prosze o radę

IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 09.01.04, 14:40
Podoba mi sie mezczyzna. Swietny facet dlatego od lat jestemy przyjaciolmi.
Jedyna rzeczą jak mnie wewnetrznie blokuje by zaangazowac sie w zwiazek jest
to ze mamy wspolnego przodka, prababcie. Nasze mamy to siostry cioteczne. Czy
taki stopien pokrewienstwa stoi na przeszkodzie by sie pobrac.?
Jak podchodzi do tego polskie prawo i jakie mogło by miec to konsekwencje
(zdrowie) dla ewentualnie poczętych dzieci?
Kieruję sie zdrowym rozsądkiem, a nie emocjami - proszę o radę osoby
zorientowane w takich tematach. Za głupie wpisy z góry dziękuję.


    • fan_gazety Re: prosze o radę 09.01.04, 18:04
      Niestety nie znam prawa dotyczącego okoliczności uniemożliwiających zawarcie
      związku małżeńskiego - troche poszukałem w necie, bo zaciekawiło mnie to, ale
      znalazłem tylko "namiary" miejsca, w którym są te przepisy zawarte - (art. 9
      kro, art. 54prawa o asc). Jest to na stronie
      www.racjonalista.pl/pdf.php/s,3034.
      Co do zagrożeń zdrowia - chyba najlepiej zapytać jakiegoś lekarza
      zorientowanego dobrze w genetyce człowieka. Wszystkiego najlepszego!!
    • Gość: ryb Re: prosze o radę IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.04, 21:12
      Jak tylko jeden przodek, to nie jest jeszcze tak zle. Ale badania krwi sa
      zalecane, tak na wszelki wypadek...

    • joanna_1 Re: prosze o radę 09.01.04, 21:31
      Jesteś w 1/8 prababcią ;)
      Jesli prababcia lub pradziadek mieli ukrytą (recesywną) chorobę genetyczną, to
      może ona się ujawnić u Waszych ewentualnych dzieci. Mogą się spotkać dwa allele
      recesywne "chorego" genu. Babcia nawet nie musiała chorować, ani nawet jej
      rodzice, wystarczy tylko obecnośc takiego genu.
    • Gość: Oleńka głupi wpis - bardzo prosze ;))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 21:34
      Gdybyś była Muzułmanką, moglibyście mieć nawet wspólna babcię ;)
    • otryt Re: prosze o radę 09.01.04, 23:47
      W Polsce prawo dopuszcza małżeństwo pomiędzy kuzynami, tzn. wspólna babcia i
      dziadek. Kochałem się kiedyś w kuzynce, więc wiem.
    • jmx a ja z zupełnie innej beczki 10.01.04, 02:37

      W kwestii małżeństw Otryt ma rację, ale mnie zainteresowało co innego - Twoje
      deklaracje zdroworozsądkowego podejścia do związku z tym mężczyzną.
      Bo - jeśli do tej pory nie jesteście zaangażowani uczuciowo (a znajomość trwa
      parę lat) to ja nie sądzę, żeby coś się w tej kwestii zmieniło i nagle
      wybuchła między wami gorąca miłość. Jeśli chcesz wyjść za niego bo jest, jak
      to się potocznie mówi, "świetnym materiałem na męża" bez zaangażowania
      uczuciowego to raczej nie wróży to dobrze trwałości waszemu małżeństwu.
      • Gość: proszę o radę Re: a ja z zupełnie innej beczki IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 19.01.04, 18:49
        Dziękuję za rady. Kiedy feromony wirują cięzko samemu logicznie opanowac
        sytuacje. Sama z siebie się śmieję, ze zachowuję jak nastolatka.
        Zawsze stąpałam twardo po ziemi. Rozsądek podpowiadał jak się zachować. Teraz
        tez jakos probuje normalenie zyc. Ale meczę się bardzo (jak na ironie, na
        wlasne zyczenie). Budzę sie w nocy i mysle o nim, rano, w pracy itd. Najmilsze
        chwile to te kiedy jestesmy razem. On na stopie koleżenskiej a ja - sami
        widzicie, nie bardzo bardzo wiem co począć :)

        Co do swoich uczuć jestem pewna. Nie wiem skąd bierze się tylko ta wewnętrza
        blokada. Boję sie wyrazić swoje uczucia co do niego. Co będzie gdy.... Nie
        wiem - strach przed tym, że stracę przyjaciela, narażę się na śmieszność.
        A może zyskam kogos na całe zycie. Narazie obrałam metodę małych kroków.
        Wysyłam sygnały. Może się zorientuje.

        Co do wspolnego badania krwi - uwazam, ze kazdy powiniem to zrobic zanim
        zaplanuje dziecko.

        pozdrawiam
Pełna wersja