19.01.05, 21:23
Mam coraz mocniejsze wrażenie, że lepiej jest nie litować się nad ludźmi...,
bo:
1. litość zniechęca do aktywności (tak jakby usprawiedliwia bezczynność),
2. może pogłębić smutek osoby, którą spotkała przykrość,
3. w rzeczywistości litujemy się nad sobą (wyobrażamy sobie siebie w
identycznych okolicznościach) przez co nie dopuszczamy do siebie myśli, że ta
osoba może reagować inaczej niż my,
4. to uczucie bardzo destrukcyjne - gdzieś w podtekście ukrywa brak wiary w
siłę drugiego człowieka
Obserwuj wątek
    • poziomk Re: Litość 19.01.05, 21:28
      a ja bym to wytłuścił i wężykiem, węzykiem....
    • all2 Re: Litość 20.01.05, 12:37
      Oj Saunne, święte słowa Twoje...
    • janiolka Re: Litość 20.01.05, 13:30
      łącząc pkt. 2 i 4 - jest poniżająca
      • ralston Re: Litość 20.01.05, 13:36
        No dobrze. To może tak w aspekcie pozytywnym - co zamiast litości? W jaki
        sposób pomagać, żeby nie wywoływać zażenowania czy wręcz poniżenia? Bo cakowity
        brak zainteresowania chyba nie jest dobrym lekarstwem?
        • habitus Re: Litość 20.01.05, 13:49

          Nie litować się. Wysłuchać i wesprzeć. Choćby moralnie.
          • ralston Re: Litość 20.01.05, 14:26
            No więc właśnie w tym jak wesprzeć rzecz. Jak udzielić tego wsparcia, żeby nie
            urazić tego, komu się pomaga?
            • habitus Re: Litość 20.01.05, 14:27
              Szczerze i życzliwie ale bez czułostkowości. Poważnie, bez poczucia wyższości, z
              szacunkiem.
              • saunne Re: Litość 20.01.05, 19:48
                Wydaje mi się, że lepiej jest usiąść z taką osobą i razem zastanowić się jak
                można rozwiązać problem (jeśli jest to problem, który da się rozwiązać). Nie
                skupiać się na jej rozpaczy ale delikatnie zachęcić ją do działania. Wydaje mi
                się, że dobrze jest niczego nie narzucać, a raczej proponować tak żeby ta osoba
                czuła, że sama podejmuje decyzję. Mam głębokie przkonanie, że szacunek, który w
                ten sposób okazujemy jest bardzo ważny, bo buduje, wspiera.

                Jeśli jest to problem nierozwiązywalny (np. śmierć kogoś bliskiego,
                nieuleczalna choroba itp.) to chyba dobrze jest dać się wygadać, wypłakać, bez
                zagadywania, pocieszania (zawsze mam wtedy skojarzenie z nerwowym pocieszaniem
                płaczącego dziecka). Tak żeby rozmówca nie poczuł się winny, że np. zajmuje
                czas albo, że "użala się nad sobą". I chyba ostrożnie z przytulaniem. Dopiero
                jak płacz zacznie mijać. Bo można stłumić to, co jeszcze nie zdążyło wypłynąć.

        • poziomk Re: Litość 24.01.05, 20:07
          wszystko zaczyna sie od niewiedzy, czesto chcemy na siłe pomagać w chwili
          najmniej odpowiedniej.... Proponuje przeczekać
          • saunne Re: Litość 24.01.05, 20:28
            A może po prostu zapytać: jak mogę Ci pomóc?

            Przeczekać? Nie... Obojętność jest gorsza od nienawiści.
            • poziomk Re: Litos´c´ 25.01.05, 08:56
              Zapytac tak, ale niejednokrotnie zauwazylem ze ludzie sie po prostu boja...
              Lezy facet na chodniku , kupe gapiow sie wkolo zbierze, i nic, komentarze a moze karetke
              wezwac, a moze pijany, chory, ma HIVa nie ma (niepotrzebne skreslic), reakcji nie ma a potem
              jest troche za pozno.
              Idzie babcia ulica widzi niepelnosprawnego/wna i co" ... reakcja "O JAKI/A TY
              NIESZCZESLIWY/A i BIEDNY/A"

              Szlag czlowieka trafia, jaki biedny/a jaki nieszczesliwy/a? ze juz wyszedl na ulice , chce sie
              pokazac, tryska z niego/niej energia, chce cos pokazac, co wiecej potrzeba?
    • janiolka Re: Litość 20.01.05, 20:10
      a skad w ogole wzial ci sie ten temat?
      • saunne Re: Litość 20.01.05, 20:11
        a dlaczego chcesz wiedzieć? ;)
        • janiolka Re: Litość 21.01.05, 08:26
          przypomnial mi sie zydowski kawal ;)

          pytam, bo to dosc specyficzny temat wsrod pozostalych tematow titajmowych
          • saunne Re: Litość 21.01.05, 09:15
            janiolka napisała:

            > przypomnial mi sie zydowski kawal ;)

            Jaki? :)

            > pytam, bo to dosc specyficzny temat wsrod pozostalych tematow titajmowych

            Chciałam się podzielić z kimś swoimi refleksjami..., zweryfikować czy się nie
            mylę...
            >
            • janiolka Re: Litość 21.01.05, 11:29
              rebe czemu ty odpowiadasz pytaniem na pytanie?
              a czemu pytasz?

              zastanawiam sie czemu litosc tak latwo przychodzi ludziom. czy to nie jest
              latwiejsze niz zachowanie, o ktorym pisala habitus
              • all2 Re: Litość 21.01.05, 12:01
                pewnie że łatwiejsze - tego nas przeważnie uczą od dziecka - pokiwać głową i
                poużalać się nad kimś, a tego drugiego nie
                • ralston Re: Litość 21.01.05, 12:05
                  Bo mniejszym wysiłkiem jest pokiwać głową niż nią ruszyć...
                  • alex.4 Re: Litość 21.01.05, 14:27
                    Litośc jest banalna. To łatwe i wiele nie kosztuje. łatwo jest poczuć że
                    spełniło się swój obowiązek, poczuć się lepszym.
                    Znacznie trudniej jest pomóc
                    Ludzie zdecydowanie częściej wybieraja łatwiejszą drogę:)
                    • aand Re: Litość 21.01.05, 14:31
                      alex.4 napisał:

                      > Litośc jest banalna. To łatwe i wiele nie kosztuje. łatwo jest poczuć że
                      > spełniło się swój obowiązek, poczuć się lepszym.

                      Święte słowa księdza dobrodzieja :)

                      > Znacznie trudniej jest pomóc
                      > Ludzie zdecydowanie częściej wybieraja łatwiejszą drogę:)

                      Normalnie nie poznaję kolegi - kosmici porwali nam Aleksa i dali kogoś innego? ;)
              • saunne Re: Litość 21.01.05, 16:58
                janiolka napisała:

                > zastanawiam sie czemu litosc tak latwo przychodzi ludziom. czy to nie jest
                > latwiejsze niz zachowanie, o ktorym pisala habitus

                Może potrzebujemy popłakać nad sobą?
    • ogabignac Re: Litość 22.01.05, 07:25
      Litosc jest OK.
      • juliettamasina Re: Litość 22.01.05, 18:12
        ogabignac napisał:

        > Litosc jest OK.


        :) nazwijmy ją współczuciem,

        jest jedną z podstawowych cech, która czyni nas ludźmi
        • aand Re: Litość 22.01.05, 21:13
          juliettamasina napisała:

          > ogabignac napisał:
          >
          > > Litosc jest OK.
          >
          >
          > :) nazwijmy ją współczuciem,
          >
          > jest jedną z podstawowych cech, która czyni nas ludźmi


          Kiedy współczucie i litość wymienia się najczęściej razem, jednym tchem?
          • ralston Re: Litość 24.01.05, 09:26
            A gdzie leży granica między jednym a drugim?
            • habitus Re: Litość 24.01.05, 13:01

              Tą granicą jest szacunek. Jeżeli szanujesz - współczucie, jeżeli czujesz się
              lepszy, mądrzejszy - litość.
              • ogabignac Re: Litość 24.01.05, 21:55
                Albo jestes silniejszy, masz wladze - wtedy stac cie na litosc.
                • alex.4 Re: Litość 24.01.05, 22:18
                  litość to kupowanie sobie dobrego samopoczucia. Poczucie, że jest lepszym może
                  prowadzić do pychy, a bogowie pychy nie lubią:)
                • saunne Re: Litość 24.01.05, 23:41
                  ogabignac napisał:

                  > Albo jestes silniejszy, masz wladze - wtedy stac cie na litosc.

                  Władza, która w ten sposób posługuje się litością jest władzą opartą na
                  strachu...
                  Władca powtarza: lubię jak się mnie boją! Wrzeszczy, grozi i ewentualnie
                  stosuje ułaskawienie (za które trzeba być dozgonnie wdzięcznym). Dzięki temu
                  czuje, że ma władzę... że jest silny...

                  Ale nie jest.

                  Nikt nie podziwia tyranów. Można ich co najwyżej nienawidzić i się ich bać.

                  Podziwia się władców, którzy rozumieją.
                  • alex.4 Re: Litość 25.01.05, 09:45
                    trudno być włądca który rozumie, łatwiej rządzić strachem. Jak Tyberiusz który
                    miał powiedzieć moga nienawidzieć, byleby się bali

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka