Dodaj do ulubionych

DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.01, 16:34
do niedawna odkryłem kilka całkiem logicznych (do pewnego stopnia) przyczyn:

1. bo zostali wychowani w wierze i nie chcą się sprzeciwić
2. bo myślą, że przecież zawsze lepiej wierzyć niż nie wierzyć
3. aby mieć święty spokój i nie myśleć o tych wszystkich bzdurach jak np. sens
życia
4. by mieć na czym się oprzeć, gdy jakaś tragedia się zdarzy
5. bo przecież prawie wszyscy wierzą, więc to musi być prawda
6. bo głupio byłoby, gdyby nie wierzyli, a on jednak istniał; wtedy musieliby
iść do piekła
7. bo podoba im się pomysł, że idą do nieba w zamian za wykonywanie kilku
łatwych czynności
8. bo społeczeństwo nie lubi niewierzących
9. bo można poznać fajnych ludzi w kościele
10. bo naprawdę czują, że bóg musi istnieć
11. bo boją się śmierci

ostanio jednak moja koleżanka uświadomiła mi o nowej przyczynie
otóż przeszła z materializmu na katolicyzm, bo... spodobał jej się chłopak,
który był zagorzałym katolikiem
najśmieszniejsze, że jest tego całkowicie świadoma
hmm, nie wiem jak wam, ale mi coś tutaj nie gra
dla mnie to wcale nie jest rozsądny powód
powiedziałbym, że to jej życie, jej wybór, gdyby ta dziewczyna nic dla mnie nie
znaczyła, ale...

a może wy znacie jeszcze inne równie dziwaczne powody?
Obserwuj wątek
    • Gość: Budda Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.unl.edu 28.06.01, 17:25
      W anglojezycznej literaturze uwaza sie ze my jestesmy "hardwired to god"
      Innymi slowy, nasz umysl posiada tzw. swiety zakatek (dusza ? sipryt ?) z
      ktorym nasz swiadomosc ma nieustanny kontakt. I nie ma tu znaczenia tak naprawde
      zaden z powodow, ktore wymieniles. Wszystko jedno czy sie boimy smierci czy nie,
      czy inni chodza do kosciola czy nie, czy chcemy isc do nieba czy tym podobne.
      My jestesmy stworzeni w bogu. Wszystko jedno czy boga wyobrazisz sobie jako
      sily przyrody, ojca niebieskiego, energie, inteligencje czy cos w tym stylu.
      Bog jest wszystkim. Dlatego Twoje pytanie nie ma troche sensu.
      Poniewaz my WIEMY ze bog istnieje a tylko potocznie sie uwaza ze my wierzymy w
      niego.
      Pozdrowienia, Budda.
      • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.01, 17:52
        Gość portalu: Budda napisał(a):

        > W anglojezycznej literaturze uwaza sie ze my jestesmy "hardwired to god"
        > Innymi slowy, nasz umysl posiada tzw. swiety zakatek (dusza ? sipryt ?) z
        > ktorym nasz swiadomosc ma nieustanny kontakt. I nie ma tu znaczenia tak naprawd
        > e
        > zaden z powodow, ktore wymieniles. Wszystko jedno czy sie boimy smierci czy nie
        > ,
        > czy inni chodza do kosciola czy nie, czy chcemy isc do nieba czy tym podobne.
        > My jestesmy stworzeni w bogu. Wszystko jedno czy boga wyobrazisz sobie jako
        > sily przyrody, ojca niebieskiego, energie, inteligencje czy cos w tym stylu.
        > Bog jest wszystkim. Dlatego Twoje pytanie nie ma troche sensu.
        > Poniewaz my WIEMY ze bog istnieje a tylko potocznie sie uwaza ze my wierzymy w
        > niego.
        > Pozdrowienia, Budda.

        no dobra, ale to tylko jedna z teorii
        a co powiesz o ateistach?
        czyżby sami zaprzeczali temu co wiedzą, że jest prawdziwe?
        poza tym, wiedza to przecież nic innego jak głęboka wiara (tak wierzę)
        powody są dla niektórych ludzi ważne, bo nie każdy tak po prostu czuje, że bóg
        istnieje
        te powody, które podałem, są wynikiem wielu rozmów z moimi znajomymi, głównie
        katolikami
        niestety, muszę powiedzieć, że uważam je za prawdziwe, :(

        pozdrawiam
        • Gość: Budda Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.unl.edu 28.06.01, 18:35
          Moze to dziwne co powiem, ale tak, ateisci zaprzeczaja temu co wiedza. Tylko ze
          mozna wiedziac na kilku poziomach naszego umyslu, instynktownym, intelektualnym
          i intuicyjnym. Ateisci to ludzie, ktorych swiadomosc rezyduje w fizycznym swiecie
          przez wiekszosc czasu i to wystarcza dla nich by popasc w kompletna ignorancje i
          iluzje co do prawdziwego bytu. Oni nie zauwazaja boga podobnie jak nie zauwazaja
          faktu ze oddychaja i mrugaja powiekami.
          Co wedlug Ciebie ma oznaczac stwierdzenie ze wiedza to nic innego jak gleboka
          wiara. Tam gdzie jest wiedza, nie ma wiary, to proste.
          Nie miej mi tego za zle, ale katolicy sa najmniej wiarygodni jesli chodzi o
          glebie duchowego zycia i rozumienie wielowymiarowosci naszej egzystencji. To nie
          ich wina, ale calych tysiacleci prania mozgow. Powody dla wiary w boga o ktorych
          mowisz to typowy wytwor tej chrzescijanskiej mentalnosci. Zauwazyles, ze wszystko
          obraca sie w kolko "mojej korzysci" z wiary w boga lub blizej nieokreslonych
          lekow przed zaswiatami ? Masz klasyczny przyklad EGO zostalo uformowane wokol dusz
          Twoich przycjaciol. Powody o ktorych mowisz to absolutne PERYFERIA tego co istotne
          dla wiary w boga. To efekt katolicyzmu. Nie chce nikogo tu obrazic, zastrzegam
          sie.
          Pozdrawiam, Budda.
          • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.01, 23:44
            Gość portalu: Budda napisał(a):

            > Moze to dziwne co powiem, ale tak, ateisci zaprzeczaja temu co wiedza. Tylko ze
            >
            > mozna wiedziac na kilku poziomach naszego umyslu, instynktownym, intelektualnym
            > i intuicyjnym. Ateisci to ludzie, ktorych swiadomosc rezyduje w fizycznym swiec
            > ie
            > przez wiekszosc czasu i to wystarcza dla nich by popasc w kompletna ignorancje
            > i
            > iluzje co do prawdziwego bytu. Oni nie zauwazaja boga podobnie jak nie zauwazaj
            > a
            > faktu ze oddychaja i mrugaja powiekami.

            spokojnie, nie przesadzajmy
            znam wielu ateistów i mogę powiedzieć, że z reguły są oni bardzo inteligentni
            ateista może odpowiedzieć na twoje zarzuty stwierdzeniem, że nie możesz wyobrazić
            świata bez boga, więc go sobie wymyśliłeś i to ty jesteś ignorantem, wychwalając
            to co wcale nie istnieje

            > Co wedlug Ciebie ma oznaczac stwierdzenie ze wiedza to nic innego jak gleboka
            > wiara. Tam gdzie jest wiedza, nie ma wiary, to proste.

            zastanówmy się czym jest wiedza
            czy wiesz jaki kształt ma butelka coca-coli?
            skąd wiesz?
            co jest przyczyną, co jest istotą twojej wiedzy?
            nie umiem ci tego wytłumaczyć, ale myślę, że większość dojdzie to tego, że wiedza
            to nic innego jak przekonanie o tym, że jakieś stwierdzenie adekwatnie
            odzwierciedla rzeczywistość
            to jest tylko głęboka wiara, a ściślej ekstremalna instancja wiary, gdy nawet nie
            zakładasz innych możliwości

            > Nie miej mi tego za zle, ale katolicy sa najmniej wiarygodni jesli chodzi o
            > glebie duchowego zycia i rozumienie wielowymiarowosci naszej egzystencji. To ni
            > e
            > ich wina, ale calych tysiacleci prania mozgow. Powody dla wiary w boga o ktoryc
            > h
            > mowisz to typowy wytwor tej chrzescijanskiej mentalnosci. Zauwazyles, ze wszyst
            > ko
            > obraca sie w kolko "mojej korzysci" z wiary w boga lub blizej nieokreslonych
            > lekow przed zaswiatami ? Masz klasyczny przyklad EGO zostalo uformowane wokol d
            > usz
            > Twoich przycjaciol. Powody o ktorych mowisz to absolutne PERYFERIA tego co isto
            > tne
            > dla wiary w boga. To efekt katolicyzmu. Nie chce nikogo tu obrazic, zastrzegam
            > sie.
            > Pozdrawiam, Budda.

            ja osobiście nie mam nic przeciwko krytyce katolicyzmu
            w ogóle mój post z przyczynami wiary miał pokazać, jak płytka jest wiara
            większości społeczeństwa
            poza tym, zawsze dziwiło mnie to, że z jednej strony chrześcijaństwo popiera
            bezinteresowne dobro i miłość oraz bezwarunkową wiarę, lecz z drugiej strony
            obiecuje za to wszystko zbawienie
            jak tu mówić o bezinteresowności?

            pozdrowienia
        • Gość: tomciob Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.06.01, 18:37
          Witam
          Mam święte prawo dane mi od Boga by wątpić w Jego istnienie. Gdybym nie miał
          tego prawa nie byłbym wolnym człowiekiem i dlatego ateizm to moje prawo do
          wolności, które dał mi mój Bóg. Pomiędzy wiarą i wiedzą widzę głęboką różnicę
          znaczeniową. Wiara to pewność, a wiedza to przeczucie pewności. Są sytuacje, w
          których wiara może zostać zachwiana - jeśli ktoś kogo kochasz, zawodzi twoje
          zaufanie. Bo wiara w Boga to także wiara w drugiego człowieka.
          Bardzo mi się podoba katalog powodów dla których wierzymy (dzięki Mikey).
          Dla mnie podstawowym powodem wiary w Boga jest piękno miłości, którą dane mi
          jest przeżywać. Jeśli będzie ona wieczna - to dzięki Ci JHWH.
          Z pozdrowieniami dla Buddy i Mikey.
          • Gość: Budda Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.unl.edu 28.06.01, 19:54
            Tomciob, witaj. Jednak Twoja wypowiedz jest pelna sprzecznosci, z ktorej mam
            nadzieje, zdajesz sobie sprawe. Jaki Ty ateista (chyba tylko hobbysta)skoro sam
            przyznajesz ze prawo do niewiary w boga dostales ... od samego boga. Mysle, ze
            to tylko Twoj zart. Mylisz oczywiscie pojecie wiary z wiedza. To wiedza jest
            PEWNOSCIA a wiara PRZECZUCIEM pewnosci a nie na odwrot, co probujesz
            zasugerowac. Nie wiem skad taki pomysl Ci wpadl do glowy. Przemysl to jeszcze
            raz, prosze. Te wszystkie powody do wiary w boga to jedna wielka pomylka.
            Wiara nie potrzebuje zadnego "skoro... jesli... gdyby... bo co inni...
            lepiej by bylo... bo sie boje..." warunku !!! jesli natomiast nasza wiare
            warunkujemy czymkolwiek, nie jest to wiara, tylko czystej wody wygodnictwo
            czy cwaniactwo.
            Pozdrowienia, Budda.
            • Gość: Lehu Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.ipt.aol.com 28.06.01, 20:57

              Buddo drogi fajnie gadash do tego niezywkle milo mi pisac do kogos tak znanego i podziwianego etc :) ... Tylko ze
              jest
              jeden problem; wiekszosc tego co mowisz to prawda , przynajmniej zajebiscie brzmi ale zastanow sie jak niewielu
              ludzi
              wiezy naprawde, bez presji, bez interesu itd . Chyba bardzo, bardzo niewielu. A jezeli bedziemy patrzec na religie
              z chrzescijanskiego p=ktu widzenia to mikey czy jak mu tam ma po prostu racje.
              • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 28.06.01, 21:20
                Gość portalu: Lehu napisał(a):

                >
                > Buddo drogi fajnie gadash do tego niezywkle milo mi pisac do kogos tak znanego
                > i podziwianego etc :) ... Tylko ze
                > jest
                > jeden problem; wiekszosc tego co mowisz to prawda , przynajmniej zajebiscie br
                > zmi ale zastanow sie jak niewielu
                > ludzi
                > wiezy naprawde, bez presji, bez interesu itd . Chyba bardzo, bardzo niewielu. A
                > jezeli bedziemy patrzec na religie
                > z chrzescijanskiego p=ktu widzenia to mikey czy jak mu tam ma po prostu racje.

                Ale co z tego? Ilość wierzących, czy niewierzących nie ma tu nic do rzeczy. Fundamentem wiary
                jest Bóg (Chrystus, Budda.....) i zasady, jakie ustanowił sa niewzruszone, co najwyzej zmienia
                się w ciągu wieków interpretacja niektórych rzeczy. Kościoły, religie są żywe, zmieniaja się w
                obrębie pewnych zasad, prawd wiary, które wyznają. A my mamy prawo je przyjąć lub
                odrzucić... i musimy ponieść konsekwencje tego wyboru. Proste.
                Pozdrawiam - gepe
            • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.01, 23:53
              Gość portalu: Budda napisał(a):

              > Tomciob, witaj. Jednak Twoja wypowiedz jest pelna sprzecznosci, z ktorej mam
              > nadzieje, zdajesz sobie sprawe. Jaki Ty ateista (chyba tylko hobbysta)skoro sam
              >
              > przyznajesz ze prawo do niewiary w boga dostales ... od samego boga. Mysle, ze
              > to tylko Twoj zart. Mylisz oczywiscie pojecie wiary z wiedza. To wiedza jest
              > PEWNOSCIA a wiara PRZECZUCIEM pewnosci a nie na odwrot, co probujesz
              > zasugerowac. Nie wiem skad taki pomysl Ci wpadl do glowy. Przemysl to jeszcze
              > raz, prosze.

              hmm, coś mi się zdaje, że tomciob mówił o ateizmie raczej tylko w trybie
              warunkowym, a tak naprawdę wierzy w chrześcijańskiego boga
              chyba go nie zrozumiałeś

              Te wszystkie powody do wiary w boga to jedna wielka pomylka.
              > Wiara nie potrzebuje zadnego "skoro... jesli... gdyby... bo co inni...
              > lepiej by bylo... bo sie boje..." warunku !!! jesli natomiast nasza wiare
              > warunkujemy czymkolwiek, nie jest to wiara, tylko czystej wody wygodnictwo
              > czy cwaniactwo.
              > Pozdrowienia, Budda.

              masz rację
              moim zamiarem było pokazać, że większość tych powodów jest trochę...hmm... dziwna
              dziwne jest również to, że wystarczają ludziom
              no cóż...
    • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 28.06.01, 21:32
      Wiesz Mikey, gdybym na prawdę chciał przeanalizować dlaczego wierzę, to musiałbym
      przyznać, że po prostu nie wiem. Natomiast z całą pewnością moge powiedzieć, że wiara
      jest czymś, czego bardzo potrzebuję. Wystarcza mi ta świadomość bez wgłębiania się w
      powody. Oczywiście ciągle rodzą się wątpliwości różnej natury, ale jakoś zawsze są
      rozwiewane. No i jeszcze coś. Tak naprawdę potrzebę zawierzenia komuś "w górze"
      odczuwa się najmocniej w chwilach słabości, zagrożenia, niemocy... Wydaje mi się, że
      człowiek (zwłaszcza współczesnie) gwałtownie potrzebuje prawdziwej miłość, jeszcze
      wiekszej niz moze dac drugi człowiek. Jeśli chcesz, to mozesz to wciągnąc na swoją listę.
      Pozdrawiam - gepe
      • Gość: Lehu Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.proxy.aol.com 28.06.01, 23:57
        Nie czytasz uwaznie gepe ani nie piszesh.
        Sam sobie odpowiedziales czemu ludzie wieza m.in. ; z potrzeby, ze slabosci z
        niemocy . A co do twojej odpowiedzi na moj glos : chodzilo mi oto jak niewielu
        ludzi wierzy dal siebie , a ilu dla korzysci lub przez presje
        • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 29.06.01, 00:18
          Być może czegos nie zrozumiałem, ok, sorry. Oczywiście, sporo ludzi wierzy tak, jak
          piszesz, Twoja wypowiedź zasugerowała mi, że uważasz, iżprzez takich ludzi dana
          wiara/religia wydaje się jakaś gorsza, z czym się nie zgodziłem. Sądzę, że korzystniej jest
          pielęgnowac swoje relacje z Bogiem, niż sugerować się zachowaniem innych ludzi.

          Pozdrawiam - gepe
      • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.01, 00:08
        gepe napisał(a):

        > Wiesz Mikey, gdybym na prawdę chciał przeanalizować dlaczego wierzę, to musiałb
        > ym
        > przyznać, że po prostu nie wiem. Natomiast z całą pewnością moge powiedzieć, że
        > wiara
        > jest czymś, czego bardzo potrzebuję. Wystarcza mi ta świadomość bez wgłębiania
        > się w
        > powody. Oczywiście ciągle rodzą się wątpliwości różnej natury, ale jakoś zawsze
        > są
        > rozwiewane. No i jeszcze coś. Tak naprawdę potrzebę zawierzenia komuś "w górze"
        >
        > odczuwa się najmocniej w chwilach słabości, zagrożenia, niemocy... Wydaje mi si
        > ę, że
        > człowiek (zwłaszcza współczesnie) gwałtownie potrzebuje prawdziwej miłość, jesz
        > cze
        > wiekszej niz moze dac drugi człowiek. Jeśli chcesz, to mozesz to wciągnąc na sw
        > oją listę.
        > Pozdrawiam - gepe

        a nie myślisz, że twoje przyczyny pasują do przyczyn nr. 3 i 4 z mojej listy?
        nie używasz przypadkiem religii, aby rozwiać swoje wątpliwości, aby nie dręczyć
        się pytaniami?
        nie ma problemu, jeśli tak jest, ale po prostu wyłóżmy karty na stół i powiedzmy
        sobie szczerze dlaczego wierzysz

        nie wiem jak tobie, ale mnie próba odpowiedzenia sobie na kilka pytań dałaby
        większy spokój niż odtrącanie wątpliwości za pomocą religii
        nie wiem, to tylko moje podejście...

        pozdrawiam
        • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 29.06.01, 00:28
          Owszem, mogę sie zgodzić z nr 4 na Twojej liście, z 3 już nie. Ale przyczyn, tych
          "racjonalnych" może być dużo więcej, ja tylko powiedziałem, że nie wiem dlaczego tak jest,
          że wierzę. Powstaje pytanie: czy powód coś zmienia? Moim zdaniem ważny jest akt wiary
          (wiary, nie strachu), a nie przyczyna, dla której się wierzy. Drogi do Boga są różne, ale jeśli
          na jej końcu tego Boga się spotka, to znaczy, że była ona dobra.
          Pozdrawiam - gepe
          • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: 213.76.96.* 29.06.01, 10:00
            gepe napisał(a):

            > Owszem, mogę sie zgodzić z nr 4 na Twojej liście, z 3 już nie. Ale przyczyn, ty
            > ch
            > "racjonalnych" może być dużo więcej, ja tylko powiedziałem, że nie wiem dlaczeg
            > o tak jest,
            > że wierzę. Powstaje pytanie: czy powód coś zmienia? Moim zdaniem ważny jest akt
            > wiary
            > (wiary, nie strachu), a nie przyczyna, dla której się wierzy. Drogi do Boga są
            > różne, ale jeśli
            > na jej końcu tego Boga się spotka, to znaczy, że była ona dobra.
            > Pozdrawiam - gepe

            no właśnie, czy przyczyna wiary jest ważna?
            według mnie, tak
            dla mnie wiara musi byc bezwarunkowa i musi płynąć z głębi serca, a nie ze
            strachu czy ewentualnych korzyści
            moim zdaniem, powód jest równie ważny jak to, czy ktoś wierzy, bo świadczy o
            typie i głębi wiary...


            pozdrawiam
            • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 29.06.01, 17:40
              Widzisz, sądzę, że to jest tak, że wiara jako pewien stan nie jest niezmienna w sensie jej
              głębokości, "jakości". Przepraszam za brak precyzji. Więc od początku:
              Przyczyna, czyli impuls który zapoczątkował akt zawierzenia - ludzie zaczynają swoją przygodę z
              Panem Bogiem w przeróżnych sytuacjach i z przeróznych powodów. Konia z rzędem temu, kto
              podejmie się klasyfikacji tych przyczyn. Zreszta - po co? Najważniejsze, ze ta przygoda zaczęła
              się i trwa.
              Ale wiara - jak powiedziałem - nie może być martwa, czyli musi się rozwijać. A rozwój w
              wierze polega między innymi na stopniowym uwalnianiu się z egoizmów (czyli również na
              uwalnianiu się od "przyczyn"). I ludzie są na róznych etapach tego rozwoju w wierze. Skłonny
              jestem nawet rzec, że nie ma ludzi wierzących w całej pełni. W każdym razie jest ich bardzo
              niewielu. I znowu konia z rzędem temu, kto spróbuje tych ludzi ocenić w ich rozwoju. Mam
              wrażenie, że to po prostu nie podlega ocenom, w każdym razie ludzkim.
              Reasumując: nie sądzę, by dla kogoś, a dla Boga w szczegóności, ważny był punkt startu w
              drodze, może nawet nie jest istotne aktualne na tej drodze miejsce (bliżej - dalej), czy tempo
              "marszu", natomiast ważny jest kierunek, w którym się idzie. Jeśli ja jestem od Boga bardzo,
              bardzo daleko, ale przybliżam się do Niego, to pal licho, z jakiego powody ruszyłem. Jeśli
              wierzę, bo np. boję się tego, co po śmierci, ale tej obawy jest z każdym dniem coraz mniej - to
              idę.
              Wiara jest drogą - trzeba iść; tak to widzę.

              Bardzo gorąco pozdrawiam - gepe
              • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.01, 23:44
                cieszę się, że twoja wiara jest głęboka
                chwała ci za to
                nie wszyscy mają taką pewność...

                mimo to, co będzie jeśli ta twoja droga tak naprawdę do niczego nie prowadzi?
                wszystko na marne
                czy nie żal?
                a może teraz spokojnie zatrzymać się, rozejrzeć się dookoła i obiektywnie
                ocenić sytuację, zamiast zamykać oczy i iść do przodu?

                sorry, że cię tak podpuszczam, ale chyba nawet wzmacniam twoją wiarę, nie?

                pozdrawiam
                • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 30.06.01, 00:05
                  Gość portalu: Mikey napisał(a):

                  > cieszę się, że twoja wiara jest głęboka
                  > chwała ci za to
                  > nie wszyscy mają taką pewność...
                  >
                  > mimo to, co będzie jeśli ta twoja droga tak naprawdę do niczego nie prowadzi?
                  > wszystko na marne
                  > czy nie żal?
                  > a może teraz spokojnie zatrzymać się, rozejrzeć się dookoła i obiektywnie
                  > ocenić sytuację, zamiast zamykać oczy i iść do przodu?
                  >
                  > sorry, że cię tak podpuszczam, ale chyba nawet wzmacniam twoją wiarę, nie?
                  >
                  > pozdrawiam

                  Ano, sto kobył u płota i ani kroku w tył... :)
                  Wątpliwości rodzą się często, czasem... Ale tym się właśnie ludzka, ułomna wiara
                  specyfikuje, gdyby nie było naprawdę żadnych watpliwości, to byłaby to wiedza, a nie
                  wiara. Nie mniej pewne przesłanki każą tych wątpliwości się nieustannie pozbywać. Wierzę
                  Bogu i Jego obietnicy zbawienia, zawsze do tego przeświadczenia wracam, mimo
                  wspomnianych wątpliwości. Nie jestem ani pierwszy ani zapewne ostatni, który się z tym
                  zmaga... Już św. Piotr się wypierał (a mimo to został świętym :) ) Dlatego nie żal.
                  Aha. Chyba błędem jest stwierdzenie, że "wiara ogranicza ". Przecież ja w każdej chwili
                  mogę się "rozglądać". Wiara to pogłębianie własnej duchowości, ciągła nauka w wielu
                  dziedzinach. Jasne, że w pewnej konwencji, ale przed tym nie uchronimy się nigdy, bo
                  konwencje narzucane sa przez wszystko, niejako naturalnie. Kwestia wyboru, niekoniecznie
                  zreszta pojedyńczego.
                  Pozdrawiam - gepe
                  • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.01, 01:02
                    mam do ciebie następne kilka pytań
                    w co tak naprawdę wierzysz?
                    w boga i jego obietnice czy też w ludzi, którzy twierdzą, że bóg istnieje i
                    obiecuje nam niebo w zamian za wykonywanie kilku czynności?
                    czy robi ci to jakąś różnicę?
                    czy w ogóle jest jakaś różnica w jaką religię człowiek wierzy?

                    pozdrawiam
                    • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 02.07.01, 17:18
                      Gość portalu: Mikey napisał(a):

                      1.)> mam do ciebie następne kilka pytań
                      > w co tak naprawdę wierzysz?
                      > w boga i jego obietnice czy też w ludzi, którzy twierdzą, że bóg istnieje i
                      > obiecuje nam niebo w zamian za wykonywanie kilku czynności?
                      > czy robi ci to jakąś różnicę?
                      2)> czy w ogóle jest jakaś różnica w jaką religię człowiek wierzy?
                      >
                      > pozdrawiam

                      ad. 1) Wierzę w Boga i wierzę Bogu. Wbrew pozorom to nie to samo. Ale sprawa nie jest taka
                      prosta, jak mogłoby się wydawać, ponieważ - poczynajac od zarania dziejów "biblijnych" - Bóg
                      najczęściej przemawia przez ludzi. Im (w wypadku Chrystusa - uczniom, apostołom) daje
                      "mandat" do przekazywania prawd wiary, do nauczania. Dlatego nie można tak sobie odrzucić
                      tego, co mówią "ludzie, którzy twierdzą, że Bóg istnieje" (rozumiem, że chodzi Ci o księży i
                      innych "funkcjonariuszy Kościła").
                      Bardzo ważna rzecz (ja sam uświadomiłem sobie to wcale nie tak dawno): Kościól, jako
                      środowisko, nie jest organizmem jednorodnym. Istnieja spory, trwają polemiki, często bardzo
                      ostre i często w bardzo zasadniczych sprawach. To nie jest nienormalne, poniekąd dzięki temu
                      organizm ten może się rozwijać. Ale trzeba być tego świadomym, jeśli chce się zrozumieć
                      istotę tradycji, którą Kościół poważa na równi z Pismem Św. To nie jest tak, że wszyscy się ze
                      sobą zgadzamy i "buch", walniemy sobie kolejny "przepis", nie zaglądając nawet za bardzo w
                      ewangelię. Tradycja Kościoła rodzi się ciągle, powoli, od jego początków i TWORZĄ JĄ LUDZIE
                      - niedoskonali, grzeszni. A jednak Bóg tak chce ("...idźcie i nauczajcie wszyskie narody..." - ale
                      nie tak sobie, jak wam się chce, tylko - "...w imię Ojca, Syna i Ducha..." - czyli tylko i wyłącznie
                      według Niego, w Jego imieniu.). Dlatego wierzę również - choć nie bezkrytycznie - "ludziom,
                      którzy twierdzą, że Bóg istnieje". Natomiast ktoś, kto twierdzi, że "Bóg obiecuje niebo w zamian
                      za wykonywanie kilku czynności" to ignorant (choćby i był biskupem), poniewaz Bóg mówi
                      jasno, że "nieba", czyli zbawienia dostąpimy przez wiarę, a nie przez "wykonywanie kilku
                      czynności".

                      ad. 2) Sorry, ale za głupi jestem, aby odpowiedzieć na tak postawione pytanie.

                      Pozdrawiam - gepe

                      PS. Nie myslałeś o jakieś rozmowie z kimś, kto mógłby Ci bardziej fachowo niż np. ja
                      wytłumaczyć zawiłości wiary, biblistyki, teologii itd.? Zapewniam, że żyją na świecie takie
                      osoby :).
                      • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.01, 00:37
                        powiem ci szczerze, że nie spotkałem żadnego księdza, który wydawałby się dość
                        tolerancyjny i otwarty, aby móc na takie rzeczy porozmawiać

                        teraz czas na nowe pytania i moje odpowiedzi na niektóre z nich
                        kto uważa, że kościół ma "mandat"? ludzie
                        kto uważa, że biblia jest święta? ludzie
                        skąd dowiedziałeś się o bogu?
                        z boskich objawień czy od ludzi?
                        zakładam teraz, że jesteś normalnym człowiekiem i nie miałeś żadnych objawień
                        a więc wierzysz tym ludziom, którzy twierdzą, że mają mandat na głoszenie wiary
                        od wszechmocnej istoty, którą nazywamy bogiem
                        jaki masz powód, aby wierzyć im? (nie bogu, ale ludziom)
                        bo twoi rodzice im wierzyli?
                        a jaki powód mieli twoi rodzice?
                        bo twoi dziadkowie wierzyli?
                        no to jaki powód mieli twoi przodkowie sprzed 1000 lat?
                        bo Mieszko I uwierzył?
                        a jaki powód miał Mieszko?
                        bo jego państwo umocniłoby swoją pozycję na politycznej mapie Europy po
                        otrzymaniu poparcia od papieża
                        a więc jesteś katolikiem dzięki jakiemuś wydarzeniu politycznemu sprzed 1000 lat
                        zgadzasz się?
                        czy możesz temu zaprzeczyć?
                        bardzo jestem ciekaw...

                        sam przyznałeś, że katolicki kościół stawia tradycję na równi z biblią
                        czy uważasz, że powinien?
                        czy zgadzasz się ze wszystkim co mówi kościół?
                        chyba obiecałeś to przez swoje sakramenty, nie?
                        czy wszystkie nauki, które głosi katolicki kościół, są zgodne z wolą boską?

                        jeśli chodzi o twoje stwierdzenie, że jesteś za głupi, aby odpowiedzieć na moje
                        pytanie oraz twoje odsyłanie mnie do teologów, mam do ciebie następne pytania
                        jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na moje pytanie, czy to nie znaczy, że nie wiesz
                        dość dobrze w co tak naprawdę wierzysz?
                        pewnie tak
                        a kto zna?
                        teologowie, tak?
                        a więc oni znają wiarę, którą ty wyznajesz, mam rację?
                        to od nich zależy, jak wszystko powinno wyglądać, tak?
                        to znowu sprowadza się do tego, że tak naprawdę nie wierzysz bogu, ale ludziom,
                        którzy twierdzą, że znają prawdę
                        uznajesz ich za autorytet i myślisz, że oni znają twoją prawdę lepiej niż ty
                        zgadzasz się z tym?
                        pewnie nie
                        dlaczego nie?


                        sorry, że teraz zacząłem używać kąśliwych słów
                        nie mam nic przeciwko wierzącym i nie uważam się za lepszego od wierzących
                        po prostu ciekawi mnie jak taki myślący człowiek potrafi znaleźć odpowiedź na
                        moje pytania, bo ja uważam je za naprawdę trudne do odparcia
                        często rozmawiam na temat religii z moimi znajomymi, ale wszyscy moi rozmówcy-
                        katolicy szybko rezygnowali z dalszej dyskusji

                        jestem naprawdę ciekaw odpowiedzi
                        pozdrawiam
                        • Gość: gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.wbk.com.pl 04.07.01, 21:29
                          Gość portalu: Mikey napisał(a):

                          > powiem ci szczerze, że nie spotkałem żadnego księdza, który wydawałby się dość
                          > tolerancyjny i otwarty, aby móc na takie rzeczy porozmawiać

                          W takim razie z jakiegoś powodu kiepsko szukasz, albo oczekujesz iż się z Tobą będą zgadzaą.
                          Nie będą.

