Dodaj do ulubionych

Umierające słowa

07.01.04, 12:40
Zbieram umierające słowa.
Używane przez dziadków, rodziców, zapamiętane z domów rodzinnych, teraz
wypierane lub wyparte przez słowa inne.
Bardzo proszę o wrzucanie ich tutaj.
Ważne, by Wasze relacje były prawdziwe.
Cytaty ze słowników mnie nie interesują :)
Proszę ew. dołączyć anegdoty związane z używaniem tych słów.
Moja Mama mówiła np. "bambosze" i "owerol".

Ta_
Obserwuj wątek
    • yukka Re: Umierające słowa 07.01.04, 13:07

      pugilares (albo pulares).

      poza tym inne umierające słowa to:
      dziękuję i
      przepraszam

      ps,
      YH
      • ta Re: Umierające słowa 07.01.04, 13:24
        yukka napisał:

        > poza tym inne umierające słowa to:
        > dziękuję i
        > przepraszam

        eee;))) katasstrofizm jakiś
        Te słowa jeszcze pobrzmiewają :)
        Ta_
        • yukka Re: Umierające słowa 07.01.04, 13:33

          no przepraszam!
          a niby gdzie? :-P

          oczywiście, że katastrofizm :-)
          jeszcze nie mamy w słowniku:
          "dziękuję (arch.): dzięki, spoko, spox."

          ps,
          YH
          • ta Re: Umierające słowa 07.01.04, 13:43
            yukka napisał:

            >
            > no przepraszam!
            > a niby gdzie? :-P
            >
            > oczywiście, że katastrofizm :-)
            > jeszcze nie mamy w słowniku:
            > "dziękuję (arch.): dzięki, spoko, spox."

            Noworodki są śliczne, miłe, cacuśne, achu_achu i gawiedzi nad nimi zachwyconej
            sporo. A mnie podobają się także staruszki :)Miotełką je z pajeczyn omiatam.
            Ta_
    • Gość: maarta Re: Umierające słowa IP: 5.3.1R* / *.globalintranet.net 07.01.04, 13:27
      Moja"pani"od ZPT zawsze szukala swoich "patrzalek", a na odkurzacz
      mowila "elektroluks":-)
    • ziemiomorze Re: Umierające słowa 07.01.04, 13:39
      Moja babcia, ktora pochodzi z depresyjnych Kujaw, na swoje futerko
      mowi 'psiorz', bo sztuczne.
      Poza tym - babcia kojarzy mi sie kuchennie, wiec jeszcze - 'warząchwia' - i nie
      przypomne sobie, czy to drewniana lyzka do mieszania, czy tez moze lyzka
      cedzakowa. Natomiast 'kopystka' to chyba taki kawalek patyka z wystajacymi
      patyczkami do rozklocania roznych mieszanin?

      'Azaliz', i 'w samej rzeczy', 'onegdaj'. Rok 'ow'.

      Konkurs - kto wie, co to jest 'pantalyk'?

      A 'muka', dziekowac najwyzszym, wrocila, 'no to git' tez swieci tryumfy.

      Wieszcze, ze rowniez slowa 'włączać' i 'wyłączać' zemra smiercia szybka i
      cicha, pojawia sie zamiast nich 'włanczać' i 'wyłanczać' (tak, widzialam je juz
      w kilku gazetach) i w ten sposob nosowka 'an' wejdzie do jezyka polskiego,
      gdzie jej do tej pory nie bylo.

      zetta
      PS Za dwadziescia lat bedziemy z lezka w oku wspominac 'ziomal', 'elo' i 'jol,
      bro'?
      • gaba_2003 Re: Umierające słowa 07.01.04, 13:46
        > Konkurs - kto wie, co to jest 'pantalyk'?

        Ty mnie z pantalyku nie zbijaj - bo mi sie noga pod konskim brzuchem majtac
        bedzie.
      • yukka Re: Umierające słowa 07.01.04, 13:51

        No jak to?
        Chyba każdy wie, co to jest pantałyk.
        Pantałyk to jest przyrząd, z którego się zbija interlokutora, uprzednio go na
        nim posadziwszy :-)

        swoją drogą, już dawno postulowałem wprowadzenie nowych samogłosek do języka,
        takich jak:
        ã - (ał) w słowach wyłãczać, włãczać
        ï - (in/ł) w słowach ïdyk, wïdykacja, gwït
        ü - (uł) w słowach kuküka, pustüka, pük
        ÿ - (ył/n) w słowie sÿdykat

        oczywiście wszystkie piękne i dźwięczące, jak ą i ę (swoją drogą, "ą" powinno
        się pisać jak õ, a wówczas ã pisane byłoby jak "ą" i wszyscy byliby zadowoleni.
        Zwłaszcza obcokrajowcy :-)))

        ps,
        YH

        P.S. Kto jest za? :-))))
        • kvinna za 07.01.04, 14:05
          Żeby było więcej znaczków :)
          Sprzeciw - mówienie "włanczać" działa na mnie...źle.

          kvi, purystka językowa
        • ziemiomorze Re: Umierające słowa 07.01.04, 14:11
          yukka napisał:

          > Chyba każdy wie, co to jest pantałyk.
          > Pantałyk to jest przyrząd, z którego się zbija interlokutora, uprzednio go na
          > nim posadziwszy :-)

          E, nie nie.
          Kazdy ma swoj pantalyk ze soba, i bycie na nim jest dla niego naturalne. Stad
          zmieszanie i oszolomienie, kiedy sie kogo z niego zbije.
          I - czy na pewno 'posadziwszy', a nie 'postawiwszy' - trudniej zbic siedzacego,
          bo sie cwaniak rekami przytrzymuje.

          I nadal nie wiem: skad wiadomo, ze przyrzad a nie narzad? przenosna mownica do
          nadmuchiwania? konik garbusek? rodzaj obuwia sredniowiecznego?

          [nosowki]
          > P.S. Kto jest za? :-))))


          Sposob na druga Japonie?
          Nie, nie, nie!
          Nigdy! Zadnych obcych, nosowych zawijasow!

          purystycznie,
          zetta
          • gaba_2003 Re: Umierające słowa 07.01.04, 14:23
            ziemiomorze napisała:
            > I nadal nie wiem: skad wiadomo, ze przyrzad a nie narzad? przenosna mownica
            do
            > nadmuchiwania? konik garbusek? rodzaj obuwia sredniowiecznego?


            Z pantalyku (pantalyka?) wsiadalo sie na konia. Wiec przyrzad nie narzad.
            Nie kazdy taki sprawny zeby od razu wskakiwac.
    • kvinna Re: Umierające słowa 07.01.04, 13:50
      Babcia: "osówno" (osobno) i "parobecek" (czule do dziecka)
    • j_ar Re: Umierające słowa 07.01.04, 13:54
      oberluft na lufcik- a ze wschodu byla..hmmm
    • moc_ca Re: Umierające słowa 07.01.04, 14:12
      Prababcia mawiała 'dochówka' na piekarnik kaflowej kuchni,
      w którym 'dochowywane' były świeżo ugotowane potrawy w oczekiwaniu na powrót
      z pracy męża,
      zaś dziadek mawiał:'łajb szóstki' (nie znam genezy) określając małe pieniądze,
      za niewielką cenę, np. taką wędkę mogłem sobie kupić za 'łajb szóstki'.
      • mary_ann Re: Umierające słowa 07.01.04, 21:01
        moc_ca napisała:

        > Prababcia mawiała 'dochówka' na piekarnik kaflowej kuchni,
        > w którym 'dochowywane' były świeżo ugotowane potrawy w oczekiwaniu na powrót
        > z pracy męża,

        A mogłaby to być wschodnia naleciałość? Bo po rosyjsku "duchowka" to po prostu
        piekarnik... (tak mi się skojarzyło:-)
        • moc_ca Re: Umierające słowa 07.01.04, 23:52
          mary_ann napisała:

          > moc_ca napisała:
          >
          > > Prababcia mawiała 'dochówka' na piekarnik kaflowej kuchni,
          > > w którym 'dochowywane' były świeżo ugotowane potrawy w oczekiwaniu na powr
          > ót
          > > z pracy męża,
          >
          > A mogłaby to być wschodnia naleciałość? Bo po rosyjsku "duchowka" to po
          prostu
          > piekarnik... (tak mi się skojarzyło:-)

          Tak!Masz rację, to prawdopodobnie wschodnia naleciałość, w dzieciństwie
          zastanawiałam się dlaczego mówi na piekarnik 'dachówka':), a potem sama
          dorobiłam sobie 'ideologię' do dochówki.Dziękuję
    • Gość: ryb Re: Umierające słowa IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 07.01.04, 14:55
      Tylko dwa mam: honor i uczciwosc.


      Pozdr.


      ryb
      • yagnieszka Re: Umierające słowa 07.01.04, 16:18
        Czuje sie kompletnie skonfundowana ;o) Nie myslalam, ze dozyje czasow, w
        ktorych elektroluks i warzachwia (lub warzachew) stana sie
        slowami "umierajacymi". To ja juz naprawde nie wiem, co sie teraz w Polsce
        staje archaiczne.
        W domu mama miala prasulec lub inaczej koziolek - taka drewniana, przenosna
        poleczke do prasowania kolnierzykow i rekawow koszul. Czy to sie jeszcze uzywa
        (slowo i rzecz)? Moze Ci sie, Ta, nada do zbiorow.
        A prabuty sie uzywa?
        Fathermurder kolnierzyki dla panow? (chyba juz tylko w teatrze albo w kinie)
        Czy ktos jeszcze scina wlosy na poleczke? na pazia?
        Procz bamboszy, w domu nosilo sie tez laczki - takie klapki-kapcie.
        Czy sa jeszcze ludzie nie w ciemie bici?
        Jezyk polski staje sie dla mnie coraz wieksza zagadka ;o)
        • olt Re: Umierające słowa - laczki 14.01.04, 11:53
          laczki to chyba po prostu regionalizm; pare lat temu pomieszkiwalam chwile w krakowie u
          zaprzyjaznionych studentek UJ, wszystkie pochodzily z okolic krakowa (bochnia i inne), i uzywaly
          tylko slowa "laczki" ;)
      • ta Re: Umierające słowa 07.01.04, 23:03
        Gość portalu: ryb napisał(a):

        > Tylko dwa mam: honor i uczciwosc.

        Pięknie i szlachetnie ryb :), tym razem jednak chodzi o słowa, nie treści.
        Trzymaj tak dalej, niechaj honor i uczciwość będą z tobą :)
        Ta_
        • Gość: ryb Re: Umierające słowa IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 07.01.04, 23:33
          No dobra:) koczkodon, nie wiem co to znaczy, ale chyba nic dobrego. Pamietam
          jak babcia tak do mnie mowila jak jej podstawilem noge...
          • procesor Re: Umierające słowa 07.01.04, 23:37
            Gość portalu: ryb napisał(a):
            > No dobra:) koczkodon, nie wiem co to znaczy, ale chyba nic dobrego. Pamietam
            > jak babcia tak do mnie mowila jak jej podstawilem noge...

            Bo Babcia tak łagodniej chciała a nie od razu "MAŁPO JEDNA!". :)
            • Gość: ryb Re: Umierające słowa IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 07.01.04, 23:45
              Ona to tak ladnie mowila ze nie moglem sie powstrzymac :)
              • procesor Re: Umierające słowa 07.01.04, 23:50
                A ja nie moge sobie żadnych smakowitych tekstów przypomniec - może sa dla mnie
                tak codzienne że nie zauważam? No , tylko ten oberluft.. :)

                Ryb jak tak dalej pójdzie to cie z roboty wyrzuca - i kto będzie po londyńskich
                ulicach ludzi straszył? Do roboty nie poszedłeś, obijałes sie cąły dzień - a
                teraz zamiast spac coby sie do zajezdni nie spóźnić jutro.. ech słów szkoda! ;)
                • Gość: ryb Re: Umierające słowa IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 07.01.04, 23:54
                  Jeszcze na naszego psa jak narozrabial to mowila "czort" ale to chyba z
                  ruskiego.

                  Geniek mnie zastapil, kochany Genius, ja jego jutro zastapie, jakos bede
                  musial przebolec zaloty psa sasiada :)
          • ta Re: Umierające słowa 07.01.04, 23:49
            Koczkodon, to koczkodan. Małpa :)
            B. miłe, jeśli tak mówi Babcia.

            Jeszcze: "podomka" - coś pomiędzy szlafrokiem, a sukienką , "bezrękawnik" czyli
            lużniejsza sukienka bez rękawów, pod nią wkładało się bluzki, "czółenka"-
            rodzaj obuwia damskiego, "reformy"- majtasy z rodzaju pancernych, "spodnium"-
            komplet marynarka + spodnie, "szarawary"- szerokie spodenki,"sanna"- coś na
            kształt kuligu, "patentki"- bawełniane (okropne!!!)pończochy w prążki.

            "Spody ze słoniny" to był jakiś miedzywojenny rarytas, międzywojenne i
            powojenne pokolenie bezustannie szukało butów z takimi spodami. Chodziło chyba
            o rodzaj jasnej gumy ( kauczuku ?), bardzo trwałej, która przypominała wyglądem
            słoninę.

            Ta_
            • procesor Re: Umierające słowa 08.01.04, 00:00
              A nie mówiłam Ta_ że ja nawet nie zauważam że to wymierające słowa? :D

              I podomka sie zdarzy - choc b. rzadko fakt, :)- choc juz bezrękawnik - jak
              najbardziej używany.
              Spodnium to zawsze był dla mnie dziwoląg. :)
              Buty na słoninie znam ze słyszenia - z opowiesci rodziców.

              Reformy, och, reformy to sie w nowej erze po-wyborowej (nomen omen) źle
              kojarza..
              :)
            • yagnieszka Spodium lub spodnium 08.01.04, 00:00
              Protestuje ;o)
              W mojej okolicy Bazaru Rozyckiego takie cos to byl rodzaj sexy overall'u taka
              calosc opinajaca mocno ksztalty a nie zadna osobna marynarka i spodnie.
              Wymawiano to "N" lub nie w zaleznosci od stanu uzebienia ;o)
      • Gość: ryb Re: Umierające słowa IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 10.01.04, 22:47
        jeszcze galgan, to taka scierka da wycierania kurzu, chyba...
    • Gość: Sisi Re: Umierające słowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 16:16
      Samo słowo może nie umarło, ale jego znaczenie w jakim używałago go moja
      babcia. Otóż, chcąc zamienić mieszkanie oprowadzała po domu różnych chętnych,
      aż pewnego dnia przyszła bardzo dystyngowana para. Babcia oprowadziła po
      pokojach, a dochodząc do ubikacji, nie bardzo wiedziała jak nazwać tą część
      mieszkania, ponieważ żadne określenie nie pasowało jej do tak prześwietnych
      gości, jąkając się więc wydusiła w końcu: a tu jest...a tu jest...komfort.
      I tak w rodzinie zostało.
      A przy okazji "sanitariatów" to zanika również wygódka czy wychodek.
      Umierają też pojęcia zabaw podwórkowych z mojego dzieciństwa, jakie dziecko
      wie teraz co ta gra w klasy, w gumę, sznura, kapsle wypełnione woskiem?
      A saturator - ratujący spragnione podniebienie wodą sodową z sokiem zwaną
      pieszczotliwie "gruźliczanką" - istnieje?

      • yagnieszka Re: Umierające słowa 07.01.04, 16:20
        Gość portalu: Sisi napisał(a):

        > A przy okazji "sanitariatów" to zanika również wygódka czy wychodek.

        Ktos jeszcze uzywa okreslenia slawojka? A jesli uzywa to ile osob wie dlaczego
        az tak "czcimy" Slawoja-Skladkowskiego ta wdzieczna-niewdzieczna pamiecia?
    • kamfora Re: Umierające słowa 07.01.04, 18:52
      Pierwsze, co przyszło mi do głowy - to umierające wyrażenie:
      "zdusić coś w zarodku".
      Jeszcze w czasach mojego dzieciństwa znaczyło to: zniszczyć rodzące się zło.
      Teraz zła się nie niszczy w zarodku - pozwala mu się rosnąć, bo a nuż na dobre
      się obróci?
      Niszczenie dobra w zarodku - nazywa się różnie, w zależności od rodzaju tego dobra.
    • kwieto Ciut nie na temat 07.01.04, 20:32
      bo niestety moje babcie posluguja sie wspolczesna polszczyzna (buuuu), dziadkowie odumarli
      mlodo, a tekstow prababci nie pamietam. :(

      Ale, babcia jest z domu Tenderenda - czy takie nazwisko jeszcze gdziekolwiek funkcjonuje?
      Drugiej babci tekst ulubiony (gdy zdenerwowala domagala sie posluchu) - "slyszysz czy nie
      slyszysz?!" :"P

      A, i jeszcze, kiedys wpadlem do babci, a ona zerknawszy na moje buty zaczela sie wraz z obecna
      tam sasiadka zastanawiac - czy podeszwa tych butow to ze "sloniny" jest, czy nie?
      • fridama Moja mama.. 07.01.04, 21:34
        Dzieki za tak ciekawy wątek.Moja mama chodziła w ortalionie w beretce na
        głowie i w wolnych chwilach sluchała plyt na adapterze.Niestety paliła też
        sporty/pomyslcie , co za finezja nazwać papieros sportem!!!/, które kładła
        wieczorem na nakastliku.Gdy było jej gorąco piła lemoniadę z krachlówki.Gyd
        była chora to brała nie tabletke lecz proszek na ból głowy.a moja babcia nosiła
        zapasę itd.itp.Swiat, ktory przeminąl, warto o tym mowić znostalgia....
        • ethlin Re: Moja mama.. 07.01.04, 21:47
          Może też trochę nie na temat, ale co tam;-)
          Moja promotorka, która ma juz swoje lata bardzo czesto posługuje się starą
          polszczyzną. Uważam, że jest to przeurocze- szkoda że nie możecie jej
          posłuchać;-)
          Mnie jednak najbardziej rozbraja, gdy uzywa w swoich opowieściach zwrotu "chyżo
          pobiegłam" (zaznaczę, że jest mocno okrąglutka;-)
          A tak swoją drogą to jedna z najmądrzejszych osób jakie znam.
          • Gość: baba Re: Moja mama.. IP: *.acn.waw.pl 07.01.04, 22:18

            Moja Babcia mowila STATKI na naczynia.
    • mary_ann "telefonować".... 07.01.04, 23:24
      ... całkowicie wyparte już chyba przez "dzwonić". Tej pierwszej formy używała
      jako jedynej do końca swych dni moja babcia (podobnie jak wspomnianych
      wyżej "elektroluksu" i "oberluftu").
      • yagnieszka Re: "telefonować".... 07.01.04, 23:33
        No i znow sie poczulam okropnie archaiczna :o) Bo ja wciaz kupuje buty na
        sloninie i do tego telefonuje, jesli juz telefonuje po polsku ;o)
        A co w takim razie z "wsadzaniem kogos do kozy, kicia, pierdla"? Ktores sie
        jeszcze uzywa?
    • mary_ann Re:i jeszcze "spiker" 07.01.04, 23:28
      ... teraz już tylko w tekstach "historycznych" (np. o spikerach w mundurach w
      stanie wojennym w TVP).A pamiętacie jeszcze "Moją krew" Republiki? ("moja krew
      wyksztusił z gardła spiker/na ekranie widze ślady krwi/mojej krwi!"). Na
      otarcie łez mamy "prezentera"...
    • otryt Re: Umierające słowa 08.01.04, 00:00
      Wiele słów odchodzi, gdy odchodzą przedmioty, które nam towarzyszyły. Z mojego
      dzieciństwa pamiętam patefon tj.gramofon na korbkę i kręciołek-maszynę do
      liczenia też na korbkę. Były to moje ulubione "zabawki".

      Babcia mówiła na chłopca knop, a na tych chłopaków, którzy coś zbroili dezmar.
      Pies, który nabrudził w mieszkaniu to był szczyż, a mały pokraczny piesek
      grzdyl.
      • yagnieszka Re: Umierające słowa 08.01.04, 00:04
        No a wichajster? Wciaz sie uzywa?
        • procesor Re: Umierające słowa 08.01.04, 00:07
          yagnieszka napisała:
          > No a wichajster? Wciaz sie uzywa?

          Używam. Zwłaszcza w czasie remontu, jak cos urwę..
        • moc_ca Re: Umierające słowa 08.01.04, 00:10
          yagnieszka napisała:

          > No a wichajster? Wciaz sie uzywa?

          Wichajster to był każdy przedmiot którego brakowało dziadkowi podczas
          majsterkowania lub drobnych napraw, mawiał:' no, był tu gdzieś taki wichajster'
          i z przepastnej skrzyneczki wyjmował np. śrubokręt lub dłutko albo inny młotek.
          Ale nie słyszałam żeby ktoś używał tego określenia oprócz niego.
        • ta Re: Umierające słowa 08.01.04, 00:13
          yagnieszka napisała:

          > No a wichajster? Wciaz sie uzywa?

          To z bogatego i czarownego słownika hydraulicznego ;)
          A używa, używa na określenie narzędzia, kiedy nie wiadomo, jak je nazwać.
          Wihajster- słowo wytrych :)

          Taką rolę spełnia w gwarze śląskiej słowo "dinks",
          jak ci określenie jakieś uciekło mówisz "dinks" i sprawa jasna.
          Dinksem można "wyonacyć" co sobie tylko chcesz :D
          Słowo "dinks" i "wyonacyć" są nadal żywe i dobrze się mają.

          Ta_

          • yagnieszka Re: Umierające słowa 08.01.04, 00:24
            U nas tez byl dynks, ale bardziej twardy w wymowie - nie "i" a zdecydowane "y".
            No i rzeczy sie np. zawieruszaly albo je diabel ogonem nakrywal. I skoro
            kacabajka, to i kufajka albo fufajka. Bardzo odpowiednie do komandosowych
            walonek ;o)
          • kamfora Re: Umierające słowa 08.01.04, 06:33
            ta napisała:

            > Taką rolę spełnia w gwarze śląskiej słowo "dinks",
            > jak ci określenie jakieś uciekło mówisz "dinks" i sprawa jasna.

            "Dynks" mówi się też jeszcze w Poznaniu :-)

            A w moich stronach rodzinnych na określenie czegoś bardzo niezgrabnego,
            na przykład jakiegoś wytworu stolarza - partacza mówiło się: koromysło.
            "A cóż to za koromysło mi tu stawiasz? Nie chcę" - mówiła moja Babcia,
            gdy jakiś mebel(aczkolwiek bardzo potrzebny) zdecydowanie jej się nie podobał :-)

            (W Poznaniu nikt nie znał tego słowa, tu mają ryczki i inne dziwolągi ;-)
          • otryt Wichajster, laubzega, pakamera, majster 12.01.04, 10:39
            Ten język ślusarsko- hydrauliczny zawierał mnóstwo słów wziętych żywcem z
            niemieckiego. Dodałbym do tego majstra, pakamerę i laubzegę. Ze znakomitym
            humorem pisał o tym Julian Tuwim jak to ślusarz przyszedł reperować kran:-)

            rzmija.host.sk/usmieszki.htm
            Prawdę mówiąc nie szkoda mi tego języka . Dobrze, że odszedł sobie w niebyt.
            Niektóre wyrazy jednak nadal pozostały.
      • procesor Re: Umierające słowa 08.01.04, 00:04
        O! Gżdyl!!
        Zapomniałąm że znam takie słowo - a używaliśmy go w stosunku do.. małych
        dzieci. Może to i pokrewne ze szczeniakami-psiakami. :)

        Otrycie - kajam się za brak odzewu - ale mnie tu nie było długo a i poczty nie
        odbierałąm.. Dziękuje - i przepraszam że nie odezwałąm sie. Miło że znów na
        forum mozna cię spotkac. :))
        • otryt Re: Umierające słowa 09.01.04, 09:18
          Ale numer!!!
          Gżdyl czy grzdyl? Kto rozstrzygnie? Słowniki surowo zabronione jak powiedziała
          autorka wątku.

          Odchodzą również w przeszłość niektóre zawody. Ostatnio miałem kłopot, aby
          znaleźć w dużym mieście szewca,wszystkich pozamykali.Podobnie znikają
          zegarmistrzowie i zduni.

          Pozdrawiam:)
          • ta Re: Umierające słowa 09.01.04, 21:13
            otryt napisał:

            > Ale numer!!!
            > Gżdyl czy grzdyl? Kto rozstrzygnie?

            "Dalibóg" nie wiem nie tylko jak się pisze, ale i do czego grz(ż)dyl służy.

            W mojej rodzinie nazywało się grzdylem przedmiot podługowaty służący do
            poszturchiwania ( np kij do grzebania w ognisku, drąg do odpychania łódki od
            dna i tym podobne).
            Podejrzewam, że grzdyl to większa odmiana di(y)nksa

            Ta_
    • moc_ca Re: Umierające słowa 08.01.04, 00:17
      Kacabajka prababci- coś w rodzaju kamizelki zapinanej na wiele drobnych, gęsto
      przyszytych guziczków, własnoręcznie zrobiona z włóczki na drutach,
      z podszewką z ciepłej tkaniny
    • cossa Re: Umierające słowa 08.01.04, 00:29
      "mosci Panie"
      "Wielce Szanowni Panstwo" na kopercie
      (pieknie wykaligrafowane)
      "wacpanna"
      "godnosc" jako nazwisko ;)

      i cos o wychodku, wygodce..
      oznaczenie - "OO"

      pozdr.cossa
    • moc_ca Re: Umierające słowa 08.01.04, 00:42
      Przypomniałam sobie 'kotary',podwiązane aksamitne zasłony wiszące wzdłóż boków
      dwuskrzydłowych,przeszklonych do podłogi drzwi wiodących z przedpokoju
      do 'dużego pokoju' w którym stał 'kredens'(w 'małym pokoju' stała 'toaletka'
      z lustrami składanymi)w mieszkaniu babci.
      • Gość: ciekawa Re: Umierające słowa IP: *.ny325.east.verizon.net 08.01.04, 03:13
        A jak sie teraz w polsce mowi na "kotary" - bo zaslonka to jednak co innego.
        Bawie sie w zabawe przekazywania moim wnukom slow, ktore juz w mojej mlodosci
        nie byly uzywane, tylko ktos mi je wyjasnil i wprowadzilam je do slownictwa
        rodzinnego. Dlatego moje amerykanskie wnuki uzywaja takich slow jak
        chociazby "podkurek", "konfabulowac", "katana", "ale sie zeni" w nowszej
        formie "ale sie tlucze" (posilek po polnocy, fantazjowac, ciepla kamizelka, ale
        halasuje)
        • procesor Re: Umierające słowa 08.01.04, 10:29
          E tam, katar sie nadal używa. Za to nie używa sie juz - portier własnie w tym
          znaczeniu "portiery przy drzwiach".

          No o ile jeszcze ktos tego używa.. Ja to nazywam prywatnie - kurzołapki..
        • zlewozmywak1 Re: Umierające słowa 08.01.04, 11:30
          Teraz na kotary mówi sie wertikale. hihihihihi
    • alka_xx takie rozmaitosci... 08.01.04, 03:55
      w szkole klęczało sie na grochu i była kaligrafia, no i kałamarz na
      atrament "wbudowany " w ławkę, była obsadka do wymiennych stalówek z
      krzyzykiem, a stalówki były "złote" lub "srebrne"!
      a w starszych klasach używało sie ekierki i kątomierze

      elegantki nosiły " kaprony" i były tez "stopki" , takie mini skarpetki,
      zakładane do sandałów,
      w mieszkaniach stały mebloscianki/ w kazdym taka sama!/
      tanczyło sie twista w takich " baletkach" z gumkami na bokach, one miały
      specjalną nazwe, chyba jakos na " cz"...ale zapomniałam!!;)

      a na taką maszynką do liczenia z korbką mówiło sie " kręciołek"



      • alka_xx no i oczywiscie 08.01.04, 04:16
        pozdrawiam,

        korzystajac z okazji, ze słowo to jeszcze na katafalku nie lezy ;)
        a_xx
      • kwieto Re: takie rozmaitosci... 08.01.04, 07:51
        > a na taką maszynką do liczenia z korbką mówiło sie " kręciołek"

        O o o o, jeszcze maszyne do pisania trzeba dodac :"P
      • olt Re: takie rozmaitosci... 14.01.04, 11:41
        alka_xx napisała:

        > tanczyło sie twista w takich " baletkach" z gumkami na bokach, one miały
        > specjalną nazwe, chyba jakos na " cz"...ale zapomniałam!!;)

        czeszki...? ;)
        • olt takie rozmaitosci obuwnicze i odziezowe lat 80/90 14.01.04, 11:49
          aj, z bucikow - byly jeszcze znienawidzone przeze mnie "juniorki", takie co to niby w nich
          wszystkie dzieciaki mialy biegac po szkole. a nie lubilam, bo po pierwsze oczywiscie obciach miec
          cos takiego, skoro wiekszosc nie miala, a po drugie - straszliwie capily guma, fuj!

          a pozniej jeszcze byly "saszki" bodaj, takie butki z waskimi czubkami.
          po drodze szczytem mody byly dzinsy "piramidy" czy jakos tak i chustki arafatki i kurtki dzinsowe,
          i dzinsy marmurki ;)

          uch, jak sobie cos przypomne jeszcze to dopisze...
    • moc_ca Re: Umierające słowa 08.01.04, 10:00
      A propos szkoły,
      u babci w liceum(gimnazjum się chyba zwało)początek i koniec lekcji oznajmiał
      tercjan.Tercjan miał ręczny dzwonek i donośny głos, służace mu jako narzędzia
      pracy.
    • Gość: Sisi Re: Umierające słowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 12:14
      Dziadek, czasami wzdychając na babcię : "Co to za NIEWIASTA", babcia używała
      słów : balia, kuma (w znaczeniu chrzestna, a nie że "rozumie"), sklepowa.
      Jak się z nią sprzeczałam to koronnym argumentem babci było, że PYPEĆ na
      języku mi wyrośnie, albo hasło - nie podnoś ręki na innych, bo ci ręka
      USCHNIE. A i przysłowie - leje jak z CEBRA. Z czego?
      • soczewica Re: Umierające słowa 08.01.04, 14:44
        Gość portalu: Sisi napisał(a):

        > A i przysłowie - leje jak z CEBRA. Z czego?

        z wiadra :) zastanawiam się właśnie nad mianownikiem, i nie bardzo wiem
        (ceber?), ale zdrobnienie "cebrzyk" jest mi znane.
    • mary_ann Re: a moze zrobimy podwątek o... 08.01.04, 12:30
      ... słowach znmartwychwstałych? Co Ty na to, Ta_?

      Kiedy byłam mała, słowo "gimnazjum" kojarzyło mi się z opowieściami babci albo
      z "Syzyfowymi pracami". dzis 12-latkowie znowu tam maszerują. Do łask róciło
      słowo "kupiec" (jeszcze 10 lat temu nasunęłoby mi na myśl Wokulskiego:-)
      Wrócił przedwojenny przymiotnik "sowiecki",
      a moja córka w pierwszej klasie ma "zeszyt do kaligrafii" (tak stoi
      wydrukowane!) - to do alki_xx

      (a na lekcje wzywa ją ręczny dzwonek, taki przedwojenny właśnie :-)
      • Gość: Maarta Re: a moze zrobimy podwątek o... IP: 5.3.1R* / *.globalintranet.net 08.01.04, 12:51
        Przypomnialam sobie jeszcze babcine " stateczna panienka" - ktore znaczylo
        tyle, co grzeczna, dobrze wychowana, spokojna...
        • mindo Re: a moze zrobimy podwątek o... 08.01.04, 12:57
          saturator – przenośny wózek uliczny podłączony do sieci wodociągowe za pomocą
          węża, najczęściej do piwnicy. Służył przechodniom w dużych miastach do gaszenia
          pragnienia. Można było wypić czystą wodę lub droższa odmiana z sokiem (była
          nawet możliwość wyboru soku). Piło się z kubków wielokrotnego użycia.

          koszula non-iron - biała koszula nie wymagająca prasowania. Ubierało się ją
          zawsze w niedzielę do kościoła.

          postulaty – żądania strajkowców w latach 80-tych, spełnią się dopiero po stu
          latach

          „plac-patrony” - sprzedawane na odpustach malutkie naboje do strzelania z
          pistoletów w kształcie dwóch zlepionych za sobą konfetti z siarką w środku
          • yagnieszka Re: a moze zrobimy podwątek o... 08.01.04, 13:09
            Skromnosc - skarb dziewczecia. Tak mawiala jedna sasiadka. A wspomniana powyzej
            stateczna panienka powinna byla umiec skladac raczki w maldzyk (a moze maldrzyk
            - Bogu Ortografii wybacz!!!) i trzymac buzie w ciup. Na pewno nie nosila
            peniuaru a i bananowy pewnie tez nie, raczej miala perkalowa buzeczke z
            kolnerzykiem "bebe". A dopiero bedac w Kanadzie zobaczylam na wlasne oczy, ze
            mezczyzni wciaz nosza takie same galosze, o jakich w Polsce czytywalam tylko w
            ksiazkach (gumowe paskudztwa nakladane na buty przez elegancikow z biur zeby im
            sie wypastowane buty nie "uszlachcily" gdy bloto i snieg).
            • ziemiomorze Re: a moze zrobimy podwątek o... 08.01.04, 14:16
              Ubrania, tak. Przeciez jest jeszcze 'lizeska' - rodzaj szlafroczka-bluzki,
              ubioru specjalnie wymyslonego po to, aby mozna bylo czytac siedzac w lozku i
              nie marznac.
              Niemozliwe, zupelnie nie do pojecia, ta finezja i subtelnosc przeszlosci - ja,
              kiedy marzne w lozku podczas czytania, to zakladam sweter.

              No i 'tiurniura' (wiklinowa albo poduszkowa konstrukcja, wypychajaca siedzenie -
              urocze), 'tren' - bo dzis tren to tylko do slubu, a i to nie zawsze, 'dzety' -
              takie swiecace ozdoby, doczepiane do ubrania, 'gipiura' - wypukla duza koronka
              do obszywania (chyba?), 'mufka' - bo nikt nie nosi, a szkoda, bo nie gubi sie
              tak latwo jak rekawiczki. A na usztywnienia w stanikach nikt juz nie
              mowi 'fiszbiny', tylko 'te druty, ktore wylaza przy praniu i blokuja pralke'.

              I jeszcze suszka do atramentu i haczyk do guzikow przy butach.
              I ciekawe, czemu 'feministka' zastapila jakze wdzieczna 'emancypantke'.

              Ach, i jeszcze 'ekscytowac' w znaczeniu draznic (mmm, jakie to dwuznaczne):
              'panna sie krecisz tak, jakby cie kto szydlem w slabizne ekscytowal!'

              Co to 'slabizna' to sobie dospiewajcie sami,
              zetta


              • soczewica Re: a moze zrobimy podwątek o... 08.01.04, 14:51
                ziemiomorze napisała:

                > Ach, i jeszcze 'ekscytowac' w znaczeniu draznic (mmm, jakie to dwuznaczne):
                > 'panna sie krecisz tak, jakby cie kto szydlem w slabizne ekscytowal!'

                buehehehehehe :D
                mam wrażenie że to z jakiejś powieści. oświeć mnie z jakiej buagam!
                • ziemiomorze Re: a moze zrobimy podwątek o... 08.01.04, 16:17
                  soczewica napisała:

                  > mam wrażenie że to z jakiejś powieści. oświeć mnie z jakiej buagam!

                  o ile mnie pamiec nie myli, to byla powiesc dla dorastajacych
                  panienek 'malgosia kontra malgosia' - ale moge sie mylic.

                  Masz fajnego nicka,
                  zetta
                  • soczewica Re: a moze zrobimy podwątek o... 10.01.04, 15:00
                    ziemiomorze napisała:

                    > soczewica napisała:
                    >
                    > > mam wrażenie że to z jakiejś powieści. oświeć mnie z jakiej buagam!
                    >
                    > o ile mnie pamiec nie myli, to byla powiesc dla dorastajacych
                    > panienek 'malgosia kontra malgosia' - ale moge sie mylic.

                    istnieje taka możliwość :) - to nawet cąłkiem prawdopodobne :)

                    > Masz fajnego nicka,
                    dziękóję ;D
              • yagnieszka Re: a moze zrobimy podwątek o... 08.01.04, 15:46
                Jak lizeska, to jeszcze i bonzurka (bonjourka?) dla panow. Koniecznie musiala
                byc atlasowa, prawda? Zeby sie pan nie musial ambarasowac przy pani z samego
                rana.
                Mufke mam i nosze - bardzo przydatna. Polecam.
                Ale z zimowych okryc to jeszcze koniecznie pelisa. Panie pamietaja?
                No i zimowe botki.
                I jeszcze mi sie cos przypomnialo - na poczatku lat 70tych modne byly takie
                paskudne, plastikowe wciagane jak skarpetka kozaczki (biale, czarne albo
                czerwone - ochyda). Rosjanki przyjezdzajace czasem na Bazar pytaly
                o "obciaszki" - do dzis uwielbiam te nazwe. Warto pamietac, ze trzeba bylo byc
                nie byle jaka Rosjanka zeby moc przyjechac na zakupy do Warszawy tych 30 lat
                temu.
                • ziemiomorze Re: a moze zrobimy podwątek o... 08.01.04, 16:20
                  yagnieszka napisała:

                  > Jak lizeska, to jeszcze i bonzurka (bonjourka?) dla panow. Koniecznie musiala
                  > byc atlasowa, prawda? Zeby sie pan nie musial ambarasowac przy pani z samego
                  > rana.

                  Bonzurke mial moj dziadek, ale wspolczesna - z jakiejs dzianiny chyba.

                  [buty]
                  'obciaszki'? swietne!
                  Buty to budza wyobraznie :-) Nowe slowo na takie szerokie jak kacze lapy
                  sandaly turystyczne z czesciowo korkowa podeszwa to 'jezuski' - ciekawe
                  swiadectwo zmian, co?

                  zetta
              • otryt Re: a moze zrobimy podwątek o... 08.01.04, 23:10
                ziemiomorze napisała:

                > I ciekawe, czemu 'feministka' zastapila jakze wdzieczna 'emancypantke'.


                Bo to jednak całkiem co innego :-))))

              • olt Re: slabizna... 14.01.04, 12:04
                ziemiomorze napisała:

                > Co to 'slabizna' to sobie dospiewajcie sami,

                hmm, sempiterna...? ;)
          • ta Re: a moze zrobimy podwątek o... 08.01.04, 19:13
            mindo napisał:

            > „plac-patrony” - sprzedawane na odpustach malutkie naboje do strze
            > lania z pistoletów w kształcie dwóch zlepionych za sobą konfetti z siarką w
            >środku

            To były "kapiszony" !
            Super się strzelało :)))
            Ta_
            • marusia_ogoniok Re: a moze zrobimy podwątek o... 08.01.04, 19:45
              W polskim Wilnie z całą pewnością dziecko m. miało dundę... nie mam pewności
              czy dorosła dunda to już był ch... czy dalej mogła być dunda. Wyrażenie było
              niewstydliwe....
              • ta dunder , dunda 09.01.04, 21:20
                marusia_ogoniok napisała:

                > W polskim Wilnie z całą pewnością dziecko m. miało dundę... nie mam pewności
                > czy dorosła dunda to już był ch... czy dalej mogła być dunda. Wyrażenie było
                > niewstydliwe....

                Podejrzenie powzięłam, że powiedzenie "niech to dunder świśnie" jest złagodzoną
                formą pierwowzoru " niech to dundę świśnie"!. Niech ;)!

                Ta_
                • ta Re: dunder , dunda 09.01.04, 21:22
                  A może było: "niechże dundą świśnie" :)

                  Ta_
        • ta Re: a moze zrobimy podwątek o... 08.01.04, 19:27
          Gość portalu: Maarta napisał(a):

          > Przypomnialam sobie jeszcze babcine " stateczna panienka" - ktore znaczylo
          > tyle, co grzeczna, dobrze wychowana, spokojna...

          Były "panienki" i "młodzież"="kawalerowie"
      • ta Re: a moze zrobimy podwątek o... 08.01.04, 19:19
        mary_ann napisała:

        > ... słowach znmartwychwstałych? Co Ty na to, Ta_?

        Bardzo się cieszę, róbmy !

        Sporo radości sprawiliście mi wpisując się tutaj.
        Chciałam, abyśmy przy grzebaniu w słowach zanurzyli się we wspomnieniach
        kojących i miłych, bo związanych z Dziadkami, dzieciństwem i ciepłymi klimatami.
        Chyba się udało :)) Ciepełko czuję przez monitor :)

        Ta_
      • otryt sowiecki 12.01.04, 10:47
        mary_ann napisała:

        > Wrócił przedwojenny przymiotnik "sowiecki",

        Mało ludzi go używa.
        Zastanawiam się, czy ma konotację pejoratywną, czy raczej neutralną?

        Słyszałem niedawno jak o żołnierzach rosyjskich lub sowieckich mówi się w
        języku polskim "sołdaci".






        • mary_ann Re: sowiecki 13.01.04, 23:51
          otryt napisał:

          > mary_ann napisała:
          >
          > > Wrócił przedwojenny przymiotnik "sowiecki",
          >
          > Mało ludzi go używa.


          To prawda, uzywają go gł. historycy i czasem dziennikarze. Ciekawe jest
          natomiast to, że istniał jako jedyny chyba przed wojną na okreslenie tego, co
          za wschodnia rubiezą, potem zas wyparty został przez forme "radziecki".
          Uzywany był natomiast nadal przez polską emigrację - pamiętam, że nigdy
          inaczej niz "Związek Sowiecki", "Sowieci" nie wyrażał się mój mieszkajacy w
          Kanadzie wuj.


          > Zastanawiam się, czy ma konotację pejoratywną, czy raczej neutralną?

          Ciekawe pytanie. W czasach dominacji "radzieckości" miał dla mnie zdecydowanie
          wydźwięk pejoratywny, ale też trzeba wziąć poprawkę na to, że osoby go
          używające na pewno życzliwie do jego treści nastawione nie były:-), więc
          pewnie odbieralam to "en bloc".
          Teraz zaś forma ta wystepuje też tylko na tzw. prawicy.


          > Słyszałem niedawno jak o żołnierzach rosyjskich lub sowieckich mówi się w
          > języku polskim "sołdaci".

          Owszem, ale to słowo wywołuje juz jednoznacznie negatywne skojarzenia - z
          nieokrzesanym, brudnym, dzikim żołdakiem.
          >
          >
          >
          >
          >
    • kwieto Jeszcze dwa 08.01.04, 19:34
      Omacznica - moj brat jak byl maly, to polknal (muche) Omacznice i pozniej z tego wlasnie powodu
      byl wiecznie glodny. Tak przynajmniej babcia tlumaczyla.

      Wibramy - w odniesieniu do butow turystycznych.
    • marusia_ogoniok Re: Umierające słowa 08.01.04, 19:49
      Przepraszam, że mi się gdzieś w środku wkleiło a nie po Komandosie, hej przy
      okazji:) nie cierpię gdy ktoś wkleja w środku...........
      • komandos57 Re: Umierające słowa. 08.01.04, 19:56
        Sadze ze slowa juz wymarly.Zostala tylko filozofia.Czyc nie mam racji?Tez
        hej,Marusia
        • malvvina Re: Umierające słowa. 08.01.04, 23:14
          filozofia to zabawa slowami (pojeciami)
    • Gość: Sisi Re: Umierające słowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 23:57
      Kabaret starszych panów - to cała kopalnia umierających już niestety słów, jak
      i jeszcze bardziej niestety, umierająca kultura - misterna, pełna taktu,
      liryzmu i poczucia humoru. Dzisiaj widziałam fragment - piosenka w wykonaniu
      I. Kwiatkowskiej - "SZUJA", kto dziś jeszcze tak wdzięcznie nazywa
      nieuczciwych kochanków?
      • ziemiomorze Re: Umierające słowa - wulgaryzmy z myszami 11.01.04, 03:01
        Gość portalu: Sisi napisał(a):
        > I. Kwiatkowskiej - "SZUJA", kto dziś jeszcze tak wdzięcznie nazywa
        > nieuczciwych kochanków?

        ja nazywam.
        kobiety kiedys uzywaly w intencji obrazliwych w stosunku do innych
        kobiet: 'osa', 'fladra' i 'wydra' (osa bywa grozna i nieprzyjemna, fladra ma
        szpetna twarz, ale co komu zawinila wydra - mile, inteligentne stworzonko? moze
        to o te wasy chodzilo).
        W tlumaczeniach angielskich powiesci dla dzieci - np Edith Nesbit, dzieci
        przezywaly sie 'mala swinka' albo 'glupia gaska' - boze, jakie to byly niewinne
        czasy.

        Och, i 'huncwot' jeszcze - tak chyba ciotunia mowila do Tomka Sawyera?

        zetta
        • kwieto Re: Umierające słowa - wulgaryzmy z myszami 11.01.04, 15:01
          Wisus...
          I Baciar :"P
          • ziemiomorze Re: Umierające słowa - wulgaryzmy z myszami 12.01.04, 14:20
            kwieto napisał:

            > Wisus...
            > I Baciar :"P

            I ladaco!

            z.
            • ta Gałgan 12.01.04, 20:18
              ziemiomorze napisała:

              > kwieto napisał:
              >
              > > Wisus...
              > > I Baciar :"P
              >
              > I ladaco!
              > z.

              "Huncwot" ! Tak? Ależ mi się dziwnie na to słowo patrzy :)
              Ta_
              • ta Re: Gałgan 12.01.04, 20:18
                Szaławiła !
                • Gość: Sisi Re: Gałgan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.04, 00:49
                  ta napisała:

                  > Szaławiła !

                  I jakże piękne : oczajdusza.
                  Dawno temu miałam kota, który nazywał się Gagatek.
                  Czasami też słyszałam : ty, ananasie!
    • cossa Re: Umierające słowa 09.01.04, 01:13
      dzieci w szkolach chyba juz sie nie ucza
      na chemii o siarczYnach, azotYnach itp

      inna nomenklatura wskoczyla
      (o ile sie nie myle)

      pozdr.cossa
      • procesor Re: Umierające słowa 09.01.04, 10:46
        cossa napisała:
        > dzieci w szkolach chyba juz sie nie ucza
        > na chemii o siarczYnach, azotYnach itp
        > inna nomenklatura wskoczyla
        > (o ile sie nie myle)

        Tu Alfika chyba potzrebna?
        Mnie uczono że są i siarczany i siarczYny, azotany i azotYny.. ale dawno to
        było.
        • Gość: ryb Re: Umierające słowa IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.04, 21:14
          Mnie zawsze ostrzegali ze vino marki vino jest na siarce robione i nie wolno
          tego pic. Dlatego pije chivaska :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka