Dodaj do ulubionych

Dawne dobre czasy...

03.02.04, 01:07
Fragmenty notatnikow sluzbowych funkcjonariuszy M.O.:

Zwłoki wisiały dobrze wyeksponowane, wkomponowane we framugę drzwi.

Dochodzenie było utrudnione, bo świnia została zjedzona.

Podejrzany zrobił dużą i małą potrzebę wewnątrz spodni celem uniknięcia
odpowiedzialności.

Odstąpiłem od czynności, ponieważ para wymagała pomocy medyczno -seksualnej.

Pokropek nie odniósł skutku, denat nadal był martwy.

Na drodze leżał martwy pies, a obok niego prawdopodobnie jego właściciel ,
też denat.

W trakcie interwencji zostałem uderzony miękkim gównem.

Przy nietrzeźwej znaleziono trzeźwe niemowlę.

Po oględzinach stwierdzono, że worek był pusty, ponieważ był dziurawy.

Poszkodowana została kopnięta w siedzącą część ciała.

Podejrzany nie przyznaje się do winy z powodów osobistych i
światopoglądowych.

Poszkodowany został odwieziony do szpitala celem umieszczenia w tamtejszym
zakładzie pogrzebowym.

W gwałcie brały udział gromnica wraz z butelką.

Na mojej głowie zbezczeszczono orła z koroną.

Podkreślam ponownie, że patrol pieszy nie jest w stanie w żaden sposób
skutecznie ująć i zatrzymać uciekającego samochodu.

Ukrywał się w śmietniku, przez co cuchnął tak intensywnie, że pies służbowy
się skrzywił.

Patrolując ulicę zauważyłem spokój.

Właściciel bił konia aż do zdechnięcia.

Na miejscu zdarzenia spotkałem trzech denatów, z których dwoje dawało oznaki
życia w postaci przekleństw, a trzeci był całkiem nieżywy.

W lesie zastaliśmy drzewa, krzaki oraz towary niewiadomego pochodzenia.

Był to pies marki wilczur.

Rozpytywany nie widział poszkodowanej, ani niczego, bo był niewidomy.

Podejrzany bił swoją żonę, z którą miał pięcioro dzieci za pomocą sznurka.
Na tylnym siedzeniu siedzial mezczyzna, ktory mial opuszczone spodnie i
cale juwenalia na wierzchu.

Lezeli nad Wisla i on dotykal ja w srodku odcinka miedzy kolanami i brzuchem.

Ruchem reki emitowal przyrodzenie.

Z krzakow dochodzily odglosy odbywanego stosunku pozamalzenskiego.

W czasie pochodu pierwszomajowego rzucal spojrzenia antypanstwowe.

Przelecialem mu po plecach i rozladowalem z 5 kg flakow.

W rowie lezaly zwloki mezczyzny - prawdopodobnie trup.

Jedna kura leb urwany - nie zyje, druga kura leb urwany - nie zyje,
trzecia kura chodzi - pelnosprawna (z ogledzin kurnika).

Odledziny przeprowadzono w swietle naturalnym, dziennym, temperatura -
5st.C, padajaca mzawka, gesta mgla, widocznosc dobra.

Tego dnia pelnilem sluzbe patrolowa razem z sierzantem, w pewnym momencie,
przechodzac obok parkingu niestrzezonego, zauwazylismy czterech podejrzanych
osobnikow, ze krecili sie obok samochodu. Gdy podeszlismy blizej,
powiedzieli do nas spierdalajcie, co tez niezwlocznie uczynilismy.

Zatrzymanie tych mezczyzn polegalo na szarpaniu i kopaniu nas po nogach.

Mezczyzna ten wlozyl reke pod koldre i usilowal pocalowac pokrzywdzona.

A.B. zachowywal sie arogancko plujac na dowodce radiowozu.

Jak wyjasnilem szwagrowi obrzucany przez niego obelgami, ze sygnet nie jest
stracony i najdalej nastepnego dnia wydale go.

W miejscu zamieszkania posiada dobra opinie poniewaz nie utrzymuje kontaktow z
miejscowa ludnoscia i jest malo znany.

H.W. od dawna nigdzie nie pracuje, ale prowadzi pasozytniczy tryb zycia.

