Dodaj do ulubionych

Dostałem kosza!

23.10.09, 18:02
Poznałem na pewnych randkach interesującą dziewczynę. Trochę maili, w końcu podała GG, więc rozmawialiśmy kilka razy przez czas liczony w godzinach. Rozmawialiśmy też na Skype wideo (mamy kamerki), było miło. Na koniec rozmowy Skype wymieniliśmy się numerami telefonów i przesyłaliśmy sobie miłe SMSy (na słodkie wstawanie, na miłe popołudnie, tak po kilkanaście dziennie). Postanowiliśmy spotkać się, co też się stało wczoraj. Jakoś na początku nie było nici porozumienia, może oboje byliśmy spięci, ale później się rozkręciłem. Poszliśmy na spacer przez miasto, do mojej ulubionej knajpy, później wróciliśmy, różę kupiłem. Dziewczę było coś podziębione, więc wysłałem troskliwego SMSa z pytaniem o zdrowie i czy dojechała. Na tego SMSa odpisała, na dwa następne (wieczorem wczoraj i dziś rano) już nie. Po południu zobaczyłem, że jest na GG więc do niej napisałem, pytając o zdrowie i sugerując wyjście do kina. W odpowiedzi napisała, że nie jestem w jej typie. Cóż, odpisałem spoko, a następne czynności to wykasowanie numeru jej komórki, numeru i archiwum z GG.
Pozostało pytanie dlaczego i złość, że znowu straciłem kilkadziesiąt zł.
Jakiś miesiąc temu miałem podobną historię. Nie podobało się pannie (innej oczywiście), że zapłaciłem w restauracji, że drzwi w samochodzie otworzyłem, itd.
Obserwuj wątek
    • de_witch Ojoj, jakaż to tragedia Dyziu! 23.10.09, 18:22
      No jak można było ci dać tego kosza?! Wiesz facet jesteś smieszny.:-
      ))) I nie rób z siebie małego, bezradnego Dyzia, widać był powód, że
      dostałeś tego kosza. Może pani dorównuje inteligencją kurce, niosce,
      dochodząc do pikantnego wniosku, że z tym kogucikiem dobrych jaj nie
      będzie?
      Kto ją tam wie?
      Ciesz się za to,że nie był to sms od lekarza, typu: "Rak, ostatnia
      faza, rokowania- słabe, tydzień życia."
    • kol.3 Re: Dostałem kosza! 23.10.09, 18:50
      "Dziewczę było coś podziębione, więc wysłałem troskliwego SMSa z
      pytaniem o zdrowie i czy dojechała".

      Ten cytat z Twojego posta zrozumiałam tak, że nie odprowadziłeś pani po
      spotkaniu. Grzech śmiertelny i kosz się należy.
      Choć piszesz, że w samochodzie drzwi otworzyłeś? Zmyślasz?
      • kol.3 Re: Dostałem kosza! 23.10.09, 18:52
        Pardon, doczytałam, że drzwi otwierałeś innej pannie.
      • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 00:01
        Odprowadziłem, w czółko pocałowałem, starałem się być troskliwym, chociaż niełatwo mi to przychodzi ;-)
        • nangaparbat3 Re: Dostałem kosza! 30.10.09, 21:38
          gad.forumowy napisał:

          > starałem się być troskliwym, chociaż nieła
          > two mi to przychodzi ;-)
          >

          Polapala się, ze udajesz.
    • zorz_ponimirski Re: Dostałem kosza! 23.10.09, 19:16
      stawiam na to, ze juz podczas randki glosno zastanawiales sie, czy
      kilkadziesiat zl pojdzie sie jepac
    • 8magdalena8 Re: Dostałem kosza! 23.10.09, 20:22
      nastepnym razem postaraj sie spozytkowac pieniadze lepiej, zaplac i
      wez co chcesz, nie oklamuj siebie, wiec ona jest, potem ona jednak
      nie chce, wiec ty ja usuwasz, placzesz za zainwestowales, czy ty w
      ogole jestes facetem?, inwestycja zawsze moze sie nie udac. mialam
      przyjemnosc pare miesiecy wstecz przyjrzec sie tak blizej idiocie.
      jechalam autobusem no i on sie dosiadl, wiec ja pomyslalam, jesli o
      to chodzi, to na pewno nie, w 100% nie. no ale o czyms tam gadam, po
      czym on chce moj numer telefonu, a ja sie waham no bo po co on mi
      jest w ogole potrzebny, jak juz pisalam na pewno nie, czy on sie
      nadaje do tego zeby w ogole z nim o czymkolwiek porozmawiac, na moja
      intuicje nie, wiec on "daj mi telefon, prosze, juz wysiadam", wiec
      mysle sobie a zaryzykuje, 10 minut idiocie na wszelki wypadek
      poswiece, gdyby sie okazalo ze sie np pomylilam. dodam jeszcze juz
      dokladnie nie pamietam, ale chyba powiedzialam "to ty mi daj
      telefon" tak zeby go ladnie splawic, milo i grzecznie, na co on
      odpowiedzial "ale ja nie daje", co mnie rozbawilo. doszlo do tego ze
      wymienilismy smsy, kilka i ja juz wtedy wiedzialam ze na pewno nie,
      kompletnie, absolutnie, wiec napisalam mu ze "nie", po czym on cos
      tam odpisal, ze ja jestem nie tak, na co juz nie odpisywalam, no
      bopo co, a potem minelam go na miescie i w ogole sie nie odezwal,
      ale ja jestem przyzwyczajona do idiotow, po prostu taki przecinek w
      zdaniu, nic nie znaczacy. wiec kolego pociesze cie, nie jestes sam.
      • 8magdalena8 Re: Dostałem kosza! 23.10.09, 20:26
        zapomnialam dodac, ze jak juz mu dalam ten telefon, to sie tak zle
        poczulam, ze musialam sie zwierzyc, zadzwonic do kogos, boze! co ja
        zrobilam, dalam telefon jakiemus glupkowi skonczonemu,
        • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 00:03
          Na błędach człowiek się uczy ;-)
    • s.p.7 Re: Dostałem kosza! 23.10.09, 20:30
      "złość, że znowu straciłem kilkadziesiąt zł"

      daruj sobie, po co masz tracic jeszcze cenne złotówki?
      mzoe zainwestuj w gumową lale? jest trwalsza i sie nie obraża oraz nigdy nei
      odmawia, w sam raz dla ciebie...
      • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 23.10.09, 23:59
        s.p.7 napisał:
        > mzoe zainwestuj w gumową lale? jest trwalsza i sie nie obraża oraz
        > nigdy nei odmawia, w sam raz dla ciebie...

        Odpada, dmuchać trzeba.
        • annastazy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 00:05
          przesadzasz
          co jak co z tą lalą, ale dmuchac na pewno nie trzeba

          można być nowatorskim i oryginalnym i nie wbijać się w sieć
          przymusów i powinnosci
          • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 00:15
            annastazy napisała:
            > przesadzasz
            > co jak co z tą lalą, ale dmuchac na pewno nie trzeba
            > można być nowatorskim i oryginalnym i nie wbijać się w sieć
            > przymusów i powinnosci

            Gumowa będzie nieapetyczna przy oralu, no i nie stęka tak uroczo jak żywa ;-)
            • annastazy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 00:19
              jeśli ma dobry charakter, to jednak warto się przemóc, nawet pomimo
              nieapetyczności - odgłosy zaś można sobie zapodać z filmu - i to
              wedle wyboru, pełna dowolność
              • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 00:25
                Po jakimś czasie powietrze zejdzie i zostanie flak. Z żywą zupełnie odwrotnie. Zwykle po ślubie z roku na rok kochanego ciałka przybywa ;-)
                • annastazy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 00:56
                  nawet jak nei przybywa, to zmienia się raczej na niekorzyśc z czasem
                  warto więc zainwestować w uczucia, nie w te sprawy

                  (upieram się, że lali jednak dmuchać nei musisz)

                  a jak chodzi o te sprawy, to otwarte pisanie o tym na portalach i w
                  ogłoszeniach więcej daje niz strzelanie w ciemno ;)
    • anbale Re: Dostałem kosza! 23.10.09, 20:40
      właściwie to dziewczyna była zupełnie spoko. Wybadała grunt, stwierdziła "że to
      nie to", cokolwiek to znaczy; no i nie naraża Cie już na żadne wydatki, na
      stratę czasu itp. Myślę, że Twoj żal mogłby być uzasadniony, gdyby zdecydowała
      się wodzić Cię za nos, albo przytrzymać na ławce rezerwowej na wypadek, gdyby
      nic lepszego się nie trafiło a zapowiadał się wyjątkowo nudny wieczór...Tak to
      już jest na tych internetowych randkach, zabawa dla najbardziej gruboskórnych...
      Człowiek wystawia się wiecznie do oceny; i jeśli nie jest miss polonią albo
      Bradem Pittem, to obrywa nieustannie, bo ludzie mając świadomość niewyczerpanych
      zasobów przebierają w innych jak w ulęgałkach. Jeśli Cię to boli, to zrezygnuj z
      tej gry.
    • solaris_38 Re: Dostałem kosza! 23.10.09, 21:49
      dlaczego masz jej za złe że się jej nei spodobałeś
      przecież i Tobie ona mogła się nie spodobać :)

