym jednak cokolwiek
          zarabiać, bo czas to pieniądz. Jestem już za stara ;) na wolontariaty
          ostatnio ewidentnie wkurzył mnie jeden z oddziałów gus. Jako, że mnie
          interesuje sytuacja rynkowa więc wszędzie wysyłam cv aby po pierwsze znać się
          na rodzajach rekrutacji bez studiów podyplomowych, hehe, a po drugie.. no cóż,
          nie obraziłabym się za pracę. Mam dość dużo wolnego czasu a tłumaczenia mnie
          nużą. No i szukał gus referenta gdzie wymagano wykszt. min. średniego,
          znajomości podstaw statystyki, obsługi komp i doświadczenia w administracji
          publicznej. Więc spełniwszy wymagania, po odczekaniu standardowych 2 tygodni
          idę. Że chciałabym się, szanowne panie, blala, dowiedzieć, jakie kwalifikacje
          miała osoba zatrudniona. A co! I powiedziano mi, że to tajne. Że dane osobowe i
          tak dalej. Głupca ze mnie robią i wielka szkoda, że to było jakiś czas temu bo
          od paru dni rekrutacja do USC musi być jawna. I to mnei cieszy. Nie żeby mnie
          praca urzędnika pociągała, ale nienawidzę sk..yństwa. Zastanawia mnie praca
          reportera. Socjolog przecież jest idealnym wprost kandydatem do zajmowania się
          problematyką społeczną. Tylko zawsze w takich chwilach przychodzi mi na myśl
          Jaworowicz i ten rozentuzjazmowany tłum wokół niej i sytuację widzianą tylko z
          jednej strony.

          biegły angielski, e, biegły to znaczy CPE i równoważność, a ilu ma taką
          znajomość. Pracodawcy też często wypisują głupoty, co własnojęzycznie
          sprawdziłam. Mówią, że chcą ang biegły, więc piszę, że mam biegły (a nie mam
          CPE) i czasem idę na rozmowę, gdzie okazuje się, że podstawowa komuniikacja,
          parę wyrażeń handlowych załatwia sprawę, coś jak hm intermediate. Bardzo często
          biegłym angielskim określany jest poziom FCE, co jest śmieszne tym bardziej, że
          rekrutujący nie zdaje sobie sprawy, że FCE to jednak nie jest biegłość. A widać
          bo błędach jakie robi pytając nas. Tak więc ta biegłość jest różnie
          interpretowana, sami aplikujący też strasznie zawyżają swoje umeijętności
          językowe i w gruncie rzeczy jest bałagan.


          Niezdecydowanie, oo, strzał w 10. Dodałabym jeszcze brak informacji. Niby net
          jest, otwarcie na świat i tak dalej, ale może to nadmiar informacji o różnej
          wartości sprawia, że trudno się decydować. No i.. decyzje nie są nieodwołalne.
          Ogromna większość przynajmniej. Kwestia pracy to właśnie zupełna dowolność.
          Dziennikarze wypisują o planowaniu ścieżki kariery, skrupulatnym bardzo, tylko
          w tej ścieżce nijak się bezrobocie nie mieści, ani nietypowe zainteresowania.

          Ja? Hm, zastanawiam się też, choć nie wiem na ile to jest możliwe, nad byciem
          pomocnikiem bufetowej ;) w knajpie dzielnicy, którą chcę badać. Nigdy nie byłam
          kelnerką ani barmanką, ale chodzi mi o dotarcie do społeczności, do których
          wejść nijak nie można. A ja chcę wejść wlaśnie. Inną drogą było by
          dziennikarstwo, ludzie zwykle lubią dziennikarzy, jakiś bożek jest w
          słowie "media", który zgina kolana i bogatego i lumpa. Tyle, że bufetowej się
          zwierzają, jak gość jest wstawiony to wszystko wyśpiewa, łącznie z tym jakie
          stosunki panują między nim a jego sąsiadką.
          hm, nie odpowiedziałam co robię. Wieczny student jestem, to chyba najlepsze
          określenie, a mam lat.. no, właśnie skończyły mi się zniżki na pociągi
          • r.richelieu Re: Witam 24.09.04, 21:28
            a, i jeszcze, moja przygoda z socjologią trwała tylko 3 lata i w najbliższym
            czasie nie przewiduję SUM z socjologii. Nie jest mi potrzebne. Kiedyś tam być
            może, teraz raczej się technicyzuję kosztem ukulturalniania, bo socjologia w
            kwestii obycia humanistycznego bardzo dużo daje, jeśli podejść do niej z
            dociekliwością.

            Mówiłaś o niezdecydowaniu. Jakie były Twoje ulubione przedmioty na stud.?
            • r.richelieu Re: Witam 29.03.06, 18:04
              .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka