adam051
27.05.04, 16:16
Zapewne czesc z Was uzna, ze zasmiecam ta historia wasze forum. Mam nadzieje,
ze innych zainteresuje. Nie, nie pisze u Was. Dzialam na innych forach, pod
innymi ksywkami.
Niedawno odbylem kilkudniowa podroz, ktora miala byc sluzbowa, a okazala sie
ekscytujacym przedsiewzieciem towarzyskim. Osmioro ludzi z roznych miast
Polski cudownie przypadlo sobie do gustu, spedzalo ze soba kazda mozliwa
chwile, biesiadowalo, a przede wszysktim - rozmawialo, bawilo sie nasza
wspolna rozmowa. A wszystko na koszt rzadu pewnego unijnego mocarstwa.
Szczytnym celem podrozy mialo byc zapoznanie nas z tym mocarstwem. Acha,
bylismy grupa damsko - meska, lecz - chociaz od erotyzmu robilo sie czasem az
duszno - to jednak wszyscy przedkladalismy wspolne cieszenie sie soba, swoja
obecnoscia nad samolubne dobieranie sie w mniej lub bardziej trwale pary.
Tak sie zlozylo, ze w podrozy tej brala udzial pewna dama z mojego miasta,
zatrudniona w instytucji konkurujacej z ta, w ktorej ja pracuje. Poznalismy
sie juz w pociagu, podczas pierwszego etapu naszej podrozy. Podczas tych
kilku wspolnie spedzonych dni zaczelo do mnie docierac, ze owa dama jest mi w
jakis szczegolny sposob bliska. Zaskakujaca zbieznosc pogladow w wielu
sprawach. Zaczalem byc nia zafascynowany...
I chyba w tym wlasnie miejscu konczy sie banalna historia. Spotkalismy sie na
kawie, juz po powrocie do naszego miasta. Okazalo sie, ze urodzilismy sie
tego samego dnia - choc w odstepie dosc wielu lat - oboje jestesmy wodnikami.
I jak tu obliczyc prawdopodobienstwo zdarzenia, ze w dosc duzym miescie w
Polsce sa dwie, zajmujace ta sama nisze ekologiczna instytucje, ktore
zawziecie ze soba konkuruja - a w tych instytucjach na podobnych stanowiskach
pracuja dwa wodniki - kobieta i mezczyzna - urodzone tego samego dnia, ktore,
nie znajac sie zupelnie wczesniej, spotykaja sie pewnego dnia w tym samym
przedziale kolejowym, biora razem udzial w podrozy sluzbowej, ktora okazala
sie ekscytujacym przedsiewzieciem towarzyskim...
przypadek? hmmm... ja wiem, ja jestem wodnikiem, ale jest cos magicznego w
tym spotkaniu... dla pelnej jasnosci: najprawdopodobniej, biorac pod uwage
nasze zobowiazania w zyciu prywatnym, pozostaniemy dobrymi przyjaciolmi w
doskonalym, platonicznym niestety - jestem przeciez nie tylko wodnkiem ale i
mezczyzna! - zwiazku. Niedawno spedzilismy cala noc na gadaniu, odkrylismy
przedziwne podobienstwo naszych losow, podobne punkty zwrotne zycia, podobne
decyzje podejmowane w sytuacjach ekstremalnych... przeganiano nas z
zamykajacych sie knajp, rozstalismy sie o piatej nad ranem... czasem mam
takie wrazenie jakbysmy byli dwoma polowkami tej samej calosci... obojetnie
od tego jak to banalnie brzmi
Przypadek czy magia?