      nasze gusty są czasem dziwaczne

      • zorz_ponimirski Re: Dostałem kosza! 23.10.09, 22:01
        a kogo interesuje dlaczego, wszystkich zainteresuje ze myslal, ze
        bedzie dobrze, a tu znowu zle, dlatego ten watek znajdzie sie na
        froncie wyborczej za chwile, jak mniemam
        • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 00:08
          zorz_ponimirski napisała:
          > a kogo interesuje dlaczego, wszystkich zainteresuje ze myslal, ze
          > bedzie dobrze, a tu znowu zle, dlatego ten watek znajdzie sie na
          > froncie wyborczej za chwile, jak mniemam

          Aż taka popularność przyprawi mnie o rumieńce ;-)
      • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 00:06
        solaris_38 napisała:
        > dlaczego masz jej za złe że się jej nei spodobałeś
        > przecież i Tobie ona mogła się nie spodobać :)

        Mi się podobała. Myślałem, że po początkowej tremie znajomość jednak zaskoczy.
        • solaris_38 Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 18:42
          podobała Ci się ALE MOGŁA Ci się nie spodobać. Co by było gdybyś Ty jej się
          spodobał ale ona Tobie nie . MOGŁO tak być. Przecież to od nas nie zależy a
          kontaktować się możemy i tak tylko z garstkę wybrańców bo nie ma sił i zcasu na
          więcej:)
          Się nie martw
    • annastazy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 00:00
      prawdziwe pytanie powinno brzmieć raczej: dlaczego złość,
      że "straciłeś" kilkadziesiąt zł

      gwarancje, że będzie - miłośc chyba? - to raczej nie na tej planecie
      • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 00:13
        annastazy napisała:
        > prawdziwe pytanie powinno brzmieć raczej: dlaczego złość,
        > że "straciłeś" kilkadziesiąt zł

        Bo kosza dostałem już tyle razy, że jeszcze trochę i sklep z wikliną otworzę ;-)
        • annastazy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 00:18
          o, to dobry pomysł, wiklina chodliwa jest jak cholera

          facet z koszami, przedsiębiorczy :)
          nie jest źle :)
          (chyba, że zebów nie masz, to gorzej)
          • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 00:22
            annastazy napisała:
            > o, to dobry pomysł, wiklina chodliwa jest jak cholera
            > facet z koszami, przedsiębiorczy :)
            > nie jest źle :)
            > (chyba, że zebów nie masz, to gorzej)

            Zrobię sobie sztuczne. A skoro wiklina taka chodliwa, to starczy i na implanty :-)
            • haalszka Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 07:44
              zawsze "dostanie" kosza nas irytuje. Najlepiej gdy stanie sie to od razu a nie
              po ilus tam spotkaniach.

              Ale odwroc sytuacje, gdyby pani nie podeszla tobie co bys zrobil? dalej bys sie
              z nia spotykal? daje glowe ze nie. czy w takiej sytuacji myslisz o ty ze dales
              jej kosza? nie wtedy wiesz ze byles uczciwy i powiedziales nie jestes w moim typie.

              I powiem ci ze postapila naprawde ok, choc to boli, to gratulacje dla tej pani.
              Wiele jest osob zwlaszcza w sieci ktore zwodza a pozniej milkna i zrywaja
              kontakt bez slowa.
              • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 13:19
                haalszka napisała:
                > I powiem ci ze postapila naprawde ok, choc to boli, to gratulacje
                > dla tej pani. Wiele jest osob zwlaszcza w sieci ktore zwodza a
                > pozniej milkna i zrywaja kontakt bez slowa.

                Zgadzam sie z Tobą, że postąpiła szczerze i uczciwie. Ale odwracając sytuację ja bym dał dziewczynie trochę więcej czasu na pokazanie siebie. Pierwsze wrażenie jest zwykle fałszywe.
                • haalszka Re: Dostałem kosza! 25.10.09, 13:43
                  oj nie, nie zgodze sie z toba. bylam w podobnych sytuacjach i potrafilam
                  zkreslic czlowieka po pierwszym spotkaniu. czasami z prozaicznych powodow dla
                  mnie kompletnie nie do zaakceptowania a czasami z powodu duzych brakow
                  emocjonalno-kulturalnych.
                  ale to wszystko subiektywne gdybanie... ja np widzac dlubiacego w nosie faceta
                  nie dala bym mu szansy na naprawe i czekac az pozbecie sie tego dla mnie
                  okropnego nawyku.... przyklad zmyslony:))
                  • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 26.10.09, 06:28
                    haalszka napisała:
                    > ale to wszystko subiektywne gdybanie... ja np widzac dlubiacego w
                    > nosie faceta nie dala bym mu szansy na naprawe i czekac az
                    > pozbecie sie tego dla mnie okropnego nawyku.... przyklad
                    > zmyslony:))

                    No... podstawowe zasady higieny i obycia towarzyskiego są mi jednak znane pomimo małego gadziego rozumku ;-) .
                  • hipnozaur Re: Dostałem kosza! 02.11.09, 00:34
                    ja np widzac dlubiacego w nosie faceta
                    > nie dala bym mu szansy na naprawe i czekac az pozbecie sie tego
                    dla mnie
                    > okropnego nawyku.... przyklad zmyslony:))

                    No wiesz on to robi dla Ciebie.
                    Miał Ciebie w nosie ale się rozmyślił i dłubie zawzięcie by Cię
                    wydłubać z otchłani obojętności.
    • pe.le Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 12:21
      Kluczem do Twojej porazki jest prawdopodobnie Twoje podejscie.

      Jestes nastawiony na efekt, inwestujesz czas i pieniadze i szybko chcesz cos
      osiagnac. Kosz jest dla Ciebie fiaskiem w Twoim prywatnym biznesie, a nie
      sygnalem, ze nie podobasz sie dziewczynie. Uczucia to nie biznes. Kobiety
      wybacza wiele z niedostatkow urody o ile facet ma klase, fantazje, i iskierke w
      oku. Kiedy zapomina przy niej o pieniadzach i plynacym czasie ale cieszy sie z
      przebywania z tak piekna i wartosciowa dziewczyna. Musisz miec albo duzo
      niedostatkow, albo nie masz ich czym zrekompensowac...

      Zmien podejscie.
      • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 13:21
        Nieprawda, nie jestem nastawiony na szybki zwrot inwestycji. Chodzi o to, że dziewczyna nie dała mi szansy na pokazanie klasy, fantazji i iskierki w oku.
        • akacja78 Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 19:27
          a ze mną to się nawet umówić nie chciałeś:(
          • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 24.10.09, 21:40
            akacja78 napisała:
            > a ze mną to się nawet umówić nie chciałeś:(

            Nie przypominam sobie, żebyś mi sugerowała to kiedykolwiek...
            • akacja78 Re: Dostałem kosza! 25.10.09, 16:23
              Bo to było dawno temu, chyba na lata można już liczyć. Przestałeś po prostu
              nagle odpowiadać na maile. No ale pewnie była jakaś przyczyna.
              • anbale Re: Dostałem kosza! 25.10.09, 16:38
                No proszę, gad nawet nie dał Ci szansy prezentacji bezpośredniej ;)
                No właśnie tak to jest na tym matrymonialnym rynku, my odrzucamy, nas odtrącają...
            • bakejfii Re: Dostałem kosza! 29.10.09, 23:04
              Wez sie utop.
    • lifeisaparadox Wszyscy jesteśmy frajerami 25.10.09, 17:50
      Do czasu...

      Jedyna dziewczyna z którą warto się umówić to taka którą znasz w realu, która
      miała okazję podpatrzeć Cię tu i tam, zainteresowało ją to jaki jesteś,
      obiektywnie, bez przypodobywania się.

      Kasę wydaje się na dziwki, znaczy prostytutki, w większości bardzo fajne
      dziewczyny potrafiące pocieszyć zamotanego faceta i wypieścić takim oralem że
      mózg staje dęba.
      Zamiast 2 "randek" na które wydajesz kesz, masz jedną godzinę czasu Absolutnie
      NIEzmarnowanego :-) Rachunek jest bardzo prosty...

      Jak idziesz z laską na spotkanie, to jak z gejem.
      • anbale Re: Wszyscy jesteśmy frajerami 25.10.09, 18:11
        Onegdaj miałam okazję przemieszkać parę miesięcy na pewnej egzotycznej wyspie i
        miałam okazję poczynić obserwację na czym polega sukces tzw. "latynoskich
        kochanków". Ci meżczyzni całym swym zachowaniem, sposobem bycia dają do
        zrozumienia kobiecie, która im wpadła w oko, że o niczym innym nie marzą, jak
        tylko o tym, żeby ona wykorzystała ich na wszelkie możliwe sposoby, są otwarci
        na każdy rodzaj wykorzystania...:)
        Zupełne przeciwieństwo polskiego meżczyzny w zalotach, śmiertelnie przerażonego,
        dygoczącego wiecznie jak zając pod miedzą, że wyjdzie na frajera i nie daj Boże
        kobieta coś mu odbierze, zrani jego bezcenne ego. On nie moze wyjśc na minus,
        każda zainwestowana róża musi zostać wyliczona i wypomniana, ba, on nawet czuje
        się skrzywdzony, jak wyjdzie na zero...No i tak zaliczają porażkę za porażką, i
        coraz bardziej okopują się na swych pozycjach...
        • lifeisaparadox Re: Wszyscy jesteśmy frajerami 25.10.09, 19:55
          A no, chyba że chcesz wydymać laskę, to wtedy po prostu ogień od pierwszej
          chwili i skrzętna dwuznaczna propozycja pójścia do Twojego pokoju. Działa na 80%
          No chyba, że masz już dość tego wszystkiego i jednak szukasz kogoś na stałe.
          • anbale Re: Wszyscy jesteśmy frajerami 25.10.09, 20:00
            No jak sie szuka kogoś na stałe, to trzeba się zdygać, spiąć, uprzedzić, węża do
            kieszeni wsadzić i ani na chwile nnie zapominać o swej dumie, masz racje, to jak
            widać działa...
            • lifeisaparadox Re: Wszyscy jesteśmy frajerami 25.10.09, 20:31
              Wielu ludzi zachodzi w głowę i szuka jakiejś recepty na znalezienie połówki,
              powstaje dużo podręczników, porad. Nie czarujmy się, jest to jeden z najbardziej
              chwytliwych tematów i najczęstszy temat przemyśleń u ludzi. Nie ma recepty
              idealnej, ale zmiana podejścia gdy coś nie wychodzi jest dobrą opcją.
          • anbale A poza tym... 25.10.09, 20:12
            Skąd w tych waszych głowach wiecznie ten upiorny podział na laski-dziwki i
            laski- święte dziewice ??
            Dlaczego nigdy nie przyjdzie żadnemu do głowy, że jakaś niepozornie wyglądająca
            panna o buzi jak słoneczko ma ochotę zedrzeć z was ubranie i zastosować lubieżny
            seks, a po setnym esemesiku z uśmieszkami i tekstem "jak minał dzień i czy dalej
            masz kaszelek" dostaje mdłości i postanawia sobie odpuścić??
            To bardzo błędne założenie, które wielu facetów gubi:) Po prostu nie potrafią
            wykorzystać ukrytego potencjału :)
            • lifeisaparadox Re: A poza tym... 25.10.09, 20:49
              Kto pozbawia dziwki osobowości i charakteru ten gnida.
              No a święte dziewice to takie przyczajone ukryte aktorki porno czasem... często :P
              Nic więcej nie mówię...
              • anbale Re: A poza tym... 25.10.09, 21:24
                Taaa...jasne, od razu ukryta aktorka porno, nie ma jak szuflada...
                A może zwykła kobieta lubiąca seks z meżczyzną, który ją kręci i który nie
                zdążył zahibernować jej libido pluszowymi misiami i spacerami w deszczu ?
                • lifeisaparadox Re: A poza tym... 25.10.09, 22:39
                  Czyli mówisz brać za łeb i robić tak jak na animal planet?
                  • anbale Re: A poza tym... 25.10.09, 22:55
                    lifeisaparadox napisał:

                    > Czyli mówisz brać za łeb i robić tak jak na animal planet?

                    Tak, jasno to wynika z moich postów
                    • lifeisaparadox Re: A poza tym... 26.10.09, 18:52
                      anbale napisała:

                      > lifeisaparadox napisał:
                      >
                      > > Czyli mówisz brać za łeb i robić tak jak na animal planet?
                      >
                      > Tak, jasno to wynika z moich postów

                      No ale jeśli Ty tak lubisz, czy to oznacza że wszystkie dziewczyny tak lubią?

                      A poza tym to skąd jesteś? :)
                      • gad.forumowy Re: A poza tym... 26.10.09, 18:56
                        lifeisaparadox napisał:
                        > A poza tym to skąd jesteś? :)

                        Czyżby mój wątek miałby stać się zaczątkiem jakiejś forumowej miłostki?
                        • lifeisaparadox Re: A poza tym... 29.10.09, 16:54
                          gad.forumowy napisał:

                          > lifeisaparadox napisał:
                          > > A poza tym to skąd jesteś? :)
                          >
                          > Czyżby mój wątek miałby stać się zaczątkiem jakiejś forumowej miłostki?
                          >

                          Jednak nie, czekam a tu nic. Widzisz, konkretnego faceta szukają tylko zahukane
                          myszki forumowe które nie potrafią same wyjść z inicjatywą a tylko oczekują tego
                          od faceta.
                          Wyciągnij z tego swoje wnioski, może da Ci to jakiś wgląd.
                          • anbale Re: A poza tym... 29.10.09, 20:43
                            A niby dlaczego mam opowiadać na żądanie, skąd jestem a poza tym skąd założenie,
                            że powinnam "wychodzić z inicjatywą", na dodatek do kogoś dość średnio miłego?
                            Akurat mam ciekawsze rzeczy do roboty :)
                            • lifeisaparadox Re: A poza tym... 29.10.09, 20:56
                              To nie żadne żądanie, tylko zapytanie.
                              Nie wykręcaj się ciekawszymi rzeczami do roboty, bo tak naprawdę to kręci Cię
                              to, że ktoś na bezczela chce Cię sprowokować.
                              • anbale Re: A poza tym... 30.10.09, 13:44
                                Nie, nie kręci mnie...
                                Chciałam tylko zasugerować, że na jeden problem mozna miec rozne
                                punkty widzenia i rozne podejscia...I różne wyniki.
                                Taki w sumie banał.
                                • lifeisaparadox Re: A poza tym... 30.10.09, 21:04
                                  Skoro tak rozmydlasz temat, a właściwie to pewnie jesteśmy z dwuch różnych
                                  krańców znanego nam świata i napewno masz wokół siebie konkretnych facetów.
                                  Tylko brakuje Ci tego jednego, właściwego człowieka oraz impulsu, głębszego
                                  połączenia które sprawi że zaczniesz przekonywać się do kogoś tak naprawdę, a on
                                  do Ciebie...

                                  Potraktujmy to jako tylko przykład dla młodego o co chodzi...
                                  • anbale Re: A poza tym... 30.10.09, 21:36
                                    Wybacz, ale nie rozumiem, na jakichże to przesłankach opierasz tak daleko idące
                                    wnioski ? :)
                                    Serio, zaintrygowało mnie to. Może nawet zakręciło... ;)
                                    • lifeisaparadox Re: A poza tym... 02.11.09, 05:43
                                      Wiele osób łączy się w pary żeby po prostu mieć kogoś, może nawet mówią o
                                      miłości ale tak naprawdę czują w środku że to jest nad wyrost i jedynie obrazuje
                                      ich wewnętrzne poczucie właściwego kierunku, ale nie daje im tego czegoś
                                      prawdziwego, tego czegoś, co sprawia że zaczynasz czuć tą niesamowitą więź
                                      dzięki której możesz mieć autentyczną pewność że to nie zgaśnie. Więc szukają
                                      kogoś odważnego i konkretnego kto nie boi się wejść w coś całym sobą, powiedzieć
                                      tego wprost, nie trzyma dystansu w strachu przed zranieniem ani pozorów i
                                      niedomówień mających mu zapewnić jakąś drogę ucieczki. Kogoś, kto nie boi się
                                      zburzyć tych barier.
                                      No ale, przecież takich facetów nie ma :)
                                      • anbale Re: A poza tym... 02.11.09, 14:12
                                        Owszem, masz racje, ale piszesz już o związkach zaawansowanych, gdy
                                        sprawy się już komplikują i nic nie jest takie, jak sie wydawało na
                                        początku...
                                        A ja sobie pisałam o etapie podrywu, bo różni chłopcy opisują tu
                                        swoje monotonne porażki na tym polu, a jak się tak w to wczyta- to
                                        najczęściej podchodzą do kobiety jak do krzyżówki elektrycznego jeża
                                        z Maryją zawsze dziewicą...Kobieta w takiej atmosferze też się czuje
                                        spięta, nie wychodzi naprzeciw swym pragnieniom, nie chce wyjść na
                                        laske-dziwke, bo wiadomo, że szuflady w męskiej głowie są tylko
                                        dwie...Podryw to gra instyktów, mężczyzn urzeka tzw. kobiecość, a
                                        kobiety męskość, kojarzona (fakt, być może niestety) głównie z
                                        ekspansją- więć jeśli vis a vis siedzi czujny i przestraszony
                                        człowieczek- w kobiecie powoli wszystko umiera...Myślę, że odczuwasz
                                        podobny dyskomfort, obcując z kobietą zachowującą się jak facet...
                                        A to, co się wydarzyć może dalej- to chyba całkiem inny temat, tak
                                        myślę.
                                        • lifeisaparadox Re: A poza tym... 02.11.09, 19:15
                                          Ja tam jednak lubię cięte i pyskate dziewczyny a do tego bystre i pikantne. Nic
                                          bardziej nie rozwala klimatu jak maślane rozmarzone cielęce spojrzenie wlepione
                                          w Ciebie jak w złotego bożka. Do tego jeszcze jak przeprasza za coś, co
                                          ewentualnie mogło by Ci się nie spodobać. Taka uległość totalna. Niektóre
                                          dziewczyny uważają że jak zrobią wszystko żeby facetowi było dobrze, to zyskają
                                          jego przychylność i uczucia. Pewnie wielu facetów też tak uważa, że jak będą
                                          wchodzić w tyłek dziewczynie to ją zdobędą. Nie jest to do końca takie błędne,
                                          szacunek w tym jest i dobre intencje, jednak przypomina to podejście dziecka
                                          które nie podejmuje inicjatywy tylko wprasza się w łaski. Albo uległego kota
                                          który łasi się do nóg. No pluszowa zabawka.
                                          Każdy potrzebuje odrobiny mądrości ze strony drugiej połówki i sensowności.
                                          • anbale Re: A poza tym... 02.11.09, 21:11
                                            Widzisz, bycie "bystrą i pikantną" jest też pewnego rodzaju sposobem wproszenia
                                            się w łaski, specyficznym "łaszeniem" się :) Czasem mozna niespodziewanie
                                            odkryć, że ten/ta który wydawał się taki twardy i niezłomny, jest giętki jak
                                            plastelina i w dłuższej pespektywie powtarzalny i niezajmujący, a ktoś na oko
                                            niepozorny, skromny i przepraszający za spóżnienie okazuje się mieć sztywny kark
                                            i charakter, na dodatek z każdym dniem coraz bardziej zaskakujący, zaczyna
                                            przerastać oczekiwania...Ludzie są ogromnie niejednoznaczni, mnie się to akurat
                                            bardzo podoba,- ale zdaje sobie sprawe, że ludzkość nie daje sobie nawzajem zbyt
                                            wielu szans, ludzie oceniają się szybko i powierzchownie...może z braku czasu,
                                            może jest w tym jakaś głębsza celowość- w każdym razie każdy z nas ma do
                                            dyspozcyji to jedno, pierwsze uderzenie; jeśli będzie niecelne- wypada się z
                                            gry...
                                            • lifeisaparadox Re: A poza tym... 03.11.09, 05:30
                                              Podobno facet to musi być i twardy i miękki jednocześnie, tak że nie jest to
                                              wszystko takie proste i do końca wyjaśnione. Może rywalizujący z silniejszymi i
                                              szanujący/pomagający słabszym. Coś w tym stylu.

                                              Co to jest pierwsze uderzenie? Mówisz o tym wejściu sprawiającym że w oczach
                                              drugiej osoby zostajesz w momencie postrzeżona jako ktoś kto się podkłada i
                                              oczekuje oceny? :)

                                              Nie ma żadnej gry. Teraz to Ty robisz filozofię elektronicznego jeża.
                                              • anbale Re: A poza tym... 03.11.09, 20:33
                                                Pierwsze uderzenie- pierwsze wrażenie, które ma rzesze swoich fanatycznych
                                                wyznawców. Dla wielu jesteś tym kimś, kim przypadkowo byłeś przez parę
                                                pierwszych minut znajomości i trzeba stawać na głowie, żeby to
                                                odkręcić...Owszem, uwazam, ze do pewnego momentu ludzie grają; ale grać się nie
                                                da długo...Na przykład można odgrywać twardego i miękkiego jednocześnie:)
                                                I naprawdę nie mam pojęcia jaki facet "powinien być". Najlepiej żeby był sobą,
                                                zawsze w końcu trafi na jakąś swoją "niszę" i jakaż to przyjemność być
                                                akceptowanym za to, jakim się naprawdę jest, a nie za to, jakim się powinno być...
                                                • lifeisaparadox Re: A poza tym... 03.11.09, 21:48
                                                  To ja Ci powiem, że dalej robisz elektronicznego jeża. Nie ma żadnego pierwszego
                                                  jeżo-wrażenia które można by odkręcić lub trzeba by odkręcać. Największym błędem
                                                  jest wyskakiwać z odkręcaniem czegoś, co wcale nie zostało zakręcone. To Twoja
                                                  filozofia i sposób na relacje damsko-męskie, każdy ją ma do pewnego stopnia,
                                                  tacy zupełnie jej pozbawieni są najfajniejsi. Wtedy jest to prawdziwe bycie
                                                  sobą, konkret.
        • hipnozaur Re: Wszyscy jesteśmy frajerami 02.11.09, 00:31
          He, he dobre...dobre.
          Trafne.
          Czy trzeba miec coś z desperata, który swoim zachowaniem balansuje
          na krawędzi przepaści z nadzieją, że to właśnie TA uratuje GO od
          lotu w przepaść. Nie ze strachem w oczach, ale z entuzjazmem
          latynoskiego kochanka.
    • dyn-ex Re: Dostałem kosza! 25.10.09, 18:08
      gad.forumowy napisał:

      Rozmawial
      > iśmy też na Skype wideo (mamy kamerki), było miło. Na koniec
      rozmowy Skype wymi
      > eniliśmy się numerami telefonów i przesyłaliśmy sobie miłe SMSy
      (na słodkie wst
      > awanie
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      co znaczy bylo milo? targales sie za precelka? a ona masowala sobie
      kalafior?
      • lonely.stoner Re: Dostałem kosza! 25.10.09, 23:40
        hmm, mozliwe ze w kontakcie na zywo po prsostu cos jej sie nie spodobalo. Czesto
        tak jest jak sie kogos poznaje przez ner, nawet zdjecia sie oglada, a potem bach
        - spotykacie sie - i nie to, jakies fermony nie te, moze miales jakis
        nieodpowiadajacy jej zapach? brzydkeigo paznokcia?? jakos sie poruszasz i jej to
        nieopodwiada?? milion przyczyn moze byc. Moja kolezanka zerwala z facetem ktory
        byl swietny ale mial brzydki pazur.
        • dyn-ex Re: Dostałem kosza! 26.10.09, 01:39
          lonely.stoner napisała:

          jakies fermony nie te, moze miales jakis
          > nieodpowiadajacy jej zapach

          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          z walonkow mu capie, spod pachulca jedzie
          • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 26.10.09, 06:24
            dyn-ex napisał:
            > z walonkow mu capie, spod pachulca jedzie

            O, to jest myśl! Wszystko pewnie przez moje drugie śniadanie, na które zjadłem konserwę rybną z obfitym dodatkiem cebuli i czosnku. Później nie było szans na umycie zębów (a godzinne wietrzenie paszczęki na niewiele się zdało) ;-) . Już wiem czego w autobusie się ode mnie odsuwali ;-) . A może to obiad dzień wcześniej, na który była fasolka po bretońsku... Ale mocno nie grzmiałem ;-) .
      • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 26.10.09, 06:20
        dyn-ex napisał:
        > co znaczy bylo milo? targales sie za precelka? a ona masowala
        > sobie kalafior?

        Nie, takie doznania zostawiam na później jak znajomość stanie się nieco bardziej zażyła <tu mocno zawstydzona mina> . Jak chcę potargać precelka/zmolestować kapucyna, to włączam sobie kamerki na interii do tego celu przeznaczone. Ochhh <zaczerwieniony> ;-)
        • annastazy Re: Dostałem kosza! 26.10.09, 10:57
          a jak - pytanie w kwestii technicznej - targa się precelka
          kamerką?...
          • gad.forumowy Re: Dostałem kosza! 26.10.09, 13:47
            annastazy napisała:
            > a jak - pytanie w kwestii technicznej - targa się precelka
            > kamerką?...

            Nie wiem! Chyba chodziło o targanie ręką przed kamerką. Taki onani-seansik.
    • krupniok_pl Ino kasy żal ! 29.10.09, 21:01
      Też tak miałem. Olej laski !
    • adam81w Re: Dostałem kosza! 30.10.09, 00:48
      no i?
    • jan_stereo a mogles nic nie dostac! n/t 30.10.09, 21:16

    • nom73 Re: Dostałem kosza! 03.11.09, 13:09
      gad.forumowy napisał:

      > Pozostało pytanie dlaczego i złość, że znowu straciłem kilkadziesiąt zł.

      Kilkadziesiąt złoty to nie tak dużo, ja wydawałem znacznie więcej. :-)
      Ale poszedłem po rozum do głowy i już się nie umawiam, a za zaoszczędzone
      pieniążki kupuję zabawki dla siostrzeńca. Zobaczyć uśmiechniętą buźkę dziecka -
      bezcenne. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka