kociak40
12.08.06, 00:08
Jak już pisłem, kościół koło mego bloku (rzut kamieniem) stał się niedawno
sanktuarium. Prymas podniósł jego rangę. Pisałem o tym i zapomniałem. Własnie
dzisiaj wysiadając z autobusu na przystanku końcowym, jakieś trzy panie (~ 30-
tki) spytały się mnie, jak dość do sanktuarium? W pierwszej chwili, nie
wiedziałem o co chodzi, jakie sanktuarium? gdzie? No i przypomniałem sobie,
że teraz już nie mieszkam koło kościoła ale koło sanktuarium, a tu przychodzi
się z "grubszą" kasą. Mając po drodze, wskazałem tym przyjezdnym paniom
kierunek. Powiedziały, że jakaś duża uroczystość, jakieś nowe dzwony będą
święcone. O 12:00 przeżyłem prawdziwy szok, rozległa się melodia - "Maryjo,
królowo Polski" w wykonaniu dzwięków dzwonów kościelnych. Rozumiem, że to
specjalnie zakupiona aparatura wydająca tony dzwonów kościelnych i to ona
była święcona, aby nie psuła się, jest zbyt droga i podnosi rangę
sanktuarium. Teraz gdy tak pięknie "grają" dzwony (pewno różne kościelne
melodie) przylatujących aniołow na godz. 12:00 jest więcej. Już nie jeden,
ale cała chmara, trzeba będzie uważać na nisko przelatujące anioły, może być
pewne niebezpieczeństwo przy zderzeniu. Teraz mogę powiedzieć, że mieszkam w
sanktuarium, w mieszkaniu słyszę co proboszcz mówi, słyszę śpiewy, modlitwy
różańcowe, o ile otworzę okna. Mogę być w dowolnej chwili w sanktuarium, mogę
zamknąć okna i już mnie w nim nie ma. Spodziewam się dużego napływu wiernych
z innych dzielnic (żegnaj parkingu przykościelny, już tam pewno nie zaparkuję
z braku miejsca, a był bezpłatny). Pocieszam się, że wartoś mojego mieszkania
znacznie wzrosła, modlitwy mając większą szybkość, wyżej się wznoszą, piękna
muzyka dzwonów kościelnych działa kojąco już od 6:30 do 21:00. Nic nie trzeba
płacić, tylko można słuchać, nie ma tacy, a jest się na uroczystościach w
sanktuarium, nie wychodząc z mieszkania, no i bliżej cudów (jak to w
sanktuarium). Inni muszą trudzić się podróżą, płacić za dojazd, dawać na tacę
i to nie jak w kościele, ale jak w sanktuarium, a ja mam to wszystko za
darmo. Myślę, że wartość mego M-5 ma teraz wartość domku jednorodzinnego,
daleko położonego od kościoła, nie mowiąc już o sanktuarium. Trzeba mieć
szczęście w życiu, być urodzonym w niedzielę i w "czepku" (jak ja). Ja nigdy
nie byłem w sanktuarium, to ono przyszło do mnie.