W trakcie doprowadzania do radiowozu wyjal czlonka i na oczach licznie
zgromadzonych pracownikow i interesantow w pomieszczeniach sluzbowych ZUS
oddal mocz.

Ustalono, ze J.N. byla w 9 miesiacu ciazy ktora dla zgody przesuwala lodowke
babci po remoncie przeprowadzonym dla zgody. Na zaistniale zdarzenie wszedl
maz R.N. Widzac awanture, jak tez zone ktorej to zaczela odchodzic woda, w
obawie przed porodem odepchnal od drzwi ob. K.A. jak tez jej corke W.U. ktore
to upadly w swoim pokoju.

Widzialam jak lezala na podlodze nago t.j. bez odziezy.

W okolicy zwlok nie znaleziono zadnych przedmiotow, ktore mogly posluzyc do
naglej smierci.

Oskarzony rznal na mnie ubranie. Sukienki nie porznal gdyz zdazylam sie
rozebrac.

Zauwazylem dwoch mezczyzn w wieku roznym.

.. poniewaz nikogo nie bylo w poblizu poza dwoma funkcjonariuszami MO
zabralem ten sweter.

Ostatnio, tj. 8 br. miesiaca bylo wlamanie w nocy do mieszkania szkodzac szyby
i wylaczajac co chwiIa swiatlo. (..) Napastnik wlazl oknem i zaczynajac gwalt,
zamaskowual sie i nie bylo widac kto to mogl byc. Domyslam sie ze to bylo
napuszczenie C. Stefanii co nosi moj plaszcz i miedzy innymi inne ubranie.

.. gdy sie zwracalem do wspollokatorki Janiny K. to mi powiedziala, ze
kartofle wsadzila w dupe, lecz na skutek interwencji MO kartofle zwrocila.

Uderzyl mnie w prawy barek.

Lapowki w postaci pieniedzy przyjmowal do prawej kieszeni spodni mundurowych.

.. i wspolnie z psem sluzbowym zaraz podjelismy poscig za uciekajacym
osobnikiem.

Na tylnym siedzeniu samochodu nr... siedzial n/n mezczyzna. Mial spodnie
opuszczone do kolan i juwenalia na wierzchu.

W czasie jazdy patrolowej zauwazylem dwoch mezczyzn bijacych sie na jezdni i
trzeciego lezacego obok. Ta sprawa wydala sie wiec mi podejrzana.

Ob. K. zostal przez nas zatrzymany w lazience, gdzie wpadl rozpedem wrzucajac
dowod rzeczowy bezposrednio w rure kanalizacyjna.

.. chec wypicia wodki wynikala z choroby mojego kolegi po wczesniejszym
pijanstwie.

Tesciowa zakradala pensje miesieczna i rozlaczyla nas dajac kochankowi nasze
przyrzady kuchenne, a mezowi dawala zatruty alkochol chcac go pozbawic zycia:

Na osiedlu Niedzwiadek powinna byc stala i czesta kontrol MO, bo dzieja sie
tam niestworzone rzeczy a chuliganstwo sie sadzi i dalej rozwydrza.

.. utrzymuje kontakt wylacznie z elementem zarazonym wenerycznie.

Powradcmiony przez skIepowa o wlamaniu udalem sie od razu na miejsce. Przed
sklepem na rozsypanym popiele stwierdzilem slady. Nie mozna bylo rozpoznac czy
sa to slady czlowieka czy kota. Musialy to jednak byc slady kota, gdyz po
wejsciu do sklepu zauwazylem wewnatrz siedzaceco kota, ktory sie roznie bawil,
a na moje wejscie nie zareagowal. W sklepie pelno bylo wydzielin od kota. Nic
z towwaru nie brakowalo tylko byly na podlodze rozsypane papierosy. Na pewno
papierosy te kot wzial sobie do bawienia. Dlatego stwierdzilem, ze wlamanie
nie mialo miejsca, a tylko kot w sklepie rozrabial i sklepowa niepotrzebnie
zlozyla doniesienie.

.. nie mogla sie uczyc, bo bez przerwy odbywaly sie chulanka, pijanstwo i
swawole.

zona wykonywala prace w domu skladanie dlugopisow, klejenie puderniczek, to
ja zonie pomagalem bo ja jestem bardzo zdolny i nie chwalac sie mam
doskonala pamiec.

On dotykal ja na wersalce w polowie odcinka pomiedzy kolanami a brzuchem.

W domu opieki spolecznej sa ludzie potrzebujacy. Ja wiem jak sie sprawa
przedstawia na tym odcinku bo lubie czytac "Zdrowie", "Sluzbe Zdrowia",
"Nowa Wies" i wiele innych pism.

Po przybyciu na miejsce zastalem cudzoziemcow: Palestynczyk, Irak i ob.
Niemiec.

Mial czlonka wyjetego, ktorego emitowal za kioskiem w dloni.

.. a na ciele byly widoczne slady ukaszen przez czarnego psa.

Awanturnik siedzial spokojnie na lozku. Kiedy zazadalem okazania dowodu
osobistego zaczal wymachiwac do mnie rekami i jednoczesnie rekami zapieral sie
o meble.

.. ma opinie negatywna z powodu sklonnosci do naduzywania alkoholu i nocowania
obywateli WNP.

Wledlug rozeznania jest zdrowy i calymi dniami walesa sie z elementem
przestepczym i nie pracuje. Ostatnio kombinuje z chorobami na nogi, wrzody
i pluca.

W. nie bylo, do pojechal na zebranie swiadkow jechowych, nie wiadomo w jakim
celu.

Oskarzony ze swiadkiem J. uzgadnial zakres wykonania robot hydraulicznych, co
w efekcie doprowadzilo do dlugotrwalego pijanstwa trwajacego co najmniej
przez: caly dzien 9.I.

.. i ublizal nam slowami jak "Kurwa, kurwa mac", a nawet "Kurwa w dupe jebana,
kurwa w morde jebana, alfonsie" i dodaje, ze tez "huju odpierdol sie".

Ja to jakbym i chcial bic zone to nie mialem kiedy. Ona ciagle w rozjazdach
Obserwuj wątek
    • ormond Re: Dawne dobre czasy... (cd) 03.02.04, 01:12
      uprawiala turystyke europejska Wlochy, Turcja, skory, sukienki.

      Taki wyrok, moge zalozyc, byl normalny w czasie komunistycznym, ale na dzien
      dzisiejszy obraza Majestat Prawa Rzeczpospolitej Polski.

      Zrobil ze mnie biala niewolnice zmuszona w pokorze uslugiwac panu mezowi,
      a niejednokrotnie pic z nim alkohol bez pozywienia, co zawsze na drugi dzien
      odchoruje.

      Pan docent powiedzial, ze zona pana doktora to laboratoryjna kurwa. Wobec tego
      pan doktor uderzyl pana docenta i powiedzial, zeby pan docent w pracy zajmowal
      sie czyms innym.

      W rozmowie z w/wym. dowiedzielismy sie ze wynikla wspolna awantura miedzy tymi
      osobnikami, ktorzy byli w stanie nietrzezwym. Powody awantury trudno bylo
      ustalic, bo obie strony mialy racje.,

      .. mam 4 letnie dziecko i reumatyzm, a wszystko na skutek tej wilgoci.

      W miejscu swojego zatrudnienia ma opinie negatywna, poniewaz ma narzeczonego
      Murzyna, z ktorym sie codziennie spotyka.

      Razem ze mna dowodca warty prowadzil obserwacje z ukrycia. Do przejscia na
      posterunku nr 2 od. S.O. zblizala sie w podejrzanym rozkroku. Po zatrzymaniu
      w czasie transportu na wartownie glowuna ob. S.O. dodrowolnie wyjela ukryta
      w reformach pompe paliwowa.

      Po wejsciu do magazynu zobaczylam lezaca obok biurka na podlodze noge naszej
      pracownicy fizycznej G.T., a obok na podlodze lezacego ubranego tylko w
      spodnie niezapiete naszego pracownika fizycznego J.L.

      Wynikiem kontaktu wladzy z obywatelem bylo 17 dni zwolnienia lekarskiego.

      .. cichaczem popsul mi opinie w miejscu pracy.

      .. a co do szczeki to jak zaczela sie wydzierac, a buzie ma od ucha do ucha
      to szczeka jej wypadla i sama pekla.

      Od.gotowania i obowiazkow mieszkaniowych zona sie uchyla.

      Ona mysli, ze jej jako emerytce politycznej wszystko wolno.

      Mam dziecko w wieku wychowawczym.

      Osobnik mimo mojego upomnienia zachowywal sie agresywnie. Wodec powyzszego
      uderzylem go kilka razy palka sluzbowa, wiec do radiowozu wsiadl chetnie.

      Sasiad G. urzadza sceny bandyckie pod moimi oknami wrzeszczac zwierzecym
      glosem pozoruje napad. Nadmieniam, ze G. chodzi po mieszkaniu w ciezkich
      drewniakach, co jest sprzeczne z wszelkimi zasadami. Dzielnicowy polecil mu
      chodzic w bamboszach, ale on nie podporzadkowal sie i nadal zakloca spokoj o
      roznych porach.

      W polowie drogi do Warszawy usiadlam na muszli w ubikacji. Po chwili
      dosiadla sie do mnie mloda osoba, tak ze siedzialysmy we dwie osoby na jednej
      muszli.

      Przybylem do smietnika, aby sprzatnac zanieczystosci.

      W dniu 15 lipca zona do mieszkania na noc sprowadzila osodnika o imieniu Jozef
      w stanie nietrzezwym, ktory tej nocy spal z moja zona. Kiedy po przyjsciu do
      mieszkania zauwazylem Jozefa i zapytalem zony co to za czlowiek powiedziala,
      ze to nasz kreuny i od tej pory Jozef zamieszkal z nami na stale.

      W rozmowie z zatrzymanym stwierdzilem jedynie starganie materialu w kroczu,
      ktore wedlug oswiadczenia bylo wynikiem bojki.

      Potrafila mi bezczelnie powiedziec, ze ja sie dobieram do corki w celu
      seksualnym.
      Jak trzeda byc wyrafinowanym i miec gest zeby tak bezczelnie mnie oczerniac.

      Dane personalne ustalilem na podstawie ustnej.

      Uprzejmie prosze prokurature o pomoc i wskazanie mi drogi ratunku przed
      awanturnictwem w zachowaniu sie mojej zony Jadwigi G. z domu C. ktora z dnia
      na dzien staje sie ordynarniejsza w duzi i predka w rekoczynach. Pracowalem
      jako murarz i dodatkowo jako malarz, zeoy wiecej zarobic. Ale i tym wiele lask
      od zony nie zdobylem. Mialem zone przy.wyplacie dalej zylem w celibacie, bo
      zona chora udawala i ciagle z dziecmi spala. Ozieci bardzo kochalem, wiec
      rozwodu nie zadalem, choc zycie u zony za parobka mialem. Sklocila mnie z
      rodzina, by gorsza byc gadzina. Po pracy sprzatalem, gotowalem bo w domu puste
      garnki mialem. Zona nie gotowalabo odchudzac sie chciala, dzieci od
      gotowanego odzwyczajala, tylko by im szynke dawala. Odstawila mnie od siebie
      calkowicie przez co ciezkie mialem zycie, ale pieniedzy ode mnie ciagle
      wolala, choc mi jesc nie dawala.

      Nie mozna bylo zatrzymanego dokladnie rozpytac, bo byl bardzo pijany i tylko
      belkotal i charczal odbytnica.

      Wedlug mojej odserwacji nie byl pijany tylko napity.

      Wierze w wysoki organ Generalnej Prokuratury, ktory sprawi, ze karzaca reka
      sprawiedliwosci dosiegnie te dande zlodziei.

      Swiadek jako dlugoletni funkcjonariusz w czasie wykonywania obowiazkow
      sluzbowych ma szczegolnie wyostrzone postrzeganie wzrokowe i sluchowe.

      Kiedy maz w swym widzie pijackim chce mnie bic to tule to dziecie 4-letnie do
      swego lona niczym tarcza oslaniajac sie od zadawania razow reka zabestwionego
      pijaka, a czasem i czyms ciezszym.

      Swiadek nie mogl widziec zebym kradl kury z kurnika jak siedzial na strychu,
      bo okno od strychu zaslaniaja mu drzewa. Te drzewa wycial przed sprawa w
      sadzie, zeby nie dac mnie sie zlapac na strasznym swoim klamstwie.

      Wlspoloskarzony przekonywal mnie, ze sprawa zostanie umorzona, bo z Kowalskim
      sie pogodzil, a proces odbedzie sie tylko dla formalnosci. Przyznaje ze
      wstydem, ze i mi sie udzielil ten optymizm, czego dzis po wyroku bardzo
      serdecznie zaluje.

      Moj syn 11 letni powiedzial, ze tata kopnal go tak, ze az go uderzyl w zoladek
      gdyz wczesniej w czasie tej akcji ten sam syn hustal sie na hustawce, a moj
      maz powiedzial, ze go na tej hustawce powiesi i wyrazal sie i bluzgal przy
      dziecku.

      Zona jak ja mocniej podpytalem wypierala sie Kowalskiego, a juz najbardziej
      wycieczki z nim do lasu kolo Nieporetu.

      W zwiazku z osadzeniem mnie przez oskarzonego o utrzymywanie intymnych,
      kontaktow z jego zona skladam wylacznie do wiedzy Sadu oswiadczenie w swerze
      czysto biologicznej dotyczacej mojego zdrowia. Otoz jest to akt zlosliwosci ze
      strony oskarzonego, gdyz w spusciznie genetycznej po moich przodkach
      otrzymalem
      przerost gruczolu krokowego (t.j. prostata) chorobe powodujaca niemoc plciowa,
      co dotknela rowniez i mnie przed ponad dwoma laty.

      Protokol ogledzin kurnika: jedna kura biala, leb urwany - nie zyje, druga kura
      pstra, leb urwany - nie zyje, trzecia kura chodzi - sprawna.

      Z rozpytania sasiadow wynika, ze podejrzany zakopal poszlake w ogrodku.

      W mieszkaniu urzadzil meline pijacko-zlodziejsko-pasersko-prostytucka.

      Lokatorzy skladali skargi, ze W. wypija mIeko z butelek przed drzwiami, ktore
      napelnia swoim moczem.

      ... zniszczyla mnie swiadom!e stylowy tapczan-wersalke, lamiac w nim rame
      przez skakanie po nim sama i we dwie osoby, a tapicer tapczan ten sprzedal
      wiedzac, ze Julia S. ma zaburzenia psychiczne.

      Stwierdzam, ze w wyniku znajomosci z nia zauwazalne jest w jej zyciu,
      partnerskim zboczenie seksualne przewaznie w sobote.

      Na postoju taxi zauwazylem 2 mezczyzn. Prawdopododnie oczekiwali na taksowke.

      Do domu sprowadza element z ktorym wyprawia gieorgie.

      Dziecko w/wym. ma cechy orientalne, gdyz jest dzieckiem prostytutki i Araba.

      Bylem wczoraj u lekarza na kregoslup a ona zapisala ml biseptol i calcypiryne.

      Grzesielk cos zam krzyczal, ale o co dokladnie szlo tego dokladnie nie wiem, bo
      slyszalem tylko jak krzyczal cos w sensie "kurwy, skurwysyny" itp.

      Oskarzony do wybitej szyby sklepowej podszedl wylacznie z wlasnej ciekawosci,
      towar z wystawy zabral bezwiednie, gdyz sie zdenerwowal. Ucieczka oskarzoneo
      na widok funkcjonariuszy policji wynikla stad, ze bedac w przeszlosci
      czterokrotnie karany bal sie bezpodstawnego posadzenia o dokonanie wlamania.
      Z tych wzgledow dzialanie oskarzonego nie nosi cech przestepstwa, a jest
      jedynie nader dla niego nieprzyjemnym zbiegiem okolicznosci.

      Maz nie chcial zeby wynikla jakas awantura i zwrocil sie do Grzegorza z prosba
      zeby sie odpierdoIil.

      Wysoki sadzie, nie twierdze, ze jestem bez winy bo niepowinienem tam isc do
      tego sklepu, ale co ja moglem poradzic majac 3.17 promila alkoholu we krwi
      A jezeli policja znalazla jakies lomy to ja jestem przekonany, ze w takim
      stanie w jakim sie znajdowalem (3,17/w) to nawet jezeli ten lom wazylby
      choc tylko 2 kg to b
      • ormond Re: Dawne dobre czasy... (cd) 03.02.04, 01:20
        by mnie przewrocil nie mowiac o rozrywaniu klodek.

        W/wym. stwierdzil, ze w dniu dzisiejszym ok. 13 wrocil na Prage do swojego
        domu. Przed blokiem spotkal swoiego psa. Wzial psa ze soba i poszli na Bazar
        Rozyckiego na piwo.

        W.M. zlosliwie stuka do muszli klozetowej w jej najglosniejszym miejscu.

        Oskarzony wyrazil skruche na przewodzie, ale po sprawwie zaczal od nowa robic
        to samo.

        Odwoluje swoje przyznanie sie, bo na komendzie sledczy mnie sugesterowal.

        W czasie gdy tu jeszcze mieszkala lezala pijana na podworzu z ob.K.
        niezyjacym.juz od 2 lat.

        Ob. S. jest zagrozona rozcieciem nozem.

        Obywatel wyzywal pokrzywdzonego wulgarnie slowami "cos ty zrobil".

        Zatrzymani szli i glosno spiewali "Padaja deszcze, bija grady, a za
        nami ida skurwysyny draby". A za w/wym. szlismy my t.j. ja i plut. K.
        Rano denat pojechal do pracy w hucie. Po pracy wrócil pijany, pobil zone
        taboretem
        i zaraz poszedl spac. Nazajutrz zona denata zglosila na posterunku, ze denat
        nie zyje.

        Elzbieta T. powiedziala mi ustnie, ze maz czesto ja bije, lecz gdyby nawet ja
        zabil, to i tak nie pójdzie na niego
        ze skarga na policje.

        Na miejscu wypadku ustalilem, ze ofiara potracenia przez samochód jest
        Agnieszka D., córka Stanislawa,
        lat 9, zamieszkala w Lutczy, panna, bez zawodu i bez przynaleznosci partyjnej
        (...).
        Sprawcy wypadku oraz ofierze - Agnieszce D, lat 9 pobrano krew do badan na
        zawartosc alkoholu.

        Był to pies marki wilczur.

        W czasie interwencji lecialy na nas wyzwiska w postaci chujow i skurwysynow.

        Poszkodowany doznal wybicia zebow w postaci sztucznej szczeki.

        Podkomendny twierdzil ze kupil skradziony samochod w celu odzyskania.

        Wlasciciel bil konia az do zdechniecia.

        Patrolujac ulice zauwazylem spokoj.

        Na miejscu zdarzenia spotkalem trzech denatow, z których dwoje dawalo
        oznaki zycia w postaci przeklenstw, a trzeci był calkiem niezywy

        Przybywszy zastalem zezwlok krowy trudny do ustalenia plci ponieważ
        nie posiadala glowy i tylnej czesci ciala.

        W miejscu zgwalcenia ustalilem w kroczu pokrzywdzonej oblych rozmiarow ogorek.

        Na miejscu libacji zastalismy nierzad w postaci nieprzestrzegania WC.

        W lesie zastalismy drzewa, krzaki oraz towary niewiadomego pochodzenia.

        Powodka skarzyla sie na impotencje policji i wymiaru sprawiedliwosci.

        Była gwalcona doustnie i doodbytniczo - prawdopodobnie pedal lub gej.

        Podkraslam ponownie, ze patrol pieszy nie jest w żaden sposób skutecznie ujac i
        zatrzymac uciekajacy samochod.

        Przestalem go scigac bo wbil mi w noge widly.

        Za odstapienie od czynnosci sluzbowych zaproponowala mi obciagniecia tak
        zwanego druta.

        Poszukiwany udawal, ze nie wiedzial ze jest poszukiwany.

        Rozpytywany nie widzial poszukiwanej, ani niczego bo był niewidomy.

        Oswiadczam, ze sluzbowy pies "Pluton" bedacy na moim stanie zagryzl
        kure poszkodowanego prywatnie, kiedy nie był już na sluzbie.

        Wspolnie z psem sluzbowym podjelismy poscig

        Przyjechalem z matka, która urodzila sie w Gdansku w celach turystycznych.

        Podczas rozprawy przed sadem rejonowym oskarzony uporczywie zwracal sie
        do skladu sadzacego per "Wysoka Sprawiedliwosc", pomimo upomnien
        przewodniczacego. Tego ostatniego wreszcie poniosly nerwy.
        - Tu nie ma zadnej sprawiedliwosci - warknal - tu jest sad!
    • eurofabrika_com Re: Dawne dobre czasy... 03.02.04, 19:52
      Dobre, dobre gratuluje pomyslu, ciekawe gdzie na to trafiles?
      Nicola
      • ormond Re: Dawne dobre czasy... 03.02.04, 21:54
        eurofabrika_com napisał:

        > Dobre, dobre gratuluje pomyslu, ciekawe gdzie na to trafiles?
        > Nicola

        Kolega mi podeslal. Nie mam pojecia skad to wytrzasnal.
        • alex.4 Re: jakie tam dobre.... 04.02.04, 17:04
          • ormond Re: jakie tam dobre.... 04.02.04, 21:55
            ...ta, dobre to one nie byly, ale przyznasz, posmiac sie bylo z czego. No jak
            to szlo w tym ruskim przyslowiu: "...i smieszno i straszno..."
            • alex.4 Re: jakie tam dobre.... 05.02.04, 00:05
              ja wole nude, niz taki humor....
              na szczescie ja pamietam tylko schylkowy okres...
              pamietam jak czytalem ksiazke Conquesta Wielka Czystka. czasami oficjalne
              oskarzenia wobec wielu roznych osob w czasie czystki byly smieszne. Bylyby
              gdyby nie to, ze za kazdym z tych smiesznych oskarzen staly tragedie wielu
              niewinnie straconych ludzi. od tego momentu chyba nie za bardzo chce mi smiac
              z takich zartow...
              Pozdr
              • ormond Re: jakie tam dobre.... 05.02.04, 03:08
                alex.4 napisał:

                > ja wole nude, niz taki humor....
                > na szczescie ja pamietam tylko schylkowy okres...
                > pamietam jak czytalem ksiazke Conquesta Wielka Czystka. czasami oficjalne
                > oskarzenia wobec wielu roznych osob w czasie czystki byly smieszne. Bylyby
                > gdyby nie to, ze za kazdym z tych smiesznych oskarzen staly tragedie wielu
                > niewinnie straconych ludzi.

                To sie wie. Nie mowie, ze tesknie za tamtym swiatem, ale to byla nasza mlodosc,
                a wiadomo, mlodosc zawsze wspomina sie z nuta nostalgii, nawet jesli uplynela w
                warunkach zupelnie koszmarnych. Przypomina sie mi ty powiesc Jerzego
                Krzysztonia o jego mlodzienczych latach na wywozce w Kazachstanie.. (ktos
                dzisiaj jeszcze czyta Krzysztonia? Warto).

                Ale przyznasz, takiego pure-nonsensu jak komuna, to nikt chyba nie wymyslil.
                Jesli mialo sie na tyle trzezwosci umyslu zeby go dostrzec, to mozna bylo sie
                posmiac, nawet jesli ze scisnietym gardlem.
                • alex.4 Re: jakie tam dobre.... 05.02.04, 09:23
                  Ormond zgadzam sie z toba.
                  Z sytuacji dsc tragicznych. Faceta oskarzono o wspolprace z wywiadem
                  francuskim. Postanowil wybrnac inteligentnie i kiedy przyznal ie do wspolpracy
                  wymienil tez swoich francuskich mocodawcow - marszalkw napoleonskich. Myslal
                  ze w nkwd ktos inteligentny sie polapie, ze z tymi zeznaniami jest cos nie
                  tak. Ale nikogo to nie interesowalo i facet zostal roztrzelany za wspolprace z
                  Neyem czy Muratem..
                  pozdr
                • ralston Re: jakie tam dobre.... 05.02.04, 15:42
                  ormond napisał:

                  >
                  > Ale przyznasz, takiego pure-nonsensu jak komuna, to nikt chyba nie wymyslil.
                  > Jesli mialo sie na tyle trzezwosci umyslu zeby go dostrzec, to mozna bylo sie
                  > posmiac, nawet jesli ze scisnietym gardlem.
                  >
                  >
                  Obecna postpeerelowska rzeczywistość bynajmniej nam nonsensów nie oszczędza...
                  Ale chyba rzeczywiście tych za komuny nic nie przebije...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka