ewakurz
08.07.05, 16:43
Bylo to wczoraj. Derektor odebral telefon. Telefon powiedzial glosem Mike'a
Horna, ze on to by chcial przyjsc wieczorem do nas i kupic, co exponujemy, bo
mu sie podoba i zona by chciala do kompletu. I tak sie sklada, ze daje
wlasnie wieczorem konferencje w Tutejszowie, to mu po drodze gdzies tak o
7nastej. Derektor rzekl "spoko, stary, nie ma sprawy" i polecial wydawac
adekwatne polecenia. Starto kurze [ :-(], nabyto czipsy i alkohole,
wydrukowano zdjecia. Rozlegl sie dzwonek telefonu. To byl Mike. Derektor
wysluchal i objasnil, ze jego kumpel Majk przyjedzie dopiero okolo
dwudziestej. Ale zesmy wszyscy zaproszeni na film i konfe.
Osobiscie wybralam opcje B, czyli isc do przedszkola i domu i spac.
Przybywszy rano, dowiedzialam sie, ze jedna z kolezanek wybrala ta sama
opcje, co i ja, niemniej zostawila Derektorowi (co czuwal) zdjecie Majka z
prosba o autograf. No i rankiem zdjecie bylo na jej biurku.
Z autografem Derektora.