prowadzenie partnerki

29.12.05, 17:35
post zarówno do pań jak i panów - jak prowadzić partnerkę w tańcu żeby robiła
to co chcemy?? koleś na tańcach mi powiedział że niby wszystko ok ale
partnerka robi co chce... jakieś propozycje??
    • octavius2 Re: prowadzenie partnerki 30.12.05, 00:23
      Trudno mi odpowiedzieć na tak ogólne pytanie. Przyczyna najpewniej leży zarówno
      po Twojej stronie, jak i po stronie partnerki.
      Partnerka ma NIE tańczyć sobie sama, i musi o tym pamiętać. Jeśli nie poczuje
      Twojego prowadzenia, niech nie robi nic w ogóle. W ten sposób Ty sam prędzej
      się dowiesz, co robisz źle.
      Ty natomiast powinieneś spróbować poczuć jej ciało i każdy jej ruch. Każde
      poruszenie Twoich bioder powinno przenosić się poprzez Twoje i jej ręce na jej
      biodra. To trudne do osiągnięcia na początku, ale warto spróbować. I druga,
      prostsza rada: prowadź bardziej zdecydowanie. Powinno pomóc na początek.
      To moja propozycja jako partnera - mam nadzieję, że jakieś dziewczyny też się
      odezwą :)
    • gocha_100 Re: prowadzenie partnerki 30.12.05, 21:20
      Mi się dobrze tańczy z partnerami, którzy prowadzą zdecydowanie i prowadzic
      cale cialo w tym kierunku w ktorym chcesz isc ;-) Pozdrawiam,Gosia
    • tangola Re: prowadzenie partnerki 12.01.06, 22:37
      ianusz napisał:

      > post zarówno do pań jak i panów - jak prowadzić partnerkę w tańcu żeby robiła
      > to co chcemy?? koleś na tańcach mi powiedział że niby wszystko ok ale
      > partnerka robi co chce... jakieś propozycje??

      Mam propozycję - spróbuj tanga argentyńskiego - nie tego tańczonego wśród
      standardów towarzystkich, ale pochodzącego z Argentyny, prawdziwie prowadzonego
      i improwizowanego. W tym tańcu uczysz się prowadzić - przekazywać odpowiednie
      sygnały, przekonywać partnerkę, że nie musi sama myśleć, zrobisz to za nią i
      poprowadzisz tak, żeby się czuła najlepszą tancerką na parkiecie :) W tangu
      kobiety uczą się, żeby całkowicie się poddać prowadzeniu a mężczyźni, żeby
      odpowiednio pewnie i jednocześnie nie siłowo przekazywać swój zamiar. Polecam
      • octavius2 Re: prowadzenie partnerki 12.01.06, 23:41
        Skoro już o tym mowa, poleciłbym także salsę. Sytuacja jest dość podobna, salsa
        też jest w dużej mierze improwizacją. To, co napisałaś, sprawdza się również w
        salsie.
    • scarlett_kapusta Re: prowadzenie partnerki 05.06.06, 18:48
      a ja mam odwrotny problem... jak dać się prowadzić partnerowi?
      dawno dawno temu (w podstawówce) chodziłam na kurs tańca, gdzie miałam partnera,
      ktory kompletnie nie umial prowadzic... wiec robilam to sama :)
      a teraz nie umiem sie tego oduczyc :/
      moj chlopak nie umie tanczyc, na razie improwizujemy, ale chcielibysmy sie razem
      zapisac na kurs za jakis czas...
      tylko ze ja ciagle nie umiem pozwolic komus mnie prowadzic :(

      moze ktos ma jakis pomysl, co zrobic, zeby przestac byc taka indywidualistka? :)
      • octavius2 Re: prowadzenie partnerki 05.06.06, 19:55
        Tu juz raczej problem nie polega na umiejetnosciach tanecznych,albo ich braku.
        Powtorze to samo, co napisalem wyzej kiedys - jesli nie czujesz prowadzenia
        partnera, zatrzymuj sie. Przestawaj w ogole tanczyc, kop go w kostke, krzycz,
        rob cokolwiek :) Ale nie tancz sama, nawet jesli wiesz, co masz zatanczyc.
        Sprobuj wyczulic sie na dawane przez niego sygnaly. Nie byloby zle, gdybys
        dorwala gdzies jakiegos bardziej doswiadczonego tancerza. Taki z pewnoscia dalby
        rade Cie poprowadzic, a Ty bys poczula prowadzenie i zrozumiala, o co chodzi :)
        Jedyna rada, jaka wiec dla Ciebie mam, to - cwiczyc. Najpierw bedziesz sie
        musiala bardzo skupiac na odbieraniu sygnalow partnera, potem ani sie obejrzysz,
        a bedziesz reagowac wrecz odruchowo na jego akcje. Zycze powodzenia :)
        • scarlett_kapusta Re: prowadzenie partnerki 07.06.06, 16:59
          dzięki :) spróbuję wprowadzić to w życie ;)
          • octavius2 Re: prowadzenie partnerki 07.06.06, 19:59
            Z tym kopaniem partnera w kostkę oczywiście żartowałem :)
    • izek24 Re: prowadzenie partnerki 08.06.06, 21:36
      helou:):)
      jeżeli o mnie chodzi to lubie jak facio prowadzi mnie ze zdecydowaniem, wtedy
      wiem co mam robić. a jak prowadzi mnie leciutko i daje mi tylko lekkie sygnały
      to sama zaczynam się prowadzić....a to nie wygląda fajnie :):)

      a propos dawno nie byłam na tym forum - co słychać
      • octavius2 Re: prowadzenie partnerki 08.06.06, 22:56
        To już kwestia gustu, Izabelo droga :) Niektóre dziewczyny wolą, jak partner
        prowadzi delikatnie. Zresztą w salsie prowadzenie jest naprawdę zupełnie inne.
    • nan88 Re: prowadzenie partnerki 04.12.06, 00:39
      Mój instruktor tańca na zajęciach mówił partnerom, że sztuka prowadzenia
      partnerki polega na odpowiedzim trzymaniu ręki. Mowił to apropos rumby, nie
      wiem czy w innych tańcach robi się tak samo. Partner w trzymaniu otwartym musi
      mieć usztywnioną lewą rękę, aby mógł kierować partnetką. Wtedy może z łatwością
      zasygnalizować np jej odejście (mając luźną rękę, nie "odepchnąłby" jej), czy
      przyciągnąć do siebie. Ruchy jego ręki muszą być zdecydowane. Tak mówił
      instruktor ucząc rumby, ale nie wiem jak to działa w innych tańcach :)
      • octavius2 Re: prowadzenie partnerki 06.12.06, 22:48
        Rada jest niewątpliwie słuszna, ale trzeba w tym momencie bardzo uważać, żeby
        nie zacząć prowadzić rękami. Jest to bardzo zły sposób, nieefektywny, a
        chwilami wręcz brutalny. Ręce służą tylko do przenoszenia ruchu bioder partnera
        na biodra partnerki.
    • ynusxl Re: prowadzenie partnerki 02.01.07, 22:56
      Mnie sie wydaje, że przedewszystkim napiecie i pewne trzymanie reki partnerki. Moja partnerka na przez pewnien czas mówiła, ze w tańcach latino słabo prowadze... jednak skoro mamy układ który oboje znamy to nawet nie ma czego prowadzić :) Natomiast inne dziewczyny sa zadowolone z tego jak prowadze i dziwią sie o czym moja partnerka mówiła bo juz to sobie wyjaśniliśmy. Ale na treningach zawsze lece w spontan i jest wiecej swirowania niż tańca i to jest właśnei prawdziwa zabawa.
      • takijeden1983 Re: prowadzenie partnerki 03.01.07, 16:04
        I to jest cały problem naszych szkół tańca - uczą schematów a nie prowadzenia
        uład to jest dobry do nauki przez pierwszy kwadrans nauki (dobra godzinkę) potem
        figury NALEżY mieszać bo inaczej partner nigdy nie nauczy się prowadzić. Raz, że
        nauczony na pamięć układ para jest w stanie zatańczyć tylko ze sobą (może
        jeszcze z kimś z tego samego kursu), dwa co to będzie jak na parkiecie bedzie w
        danym momencie nagłe zagęszczenie par w naszym rejonie a w układzie jest figurka
        wymagająca sporo miejsca?? Kicha. Biedaczyna partner traci głowę - bo nikt go
        nie nauczył "rozgrywania parkietu" tak by w danym momenciewyjść z impasu jesli
        się w takowym znajdzie.
        • octavius2 Re: prowadzenie partnerki 03.01.07, 19:45
          Zgadzam się - większość naszych szkół tańca tak właśnie wygląda. Zjawiska
          związane z nieumiejętnością prowadzenia sam nieraz widywałem. Ale jeśli chodzi
          o umiejętność poruszania się po parkiecie i tańczenie z ludźmi spoza kursu,
          lepiej się tego uczyć na imprezach, szkoła tego raczej nie nauczy. I tu mamy
          kolejny problem - pomimo sporej popularności tańca towarzyskiego ostatnimi
          czasy bardzo trudno znaleźć klub, czy choćby imprezę, gdzie można by sobie
          zatańczyć np. tango albo walca.
          • takijeden1983 Re: prowadzenie partnerki 03.01.07, 21:52
            co racja to racja jednak odkąd kluby sięgaja po coraz starsżą muzykę to łatwiej
            znaleźć takie miejsca
          • nemo1968 Re: prowadzenie partnerki 04.01.07, 08:29
            No nie jest tak zle z tymi miejscami do tanczenia. Przynajmniej w W-ie. "Taniec
            z gwiazdami" zrobil swoje i nastala moda na tanczenie, wiec jest reakcja rynku.
            • octavius2 Re: prowadzenie partnerki 04.01.07, 20:23
              Poza Warszawą nie jest już z tym tak dobrze, i naprawdę trzeba się naszukać,
              albo być wtajemniczonym. Nie tracę jednak nadziei, że to się kiedyś zmieni.
    • ajtmfpl " Walka " o rowadzenie i samoprowadzenie w tańcu 25.01.15, 23:46
      Witam ,
      otóż problem samoprowadzenia się partnerek i nie prowadzących partnerów jest złożony i zapętlony w koło .

      Od 7 lat zajmuję się nauką tańca i przygotowywuje pary często do weselnych " Pierwszych tańców " jak również do zwykłych okoliczności gdzie trzeba zmierzyć się z parkietem i obserwująca publiką.
      Postaram się jak najkrócej opisać kilka przyczyn które w/g mnie są odpowiedzialne za te społeczne zjawisko .

      1) Zakładamy że partner ma prowadzić w tańcu ....
      ... ale kto niby miał by go tego nauczyć . ?
      Na kursach tańca na ogół się tego nie uczy tylko zajęcia zamyka się do wytresowania grupy do oddtwarzania pokazanych przez instruktora schematów krokowych oraz figór....
      - czyli co nam to daje ? Partnerka i tak wie co ma robić a Partnerom najczęściej się wydaje że prowadzą.... a skoro myślą że prowadzą wiec nie doświadczają że robią coś źle bo przecież " wychodzi " a partnerki jak widać ładnie wykonują nakazane przez instruktora elementy .
      Partnerki jak napisała koleżanka w poście powyżej musiała sama tańczyć bo partner nie prowadził .... skoro partnerka nie wie co ma robić .... robi po swojemu.... i kółko się zamyka .

      2) Taniec to nie tylko kroki...
      Bardzo często ludzie ucząc się tańca popełniają jeden bardzo ważny błąd....
      Nie skupiają się na wszystkich aspektach tańca - tylko bardzo często pojedyńczo ... albo myślą o nogach , jak nie o nogach to prawidłowym i ładnym np ułożeniu ręki...

      Nie da się ruszyć samochodem (przepraszam wszystkie Panie za te grubiańskie porównanie ) myśląc i patrząc pod nogi na sprzęgło ....
      Aby ruszyć samochodem potrzebna jest koordynacja całego ciała i wyczucia tego jak pracuje sprzęgło i gaz w stosunku do siebie . .... więc nie ma co patrzeć pod nogi tylko na siebie i się czuć....

      3) Muzyka i nieszczęsny rytm....
      kiedy już uda nam się ruszyć partnerkę to instruktor czasem mówi....
      - Bardzo ładnie tańczycie ....
      - Naprawdę ???
      - tak .... bardzo ładnie poza rytmem.... ;)

      I tu znów kubeł zimnej wody dla uczących się tańczyć .
      Czasami widzę pary które instynktownie poruszają się w rytmie..... ale prawda jest taka że osób które nigdy wcześniej nie miały doczynienia z muzykowaniem lub z tańcem i dopiero zaczynają dla nich muzyka zaczyna być jednym wielkim zlepkiem dźwięków z których ciężko im wyłowić takie rzeczy jak akcenty na 1 i 3 czy też uderzany werbel na 2 i 4.
      Przykre to ale prawdziwe .... że większość osób nie potrafi w tempie policzyć utworu 1-2-3-4
      z zachowaniem początków fraz....
      Frazy....??? a co to takiego.... to też częste pytnia .... i mam wątpliwości czy na kursach tańca takie rzeczy są omawiane ... pewnie nie bo na takim kursie gdzie jest np 5 par(czyli już 10 osób) najczęściej na to po prostu ....

      ...NIE MA CZASU ... :)
      Pozdrawiam Wszystkich
      Artur Jaworski
      500 438 923
Pełna wersja