                          > kto uważa, że kościół ma "mandat"? ludzie
                          > kto uważa, że biblia jest święta? ludzie

                          A - przepraszam - kto ma uważać? Anioły? One to wiedzą i bez nas :)
                          Poważnie - oczywiście, że ludzie. Ale zerknij może do poprzednich postów: ludzie nie sądzą
                          tak "z niczego". Biblia została uznana za "Świętą Księgę" nie dlatego, że któregoś dnia Pan
                          Bóg rozchylił chmurki, rzucił i rzekł "Łapcie dobrze - to jest Świeta Księga", tylko był to
                          wielopokoleniowy proces, w czasie którego naród żydowski stopniowo, bardzo opornie
                          przekonywał się, że w tej księdze naprawdę jest zapisane przymierze Boga z nimi. To, co tam
                          czytali wiele razy sprawdziło się potem i wykonało. Oni po prostu uwierzyli w Przymierze.
                          Z Kościołem bardzo podobnie - długi, długi proces dźwigania tradycji, zwieńczony słowami
                          Chrystusa "Idźcie i nauczajcie...". To jest ten mandat. Nie ludzie go sobie przyznali. Inna rzecz,
                          w jaki sposób to robią, ale Bóg jest świadom tego, co czyni, dlatego wnioskować należy, iż
                          wiedział, że ludzie, istoty grzeszne, będą ten mandat wykorzystywać róznie, delikatnie mówiąc.
                          A jednak uczynił to.

                          > skąd dowiedziałeś się o bogu?
                          > z boskich objawień czy od ludzi?

                          Prawdę mówiąc nie pamiętam, ale sądzę, że od rodziców.

                          > zakładam teraz, że jesteś normalnym człowiekiem i nie miałeś żadnych objawień
                          > a więc wierzysz tym ludziom, którzy twierdzą, że mają mandat na głoszenie wiary
                          > od wszechmocnej istoty, którą nazywamy bogiem
                          > jaki masz powód, aby wierzyć im? (nie bogu, ale ludziom)
                          > bo twoi rodzice im wierzyli?
                          > a jaki powód mieli twoi rodzice?
                          > bo twoi dziadkowie wierzyli?
                          > no to jaki powód mieli twoi przodkowie sprzed 1000 lat?
                          > bo Mieszko I uwierzył?
                          > a jaki powód miał Mieszko?
                          > bo jego państwo umocniłoby swoją pozycję na politycznej mapie Europy po
                          > otrzymaniu poparcia od papieża
                          > a więc jesteś katolikiem dzięki jakiemuś wydarzeniu politycznemu sprzed 1000 la
                          > t
                          > zgadzasz się?
                          > czy możesz temu zaprzeczyć?
                          > bardzo jestem ciekaw...

                          Odpowiedziałem wyżej. Ta "drabinka", którą opisałeś byłaby zbyt prosta. Choć niewątliwie w
                          szerzeniu wiary brały udział i czynniki polityczne, i finansowe, może i nawet towarzyskie.
                          Ignoranctwem byłoby twierdzić, że "dzisiejsza" wiara jest taka sama, jak ta z czasów
                          Chrystusa. Jest inna, bo Bóg byłby niemądry, każąc ludziom w innej epoce działać,
                          zachowywać się, wierzyć tak samo, jak tysiące lat temu. Wiara to nie stan, lecz proces. Ale jej
                          podstawy, fundamenty są zawsze takie same.

                          > sam przyznałeś, że katolicki kościół stawia tradycję na równi z biblią
                          > czy uważasz, że powinien?

                          A dlaczego nie? Biblia to także tradycja, właściwie składa się z niej w wielkiej części.
                          Powstawała kilkaset lat, już to wystarczy, by oba elementy były w zasadzie nierozdzielne.

                          > czy zgadzasz się ze wszystkim co mówi kościół?

                          Pytanie jest nieprecyzyjne. Jeśli chodzi Ci o to, czy zgadzam się z oficjalnymi dokumentami
                          Kościoła - to odpowiedź brzmi: tak. Oczywiście mogę brać pod uwagę tylko te, które znam.
                          Natomiast nie mogę zgadzać się np. z każdym biskupem, który udziela wywiadu w TV, bo
                          są wśród nich i tacy którym - delikatnie mówiąc - lekko się dziwię. W Kościele
                          instytucjonalnym, jak w każdej społeczności działają normalne prawa psychologii, socjologii
                          itd., istnieja skrzydła "polityczne", frakcje, prowadzi się spory itd. I jest to normalne, a ja wcale
                          nie muszę sie zgadzać ze wszystkimi, bo to po prostu niemożliwe intelektualnie.

                          > chyba obiecałeś to przez swoje sakramenty, nie?

                          Nie, człowiek "cywilny" nie składa ślubu posłuszeństwa Kościołowi za pośrednictwem
                          żadnego z sakramentów. "Lojalkę" taką składają księża, zakonnicy, oraz siostry i bracia
                          zakonni.

                          > czy wszystkie nauki, które głosi katolicki kościół, są zgodne z wolą boską?

                          Nie wiem. Kościól przed ogłoszeniem oficjalnych dokumentów stara się na tyle, na ile jest mu
                          dane, rozeznać w zamiarach Pana Boga wobec ludzi. Wierzymy, że w czasie tego
                          "rozeznawania" jest obecny Duch Święty. Chrystus powiedział, że jeśli kapłani gromadzą się
                          w Jego imieniu, to On jest wsród nich za posrednictwem Ducha Świetego. Nie mam podstaw,
                          by Mu nie wierzyć.

                          > jeśli chodzi o twoje stwierdzenie, że jesteś za głupi, aby odpowiedzieć na moje
                          > pytanie oraz twoje odsyłanie mnie do teologów, mam do ciebie następne pytania

                          Pytanie dotyczyło porównania róznych religii. Nie mam zielonego pojecia o buddyźmie,
                          hinduiźmie i wielu innych religiach świata, a i wiedza o Chrześcijaństwie pozostawia wiele
                          do życzenia. Nie mogę więc porównać, bo nie posiadam stosownej wiedzy, ergo jestem na to
                          za głupi. Uderzaj do fachowców.

                          > jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na moje pytanie, czy to nie znaczy, że nie wiesz
                          > dość dobrze w co tak naprawdę wierzysz?
                          > pewnie tak

                          Masz rację. Wstydzę się, że nie dość dobrze znam tajniki własnej wiary. Nie mniej wiem, że
                          Bóg mnie kocha - w zasadzie wystarczy, aby być spokojnym.
                          Z drugiej strony, czy trzeba być fizykiem jadrowym, by wiedzieć, że istnieja silniki atomowe?
                          Czy trzeba znać każdą śróbke własnego samochodu, by nim jeździć? Czy trzeba znać na
                          pamięć każdą kartkę Biblii, by być jej wyznawcą (choc nie zaszkodziłoby zapewne)?

                          > a kto zna?
                          > teologowie, tak?
                          > a więc oni znają wiarę, którą ty wyznajesz, mam rację?
                          > to od nich zależy, jak wszystko powinno wyglądać, tak?
                          > to znowu sprowadza się do tego, że tak naprawdę nie wierzysz bogu, ale ludziom,

                          Owszem, teologowie prawdopodobnie "znają wiarę" lepiej niż ja. Ale teologia to tylko nauka. To
                          "jak wszystko powinno wyglądać" to nie ich sprawa.


                          > którzy twierdzą, że znają prawdę
                          > uznajesz ich za autorytet i myślisz, że oni znają twoją prawdę lepiej niż ty
                          > zgadzasz się z tym?

                          Tak, uznaję ich autorytet, tak samo jak uznaję autorytet lekarza. Ale zdarza się (rzadko, bo
                          rzadko,ale jednak), że nie zażywam przepisanych mi leków. Z reguły źle na tym wychodzę...

                          >
                          > sorry, że teraz zacząłem używać kąśliwych słów
                          > nie mam nic przeciwko wierzącym i nie uważam się za lepszego od wierzących
                          > po prostu ciekawi mnie jak taki myślący człowiek potrafi znaleźć odpowiedź na
                          > moje pytania, bo ja uważam je za naprawdę trudne do odparcia
                          > często rozmawiam na temat religii z moimi znajomymi, ale wszyscy moi rozmówcy-
                          > katolicy szybko rezygnowali z dalszej dyskusji

                          Szukaj dalej. I wiedzy i wiary nigdy zbyt wiele.

                          Pozdrawiam - gepe
                          • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 00:20
                            Gość portalu: gepe napisał(a):

                            > W takim razie z jakiegoś powodu kiepsko szukasz,
                            albo oczekujesz iż się z Tobą
                            > będą zgadzaą.
                            > Nie będą.

                            nie wymagam od nikogo, aby się ze mną zgodził, ale
                            żeby zrozumiał moje racje
                            o to czasami jest trudno, nie sądzisz?

                            > > kto uważa, że kościół ma "mandat"? ludzie
                            > > kto uważa, że biblia jest święta? ludzie
                            >
                            > A - przepraszam - kto ma uważać? Anioły? One to
                            wiedzą i bez nas :)
                            > Poważnie - oczywiście, że ludzie. Ale zerknij może
                            do poprzednich postów: ludzi
                            > e nie sądzą
                            > tak "z niczego". Biblia została uznana za "Świętą
                            Księgę" nie dlatego, że które
                            > goś dnia Pan
                            > Bóg rozchylił chmurki, rzucił i rzekł "Łapcie dobrze
                            - to jest Świeta Księga",
                            > tylko był to
                            > wielopokoleniowy proces, w czasie którego naród
                            żydowski stopniowo, bardzo opor
                            > nie
                            > przekonywał się, że w tej księdze naprawdę jest
                            zapisane przymierze Boga z nimi
                            > . To, co tam
                            > czytali wiele razy sprawdziło się potem i wykonało.
                            Oni po prostu uwierzyli w P
                            > rzymierze.
                            > Z Kościołem bardzo podobnie - długi, długi proces
                            dźwigania tradycji, zwieńczon
                            > y słowami
                            > Chrystusa "Idźcie i nauczajcie...". To jest ten
                            mandat. Nie ludzie go sobie prz
                            > yznali. Inna rzecz,
                            > w jaki sposób to robią, ale Bóg jest świadom tego,
                            co czyni, dlatego wnioskować
                            > należy, iż
                            > wiedział, że ludzie, istoty grzeszne, będą ten
                            mandat wykorzystywać róznie, del
                            > ikatnie mówiąc.
                            > A jednak uczynił to.

                            a więc uwierzyli, bo biblia wiele razy się sprawdziła,
                            tak?
                            a czy nie powinniśmy ją zdyskredytować, jeśli wiele
                            razy się nie sprawdzi?
                            w ogole skąd wiesz o tym wszystkim co powiedziałeś?
                            sam sobie wymyśliłeś czy słyszałeś to od jakiegoś
                            księdza?
                            czy osoba, od której się tego dowiedziałeś, jest
                            wiarygodna?


                            > Prawdę mówiąc nie pamiętam, ale sądzę, że od
                            rodziców.

                            tak, chyba tak jak każdy...

                            > Odpowiedziałem wyżej. Ta "drabinka", którą opisałeś
                            byłaby zbyt prosta. Choć ni
                            > ewątliwie w
                            > szerzeniu wiary brały udział i czynniki polityczne,
                            i finansowe, może i nawet t
                            > owarzyskie.
                            > Ignoranctwem byłoby twierdzić, że "dzisiejsza" wiara
                            jest taka sama, jak ta z c
                            > zasów
                            > Chrystusa. Jest inna, bo Bóg byłby niemądry, każąc
                            ludziom w innej epoce działa
                            > ć,
                            > zachowywać się, wierzyć tak samo, jak tysiące lat
                            temu. Wiara to nie stan, lecz
                            > proces. Ale jej
                            > podstawy, fundamenty są zawsze takie same.

                            jakie są te fundamenty?
                            kto je określa?
                            kościół?
                            a czy ten kto ustala te fundamenty może je zmienić?

                            > A dlaczego nie? Biblia to także tradycja, właściwie
                            składa się z niej w wielkie
                            > j części.
                            > Powstawała kilkaset lat, już to wystarczy, by oba
                            elementy były w zasadzie nier
                            > ozdzielne.

                            ale przecież biblia to głównie tradycja żydowska,
                            zupełnie inna niż europejskie
                            jaka tradycja jest najlepsza?
                            na jakiej tradycji trzeba opierać tę wiarę?

                            > Pytanie jest nieprecyzyjne. Jeśli chodzi Ci o to,
                            czy zgadzam się z oficjalnymi
                            > dokumentami
                            > Kościoła - to odpowiedź brzmi: tak. Oczywiście mogę
                            brać pod uwagę tylko te, kt
                            > óre znam.
                            > Natomiast nie mogę zgadzać się np. z każdym
                            biskupem, który udziela wywiadu w T
                            > V, bo
                            > są wśród nich i tacy którym - delikatnie mówiąc -
                            lekko się dziwię. W Kościele
                            > instytucjonalnym, jak w każdej społeczności działają
                            normalne prawa psychologii
                            > , socjologii
                            > itd., istnieja skrzydła "polityczne", frakcje,
                            prowadzi się spory itd. I jest t
                            > o normalne, a ja wcale
                            > nie muszę sie zgadzać ze wszystkimi, bo to po prostu
                            niemożliwe intelektualnie.

                            a więc kto jest wiarygodny w kościele?
                            na kim można polegać?
                            tylko na dokumentach?
                            no ale przecież dokumenty są pisane przez duchownych
                            jaka będzie twoja postawa, jeśli nie zgodzisz się z
                            jakimś nowym dokumentem?
                            uznasz, że jesteś za głupi?

                            > > czy wszystkie nauki, które głosi katolicki
                            kościół, są zgodne z wolą boską
                            > ?
                            >
                            > Nie wiem. Kościól przed ogłoszeniem oficjalnych
                            dokumentów stara się na tyle, n
                            > a ile jest mu
                            > dane, rozeznać w zamiarach Pana Boga wobec ludzi.
                            Wierzymy, że w czasie tego
                            > "rozeznawania" jest obecny Duch Święty. Chrystus
                            powiedział, że jeśli kapłani g
                            > romadzą się
                            > w Jego imieniu, to On jest wsród nich za
                            posrednictwem Ducha Świetego. Nie mam
                            > podstaw,
                            > by Mu nie wierzyć.

                            a czy on jest tam, gdy kapłani dopuszczają się
                            niecnych czynów?

                            > Pytanie dotyczyło porównania róznych religii. Nie
                            mam zielonego pojecia o buddy
                            > źmie,
                            > hinduiźmie i wielu innych religiach świata, a i
                            wiedza o Chrześcijaństwie pozos
                            > tawia wiele
                            > do życzenia. Nie mogę więc porównać, bo nie posiadam
                            stosownej wiedzy, ergo jes
                            > tem na to
                            > za głupi. Uderzaj do fachowców.

                            czy nie przeszkadza ci to, że wybrałeś 1 konkretną
                            religię, wiedząc o tym, że istnieją inne, ale nic o
                            nich nie wiesz?
                            hmm, cóż, może to i lepiej...


                            > Masz rację. Wstydzę się, że nie dość dobrze znam
                            tajniki własnej wiary. Nie mni
                            > ej wiem, że
                            > Bóg mnie kocha - w zasadzie wystarczy, aby być
                            spokojnym.
                            > Z drugiej strony, czy trzeba być fizykiem jadrowym,
                            by wiedzieć, że istnieja si
                            > lniki atomowe?
                            > Czy trzeba znać każdą śróbke własnego samochodu, by
                            nim jeździć? Czy trzeba zna
                            > ć na
                            > pamięć każdą kartkę Biblii, by być jej wyznawcą
                            (choc nie zaszkodziłoby zapewne
                            > )?

                            no tak, ale jeśli traktujesz to jak samochód, może
                            wystarczy ci nauczyć się kilku modlitw i regularnie
                            przychodzić na mszę?
                            hmm, wielu ludziom to wystarcza
                            tobie też?

                            > Owszem, teologowie prawdopodobnie "znają wiarę"
                            lepiej niż ja. Ale teologia to
                            > tylko nauka. To
                            > "jak wszystko powinno wyglądać" to nie ich sprawa.

                            no ale to oni są źródłem twojej wiary
                            przyjmujesz ich słowa za niepodważalne
                            czyż nie tak?
                            a więc to oni bezpośrednio określają co jest prawdą a
                            co nie...
                            zgadzasz się?

                            > Tak, uznaję ich autorytet, tak samo jak uznaję
                            autorytet lekarza. Ale zdarza si
                            > ę (rzadko, bo
                            > rzadko,ale jednak), że nie zażywam przepisanych mi
                            leków. Z reguły źle na tym w
                            > ychodzę...

                            czy kiedyś nie zastosowałeś się do słów teologów i
                            księży?
                            czy spotkala cię za to kara?

                            pozdrawiam
                            • Gość: gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.wbk.com.pl 05.07.01, 19:34
                              Witam!


                              > nie wymagam od nikogo, aby się ze mną zgodził, ale
                              > żeby zrozumiał moje racje
                              > o to czasami jest trudno, nie sądzisz?

                              Dobrze, ale o jakie racje Ci chodzi? Co mam zrozumieć?

                              >
                              > a więc uwierzyli, bo biblia wiele razy się sprawdziła,
                              > tak?

                              Tak, między innymi. Poczytaj - jeśli chcesz - Stary Testament, jest tam opisane, jak naród
                              żydowski stopniowo "umacniał się w wierze". Ta historia Izraela (czyli tradycja tego narodu) w
                              znacznej mierze składa się na Stary Testament. Te "potyczki z Bogiem" zostały kiedyś tam
                              potem spisane w formie ksiąg.
                              Pewnie zapytasz, jaką mam pewność, że spisana jest prawda? Że to nie jakieś
                              przypadkowe zapiski, albo urojenia chorych, opętanych, czy nawiedzonych ludzi? Z tym nauka
                              już sobie dała radę i potwierdziła prawdziwość zawartych tam wydarzeń. Oczywiście nauka
                              ludzka, przez ludzi tworzona.

                              > a czy nie powinniśmy ją zdyskredytować, jeśli wiele
                              > razy się nie sprawdzi?

                              Jeśli cos już się sprawdziło?

                              > w ogole skąd wiesz o tym wszystkim co powiedziałeś?
                              > sam sobie wymyśliłeś czy słyszałeś to od jakiegoś
                              > księdza?
                              > czy osoba, od której się tego dowiedziałeś, jest
                              > wiarygodna?

                              Nic nie wymyśliłem. Ogół wiadomośći, który posiadam, nabyłem w ciągu swoich
                              świadomych lat życia od rodziców, znajomych, księży, z książek, od nauczycieli - słowem tak
                              jak się dowiadywałem wszystkiego, co znam. Prócz tego jest jeszcze rzecz, którą trudno
                              nazwać, swego rodzaju świadomość obecnośći Boga w moim życiu. Możesz to nazwać
                              wymysłem mojego umysłu, czy chorej wyobraźni, ale w takim razie jest to wymysł zbiorowy i to
                              o ogromnym zasięgu. Ja wierzę (nie: wiem, lecz: wierzę), że Bóg jest ( mówiąc w
                              uproszczeniu) blisko mnie.
                              Co z wiarygodnością? Oczywiście możesz zakwestionować cały dorobek nauki i myśli
                              ludzkiej, który wszakże nie był w stanie zaprzeczyć prawdziwości Biblii. Ale sam chyba
                              rozumiesz, ze to - jakby nie patrzeć - elementarny brak pokory wobec znacznie od siebie
                              mądrzejszych. Ja nie śmiem. Dla mnie są oni wiarygodni.


                              > > Prawdę mówiąc nie pamiętam, ale sądzę, że od
                              > rodziców.
                              >
                              > tak, chyba tak jak każdy...

                              Ale czy to w jakimś stopniu deprecjonuję ten "początek"?


                              > jakie są te fundamenty?
                              > kto je określa?
                              > kościół?
                              > a czy ten kto ustala te fundamenty może je zmienić?

                              Oczywiscie, że mógłby, gdyby chciał. Ale nie sądzę, by do tego doszło. Fundamentem wiary
                              Chrześcijańskiej jest osoba Chrystusa (stąd zresztą nazwa). Spróbuj - jeśli potrafisz - zadać
                              kłam chrystusowej nauce, a zachwiejesz całym chrześcijaństwem. Ale jeśli podejdziesz do
                              sprawy solidnie i uczciwie, to Ci się to nie uda, wielu już próbowało. Jakie sa te fundamenty?
                              Najistotniejszym jest przykazanie miłości, z niego wynika właściwie wszystko inne.


                              > ale przecież biblia to głównie tradycja żydowska,
                              > zupełnie inna niż europejskie
                              > jaka tradycja jest najlepsza?
                              > na jakiej tradycji trzeba opierać tę wiarę?

                              Łącznikiem jest Chrystus, który przecież był Żydem. Za Jego przyczyną tradycja żydowska dała
                              początek tradycji chrześcijańskiej. Trzeba się oprzeć - myślę - na obu.
                              Przepraszam, jeśli mówię niejasno, ale historia teologii i biblistyka, to dla mnie trudne tematy.


                              > a więc kto jest wiarygodny w kościele?
                              > na kim można polegać?
                              > tylko na dokumentach?

                              Przede wszystkim na Chrystusie.

                              > no ale przecież dokumenty są pisane przez duchownych
                              > jaka będzie twoja postawa, jeśli nie zgodzisz się z
                              > jakimś nowym dokumentem?
                              > uznasz, że jesteś za głupi?

                              Ja już chyba o czymś podobnym mówiłem. Te dokumenty pisane przez ludzi nie są pisane ot
                              tak sobie, jak ślina na język przyniesie. Przed zredagowaniem czegoś takiego, co ma być
                              wykładnią nauki Kościoła, są prowadzone róznego charakteru prace, mające na celu -
                              górnolotnie mówiąc - "rozpoznanie", jak to coś powinno wyglądać, aby było zgodne z nauką
                              Chrystusa. "Zapraszany" jest do tego Duch Święty, zgodnie z obietnicą Chrystusa, że będzie
                              On tam, gdzie w Jego imię się zgromadzą. Czy jest? Nie wiem. Ale wierzę, że jest. I w takim
                              wypadku, gdybym się nie zgadzał z oficjalnym dokumentem Kościoła, to albo zmieniłbym
                              swoje stanowisko w danej sprawie, albo postawiłbym się poza społecznością Kościoła
                              (czyli taka auto - ekskomunika :) ). Można coś krytykować, nie zgadzać się, "w fazie projektu",
                              ale oficjalny dokument jest "składnikiem wiary", którą albo przyjmuje się jako całość, albo
                              jako całość odrzuca. Sytuacja pośrednia jest najkrótszą drogą do schizmy.


                              > a czy on jest tam, gdy kapłani dopuszczają się
                              > niecnych czynów?

                              Nie sądzę, aby "niecne czyny" można było czynić w imię Chrystusa. Ktoś, kto czyni "niecnie"
                              nie ma "połączenia" z Bogiem. Czyli: nie.


                              > czy nie przeszkadza ci to, że wybrałeś 1 konkretną
                              > religię, wiedząc o tym, że istnieją inne, ale nic o
                              > nich nie wiesz?

                              Nie. Religia katolicka jest wystarczająco obszerna, by na jej poznanie brakło życia. Nie mniej
                              nie kryję, że chciałbym znać i inne religie świata i czerpać z nich co tylko moźliwe (co
                              pewnie w jakimś stopniu nieświadomie czynię).

                              > hmm, cóż, może to i lepiej...

                              Może.


                              > no tak, ale jeśli traktujesz to jak samochód, może
                              > wystarczy ci nauczyć się kilku modlitw i regularnie
                              > przychodzić na mszę?
                              > hmm, wielu ludziom to wystarcza
                              > tobie też?

                              Nie. Przede wszystkim nie traktuję religii, jak samochód, to było tylko porównanie (może nie
                              najszczęśliwsze). To część życia.
                              To pytanie jest pytaniem o jakość wiary, o kondycję duchową człowieka. W każdej "próbie
                              społecznej" (lekarze, nauczyciele, dzieci, dorośli, kobiety, homoseksualiści, wierzący,
                              chrześcijanie, łysi, buddyści, jodzy, księża... itd.) są jednostki pod jakimś tam wględem
                              jakościowo mocni i słabi. Są wierzący, którym wystarcza raz w roku msza i parę modlitw, są i
                              tacy, którzy dążą do mistycyzmu. Też już chyba pisałem, że istotny nie jest punkt "w wierze", w
                              którym się obecnie jest, tylko kierunek, w którym się podąża. Mam nadzieję, że "idę" do
                              Chrystusa - On tę drogę będzie oceniał.


                              > no ale to oni są źródłem twojej wiary
                              > przyjmujesz ich słowa za niepodważalne
                              > czyż nie tak?
                              > a więc to oni bezpośrednio określają co jest prawdą a
                              > co nie...
                              > zgadzasz się?

                              Nie, to błąd we wnioskowaniu. Źródłem wiary jest Chrystus, a ci wszyscy "oni" są jedynie
                              "przekaźnikami". Oczywiście oni mają wpływ na moją wiarę, ale z powodów, o których już
                              wspominałem mogę im zaufać. Oni - lepiej lub gorzej - wypełniaja zadanie, które poniekąd
                              zlecił twórca tej religii.


                              > czy kiedyś nie zastosowałeś się do słów teologów i
                              > księży?
                              > czy spotkala cię za to kara?

                              Nie pamiętam. W kwstiach zasadniczych dla wiary - chyba nie. A poza tymi, nie zgadzałem się
                              z księżmi wiele razy. Czasem wychodziło ma moje, czasem nie. Ale to normalne we
                              wszystkich dziedzinach życia.
                              Rzecz jasna istnieje pojęcie grzechu. Grzeszyłem, grzeszę i bedę pewnie grzeszył nie raz, bo
                              jestem tylko człowiekiem, a nie aniołem. Ale w tym wypadku "kara" ma troche inną istotę: sam
                              sobie ją zadaję, poprzez "odwrócenie się od Chrystusa". Pokuta zadana w konfesjonale jest w
                              zasadzie tylko pewnym symbolem, aczkolwiek żywym.


                              Również pozdrawiam - gepe

                              PS. Zakładam, że pytasz, bo chcesz się czegoś dowiedzieć lub rozwiać wątpliwości.
                              Polecam lekturę "Jezusa z Nazarethu" Romana Brandstaettera. To trudna, poetycka książka,
                              opowiadajaca o życiu Chrystusa z "ludzkiego" punktu widzenia, na tle całokształtu
                              ówczesnego życia (polityka, obyczaje, wierzenia...), napisana przez Żyda z pochodzenia.
                              Oczywiście to beletrystyka, a nie pozycja naukowa.
                              • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.01, 00:19
                                dobra, to już nie ma sensu, bo zaczynamy się powtarzać
                                nie sądzę, abym miał czas przeczytać twoją książkę, a przynajmniej nie teraz
                                muszę najpierw poznać buddyzm, bo każdy mi mówił, że to najdoskonalsza religia

                                niestety, nie potrafię uwierzyć na słowo bez zastanowienia, więc los mi kazał
                                szukać swojej prawdy...
                                życzę ci, abyś dostał się do swojego nieba!
                                ja jeszcze muszę znaleźć własne niebo...
                                • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 06.07.01, 17:54
                                  Gość portalu: Mikey napisał(a):

                                  > dobra, to już nie ma sensu, bo zaczynamy się powtarzać
                                  > nie sądzę, abym miał czas przeczytać twoją książkę, a przynajmniej nie teraz
                                  > muszę najpierw poznać buddyzm, bo każdy mi mówił, że to najdoskonalsza religia

                                  Jak uważasz. Moim zdaniem najlepszą religią jest ta, która najlepiej dana osobę poprowadzi
                                  do Boga. Życzę owocnych poszukiwań.
                                  >
                                  > niestety, nie potrafię uwierzyć na słowo bez zastanowienia, więc los mi kazał
                                  > szukać swojej prawdy...
                                  > życzę ci, abyś dostał się do swojego nieba!
                                  > ja jeszcze muszę znaleźć własne niebo...

                                  Dziekuję.
                                  Żeby znaleźć, trzeba szukać. Tylko pamiętaj, że byli i tacy ludzie, którym nie starczyło czasu,
                                  aby zakończyć to szukanie.

                                  Powodzenia! - gepe
    • Gość: aga Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: 217.11.133.* 29.06.01, 09:02
      Wczoraj bylam na pogrzebie mojej kolezanki, miala 23 lata, i jedno co moge
      powiedziec to to, ze ludziom wierzacym jest znacznie latwiej zniesc kazda
      tragedie, jezeli wierza w to co mowi ksiadz. Tak jest z moja kolezanka, ktora
      po pogrzebie odzyskala jakies sily, ja natomiast przeciwnie, zdecydowanie
      jestem niewierzaca i zaluje, bo moje pytanie DLACZEGO? pozostaje bez odpowiedzi
      i fakt, ze Ona nie zyje nie miesci mi sie w glowie. Naprawde zazdroszcze
      gleboko wierzacym.
      Co do reszty argumentow "za" niestety nie moge sie wypowiedziec, poniewaz jest
      to obcy mi temat.
      • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: 213.76.96.* 29.06.01, 09:52
        oczywiście, wierzący mają czasami dużo łatwiej
        nie będę wymieniał tych korzyści, bo każdy je widzi
        ale jest pytanie: czy nawet te ułatwienia sprawiają, że warto wierzyć?
        myślę, że odpowiedź na to pytanie zależy po prostu od charakteru człowieka
        ja sam również kiedyś żałowałem, że nie podążam za żadną religią
        mimo to, nie potrafię zmusić siebie do niczego
        nie potrafię nagle zmienić się w wierzącego, skoro jestem agnostykiem
        dla takich jak ja akt wiary musi płynąć z wewnętrznego przekonania, a nie z
        zewnętrznych incentywów
        wiem, że jeśli zaakceptuję jakąś wiarę, po prostu będę się okłamywał, nawet
        jeśli potem o tym zapomnę

        poza tym, dla mnie gotowa religia również jest pójściem na łatwiznę
        ja wolę sam poznać świat, nawet wraz z jego wszystkimi okropnościami
        to mnie zmusza do tego, aby być silniejszy i bardziej niezależny
        oczywiście, niektórzy mogą mieć wątpliwości czy są dość silni by przetrwać
        (przykładem jest ta sama dziewczyna, o której wspomniałem) bez pomocy wiary
        no ale czy powinniśmy wyznawać wiarę ze strachu?

        to tylk omoje zdanie...

        pozdrawiam wszystkich
        • Gość: aga Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: 217.11.133.* 29.06.01, 10:12
          Zgadzam sie z Toba, ja rozniez nie potrafie zaakceptowac "gotowej" religii i
          uwazam, ze nalezy poznac swiat, zeby sie na cos zdecydowac. Jednak nadal
          uwazam, ze wierzacym latwiej, to jest fakt, ktory stwierdzam na podstawie
          wieloletnich doswiadczen, rozmow itp...Natomiast tak tragiczne sprawy odsuwaja
          mnie od jakiejkolwiek religii zamiast zblizac (co czesto sie zdarza), czyli
          popularne powiedzenie "jak trwoga to do Boga" mnie nie dotyczy.
          pozdrawiam
          • Gość: tomciob Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.06.01, 15:53
            Witam.
            Słowo wiara niesie ze sobą jakiś sens znaczeniowy. Myśląc o tym co to słowo
            oznacza doszedłem do tego, że jest przeciwne znaczeniowo wiedzy. Bo wiedza może
            się zmieniać, wiara oznacza stałośc. Wiara jest wg mnie wyborem jaki
            dokonujemy. Najważniejszy w wierze jest wybór, który powoduje, że jesteśmy
            wolnymi ludźmi. Nie wierzę w Boga tylka dlatego iż chcę, lecz również dlatego,
            że mogę. Dzięki wierze jestem wolnym człowiekiem i Bóg daje mi możliwość
            wyboru. Podobnie dzieje się z miłością. Miłość to wybór - mój wybór, ale i
            tego, który mnie kocha. Bo wiara i miłość to relacja, a jak wiadomo do relacji
            potrzeba dwojga. Nawet jeśli Boga nie ma wiara w Niego pozwala mi czuć się
            wolnym człowiekiem i takim się czuje.
            Z pozdrowieniami dla wierzących i niewierzących (tomciob).
            • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.01, 17:21
              Gość portalu: tomciob napisał(a):

              > Witam.
              > Słowo wiara niesie ze sobą jakiś sens znaczeniowy. Myśląc o tym co to słowo
              > oznacza doszedłem do tego, że jest przeciwne znaczeniowo wiedzy. Bo wiedza może
              >
              > się zmieniać, wiara oznacza stałośc. Wiara jest wg mnie wyborem jaki
              > dokonujemy. Najważniejszy w wierze jest wybór, który powoduje, że jesteśmy
              > wolnymi ludźmi. Nie wierzę w Boga tylka dlatego iż chcę, lecz również dlatego,
              > że mogę. Dzięki wierze jestem wolnym człowiekiem i Bóg daje mi możliwość
              > wyboru. Podobnie dzieje się z miłością. Miłość to wybór - mój wybór, ale i
              > tego, który mnie kocha. Bo wiara i miłość to relacja, a jak wiadomo do relacji
              > potrzeba dwojga. Nawet jeśli Boga nie ma wiara w Niego pozwala mi czuć się
              > wolnym człowiekiem i takim się czuje.
              > Z pozdrowieniami dla wierzących i niewierzących (tomciob).

              musisz mi wyjaśnić kilka rzeczy
              co masz na myśli, mówiąc, że wiedza się zmienia, a wiara jest stała?
              poza tym, dlaczego z wiarą jesteś bardziej wolny niż bez wiary?
              o jaką wiarę ci chodzi?
              o tą, którą sam tworzysz?
              tak, wtedy zgodziłbym się, że jesteś bardziej wolny
              czy o to ci chodzi?
              w jaki sposób wiara jest relacją?

              pozdrawiam
            • Gość: Budda Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.unl.edu 29.06.01, 17:35
              Hi tomciob. Piszesz, ze wiara jest wyborem jakiego dokonujemy. Nie gniewaj sie
              ale to absurd. Nie wyobrazam sobie kogokolwiek, by usiadl sobie w fotelu,
              przemyslal za i przeciw i zdecydowal: ok, od dzisiaj wierze, bo takiego wyboru
              dokonalem. Sprawa wiary jest o wiele glebszym procesem, dziejacym sie w
              intuicyjnej sferze naszego umyslu i ci ktorzy wierza, robia to nie dlatego ze
              sobie tak wybrali, tylko tkanka ich umyslu jest skonstruowana w ten sposob, ze
              droga ich swiadomosci niejako plynie w kierunku owego "swietego zakatka"
              w umysle. To samo dotyczy milosci, to nie zaden wybor, gdyz wybor nosi w sobie
              logike i kalkulowanie i chyba nie powiesz mi, ze w ten sposob zakochujemy sie.
              Tomciob, probujesz, probujesz, ale cos poza ten trojwymiarowy porzadek rzeczy
              ciezko Ci sie wychylic. Proponowalbym Ci i innym uczestnikom zaczac studiowac
              wszystko na temat naszego umyslu (najlepiej metafizyke hinduska). Wtedy,
              caly nowy swiat sie otworzy dla Was i zobaczycie dretwote darwinowsko-katolickiej
              mieszaniny pojeciowej.
              Pozdrawiam, Budda.
              • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.01, 23:36
                Gość portalu: Budda napisał(a):

                > Hi tomciob. Piszesz, ze wiara jest wyborem jakiego dokonujemy. Nie gniewaj sie
                > ale to absurd. Nie wyobrazam sobie kogokolwiek, by usiadl sobie w fotelu,
                > przemyslal za i przeciw i zdecydowal: ok, od dzisiaj wierze, bo takiego wyboru
                > dokonalem. Sprawa wiary jest o wiele glebszym procesem, dziejacym sie w
                > intuicyjnej sferze naszego umyslu i ci ktorzy wierza, robia to nie dlatego ze
                > sobie tak wybrali, tylko tkanka ich umyslu jest skonstruowana w ten sposob, ze
                > droga ich swiadomosci niejako plynie w kierunku owego "swietego zakatka"
                > w umysle. To samo dotyczy milosci, to nie zaden wybor, gdyz wybor nosi w sobie
                > logike i kalkulowanie i chyba nie powiesz mi, ze w ten sposob zakochujemy sie.
                > Tomciob, probujesz, probujesz, ale cos poza ten trojwymiarowy porzadek rzeczy
                > ciezko Ci sie wychylic. Proponowalbym Ci i innym uczestnikom zaczac studiowac
                > wszystko na temat naszego umyslu (najlepiej metafizyke hinduska). Wtedy,
                > caly nowy swiat sie otworzy dla Was i zobaczycie dretwote darwinowsko-katolicki
                > ej
                > mieszaniny pojeciowej.
                > Pozdrawiam, Budda.

                zgadzam się z tobą na temat wiary i miłości, Budda
                nie przesadzajmy jednak z krytyką europejskich poglądów

                ja sam chciałbym zacząć poznawać buddyzm
                poradzisz mi od czego powinienem zacząć?
                nie zacznę tego dopóki nie skończę z historią europejskiej filozofii, ale potem
                na pewno dobiorę się do wschodnich mądrości

                pozdrawiam
                • Gość: tomciob Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.06.01, 17:46
                  Witam i pozdrawiam Mikey i Buddę i innych uczestników i czytających.

                  Miło mi, że ktoś chce rozmawiać na takie tematy bo lubię o nich myśleć, a
                  ciężko z kimś o tym pogadać. W odpowiedzi na pytania Mikey i wątpliwości Buddy
                  przepiszę wam taki tekst z 1997 roku:

                  Moja wiara

                  . Wiara jako akt twórczy

                  Czym jest dla mnie wiara? Wiara jest dla mnie pewnością istnienia. We
                  współczesnym języku wiara to przekonanie o prawdziwości rzeczy przed jej
                  doświadczeniem, a właściwiej przekonanie o prawdziwości doświadczenia rzeczy.
                  Dla starożytnych autorów i twórców Bibli wiara była tożsama z wiedzą. Dla mnie
                  taką nie jest. Wiedza to pewne, sprawdzone doświadczeniem istnienie. Wiara to
                  uznanie tego istnienia poza koniecznością jego sprawdzania i uzasadniania.
                  Wierzy się zawsze w coś. W czyjeś słowa, w zdarzenia, wierzy się w Boga. Wierzy
                  się komuś na słowo. Kiedy wiem nie muszę wierzyć bo moja wiedza (jak mi się
                  wydaje) jest pewna i niepotrzebna jest mi wiara w doświadczenie pewne. Wierzę
                  kiedy nie mam pewności, a chciałbym aby efekt był zgodny z moim pragnieniem, z
                  potrzebami. Wierzę choć nie muszę, a tylko mogę, wierzę bo chcę. W wierze widzę
                  więc akt twórczy, akt kreacji rzeczywistości, którą przyjmuję za prawdziwą
                  niezależnie od doświadczenia. Nie wiem czy jest tak czy inaczej, ale przyjmuję
                  lub wierzę, że jest tak, a tak. Moja wiara jest więc świadomym wyborem.

                  Jak się ma wiedza i wiara do poznania? Poznanie jest aktem twórczym polegającym
                  na określeniu samego siebie. Poznanie jest charakterystyczne dla istot mogących
                  posiąść świadomość własnego bycia. Poznanie określa w ramach i strukturze
                  języka podmiotu poznającego jego istnienie. Od bycia jako takiego i świadomości
                  tego bycia rozpoczyna się poznanie.

                  Pierwszymi słowami Biblii są: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię".
                  Pierwsze słowa Biblii odpowiadają na podstawowe pytanie ludzkiego poznania.
                  Kiedy zapytam się jako człowiek skąd się wziąłem, odpowiedź jest prosta -
                  urodziłem się, mam rodziców. Ale pytanie na które odpowiadają pierwsze słowa
                  Biblii jest inne. Odnosi się do ogółu, do pierwocin poznania. Skąd się wziął
                  nasz świat, nasz widzialny, odczuwalny, bezpośrednio doświadczalny świat.
                  Pytanie o początek rzeczy, o przyczynę istnienia bytu w naszej formie. W
                  gruncie rzeczy pytanie na które pada odpowiedź w pierwszych słowach Pisma św.
                  jest pytaniem wynikającym już z posiadania świadomości własnego istnienia.
                  Odpowiedź, która potwierdza zadanie sobie tego pytania staje się najważniejszym
                  elementem ludzkiego istnienia gdyż człowiek nie odpowiedział sobie kim jest
                  wtedy, gdy napisał pierwsze słowa Biblii, ale wtedy, kiedy postawił sobie
                  pierwsze (w sensie znaczenia) pytanie.
                  Skąd jestem? lub Dlaczego jestem?
                  Jest to tak naprawdę pytanie o poznanie. O pierwotne poznanie. Poznając
                  dowiaduję się kim jestem, a wiedząc, wiem kim jestem. I w tym znaczeniu, w
                  znaczeniu starożytnych wiedza była tożsama z wiarą. Na pierwsze pytanie nie ma
                  innej odpowiedzi. Jest albo ta albo brak odpowiedzi - czyli pustka.
                  Aby być muszę uwierzyć że jestem, to znaczy wiedzieć, że jestem.

                  28.V.1997
                  Z pozdr. (tomciob).



                  • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.01, 01:16
                    ładnie opisałeś swoją wiarę
                    istnieje kilka nieścisłości, ale już to pominę

                    to fajnie, że tak wielbisz swego boga, ale może poznałbyś innych bogów?
                    wiesz coś o innych religiach?

                    pozdrawiam
                    • Gość: Liperus Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: 24.43.222.* 01.07.01, 03:51
                      Pozwolcie ze i ja podziele sie z Wami moim"Bogiem".Moje poszukiwania
                      rozpoczalem od pewnych uproszczen. Podstawa mojej wiary jest fakt ze Bog
                      istnieje,jest wszedzie ,zawsze i we wszystkim.Jestem jego czescia.Bog w zaden
                      sposob nie ingeruje ani w moje poczecie ani w zycie ani w smierc i to co po
                      niej,bowiem wszystkie te procesy sa pochodna praw jakimi On sie rzadzi.Z chwila
                      smierci boska czesc odpowiedzialna za moje istnienie wraca do niego.Bog jest
                      pozbawiony wszelkich ludzkich atrybutow takich jak milosc,nienawisc czy litosc
                      itd.Wszystkie religie to wytwor ludzi i dla ludzi i nie maja nic wspolnego z
                      Bogiem.Nie odpowiedzialem na pytanie dlaczego ludzie wierza w Boga bo
                      dostatecznie zostalo to wyjasnione przez moich przedmowcow.
                      • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.01, 10:33
                        chwała tobie i wszystkim, którzy decydują się sami znaleźć swego boga, zamiast
                        przejmowania gotowej religii
                        dla takich należy się SZACUNEK
    • Gość: freaky Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZA? NEUROTEOLOGIA WYJASNIA IP: *.dmi.tut.fi 01.07.01, 08:49
      Gość portalu: Mikey napisał(a):

      > do niedawna odkryłem kilka całkiem logicznych (do pewnego stopnia) przyczyn:
      > ....

      Zauwaz ze wierzenia sa i byly zjawiskiem uniwersalnym we wszystkich kulturach
      i cywilizacjach. Dlaczego? Obecnie nauka zaczyna miec cos na ten temat do
      powiedzenia. I to w sposob scisly, potwierdzony badaniami eksperymentalnymi!

      Nowa dziedzina wiedzy, NEUROTEOLOGIA, przedstawia fascynujace dowody ze wierzenia
      sa artybutem ludzkiego mozgu, a wiec podobnie np. do zdolnosci nauczenia sie
      jezyka ktora jest zwiazana z okreslonymi modulami w mozgu, ludzie posiadaja
      rowniez 'modul spirytualny' odpowiadajacy za wierzenia i duchowe idee abstrakcyjne
      Modul ten moze zostac 'naladowany' okreslonymi ideami - szczegolnie w mlodym
      wieku, ale nie ma znaczenia jakie to sa idee - podobnie jest z jezykiem.
      Nowe badania mozgu przyniosly wiele dowodow ze taki modul istnieje.

      Zainteresowanym podaje podstawowe informacje dotyczace NEUROTEOLOGII, znajacym
      jezyk angielski zrodla na jej temat i zwiazane tematy:

      NEUROTEOLOGIA to nowa dziedzina wiedzy badajaca zwiazki i relacje miedzy
      systemem nerwowym a sprawami duchowymi, tj. religia, teologia i zwiazanymi
      z nimi przezyciami. Poniewaz zagadnienia te istnialy i istnieja wszedzie
      niezaleznie od kultury i cywilizacji wiec uprawnione jest:

      Zalozenie podstawowe: istnieje modul w mozgu odpowiedzialny za sprawy duchowe.
      Publikacje wymienione ponizej to potwierdzaja to obecnie w duzej czesci.

      Hipotezy:

      1. Dla ateistow: Swiat duchowy jest wytworem mozgu. Wyksztalcona w procesie
      ewolucyjnym swiadomosc potrzebuje modulu spirytualnego dla uzyskania
      "pelnego" opisu i "zrozumienia" istnienia swiata jako calosci.

      2. Dla spirytualistow: Modul spirytualny jest celowo stworzonym przez Boga
      miedzymordziem komunikacyjnym ze swiatem duchowym. Albo tez fakt aktywnosci
      okreslonych obszarow mozgu zwiazanych z aktywnoscia duchowa nic nie znaczy.

      Neuroteologia nie zjmuje wiec stanowiska czy religie sa prawdziwe czy nie,
      a bada dzialanie mozgu zwiazane z nimi. Wiadomo np. ze w niektorych przypadkach
      epilepsji ludzie staja sie bardzo religijni, maja wizje i slysza glosy duchowe.
      Z kolei w demencji wieku starczego pierwszym objawem moze byc zanik religijnosci.

      Neuroteologia zaczyna obecnie bardzo szybki rozwoj.

      Materialy zrodlowe:

      Popularne na sieci z niedawnego wydania Newsweeka (dostep po rejestracji):

      http://archives1.newsbank.com/ar-search/we/Archives?
      p_action=search&p_theme=NWEC&p_product=NWEC&p_perpage=20&s_search_type=keyword&p_t
      ext_base=neurotheology&p_sort=_rank_%
      3AD&xcal_ranksort=4&xcal_useweights=yes&p_field_date-0=YMD_date&p_params_date-
      0=date%3AB%2CE&p_text_date-0=-1qzY&p_field_YMD_date-0=YMD_date&p_field_YMD_date-
      0=YMD_date&p_params_YMD_date-0=date%3AB%2CE&%5B+Search+%5D.x=54&%5B+Search+%
      5D.y=14

      Popularne na sieci z niedawnego wydania New Scientist:

      http://www.newscientist.com/features/features.jsp?id=ns22871

      Lista referencji badawczych:

      Omowienie nowje, PIERWSZEJ KSIAZKI (A. Newberg - 'Why God won't go away')
      dotyczacej w calosci neuroteologii, podsumowujacej obecny stan badan:

      http://www.lauralee.com/newberg.htm

      Badania mozgu zwiazane z modulem spirytualnym, artykuly:

      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?
      cmd=Link&db=PubMed&dbFrom=PubMed&from_uid=9276850

      Journal of Consciousness Studies, 11/12 2000, Cognitive Models and Neural Maps

      http://www.imprint.co.uk/jcs_7_11-12.html

      Ksiazki:(mozna znalezc np. w www.amazon.com)

      Phantoms in the Brain : Probing the Mysteries of the Human Mind
      by V. S. Ramachandran, S. Blakeslee, Quill, ISBN: 0688172172


      The Feeling of What Happens : Body and Emotion in the Making of Consciousness
      by Antonio R. Damasio, Harvest Books; ISBN: 0156010755

      Descartes' Error by Antonio R. Damasio, Papermac; ISBN: 0333656563



    • Gość: krecha Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.hwr.arizona.edu 04.07.01, 09:47
      Slyszalem opinie, ze wiara w boga bierze sie z prymitywizmu rozwoju umyslowego.
      Czy to moze byc prawda?
      • kadamaszek Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 05.07.01, 08:02
        Dzieciaki, dzieciaki.
        Ale Wam się pomieszało w głowach
    • Gość: rollins Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: 172.30.25.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 05.07.01, 10:35
      Ludzie wierzą w Boga bo są w pewnym sensie leniwi-nie mają czasu na zbadanie
      skąd naprawdę pochodzimy, jak zostalismy stworzeni.Dlatego powstała osoba Boga
      jako stworzyciela swiata-podstawowy dogmat. Wg religii katolickiej są to prawdy
      nie wymagajace tlumaczenia dlaczego tak jest- po prostu jest i tyle. To
      cholerne uproszczenie.Tzw. pojscie na latwizne, wiadomo -po co komus nowy
      klopot, i tak jest wiele rzeczy w bieżącym zyciu nad ktorymi czlowiek sie musi
      zastanawiac.Poza tym wierzac w istote wyzszą ludziom łatwiej jest powiedziec ze
      wlasciwie to prawie nic od nich nie zalezy- co ma byc to bedzie bo i tak
      wszystko zalezy od najwyzszego.Mozna by tu polemizowac-przeciez mamy wolną wole
      i jesli przzyjemy swoje życie jako dobrzy ludzie bedzie nam to nagrodzone w
      wiefcznosci. Ale przeciez nawet jesli nie mamy sobie zbyt wiele do zarzucenia
      (co musze przyznac zdarza sie rzadko:))Bog moze wystawic nas na probe, tzw.
      Hiobową. I gdzie tu sens i logika.Trzeba sobie w koncu zdac sprawe ze my i
      tylko my kierujemy swoim zyciem.Wypadalo by tez poznac inne wizje stworzenia.
      Latwo jest wierzyc w Boga jak sie nie zna innej alternatywy. Ale ogolnie moje
      zdanie jest takie ze wiara to indywidualna kwestia kazdego czlowieka i nie ma
      nad czym debatowac.
      • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.01, 15:33
        absolutnie się z tobą zgadzam
        ale dlaczego nie ma nad czym debatować?
        to przecież droga do poznania siebie...
        • Gość: tomciob Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.07.01, 20:36
          Witam Mikey i innych.
          Tak mi się wczoraj trochę myślało:

          Wiara jako przeczucie istnienia ideału.

          Jak można było zauważyć w poprzednich moich wypowiedziach lubię poszukiwać
          sensu słów. Słowo jest podstawą mojego poznania i określania rzeczywistości.
          Służy mi ono do porozumiewania się samemu ze sobą czyli określania mojej
          tożsamości. W słowach ukryte są sensy, które stanowią podstawę mego
          człowieczeństwa.
          Jest taka para słów, których sensy są wg mnie przeciwstawne znaczeniowo:
          idealny i realny.
          Zastanawiając się nad sensem tych słów okrywam, że dzielą one świat w którym
          żyję (mnie również) na 2 kategorie. Jedna to realne zdarzenia w których
          uczestniczę na co dzień - czyli świat zaistniałych, przeszłych, przeżytych
          chwil, druga to świat teoretycznie możliwych zdarzeń. Cóż je dzieli, że
          odkrywam w nich różne znaczeniowo sensy?
          Dzieli je wartościowanie. Świat idealny istnieje dla mnie wartościowany
          wyłącznie pozytywnie, dodatnio, świat realny niesie ze sobą wartościowanie
          dwojakie - raz pozytywne, dodatnie, innym razem negatywne, ujemne. Świat realny
          jest więc dualny, a świat idealny nie. Dlaczego?
          Wytłumaczenie zdaje się proste. Gdyby w świecie idealnym istniało odbicie
          świata realnego, czyli dobro i zło (wartościowanie dodatnie i ujemnie), świat
          idealny pokrywałby się znaczeniowo ze światem realnym, a ponieważ nie pokrywa
          się (widzę tę różnicę) wiara staje się dla mnie przeczuciem faktycznego
          istnienia świata idealnego, którego tu nie mogę wyodrębnić.
          Pozostaje oczywiście szeroko opisany w Bibli problem piekła i Szatana, ale o
          nim następnym razem.
          Z pozdrowieniami (tomciob).
        • Gość: Rollins Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: 172.30.22.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 06.07.01, 08:30
          Moze zle to ujęlam-ze niby nie ma nad czym debatowac -wymiana informacji owszem
          jest jak najbardziej porzadana ale czlowiek powinien odkryc swoją wiarę czy
          niewiarę sam-nikt obcy nie powinien miec na to wplywu.Z religią jest jak z
          poezją, sztuką itp- kazdy odbiera ją indywidualnie.A przekazy mysli i slow
          kazdy zrozumie inaczej. Swiat jest wzgledny - istnieją tysiace sposobow
          interpretacji.
          • Gość: tomciob Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.07.01, 09:33
            Tylko że:
            Zanim sam odkryję mam kontakt z dziadkami, rodzicami, znajomymi, przyjaciółmi -
            wierzący ludzie wokół mnie nie pozostają bez wpływu na mnie.
            Pozdr.
          • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.01, 14:30
            Gość portalu: Rollins napisał(a):

            > Moze zle to ujęlam-ze niby nie ma nad czym debatowac -wymiana informacji owszem
            >
            > jest jak najbardziej porzadana ale czlowiek powinien odkryc swoją wiarę czy
            > niewiarę sam-nikt obcy nie powinien miec na to wplywu.Z religią jest jak z
            > poezją, sztuką itp- kazdy odbiera ją indywidualnie.A przekazy mysli i slow
            > kazdy zrozumie inaczej. Swiat jest wzgledny - istnieją tysiace sposobow
            > interpretacji.

            zgadzam się z tobą
            mimo to, zauważ, że tak naprawdę mało wymyśliłaś sama
            większość ciebie składa się z tego co przejęłaś od innych, mam rację?
            oczywiście, własne zdanie zawsze powinno być najważniejsze, ale nie zapominaj o
            innych poglądach
            może odkryjesz w czyichś słowach prawdę, której wcześniej nie dostrzegłaś?
            poza tym, poznanie innych przekonań pozwala na lepsze zrozumienie, co jest według
            mnie bardzo ważne w relacjach międzyludzkich

            Sokrates powiedział kiedyś, że każdy musi znaleźć prawdę sam, ale filozof-
            nauczyciel mógłby znacznie pomóc, zadając uczniom trudne pytania
            w tym wypadku zgadzam się z nim i sam próbuję tak postępować
            staram się ludziom zadawać trudne pytania, ale najczęściej nie narzucam odpowiedzi
            poza tym, lubię również być tym uczniem, ale to chyba dziwna cecha
            w przeciwieństwie do innych, lubię gdy ktoś potrafi zadać pytanie na które nie
            umiem od razu odpowiedzieć, :)
            najczęściej ludzie się wtedy gniewają, :)

            kiedyś zdarzyła mi się fajna sprawa
            mój kolega akurat był rozdarty pomiędzy naukami społeczeństwa a wlasnymi
            przekonaniami
            spytał mnie co ja sądzę o religii
            powiedziałem mu o tym jakie pytania sobie kiedyś postawiłem i jak próbowałem na
            nie odpowiedzieć
            nie zapomniałem również o kontrargumentach
            na koniec wyraźnie powiedziałem mu, że to jego wybór i niech posłucha siebie
            zanim posłucha innych, bo on wie najlepiej czy bóg istnieje czy nie
            nawet nie powiedziałem mu dokładnie co ja o tym wszystkim myślę, zostawiając
            kilka opcji dla najważniejszych pytań
            nie powiedziałem mu, że jestem agnostykiem
            mimo to, następnego dnia mówi mi "Majkel, słyszałeś o czymś takim jak
            agnostycyzm?"
            ja na to "no tak"
            a on "właśnie chyba to dla mnie najwłaściwsza postawa"
            a ja tylko się uśmiechnąłem i tak jakoś poczułem wewnątrz DUMĘ z siebie
            poczułem, że pomogłem mu dojść do swojej prawdy, choć tak naprawdę to była
            również moja prawda...

            pozdrawiam
            • Gość: cynik Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.07.01, 01:04

              > Sokrates powiedział kiedyś, że każdy musi znaleźć
              prawdę sam, ale filozof-
              > nauczyciel mógłby znacznie pomóc, zadając uczniom
              trudne pytania
              > w tym wypadku zgadzam się z nim i sam próbuję tak
              postępować

              Ot, i mamy nauczyciela...

              > staram się ludziom zadawać trudne pytania, ale
              najczęściej nie narzucam odpowie
              > dzi
              > poza tym, lubię również być tym uczniem, ale to chyba
              dziwna cecha
              > w przeciwieństwie do innych, lubię gdy ktoś potrafi
              zadać pytanie na które nie
              > umiem od razu odpowiedzieć, :)
              > najczęściej ludzie się wtedy gniewają, :)

              Teraz będzie budujące:

              > kiedyś zdarzyła mi się fajna sprawa
              > mój kolega akurat był rozdarty pomiędzy naukami
              społeczeństwa a wlasnymi
              > przekonaniami
              > spytał mnie co ja sądzę o religii

              ... uczeń przybył do nauczyciela ...

              > powiedziałem mu o tym jakie pytania sobie kiedyś
              postawiłem i jak próbowałem na
              >
              > nie odpowiedzieć

              uczeń słuchał nabożnie...

              > nie zapomniałem również o kontrargumentach

              ...aby uczeń potrafił sam wybrać jedyną słuszną prawdę...

              > na koniec wyraźnie powiedziałem mu, że to jego wybór i
              niech posłucha siebie
              > zanim posłucha innych, bo on wie najlepiej czy bóg
              istnieje czy nie


              ... i jaką postawę pochwali Nauczyciel ...

              > nawet nie powiedziałem mu dokładnie co ja o tym
              wszystkim myślę, zostawiając
              > kilka opcji dla najważniejszych pytań

              ... w końcu uczeń jest pojętny ...

              > nie powiedziałem mu, że jestem agnostykiem

              ... to pozostawiono uczniowi do samodzielnego rozważenia ...

              > mimo to, następnego dnia mówi mi "Majkel, słyszałeś o
              czymś takim jak
              > agnostycyzm?"
              > ja na to "no tak"

              ... cóż za błyskotliwość!

              > a on "właśnie chyba to dla mnie najwłaściwsza postawa"
              > a ja tylko się uśmiechnąłem i tak jakoś poczułem
              wewnątrz DUMĘ z siebie
              > poczułem, że pomogłem mu dojść do swojej prawdy, choć
              tak naprawdę to była
              > również moja prawda...

              ... ach, cóż za radość z ucznia, co w mig pojął tę jakże
              głęboką prawdę, co brzmi: nie ma prawdy. Pewnie był od
              tego dnia szczęśliwszy, żył radośniej i bardziej odkrywczo.
              Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, otwarły się nowe
              horyzonty, świty swody, jutrzenki wolności...


              Teraz serio. Wybacz sarkazm, ale wyobraź sobie historyjkę
              podobną do Twojej w 'odbiciu symetrycznym', wypowiedzianą
              przez jakiekoś zawziętego akwizytora swojej wiary,
              niekoniecznie agnostyka.
              • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.01, 09:51
                :) fajny post
                podoba mi się, gdy ktoś potrafi zwrócić uwagę na moje niedociągnięcia
                rzeczywiście moja poprzednia wypowiedź mogła wyglądać dziwnie
                zauważ jednak różnice w stosunku do nawracania

                a) nawet nie wspominałem o agnostycyzmie
                b) nie narzucałem odpowiedzi, lecz tylko postawiłem kilka pytań
                c) mówiłem mu, że każda odpowedź jest równie dobra, byle sam do niej doszedł

                to nie jest nawracanie
                byłbym równie szczęśliwy, gdyby nagle stwierdził, że jest np. deistą
                chodzi tylko o to, że pomogłem człowiekowi odnaleźć swoją prawdę

                pozdrawiam
                • Gość: cynik Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.07.01, 14:21
                  Gość portalu: Mikey napisał(a):

                  > :) fajny post
                  > podoba mi się, gdy ktoś potrafi zwrócić uwagę na moje
                  niedociągnięcia
                  > rzeczywiście moja poprzednia wypowiedź mogła wyglądać
                  dziwnie
                  > zauważ jednak różnice w stosunku do nawracania
                  >
                  > a) nawet nie wspominałem o agnostycyzmie

                  Tak często postępują akwizytorzy, np. niektórzy sekciarze.

                  > b) nie narzucałem odpowiedzi, lecz tylko postawiłem
                  kilka pytań

                  Jak bardzo retorycznych?

                  > c) mówiłem mu, że każda odpowedź jest równie dobra,
                  byle sam do niej doszedł
                  >
                  > to nie jest nawracanie

                  Otóż jest. Twierdzenie 'każda odpowiedź jest równie
                  dobra' jest fundamentalnym stwierdzeniem.
                  Stoi przecież w sprzeczności z każdą prawdą.
                  Zarówno tą wypowiedzianą przez teologa chrześcijańskiego,
                  muzułmańskiego, czy buddyjskiego, jak sądzę.

                  Stoi także w sprzeczności z samym sobą.
                  Jeśli bowiem jest prawdziwe, to prawdziwa jest też
                  odpowiedź 'istnieje jedna i tylko jedna odpowiedź A'.
                  A to oznacza, że każda odpowiedź B, sprzeczna z A, jest
                  nieprawdziwa. A to kłóci się ze zdaniem wyjściowym,
                  które mówi, że każda odpowiedź, w szczególności B,
                  jest prawdziwa.

                  Mamy paradoks, o ile istnieją dwie sprzeczne odpowiedzi.
                  Można je łatwo wskazać:
                  A: jest Bóg
                  B: nie ma Boga

                  > byłbym równie szczęśliwy, gdyby nagle stwierdził, że
                  jest np. deistą
                  > chodzi tylko o to, że pomogłem człowiekowi odnaleźć
                  swoją prawdę

                  Nie ma 'swojej prawdy'. Jeśli dwie osoby miałyby dwie
                  sprzeczne prawdy, doszlibyśmy do sprzeczności. A wiara
                  nie może stać w sprzeczności z wiedzą, w szczególności
                  z prawami logiki.

                  Teraz sedno: jakkolwiek istnieje jedna prawda, człowiek
                  obdarzony wolną wolą może wybrać różne do niej drogi.
                  Może na tej drodze wesprzeć się religią (co autor
                  niniejszego tekstu z wielką dla siebie radością i
                  pożytkiem czyni),
                  lub poszukiwać na własną rękę.

                  Zaletą pierwszego wyboru jest możliwość _świadomego_
                  wykorzystania
                  całego dorobku, jaki w ciągu kilku tysięcy lat ludzkość
                  wypracowała. Mam tu na myśli dorobek teologów,
                  Mówiąc obrazowo: zamiast przez kilkadziesiąt lat
                  powtarzać doświadczenia z katapultami i odważnikami,
                  by u schyłku życia dojść do zasad mechaniki Newtona,
                  już po kilkunastu latach studiów opanować teorię kwantową.

                  Powstaje pytanie: co, jeśli nastąpi spotkanie dwu
                  osób dążących do jednej prawdy różnymi drogami?
                  Jak mają się nawzajem szanować i ubogacać, skoro obie wybrały
                  inne drogi i z całego serca wierzą w prawdziwość tej
                  jednej?

                  Jeśli interesuje Cię, jak zapatrują się na ten problem
                  katolicy, polecam artykuł osoby kompetentniejszej:
                  http://www.mateusz.pl/czytelnia/dk-dominusiesus.htm


                  serdecznie pozdrawiam,
                  nie taki bardzo cynik


                  • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.01, 23:53
                    Gość portalu: cynik napisał(a):

                    > Otóż jest. Twierdzenie 'każda odpowiedź jest równie
                    > dobra' jest fundamentalnym stwierdzeniem.
                    > Stoi przecież w sprzeczności z każdą prawdą.
                    > Zarówno tą wypowiedzianą przez teologa chrześcijańskiego,
                    > muzułmańskiego, czy buddyjskiego, jak sądzę.

                    stwierdzenie, że "każda odpowiedź jest dobra" oznacza iż żadnej odpowiedzi nie
                    można zanegować
                    takie zdania jak "bóg istnieje" albo "bóg nie istnieje" można przyjąć wyłącznie
                    za aksjomaty, a żadnego aksjomatu nie można podważyć
                    >
                    > Stoi także w sprzeczności z samym sobą.
                    > Jeśli bowiem jest prawdziwe, to prawdziwa jest też
                    > odpowiedź 'istnieje jedna i tylko jedna odpowiedź A'.
                    > A to oznacza, że każda odpowiedź B, sprzeczna z A, jest
                    > nieprawdziwa. A to kłóci się ze zdaniem wyjściowym,
                    > które mówi, że każda odpowiedź, w szczególności B,
                    > jest prawdziwa.

                    :) masz rację, to zdanie kłóci się z logiką
                    mimo to, wiesz pewnie doskonale, że istnieje wiele dziur w logice
                    mogę wskazać ci również mnóstwo dziur w chrześcijaństwie, jeśli chcesz
                    nie chcę być zgryźliwy, więc przemilczę
                    ty też nie czepiaj się takich rzeczy

                    >
                    > Mamy paradoks, o ile istnieją dwie sprzeczne odpowiedzi.
                    > Można je łatwo wskazać:
                    > A: jest Bóg
                    > B: nie ma Boga

                    jest też odpowiedź C: "nie wiem"

                    > Nie ma 'swojej prawdy'. Jeśli dwie osoby miałyby dwie
                    > sprzeczne prawdy, doszlibyśmy do sprzeczności. A wiara
                    > nie może stać w sprzeczności z wiedzą, w szczególności
                    > z prawami logiki.

                    uważasz, że istnieje coś takiego jak obiektywna, absolutna prawda, mam rację?
                    a co z takimi pojęciami jak te określające jakość
                    np. A mówi, że chleb jest smaczny, a B mówi, że tak nie jest
                    i co?
                    czy ktoś musi być w błędzie?

                    >
                    > Teraz sedno: jakkolwiek istnieje jedna prawda, człowiek
                    > obdarzony wolną wolą może wybrać różne do niej drogi.
                    > Może na tej drodze wesprzeć się religią (co autor
                    > niniejszego tekstu z wielką dla siebie radością i
                    > pożytkiem czyni),
                    > lub poszukiwać na własną rękę.
                    >
                    > Zaletą pierwszego wyboru jest możliwość _świadomego_
                    > wykorzystania
                    > całego dorobku, jaki w ciągu kilku tysięcy lat ludzkość
                    > wypracowała. Mam tu na myśli dorobek teologów,
                    > Mówiąc obrazowo: zamiast przez kilkadziesiąt lat
                    > powtarzać doświadczenia z katapultami i odważnikami,
                    > by u schyłku życia dojść do zasad mechaniki Newtona,
                    > już po kilkunastu latach studiów opanować teorię kwantową.

                    właśnie, zastanówmy się co właściwie powiedziałeś
                    wykorzystujesz dorobek ludzkości, tak?
                    oczywiście, ja też staram się to robić
                    z tego powodu nie przejmuję byle jaką wiarę, lecz staram się poznać wiele
                    religii, w tym również ateizm (bo to też religia), aby tego dorobku ludzkości nie
                    stracić
                    gdybym lekceważył wszystkie wiary, nie byłbym agnostykiem, lecz ateistą
                    ktoś kiedyś powiedział, że kopiować z jednego źródła to plagiaryzm, a kopiować z
                    wielu źródeł to nauka
                    czy ty, który dążysz do prawdy z pomocą religii, kopiujesz z jednego, czy wielu
                    źródeł?

                    pozdrawiam
                    • Gość: cynik Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.07.01, 01:47

                      > stwierdzenie, że "każda odpowiedź jest dobra" oznacza
                      iż żadnej odpowiedzi nie
                      > można zanegować
                      > takie zdania jak "bóg istnieje" albo "bóg nie istnieje"
                      można przyjąć wyłącznie
                      >
                      > za aksjomaty, a żadnego aksjomatu nie można podważyć

                      Masz rację. Żadnego nie da się dowieść. Mimo to kiedyś
                      zostaniemy skonfrontowani z tą _jedną_ prawdą,
                      jakakolwiek by ona była. Nie będzie dwu prawd dla dwojga
                      ludzi.


                      > >
                      > > Stoi także w sprzeczności z samym sobą.
                      > > Jeśli bowiem jest prawdziwe, to prawdziwa jest też
                      > > odpowiedź 'istnieje jedna i tylko jedna odpowiedź A'.
                      > > A to oznacza, że każda odpowiedź B, sprzeczna z A, jest
                      > > nieprawdziwa. A to kłóci się ze zdaniem wyjściowym,
                      > > które mówi, że każda odpowiedź, w szczególności B,
                      > > jest prawdziwa.
                      >
                      > :) masz rację, to zdanie kłóci się z logiką
                      > mimo to, wiesz pewnie doskonale, że istnieje wiele
                      dziur w logice
                      > mogę wskazać ci również mnóstwo dziur w
                      chrześcijaństwie, jeśli chcesz

                      Jesteś pewien?

                      > nie chcę być zgryźliwy, więc przemilczę
                      > ty też nie czepiaj się takich rzeczy

                      Czyli zgadzamy się, że stwierdzenie iż 'każdy ma swoją
                      prawdę' nie jest neutralne światopoglądowo. Jest
                      to jeszcze jeden dogmat.

                      > > Mamy paradoks, o ile istnieją dwie sprzeczne odpowiedzi.
                      > > Można je łatwo wskazać:
                      > > A: jest Bóg
                      > > B: nie ma Boga
                      > jest też odpowiedź C: "nie wiem"

                      Nie zmienia to faktu, że A i B pozostają w sprzeczności.


                      > > Nie ma 'swojej prawdy'. Jeśli dwie osoby miałyby dwie
                      > > sprzeczne prawdy, doszlibyśmy do sprzeczności. A wiara
                      > > nie może stać w sprzeczności z wiedzą, w szczególności
                      > > z prawami logiki.
                      >
                      > uważasz, że istnieje coś takiego jak obiektywna,
                      absolutna prawda, mam rację?
                      > a co z takimi pojęciami jak te określające jakość
                      > np. A mówi, że chleb jest smaczny, a B mówi, że tak nie
                      jest
                      > i co?
                      > czy ktoś musi być w błędzie?

                      Typowy sofizmat. Pomijasz pełne znaczenie zdania 'chleb
                      jest smaczny'. Smak jest z natury wrażeniem subiektywnym.
                      Zdanie 'chleb jest smaczny' należy więc rozumieć:
                      'smak chleba wywołuje u mnie miłe wrażenie'.
                      Nie mówi ono w istocie o chlebie, ale o guście
                      wypowiadającej je osoby.
                      Zdanie 'chleb jest niesmaczny' w ustach drugiej osoby nie
                      prowadzi do sprzeczności, gdyż mówi o guście innej osoby.

                      Podobnie, nie ma sprzeczności, gdy dwie osoby mówią:
                      - wierzę w Boga
                      - nie wierzę w Boga,
                      oba zdania mogą być prawdą. Natomiast spośród zdań
                      - Bóg jest
                      - Boga nie ma
                      tylko jedno jest prawdziwe.

                      > > Teraz sedno: jakkolwiek istnieje jedna prawda, człowiek
                      > > obdarzony wolną wolą może wybrać różne do niej drogi.
                      > > Może na tej drodze wesprzeć się religią (co autor
                      > > niniejszego tekstu z wielką dla siebie radością i
                      > > pożytkiem czyni),
                      > > lub poszukiwać na własną rękę.

                      > właśnie, zastanówmy się co właściwie powiedziałeś
                      > wykorzystujesz dorobek ludzkości, tak?
                      > oczywiście, ja też staram się to robić
                      > z tego powodu nie przejmuję byle jaką wiarę, lecz
                      staram się poznać wiele
                      > religii, w tym również ateizm (bo to też religia), aby
                      tego dorobku ludzkości n
                      > ie
                      > stracić
                      > gdybym lekceważył wszystkie wiary, nie byłbym
                      agnostykiem, lecz ateistą
                      > ktoś kiedyś powiedział, że kopiować z jednego źródła to
                      plagiaryzm, a kopiować
                      > z
                      > wielu źródeł to nauka
                      > czy ty, który dążysz do prawdy z pomocą religii,
                      kopiujesz z jednego, czy wielu
                      >
                      > źródeł?

                      Brzmi wspaniale, ale czy jest wykonalne? Religia
                      nie jest przecież li tylko systemem filozoficznym, który daje
                      się wyłożyć w postaci suchego opracowania teoretycznego.
                      Przynajmniej nie jest takie chrześcijaństwo.
                      Aby zrozumieć je w pełni, trzeba pełnego zaangażowania.
                      To proces, który trwa latami.

                      Ciekawią mnie inne religie, ponieważ ich znajomość
                      pozmaga zbliżyć się do ich wyznawców. Brak wiedzy często
                      wywołuje obawę, która może przerodzić się w niechęć. A
                      tego nie chcemy. Szczególnie w czasach 'globalnej wioski'.

                      Do pozostania przy jednej, jedynej religii skłania mnie
                      jeszcze jedno. Wiara wymaga nieraz pewnych wyrzeczeń.
                      Człowiek lubi ułatwiać sobie życie i szukać sprytnych
                      obejść. Na przykład, podpierając się nauczaniem innej
                      religii, specjalnie na tę okazję przywołanej.

                      Tak sobie przeglądam wcześniejsze posty i mam wrażenie,
                      że zaczęliśmy się nazwajem nawracać, albo spierać się,
                      kto ma rację. Warto przypomnieć sobie, że celem wymiany
                      zdań jest raczej poznanie drugiej osoby, więc sobie o tym
                      niniejszym przypominam :-)

                      Pozdrawiam,
                      nie taki całkiem cynik
                      • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.01, 15:40
                        Gość portalu: cynik napisał(a):

                        > Masz rację. Żadnego nie da się dowieść. Mimo to kiedyś
                        > zostaniemy skonfrontowani z tą _jedną_ prawdą,
                        > jakakolwiek by ona była. Nie będzie dwu prawd dla dwojga
                        > ludzi.

                        kiedy się dowiesz? po śmierci?
                        jesteś pewien?
                        to dobrze
                        nie zaprzeczę ci, bo nie mogę
                        a ja nie wiem czy się dowiem
                        nie możesz również zaprzeczyć, jeśli powiem, że absolutnej prawdy nie ma, a nawet
                        jeśli jest, nigdy jej nie poznamy
                        chyba każdy z nas ma takie wewnętrzne poczucie istnienia absolutnej prawdy
                        czy słusznie?
                        nie wiem
                        ale załóżmy, że istnieje absolutna prawda
                        jak określić które z 2 przeciwstawnych zdań jest zgodne z absolutną prawdą?
                        nie można, więc jedynie subiektywna prawda ma znaczenie
                        nie zgadzasz się, prawda?

                        > > :) masz rację, to zdanie kłóci się z logiką
                        > > mimo to, wiesz pewnie doskonale, że istnieje wiele
                        > dziur w logice
                        > > mogę wskazać ci również mnóstwo dziur w
                        > chrześcijaństwie, jeśli chcesz
                        >
                        > Jesteś pewien?

                        jestem pewien

                        > Czyli zgadzamy się, że stwierdzenie iż 'każdy ma swoją
                        > prawdę' nie jest neutralne światopoglądowo. Jest
                        > to jeszcze jeden dogmat.

                        oczywiście, żadne stwierdzenie, którego nie można udowodnić, nie jest neutralne
                        mimo to, nie sądzę, aby to zdanie zaprzeczało jakiejś religii
                        każdy z nas poznaje świat za pomocą zmysłów oraz przemyśleń
                        ten świat, który tworzymy w swojej głowie, to nasza subiektywna prawda
                        absolutna prawda to zupełnie co innego
                        jak już plato zauważył, nie możemy poznać absolutnej prawdy

                        > Nie zmienia to faktu, że A i B pozostają w sprzeczności.

                        odpowiedź masz powyżej

                        > Typowy sofizmat. Pomijasz pełne znaczenie zdania 'chleb
                        > jest smaczny'. Smak jest z natury wrażeniem subiektywnym.
                        > Zdanie 'chleb jest smaczny' należy więc rozumieć:
                        > 'smak chleba wywołuje u mnie miłe wrażenie'.
                        > Nie mówi ono w istocie o chlebie, ale o guście
                        > wypowiadającej je osoby.
                        > Zdanie 'chleb jest niesmaczny' w ustach drugiej osoby nie
                        > prowadzi do sprzeczności, gdyż mówi o guście innej osoby.

                        no właśnie, a te 2 wymienione przez ciebie zdania o bogu mówią o prawdach różnych
                        osób

                        >
                        > Podobnie, nie ma sprzeczności, gdy dwie osoby mówią:
                        > - wierzę w Boga
                        > - nie wierzę w Boga,
                        > oba zdania mogą być prawdą. Natomiast spośród zdań
                        > - Bóg jest
                        > - Boga nie ma
                        > tylko jedno jest prawdziwe.

                        wiesz jaka jest moja odpowiedź

                        > Brzmi wspaniale, ale czy jest wykonalne? Religia
                        > nie jest przecież li tylko systemem filozoficznym, który daje
                        > się wyłożyć w postaci suchego opracowania teoretycznego.
                        > Przynajmniej nie jest takie chrześcijaństwo.
                        > Aby zrozumieć je w pełni, trzeba pełnego zaangażowania.
                        > To proces, który trwa latami.

                        no to dlaczego chrześcijaństwo, a nie islam albo buddyzm?
                        skoro to aż tyle zajmuje, jaką masz pewność, żę dobrze wybrałeś?
                        w dodatku z własnej woli wyrzekasz się tyle mądrości zawartych w innych religiach
                        i czy to jest korzystanie z dorobku ludzkości?

                        >
                        > Ciekawią mnie inne religie, ponieważ ich znajomość
                        > pozmaga zbliżyć się do ich wyznawców. Brak wiedzy często
                        > wywołuje obawę, która może przerodzić się w niechęć. A
                        > tego nie chcemy. Szczególnie w czasach 'globalnej wioski'.

                        z tym się absolutnie zgadzam
                        trzeba poznać różne poglądy, nie tylko religijne, aby lepiej siebie zrozumieć
                        najważniejsze jest, aby zaakceptować, iż nie tylko ja mogę mieć rację

                        > Do pozostania przy jednej, jedynej religii skłania mnie
                        > jeszcze jedno. Wiara wymaga nieraz pewnych wyrzeczeń.
                        > Człowiek lubi ułatwiać sobie życie i szukać sprytnych
                        > obejść. Na przykład, podpierając się nauczaniem innej
                        > religii, specjalnie na tę okazję przywołanej.

                        cooooo?
                        o czym gadasz?
                        co jest ułatwieniem?
                        no weź przemyśl to jeszcze raz
                        przecież to wybieranie jednej konkretnej gotowej religii jest pójściem na łatwiznę
                        masz gotowe wzorce, gotowe odpowiedzi na najważniejsze pytania, gotowy sens
                        życia, masz na czym się oprzeć w chwilach zwątpienia itp.
                        nawet wierzący uzasadniają swój wybór tymi właśnie korzyściami
                        a co ma niewierzący?
                        nic
                        sam musi sobie ze wszystkim poradzić, sam sobie znaleźć odpowiedzi, sam sobie
                        wymyślić sens życia
                        wiesz jak trudno?
                        wiesz ile wysiłku to kosztuje?
                        wiesz w ile dołków wpada niewierzący?
                        i o jakim ułatwieniu teraz mówisz?
                        stary, przemyśl to jeszcze raz
                        każdy niewierzący powie ci, iż były chwile, gdy żałował, że zaczął się nad tym
                        wszystkim sam zastanawiać zamiast kopiowania z jednego najwygodniejszego źródła
                        jedyną incentywą, dla którego człowiek pozostaje niewierzący, to postępowanie w
                        zgodzie z własnymi przekonaniami
                        a na drodze spotkać można same przeszkody, nawet w społeczeństwie
                        kurde, naprawdę jestem zdziwiony twoją wypowiedzią

                        >
                        > Tak sobie przeglądam wcześniejsze posty i mam wrażenie,
                        > że zaczęliśmy się nazwajem nawracać, albo spierać się,
                        > kto ma rację. Warto przypomnieć sobie, że celem wymiany
                        > zdań jest raczej poznanie drugiej osoby, więc sobie o tym
                        > niniejszym przypominam :-)

                        oczywiście, masz rację
                        ja przecież wiem, że ani ciebie ani nikogo nie nawrócę na agnostycyzm, choćby
                        dlatego że żadnych korzyści, żadnego zbawienia nie obiecuję, a wręcz przeciwnie
                        wymieniam swoje poglądy właśnie dla lepszego zrozumienia wierzących
                        a że się spieramy?
                        co w tym złego?
                        dopóki mamy dla siebie i naszych odmiennych poglądów szacunek, dyskusja jest
                        zdecydowanie pozytywna
                        myślę, że ja wręcz umacniam wiarę tych z którymi się spieram, bo zachęcam do
                        szukania odpowiedzi, a satysfakcjonujące odpowiedzi z reguły umacniają ludzi w
                        przekonaniu, że mają rację

                        pozdrawiam
                        • Gość: cynik Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.07.01, 00:11
                          > > Masz rację. Żadnego nie da się dowieść. Mimo to kiedyś
                          > > zostaniemy skonfrontowani z tą _jedną_ prawdą,
                          > > jakakolwiek by ona była. Nie będzie dwu prawd dla dwojga
                          > > ludzi.
                          >
                          > kiedy się dowiesz? po śmierci?
                          > jesteś pewien?
                          > to dobrze
                          > nie zaprzeczę ci, bo nie mogę
                          > a ja nie wiem czy się dowiem
                          > nie możesz również zaprzeczyć, jeśli powiem, że
                          absolutnej prawdy nie ma, a naw
                          > et
                          > jeśli jest, nigdy jej nie poznamy
                          > chyba każdy z nas ma takie wewnętrzne poczucie
                          istnienia absolutnej prawdy
                          > czy słusznie?
                          > nie wiem
                          > ale załóżmy, że istnieje absolutna prawda
                          > jak określić które z 2 przeciwstawnych zdań jest zgodne
                          z absolutną prawdą?
                          > nie można, więc jedynie subiektywna prawda ma znaczenie
                          > nie zgadzasz się, prawda?

                          To, że nie mamy narzędzia, by zbadać tę obiektywną prawdę,
                          nie oznacza, że jej nie ma.
                          To, że niewidomy nie potrafi dostrzec światła,
                          nie oznacza że światła nie ma.
                          Światło obiektywnie istnieje zarówno dla widzącego,
                          jak i dla ślepego.


                          > > > :) masz rację, to zdanie kłóci się z logiką
                          > > > mimo to, wiesz pewnie doskonale, że istnieje wiele
                          > > dziur w logice

                          Dziur w logice?

                          > > > mogę wskazać ci również mnóstwo dziur w
                          > > chrześcijaństwie, jeśli chcesz
                          > >
                          > > Jesteś pewien?
                          >
                          > jestem pewien

                          Wskaż jedną.

                          > > Czyli zgadzamy się, że stwierdzenie iż 'każdy ma swoją
                          > > prawdę' nie jest neutralne światopoglądowo. Jest
                          > > to jeszcze jeden dogmat.
                          >
                          > oczywiście, żadne stwierdzenie, którego nie można
                          udowodnić, nie jest neutralne
                          > mimo to, nie sądzę, aby to zdanie zaprzeczało jakiejś
                          religii

                          Otóż właśnie zaprzecza każdej religii, która zakłada
                          istnienie ostatecznej prawdy. Wroć do wcześniejszych
                          postów i przeczytaj jeszcze raz uważnie.

                          > każdy z nas poznaje świat za pomocą zmysłów oraz przemyśleń
                          > ten świat, który tworzymy w swojej głowie, to nasza
                          subiektywna prawda
                          > absolutna prawda to zupełnie co innego
                          > jak już plato zauważył, nie możemy poznać absolutnej prawdy

                          Aż zostaniemy z nią skonfrontowani.

                          > > Nie zmienia to faktu, że A i B pozostają w sprzeczności.
                          >
                          > odpowiedź masz powyżej

                          Jeszcze raz: czy 'X' oraz 'nie X' nie pozostają
                          w sprzeczności?

                          > > Typowy sofizmat. Pomijasz pełne znaczenie zdania 'chleb
                          > > jest smaczny'. Smak jest z natury wrażeniem subiektywnym.
                          > > Zdanie 'chleb jest smaczny' należy więc rozumieć:
                          > > 'smak chleba wywołuje u mnie miłe wrażenie'.
                          > > Nie mówi ono w istocie o chlebie, ale o guście
                          > > wypowiadającej je osoby.
                          > > Zdanie 'chleb jest niesmaczny' w ustach drugiej osoby nie
                          > > prowadzi do sprzeczności, gdyż mówi o guście innej osoby.
                          >
                          > no właśnie, a te 2 wymienione przez ciebie zdania o
                          bogu mówią o prawdach różny
                          > ch
                          > osób

                          Zdaje się, że utożsamiasz pojęcie 'poglądy' ze słowem
                          'prawda'. Czy tak? Nie można mylić subiektywnej opinii
                          z obiektywną prawdą.

                          Jeszcze raz. Pierwsze dwa zdania mówią o wierze dwu osób.
                          - wierzę w Boga
                          - nie wierzę w Boga,
                          Każde opisuje więc inną osobę. Następne dwa mówią o
                          jednej osobie, o Bogu.
                          - Bóg jest
                          - Boga nie ma
                          Nie może Go jednocześnie być i nie być. Obiektywnie tylko
                          jedno może być prawdziwe, bez względu na to, w które
                          z nich wierzymy.

                          > > Brzmi wspaniale, ale czy jest wykonalne? Religia
                          > > nie jest przecież li tylko systemem filozoficznym,
                          który daje
                          > > się wyłożyć w postaci suchego opracowania teoretycznego.
                          > > Przynajmniej nie jest takie chrześcijaństwo.
                          > > Aby zrozumieć je w pełni, trzeba pełnego zaangażowania.
                          > > To proces, który trwa latami.
                          >> no to dlaczego chrześcijaństwo, a nie islam albo buddyzm?
                          > skoro to aż tyle zajmuje, jaką masz pewność, żę dobrze
                          wybrałeś?
                          > w dodatku z własnej woli wyrzekasz się tyle mądrości
                          zawartych w innych religia
                          > ch
                          > i czy to jest korzystanie z dorobku ludzkości?

                          Ponieważ całym sercem wierzę w prawdę, jaką niesie
                          chrześcijaństwo.
                          Wiara jest łaską, którą człowiek otrzymuje od Boga.

                          Ponieważ nikt oprócz Jezusa Chrystusa nie opowiedział o
                          Bogu miłosiernym.
                          Nikt oprócz chrześcijan nie zna Boga, który kocha ludzi
                          tak bardzo, że sam stał się człowiekiem jak my, na łasce
                          innych ludzi.
                          Który pozwolił, abyśmy go zabili, aby nam przebaczyć, bo
                          nie wiedzieliśmy,
                          co czynimy.

                          > > Ciekawią mnie inne religie, ponieważ ich znajomość
                          > > pozmaga zbliżyć się do ich wyznawców. Brak wiedzy często
                          > > wywołuje obawę, która może przerodzić się w niechęć. A
                          > > tego nie chcemy. Szczególnie w czasach 'globalnej
                          wioski'.
                          >
                          > z tym się absolutnie zgadzam
                          > trzeba poznać różne poglądy, nie tylko religijne, aby
                          lepiej siebie zrozumieć
                          > najważniejsze jest, aby zaakceptować, iż nie tylko ja
                          mogę mieć rację

                          Najważniejsze jest, aby zaakecptować, iż masz rację,
                          twierdząc, że każdy może mieć rację?
                          Każdy kto myśli, że nie jest możliwe, aby wszyscy
                          jednocześnie mieli rację, nie ma racji?
                          Czy dobrze zrozumiałem?

                          > > Do pozostania przy jednej, jedynej religii skłania mnie
                          > > jeszcze jedno. Wiara wymaga nieraz pewnych wyrzeczeń.
                          > > Człowiek lubi ułatwiać sobie życie i szukać sprytnych
                          > > obejść. Na przykład, podpierając się nauczaniem innej
                          > > religii, specjalnie na tę okazję przywołanej.
                          >
                          > cooooo?
                          > o czym gadasz?
                          > co jest ułatwieniem?

                          Czyżbym trafił w czuły punkt?

                          > no weź przemyśl to jeszcze raz
                          > przecież to wybieranie jednej konkretnej gotowej
                          religii jest pójściem na łatwi
                          > znę
                          > masz gotowe wzorce, gotowe odpowiedzi na najważniejsze
                          pytania,

                          I to mówi ten, który zbywa większość pytań jedną
                          odpowiedzią: "Nie wiem, tego nie sposób wiedzieć".

                          Myślący, uczciwy wobec siebie
                          człowiek nie jest w stanie zaakceptować odpowiedzi
                          bez dogłębnego jej zrozumienia. Nawet przestudiowanie
                          wszystkich religii na raz nie jest w stanie uciszyć
                          niepokoju.

                          Każdy, wierzący, czy nie wierzący, jest skazany
                          na wątpliwości. Od jego wyboru zależy, czy poprzestanie
                          na wszystko tłumaczącym "Nie wiem, tego nie sposób
                          wiedzieć", czy będzie
                          szukał głębiej.


                          > gotowy sens
                          > życia, masz na czym się oprzeć w chwilach zwątpienia itp.

                          Po pierwsze: skąd wiesz takie rzeczy, jeśli nigdy nie
                          spróbowałeś? Co to znaczy gotowy sens życia?

                          Po drugie: wiara nie zwalnia z potrzeby odnalezienia
                          swego miejsca
                          na świecie. Na szczęście. Daje oparcie, ale również
                          stawia wyzwania. Tym
                          większe wyzwania, im silniejsze oparcie.
                          W tym sensie wiara jest drogą do wolności.

                          > nawet wierzący uzasadniają swój wybór tymi właśnie
                          korzyściami
                          > a co ma niewierzący?
                          > nic
                          > sam musi sobie ze wszystkim poradzić, sam sobie znaleźć
                          odpowiedzi, sam sobie
                          > wymyślić sens życia
                          > wiesz jak trudno?
                          > wiesz ile wysiłku to kosztuje?
                          > wiesz w ile dołków wpada niewierzący?
                          > i o jakim ułatwieniu teraz mówisz?

                          O usprawiedliwieniu: "przecież każdy ma swoją
                          prawdę, moje postępowanie jest wybaczalne w myśl mojej
                          prawdy".
                          Jestem daleki od ostkarżania Cię o taką postawę.
                          Zastanawiam się jednak, skąd czerpać pewność, że takie
                          samodzielne
                          wybory nie są podyktowane wygodnictwem.

                          > stary, przemyśl to jeszcze raz
                          > każdy niewierzący powie ci, iż były chwile, gdy
                          żałował, że zaczął się nad tym
                          > wszystkim sam zastanawiać zamiast kopiowania z jednego
                          najwygodniejszego źródła

                          Czy najwygodniejsze żródło to to, które stawia wymagania
                          i nie
                          pozwala poprzestać na półśrodkach, czy to które pozwala
                          dowolnie przyjmować lub porzucać każdą prawdę?

                          > jedyną incentywą, dla którego człowiek pozostaje
                          niewierzący, to postępowanie w
                          > zgodzie z własnymi przekonaniami

                          Twierdzisz, że jako osoba wierząca nie posiadam
                          • Gość: cynik Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? - kontynuacja postu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.07.01, 00:18
                            > jedyną incentywą, dla którego człowiek pozostaje
                            niewierzący, to postępowanie w
                            > zgodzie z własnymi przekonaniami

                            Twierdzisz, że jako osoba wierząca nie posiadam własnych
                            przekonań?

                            > a na drodze spotkać można same przeszkody, nawet w
                            społeczeństwie
                            > kurde, naprawdę jestem zdziwiony twoją wypowiedzią

                            Tak. Każdy, wierzący, chrześcijanin, muzułmanin, czy
                            ateista, natrafia
                            na przeszkody. Nie ma sensu licytowanie się, kto więcej
                            wycierpiał.

                            > > Tak sobie przeglądam wcześniejsze posty i mam wrażenie,
                            > > że zaczęliśmy się nazwajem nawracać, albo spierać się,
                            > > kto ma rację. Warto przypomnieć sobie, że celem wymiany
                            > > zdań jest raczej poznanie drugiej osoby, więc sobie
                            o tym
                            > > niniejszym przypominam :-)
                            >
                            > oczywiście, masz rację
                            > ja przecież wiem, że ani ciebie ani nikogo nie
                            nawrócę na agnostycyzm, choćby
                            > dlatego że żadnych korzyści, żadnego zbawienia nie
                            obiecuję, a wręcz przeciwnie
                            > wymieniam swoje poglądy właśnie dla lepszego
                            zrozumienia wierzących
                            > a że się spieramy?
                            > co w tym złego?
                            > dopóki mamy dla siebie i naszych odmiennych poglądów
                            szacunek, dyskusja jest
                            > zdecydowanie pozytywna

                            Tutaj zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.
                            Nie da się nikogo nawrócić słowami.

                            Serdecznie pozdrawiam,
                            ani-trochę-cynik
                            • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? - kontynuacja postu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 00:54
                              daj spokój, człowieku
                              jak długo możesz się czepiać tych samych spraw i na dodatek nieuważnie czytać?
                              może poźniej napiszę odpowiedź, bo ty mnie teraz porządnie zdenerwowałeś
                          • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 16:45
                            Gość portalu: cynik napisał(a):

                            > To, że nie mamy narzędzia, by zbadać tę obiektywną prawdę,
                            > nie oznacza, że jej nie ma.

                            ja temu nie zaprzeczyłem

                            > To, że niewidomy nie potrafi dostrzec światła,
                            > nie oznacza że światła nie ma.
                            > Światło obiektywnie istnieje zarówno dla widzącego,
                            > jak i dla ślepego.

                            no i co chcesz powiedzieć?
                            zaprzeczałem temu?
                            zwierzęta albo maszyny też rejestrują mnóstwo rzeczy, których nie doświadczamy
                            i co z tego?
                            nie zrozumiałem co chcesz powiedzieć

                            > Dziur w logice?

                            kurde co to za pytanie?
                            nie wiesz?
                            nawet słowo "nic" jest sprzeczne z logiką

                            >
                            > Wskaż jedną.

                            naprawdę chcesz?
                            no dobra, sam się o to prosiłeś

                            na początek powiem kilka słów na temat koncepcji chrześcijańskiego
                            wszechwiedzącego, wszechmocnego i dobrodusznego boga
                            mam pytanie: dlaczego taki wszechmocny i dobroduszny bóg pozwala szatanowi
                            istnieć?
                            nie może go pokonać?
                            przecież jest wszechmocny...
                            dlaczego pozwala na istnienie zła?
                            dlaczego sam stworzył człowieka na swoje podobieństwo tak, aby nawzajem się
                            pozabijali?
                            nie wiedział o tym?
                            nie wiedział, że Ewa skusi Adama?
                            nie wiedział o wojnach światowych?
                            przecież jest wszechwiedzący!
                            po co w ogóle kontaktował się z ludźmi, skoro doskonale wiedział kto co zrobi?
                            czyż on nie gra z nami?
                            dam wszystko zaplanował, sam napisał scenariusz i jeszcze wmawia ludziom, że jest
                            dobroduszny

                            poza tym, dlaczego wymagał od Abrahama zabicia własnego syna?
                            aby przekonać się o niezłomności jego wiary?
                            ale przecież on o tym doskonale wie, bo jest wszechwiedzący...
                            co pomyślałbyś, gdyby jakiś koleś z jakiejś sekty zabił swego syna i stwierdził
                            potem, że jego bóg mu kazał to zrobić?
                            przecież to bzdura...
                            jak można z takiej zbrodni zrobić morał o niezłomności wiary?

                            > Otóż właśnie zaprzecza każdej religii, która zakłada
                            > istnienie ostatecznej prawdy. Wroć do wcześniejszych
                            > postów i przeczytaj jeszcze raz uważnie.

                            może ty wróć?
                            kurde ile razy mam ci powtarzać?
                            zaprzeczam istnieniu absolutnej prawdy?

                            >
                            > Aż zostaniemy z nią skonfrontowani.

                            no i znowu nie przeczytałeś uważnie

                            > Jeszcze raz: czy 'X' oraz 'nie X' nie pozostają
                            > w sprzeczności?

                            przeczytaj jeszcze raz moją odpowiedź
                            jeśli mówimy o konkretnej prawdzie, np. mojej, 1 z tych zdań byłaby nieprawdziwa,
                            jeśli druga jest prawdziwa
                            nie o tym jednak mówiłem

                            > > no właśnie, a te 2 wymienione przez ciebie zdania o
                            > bogu mówią o prawdach różny
                            > > ch
                            > > osób
                            >
                            > Zdaje się, że utożsamiasz pojęcie 'poglądy' ze słowem
                            > 'prawda'. Czy tak? Nie można mylić subiektywnej opinii
                            > z obiektywną prawdą.

                            zdaje się, że nie zrozumiałeś moich wypowiedzi

                            >
                            > Jeszcze raz. Pierwsze dwa zdania mówią o wierze dwu osób.
                            > - wierzę w Boga
                            > - nie wierzę w Boga,
                            > Każde opisuje więc inną osobę. Następne dwa mówią o
                            > jednej osobie, o Bogu.
                            > - Bóg jest
                            > - Boga nie ma
                            > Nie może Go jednocześnie być i nie być. Obiektywnie tylko
                            > jedno może być prawdziwe, bez względu na to, w które
                            > z nich wierzymy.

                            jeśli mówimy o (potencjalnej) absolutnej prawdzie, zgadzam się
                            problem w tym, że nawet jeśli absolutna prawda istnieje to nie możemy wiele z nią
                            zrobić, bo nikt jej nie zna
                            może kiedyś ją poznamy, ale i tak jaką mielibyśmy wtedy pewność, że to właśnie
                            prawda?
                            czy absolutna prawda tak naprawdę ma znaczenie?

                            > Ponieważ całym sercem wierzę w prawdę, jaką niesie
                            > chrześcijaństwo.
                            > Wiara jest łaską, którą człowiek otrzymuje od Boga.
                            >
                            > Ponieważ nikt oprócz Jezusa Chrystusa nie opowiedział o
                            > Bogu miłosiernym.
                            > Nikt oprócz chrześcijan nie zna Boga, który kocha ludzi
                            > tak bardzo, że sam stał się człowiekiem jak my, na łasce
                            > innych ludzi.
                            > Który pozwolił, abyśmy go zabili, aby nam przebaczyć, bo
                            > nie wiedzieliśmy,
                            > co czynimy.

                            no tak, brzmi fajnie, bardzo zachęcająco

                            > Najważniejsze jest, aby zaakecptować, iż masz rację,
                            > twierdząc, że każdy może mieć rację?
                            > Każdy kto myśli, że nie jest możliwe, aby wszyscy
                            > jednocześnie mieli rację, nie ma racji?
                            > Czy dobrze zrozumiałem?

                            kurde powiedziałem "mogą mieć rację"
                            robi to różnicę?
                            po co przekręcasz moje słowa?
                            dlaczego na siłę się czepiasz?
                            brakuje ci argumentów?
                            chcesz mnie skompromitować?
                            próbuj dalej

                            > Czyżbym trafił w czuły punkt?

                            trafiłeś
                            udało ci się mnie zdenerwować
                            gratulacje

                            > I to mówi ten, który zbywa większość pytań jedną
                            > odpowiedzią: "Nie wiem, tego nie sposób wiedzieć".

                            tak, a znasz mądrzejsze zdanie?

                            > Myślący, uczciwy wobec siebie
                            > człowiek nie jest w stanie zaakceptować odpowiedzi
                            > bez dogłębnego jej zrozumienia. Nawet przestudiowanie
                            > wszystkich religii na raz nie jest w stanie uciszyć
                            > niepokoju.

                            tak, a trzymanie się jednej religii pomaga szybciej zapomnieć o wątpliwościach
                            to pomaga w życiu, ale to mi nie wystarcza

                            >
                            > Każdy, wierzący, czy nie wierzący, jest skazany
                            > na wątpliwości. Od jego wyboru zależy, czy poprzestanie
                            > na wszystko tłumaczącym "Nie wiem, tego nie sposób
                            > wiedzieć", czy będzie
                            > szukał głębiej.

                            :), jesteś prawdziwy cynik, ale pleciesz bzdury
                            śmieszne, poprzestanie na wszystko tłumaczącym "nie wiem"...
                            szukać głębiej...
                            zupełnie jakby to chrześcijanin szukał głębiej prawdy...
                            zupełnie jakby to chrześcijanin poszukiwał odpowiedzi, zamiast je przejmować od
                            jednego źródła...
                            to było śmieszne

                            > Po pierwsze: skąd wiesz takie rzeczy, jeśli nigdy nie
                            > spróbowałeś? Co to znaczy gotowy sens życia?

                            a czym jest dla ciebie życie?
                            czyż nie drogą do zbawienia?
                            czyżbyś się nie starał dostać się do nieba?
                            i o to jest twój sens życia
                            fajnie masz, naprawdę

                            > Po drugie: wiara nie zwalnia z potrzeby odnalezienia
                            > swego miejsca
                            > na świecie. Na szczęście. Daje oparcie, ale również
                            > stawia wyzwania. Tym
                            > większe wyzwania, im silniejsze oparcie.
                            > W tym sensie wiara jest drogą do wolności.

                            to zależy
                            dla ciebie jest drogą do wolności, bo wierzysz, że twoja wiara poprowadzi cię do
                            absolutnej prawdy
                            dla mnie jest więzieniem, bo zamyka ci umysł
                            nie jesteś już tak otwarty na świat, bo musisz słuchać swego kościoła

                            jakie masz wyzwanie?
                            nie stracić wiary, tak?
                            no tak, nie wiem czy to takie proste...
                            ale czy warto?
                            chyba tak, więc walcz dalej
                            ja przegrałem

                            > O usprawiedliwieniu: "przecież każdy ma swoją
                            > prawdę, moje postępowanie jest wybaczalne w myśl mojej
                            > prawdy".
                            > Jestem daleki od ostkarżania Cię o taką postawę.
                            > Zastanawiam się jednak, skąd czerpać pewność, że takie
                            > samodzielne
                            > wybory nie są podyktowane wygodnictwem.

                            to zależy od człowieka
                            są tacy co wybierają taką postawę z wygodnictwa, ale taki człowiek tak naprawdę
                            nie rozumie istoty agnostycyzmu
                            o wiele więcej jest ludzi, którzy wybierają religię wyznawaną przez większość
                            społeczeństwa właśnie z wygodnictwa

                            > Czy najwygodniejsze żródło to to, które stawia wymagania
                            > i nie
                            > pozwala poprzestać na półśrodkach, czy to które pozwala
                            > dowolnie przyjmować lub porzucać każdą prawdę?

                            właśnie to źródło, które narzuca konkretne spojrzenie na świat i odrzuca inne
                            sprawia, iż człowiek nie zastanawia się nad niczym, bo przecież i tak świat
                            wygląda tak jak mówi ksiądz
                            właśnie to źródło, które wymaga bardzo niewiele i obiecuje mnóstwo, a tym co się
                            sprzeciwią grozi wiecznym cierpieniem

                            to drugie źródło nie pozwala dowolnie przyjmować i odrzucać prawdę dla własnej
                            korzyści (gdyby tak było, wybrałbym już katolicyzm), ale zmusza do poszukiwania
                            prawdy, do bycia w zgodzie z własnymi przekonaniami, ale również do tolerancji
                            dla innych poglądów

                            >
                            > > jedyną incentywą, dla którego człowiek pozostaje
                            > niewierzący, to postępowanie w
                            > > zgodzie z własnymi przekonaniami
                            >
                            > Twierdzisz, że jako osoba w
                            • Gość: Mikey wiersz dla cynika IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 17:20
                              właśnie sobie przypomniałem, że kilka lat temu napisałem wiersz, który tu
                              doskonale pasuje

                              Binarny świat

                              0 czy 1
                              tak czy nie
                              prawda czy fałsz

                              zupełnie jak moja
                              złośliwa komputerzyca bez rzęs
                              pytasz mnie
                              czy wierzę w Boga

                              nie odpowiem ci
                              mojej odpowiedzi
                              nie zrozumiałbyś
                              poprzez twoje binarne myślenie

                              pytasz jak to możliwe
                              nie jestem winny ani niewinny
                              szczęśliwy ani smutny
                              zakochany ani zdrowy
                              nie mam racji lecz się nie mylę

                              po prostu zastanawiam się
                              dlaczego wciąż
                              próbujesz przybić gwoździami
                              piękno i prawdę do Krzyża
                              jakby miało to w czymś pomóc

                              codziennie
                              opierając się na komputerowym myśleniu
                              starasz się upupić
                              mnie i cały świat
                              i również siebie
                              pamiętaj tylko
                              abyś przypadkiem nie upupił
                              swojego boga
                              ani pytania czy on jest
                              • Gość: cynik Re: wiersz dla cynika IP: *.ost-poland.com.pl 10.07.01, 19:47
                                Dziękuję. Naprawdę doceniam, że po�więcasz mi tak
                                dużo czasu.
                            • Gość: cynik Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.ost-poland.com.pl 10.07.01, 19:44
                              > no i co chcesz powiedzieć?
                              > zaprzeczałem temu?
                              > zwierzęta albo maszyny też rejestrują mnóstwo rzeczy, których nie doświadczamy
                              > i co z tego?
                              > nie zrozumiałem co chcesz powiedzieć

                              A więc zgadzamy się: obiektywna prawda istnieje.
                              Jakkolwiek nie zawsze potrafimy ją zweryfikować.

                              > nawet słowo "nic" jest sprzeczne z logiką
                              Znów bawimy się w sofizmaty?

                              > na początek powiem kilka słów na temat koncepcji chrześcijańskiego
                              > wszechwiedzącego, wszechmocnego i dobrodusznego boga
                              > mam pytanie: dlaczego taki wszechmocny i dobroduszny bóg pozwala szatanowi
                              > istnieć?
                              > nie może go pokonać?
                              > przecież jest wszechmocny...
                              > dlaczego pozwala na istnienie zła?

                              Ponieważ daje nam wolność. Wolność to możliwość dokonania
                              wyboru wbrew Bogu. Jak bardzo okrutny byłby taki Bóg,
                              który niszczyłby każdego, kto postanawia od niego
                              odejść?

                              > dlaczego sam stworzył człowieka na swoje podobieństwo tak, aby nawzajem się
                              > pozabijali?
                              > nie wiedział o tym?
                              > nie wiedział, że Ewa skusi Adama?
                              > nie wiedział o wojnach światowych?
                              > przecież jest wszechwiedzący!
                              > po co w ogóle kontaktował się z ludźmi, skoro doskonale wiedział kto co zrobi?

                              Faktycznie, trudno jest to pojąć. Mimo,
                              iż Bóg zna nasze wybory, nie determinuje ich.
                              Do tego stopnia, że możemy, w akcie wolnego wyboru,
                              odrzucić Go.

                              > czyż on nie gra z nami?
                              > dam wszystko zaplanował, sam napisał scenariusz i jeszcze wmawia ludziom, że je
                              > st
                              > dobroduszny

                              Czy nie stawiasz Bogu sprzecznych wymagań? Z jednej
                              strony chcesz, aby niszczył każdą istotę, która
                              Mu się sprzeciwi (szatana). Z drugiej chciałbyś, aby
                              pozostawiał nam wolność wyboru.

                              > poza tym, dlaczego wymagał od Abrahama zabicia własnego syna?
                              > aby przekonać się o niezłomności jego wiary?
                              > ale przecież on o tym doskonale wie, bo jest wszechwiedzący...

                              Czy Bóg w końcu Abrahama nie powstrzymał?
                              Stary Testament jest pełen takich opowieści.
                              Opowiadają o tym, jak ludzie _stopniowo_
                              poznawali Boga.
                              Kiedyś słyszałem, że pewne pierwotne ludy uważały
                              ofiarę z własnego potomstwa za rzecz słuszną.
                              Człowiek poznawał Boga Miłosiernego przez całe wieki.
                              To był długi proces. Dopiero Jezus Chrystus przekazał
                              nam pełną prawdę o Miłosierdziu Boga.
                              Chrześcijanie patrzą na Stary Testament przez pryzmat
                              Ewangelii.

                              > jak można z takiej zbrodni zrobić morał o niezłomności wiary?
                              Pamiętając o kontekście tej historii.

                              > czy absolutna prawda tak naprawdę ma znaczenie?
                              Dla chrześcijan ma.

                              > kurde powiedziałem "mogą mieć rację"
                              > robi to różnicę?
                              > po co przekręcasz moje słowa?
                              > dlaczego na siłę się czepiasz?
                              > brakuje ci argumentów?
                              > chcesz mnie skompromitować?
                              > próbuj dalej

                              Pragnąłem ustalić: istnieje obiektywna prawda, czy nie?
                              Starałem się zbijać stwierdzenia, że sprzeczne
                              zdania mogą być jednocześnie prawdziwe.

                              > trafiłeś
                              > udało ci się mnie zdenerwować

                              Nie chciałem Cię zdenerwowac. Chciałem tylko, byś spojrzał
                              na problem z drugiej strony. Twierdzisz, że
                              wiara jest ułatwieniem, w związku z czym wybór ten jest
                              mniej wartościowy. Ja próbowałem Ci pokazać, że
                              z pewnego punktu widzenia odrzucenie wiary może być również pójściem na łatwiznę.

                              Uderz w stół... ;-)

                              > > I to mówi ten, który zbywa większość pytań jedną
                              > > odpowiedzią: "Nie wiem, tego nie sposób wiedzieć".
                              >
                              > tak, a znasz mądrzejsze zdanie?

                              I to jedno zdanie jest w/g Ciebie tak mądre, że
                              starcza za każdą odpowiedź?
                              Tak mądre, że może nawet stanowić 'jedno źródło'?

                              > > Myślący, uczciwy wobec siebie
                              > > człowiek nie jest w stanie zaakceptować odpowiedzi
                              > > bez dogłębnego jej zrozumienia. Nawet przestudiowanie
                              > > wszystkich religii na raz nie jest w stanie uciszyć
                              > > niepokoju.
                              >
                              > tak, a trzymanie się jednej religii pomaga szybciej zapomnieć o wątpliwościach

                              Nie, nie pomaga zapomnieć. Pomaga odnaleźć ich rozwiązanie.

                              > to pomaga w życiu, ale to mi nie wystarcza

                              A czy odpowiedź 'nie wiem' ma mi wystarczyć?

                              > :), jesteś prawdziwy cynik, ale pleciesz bzdury

                              Ups, argumenty merytoryczne ustępują miejsca emocjonalnym...

                              > śmieszne, poprzestanie na wszystko tłumaczącym "nie wiem"...
                              > szukać głębiej...
                              > zupełnie jakby to chrześcijanin szukał głębiej prawdy...
                              > zupełnie jakby to chrześcijanin poszukiwał odpowiedzi, zamiast je przejmować od
                              > jednego źródła...
                              > to było śmieszne

                              Słowa 'jedno źródło' stają się powoli naszą mantrą.
                              Skąd czerpiesz pewność, że człowiek wierzący nie poszukuje odpowiedzi? Że nie kontestuje swojej religii?
                              Może to właśnie poszukiwania pozwalają mu pogłębiać wiarę?

                              > > Po pierwsze: skąd wiesz takie rzeczy, jeśli nigdy nie
                              > > spróbowałeś? Co to znaczy gotowy sens życia?
                              >
                              > a czym jest dla ciebie życie?
                              > czyż nie drogą do zbawienia?
                              > czyżbyś się nie starał dostać się do nieba?
                              > i o to jest twój sens życia

                              Istotnie, kiedy przystępowałem do Pierwszej Komunii,
                              takie były moje odpowiedzi. Teraz oczywiście mi nie wystarczają.

                              > fajnie masz, naprawdę

                              Naprawdę.

                              > dla ciebie jest drogą do wolności, bo wierzysz, że twoja wiara poprowadzi cię d
                              > o
                              > absolutnej prawdy
                              > dla mnie jest więzieniem, bo zamyka ci umysł
                              > nie jesteś już tak otwarty na świat, bo musisz słuchać swego kościoła

                              Staram się być otwarty. Nie muszę słuchać ludzi Kościoła.
                              Chcę. Sam jestem członkiem Kościoła.

                              > jakie masz wyzwanie?
                              > nie stracić wiary, tak?

                              Kochać tak, jak pokochał mnie Bóg Ojciec.

                              > no tak, nie wiem czy to takie proste...
                              > ale czy warto?

                              Warto. (nie jestem tu w stanie opisać, z jakim gorącym
                              uczuciem piszę to 'warto').

                              > chyba tak, więc walcz dalej
                              > ja przegrałem

                              Nie wierzę. Bóg nikogo stwarza dla przegranej.
                              (choć Ty oczywiście nie musisz w to wierzyć)


                              > > Czy najwygodniejsze żródło to to, które stawia wymagania
                              > > i nie
                              > > pozwala poprzestać na półśrodkach, czy to które pozwala
                              > > dowolnie przyjmować lub porzucać każdą prawdę?
                              >
                              > właśnie to źródło, które narzuca konkretne spojrzenie na świat i odrzuca inne
                              > sprawia, iż człowiek nie zastanawia się nad niczym, bo przecież i tak świat
                              > wygląda tak jak mówi ksiądz

                              Nie narzuca, lecz proponuje. Namawia do zastanowienia.
                              Nie ksiądz, tylko Ewangelia.

                              > właśnie to źródło, które wymaga bardzo niewiele i obiecuje mnóstwo, a tym co się
                              > sprzeciwią grozi wiecznym cierpieniem

                              Cóż, niektórzy faktycznie tak właśnie pojmują wiarę.
                              Niektórzy pozostajš w swej wierze na etapie
                              dziecka pierwszokomunijnego.
                              Ale nie jest to wiara żywa.


                              z goršcymi pozdrowieniami
                              nie-cynik
                              • Gość: cynik Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? - errata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.07.01, 22:18
                                Jest:

                                > Nie wierzę. Bóg nikogo stwarza dla przegranej.
                                > (choć Ty oczywiście nie musisz w to wierzyć)

                                Miało być:

                                > Nie wierzę. Bóg nikogo nie stwarza dla przegranej.
                                > (choć Ty oczywiście nie musisz w to wierzyć)

                              • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 11:25
                                Gość portalu: cynik napisał(a):

                                > A więc zgadzamy się: obiektywna prawda istnieje.
                                > Jakkolwiek nie zawsze potrafimy ją zweryfikować.

                                znowu, ja tego nie powiedziałem
                                mimo to, obiektywna prawda może istnieć i wszystko co powiedziałem o niej jest w
                                trybie warunkowym

                                >
                                > > nawet słowo "nic" jest sprzeczne z logiką
                                > Znów bawimy się w sofizmaty?

                                ta? a kto pytał o dziury?

                                > Ponieważ daje nam wolność. Wolność to możliwość dokonania
                                > wyboru wbrew Bogu. Jak bardzo okrutny byłby taki Bóg,
                                > który niszczyłby każdego, kto postanawia od niego
                                > odejść?

                                ale masz wybór
                                bóg cię stworzył, wiedząc co zrobisz, w co będziesz wierzył, czy pójdziesz do
                                piekła czy do nieba itp.
                                wszystko było przez niego zdeterminowane
                                ciekawe jak pojmujesz ten wybór
                                poza tym, czy bóg nie niszczy każdego kto od niego odchodzi?
                                czyż nie czeka ich wieczne potępienie?

                                > Faktycznie, trudno jest to pojąć. Mimo,
                                > iż Bóg zna nasze wybory, nie determinuje ich.
                                > Do tego stopnia, że możemy, w akcie wolnego wyboru,
                                > odrzucić Go.

                                powiedz mi jaki wybór masz
                                jeśli go odrzucisz, czy on o tym nie wiedział, gdy cię stworzył?
                                jeśli zabijesz człowieka, czy nie było to wcześniej zaplanowane przez boga?
                                czy wojny światowe, inkwizycja, holokaust itp. to nie wola boska?
                                bóg stworzył wszystko, wiedząc co i jak się stanie
                                i gdzie jest twoja wolna wola i dobroduszność boga?
                                masz taką samą wolność co marionetka

                                > Czy nie stawiasz Bogu sprzecznych wymagań? Z jednej
                                > strony chcesz, aby niszczył każdą istotę, która
                                > Mu się sprzeciwi (szatana). Z drugiej chciałbyś, aby
                                > pozostawiał nam wolność wyboru.

                                a czy ja czegoś wymagam?
                                właśnie wskazuję, zresztą na twoją prośbę, niedociągnięcia chrześcijaństwa
                                jak już mówiłem, ta wolność wyboru jest co najmniej wątpliwa
                                poza tym, bóg to naprawdę okrutny stwórca
                                nie wspominając o tym źle, który sam stworzył, mówi jeszcze ludziom, że jeśli
                                pójdą z nim, dostaną się do raju, a jeśli nie, zostaną na zawsze potępieni
                                hmm, nawet jeśli da ludziom wolną wolę, czy to naprawdę jest jakikolwiek wybór?

                                > Czy Bóg w końcu Abrahama nie powstrzymał?
                                > Stary Testament jest pełen takich opowieści.
                                > Opowiadają o tym, jak ludzie _stopniowo_
                                > poznawali Boga.
                                > Kiedyś słyszałem, że pewne pierwotne ludy uważały
                                > ofiarę z własnego potomstwa za rzecz słuszną.
                                > Człowiek poznawał Boga Miłosiernego przez całe wieki.
                                > To był długi proces. Dopiero Jezus Chrystus przekazał
                                > nam pełną prawdę o Miłosierdziu Boga.
                                > Chrześcijanie patrzą na Stary Testament przez pryzmat
                                > Ewangelii.

                                a więc patrzysz na stary testament z przymrużeniem oka, tak?
                                no to co z niego odrzucasz, a czego nie?
                                pewnie przyjmujesz te rzeczy, które są akceptowane obecnie, a odrzucasz wszelkie
                                opowieści świadczące o okrucieństwie boga, tak?
                                a co z nowym testamentem?
                                czy jest w nim tylko prawda?

                                dlacego próbujesz usprawiedliwić Abrahama, opierając się na kontekście
                                historycznym?
                                przecież 10 przykazań też było napisane w tym okresie
                                i co?
                                a więc są dziś nieaktualne, bo mamy teraz inne czasy?
                                poza tym, co powiesz dzisiejszym ludom, wśród których takie rzeczy jak
                                cudzołóstwo i morderstwo są akceptowane?
                                czy to grzech?
                                czy może takie rzeczy nie są grzechem, jeśli ich kultura na to zezwala?

                                > Nie chciałem Cię zdenerwowac. Chciałem tylko, byś spojrzał
                                > na problem z drugiej strony. Twierdzisz, że
                                > wiara jest ułatwieniem, w związku z czym wybór ten jest
                                > mniej wartościowy.

                                mniej wartościowy?
                                gdzie ja tak napisałem?
                                to prawda, że uważam, iż przyjęcie gotowej wiary to pójście na łatwiznę, ale tej
                                drugiej części nie było

                                Ja próbowałem Ci pokazać, że
                                > z pewnego punktu widzenia odrzucenie wiary może być również pójściem na łatwizn
                                > ę.

                                tak, ale to się rzadko zdarza

                                > I to jedno zdanie jest w/g Ciebie tak mądre, że
                                > starcza za każdą odpowiedź?
                                > Tak mądre, że może nawet stanowić 'jedno źródło'?

                                slowo "nie wiem" może mieć kilka podtekstów
                                może wynikać z ignorancji, albo z pokory, ze świadomości ograniczonych możliwości
                                poznawczych
                                pamiętasz co Sokrates powiedział?
                                pewnie znowu się będziesz czepiał, że zdanie Sokratesa nie ma sensu, ale trudno
                                agnostycyzm to nie żadne źródło wiedzy, ale sposób patrzenia na świat z
                                entuzjastyczną ciekawością, lecz również ze świadomością własnej małości

                                > Nie, nie pomaga zapomnieć. Pomaga odnaleźć ich rozwiązanie.

                                no tak, jeśli czlowiek dostaje gotowe rozwiązanie, jest oczywiście spokojniejszy
                                i może koncentrować się na innych sprawach

                                > A czy odpowiedź 'nie wiem' ma mi wystarczyć?

                                jak juz mówiłem, moje "nie wiem", tak jak "nie wiem" Sokratesa, nie wynika z
                                ignorancji

                                > Słowa 'jedno źródło' stają się powoli naszą mantrą.
                                > Skąd czerpiesz pewność, że człowiek wierzący nie poszukuje odpowiedzi? Że nie k
                                > ontestuje swojej religii?

                                a jakie on ma możliwości?
                                w jaki sposób poszukuje prawdę?
                                czy gdzieś poza biblią albo słowami teologów?
                                nawet jeśli nie zgadza się z nimi, jaki ma wybór?
                                stłumić swoje grzeszne mysli albo skończyć z religią
                                hmm, co jest trudniejsze?
                                to chyba zależy od człowieka

                                > Może to właśnie poszukiwania pozwalają mu pogłębiać wiarę?

                                tak, jeśli jego poszukiwania mają na celu znaleźć dowody na prawdziwość jego wiary
                                tak samo, ateista może znaleźć wiele dowodów na jej fałszywość, jeśli od początku
                                na to się nastawi
                                poza tym, jeszcze raz pytam: gdzie szukasz prawdy jeśli nie w biblii i w słowach
                                teologów?
                                chyba nie we własnych myślach, bo przecież są grzeszne...

                                > Staram się być otwarty. Nie muszę słuchać ludzi Kościoła.
                                > Chcę. Sam jestem członkiem Kościoła.

                                no tak, nie musisz słuchać, ale jeśli nie posłuchasz to już grzeszysz i możesz
                                zostać na zawsze potępiony
                                z tego powodu każdy chce słuchać
                                rozumiem to

                                > Kochać tak, jak pokochał mnie Bóg Ojciec.

                                brzmi bardzo zachęcająco
                                ale ja mam coś innego
                                żyję, bo życie sprawia mi radość
                                no i boję się śmierci, oczywiście, bo nie wiem co się stanie
                                ciesz się że wiesz

                                > Warto. (nie jestem tu w stanie opisać, z jakim gorącym
                                > uczuciem piszę to 'warto').

                                to zależy od człowieka czy warto
                                ja mam za dużo wątpliwości, aby było warto

                                > Nie wierzę. Bóg nikogo stwarza dla przegranej.
                                > (choć Ty oczywiście nie musisz w to wierzyć)

                                jeśli bóg istnieje, pewnie ma dla mnie zadanie kuszenia ciebie i czytelników tego
                                forum na złą stronę
                                taka jest jego wola...

                                > Nie narzuca, lecz proponuje. Namawia do zastanowienia.

                                super, namawia do zastanowienia, proponując odpowiedzi
                                a ja zawsze myślałem, że to pytania namawiają do zastanowienia...

                                > > właśnie to źródło, które wymaga bardzo niewiele i obiecuje mnóstwo, a tym
                                > co się
                                > > sprzeciwią grozi wiecznym cierpieniem
                                >
                                > Cóż, niektórzy faktycznie tak właśnie pojmują wiarę.
                                > Niektórzy pozostajš w swej wierze na etapie
                                > dziecka pierwszokomunijnego.
                                > Ale nie jest to wiara żywa.

                                a co?
                                jaka jest żywa wiara?

                                pozdrawiam
                                • Gość: po Re: DLACZEGO LUDZIE nie WIERZĄ W BOGA? IP: 212.244.77.* 11.07.01, 11:59
                                  Drogi Mickey! Mysle,że masz fałszywy obraz Boga. Pewnie w dzieciństwie
                                  straszono Cie: "BO sie Bozia obrazi!" Bóg nie jest taka naiwna "Bozią",nie
                                  obrazi się. Przeczytaj sobie z Biblii 1 list do Koryntian roz.13, 1-13-to opis
                                  Bożej miłości. Zobacz człowiek kocha taka miłościa interesowną, zagarniająca,
                                  zaborcza. Bóg tak kocha człowieka ,że nie chce nim manipulować, daje mu wolna,
                                  nieprzymuszona wolę. Wola to ten obszar człowieka, na którego wpływ nie ma
                                  nawet sam Bóg! Stąd pierwszy grzech i wszelkie zło na swiecie. Bo człowiek nie
                                  słucha Boga, on wie "lepiej"! Nie wiem skad zwalanie zła na Boga, kusicielem
                                  jest szatan ,a nie Bóg. Wierze w plany Boga wzgledem nas: tak jak rodzic, który
                                  planuje:"Odłożę pieniadze na studia dla dziecka, kupie mu ubranie, zorganizuje
                                  urodziny,ALE jesli dziecko sie zgodzi, jesli nie to trudno. Pamiętasz historie
                                  o synu marnotrawnym? Przyszedł grzeszny, przechulał majatek, a Ojciec "wzruszył
                                  sie głęboko" i dał mu wszystko co najlepsze(miłosierdzie dla skruszonego
                                  grzesznika). Nie wierze np. w tzw. karme(wierza w to chyba hindusi) tzn.
                                  przeznaczenie-ze cos napewno sie zdarzy. Czy sie zdarzy zalezy TYLKO od naszych
                                  wyborów! Jednak Bóg wie o przyszłych wojnach, złu i wszelkich konsekwencjach
                                  zła, bo on jest transcendentalny czyli nieograniczony przez przestrzen, czas
                                  itd. Mimo wszystko nie ingeruje w to tylko wtedy jeśli:człowiek tego od Niego
                                  chce i jest to dla faktycznego dobra człowieka (czyli dla wzrostu wiary i
                                  miłości) u człowieka . Pozdrowienia.
                                • Gość: cynik Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.07.01, 00:10
                                  W poprzednim poście przedstawiłeś pewną religię.
                                  Jej prawdy można streścić następująco:

                                  1. Nie ma wyboru, wszyscy jesteśmy zdeterminowani

                                  > bóg cię stworzył, wiedząc co zrobisz, w co będziesz
                                  wierzył, czy pójdziesz do
                                  > piekła czy do nieba itp.
                                  > wszystko było przez niego zdeterminowane

                                  > jeśli go odrzucisz, czy on o tym nie wiedział, gdy
                                  cię stworzył?
                                  > jeśli zabijesz człowieka, czy nie było to wcześniej
                                  zaplanowane przez boga?
                                  > czy wojny światowe, inkwizycja, holokaust itp. to nie
                                  wola boska?

                                  2. Każdy, kto sprzeciwi się Bogu, zostanie zmieciony.

                                  > poza tym, czy bóg nie niszczy każdego kto od niego
                                  odchodzi?
                                  > czyż nie czeka ich wieczne potępienie?

                                  > no tak, nie musisz słuchać, ale jeśli nie posłuchasz
                                  to już grzeszysz i możesz
                                  > zostać na zawsze potępiony
                                  > z tego powodu każdy chce słuchać
                                  > rozumiem to

                                  3. Bóg jest okrutny, bezwzględny i mściwy.

                                  > bóg stworzył wszystko, wiedząc co i jak się stanie
                                  > i gdzie jest twoja wolna wola i dobroduszność boga?

                                  > poza tym, bóg to naprawdę okrutny stwórca
                                  > nie wspominając o tym źle, który sam stworzył, mówi
                                  jeszcze ludziom, że jeśli
                                  > pójdą z nim, dostaną się do raju, a jeśli nie,
                                  zostaną na zawsze potępieni
                                  > hmm, nawet jeśli da ludziom wolną wolę, czy to
                                  naprawdę jest jakikolwiek wybór?

                                  Twierdzisz, że któregoś razu przejrzałeś na oczy i
                                  porzuciłeś
                                  tę religię. I słusznie. Ja ją również porzuciłem.
                                  Porzucili ją wszyscy, którzy stali się chrześciajanami.

                                  > właśnie wskazuję, zresztą na twoją prośbę,
                                  niedociągnięcia chrześcijaństwa

                                  Nie chrześcijaństwa, lecz jakiejś dziwacznej religii, którą
                                  sklecają prości ludzie dla doraźnej potrzeby. W poście PO
                                  znajdziesz więcej na ten temat. Chrześcijanie wierzą
                                  w zupełnie innego Boga.

                                  > a więc patrzysz na stary testament z przymrużeniem
                                  oka, tak?
                                  > no to co z niego odrzucasz, a czego nie?

                                  Nic nie odrzucam. Patrzę na Stary Testament jak na historię
                                  przygotowań ludzkości na przyjęcie Ewangelii.

                                  > pewnie przyjmujesz te rzeczy, które są akceptowane
                                  obecnie, a odrzucasz wszelkie
                                  > opowieści świadczące o okrucieństwie boga, tak?
                                  > a co z nowym testamentem?
                                  > czy jest w nim tylko prawda?

                                  Tak. Ewangelia jest opowieścią o życiu i nauczaniu
                                  Jezusa Chrystusa.
                                  Wcześniej Gepe tłumaczył, w jaki sposób powstawała.
                                  Z całego serca Jej wierzę.

                                  > dlacego próbujesz usprawiedliwić Abrahama, opierając
                                  się na kontekście
                                  > historycznym?
                                  > przecież 10 przykazań też było napisane w tym okresie
                                  > i co?

                                  Albo jakieś kilkaset lat w tył... Drobnostka.
                                  Czy, według Ciebie, aby krytycznie komentować Stary
                                  Testament,
                                  nie trzeba Go znać?


                                  > poza tym, co powiesz dzisiejszym ludom, wśród których
                                  takie rzeczy jak
                                  > cudzołóstwo i morderstwo są akceptowane?
                                  > czy to grzech?
                                  > czy może takie rzeczy nie są grzechem, jeśli ich
                                  kultura na to zezwala?

                                  Przecież sam masz sumienie i znasz odpowiedź.


                                  > > Ja próbowałem Ci pokazać, że
                                  > > z pewnego punktu widzenia odrzucenie wiary może być
                                  również pójściem na łatwizn
                                  > > ę.
                                  > tak, ale to się rzadko zdarza

                                  Ale co do wyboru człowieka wierzącego, ponad wszelką
                                  wątpliwość,
                                  dowód i logikę, jest to pójście na łatwiznę.
                                  I tak uzna każdy tolerancyjny, patrzący na świat z
                                  entuzjastyczną ciekawością, lecz również ze
                                  świadomością własnej małości,
                                  agnostyk.


                                  > > A czy odpowiedź 'nie wiem' ma mi wystarczyć?
                                  > jak juz mówiłem, moje "nie wiem", tak jak "nie wiem"
                                  Sokratesa, nie wynika z ignorancji

                                  Z czegokolwiek by wynikało, mamy się na nim zatrzymać?


                                  > Słowa 'jedno źródło' stają się powoli naszą mantrą.
                                  > Skąd czerpiesz pewność, że człowiek wierzący nie
                                  poszukuje odpowiedzi? Że nie k
                                  > ontestuje swojej religii?

                                  > a jakie on ma możliwości?
                                  > w jaki sposób poszukuje prawdę?
                                  > czy gdzieś poza biblią albo słowami teologów?

                                  W swoim sercu. Sumieniu.


                                  > > Może to właśnie poszukiwania pozwalają mu pogłębiać
                                  wiarę?

                                  > tak, jeśli jego poszukiwania mają na celu znaleźć
                                  dowody na prawdziwość jego wiary
                                  > tak samo, ateista może znaleźć wiele dowodów na jej
                                  fałszywość, jeśli od początku
                                  > na to się nastawi
                                  > poza tym, jeszcze raz pytam: gdzie szukasz prawdy
                                  jeśli nie w biblii i w słowach
                                  > teologów?
                                  > chyba nie we własnych myślach, bo przecież są grzeszne...

                                  Widzę, że wiesz o mnie więcej niż ja. Czy zawsze polegasz
                                  na swoich domysłach? A raczej spekulacjach?

                                  > żyję, bo życie sprawia mi radość
                                  > no i boję się śmierci, oczywiście, bo nie wiem co się
                                  stanie
                                  > ciesz się że wiesz

                                  Jak odpowiadasz sobie na pytanie: czym różnię się od
                                  zwierzęcia?


                                  > > Nie narzuca, lecz proponuje. Namawia do zastanowienia.
                                  >
                                  > super, namawia do zastanowienia, proponując odpowiedzi
                                  > a ja zawsze myślałem, że to pytania namawiają do
                                  zastanowienia...
                                  >
                                  > > > właśnie to źródło, które wymaga bardzo niewiele i
                                  obiecuje mnóstwo, a tym co się
                                  > > > sprzeciwią grozi wiecznym cierpieniem
                                  >
                                  > > Cóż, niektórzy faktycznie tak właśnie pojmują wiarę.
                                  > > Niektórzy pozostajš w swej wierze na etapie
                                  > > dziecka pierwszokomunijnego.
                                  > > Ale nie jest to wiara żywa.
                                  >
                                  > a co?
                                  > jaka jest żywa wiara?

                                  To właśnie pytanie stawia Kościół wierzącym (między
                                  innymi):
                                  Czy masz żywą wiarę?

                                  pozdrawiam
                                  • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 00:45
                                    Gość portalu: cynik napisał(a):

                                    > W poprzednim poście przedstawiłeś pewną religię.
                                    > Jej prawdy można streścić następująco:
                                    >
                                    > 1. Nie ma wyboru, wszyscy jesteśmy zdeterminowani
                                    >
                                    > > bóg cię stworzył, wiedząc co zrobisz, w co będziesz
                                    > wierzył, czy pójdziesz do
                                    > > piekła czy do nieba itp.

                                    nieprawda?

                                    > > jeśli go odrzucisz, czy on o tym nie wiedział, gdy
                                    > cię stworzył?
                                    > > jeśli zabijesz człowieka, czy nie było to wcześniej
                                    > zaplanowane przez boga?

                                    mylę się?

                                    > 2. Każdy, kto sprzeciwi się Bogu, zostanie zmieciony.
                                    >
                                    > > poza tym, czy bóg nie niszczy każdego kto od niego
                                    > odchodzi?
                                    > > czyż nie czeka ich wieczne potępienie?

                                    a piekło to co?

                                    >
                                    > > no tak, nie musisz słuchać, ale jeśli nie posłuchasz
                                    > to już grzeszysz i możesz
                                    > > zostać na zawsze potępiony
                                    > > z tego powodu każdy chce słuchać
                                    > > rozumiem to

                                    może się mylę?

                                    > 3. Bóg jest okrutny, bezwzględny i mściwy.
                                    >
                                    > > bóg stworzył wszystko, wiedząc co i jak się stanie
                                    > > i gdzie jest twoja wolna wola i dobroduszność boga?
                                    >
                                    > > poza tym, bóg to naprawdę okrutny stwórca
                                    > > nie wspominając o tym źle, który sam stworzył, mówi
                                    > jeszcze ludziom, że jeśli
                                    > > pójdą z nim, dostaną się do raju, a jeśli nie,
                                    > zostaną na zawsze potępieni
                                    > > hmm, nawet jeśli da ludziom wolną wolę, czy to
                                    > naprawdę jest jakikolwiek wybór?
                                    >
                                    > Twierdzisz, że któregoś razu przejrzałeś na oczy i
                                    > porzuciłeś
                                    > tę religię. I słusznie. Ja ją również porzuciłem.
                                    > Porzucili ją wszyscy, którzy stali się chrześciajanami.

                                    człowieku, jeśli się mylę to wyjaśnij mi gdzie się mylę
                                    nie potrafisz mi zaprzeczyć czy co?
                                    brak ci argumentów?

                                    > > właśnie wskazuję, zresztą na twoją prośbę,
                                    > niedociągnięcia chrześcijaństwa
                                    >
                                    > Nie chrześcijaństwa, lecz jakiejś dziwacznej religii, którą
                                    > sklecają prości ludzie dla doraźnej potrzeby. W poście PO
                                    > znajdziesz więcej na ten temat. Chrześcijanie wierzą
                                    > w zupełnie innego Boga.

                                    super, ale odpowiedz mi na moje pytania

                                    > > a więc patrzysz na stary testament z przymrużeniem
                                    > oka, tak?
                                    > > no to co z niego odrzucasz, a czego nie?
                                    >
                                    > Nic nie odrzucam. Patrzę na Stary Testament jak na historię
                                    > przygotowań ludzkości na przyjęcie Ewangelii.

                                    aha, a ludzkość składa się z tych co wierzą w chrześcijańskiego boga, tak?
                                    hmm, no to buddyści już nie są ludźmi, tak?

                                    > > pewnie przyjmujesz te rzeczy, które są akceptowane
                                    > obecnie, a odrzucasz wszelkie
                                    > > opowieści świadczące o okrucieństwie boga, tak?
                                    > > a co z nowym testamentem?
                                    > > czy jest w nim tylko prawda?
                                    >
                                    > Tak. Ewangelia jest opowieścią o życiu i nauczaniu
                                    > Jezusa Chrystusa.
                                    > Wcześniej Gepe tłumaczył, w jaki sposób powstawała.
                                    > Z całego serca Jej wierzę.

                                    a ja z całego serca wierzę w Zeusa i innych greckich bogów
                                    powiedz mi w jaki sposób nowy testament jest bardziej wiarygodny niż greckie mity?

                                    > > dlacego próbujesz usprawiedliwić Abrahama, opierając
                                    > się na kontekście
                                    > > historycznym?
                                    > > przecież 10 przykazań też było napisane w tym okresie
                                    > > i co?
                                    >
                                    > Albo jakieś kilkaset lat w tył... Drobnostka.

                                    uhh, ale różnica
                                    w kilkaset lat to już wszystko zostało przewrócone do góry nogami, tak?
                                    jak nie chcesz odpowiadać na pytania to przestań pisać

                                    > > poza tym, co powiesz dzisiejszym ludom, wśród których
                                    > takie rzeczy jak
                                    > > cudzołóstwo i morderstwo są akceptowane?
                                    > > czy to grzech?
                                    > > czy może takie rzeczy nie są grzechem, jeśli ich
                                    > kultura na to zezwala?
                                    >
                                    > Przecież sam masz sumienie i znasz odpowiedź.

                                    a czym jest sumienie?
                                    modelem dobrych, a raczej uznanych przez społeczeństwo, zachowań, który nasz
                                    umysł tworzy na podstawie doświadczeń i obserwacji
                                    sumienia czasami zupełnie różnią się od siebie
                                    jeśli moje sumienie jest przeciwne biblii, kościołowi itp., kogo mam słuchać?
                                    sumienia czy teologów?
                                    o to się pytałem
                                    dlaczego unikasz odpowiedzi?

                                    > Ale co do wyboru człowieka wierzącego, ponad wszelką
                                    > wątpliwość,
                                    > dowód i logikę, jest to pójście na łatwiznę.
                                    > I tak uzna każdy tolerancyjny, patrzący na świat z
                                    > entuzjastyczną ciekawością, lecz również ze
                                    > świadomością własnej małości,
                                    > agnostyk.

                                    tak, i nie tylko agnostycy
                                    nawet tu na tym forum wielu wymieniło ile korzyści wynika z wiary
                                    nie mogę temu zaprzeczyć, bo wiara bardzo pomaga w życiu
                                    naprawdę łatwiej się żyje, gdy jest się wierzącym
                                    a co ja na to mogę powiedzieć?
                                    nic


                                    > > > A czy odpowiedź 'nie wiem' ma mi wystarczyć?
                                    > > jak juz mówiłem, moje "nie wiem", tak jak "nie wiem"
                                    > Sokratesa, nie wynika z ignorancji
                                    >
                                    > Z czegokolwiek by wynikało, mamy się na nim zatrzymać?

                                    o czym ty gadasz?
                                    jeszcze raz przeczytaj co powiedziałem
                                    czy mamy się zatrzymać czy nie, zależy tylko od ciebie
                                    nie pisałem o ciekawości świata?
                                    o poszukiwaniu prawdy?

                                    > > Słowa 'jedno źródło' stają się powoli naszą mantrą.
                                    > > Skąd czerpiesz pewność, że człowiek wierzący nie
                                    > poszukuje odpowiedzi? Że nie k
                                    > > ontestuje swojej religii?
                                    >
                                    > > a jakie on ma możliwości?
                                    > > w jaki sposób poszukuje prawdę?
                                    > > czy gdzieś poza biblią albo słowami teologów?
                                    >
                                    > W swoim sercu. Sumieniu.

                                    no właśnie, powtórzę, co zrobisz jeśli sumienie zaprzeczy biblii?
                                    ja zaufałbym sumieniu

                                    > > > Może to właśnie poszukiwania pozwalają mu pogłębiać
                                    > wiarę?
                                    >
                                    > > tak, jeśli jego poszukiwania mają na celu znaleźć
                                    > dowody na prawdziwość jego wiary
                                    > > tak samo, ateista może znaleźć wiele dowodów na jej
                                    > fałszywość, jeśli od początku
                                    > > na to się nastawi
                                    > > poza tym, jeszcze raz pytam: gdzie szukasz prawdy
                                    > jeśli nie w biblii i w słowach
                                    > > teologów?
                                    > > chyba nie we własnych myślach, bo przecież są grzeszne...
                                    >
                                    > Widzę, że wiesz o mnie więcej niż ja. Czy zawsze polegasz
                                    > na swoich domysłach? A raczej spekulacjach?

                                    znowu odbiegasz od tematu i nie odpowiadasz na pytanie
                                    tak, zawsze opieram się na domysłach

                                    > Jak odpowiadasz sobie na pytanie: czym różnię się od
                                    > zwierzęcia?

                                    w pewnym sensie jesteśmy zwierzętami
                                    różnimy się od zwierząt m.in. tym, że potrafimy myśleć abstrakcyjnie
                                    po co zadałeś to pytanie?

                                    dobra, nasza dyskusja się już wyczerpała
                                    przestała być konstruktywna, więc czas powiedzieć koniec
                                    jeśli będziesz miał jakieś nawe pomysły, wróć, a ja też wrócę
                                    na razie poprzestańmy na tym zanim nasze wypowiedzi zaczną być naprawdę złośliwe
                                    teraz są na razie "uszczypliwe"

                                    pozdrawiam
                                    • Gość: cynik Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.07.01, 02:32
                                      Mikey, chyba emocje wzięły górę. Jeszcze raz
                                      wyjaśnijmy sobie sedno naszej polemiki.

                                      Starałem się przekonać Cię, że stwierdzenie:
                                      'każdy wybór oprócz mojego jest pójściem na łatwiznę'
                                      jest pozbawione podstaw.

                                      Starałem się namówić Cię do refleksji, postawienia
                                      sobie pytania: na jakiej podstawie przyznaję sobie
                                      prawo oceniania wyborów innych.

                                      Nie jest odpowiedzią: przecież ja nie oceniam wyborów
                                      innych ludzi, ja tylko mówię, że idą na łatwiznę.
                                      Przecież stwierdzenie 'idziesz na łatwiznę' ma wydźwięk
                                      pejoratywny.

                                      Czy nie sądzisz, że osoba tolerancyjna powinna unikać
                                      takich stwierdzeń? Raczej starać się słuchać innych, niż
                                      powtarzać im, że nie potrafią samodzielnie myśleć?

                                      Ponadto twierdzisz, że potrafisz wskazać niekonsekwencje
                                      (dziury) w chrześcijaństwie. W toku sporu pokazałeś,
                                      że nie znasz chrześcijaństwa, a jedynie jego
                                      obiegowy obraz. Powoływałeś się na Stary Testament,
                                      nie wiedząc nawet, jak powstawał.

                                      Tu uściślę, czym dla mnie jest Stary Testament,
                                      ponieważ sformuowanie w poprzednim poście zostało źle
                                      zrozumiane: historią przygotowań _części_ ludzkości na
                                      przyjęcie Jezusa Chrystusa.
                                      Czy teraz jest politycznie poprawnie?

                                      Dalej pytałeś mnie, jaki jest mój stosunek do Nowego
                                      Testamentu.
                                      Pytasz, w jaki sposób Nowy Testament jest bardziej
                                      wiarygodny
                                      od mitów greckich. Mogę Ci odpowiedzieć, co myślę o tym
                                      ja, katolik. Proszę, nie traktuj tego jako próbę
                                      nawracania.
                                      Po prostu pytasz, więc Ci odpowiadam.

                                      Po pierwsze: obiektywne relacje. Istnieją źródła,
                                      pochodzące
                                      od osób niezwiązanych z chrześcijaństwem, mówiące o
                                      działalności
                                      Jezusa Chrystusa oraz pierwszych chrześcijan.

                                      Po drugie: odmienność nauki Jezusa Chrystusa.
                                      Chrześcijaństwo jest jedyną religią, w której Bóg jako
                                      pierwszy wykonuje krok w stronę człowieka. Bóg
                                      pierwszy otacza człowieka swoją bezwarunkową miłością
                                      i obdarza łaską wiary. Człowiek może na ten dar
                                      odpowiedzieć,
                                      lub nie, lecz zawsze Bóg wykonuje pierwszy krok.
                                      Tutaj zwracam Twoją uwagę: wyrażam własną opinię i
                                      rozumiem,
                                      że możesz się z nią nie zgadzać.
                                      Myślę, że ludzie nie potrafiliby sami wymyśleć takiego
                                      Boga. Miłośiernego, któremu dla niepojętej przyczyny
                                      zależy na, niedoskonałej przecież, miłości człowieka.
                                      Rozumiem, że jest to dowód prawdziwości tezy,
                                      zakładający prawdziwość tezy, więc nie każdy musi
                                      się z nim zgadzać.

                                      Pytałem: jak odpowiadasz sobie na pytanie: czym
                                      różnię się od zwierzęcia.
                                      Faktycznie, być może był to zbyt daleki skrót myślowy.
                                      To pytanie nasunęła mi Twoja myśl o sensie życia:

                                      > żyję, bo życie sprawia mi radość
                                      > no i boję się śmierci, oczywiście, bo nie wiem co się
                                      stanie

                                      Zastanawiałem się, czy właśnie od pytania o sens życia nie
                                      zaczyna się człowieczeństwo. Czy człowiek nie powinien
                                      szukać czegoś więcej, niż tylko radości. To takie nieśmiałe
                                      rozważanie.

                                      Kiedyś zastanawiałem się, na jakiej podstawie
                                      sądzimy, że zwierzęta nie potrafią myśleć abstrakcyjnie.
                                      Nie znają abstrakcyjnych pojęć? Jak odróżnilibyśmy
                                      'hau' oznaczające 'jeść!' od 'hau' - 'przestrzeń'?
                                      To również tylko nieśmiała sugestia.

                                      Co do trudnych pytań; przypomnę Ci słowa z Twojego
                                      wcześniejszego postu:

                                      > staram się ludziom zadawać trudne pytania, ale
                                      najczęściej nie narzucam odpowiedzi
                                      > poza tym, lubię również być tym uczniem, ale to chyba
                                      dziwna cecha
                                      > w przeciwieństwie do innych, lubię gdy ktoś potrafi
                                      zadać pytanie na które nie
                                      > umiem od razu odpowiedzieć, :)
                                      > najczęściej ludzie się wtedy gniewają, :)

                                      Myślałem, że jesteś gotów do polemiki nie tylko z tymi,
                                      którzy myślą tak, jak Ty.


                                      Łączę pozdrowienia,
                                      nie-cynik
                                      • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.01, 00:48
                                        Gość portalu: cynik napisał(a):

                                        > Starałem się przekonać Cię, że stwierdzenie:
                                        > 'każdy wybór oprócz mojego jest pójściem na łatwiznę'
                                        > jest pozbawione podstaw.
                                        >
                                        > Starałem się namówić Cię do refleksji, postawienia
                                        > sobie pytania: na jakiej podstawie przyznaję sobie
                                        > prawo oceniania wyborów innych.

                                        a kto zaczął?
                                        ty czy ja?

                                        > Nie jest odpowiedzią: przecież ja nie oceniam wyborów
                                        > innych ludzi, ja tylko mówię, że idą na łatwiznę.
                                        > Przecież stwierdzenie 'idziesz na łatwiznę' ma wydźwięk
                                        > pejoratywny.

                                        to tylko ostra wersja stwierdzenia, że wiara ogromnie pomaga ludziom żyć w
                                        szczęściu
                                        kto zaczął gadać o pójściu na łatwiznę?
                                        nie pamiętasz?

                                        > Czy nie sądzisz, że osoba tolerancyjna powinna unikać
                                        > takich stwierdzeń? Raczej starać się słuchać innych, niż
                                        > powtarzać im, że nie potrafią samodzielnie myśleć?

                                        dlaczego oskarżasz mnie o coś, co sam zacząłeś?
                                        jestem tolerancyjny w tym sensie, że respektuję odmienne zdanie
                                        mimo to, przestaję być tolerancyjny, gdy widzę, że ktoś nie szanuje mojego
                                        zdania i na siłę chce mnie skompromitować
                                        poza tym, nigdy nie mówiłem, że wierzący nie potrafią myśleć
                                        skąd ty to wytrzasnąłeś?
                                        już wiele razy przypisywałeś mi wiele negatywnych słów, których nie powiedziałem
                                        po co?

                                        > Ponadto twierdzisz, że potrafisz wskazać niekonsekwencje
                                        > (dziury) w chrześcijaństwie. W toku sporu pokazałeś,
                                        > że nie znasz chrześcijaństwa, a jedynie jego
                                        > obiegowy obraz. Powoływałeś się na Stary Testament,
                                        > nie wiedząc nawet, jak powstawał.

                                        no to jak powstawał i jakie to ma znaczenie?
                                        a ty unikasz pytań i zmieniasz temat tanimi sposobami, czyli następnymi
                                        nieuzasadnionymi oskarżeniami
                                        poza tym, nie mów, że w starym testamencie nie było tego o czym mówiłem
                                        być może znam chrześcijaństwo tylko powierzchownie, ale znam je dużo lepiej niż
                                        większość tych co uważają się za chrześcijan

                                        > Dalej pytałeś mnie, jaki jest mój stosunek do Nowego
                                        > Testamentu.
                                        > Pytasz, w jaki sposób Nowy Testament jest bardziej
                                        > wiarygodny
                                        > od mitów greckich. Mogę Ci odpowiedzieć, co myślę o tym
                                        > ja, katolik. Proszę, nie traktuj tego jako próbę
                                        > nawracania.
                                        > Po prostu pytasz, więc Ci odpowiadam.
                                        >
                                        > Po pierwsze: obiektywne relacje. Istnieją źródła,
                                        > pochodzące
                                        > od osób niezwiązanych z chrześcijaństwem, mówiące o
                                        > działalności
                                        > Jezusa Chrystusa oraz pierwszych chrześcijan.

                                        nie kwestionuję istnienia jezusa, ale jego boskości

                                        > Pytałem: jak odpowiadasz sobie na pytanie: czym
                                        > różnię się od zwierzęcia.
                                        > Faktycznie, być może był to zbyt daleki skrót myślowy.
                                        > To pytanie nasunęła mi Twoja myśl o sensie życia:
                                        >
                                        > > żyję, bo życie sprawia mi radość
                                        > > no i boję się śmierci, oczywiście, bo nie wiem co się
                                        > stanie
                                        >
                                        > Zastanawiałem się, czy właśnie od pytania o sens życia nie
                                        > zaczyna się człowieczeństwo. Czy człowiek nie powinien
                                        > szukać czegoś więcej, niż tylko radości. To takie nieśmiałe
                                        > rozważanie.

                                        czy przestaję być człowiekiem, jeśli nie poszukuję sensu życia?
                                        poza tym, nie sądzę, że radość można znaleźć, szukając jej
                                        nie żyję dla radości, ale żyję, bo życie sprawia mi radość
                                        jest różnica?

                                        > Co do trudnych pytań; przypomnę Ci słowa z Twojego
                                        > wcześniejszego postu:
                                        >
                                        > > staram się ludziom zadawać trudne pytania, ale
                                        > najczęściej nie narzucam odpowiedzi
                                        > > poza tym, lubię również być tym uczniem, ale to chyba
                                        > dziwna cecha
                                        > > w przeciwieństwie do innych, lubię gdy ktoś potrafi
                                        > zadać pytanie na które nie
                                        > > umiem od razu odpowiedzieć, :)
                                        > > najczęściej ludzie się wtedy gniewają, :)
                                        >
                                        > Myślałem, że jesteś gotów do polemiki nie tylko z tymi,
                                        > którzy myślą tak, jak Ty.

                                        ja cię kręcę, ty to jesteś dopiero cynik
                                        przeczytaj co powiedziałeś i spróbuj pomyśleć, bo wierzę, żę potrafisz
                                        musisz tylko się postarać
                                        zauważ, że ja staram się odpowiedzieć na wszystkie twoje pytania, a ty niektóre
                                        z moich po prostu unikasz
                                        poza tym, zdenerwowałem się w momencie, gdy twoje pytania zaczęły mieć 1 cel:
                                        skompromitować mnie
                                        zwracałem się do ciebie i twoich poglądów z szacunkiem dopóki ty nie zacząłeś
                                        rzucać bezsensownymi oskarżeniami
                                        wkładasz różne negatywne słowa w moje usta, zadajesz to samo pytanie kilka
                                        razy, choć ja na nie już dawno odpowiedziałem, wyciągasz zupełnie bezsensowne
                                        wnioski z moich słów, próbujesz skompromitować moje poglądy wszelkimi sposobami
                                        opócz spokojnej, przyjaznej dyskusji, a na koniec jeszcze twierdzisz, że niby
                                        zaprzeczam swoim słowom albo niby to ja unikam polemiki
                                        spytaj pierwszą lepszą osobę, która czyta to forum, czy nie mam racji

                                        kurde, nie lubię takich postów pisać
                                        a to przecież taki fajny temat
                                        nie spodziewaj się, że odpowiem na następny twój post, bo już mam tego dość
                                        udało ci się, rezygnuję z dyskusji z tobą
                                        możesz powiedzieć, że poddałem się
                                        z takimi jak ty nie warto gadać
                                        nawet nie chodzi mi o religię, ale o sposób podejścia do innego człowieka
                                        niech twój bóg wynagrodzi ci za tę dyskusję
                                        ja cię żegnam bez żadnych pozdrowień
    • Gość: BÓG Re: Dlaczego? Bo ja w nich też wierzę. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.01, 19:08
      JESTEM Z WAMI
      • gepe Re: Dlaczego? Bo ja w nich też wierzę. 06.07.01, 19:28
        Czyżby Bóg mieszkał we wrocławiu? :))

        A poza tym odpowiedź bardzo dobra! :)

        Pozdrawiam - gepe
    • Gość: Achesa Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.bedzin.sdi.tpnet.pl 10.07.01, 11:37
      D l a c z e g o ? ! bo ludzie cholernie boją się myśli , że są dzielem
      przypadku, i tyle. Bóg wszystko wyjaśnia, daje ukojenie, nie trzeba sie już
      zastanawiać KIM jesteśmy i skąd się wzięliśmy na tej planecie. "jest (bog)
      ucieczką od zadawania sobie trudnych pytań". on zwalnia nas od bardzo
      wyczerującego procesu myślowego, daje łatwe wytłumaczenie.

      • Gość: po Re: DLACZEGO LUDZIE NIE WIERZĄ W BOGA? IP: 212.244.77.* 10.07.01, 14:29
        Na poczatku chce wszystkich pozdrowic, a Mickey'owi pogratulować cierpliwości i
        bić brawo (klask,klask,klask). Nie wiem czy padło tu oczywiste stwierdzenie ,że
        wiara ti łaska od Boga, która otrzymujemy całkiem darmo. Trudno mi
        odpowiedzieć ,czemu niektórzy jej nie otrzymują, może nie chcą, a Bóg szanuje
        przeciez wolna wole człowieka. Mam lat ok. 30, nie jestem z rodziny
        chrzescijanskiej. Moje nawrócenie odbyło sie 10 lat temu. Z moich doswiadzcen
        moge powiedzieć ,że wiekszośc ludzi nawrócenie przezywaja jako zerwanie czarnej
        opaski z oczu, wyjście z ciemnego pokoju itp. Mysle ,że człowiek niewierzacy
        nigdy nie zrozumie człowieka wierzacego ,jego wiary, bo jest ona łaska a takze
        tajemnicą.
        Może dla różnorodności podam kilka "legend" ,które krążą wsród ateistów i nie
        pozwalaja im sie zbliżyc do Boga (mam duży kontakt z ateistami):
        -Boga wymyślił człowiek na swoje podobieństwo (jest odwrotnie),
        -Bóg jest sprawca wszelkiego zła(w rzeczywistości sprawcą zła jest człowiek,
        który grzeszy),
        -grzech to przestarzałe słowo, nie istnieje (naprawde grzech to odwrócenie sie
        od miłości do Boga,do siebie samego , człowieka i swiata),
        -Bóg dał człowiekowi przykazania, aby go unieszczęśliwić, ograniczyc jego
        wolność(Bóg kocha człowieka, chce dla niego dobra i szczęścia, przykazania
        tylko w tym pomagają, ale nie sa przeciez przymusem-jak ktoś chce byc
        nieszczęśliwy to trudno),
        -Kościół to hierarchia kościelna: biskupi itd. (Kościół to wspólnota ludzi
        wierzących ,którzy kochaja świety(bo powołany przez Boga) Kościół grzeszników),
        Kościół powinien być bezgrzeszny( naprawde kazdy człowiek jest słaby, popełnia
        rózne grzechy, ludzie wierzacy widza je w sobie i chca sie zmieniać (czasami ta
        zmiana trwa bardzo długo), ludzie niewierzacy uważaja że sa w 100% o.k., to
        inni sa źli),
        na niebo trzeba sobie zasłużyc dobrymi uczynkami(1 klasa szkoły podstawowej-
        "łaska jestesmy zbawieni")
        -szatan to drugi bóg, tylko ten zły( a szatan to "upadły" anioł. Anioły zastały
        stworzone aby słuzyc ludziom, ale on z "koleżkami" zastrajkował i do tej pory
        okłamuje człowieka "diabollo"-kłamca, oskarzyciel),
        -Kosciół ciagle straszy mękami piekielnymi (Kościół niczym nigdy mnie nie
        straszy, mówi o rzeczywistości piekła (juz tu na ziemi, a także po śmierci)
        ludzi,którzy odwrócili sie albo nie chca znać Boga, ludzie prawdziwie wierzacy
        przezywaja "przedsionek "nieba na ziemi),
        -ludzie trwaja przy Bogu bo sie boją (ludzie (np ja) trwaja przy Bogu ,bo Go
        kochaja,chca "przebywać" w Jego towarzystwie, stąd praktyki, sakramenty,
        modlitwa),
        tylko Biblia mówi o Jezusie( naprawde o Jezusie mówi mnóstwo innych dzieł
        starożytnych,istnienie Jezusa i jego czyny to sprawa równiez historii nie tylko
        wiary, muzułmanie tez wierza w- istnienie Jezusa(jako proroka), także żydzi
        (jako fałszywego proroka),
        -wiara opiera sie tylko na Pismie sw, i wychowaniu(w rzeczywistości wiara to
        łaska Boga i jest podpierana przede wszystkim przez doświadczenia zyciowe ludzi
        wierzacych, a Biblia i dogmaty Koscioła tylko je jakby potwierdza i daje
        wskazówki co dalej),
        -Kosciół kiedys był inny, bezgrzeszny(KOsciół zawsze był grzeszny,juz w czsie
        jego powołania)
        -księża powinni byś "półbogami"-księża to ludzie czasem bardziej słabi (sa i
        mocniejsi),poranieni, z róznych rodzin, a powoołanie jest tajemnicą trudno ja
        zrozumieć(czemu akurat ten, a nie lepszy),
        Ludzie we współczesnych czasach juz Boga nie potrzebuja ( to skąd te wszelkie
        dyskusje o Bogu(bardzo liczne w Gazecie), skąd powyzszy dialog?Człowiek zawsze
        bedzie szukał Boga, bo to cel Jego życia)
        Uffffff...Jak sobie przypomne wiecej krążacych mitów to jeszcze napiszę...pzdr.




        -
        • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE NIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 16:58
          witam

          wspominałeś o zerwaniu opaski
          otóż ludzie, którzy odchodzą od wiara też tak to określają
          a co do mitów... ateizm to tak naprawdę też religia
          ja nie jestem ateistą, ale zbyt szybko skoczyłeś na nich z tymi mitami
          skąd wiesz, że bóg stworzyl człowieka na swoje podobieństwo, a nie odwrotnie?
          bo tak było napisane w biblii?
          a no tak, a ateista nie wierzy biblii
          nie krytykujmy ludzi tak od razu za to co sądzą dopóki nikomu nie szkodzą
          bo chyba można żyć cnotliwie (w chrześcijańskim pojęciu) i nie wierzyć w boga,
          nie?

          pozdrawiam
          • Gość: Henryk Re: DLACZEGO LUDZIE NIE WIERZĄ W BOGA? IP: 10.40.0.* / 217.96.44.* 11.07.01, 12:35
            Gość portalu: Mikey napisał(a):

            >
            > bo chyba można żyć cnotliwie (w chrześcijańskim pojęciu) i nie wierzyć w boga,
            > nie?
            >
            > pozdrawiam
            Jestem ateistą Pochodzę z nie wierzącej rodziny , która ma o niebo więcej chrześcijańskich uczuć wobec
            bliskich i dalszych niz moja chora z nienawiści teściowa , modląca się kilka razy dziennie.
            • Gość: po Re: DLACZEGO LUDZIE NIE WIERZĄ W BOGA? IP: 212.244.77.* 11.07.01, 13:38
              No własnie, jak myslałem, róznie to bywa Mickey. A czemu -to napisałam w
              poprzednim poscie...
        • Gość: ag Re: DLACZEGO LUDZIE NIE WIERZĄ W BOGA? IP: 217.11.133.* 10.07.01, 17:07
          Wszystkie argumenty i mity, ktore w Twojej wypowiedzi zostaly przytoczone moga
          tylko jeszcze bardziej przekonac wierzacych (o ile to mozliwe) do niewierzacych
          to zupelnie nie trafia, gdyz wszystko tutaj kreci sie wokol wiary, ktora
          niewierzacych wlasnie nie dotyczy.
          • Gość: po Re: DLACZEGO LUDZIE NIE WIERZĄ W BOGA? IP: 212.244.77.* 11.07.01, 09:02
            hm...Przeczytawszy wszystkie powyzsze posty chce jeszcze poklaskac gepeowi,
            (klask, klask, klask) bo jego doswiadczenia sa bardzo podobne do moich.
            Spotykam czesto ludzi , chrzescijan w róznych krajach, wychowanych w róznej
            kulturze, czesto z rodzin ateistycznych(duzo podróżuję) i ich doswiadczenie
            Boga jest podobne,żeby nie powiedziec takie same. To doswiadczenie bierze sie
            głównie z modlitwy (słuchania Pana Boga, a nie , kolejny mit-klepania pocierzy).
            Sw. Tomasz z Akwinu (był bardzo dobrze wykształcony) powiedział: Wiele
            zawdzieczam wiedzy o Bogu ,studiowaniu, ale o ilez wiecej zawdzieczam modlitwie-
            jakos tak to brzmi, nie pamietam dokładnie. Czemu ludzie odchodza od Boga?
            Myślę że 1. nie znaja Go dobrze, ich wiara jest płytka i polega tylko mna
            praktykowaniu, 2. dotykaja ich rózne cierpienia ,których nie
            potrafią"unieść",co jest zrozumiałe, nie zwracaja sie wtedy szczerze do Boga ,
            który MOŻE ich uzdrowić,3.gorsza ich grzechy kościoła, np.taka historia jak
            tego ksiedza z Dukli mogła spowodowac czyjes zgorszenie ,na tyle że odszedł od
            Kościoła(te zerwanie opaski ,o którym Ty piszesz to raczej poznanie grzeszności
            kościoła, a nie tego że z Bogiem cos nie tak). Myślę (wiem z doświadczenia)że
            ludzie najpierw odchodza od kościoła, potem od wiary i od Boga, potem nawet
            zaczynaja blużnić przeciw Bogu. Tzw. wierzacy a niepraktykujący nie istnieją.
            Co komu daje sama wiara w istnienie BOGA?-NIC! Pytasz czy mozna zyć z miłościa
            bez Boga. Nie wiem, przed moim nawróceniem zyłam bez miłości ,tylko z
            uczuciami. Mam duzy kontakt z ateistami:pytam czy kochaja ludzi? Mówią
            że "niektórych lubia niektórych nie, kochac wszystkich ludzi nie mozna, kochaja
            rodziny" Miłość nie ma duzo wspólnego z lubieniem-to tylko uczucie, a uczucia
            sa chwiejne. Miłość do rodziny jest jakby naturalna (Jezus
            powiedział: "Przeciez i poganie tak czynią"-kochaja przyjaciół)Miłość
            chrzescijańska to miłość do WSZYSTKICH ludzi, także, a może szczególnie
            tych ,ktorzy nam czynią bezpośrednio zło("Nie bójcie sie tych ,którzy zabijaja
            ciało, a le tych ,którzy zabijaja duszę"). Ale nie mozna nikogo osadzać imówić
            że zyje bez miłości, nie zagladne nikomu w duszę, mogę tylko przypuszczac z
            czyjegoś zachowania i decyzji, które podejmuje w życiu. Dobrze sie z Toba gada,
            wzobacz wiekoszość niewierzacych piszacych na forum nienawidzi katolicyzmu, bo
            nie rozumie i nie lubi inności, co większość dość wulgarnie werbalizuje. czy
            oni maja ta miłość o której piszę? Do przemyślenia... Pzdr.
            • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE NIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 01:04
              myślisz, że chrześcijanin z reguły kocha wszystkich ludzi?
              jeśli tak, jest tych chrześcijan na świecie bardzo mało, wbrew statyskykom
              zgadzam się, że wiara pozwala lepiej żyć i zachęca do miłości, ale ja nie
              potrzebuję wiary w boga, aby kochać ludzi

              poza tym, nawet nie chcę, aby ktoś kochal mnie wyłącznie dlatego, że tak Jezus
              nakazał, albo dlatego że chce dostac się do nieba
              miłość powinna być bezinteresowna, czyż nie?
              wiem, że wielu ludzi nie mogłoby kochać bez incentywów
              dla nich chrześcijańska wiara byłaby potrzebna
              ale niektórzy kochają tak po prostu z siebie i właśnie takim ludziom należy się
              SZACUNEK

              jeszcze jedno
              kto to jest chrześcijanin?
              czy może nim być ten co postępuje zgodnie z chrześijańskimi normami, uznaje
              chrześcijańskie wartości, ale nie wierzy w dobrodusznego, wszechmocnego boga i
              jego syna?

              pozdrawiam
              • Gość: po-ka Re: DLACZEGO LUDZIE NIE WIERZĄ W BOGA? IP: 212.244.77.* 13.07.01, 09:31
                Gość portalu: Mikey napisał(a):

                > myślisz, że chrześcijanin z reguły kocha wszystkich ludzi?
                > jeśli tak, jest tych chrześcijan na świecie bardzo mało, wbrew statyskykom
                > zgadzam się, że wiara pozwala lepiej żyć i zachęca do miłości, ale ja nie
                > potrzebuję wiary w boga, aby kochać ludzi

                Masz rację!! Chrześcijan na świecie jest bardzo mało . Sam Jezus powiedział "Wy
                jestescie solą ziemi"( jednak soli wystarczy mało żeby posolic cała zupę-wybacz
                ten kontekst kulinarny) oraz "Wielu jest powołanych, lecz mało wybranych"-
                tzn.wielu np. ma szanse , jest ochrzczonych, wielu "wie" o Bogu, ale niewielu
                decyduje sie ,aby za Nim "pójść".
                Trudno żebys potrzebował Boga, skoro w niego nie wierzysz. Ale czy potrzebujesz
                miłości????
                >
                > poza tym, nawet nie chcę, aby ktoś kochal mnie wyłącznie dlatego, że tak Jezus
                > nakazał, albo dlatego że chce dostac się do nieba
                > miłość powinna być bezinteresowna, czyż nie?
                > wiem, że wielu ludzi nie mogłoby kochać bez incentywów
                > dla nich chrześcijańska wiara byłaby potrzebna
                > ale niektórzy kochają tak po prostu z siebie i właśnie takim ludziom należy się
                >
                > SZACUNEK

                Pytasz czy miłośc bez Boga jest możliwa? Dla chrześcijan, także Żydów (nie wiem
                jak jest z muzułmanami) Bóg jest MIŁOŚCIĄ. Co to znaczy ? Że Bóg jest JEDYNYM
                Żródłem miłości na świcie, także w Tobie, obojętnie czy o tym wiesz ,czy nie.
                To tak jak z powietrzem: nie musisz znac sie na chemii i wiedzieć ,że istnieje
                tlen, a jednak nim oddychasz.
                Bóg jest miłościa bezinteresowną i bezwarunkową, przeciez niczego od Ciebie nie
                chce, prawda?? I kocha Cię obojętnie czy w Niego wierzysz, czy nie , czy Go
                kochasz ,czy nienawidzisz.

                Chrzescijanie nie kochaja dlatego,że ktoś im każe, to nie jest żadna sztywna
                zasada. Bóg daje miłość jakby "naturalną", daje także uczucia, daje również
                miłość do "nieprzyjaciół"(nie sądze żeby ktos kochał wrogów bez pomocy Boga).
                Bóg daje człowiekowi miłość różnorodną:(tzw. caritas, agape, eros -reszty nie
                pamietam). Chrześcijanie uznaja,że WSZYSTKIM ludziom należy sie miłość("nic nie
                bądzcie sobie dłużni prócz miłości wzajemnej")i oczywiście zwiazany z niĄ
                SZACUNEK.

                > jeszcze jedno
                > kto to jest chrześcijanin?
                > czy może nim być ten co postępuje zgodnie z chrześijańskimi normami, uznaje
                > chrześcijańskie wartości, ale nie wierzy w dobrodusznego, wszechmocnego boga i
                > jego syna?
                >
                > pozdrawiam

                Nie , żeby byc chrześcijaninem nie wystarczy byc po prostu "dobrym człowiekiem".
                I wśród innowierców sa dobrzy ludzie, i wsród ateistów. Jednak nawet z dobrego
                człowieka mozna zrobić "lepszego", z troche kochajacego-"bardzo kochajacego", z
                niechętnego wrogom "kochającego wrogów". Bóg tworzy po prostu "nowego człowieka".
                Nie mam przy sobie Biblii, tam dokładnie jest opisane co to znaczy byc
                chrzescijaninem. Chrzescijanin to po prostu "człowiek Chrystusa", starajacy sie
                życ tak jak On. Kochający Go, służący MU, wypełniający Jego wole w życiu. Jezus
                powiedział (nie pamietam dosłownie):"Przyszedłem dać życie moim owcom , aby miały
                je w obfitości". Człowiek kochający Boga naturalnie wchodzi w wspólnote , w
                Kościół,zaczyna przyjmowac ze świadomościa sakramenty itd.
                Poza tym trudno okreslić co dla współczesnego człowieka znaczą tzw.
                chrzescijańskie wartości. Myślę, że dużo złego zrobili politycy prawicy powołując
                sie na tzw. wartości, ale nie majac o nich pojecia. Chrześcijańskie wartości to
                bowiem także miłość do nieprzyjaciół, miłość do swego krzyża. Chyba nie o to im
                chodziło... Pozdrawiam.

                • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE NIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.01, 23:09
                  Gość portalu: po-ka napisał(a):

                  > Trudno żebys potrzebował Boga, skoro w niego nie wierzysz. Ale czy potrzebujesz
                  >
                  > miłości????

                  chodzilo mi o to, że potrafię kochać ludzi bez wiary w boga
                  czy potrzebuję miłości?
                  chyba tak


                  > Pytasz czy miłośc bez Boga jest możliwa? Dla chrześcijan, także Żydów (nie wiem
                  >
                  > jak jest z muzułmanami) Bóg jest MIŁOŚCIĄ.

                  a czy miłość jest bogiem?
                  z tym zgadza się wiele religii

                  Co to znaczy ? Że Bóg jest JEDYNYM
                  > Żródłem miłości na świcie, także w Tobie, obojętnie czy o tym wiesz ,czy nie.
                  > To tak jak z powietrzem: nie musisz znac sie na chemii i wiedzieć ,że istnieje
                  > tlen, a jednak nim oddychasz.
                  > Bóg jest miłościa bezinteresowną i bezwarunkową, przeciez niczego od Ciebie nie
                  >
                  > chce, prawda??

                  nic nie chce, ale obiecuje mnóstwo
                  tak robią wszyscy
                  przeróżni akwizytorzy też niby chcą tylko pomóc tobie pomóc

                  I kocha Cię obojętnie czy w Niego wierzysz, czy nie , czy Go
                  > kochasz ,czy nienawidzisz.

                  hmm, to śmieszne, że strąca do piekła tych, których kocha
                  nie rozumiem tego

                  > Chrzescijanie nie kochaja dlatego,że ktoś im każe, to nie jest żadna sztywna
                  > zasada. Bóg daje miłość jakby "naturalną", daje także uczucia, daje również
                  > miłość do "nieprzyjaciół"(nie sądze żeby ktos kochał wrogów bez pomocy Boga).

                  coś mi się zdaje, że sądzisz, iż tylko Jezus propagował tę ideę
                  nie masz racji

                  poza tym, jeśli chrześcijanie kochają zawsze bezinteresownie, dlaczego obiecuje
                  się im zbawienie za takie postępowanie?
                  dlaczego potrzebują wiary, aby kochać?
                  to trochę krucha miłość, jeśli jest oparta na wierze, nie sądzisz?

                  > Bóg daje człowiekowi miłość różnorodną:(tzw. caritas, agape, eros -reszty nie
                  > pamietam). Chrześcijanie uznaja,że WSZYSTKIM ludziom należy sie miłość("nic ni
                  > e
                  > bądzcie sobie dłużni prócz miłości wzajemnej")i oczywiście zwiazany z niĄ
                  > SZACUNEK.

                  czy ty naprawdę sądzisz, że tylko ludzie wierzący w chrześcijańskiego boga są w
                  stanie kochać?
                  piszesz zupełnie jakby tylko chrześcijaństwo sławiło miłość

                  > Nie , żeby byc chrześcijaninem nie wystarczy byc po prostu "dobrym człowiekiem"
                  > .
                  > I wśród innowierców sa dobrzy ludzie, i wsród ateistów. Jednak nawet z dobrego
                  > człowieka mozna zrobić "lepszego", z troche kochajacego-"bardzo kochajacego", z
                  >
                  > niechętnego wrogom "kochającego wrogów". Bóg tworzy po prostu "nowego człowieka
                  > ".

                  a co zrobić z ateistą, który kocha wszystkich ludzi, nawet swoich wrogów?
                  strącić go do piekła, bo nie wierzył, że bóg istnieje?
                  a może nie ma takiego człowieka?

                  po-ka, twoja wizja chrześcijaństwa jest chyba trochę zbyt idealistyczna
                  naprawdę wielu ludzi i religii propagowało miłość do wszystkich i wszystkiego
                  chrześcijaństwo nie jest niczym wyjątkowym pod tym względem
                  myślisz, że wystarczy wierzyć w boga, aby nagle "pękać' miłością?
                  myślisz, że nie można kochać, nie wierząc w boga?

                  pozdrawiam
                  • Gość: po-ka Re: DLACZEGO LUDZIE NIE WIERZĄ W BOGA? IP: 212.244.77.* 16.07.01, 08:35
                    > > chodzilo mi o to, że potrafię kochać ludzi bez wiary w boga
                    > czy potrzebuję miłości?
                    > chyba tak

                    Drogi Mickey!
                    Oczywiście ,że potrafisz kochac ludzi bez wiary w Boga. Te miłość dał Ci (wg
                    chrześcijan-mówie o tej religii, nie znam dobrze innych)Bóg. Juz napisałam,że
                    jest On bezwarunkową miłością i nie ma znaczenia czy wierzysz w Niego czy nie.
                    >
                    >
                    > a czy miłość jest bogiem?
                    > z tym zgadza się wiele religii

                    Nie! Wg chrzescijan Bóg jest miłościa ,a właściwie jest jej żródłem. Bóg to nie
                    jest wartość ale OSOBA. Miłość nie jest bogiem. Czemu? Bo nasze rozumienie
                    miłości w współczesnych czasach jest zazwyczaj chybione. Niektórzy miłościa
                    nazywają np. samo pożądanie, niektorzy uczucia... Kazdy z nas przez naszą
                    historie zycia, zranienia ma niekompletny obraz miłości.
                    >
                    > Co to znaczy ? Że Bóg jest JEDYNYM
                    > > Żródłem miłości na świcie, także w Tobie, obojętnie czy o tym wiesz ,czy n
                    > ie.
                    > > To tak jak z powietrzem: nie musisz znac sie na chemii i wiedzieć ,że istn
                    > ieje
                    > > tlen, a jednak nim oddychasz.
                    > > Bóg jest miłościa bezinteresowną i bezwarunkową, przeciez niczego od Ciebi
                    > e nie
                    > >
                    > > chce, prawda??
                    >
                    > nic nie chce, ale obiecuje mnóstwo
                    > tak robią wszyscy
                    > przeróżni akwizytorzy też niby chcą tylko pomóc tobie pomóc
                    >
                    > I kocha Cię obojętnie czy w Niego wierzysz, czy nie , czy Go
                    > > kochasz ,czy nienawidzisz.
                    >
                    > hmm, to śmieszne, że strąca do piekła tych, których kocha
                    > nie rozumiem tego

                    Juz pisałam wczesniej,że piekło to rzeczywistość bez Boga, a nie jakies kociołki,
                    ognie, jak to przedstawiaja różne satyryczne rysunki, na których jestesmy
                    wychowani. Piekło człowiek wybiera sam!!! Bóg całe zycie próbuje zblizyc sie do
                    człowieka, aby ten Go odkrył. Jednak szanuje wolna wole człowieka nawet takim
                    kosztem ,że może go stracic na zawsze. Co z tymi którzy staraja sie kochac, a nie
                    znaja Boga? Pamiętaj,że Kościół Katolicki wierzy jeszcze w tzw. czysciec, gdzie
                    człowiek jakoby spoglada na swoje minione życie i widzi jak niepełnie wygladało
                    ono bez Boga. Dotyczy to oczywiście chrzescijan, przeciez im tez zdarzaja sie
                    momenty niewiary i odejścia od Boga.
                    >
                    > > Chrzescijanie nie kochaja dlatego,że ktoś im każe, to nie jest żadna sztyw
                    > na
                    > > zasada. Bóg daje miłość jakby "naturalną", daje także uczucia, daje równie
                    > ż
                    > > miłość do "nieprzyjaciół"(nie sądze żeby ktos kochał wrogów bez pomocy Bog
                    > a).
                    >
                    > coś mi się zdaje, że sądzisz, iż tylko Jezus propagował tę ideę
                    > nie masz racji
                    >
                    > poza tym, jeśli chrześcijanie kochają zawsze bezinteresownie, dlaczego obiecuje
                    >
                    > się im zbawienie za takie postępowanie?
                    > dlaczego potrzebują wiary, aby kochać?
                    > to trochę krucha miłość, jeśli jest oparta na wierze, nie sądzisz?

                    Nie znam zbyt dobrze innych wierzeń. Mówie o chrześcijanstwie bo je znam.
                    Wiem natomiast,że np. żydzi czy muzułmanie nie wierza i nie praktykuja czegos
                    takiego jak miłość do nieprzyjaciół. A że niektórzy niechrzescijanie tez kochaja
                    nieprzyjaciół-to co powyzej-Bóg działa tez w sercach niewierzacych, choc tylko w
                    takim zakresie na jaki Mu pozwola (albo pozwolą miłości, dobru). Mysle,że jest to
                    o wiele trudniejsze, jezeli nie jest oparte o Boga. Sama jestem ciekawa: Jesli
                    miłośc nie opiera sie o Boga, o zaufanie MU( moge odwaznie kochac nieprzyjaciół
                    bo nic mi nie stanie, bo jestem w reku Boga) to nas czym opiera sie Twoja miłość?
                    Jestes pewien że dasz rade kochac szefa, który niesprawiedliwie Cie wyrzuca z
                    pracy itd...


                    >
                    > > Bóg daje człowiekowi miłość różnorodną:(tzw. caritas, agape, eros -reszty
                    > nie
                    > > pamietam). Chrześcijanie uznaja,że WSZYSTKIM ludziom należy sie miłość("n
                    > ic ni
                    > > e
                    > > bądzcie sobie dłużni prócz miłości wzajemnej")i oczywiście zwiazany z niĄ
                    > > SZACUNEK.
                    >
                    > czy ty naprawdę sądzisz, że tylko ludzie wierzący w chrześcijańskiego boga są w
                    >
                    > stanie kochać?
                    > piszesz zupełnie jakby tylko chrześcijaństwo sławiło miłość

                    To co powyzej. Bóg działa także w sercach niewierzacych. Jestem z niewierzacej
                    rodziny, pracuje i mieszkam z ateistami. Jasne ze maja oni zdolnośc kochania!
                    Kazdy ma taka zdolność, po to zostalismy stworzeni. Jednak (mnie osobiście)o
                    wiele łatwiej jest kochac, wzorując sie na miłości Jezusa, czytając Biblię.
                    Spróbuj kiedys przeczytac kilka fragmentów Biblii (najlepiej ewangelie św. Jana,
                    albo jakies listy). Niektórzy myslą ,że to nudziarstwo..Tak myslą dopóki nie
                    zaczna czytać!!
                    >
                    > > Nie , żeby byc chrześcijaninem nie wystarczy byc po prostu "dobrym człowie
                    > kiem"
                    > > .
                    > > I wśród innowierców sa dobrzy ludzie, i wsród ateistów. Jednak nawet z dob
                    > rego
                    > > człowieka mozna zrobić "lepszego", z troche kochajacego-"bardzo kochajaceg
                    > o", z
                    > >
                    > > niechętnego wrogom "kochającego wrogów". Bóg tworzy po prostu "nowego czło
                    > wieka
                    > > ".
                    >
                    > a co zrobić z ateistą, który kocha wszystkich ludzi, nawet swoich wrogów?
                    > strącić go do piekła, bo nie wierzył, że bóg istnieje?
                    > a może nie ma takiego człowieka?
                    >
                    > po-ka, twoja wizja chrześcijaństwa jest chyba trochę zbyt idealistyczna
                    > naprawdę wielu ludzi i religii propagowało miłość do wszystkich i wszystkiego
                    > chrześcijaństwo nie jest niczym wyjątkowym pod tym względem
                    > myślisz, że wystarczy wierzyć w boga, aby nagle "pękać' miłością?
                    > myślisz, że nie można kochać, nie wierząc w boga?

                    Bóg jest IDEAŁEM. Jest miłościa idealną. Natomiast to co piszę o chrześcijaństwie
                    opiera sie na Biblii. Tak chrześcijaństwo POWINNO wyglądać, do tego zmierzamy.
                    Jednak ludzie (np. ja) sa słabi ,grzeszni, często upadają dlatego nasze życie nie
                    jest tego wiernym odbiciem. Sam przeciez widzisz jak wiele zła czynia nieraz ci,
                    którzy uznaja sie za chrzescijan. Sam znasz (choc pewnie tylko w zarysie, bo nie
                    uczestniczysz w zyciu Koscioła) grzeszność ludzi Kościoła.Nie wiem ,czy to
                    idealizm..
                    Czy można peknąc miłością kiedy zobaczy sie Boga? Boga na ziemi widzimy tylko w
                    zarysie i powoli ,całe zycie zbliżamy sie do Niego często potykając sie i
                    upadając. To tak jak wychodzenie z jaskini, w której siedziało sie całe życie.
                    Nie możemy nagle wyjść na pełne słońce, bo oslepniemy. Dlatego Bóg odkrywa sie
                    przed nami powoli...To wymaga cierpliwości i zaufania. Myslę, że zobaczenie
                    tej "jasności" ,której nie widziało sie całe zycie jest olbrzymim i gruntownie
                    zmieniającym przezyciem. Tak było ze mną. I nie zrozumiałym dla tych którzy juZ
                    świetnie urzadzili w tych "ciemnościach" i tam jakoś próbuja zyć. Możesz myśleć,
                    że to brzmi prawie jak bajka. Ale cóż jesli to naprawde jest az tak cudowne...?

                    >
                    Pozdrowienia.


    • Gość: Baśka Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 21:12
      DLATEGO ŻE JEST !!!
      W gwarze normalnego życia nie douszczamy Go do siebie sądząc, że jesteśmy sami
      i tylko zależni od siebie. Często żyjemy w mylnym przekonaniu, że sami jesteśmy
      bogami. Utwierdzają nas w tym dość mocno najróżniejsze hasła głoszone czy to
      przez tak zwane autorytety jak i nic nie znaczących "idoli". Ze wszystkich
      stron słychać: możesz wszystko, jeśli chcesz wszystko się może zdarzyć, to
      zależy tylko od twojej woli, itd.itd. Słysząc to prawie wszędzie coraz częściej
      wydaje nam się,że tak jest. Po co nam jakiś tam Bóg, którego nikt nie widział,
      nie słyszał.( To przecież takie nudne )
      Ale tak naprawdę, bez Boga jesteśmy niczym. Dziś należy do nas cały świat, ale
      nad jutrem nie mamy już władzy. Palnujemy nasze życie jak byśmy byli pewni
      każdej chwili naszej przyszłości, a tak naprawdę nic od nas nie zależy. To my
      decydujemy jaką drogą pójdziemy, ale nie my docedujemy jaka będzie ona długa.
      Chociażby ten fakt, że żadna nauka nie może zapanować nad śmiercią, a
      doskonałość świata: cud narodzin; potęga rozumu; uczucia; czy choćby zwykły
      porządek w pszczelim ulu nie mogą być dziełem przypadku, czystego działania
      fizyki.
      Bowiem wszystko to tworzy zbyt doskonałą całość, której dla mnie twórcą jest
      Bóg.
      Sama zaś wiara w Boga, to dla mnie nie przestrzganie nic nie znaczących form i
      obrzędów, które tak naprawdę z prawdziwym Bogem niewiele mają do czynienia, a
      których często celem jest uzyskanie władzy kościoła nad wiernymi.
      Bóg żyje i jeśli tylko damy mu szansę on pozwoli nam to odczuć.Nie należy się
      go bać ani go oszukiwać, bo Bóg jest sprawiedliwy i nie da się z siebie
      naśmiewać.
      Przede wszystkim jednak Bóg jest miłością, wiec każdy kto otworzy przed nim
      swoje serce będzie przyjęty.
      Nie znaczy to jednak, że jeśli Bóg nas kocha, to już nic nas złego w życiu nie
      spotka, że wygramy w totolotka i wszystko będzie układać się nam na ziemi jak
      tylko będziemy chcieli. Bowiem pamiętać należy, że Bóg to nie "święty mikołaj",
      a wielki stwórca, on ma nas w swojej opiece i wysłuchuje nasze prośby
      (modlitwy), chociaż nie zawsze spełnia je natychmiast albo dokładnie w takiej
      formie jak to sobie wyobraziliśmy. Bóg jako wspaniały ojciec, pozwala nam na
      własne doświadczenia dobre i złe. Lecz niezależnie co się znami dzieje, on jest
      wśród nas.
      DLA MNIE ŻYCIE BEZ BOGA POZBAWIONE BYŁOBY JAKIEGOKOLWIEK SENSU
      • Gość: Wanda Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.regionet.pl 11.07.01, 22:48

        Po co Bog stworzył ten caly teatrzyk, nie mogl wymyslic tego jakos inaczej,
        przeciez jest wszechmogacy? - wiem , nie ogarne swym rozumem zamyslow Boga.

        Dlaczego wszechmogacy bog nie dal mi wiekszego rozumu - abym mogla to zrozumiec?

        Jemu sprawia przyjemnosc patrzenie jak my sie tu szamocemy?-przeciez jest
        milosierny, musi naprawde bardzo cierpiec.

        Czy bog jest masochista?
        • Gość: Stella Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.07.01, 23:02

          Chcesz poprawiać Boga?

          To znaczy: jak miałby wyglądać świat, abyś w Boga
          uwierzyła?

          Zachęcam Cię, będąc szczerą wobec siebie, niekoniecznie
          przyznając mi rację, postaraj się wyobrazić sobie
          taki świat.
        • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 12.07.01, 21:32

          > Po co Bog stworzył ten caly teatrzyk, nie mogl wymyslic tego jakos inaczej,
          > przeciez jest wszechmogacy? - wiem , nie ogarne swym rozumem zamyslow Boga.

          O wiele tęższe głowy zastanawiają się nad tym od pokoleń :)...
          Jedna z interpretacji jest mniej więcej taka: Bóg musi się z kimś podzielić miłością. Po to
          jest mu "potrzebny" człowiek. Niby egoizm, wszakże czy może być egoizmem chorobliwe
          dawanie miłości?
          >
          > Dlaczego wszechmogacy bog nie dal mi wiekszego rozumu - abym mogla to zrozumiec

          J.w. Być może, gdybyś zrozumiała, po prostu przestałabyś istnieć dla tego świata... Co się
          właściwie dokonuje po śmierci. wiara nie jest wiedzą.

          > Jemu sprawia przyjemnosc patrzenie jak my sie tu szamocemy?-przeciez jest
          > milosierny, musi naprawde bardzo cierpiec.
          >
          > Czy bog jest masochista?

          Z pewnością nie jest Mu przyjemnie patrzeć na nasze grzechy... Ale grzech to nie Jego
          wymysł, lecz człowieka. Bóg jedynie dał nam mozliwość wyboru, bo nie umiał nas zamknąć
          tylko dla swojej dyspozycji. Poniekąd ponosi konsekwencje swojej miłości do człowieka. W
          związku z tym nie może nam zabrać wolości (możliwości wyboru dobro - zło), bo działałby
          wbrew miłości, czyli praktycznie wbrew swojej istocie.
          Ale to tylko nieudolne rozważania. W istocie nie jesteśmy w stanie ogarnąć Boga swym
          rozumem. Może i dobrze?

          Pozdrawiam - gepe
        • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 23:36
          Gość portalu: Wanda napisał(a):

          >
          > Po co Bog stworzył ten caly teatrzyk, nie mogl wymyslic tego jakos inaczej,
          > przeciez jest wszechmogacy? - wiem , nie ogarne swym rozumem zamyslow Boga.

          "jestem za głupi, aby boga zrozumieć" to najlepsza odpowiedź chrześcijanina na
          trudne pytania
          a czy jesteś dość mądra, aby określić czy on istnieje?
          jeśli tak, podziwiam cię
          ja właśnie na to jestem za głupi
    • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 12.07.01, 21:48
      Mickey, mam parę pytań:

      -Mówisz, że zamierzasz poznawac różne systemy religijne. Czy chcesz poznać je
      wszystkie? Czy tylko "podstawowe"? Równolegle, czy w kolejności? Jakiej?
      -Kiedy przyjdzie moment, w ktorym stwierdzisz, że "juz" poznałeś? Po czym go poznasz?
      -Nie sądzisz, że umrzesz w nieświadomości, która z nich jest tą właściwą (nawet wiedząc
      o nich całkiem sporo)?
      -Czy sądzsz, że Twój "bóg" (rozumiem, że traktujesz tak rozum ludzki, twierdząc, że
      agnostycyzm jest swego rodzaju religią, z czym się - w takim ujeciu -zgadzam) jest w stanie
      ogarnąć naturę innych "bogów" do dziś nie zgłębionych prze o wiele światlejsze (bez
      urazy!) umysły, niż Twój?
      - Czy uważasz, że przyjdzie kiedyś taki moment, kiedy wiarę zastąpi wiedza? Co się wtedy
      może stać zTwojego punktu widzenia?
      - Czy liczysz się z tym, że w miarę procesu "poznawania wiary" nie będziesz mógł się
      "obronić" przed Bogiem (tym "prawdziwym")? Że On Cię po prostu "zakocha" w sobie?
      Były takie przypadki. Co Mu wtedy powiesz?

      Pytam z czystej ciekawości. Może inne pytania jeszcze się nasuną.

      Pozdrawiam - gepe
      • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 00:06
        gepe napisał(a):

        > Mickey, mam parę pytań:

        Mikey, nie myszka Mickey, :)

        > -Mówisz, że zamierzasz poznawac różne systemy religijne. Czy chcesz poznać je
        > wszystkie? Czy tylko "podstawowe"? Równolegle, czy w kolejności? Jakiej?

        katolicyzm już dość znam, bo uczyłem się go w szkole, w kościele i w ogóle
        wszędzie
        inne formy chrześcijaństwa też poznałem, choć nie wiem wiele o prawosławiu
        ateizm też znam dość dobrze
        judaizmu nie znam, ale chyba jest dość podobny do chrześcijaństwa, skoro to
        drugie z judaizmu się wywodzi, a i Jezus był Żydem
        o buddyzmie i hinduizmie nie mam zielonego pojęcia i właśnie te religie chciałbym
        teraz poznać
        słyszałem tylko o zupełnie innym koncepcie boga, miłości itp. w buddyzmie
        o innych religiach mało wiem, choć grecką trochę poznałem w szkole

        jeśli chodzi o moje plany to najpierw buddyzm, potem hinduizm, judaizm, islam, a
        potem jakieś indiańskie wierzenia

        > -Kiedy przyjdzie moment, w ktorym stwierdzisz, że "juz" poznałeś? Po czym go po
        > znasz?

        kiedy to poczuję
        nie potrafię ci tego wytłumaczyć
        może kiedy stracę początkowy entuzjazm?

        > -Nie sądzisz, że umrzesz w nieświadomości, która z nich jest tą właściwą (nawet
        > wiedząc
        > o nich całkiem sporo)?

        jestem wręcz tego pewien
        wiesz, ja nie szukam prawdy dla jej znalezienia, ale dla frajdy
        poza tym, nie będę określał, która religia jest właściwa
        chce tylko poznać różne koncepcje świata, życia itp.
        po co?
        nie wiem, taka już ze mnie ciekawska dusza
        te koncepcje chyba służą mi jako bodziec do myślenia, do zadawania pytań i ich
        poszukiwania

        > -Czy sądzsz, że Twój "bóg" (rozumiem, że traktujesz tak rozum ludzki, twierdząc
        > , że
        > agnostycyzm jest swego rodzaju religią, z czym się - w takim ujeciu -zgadzam)
        > jest w stanie
        > ogarnąć naturę innych "bogów" do dziś nie zgłębionych prze o wiele światlejsze
        > (bez
        > urazy!) umysły, niż Twój?
        > - Czy uważasz, że przyjdzie kiedyś taki moment, kiedy wiarę zastąpi wiedza? Co
        > się wtedy
        > może stać zTwojego punktu widzenia?

        ty chyba mnie mylisz z ateistą
        kiedy twierdziłem, że agnostycyzm to religia?
        to ateizm jest religią, a agnostycyzm to sposób patrzenia na świat
        kiedy napisałem, że można kiedyś poznać tajemnice świata i ewentualnych bogów?
        wręcz napisałem wyraźnie, że nie sposób poznać absolutnej prawdy, jeśli ona w
        ogóle istnieje
        kiedy twierdziłem, że możemy cokolwiek wiedzieć?
        czyż nie napisałem, że wiedza to tylko ekstremalny przypadek wiary?
        hmm, te pytania nie powinny być skierowane do mnie

        > - Czy liczysz się z tym, że w miarę procesu "poznawania wiary" nie będziesz móg
        > ł się
        > "obronić" przed Bogiem (tym "prawdziwym")? Że On Cię po prostu "zakocha" w sobi
        > e?
        > Były takie przypadki. Co Mu wtedy powiesz?

        sorry, zgrzeszyłem
        jestem na wszystko otwarty i jeśli bóg mi się objawi, być może przyjmę jakąś wiarę

        > Pytam z czystej ciekawości. Może inne pytania jeszcze się nasuną.

        proszę bardzo
        chętnie odpowiem na pytania, byle nie byłyby złośliwe

        pozdrawiam
        • Gość: poka Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: 212.244.77.* 13.07.01, 08:43
          Gepe! Jestem fanką Twoich "postów"!!! Pisz,pisz, pleaseee!
          Mickeya pozdrawiam . Cześć.
          • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 13.07.01, 15:01
            Gość portalu: poka napisał(a):

            > Gepe! Jestem fanką Twoich "postów"!!! Pisz,pisz, pleaseee!
            > Mickeya pozdrawiam . Cześć.

            ???
            Nie przesadzajmy.

            Pozdrawiam - gepe
        • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 13.07.01, 14:59
          Absolutnie nie chciałem uczynić żadnej złośliwości. Dziękuję za odpowiedzi.

          Pozdrawiam - gepe
          • Gość: MAX Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.tele2.pl 14.07.01, 00:28
            "Dlaczego ludzie wierzą w
            Boga?"
            Jacy ludzie! W jakiego Boga?
            Pokręciło się Wam wszystko.
            Przeczytalem tę Waszą
            pogawędkę z góry na dół i
            słabo mi się zrobiło.
            Stanowicie kliniczny obraz
            tego, co Wam porobiono w
            główkach. Jak ktoś chce może
            sobie wierzyć w kij od miotły,
            zeszłoroczny śnieg, życie
            wieczne z aniołkami itp. Nie
            pokapowaliście się, że jesteście
            ofiarami długiego,
            systematycznegi prania
            mózgów. Czy naprawdę nie
            zdajecie sobie sprawy z tego,
            że tzw. kościelny Jezus
            Chrystus nigdy nie istniał, że
            to całkowita fikcja. Czy to tak
            trudno odkryć, że ewentualny
            ( w najlepszym wypadku)
            pierwowzór postaci Jezusa
            (Yeszua) stanowi jego
            całkowite przeciwieństwo. Że
            wszystko przenicowano na
            wspak. Że bardziej
            wiarygodni są "trzej
            muszkieterowie" Dumasa ze
            swoimi dialogami niż ten
            Wasz Bóg Jezus i cała reszta.
            Że Biblia to nic innego tylko
            dziełko literackie
            skompilowane z
            wcześniejszych tekstów. Że
            umysłowością nie grzeszycie
            większą niż pasterze z
            Mezopotamii sprzed 3000 lat.
            Że Ewangelia to baśnie i
            podania, wykonane na
            zamówienie.

            Ktoś z was napisał:
            "Fundamentem wiary
            Chrześcijańskiej jest osoba
            Chrystusa (stąd zresztą
            nazwa). Spróbuj - jeśli
            potrafisz - zadać kłam
            chrystusowej nauce, a
            zachwiejesz całym
            chrześcijaństwem. Ale jeśli
            podejdziesz do sprawy
            solidnie i uczciwie, to Ci się to
            nie uda, wielu już próbowało.
            Jakie są te fundamenty?
            Najistotniejszym jest
            przykazanie miłości, z niego
            wynika właściwie wszystko
            inne."
            Co za bełkot.
            Jaka miłość Boga do
            człowieka? Co wam się stało?
            Fundamentem takiej wiary
            j.w. jest bezdenna głupota!

            Albo w innym miejscu:
            "Ponieważ całym sercem
            wierzę w prawdę, jaką niesie
            chrześcijaństwo. Wiara jest
            łaską, którą człowiek
            otrzymuje od Boga. Ponieważ
            oprócz Jezusa Chrystusa nie
            opowiedział o
            Bogu miłosiernym. Nikt
            oprócz chrześcijan nie zna
            Boga, który kocha ludzi tak
            bardzo, że sam stał się
            człowiekiem jak my, na łasce
            innych ludzi. Który pozwolił,
            abyśmy go zabili, aby nam
            przebaczyć, bo nie
            wiedzieliśmy",

            Ma się wrażenie, że te wasze
            rozmówki to gaworzenie
            jakichś niedorozwiniętych
            kosmitów.

            Ale wam narobili śmietnik w
            łepetynach. Najsmutniejsze,
            że wogóle nie jeteście w stanie
            tego pojąć. Właśnie na tym
            żerują. I Wy uważacie się za
            ludzi?! Jacy ludzie taki Bóg.

            W całym tym genialnym
            zbiorze Waszej myśli ludzkiej
            znalazlem tylko jedno
            sensowne zdanie "Ale Wam
            się pomieszało w głowach".
            Światełko w tunelu. Ktoś tam
            jeszcze nie do końca zgłupiał.

            Do czego trzeba dojść aby
            napisać takie zdanie jak
            Baśka:
            "DLA MNIE ŻYCIE BEZ
            BOGA POZBAWIONE
            BYŁOBY
            JAKIEGOKOLWIEK
            SENSU"
            Przerażające. I Ty Baśka
            chcesz mieć dzieci, a może już
            je masz, i takie rzeczy będziesz
            im wkładać do głowy? Co oni
            wam porobili, że zdolni
            jesteście do takich deklaracji.
            To brzmi tak jakbyś była
            zaćpana. Może znane
            powiedzenie: "religia to
            opium ludu" pasowałoby tu
            najlepiej.
            Co gorsza wcale tego nie
            będziesz w stanie pojąć. Może
            to i lepiej dla Ciebie.

            Cały ten religijny bełkocik
            służy tylko temu aby Was
            uśpić i ubezwłasnowolnić.
            Może to i lepiej. Gdybyście się
            dowiedzieli co jest naprawdę
            grane posiwielibyście w parę
            minut.
            Zacznijcie wreszcie myśleć!!!
            Obrażacie rodzaj ludzki.

            MAX
            • Gość: Aaron Re:do Max IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 14.07.01, 02:20
              ...."religia to opium ludu ,na opak odwrocona rzeczywistosc"....
              • Gość: Karl ;) IP: *.pppool.de 14.07.01, 09:53
                na cytacik z mojego imennika moge odpowiedziec innym :" tysiac trudnosci nie
                czyni watpliwosci". to oczywiscie woroniecki.

                1.wiara jest aktem rozumu pod naciskiem woli.
                1.1 nie ma to nic wspolnego z 'matafizycznymi dreszczami'.
                1.2 dlatego tez nie stoi w sprzecznosci z racjonalna i krytyczna postawa wobec
                zycia.
                2.wiara jest hipoteza empiryczna, ktora nie odnosi sie do uczuc i sfery
                emocjonalnej jednostki.
                2.1 nie jest argumentem w dyskusji stwierdzenie "czuje Boga w sercu"
                lub "czuje, ze on musi istniec".
                2.1.1 doznania osobiste, przezycia mistyczne nie tylko, ze nie sa
                intersubiektywnie sprawdzalne, to nie dadza sie jeszcze adekwatnie
                zakomunikowac, tj. ujac w slowa. dlatego sa 'niedorzeczne'. tym samym nie
                sposob o nich dyskutowac.
                3.wiara musi opierac sie na przeslankach.
                3.1 istnienie tych przeslanek to najbardziej problematyczna sprawa w calym
                wywodzie. gdyby wszyscy je dostrzegali (lub negowali), byloby po sprawie.
                3.2 wiara typu credo quia absurdum nie jest zadna wiara, lecz z formalnego
                punktu widzenia przejawem niskiego poziomu intelektualnego, jest de facto
                fanatyzmem(brak uzasadnienia polaczony z maksymalna pewnosciaco do wyznawanych
                przekonan)
                4. wiara nie moze byc sprzeczna z logika.
                4.1 moze co najwyzej logike w pewnych momentach przekraczac, czy jak by to
                ujeli uczeni mezowie, transcendowac.
                4.1.1 roznica miedzy jednym a drugim przypadkiem jest zasadnicza. nalezy
                pzyjac, ze bog jest zwiazany prawami pewnej okreslonej logiki. nie wszystko
                jednak moze byc w ramach dnaego systemu akjomatycznego wyrazone. istnieja
                przeciez rzeczy niewyrazalne. z tym faktem nalezy sie najzwyczajniej w swiecie
                pogodzic.
                4.1.2. stwierdzenie skrajne, tj. takie, ze o bogu po prostu nie sposob mowic
                bez popadania w sprzecznosc grozi pulapka apofatyzmu.
                5. istnienia boga nalezy dowodzic.
                5.1 mimo, iz z 5 drog Tomasza z Akwinu tylko dwie sa sprawne logicznie, nie
                oznacza to ze wysilki jego i jemu podobnych nalezy uznac za pozbawione sensu.
                6. z faktu wiary wynikaja pewne obiektywne (dla wierzacych) wnioski.
                6.1 mianowicie takie, a nie inne wybory epistemologiczne, aksjologiczne etc.
                slowem pewien zgodny z wiara swiatopoglad. w tym sensie wiara jest pewnym
                ograniczeniem intelektualnym, bo odrzuca z gory niezgodne z nia a istniejace
                mozliwosci.
                6.1.1 takim samym ze wzgledow formalnych ograniczeniem jest ateizm (agnostycyzm
                nie).
                7.Wiara jest forma poznania nizsza od wiedzy, wiec o tym, ile warte sa nasze
                rozwazania dowiemy sie dopiero po smierci(zakladajac, ze jest ona przejsciem w
                inny stan egzystencji).
            • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.01, 23:16
              Gość portalu: MAX napisał(a):

              > "Dlaczego ludzie wierzą w
              > Boga?"
              > Jacy ludzie! W jakiego Boga?
              > Pokręciło się Wam wszystko.
              > Przeczytalem tę Waszą
              > pogawędkę z góry na dół i
              > słabo mi się zrobiło.
              > Stanowicie kliniczny obraz
              > tego, co Wam porobiono w
              > główkach. Jak ktoś chce może
              > sobie wierzyć w kij od miotły,
              > zeszłoroczny śnieg, życie
              > wieczne z aniołkami itp. Nie
              > pokapowaliście się, że jesteście
              > ofiarami długiego,
              > systematycznegi prania
              > mózgów. Czy naprawdę nie
              > zdajecie sobie sprawy z tego,
              > że tzw. kościelny Jezus
              > Chrystus nigdy nie istniał, że
              > to całkowita fikcja. Czy to tak
              > trudno odkryć, że ewentualny
              > ( w najlepszym wypadku)
              > pierwowzór postaci Jezusa
              > (Yeszua) stanowi jego
              > całkowite przeciwieństwo. Że
              > wszystko przenicowano na
              > wspak. Że bardziej
              > wiarygodni są "trzej
              > muszkieterowie" Dumasa ze
              > swoimi dialogami niż ten
              > Wasz Bóg Jezus i cała reszta.
              > Że Biblia to nic innego tylko
              > dziełko literackie
              > skompilowane z
              > wcześniejszych tekstów. Że
              > umysłowością nie grzeszycie
              > większą niż pasterze z
              > Mezopotamii sprzed 3000 lat.
              > Że Ewangelia to baśnie i
              > podania, wykonane na
              > zamówienie.
              >
              > Ktoś z was napisał:
              > "Fundamentem wiary
              > Chrześcijańskiej jest osoba
              > Chrystusa (stąd zresztą
              > nazwa). Spróbuj - jeśli
              > potrafisz - zadać kłam
              > chrystusowej nauce, a
              > zachwiejesz całym
              > chrześcijaństwem. Ale jeśli
              > podejdziesz do sprawy
              > solidnie i uczciwie, to Ci się to
              > nie uda, wielu już próbowało.
              > Jakie są te fundamenty?
              > Najistotniejszym jest
              > przykazanie miłości, z niego
              > wynika właściwie wszystko
              > inne."
              > Co za bełkot.
              > Jaka miłość Boga do
              > człowieka? Co wam się stało?
              > Fundamentem takiej wiary
              > j.w. jest bezdenna głupota!
              >
              > Albo w innym miejscu:
              > "Ponieważ całym sercem
              > wierzę w prawdę, jaką niesie
              > chrześcijaństwo. Wiara jest
              > łaską, którą człowiek
              > otrzymuje od Boga. Ponieważ
              > oprócz Jezusa Chrystusa nie
              > opowiedział o
              > Bogu miłosiernym. Nikt
              > oprócz chrześcijan nie zna
              > Boga, który kocha ludzi tak
              > bardzo, że sam stał się
              > człowiekiem jak my, na łasce
              > innych ludzi. Który pozwolił,
              > abyśmy go zabili, aby nam
              > przebaczyć, bo nie
              > wiedzieliśmy",
              >
              > Ma się wrażenie, że te wasze
              > rozmówki to gaworzenie
              > jakichś niedorozwiniętych
              > kosmitów.
              >
              > Ale wam narobili śmietnik w
              > łepetynach. Najsmutniejsze,
              > że wogóle nie jeteście w stanie
              > tego pojąć. Właśnie na tym
              > żerują. I Wy uważacie się za
              > ludzi?! Jacy ludzie taki Bóg.
              >
              > W całym tym genialnym
              > zbiorze Waszej myśli ludzkiej
              > znalazlem tylko jedno
              > sensowne zdanie "Ale Wam
              > się pomieszało w głowach".
              > Światełko w tunelu. Ktoś tam
              > jeszcze nie do końca zgłupiał.
              >
              > Do czego trzeba dojść aby
              > napisać takie zdanie jak
              > Baśka:
              > "DLA MNIE ŻYCIE BEZ
              > BOGA POZBAWIONE
              > BYŁOBY
              > JAKIEGOKOLWIEK
              > SENSU"
              > Przerażające. I Ty Baśka
              > chcesz mieć dzieci, a może już
              > je masz, i takie rzeczy będziesz
              > im wkładać do głowy? Co oni
              > wam porobili, że zdolni
              > jesteście do takich deklaracji.
              > To brzmi tak jakbyś była
              > zaćpana. Może znane
              > powiedzenie: "religia to
              > opium ludu" pasowałoby tu
              > najlepiej.
              > Co gorsza wcale tego nie
              > będziesz w stanie pojąć. Może
              > to i lepiej dla Ciebie.
              >
              > Cały ten religijny bełkocik
              > służy tylko temu aby Was
              > uśpić i ubezwłasnowolnić.
              > Może to i lepiej. Gdybyście się
              > dowiedzieli co jest naprawdę
              > grane posiwielibyście w parę
              > minut.
              > Zacznijcie wreszcie myśleć!!!
              > Obrażacie rodzaj ludzki.
              >
              > MAX

              a skąd ty tak wszystko dobrze wiesz?
              zauważ, że większość społeczeństwa wyznaje jakąś wiarę
              ty od religii się odcinasz i to ty obrażasz rodzaj ludzki, nieprawda?

              pozdr.
            • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 17.07.01, 17:51
              Drogi MAXie.
              Ponieważ byłeś łaskaw określić moje wypociny jako bełkot, proszę Cię uprzejmie o
              merytoryczne uzasadnienie. W przeciwnym wypadku bardzo proszę o słowo 'przepraszam'.

              Z uszanowaniem - gepe
          • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.01, 16:29
            gepe napisał(a):

            > Absolutnie nie chciałem uczynić żadnej złośliwości. Dziękuję za odpowiedzi.
            >
            > Pozdrawiam - gepe

            ja cię o to nie posądzałem
            zadawaj śmiało następne pytania

            pozdrawiam
        • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? 17.07.01, 18:24

          > Mikey, nie myszka Mickey, :)

          Bardzo Cię przepraszam. Oczywiście nieuwaga.

          > katolicyzm już dość znam, bo uczyłem się go w szkole, w kościele i w ogóle
          > wszędzie
          > inne formy chrześcijaństwa też poznałem, choć nie wiem wiele o prawosławiu
          > ateizm też znam dość dobrze
          > judaizmu nie znam, ale chyba jest dość podobny do chrześcijaństwa, skoro to
          > drugie z judaizmu się wywodzi, a i Jezus był Żydem
          > o buddyzmie i hinduizmie nie mam zielonego pojęcia i właśnie te religie chciałb
          > ym
          > teraz poznać
          > słyszałem tylko o zupełnie innym koncepcie boga, miłości itp. w buddyzmie
          > o innych religiach mało wiem, choć grecką trochę poznałem w szkole
          >
          > jeśli chodzi o moje plany to najpierw buddyzm, potem hinduizm, judaizm, islam,
          > a
          > potem jakieś indiańskie wierzenia

          Na ile znasz już religie, o których mówisz, że je znasz? Czy zasób Twojej wiedzy nie jest zbyt
          powierzchowny, by konfrontować je ze sobą? Czy - jeśli nie - to, co robisz jest 'uczciwe
          naukowo'?
          Zdajesz sobie sprawę, że np. biblistyka, to potężna, wyspecjalizowana dziedzina nauki?
          Nie sądzisz, że próbujesz poznawać gwiazdy, patrząc na nie gołym okiem, nie mogąc zgłębić
          ich natury?


          > > -Czy sądzsz, że Twój "bóg" (rozumiem, że traktujesz tak rozum ludzki, twie
          > rdząc
          > > , że
          > > agnostycyzm jest swego rodzaju religią, z czym się - w takim ujeciu -zgad
          > zam)
          > > jest w stanie
          > > ogarnąć naturę innych "bogów" do dziś nie zgłębionych prze o wiele światle
          > jsze
          > > (bez
          > > urazy!) umysły, niż Twój?
          > > - Czy uważasz, że przyjdzie kiedyś taki moment, kiedy wiarę zastąpi wiedza
          > ? Co
          > > się wtedy
          > > może stać zTwojego punktu widzenia?

          >
          > ty chyba mnie mylisz z ateistą
          > kiedy twierdziłem, że agnostycyzm to religia?
          > to ateizm jest religią, a agnostycyzm to sposób patrzenia na świat
          > kiedy napisałem, że można kiedyś poznać tajemnice świata i ewentualnych bogów?
          > wręcz napisałem wyraźnie, że nie sposób poznać absolutnej prawdy, jeśli ona w
          > ogóle istnieje
          > kiedy twierdziłem, że możemy cokolwiek wiedzieć?
          > czyż nie napisałem, że wiedza to tylko ekstremalny przypadek wiary?
          > hmm, te pytania nie powinny być skierowane do mnie

          Zajrzałem do Kopalińskiego. Masz rację, pomyliłem się.
          Ale narodziło się inne pytanie: Kopaliński określa agnostycyzm, jako pogląd negujący
          (częściowo) możliwość poznania świata (...). Tzn., co można, a co nie? Czy to nie wygodne
          pole do nadużyć?

          I w końcu: Czy nie uważasz, że Kant mógł się jednak mylić, skoro inni (np. Św. Augustyn) z
          powodzeniem udowadniali, że Bóg (ogólniej: istota nadprzyrodzona) jednak istnieje? Czy nie
          za dużo tracisz? (nawiasem mówiąc uważam, że to nie odwaga lecz nieroztropność, ale to
          tylko moje małe zdanko...). Po co wyważać drzwi otwarte?


          Pozdrawiam - gepe
          • Gość: Mikey Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.01, 23:15
            gepe napisał(a):

            > Na ile znasz już religie, o których mówisz, że je znasz? Czy zasób Twojej wiedz
            > y nie jest zbyt
            > powierzchowny, by konfrontować je ze sobą? Czy - jeśli nie - to, co robisz jest
            > 'uczciwe
            > naukowo'?

            na ile znam te religie?
            to zależy od odniesienia
            przyznaję, że dla niektórych może znam niewiele, ale dla innych - dużo
            mogę cię zapewnić, że znam podstawowe założenia
            poza tym, w jaki sposób myślisz, że konfrontuję jakiekolwiek religie ze sobą?

            > Zdajesz sobie sprawę, że np. biblistyka, to potężna, wyspecjalizowana dziedzina
            > nauki?

            tak
            i co z tego?

            > Nie sądzisz, że próbujesz poznawać gwiazdy, patrząc na nie gołym okiem, nie mog
            > ąc zgłębić
            > ich natury?

            a kto może?
            hmm, no to może nie powinienem w ogóle o nich myśleć?
            to pewnie byłoby lepiej dla mnie
            mimo to, niestety, jestem romantykiem i nie mogę przestać myśleć o tych gwiazdach
            kupuję sobie coraz lepsze teleskopy i za ich pomocą oglądam niebo
            oczywiście, nigdy nie poznam całkowicie żadnej z tych gwiazd, ale czy mam z tego
            powodu przestać je oglądać?

            > Zajrzałem do Kopalińskiego. Masz rację, pomyliłem się.
            > Ale narodziło się inne pytanie: Kopaliński określa agnostycyzm, jako pogląd neg
            > ujący
            > (częściowo) możliwość poznania świata (...).

            ja podważam nawet istnienie absolutnej prawdy, więc również jakąkolwiek możliwość
            poznania świata

            Tzn., co można, a co nie? Czy to n
            > ie wygodne
            > pole do nadużyć?

            tak, to bardzo wygodne pole do nadużyć
            mimo to, czy nie widzisz w tym piękna?
            czujesz się wolny, bo doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że wygląd świata
            zależy głównie od ciebie
            wszystko w co wierzysz jest prawdziwe
            czy to nie wspaniałe?

            > I w końcu: Czy nie uważasz, że Kant mógł się jednak mylić, skoro inni (np. Św.
            > Augustyn) z
            > powodzeniem udowadniali, że Bóg (ogólniej: istota nadprzyrodzona) jednak istnie
            > je?

            mówisz, że inni z powodzeniem udowadniali istnienie boga, tak?
            a wiesz, że wszystkie te dowody zostały z powodzeniem obalone, m.in przez hume'a
            i wspomnianego Kanta?
            tak w ogóle to czy św. Augustyn i św. Anzelm to nie ta sama osoba?
            czytałem dowody św. Anzelma i św. Tomasza (zresztą ściągnięty od Arystotelesa),
            ale św. Augustyn?
            możesz streścić jego argumentację?

            poza tym, czy ja mówiłem gdzieś, że nie ma boga?
            powtarzam, to ateiści tak twierdzą, ale ja nie jestem ateistą

            Czy nie
            > za dużo tracisz?

            no właśnie mało tracę, bo nie ograniczam się do jednej religii
            nie przyjmuję niczego na słowo i nie uznaję żadnego autorytetu, więc jestem
            otwarty na różne poglądy
            nie sądzisz, że to ty za dużo tracisz?

            (nawiasem mówiąc uważam, że to nie odwaga lecz nieroztropność,
            > ale to
            > tylko moje małe zdanko...). Po co wyważać drzwi otwarte?

            a skąd wiesz, że te drzwi są właściwe?
            może znajdziesz za nimi jedynie przepaść?

            pozdrawiam
            • Gość: gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA? IP: *.wbk.com.pl 19.07.01, 19:35
              Gość portalu: Mikey napisał(a):

              > tak, to bardzo wygodne pole do nadużyć
              > mimo to, czy nie widzisz w tym piękna?

              Niestety, jakoś nie... Choć - podobnie jak Ty - uważam się za romantyka.


              > czujesz się wolny, bo doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że wygląd świata
              > zależy głównie od ciebie

              Czytałeś może ''Mistrza i Małgorzatę''? Cytat nie dosłowny, raczej sens: "Jak człowiek może
              twierdzić, że rządzi światem, skoro nie potrafi zaplanować nawet swoich losów na jakiś
              krótki okres, powiedzmy banalne tysiąc lat..."


              > wszystko w co wierzysz jest prawdziwe
              > czy to nie wspaniałe?

              Uhm. Pewnie nawet nie wiemy, jak bardzo...


              > mówisz, że inni z powodzeniem udowadniali istnienie boga, tak?
              > a wiesz, że wszystkie te dowody zostały z powodzeniem obalone, m.in przez hume'' a
              > i wspomnianego Kanta?

              Wiem. Kant obalił dowody Augustyna, lecz gdy sam chciał poprowadzić dowód na
              nieistnienie boga, to także mu nie wyszło. Bo tego nie da się zrobić.


              > tak w ogóle to czy św. Augustyn i św. Anzelm to nie ta sama osoba?

              Niestety nie wiem. Kto to taki ten drugi? I jeśli tak (lub nie) to co z tego?


              > czytałem dowody św. Anzelma i św. Tomasza (zresztą ściągnięty od Arystotelesa),
              > ale św. Augustyn?
              > możesz streścić jego argumentację?

              Augustyn przeprowadził pięć dowodów. Jeśli chcesz, nastepnym razem wypiszę Ci wszystkie
              (muszę zerknąć do książki - są w ''Dialogach filozoficznych''). Teraz w wielkim skrócie jeden z
              nich (na tyle, na ile go pamietam), wywiedziony z istnienia w świecie ruchu :
              Wiadomo, że istnieje ruch. Augustyn założył, że jeśli coś się porusza, to musi być przez
              coś innego poruszane, a to coś inne przez coś jeszcze innego itd. Przyczyną każdego ruchu
              jest ruch czegoś innego. Takie domino. W takim razie musi istnieć coś, co tę całą
              maszynerię w ruch wprawia, musi istnieć praprzyczyna ruchu. Musi być coś na początku. I to
              ''coś'' nazywamy Bogiem.
              Tyle Augustyn, mam nadzieje, że nic nie pokręciłem, toby dopiero było :)
              Jeśli możesz, przytocz rozumowanie Kanta i Hume''a, bo ich nie znam, a chciałbym poznać.

              > no właśnie mało tracę, bo nie ograniczam się do jednej religii
              > nie przyjmuję niczego na słowo i nie uznaję żadnego autorytetu, więc jestem
              > otwarty na różne poglądy
              > nie sądzisz, że to ty za dużo tracisz?

              Nieporozumienie. Pytałem, czy nie tracisz za dużo, starając się poznać zbyt dużo, jak na swoje
              możliwości (co sam przyznałeś), czyli siłą rzeczy poznając ''po łebkach'', miast skupić się na
              jakiejś jednej, czy dwóch rzeczach, ale jednak dogłębnie. Stąd ta alegoria o gwiazdach i moje
              umulne pytania o sens takiego poznawania.
              Mówiłeś, że znasz chrześijaństwo. Bez urazy, ale śmiem twierdzić, że to wiedza bardzo
              wybiórcza, w każdym razie powierzchowna. Na podstawie takiej wiedzy można sobie wyrobić
              o czymś bardzo fałszywe przekonanie. A takim przekonaniem - szczególnie gdy się sprawnie
              komunikuje - łatwo (zapewne niechcący) kogoś skrzywdzić, czy choćby obrazić. Nic nie
              sugeruję, to tylko ewentualność. Zapewne znasz z całego chrześcijaństwa to, co się mówi w
              gronie znajomych, pisze w dziennikach, może ze dwie książki, trochę Bibli... I co? To całe
              poznanie? (Bardzo przepraszam, jeśli jest inaczej, zupełnie nie jest moim zamierzeniem
              obrażanie). Dlatego pytałem Cię o biblistykę, gdyż aby poznać tę religię, to trzeba być biblistą,
              teologiem, kulturoznawcą, językoznawcą, po trosze poetą, socjologiem, może i nawet
              psychologiem i licho wie kim jeszcze... No i trzeba siłą rzeczy uznawać autorytety, bo się z nich
              (ich dorobku) korzysta. Analogicznie jest z każdą inną dziedziną nauki.
              Zdaję sobie sprawę, że kiepski poziom wiedzy o chrześijaństwie reprezentuje także wielu
              wyznawców tej religii (w tym po troszę i ja), ale to już inna sprawa, tu w grę wchodzi już nie
              tylko wiedza.
              Czy ja za dużo tracę? To kwestia spojrzenia na świat. Wszystkiego i tak nie poznam,
              choćbym bardzo chciał, więc staram się, na ile mogę, zgłębić to co zastałem... Jakoś nie
              żal mi tego, co ''odkładam'' na bok. Poza tym mam niewątpliwie komfort ''stania na
              dwóch nogach'' - wiedzy i wiary (wcale nie muszą się ze sobą kłócić). Poznawanie rzeczy za
              bardzo abstrachujących od szeroko pojętej kultury, w której żyję zostawiam fachowcom, tym
              bardziej, że nie będąc do tego przygotowanym po prostu pobłądziłbym, a na przygotowanie się
              samemu może nie starczyć życia. Dlatego uważam, że to ''nie tchórzostwo, lecz
              roztropność''. O wiele lepiej (nie mówię tu o wygodzie, lecz o rozsądku) jedzie się w
              nieznanym terenie z mapą, czy przewodnikiem (nawet bedąc romantykiem), niż bez niej, choć i
              tak można.
              Czy moje drzwi są właściwe? Wierzę (nie: wiem), że są. Mam się na czym - a właściwie ''Kim'' -
              oprzeć. A Twoje drzwi?

              Tak wogóle to bardzo dziękuję Ci za te rozmowy. Zaczynam poznawać światopogląd, który
              dotychczas był mi obcy. I chociaż cały czas bardzo mu się dziwię, to chętnie poznałbym go
              lepiej (jeśli to wogóle możliwe).
              Pozdrawiam - gepe
              • gepe Re: DLACZEGO LUDZIE WIERZĄ W BOGA?- ERRATA 20.07.01, 14:33
                > > mówisz, że inni z powodzeniem udowadniali istnienie boga, tak?
                > > a wiesz, że wszystkie te dowody zostały z powodzeniem obalone, m.in przez
                > hume'''' a
                > > i wspomnianego Kanta?
                >
                > Wiem. Kant obalił dowody Augustyna, lecz gdy sam chciał poprowadzić dowód na
                > nieistnienie boga, to także mu nie wyszło. Bo tego nie da się zrobić.
                >
                >
                > > tak w ogóle to czy św. Augustyn i św. Anzelm to nie ta sama osoba?
                >
                > Niestety nie wiem. Kto to taki ten drugi? I jeśli tak (lub nie) to co z tego?
                >
                >
                > > czytałem dowody św. Anzelma i św. Tomasza (zresztą ściągnięty od Arystotel
                > esa),
                > > ale św. Augustyn?
                > > możesz streścić jego argumentację?
                >
                > Augustyn przeprowadził pięć dowodów. Jeśli chcesz, nastepnym razem wypiszę Ci w
                > szystkie
                > (muszę zerknąć do książki - są w ''''Dialogach filozoficznych''''). Teraz w wielkim
                > skrócie jeden z
                > nich (na tyle, na ile go pamietam), wywiedziony z istnienia w świecie ruchu :
                > Wiadomo, że istnieje ruch. Augustyn założył, że jeśli coś się porusza, to musi
                > być przez
                > coś innego poruszane, a to coś inne przez coś jeszcze innego itd. Przyczyną każ
                > dego ruchu
                > jest ruch czegoś innego. Takie domino. W takim razie musi istnieć coś, co tę ca
                > łą
                > maszynerię w ruch wprawia, musi istnieć praprzyczyna ruchu. Musi być coś na poc
                > zątku. I to
                > ''''coś'''' nazywamy Bogiem.
                > Tyle Augustyn, mam nadzieje, że nic nie pokręciłem, toby dopiero było :)


                Przyganiał kocioł garnkowi a sam smoli...
                Oczywista nierzetelność. Nie przytoczę Ci rzekomych dowodów Augustyna, ponieważ ich
                nie ma! To, co streszczałem, to oczywiście Tomasz z Akwinu (choć teraz już nie jestem
                nawet tego pewien :)).
                Ciebie i wszystkich, którzy mieli ''zaszczyt'' przeczytać moje bzdury na ten
                temat, przepraszam.
                Natomiast Augustyn tak czy owak dowod taki przeprowadził, ale jest on na tyle obszerny i
                zawikłany, że streszczenie mijałoby się z celem. Tenże dowód jest zamieszczony w
                ''Dialogach filozoficznych '' (III tom).

                Pozdrawiam - gepe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka