brezly
05.06.06, 09:40
Już było o tym, ale musze od tego zacząć:
1. Jest Amerykanka Leon (sic!!) Donna co w Wenecji mieszka i pisze po
angielsku kryminały
2. O Wenecji
3. Ale ich nie pozwala tłumaczyc na włoski bo kalają
4. Rzeczone (w pl. znane) w Niemczech niezwykle sa popularne, a nawet wręcz
uwielbiane
5. Wiec z nich niemiecka TV zrobuiła serial gdzie niemieckie aktory latają po
Wenecji, rozmawiaja po niemiecku, ale mówią do siebie "comissario"
I teraz:
6. Taki to sukces ten serial że postanowiły Niemce isć za ciosem i stworzyc w
innym mieście włoskim, od podstaw nowego "comissario" też zaludnionego
niemieckimi aktorami. Padło na Triest, Słowenia i Chorwacja obok.
7. Wczoraj był pierwszy odcinek i rzeczonemu comissariu przyszło wspólpracowac
z piekną niezwykle prokuratorką z Chorwacji co do siebie mówili po niemiecku,
a ona czasem przez telefon po chorwacku.
8. Postaci z Chorwatów, znaczy emigranci i przyjezdni do Włoch mówili po
niemiecku ze słowiańskim akcentem. Pani prokurator bez akcentu.
9. Miedzy pania prokurator a comissario iskrzyło od początku. Wiec w kolejnych
ristorante wypijali za dużo wina.
10. W końcu wylądowali w hotelu ale jak ona wyszła zawinieta w ręcznik z
łazienki, to on leżał na łożku w ubraniu i chrapał, bo nadużył alkoholu.
(Zresztą na końcu żona do niego wróciła od agenta ubezpieczeniowego)
11. Jak się rano w tym ubraniu obudził to jej nie było, ale w łazience było na
lustrze napisane szminką "schade" (znaczy po niemiecku że "szkoda").
12. Wniosek taki że niemiecki to miedzynarodowy jeżyk miłosci (niespełnionej?)
Tiaaa..
PS. Życie wielojęzycznego emigranta jest ciekawe nawet przed telewizorem.