texeira
02.11.09, 10:08
Problem wbrew pozorom poważny. Ja - po 40-stce, i po WYBITNYCH przejściach
(odtrącenie, nerwica, rozwód i to nie jeden...). Mimo tego szukam kogoś na
stałe,a nie na "szybki seks bez zobowiązań" lub do związku LAT. Ona - po 35
roku życia. Też po przejściach. Niby wszystko jest OK, ale:
- to ja się zakochałem
- to ja pierwszy wyznałem miłość
- to ja dążę do sformalizowania związku
Prawda, że to wszystko stało się szybko (po 2 miesiącach). Prawda, że Ona nie
mówi "nie".
Ale... ta nieufność. Kilka razy w życiu spotkały mnie różne historie (zdrady
też się zdarzały) i teraz jestem - może na zapas nieufny np. z ostatnim
poprzednim facetem Ona rozstała się w kwietniu. Bardzo ją skrzywdził, ale...
sama przyznała, że była w nim zakochana,a jemu była wygodna do związku LAT. A
jeśli ten człowiek znowu się zjawi? Miała też i innych - internetowych -
adoratorów, bo poznaliśmy się na forum matrymonialnym. Czy jednak to był tylko
Internet?
Wiem, takie myśli są złe. Potrafią zabić każdy związek,a na tym mi cholernie
zależy. Dajcie mi radę - jak sobie z tym poradzić? Potrzebny mi i męski i
kobiecy punkt widzenia...