ballest
17.11.07, 15:40
Od sikania winda staje. Bo ma czujnik
Ziemowit Nowak, Kielce
2007-11-17, ostatnia aktualizacja 2007-11-17 09:14
To dzięki prototypowemu urządzeniu zamontowanemu w jednym z
kieleckich wieżowców.
- Ja tu mieszkam od 70. roku. Panie, co tu się ostatnio działo!
Pijaczki, menele, w windzie sikały, a na klatce to jeszcze gorzej
robiły. Teraz to się skończy! - cieszy się pan Edward, który wchodzi
do zmodernizowanej windy przy ul. Włoszka 3 na osiedlu Kieleckiej
Spółdzielni Mieszkaniowej. Nad drzwiami mała nalepka: "Załatwianie
potrzeb fizjologicznych w windzie grozi jej zatrzymaniem".
Urządzenie zamontowano na początku listopada, a już 13 listopada
przeszło chrzest bojowy. - Po godz. 13 szedłem akurat koło tego
bloku, kiedy usłyszałem dzwonek alarmu - opowiada Andrzej Stefaniuk,
kierownik administracji sąsiedniego osiedla, też należącego też
spółdzielni. - Doszedłem do drzwi, a tam głośne stukanie z
kabiny. "Wypuśćcie mnie! Natychmiast", wołał jakiś młody chłopak.
Załatwiał się w windzie, nawet widziałem ślady koło drzwi. On jednak
zaprzeczał - mówi Stefaniuk.
- To jest nasz prototyp - mówi Bogusław Telerak, technik
krakowskiego Przedsiębiorstwa Robót Dźwigowych "Krakdźwig", oddział
w Kielcach. - Z administracją KSM zastanawialiśmy się, co z tym
robić. Kamery wandale zaraz niszczą. Czujnik cieczy jest
skuteczniejszy - dodaje Telerak. Uspokaja, że alarm nie zadziała,
gdy ktoś wyleje w windzie mleko czy wejdzie w zaśnieżonych butach.
Maleńki czujnik jest ukryty w ścianie szybu windowego.
Czy to nie jest niebezpieczne dla osoby zamkniętej w windzie? -
Niebezpieczne? A zardzewiałe drzwi, zalana instalacja to nie jest
niebezpieczna? - mówi Stefaniuk.
Kielecka straż miejska kilka razy w miesiącu karze 50-złotowymi
mandatami osoby "załatwiające czynności fizjologiczne w miejscach
publicznych"
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,4681232.html