Dodaj do ulubionych

uzależnienie

17.01.04, 01:57
wydaje mi sie że jestem uzależniony od amfetaminy...Jak z tym skończyć-
proszę o pomoc!!!! ps:tylko bez rad typu "idź do ośrodka,a sie dowiesz":)
Obserwuj wątek
    • Gość: Richelieu* Re: uzależnienie IP: *.localdomain / 213.77.25.* 17.01.04, 02:16
      przyklej sobie plaster opatrunkowy i wmów sobie, że dzięki temu plastrowi
      jesteś taaaaki mądry, że nie musisz już ćpach żeby wyniki były

      ps. narkomanię nijak się da wyleczyć w pojedynkę
    • nocny_marek1 Re: uzależnienie 17.01.04, 02:23
      Skończ
      Tak po prostu
      W końcu takie nic jak amfetamina nie może dyktować CI warunków.



      amphetaminekillsme napisał:

      > wydaje mi sie że jestem uzależniony od amfetaminy...Jak z tym skończyć-
      > proszę o pomoc!!!! ps:tylko bez rad typu "idź do ośrodka,a sie dowiesz":)
    • zuzka111 Re: uzależnienie 17.01.04, 12:22
      > ps:tylko bez rad typu "idź do ośrodka,a sie dowiesz":)

      opowiem Ci historię...
      bo jak nie skończysz brać, to może to być Twoja historia...

      był sobie człowiek, mężczyzna, nie bardzo już młody, który postanowił odmienić
      swoje życie. Zawód, który wykonywał nie miał przyszłości, zwolnili go z pracy.
      Postanowił więc zrobić krok milowy i zmienić sie całkiem. Zaczął kształcić się
      na kursach, trudnych, wymagających przyswojenia wielkiej ilości wiedzy,
      zupełnie nieznanej do tej pory.
      Jednak ktoś mu powiedział i wydawało mu się, że tylko amfetamina może mu pomóc
      zdać bardzo trudny egzamin. Zaczął więc brać, po to, by zdać egzamin... Zdał.
      Pozwoliło mu to uwierzyć, że miał rację, że dzięki amfetaminie wszystko będzie
      możliwe. Zaczął brać regularnie. W tym samym czasie znalazł pracę, która była
      skutkiem zdanego egzaminu. Naprawdę odmienił życie. Lecz jak myślał, nie dzięki
      sobie, a dzięki prochom... Brał przez 5 lat.
      Po 3 latach przestał sypiać. Musiał brać, żeby zasnąć, musiał brać, żeby wstać,
      żeby wyjść z domu i przyjść do pracy. Po czterech latach na proch sprzedał
      mieszkanie (zarobił na nie w nowej pracy - 3 lata) i zaczął zadłużać się na
      prochy. Przez rok wydał wszystko co dostał po sprzedaży mieszkania i miał dług
      w wysokosci ok 100.000 zł. Zaczął pożyczać od znajomych, dług rósł, zaczął
      sypiać w samochodzie i brudny przychodzić do pracy.
      Pewnego razu nie przyszedł. Znaleziony gdzies w Polsce obiecał, że zacznie się
      leczyć, ale nie zaczał. Po 2 tygodniach od momentu znalezienia powiesił się w
      hotelu, jednak tak nieszczęśliwie, że tylko sie pokaleczył, gdy sznur się urwał
      i trafił do szpitala.
      Ze szpitala po kilku dniach uciekł, a uciekł po to, by się podpalić w
      samochodzie... Zrobił to, ale w ostatniej chwili zadziałał instynkt i z
      płonącego samochodu, dotkliwie poparzony uciekł.
      Rok leczenia w szpitalu, przeszczepy skóry, rehabilitacja złamanych nóg, wiele
      postanowien, plany na przyszłość...
      Wyszedł i ... zaczął po miesiącu brać... Mineły 2 lata.
      Wiesz co się z nim teraz dzieje???... odpowiedz sobie sam.

      Możesz przestać brać. Po prostu przestać, bo jak nie przestaniesz, to lepiej
      zabij się już teraz. Zaoszczędzisz sobie i twoim bliskim cierpienia, bo jak
      będziesz ćpał to i tak czeka Cie tylko śmierć...
      • amphetaminekillsme Re: uzależnienie 17.01.04, 13:34
        Dzięki podbudowałaś mnie,aż chce się żyć:-) piszę to bo zrobiłem sobie przerwę
        od szukania paska i odpowiednio wytrzymałego żyrandola...
        • Gość: OIeńka Re: uzależnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 13:38
          na tym potralu jest Forum Uzależnienia - chyba tak sie zwie.

          pozdrawiam :)
        • zuzka111 Re: uzależnienie 17.01.04, 16:03
          > Dzięki podbudowałaś mnie,aż chce się żyć:-) piszę to bo zrobiłem sobie
          przerwę od szukania paska i odpowiednio wytrzymałego żyrandola...

          Nie prosiłes o podbudowanie...
          A ja wiem jak to wygląda z drugiej strony. Jak się rozmawia z kimś, kto własnie
          spadł ze sznurka i krwawi, jak sie dzwoni i szuka karetki, która nie chce
          pojechać do hotelu w innym mieście po narkomana...

          To po prostu Twój wybór. Nie wiem jak daleko z tym zaszedłeś, nie wiem jak
          bardzo chcesz żyć.
          Jak można pomóc? Znajdź sobie zajęcia, nawet ciężką fizyczną pracę, żebys nie
          myślał, nie nudził się i zasypiał ze zmęczenia.

          Napisałam to, bo musisz wiedzieć co masz za plecami. Nikt za Ciebie nie będzie
          kontrolował Twoich zachowań. Żadnej taryfy ulgowej...
          No i "odzwyczajanie się " trwa jakiś rok.



        • zuzka111 Re: uzależnienie 17.01.04, 17:13
          > Dzięki podbudowałaś mnie,aż chce się żyć:-) piszę to bo zrobiłem sobie
          przerwę od szukania paska i odpowiednio wytrzymałego żyrandola...

          napiszę jeszcze coś, bo mnie wkurza to co napisałeś.
          Ty masz pretensje do wszystkich w koło, do mnie, bo Cie nie podbudowałam, do
          tych, którzy radzą osrodek, (bo przecież ośrodek nie dla Ciebie..) - (słyszałam
          to.. "nie pójdę do ośrodka, a co ja tam będę z samymi młodymi ćpunami
          robił???" - czytaj... przecież ja jestem lepszy...
          Otóż on nie był lepszy i Ty nie jestes lepszy.
          Weź się w garść, nikt za Ciebie tego nie zrobi. I nikt nie będzie piał z
          zachwytu, że chcesz z tym skończyć.. to Twoje życie i Twoja decyzja.
          A jeśli to jakiś smutny dowcip, to spadaj na drzewo.
          • amphetaminekillsme Re: uzależnienie 17.01.04, 18:16
            Sorry chyba mnie nie zrozumiałaś. Moja odpowiedź na Twój poprzedni list miała
            na celu rozluźnić trochę atmosferę,nie liczyłem że weźmiesz to do siebie.A
            jeżeli chodzi o ten "ośrodek"-to mam kumpla,który stamtąd wyszedł kilka
            miesięcy temu i Ci powiem: TO NIE TEN SAM CZŁOWIEK!!! Trafił tam bo jego matka
            zauważyła że palił trawe i dlatego go zamknęła w ośrodku. Odwyk tam polega na
            tym że robią Ci pranie mózgu i faszerują psychotropami, więc nie wiem jak
            Ty,ale misię wydaje że to nie jest droga...
            • zuzka111 Re: uzależnienie 17.01.04, 19:41
              > Sorry chyba mnie nie zrozumiałaś. Moja odpowiedź na Twój poprzedni list miała
              > na celu rozluźnić trochę atmosferę,nie liczyłem że weźmiesz to do siebie.

              :) ciekawe.

              A jeżeli chodzi o ten "ośrodek"-to mam kumpla,który stamtąd wyszedł kilka
              > miesięcy temu i Ci powiem: TO NIE TEN SAM CZŁOWIEK!!! Trafił tam bo jego
              matka zauważyła że palił trawe i dlatego go zamknęła w ośrodku. Odwyk tam
              polega na tym że robią Ci pranie mózgu i faszerują psychotropami, więc nie
              wiem jak Ty,ale misię wydaje że to nie jest droga...

              a którędy? wiesz.. to wszystko zależy od stanu. Mnie się wydaje (z Twoich
              elokwentnych odpowiedzi) że ciągle jesteś na prochach.. Masz taką jasność
              umysłu, wyciągasz wnioski co do ośrodka.
              Jeśli ktoś bierze na przykład 10 działek amfy dziennie, to już ma wyprany mózg,
              nie zrobią mu krzywdy w ośrodku.. uwierz. a psychotropy? chodzi chyba o to, by
              pozwolić przetrwać głód...:) A że jest innym człowiekiem? może o to chodzi?

              widzisz to jest to, o czym pisałam... Ty wszystko wiesz lepiej, chciałbyś
              pogadać z innymi uzależnionymi, którym się udało. Idź do ośrodka - tam ich
              spotkasz, często terapeutami są byli uzależnieni.

              Zastanów się czego szukasz? Czego tak na prawdę chcesz, może posłuchaj innych,
              a nie tylko siebie. Moja rada - pracuj, najciężej jak się da. Cały dzień do
              zmroku. Nie gadaj z ćpunami, zmień środowisko, nie rozczulaj się nad sobą. Bo
              tak na prawdę nic ci nie jest.
              • amphetaminekillsme Re: uzależnienie 17.01.04, 19:59
                Dzięki!!! może masz rację-spróbuję zmienić otoczenie,znajomych może to pomoże.

                PS. Mam do Ciebie pytanie...Czy osoba uzależniona,która jasno myśli musi być
                na "dopalaczu"? Chyba obalę Twoją teorię,ponieważ dzisiaj jestem trzeźwy
                • zuzka111 Re: uzależnienie 17.01.04, 20:36
                  > Dzięki!!! może masz rację-spróbuję zmienić otoczenie,znajomych może to pomoże.

                  żadnych kontaktów - zwłaszcza z "środowiskiem" ok.

                  > PS. Mam do Ciebie pytanie...Czy osoba uzależniona,która jasno myśli musi być
                  > na "dopalaczu"? Chyba obalę Twoją teorię,ponieważ dzisiaj jestem trzeźwy

                  irytujesz się, a niepotrzebnie.
                  Tak, osoba uzależniona jasno myśli na dopalaczu. Zależy ile czasu bierze, jakie
                  dawki, czy nie może już funkcjonować wcale bez "dopalacza".
                  Jedno wiem... ma zawsze odpowiedź na wszystko, a odpowiedź ta musi
                  usprawiedliwić tego kogoś postępowanie. Zawsze coś przeszkodzi, zawsze coś jest
                  winne... wiesz jak się zachowuje ktoś z papką w głowie, ale bez dopalacza
                  dzisiaj wziętego? na przykład jedzie samochodem 40 kilometrów do miasta
                  sprzedać butelki.. (za jakieś 10 zł...)
                  a na co kasa? na proszek...
                  życzę ci powodzenia, naprawdę, ale musisz być wobec siebie bezwzględny, żadnych
                  usprawiedliwień.
                  a to odosobnienie? może wyjedź z jakąś misją jako wolontariusz.. napatrz się na
                  nieszczęścia ludzi, pomagaj im.
    • Gość: No.......no Czlowieku, czy Ty wiesz czego chcesz? IP: *.sasiedzi.pl 17.01.04, 16:41
      Najpierw pytasz jak z tym skonczyc i prosisz o pomoc, a jak dostajesz rzetelna
      ocene sytuacji i prognaze do czego moze doprowadzic Twoje postepowanie, to
      okazuje sie ze wcale nie o to Ci chodzilo, tylko oczekiwales pocieszenia.
      Fizycznie prawdopodobnie staczasz sie po rowni pochylej, ale gdy ktos Ci
      probuje to uswiadomic, wolisz roznego typu pocieszenia. Albo po prostu
      kokietujesz...
      Wiesz o co Ci chodzi?
      Najlepiej zmien nicka, bo Cie ludzie biora powaznie....
      • amphetaminekillsme Re: Czlowieku, czy Ty wiesz czego chcesz? 17.01.04, 18:05
        Ocenę sytuacji i prognozę do czego to prowadzi to ja doskonale znam,więc nikt
        mi tego nie musi uświadamiać. Na dobrą sprawę pocieszenia od nikogo nie
        oczekiwałem. Mam problem i mówię serio, nie robię sobie też żadnych jaj z
        ludzi bo nie lubię igrać z ich uczuciami. Liczyłem tylko na to że znajdzie się
        tu jakaś osoba co miała podobny problem i udało się jej z tego wyjść...
        • Gość: OIeńka go there :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 18:07
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=176
          • amphetaminekillsme Re: go there :) 17.01.04, 18:19
            Wiem o co Ci chodzi.Ale już tu rzuciłem temat a nie lubię się powtarzać:)
            • Gość: OIeńka Re: go there :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 18:23
              czego Ty w ogóle oczekujesz wielbicielu kataru indukowanego? :)
              • amphetaminekillsme Re: go there :) 17.01.04, 18:35
                Czego oczekuję? Chciałbym porozmawiać z osobami które miały ten sam problem i
                z tego wyszły.
                • Gość: OIeńka Re: go there :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 18:48
                  obstawiam, że spudłowałeś w wyborze forum, ale mogę się mylić ofkors :)

                  powodzenia, tak czy inaczej :))
    • Gość: ada Re: uzależnienie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.01.04, 20:00
      mnie sie udalo...ale to bylo bardzo dawno temu , zamknelam sie w domu,
      wylaczylam telefon, nie wychodzilam przez trzy miesiace, z nikim sie nie
      kontaktowalam ...gorzej z jazdami w glowie(lęki), ale z tym tez sobie dalam
      rade.zycze powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka