czarnajagoda
09.01.06, 11:00
czyli fragment dyskusji o pornografii w ogóle, a tu konkretnie o roli scen
pornograficznych w filmie Intymność. Lubie takie głębokie dyskusje, zwłaszcza
o filmach, których na oczy nie widziałam...
- Jesli wytlumaczysz mi duchowy sens sceny w ktorej pani robi panu loda bez
prezerwatywy ro przyznam Ci racje.
- Użycie przykładu z lodem to dobry z punktu widzienia erystyki argument.
Ale tylko pozornie zasadny.
Przyjmijmy, że fellatio w Intimité jako użyta scena jest formą pustą. Równie
dobrze mogłyby zatem za takie uchodzić sceny namiętnych pocałunków w
romantycznych momentach, uściski i łzy w oczach przy pożegnaniach. Ktoś
powiedziałby, że zamykają wyobraźnię w klatce i nie wnoszą żadnej nowej
jakości do filmu. Gdyby natomiast ktoś próbował udowadniać, że robienie loda
jest konwencjonalnym sposobem na oddanie emocji na ekranie i posiada jakąś
wielką głębię, z pewnością zostałby wyśmiany.
Jednakże jest moim zdaniem tak, że w tym odosobnionym przypadku formuła
graficznego, dosłownego oddania natury związku między dwojgiem bohaterów
miała pewne uzasadnienie i można się pokusić o stwierdzenie, że kryła w sobie
swego rodzaju symbolikę. Prawdą jest, że mało czytelną i zaślepiająco
wulgarną, ale jednak. Można to oczywiście nazwać grubą nadinterpretacją, ale
kto wie, czy reżyser pełen ufności w inteligencję widza nie chciał poprzez
oral - nomen omen uchodzący w pewnych kręgach za akt wymagający uległości, a
nawet upokarzający - dopełnić atmosfery niepokoju pomiędzy kochankami i
uczynić ich związek jeszcze bardziej toksycznym. Wszak sprowadzona do roli
podmiotu bohaterka miała wkrótce przyjąć cięgi odtrącenia i bezradności.