Dodaj do ulubionych

Barwienie i aromatyzacja tkanin

24.11.04, 07:59
Wdzialam wlasny zimowy szlafrok (bez podtekstow; nie tak frywolny jak
Vaudowy, tylko:)
gruby, frotowy, obszerny, solidny, do piet, w kolorze koktajlu jagodowego,
albo co bardziej do realiow madziarskich przystajace (brak czarnych jagod),
koktajlu mlecznego z winogron miejscowych pod nazwa Otello (podobnych do
concord grapes, z ktorych galaretke winogronowa sie produkuje).

I szlafrok zapachnial mi Panem M i zestawem jego kosmetykow, co w tym
szlafroku po ablucjach w zeszlym tygodniu z lazienek pomykali, jako ze
wzgorza wichrowe i cugi po domu lataja. Powtornie sie zdziwilam trwaloscia
aromatow, gdy wywloklam z szafy kurtke uzytkowana w czasie pierwszego ataku
wichru na wzgorzach we wrzesniu, a kurtka dzielnie pachniala perfumami, ktore
wykonczylam jakos mniej wiecej w tym samym czasie. Niech zyje francuska
chemia!

zas Delfinowa koszula po sobocie ma z lewej strony kolnierzyka wtarty
solidnie fond de teint.
Co mi przypomnialo widziany na sklepowej półce wywabiacz plam (ten, co to
wywabia plamy na schody, i pierze po gebie, ze za Slonimskim/Tuwimem zacytuje)
z nastepujacym zachecajacym do kupna widoczkiem na etykiecie:
szminka krwista odbita w ust ksztalt na bialej koszuli.
Tu w mym umysle praktycznej gospodyni domowej i Dziewiarki stosowanej z
syndromem Marioli (w danym momencie), zaleglo sie pytanie:
KTO i po KIM ma te szminke wywabiac przed praniem?
Jak na razie wymyslilam 4 opcje z udzialem 3 osob.
Obserwuj wątek
    • anchan Re: Barwienie i aromatyzacja tkanin 24.11.04, 08:26
      Z marcepanowej linki, którą kiedyś rzucałam: Czynność technologiczna
      polegająca na pozbawieniu surowca nieprzyjemnego zapachu i smaku
      nazywa się d e z o d o r y z a c j ą.
      • millefiori Re: Barwienie i aromatyzacja tkanin 24.11.04, 08:35
        dezodoryzacja - taka duuuuza ssawa co zasysa brzydszy zapach, polaczona z
        dmuchawa nawanniajaca? Taki airconditionning z zapachem piernikow, gozdzikow z
        cynamonem i kardamonem w okresie przedswiatecznym, albo swiezo pieczonych w
        ognisku ziemniakow z maslem. Niedawno czytalam o nawanniaczach spozywczych w
        kontekscie McD, a nawanniacze kosmetyczne przetestowalam na wlasnym nosie
        wizytujac cwierc wieku temu fabryke firmy Rochas pod miastem P. Do tej pory
        pamietam zapach nagrzanych sloncem lesnych poziomek, jaki roztoczyl sie z
        podetknietego mi pod nos pudelka z probka zapachowa, czysta, zywa chemia.

        Mokra klejonka lniana ma zapach bardzo sredni, zwlaszcza ze do klejonki uzywa
        sie kleju kostnego.
        Uwielbiam zapach surowego jedwabiu. Cos posredniego miedzy czerpanym papierem,
        verbena i drewniana szuflada.
        • vaud wonchacze 24.11.04, 08:40
          swieczki wywachuje ostatnio . Teraz mam "mango" i "ciasto babci". Czysta zywa
          chemia i sie trzeba pilnowac przed nieopatrzna konsumpcja.
          • millefiori Re: wonchacze 24.11.04, 08:47
            jak Pan M, ktory w latach wczesnych 80. nie mogl sie powstrzymac i wgryzl sie w
            mydlo Zielone Jabluszko. Bylo ohydne, jak twierdzi Pan M, ale bylo warto.
            • czarnajagoda Re: wonchacze 24.11.04, 09:31
              też kiedyś póbowałam mydła... nie pamiętsam jakiego, ale to nie było zielone
              jabłuszko... i nie było tak dobre, jakby zapach na to wskazywał...
              no, i dziećmi będąc próbowałyśmy zmoją siostrą chińskich gumek do mazania... i
              przekonałyśmy się wówczas że mazanie to nie to samo co jedzenie, bo do tego
              ostatniego gumki się zdecydowanie nie ndawały...
              • anchan Re: wonchacze 24.11.04, 09:35
                szampon cytrynowy był słony
                • brezly Re: wonchacze - Cicho tam! 24.11.04, 13:08
                  Mnie sie zdarzylo z rok temu ze w sklepie przyklinicznym poczulem pewne perfumy,
                  ktore ostatnio mialem w nosie gdzies w 1983. I to cos w tyle mozgu zainicjowalo
                  dearchiwizacje (odzipowywanie/untar/etc.). Ta starsza pani, tak z 60-63 na oko
                  musiala byc nieco zdziwiona ze sie jej z taka cieleca zyczliwoscia przypatruje
                  :-)) Ale moze cos pojela bo sie dziwnie usmiechala. Nie bede dalej pisal, bo
                  troche gupio :-), ale bylem stanie odtworzyc trajektorie jej ruchu.
                  • millefiori Re: wonchacze - Cicho tam! 26.11.04, 09:04
                    > Mnie sie zdarzylo z rok temu ze w sklepie przyklinicznym poczulem pewne
                    perfumy
                    > ,
                    > ktore ostatnio mialem w nosie gdzies w 1983. I to cos w tyle mozgu
                    zainicjowalo
                    > dearchiwizacje (odzipowywanie/untar/etc.). Ta starsza pani, tak z 60-63 na oko
                    > musiala byc nieco zdziwiona ze sie jej z taka cieleca zyczliwoscia przypatruje
                    > :-)) Ale moze cos pojela bo sie dziwnie usmiechala. Nie bede dalej pisal, bo
                    > troche gupio :-), ale bylem stanie odtworzyc trajektorie jej ruchu.


                    A to jest piekne... oko musiales zapewne miec bardziej niz maslane... taka
                    magdalenka (proustowska, nie podwarszawska;)

                    Lubie pamiec zapachowa i smakowa. Jako wielbiciel kawy tzw. porzadnej, od czasu
                    do czasu, gdy westchnie mi sie za starymi czasami w Delawarze, tesknie za
                    jedynym smakiem i zapachem amerykanskiej tzw. drugstore coffee. Jedna
                    nastawiala pierwsza z przybylych w danym dniu sekretarek - tzn. odpalala
                    ekspres z Maxwell Coffee w proporcji 2 lyzki stolowe na dzban i ten bursztynowy
                    plyn odstawal na plytce podgrzewacza, z dolewkami i dorobkami. Obok stal
                    pojemniczki ze slodzikiem i ersatzem smietanki w proszku oraz plastikowe
                    paleczki do zamiachania.
                    Ale to jeszcze nie to. Gdy chce przywolac pelny obraz raju na ziemi, tzn
                    biblioteki uniwersyteckiej, otwartej od 8 rano do 2 w nocy, a w czasie sesji 24
                    godz na dobe, 2 mln tomow w 1992 r, i bezposredni dostep do polek - czy wiecie,
                    jak ja sie tam czulam? - to przypominam sobie kafeterie tejze instytucji. Tam
                    kawa drugstorowa pojawiala sie w styropianowych pojemniczkach. I nagle, po
                    latach, w Budzie odkrylam cos podobnego w automacie nescafe: kubek ze
                    styropianu, kawa ze smietanka z plastiku, no ten sam aromat , tylko smak
                    bardziej skoncentrowany:P
                    A Pan M pyta, dlaczego pije takie ohydztwo i czy nie mozemy pojsc na przyzwoita
                    kawe do normalnej kawiarni i usiasc jak ludzie. A mnie sie nad tym
                    styropianowym kubkiem caly film przesuwa...
                • vaud Re: wonchacze 25.11.04, 01:41
                  anchan napisała:

                  > szampon cytrynowy był słony


                  -----> To jeszcze tylko tequili brakowalo ;-)
                  A ja myslalam, ze slone sie nie pieni... Eksperci?
                  • millefiori Re: wonchacze 25.11.04, 08:22
                    Pieni sie. Zobacz sama jak Ci dzielnie kipi osolony ryz czy makaron.

                    Domyslam sie, ze Ci o chemie nieorganiczna chodzi, ze kwas z zasada sie
                    neutralizuja, produkujac w efekcie wode i sol, ale to, ze cos jest slone, to
                    moze tez oznaczac, ze juz sie zaistniala ilosc zasady zneutralizowac kwasem, a
                    kwasu jest jeszcze ciut w zapasie, bo szampon powinien miec lekko kwasny -
                    przynajmniej - odczyn, a nie byc neutralny, bo to dobrze wlosiu ani zadnej
                    innej welnie nie robi. Dlatego dla zakwaszenia przez lata dodawano na
                    bezczelnego do szamponow kwasu mrowkowego, ktory poza wlasciwym pH ma silne
                    wlasciwosci grzybobojcze, wiec przy okazji znikal lupiez i inne rozrywki, ale,
                    nie wiedziec czemu ;-) aldehyd mrowkowy ostatnio ze spisow tresci szamponowych
                    cos wywabilo:PPP
                    • vaud Re: wonchacze 25.11.04, 08:29
                      No rzeczywiscie, zr sie ten ryz pieni z makaronem. Pieniacze jedne!
                      I ja ten kwas mrowkowy mialam na glowie?! To po prostu przechodzi ludzkie
                      pojecie! Az mnie ciarki przeszly i zamrowilo wszedzie!
                    • brezly Re: wonchacze 25.11.04, 08:35
                      Wszystko jest swieta prawda co Fiori pisze, a aldehyd mrowkowy, czyli formalina
                      byl nieodlacznym skladnikime szaponu zielone jablko, ktoren w 1981 targalem z
                      Paryza wraz z proszkiem, co juz Fiori pisal.
                      A soli sie szampony i plyny do mycia coby gesciej wygldaly bo ludzie od
                      marketingu dawno wykryly ze geste na bardziej wydajne patrzy.
                      • millefiori Re: wonchacze 25.11.04, 08:49
                        Brezly napisał:
                        >A soli sie szampony i plyny do mycia coby gesciej wygldaly bo ludzie od
                        > marketingu dawno wykryly ze geste na bardziej wydajne patrzy.

                        Mnie to trafia. Tej soli daje sie wiecej do art. przeznaczonych na rynek
                        wschodni, a nie Starej UE. Bo np. wg standardow proszek do prania zawiera od 5
                        do 15 % anionowych i jonowych srodkow czynnych; reszta to aromat i sol kuchenna
                        z dodatkiem sody jako wypelniacz!
                        Ale: kto mi powie, dlaczego francuskim plynem do zmywania Palmolive w ilosci 1
                        lyzeczka moge obleciec gary + talerze z 1 obiadu na 3 sztuki, a plynu Palmolive
                        wegierrskim (made in Poland zreszta) na takaz sama ilosc garow o takim samym
                        stopniu zatluszczenia wychodzi mi ze cwierc szklanki???

                        Sole jako wypelniacze i obciazniki sie sprawiaja. Jedwabie np. sie obciaza,
                        zeby szelest i blysk tudziez wage wieksza mialy ("ciezkie jedwabie" "...hłe,
                        hłe, hłe, Mellechowicz..."). Taki niewinny jedwab, czy w formie przedzy, czy
                        nawet raczej gotowej tkaniny-czy-dzianiny mozna solami metali dociazyc do 200%
                        wagi wyjsciowej. Napawa sie go, ze tak sie wyraze.
                        • brezly Re: wonchacze 25.11.04, 09:05
                          Bo to jest roznica miedzy 'value for money' a 'economic' czyli 'money for
                          nothing' ('playing a guitar on the MTV').

                          W proszkach wiecej sody niz soli. A anionowe srodki czynne to tez worek, w ktory
                          mozan wrzucic wszystko. Laureat sodu tani jak barszcz.
                          A tak na serio, to co jest rzeczywiscie aktywnym skladnikiem to czesto bardzo
                          wyrafinowana chemia. Te perelki w proszku, fx, to pewne poliborany, jedyne bodaj
                          sole, ktore moga miec zsolwatowana wode utleniona, czyli nadtlenek wodoru. To
                          jest to co naprawde w tym kosztuje.
                          A ze jest roznica w skaldzie tego typu produktow na rynkach Starej i Nowej, to
                          juz efekt roznciy dochodow ludnosci tamonejszej.
                        • vaud Re: wonchacze 25.11.04, 09:15
                          millefiori napisała:

                          >> Sole jako wypelniacze i obciazniki sie sprawiaja. Jedwabie np. sie obciaza,
                          > zeby szelest i blysk tudziez wage wieksza mialy ("ciezkie jedwabie" "...hłe,
                          > hłe, hłe, Mellechowicz..."). Taki niewinny jedwab, czy w formie przedzy, czy
                          > nawet raczej gotowej tkaniny-czy-dzianiny mozna solami metali dociazyc do
                          200%


                          -------> bo ja bym sobie tak dociazyla szlafroczek, gdyz mi go przeciag
                          nieprzystojnie podwiewa. Mam se wlozyc po solniczce do kieszeni, czy sa inne
                          sposoby?
                          >
                          > wagi wyjsciowej. Napawa sie go, ze tak sie wyraze.
                          >
                          • millefiori Re: wonchacze 01.12.04, 08:43
                            Vaud:
                            > -------> bo ja bym sobie tak dociazyla szlafroczek, gdyz mi go przeciag
                            > nieprzystojnie podwiewa. Mam se wlozyc po solniczce do kieszeni, czy sa inne
                            > sposoby?
                            Jesli solisz siarczanem zelaza czy miedzi, to moze byc:)))
                      • vaud Re: wonchacze 25.11.04, 09:13
                        brezly napisał:

                        > Wszystko jest swieta prawda co Fiori pisze, a aldehyd mrowkowy, czyli
                        formalina
                        > byl nieodlacznym skladnikime szaponu zielone jablko, ktoren w 1981 targalem z
                        > Paryza wraz z proszkiem, co juz Fiori pisal.
                        > A soli sie szampony i plyny do mycia coby gesciej wygldaly bo ludzie od
                        > marketingu dawno wykryly ze geste na bardziej wydajne patrzy.

                        ----. to jak sobie tak przyjemnie przepierke robimy , to ja sie zapytam, czemu
                        tkaniny indyjskie ( bawelne) trzeba najpierw przeprac w soli kuchennej, coby
                        sie nie spraly alibo tez i nie rozmazaly?
                        • millefiori Re: wonchacze 01.12.04, 08:41
                          vaud:
                          > ----. to jak sobie tak przyjemnie przepierke robimy , to ja sie zapytam,
                          czemu
                          > tkaniny indyjskie ( bawelne) trzeba najpierw przeprac w soli kuchennej, coby
                          > sie nie spraly alibo tez i nie rozmazaly?

                          Bo barwniki do bawelny (i generalnie celulozy) sie sola kuchenna utrwala, a te
                          indyjskie sa to tzw. barwniki bezposrednie czyli stosowane bez zadnych zapraw,
                          dosc slabo oczyszczone i gruboziarniste (barwniki) i sie latwo splukuja, albo
                          kadziowe, solidniejsze.
                          • vaud Re: wonchacze 01.12.04, 13:58
                            millefiori napisała:

                            > vaud:
                            > > ----. to jak sobie tak przyjemnie przepierke robimy , to ja sie zapytam,
                            > czemu
                            > > tkaniny indyjskie ( bawelne) trzeba najpierw przeprac w soli kuchennej, c
                            > oby
                            > > sie nie spraly alibo tez i nie rozmazaly?
                            >
                            > Bo barwniki do bawelny (i generalnie celulozy) sie sola kuchenna utrwala, a
                            te
                            > indyjskie sa to tzw. barwniki bezposrednie czyli stosowane bez zadnych
                            zapraw,
                            > dosc slabo oczyszczone i gruboziarniste (barwniki) i sie latwo splukuja, albo
                            > kadziowe, solidniejsze.


                            ---> dzieki! Co specjalista to specjalista!
                            >
              • vaud Re: wonchacze 25.11.04, 01:43
                czarnajagoda napisała:

                > też kiedyś póbowałam mydła... nie pamiętsam jakiego, ale to nie było zielone
                > jabłuszko... i nie było tak dobre, jakby zapach na to wskazywał...
                > no, i dziećmi będąc próbowałyśmy zmoją siostrą chińskich gumek do mazania...
                i
                >
                > przekonałyśmy się wówczas że mazanie to nie to samo co jedzenie, bo do tego
                > ostatniego gumki się zdecydowanie nie ndawały...

                ----> kto NIE jadl chinskich gumek, niech sie zglosi! Smakowaly nietentego, ale
                wspominam je z lezka w oku, bo ten kolor i zapach w szarosci i zaduchu PRL-u...
            • vaud Re: wonchacze 25.11.04, 01:39
              millefiori napisała:

              > jak Pan M, ktory w latach wczesnych 80. nie mogl sie powstrzymac i wgryzl sie
              w
              >
              > mydlo Zielone Jabluszko. Bylo ohydne, jak twierdzi Pan M, ale bylo warto.

              ----->onego czasu napilam sie szamponu Zielone J.Bylo mydlano i baNkowo ("n" z
              kreska).
        • vaud Re: Barwienie i aromatyzacja tkanin 25.11.04, 01:01
          millefiori napisała:

          > dezodoryzacja - taka duuuuza ssawa co zasysa brzydszy zapach, polaczona z
          > dmuchawa nawanniajaca? Taki airconditionning z zapachem piernikow, gozdzikow
          z
          > cynamonem i kardamonem w okresie przedswiatecznym, albo swiezo pieczonych w
          > ognisku ziemniakow z maslem. Niedawno czytalam o nawanniaczach spozywczych w
          > kontekscie McD, a nawanniacze kosmetyczne przetestowalam na wlasnym nosie
          > wizytujac cwierc wieku temu fabryke firmy Rochas pod miastem P.

          -------> mieszkalismy kolo firmy produkujacej zapachy (w CH pod miastem Z.)Do
          dzis drapie mnie w gardle jak pomysle o sztucznych ( choc przekonujacych!)
          zapachach malin i kakao, ktore tam wytwarzano. Ludzie! tam nie dalo sie
          oddychac w weekendy, bo wylaczali filtry. Somsiady sie zebraly i petycje
          wystosowalim. Pomoglo.

          Do tej pory
          > pamietam zapach nagrzanych sloncem lesnych poziomek, jaki roztoczyl sie z
          > podetknietego mi pod nos pudelka z probka zapachowa, czysta, zywa chemia.
          >
          > Mokra klejonka lniana ma zapach bardzo sredni, zwlaszcza ze do klejonki uzywa
          > sie kleju kostnego.
          > Uwielbiam zapach surowego jedwabiu. Cos posredniego miedzy czerpanym
          papierem,
          > verbena i drewniana szuflada.
          >
          • millefiori Re: Barwienie i aromatyzacja tkanin 25.11.04, 08:32
            vaud napisała:

            > -------> mieszkalismy kolo firmy produkujacej zapachy (w CH pod miastem Z.)
            > Do
            > dzis drapie mnie w gardle jak pomysle o sztucznych ( choc przekonujacych!)
            > zapachach malin i kakao, ktore tam wytwarzano. Ludzie! tam nie dalo sie
            > oddychac w weekendy, bo wylaczali filtry. Somsiady sie zebraly i petycje
            > wystosowalim. Pomoglo.

            Jej, ja myslalam, ze w takim stocken blocken kraju pod katem prostym to ordnung:
            ((( Zawsze wiedzielismy, kiedy wylaczaja filtry w koksowni na Bobrku i w
            elektrocieplowni , bo smrod bił w nozdrza i oczy. Zalezy od tego, co wylaczyli
            lub kto wylaczyl, a wlaczyl jaka aktywnosc. Tlenki azotu, siarkowodor i inne
            rozkosze. Mieszkajac na Slasku jezdzilam na wech. Tzn moglam po zapachu
            rozpoznac, gdzie jestem. Bobrek (koksownia i huta), Zabrze (huta) , Bytom
            (koksownia), kolo browaru (przepalanie jeczmienia albo chmielu) (a wiesz, ze
            rozebrali zabytkowy browar przy Wroclawskiej???).

            A w W-wie pracowalam blisko wytworni slodyczy Syrena na Powislu, a okoliczne
            hektary obejmuje won landryn, panskiej skorki, waty cukrowej i tym podobnych
            lepkich dobroci. Tuz obok mieszkala moja przyjaciolka, ktora z powodu
            permanentnego aromatu slodyczy wdzierajacego sie do jej mieszkania wszelkimi
            otworami przestala jesc jakiekolwiek lakocie i najchetniej stolowala sie na
            miescie.
            >
            >
    • vaud Re: Barwienie i aromatyzacja tkanin 25.11.04, 01:49
      millefiori napisała:

      > Wdzialam wlasny zimowy szlafrok (bez podtekstow; nie tak frywolny jak
      > Vaudowy, tylko:)
      > gruby, frotowy, obszerny, solidny, do piet,

      ------> taki tez mam, no co?


      w kolorze koktajlu jagodowego,

      ----> moj jest w kolorze koktajlu truskawkowego.
      > albo co bardziej do realiow madziarskich przystajace (brak czarnych jagod),
      > koktajlu mlecznego z winogron miejscowych pod nazwa Otello (podobnych do
      > concord grapes, z ktorych galaretke winogronowa sie produkuje).
      >
      > I szlafrok zapachnial mi Panem M i zestawem jego kosmetykow, co w tym
      > szlafroku po ablucjach w zeszlym tygodniu z lazienek pomykali, jako ze
      > wzgorza wichrowe i cugi po domu lataja.

      ------> w moim rozowym nawet najbardziej zmarzniety samiec by nie pomykal, bo
      to "taki niemeuski kolor".
      Chociaz tak np Brezly ubolewal nad brakiem rozowego roweru...;-)Pytanie, czy
      pojechal by na rozowym rowerze ( z koszyczkiem!) w rozowym szlafroku (chocby do
      kostek)?

      Powtornie sie zdziwilam trwaloscia
      > aromatow, gdy wywloklam z szafy kurtke uzytkowana w czasie pierwszego ataku
      > wichru na wzgorzach we wrzesniu, a kurtka dzielnie pachniala perfumami, ktore
      > wykonczylam jakos mniej wiecej w tym samym czasie. Niech zyje francuska
      > chemia!
      >
      > zas Delfinowa koszula po sobocie ma z lewej strony kolnierzyka wtarty
      > solidnie fond de teint.

      ----> ale nam sie dzieci starzeja!

      > Co mi przypomnialo widziany na sklepowej półce wywabiacz plam (ten, co to
      > wywabia plamy na schody, i pierze po gebie, ze za Slonimskim/Tuwimem zacytuje)
      > z nastepujacym zachecajacym do kupna widoczkiem na etykiecie:
      > szminka krwista odbita w ust ksztalt na bialej koszuli.
      > Tu w mym umysle praktycznej gospodyni domowej i Dziewiarki stosowanej z
      > syndromem Marioli (w danym momencie), zaleglo sie pytanie:
      > KTO i po KIM ma te szminke wywabiac przed praniem?
      > Jak na razie wymyslilam 4 opcje z udzialem 3 osob.
      >
      • anchan Re: Barwienie i aromatyzacja tkanin 26.11.04, 10:49
        vaud napisała:


        > bo
        > to "taki niemeuski kolor".
        > Chociaz tak np Brezly ubolewal nad brakiem rozowego roweru...;-)Pytanie, czy
        > pojechal by na rozowym rowerze ( z koszyczkiem!) w rozowym szlafroku (chocby
        do
        >
        > kostek)?
        Hehe.
        Miałam kiedyś rower firmy Panasonic z koszykiem. Miał jeden błotnik miał biały
        a drugi niebieski. Reszta była różowa.
        Najdziwniejszym strojem, w jakim zdarzyło mi się nim jechać była długa czarna
        suknia.

        • brezly Re: Barwienie i aromatyzacja tkanin 26.11.04, 12:32
          Dobry dzien dzis macie:-)

          anchan napisała:

          > vaud napisała:

          > > Chociaz tak np Brezly ubolewal nad brakiem rozowego roweru...;-)Pytanie,
          > czy
          > > pojechal by na rozowym rowerze ( z koszyczkiem!) w rozowym szlafroku (cho
          > cby
          > do
          > >
          > > kostek)?

          Jakby szlafrok byl z goreteksu to czemu nie? Tak se mysle ze w ramach 'rosniecia
          z klientem' rozne 'Patagonie' i 'Helly Hanseny' zaczna kiedys robic szlafroki,
          podomki, a moze nawet szlafmyce (wszystko oczywiscie z goreteksu), jak rowniez
          wysokogorskie heavy duty woreczki nocne na sztuczne szczeki.
          Jeszcze mi sie paiploty z goreteksu i takiez poduszki do wygladania przez okno
          zwizualizowaly.

          > Hehe.
          > Miałam kiedyś rower firmy Panasonic z koszykiem. Miał jeden błotnik miał biały
          > a drugi niebieski. Reszta była różowa.
          > Najdziwniejszym strojem, w jakim zdarzyło mi się nim jechać była długa czarna
          > suknia.

          Anchan, a obcas byl wysoki? Kurcze ... :-)

          Zoabczylem ostatnio po wschodniej stronie wspolobywatelke (mitburgerynie)
          etnicznie lewantyjska na wysokich obcasach, tyle ze te obcasy bylz na calej
          dlugosci (z 15 cm) w blocie. Raz ze mi sie mlodosc wielkoplytowa w Ludowej
          Ojczyznie przypomniala, dwa ze mi przyszlo do glowy ze to jakis oksymoron
          wizualny czy obuwniczy, co?



          >
          • anchan Re: Barwienie i aromatyzacja tkanin 26.11.04, 13:36
            brezly napisał:

            > Jakby szlafrok byl z goreteksu to czemu nie? Tak se mysle ze w
            ramach 'rosnieci
            > a
            > z klientem' rozne 'Patagonie' i 'Helly Hanseny' zaczna kiedys robic szlafroki,
            > podomki, a moze nawet szlafmyce (wszystko oczywiscie z goreteksu), jak rowniez
            > wysokogorskie heavy duty woreczki nocne na sztuczne szczeki.
            > Jeszcze mi sie paiploty z goreteksu i takiez poduszki do wygladania przez okno
            > zwizualizowaly.

            Są poduszki z polaru do spania w autobusie. Szlafrok z czegoś innego niż polar
            trudno dostać. A, mam sadały w woreczku z goreteksu

            > Anchan, a obcas byl wysoki? Kurcze ... :-)

            Obcasy oraz kamienie szlachetne były w torbie do zażycia u celu. Za wysokie
            obcasy i geta groził mandat.

            • brezly Re: Barwienie i aromatyzacja tkanin 26.11.04, 13:40
              anchan napisała:

              > Obcasy oraz kamienie szlachetne były w torbie do zażycia u celu. Za wysokie
              > obcasy i geta groził mandat.
              >

              Geta?
              • anchan Re: Barwienie i aromatyzacja tkanin 26.11.04, 14:16
                po ludzku japonki
                o takie
                www.jun-gifts.com/specialcollections/getasandals/getasandalsbbb.htm
                • brezly Re: Barwienie i aromatyzacja tkanin 26.11.04, 14:52
                  Da sie w tym jechac, co tam. Naprawde mandaty daja za to? W pl. czy w jp.?
                  • anchan Re: Barwienie i aromatyzacja tkanin 26.11.04, 16:22
                    W jp. Oficjalnie nie można i raczej jest to przestrzegane. Widziałam tylko
                    jednego osobnika, jadącego, sądząc po bagażu, do łaźni. Miał jeszcze parasolkę.
                    Sama raz popełniłam to wykroczenie gdy mnie meszki tameczne pogryzły i musiałam
                    udać się do lekarza, a nogi nie chciały mi się zmieścić w żadnych butach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka