Mama

05.11.09, 13:57

Witam

zaczne od tego, ze bardzo koocham moja mame.
Jak mialam 18 lat wyprowadzilam sie do babci - moja mam jest
choleryczka o byle powod potrafi zrobic straszna awanture, i
wytaczac najgorsze dziala i sprawy ktore najbardziej bola. Moj
ojciec jest alkoholikiem do 22 roku zycia wstydzilam sie tego
do;piero rozmowy z kolezankami wyzwolily. Ale do tego czasu mama za
kazdym razem kiedy krzyczala i padala w szal mowila e jestem taka
sama jak on. Kiedy klocila sie z moja ciotka zeby jej dopiec mowila
ze to jej wina ze zmarl jej syn. Ja zawsze plakalam i pytalam
dlaczego taka jest. w koncu wynioslam sie do babci pozniej
zamieszkalamz kolezankami. Teraz mam 24 lata, jetem w ciazy. Jestem
niestety z tym sama- ojciec dziecka twierdzil ze bardzo mnie kocha i
nagle zostawil. MIalam mieszkac z matka jednak pewnego dnia przy
awanturze wszczetej czyms kompletnie niewinnym powiedziala ze
mam "isc w ch*** i radzic sobie sama" ja w spazmach balagalam zeby
taka nie byla.

Wynajelam mieszkanie. Urzadzilam je. Mama oczywiscie po jakims
czasie zadzwonila. W miedzyczasie uslyszlam kilk aprzykrych slow,
znowu dzwonila i znowu bylo OK. Odkad pamietam tak bylo, kiedy
wpadala w szal nie liczyla sie czy jestem w ciazy czy jestem chora
czy zdrowa. Ja to zawsze bardzo silnie przezywam bo to najblizsza mi
osoba. Nie mam rodzenstwa. Ona sie bardzo stara kiedy jest dobrze
ale czasem wystarcz jedno slowo jeden gest i jest awantura.

dzisiaj jestem w 8 miesiacu. Wczoraj mo pracodawca zagubil moje L4
przez co przedluzy sie czekanie z pieniadze z ZUSu akurat zadzwonila
mama... opowiedzialam jej o tym ona zaczela na mnie wsciekla
wrzeszczec wpadla w szal ze to moja wina bo takiego mam pracodawce
ze mam sie od niej od*** i radzic sobie sama, po czym po 15 min
zadzwonila i juz rozmawiala ze mmna normalnie.
dzisiaj rano kiedy zadzwonila powiedzialam grzeczne ze nie chce
narazie z nia rozmawiac bo gdybym akurat byla u niej to bym wyszla z
placzem a nic zlego nie zrobilam. zaczela wrzeszczec zen ie mam znia
pogrywac. pozniej dostalam esemesy ze pewnie swientie sie bawie jej
kosztem. Pierwszy raz tak postawilam sprawe nie chcialam znia
rozmawiac zaraz po takiej awanturze.
Jest mi strasznie przykro - jak zawsze zreszta.
za chwile rodze, ona jest mi najblizsza osoba ale kiedy wpada w szla
nie ma dla niej swietosci nie przeszkadza jej nawet to ze za chwile
rodze.
Stwierdzono u niej pocztaki depresji- o co podjkerzewalam jzu dawno
ale Ona sie leczyc nie bedzie. ja tez mam stany depresyjne tylko ze
ja sie kule w sobie.



Co ja mam robic kiedy jest ok - ona sie stara jest najlpesz ana
swiecie ale ja zyje w stresie bo nigdy nie wiem kiedy bezie awantura
i zarazem ciezko jest zapomniec okrutne slowa ktore przytacza przy
kazdej akcji.

bardzo duzo mnie to wszystko kosztuje i zawsze tak bylo .:(
    • de_witch A gdyby napisać Tobie prawdę... 05.11.09, 14:08

      To czy to coś zmieni?Powiem tylko tyle....

      Ta relacja nazywa się uzależnieniem. I będzie tak długo trwć jak
      długo będziesz miała kontakt z matką.

      Postaw jej warunek. Leczenie, albo ty. Trzymaj się z daleka od niej.
      Przed tobą jeszcze może życie się tak zmienić, tak jak bedziesz sama
      tego chciała.


      • sweetsusana Re: A gdyby napisać Tobie prawdę... 05.11.09, 15:07
        Wiem, ze ona na to nie pojdzie. Oczywiscie moge jej powiedziec,
        zaproponowac jak juz bedzie dobrze ale watpie.

        Jestes psychologiem?


        Masz przesliczne zdjecie w wizytowce
        • de_witch Re: A gdyby napisać Tobie prawdę... 05.11.09, 17:12
          Szkoda,ze Ona nie rozumie,ze jej jest potrzebna pomoc
          psychiatryczna.

          Ale zawsze mozeszz nia pogadac, moze za jakis czas do niej dotrze.

          Sprobuj kilka razy, mozg inteligentnych ludzi uczy sie w ten
          spsob,ze po kilku rozmowach na temat,zaczyna przystepowac do
          dzialania. To znana i sprawdzona prawda.

          Ojciec dziecka i nagla zmiana o 180%- pod wplywem szoku. Ale on do
          ciebie wroci,tego jestem pewna, gdy dotrze do niego fakt bycia
          ojcem. Daj mu szanse, o ile go kochasz. Do niektorych ludzi trzeba
          miec duzo cierpliwosci...

          Nie, nie jestem psychologiem. Ale dobrym znawca ludzi.


          Ps.
          Hmmmm,Wizytowka... czasami ladnie wygladam, przyznam sie:=))
          Widzialabys mnie przed godzina na fotelu u dentysty, po tym jak
          biedulka pani dentystka, borowala mi przez godzine zeba aby dostac
          sie do korzenia, ha, ha , ha.... Bez skutku, wiertla za slabe na
          stara...plombe.:=)))
          • sweetsusana Re: A gdyby napisać Tobie prawdę... 06.11.09, 15:53

            :))
        • to.niemozliwe Re: A gdyby napisać Tobie prawdę... 06.11.09, 14:27
          Nooo, ładna :), ale wiedźma :D
    • 8magdalena8 Re: Mama 05.11.09, 15:06
      ilosc alternatyw dazy do niesonczonosci
      ja mojej mamy w ogole nie znam, znam tylko agenta, aktora i
      producenta w jednym, co do ktorego majac lat nascie czulam, ze ona
      jest brudna
      wszystko to pewnie dla mojego dobra
      wczesniej czy pozniej bez wzgledu na wszystko na pewno stracimy te
      pozory kontaktu,bede czula jakis sentyment, bo ja jej nie znam i
      wielu rzeczy moge sie tylko domyslac
      poza tym nie powinno mnie byc przy tym kiedy ona cierpni albo umiera
      • sweetsusana Re: Mama 05.11.09, 15:10

        ??????????????????????????????????????????


        8magdalena8 napisała:

        > ilosc alternatyw dazy do niesonczonosci
        > ja mojej mamy w ogole nie znam, znam tylko agenta, aktora i
        > producenta w jednym, co do ktorego majac lat nascie czulam, ze ona
        > jest brudna
        > wszystko to pewnie dla mojego dobra
        > wczesniej czy pozniej bez wzgledu na wszystko na pewno stracimy te
        > pozory kontaktu,bede czula jakis sentyment, bo ja jej nie znam i
        > wielu rzeczy moge sie tylko domyslac
        > poza tym nie powinno mnie byc przy tym kiedy ona cierpni albo
        umiera
      • to.niemozliwe Re: Mama 06.11.09, 08:32
        > poza tym nie powinno mnie byc przy tym kiedy ona cierpni albo
        > umiera
        Dlaczego?
    • to.niemozliwe Re: Mama 05.11.09, 15:32
      Niestety, jak się nie ma oparcia w najbliższych, to ten brak może
      być równowazony tylko przez innych - bliskich Ci ludzi. Cokolwiek
      innego będzie tylko środkiem zastępczym. W tej sytuacji proponuję Ci
      więcej pisać na f-m kobiet w ciąży, żebyś wyrobiła sobie zdanie na
      temat swojego przyszłego rodzicielstwa - jaką matka chcesz być,
      czego za żadne skarby swojemu dziecku nie będziesz robić. Chodzi o
      to, żebyś miała jakąś świadomą wizję siebie jako matki.
      A to dlatego, że czas, uwaga, uczucia poświęcone dziecku - to
      wszystko wróci do Ciebie zwielokrotnione w postaci bezwarunkowej,
      dzieciecej miłości. A to Cię wzmocni i da Ci oparcie w trudnych
      czasach, aż będziesz mogła kogoś poznać, żeby ułożyć sobie życie.
      W pewnym sensie jeżeli nie masz co liczyć na razie na osoby
      najbliższe, to licz na tego, kogo nosisz pod sercem.
      Nie wiem, czy wyrażam sie jasno? :)
      • sweetsusana Re: Mama 05.11.09, 15:40

        Dziekuje za rade.:)
    • anbale Re: Mama 05.11.09, 19:36
      Z tego co piszesz, to Twoja matka ma cechy psychopatyczne. Konkretnie jakieś
      duże deficyty w dziale uczuć wyższych. Do tego jest furiatką.
      Z psychopatami jeszcze nikt nie doszedł do ładu. Ich mózg pracuje inaczej niż
      ludzi tzw. normalnych. Jedyna rada na nich to ich izolować, albo od nich się
      izolować. Mimo, że Twoja matka- powinnaś spojrzeć na nią jak na osobę głęboko
      zaburzoną, która nic ze sobą nie robi, bo pewnie nie widzi takiej potrzeby.
      Rozumiem, że bardzo pragniesz zdrowych relacji, matczynego ciepła- ale spotkało
      Cię to nieszczęście, że to niemożliwe- więc zacznij chronić siebie, swoje
      dziecko i trzymaj się od niej z dala. Jesteś bezsilna, pogódź się z tym.
    • takaja77 Re: Mama 05.11.09, 22:31
      znalazłaś się niestety nie w tym miejscu, nie w tym czasie, niestety rodziców
      się nie wybiera. Ewidentnie Twoja mamma przejawia cechy osoby TOKSYCZNEJ, od
      której trzeba się trzymać daleko lub na dystans. Myśl przede wszystkim o swoim
      dziecku, daj mu to wszystko czego zabrakło Tobie.
      • sweetsusana Re: Mama 05.11.09, 23:01
        ja bardzo potrzebuje jej milosci i zal mi jej
        • asica74 Re: Mama 05.11.09, 23:07

          pracownia4.wordpress.com/2008/05/12/uwieziony-w-lustrze/
        • anbale Re: Mama 06.11.09, 09:21
          Może to niezbyt ładne porównanie, ale to tak, jakbyś stała
          nieustannie nad czyimś grobem i czekała z utęsknieniem i żalem, aż
          zmartwychwstanie, bo go potrzebujesz...Dziewczyno, NIE MASZ matki,
          która spełni Twoje oczekiwania, NIE DOSTANIESZ tego od niej czego
          oczekujesz i musisz w końcu sobie to zakodować, i zacząć żyć bez
          niej.
    • s.p.7 Re: Mama 06.11.09, 10:34
      Wiesz,
      czcij ojca swego i matke swoją - nie wiem kto to wymyslił ale to jest
      przykazanie smierci.

      To ejst jak by ktos ci powiedzial ze od teraz jestes calkowieice zalezny i
      jusisz spelniac wole i wierzyc, czczic jak boga jakiegos LOSOWEGO CZLOWIEKA. Ow
      czlowiek moze miec problemy ze soba, moze cie nnienawidziec, niszczyc, byc twoim
      wrogiem, moze robic sobei zabwaki z luczi, traktowac jak przedmioty. Czy
      normalnie w normalnych warunkach zgodzila bys sie byc calkowicie zalerzna od
      jakiegos bałwana, prostaka, idiotki? Czy czlowiek ktorego jeyna egzystencja
      opierlala by sie na piciu dentaruratu i paleniu papierosow mogl by decydowac o
      twoim losie i byz uznany za guru i objawnienie prawdy?
      NIE - ale to wlasnie dzicom kaze sie mysleć.
      Komu to słuzy? Głupocioe sluzy.

      NAjwiekszym wrogiem czlowieka moze byc jefgo matka lub jej ojciec.
      DZiecko majace dobrych i madrych rodzicow intuicjnei bedzie ich szanwoalo, i nie
      trzeba zadnych przyazan do tego.

      MZOe trudno zrozumieć, ale Twoja matka rodzac cie bardziej poczula ze robi kupe
      niz rodzi swojego potomka.
      Choc byc byla najwspanialsz na swicie, caly czas mozesz yc dla niej kupą. To
      totalny brak szacunku i wypaczenie. To kim jestes i jaka jestes nie powinno
      zalezec od tego co sadzi o tobie twoja matka.

      O co chdzoi w tym wszystkim?
      NIe widzisz tego ale twoja matka cie niszczy, robi to od dawna.
      Jakiegokolwiek ojca by nei dac penie przy takiej kobeicie wiekszosc stala by
      sie alkoholikami.
      Ona go nienawidzila i eninawidzi tez cebie.
      No tak, nienawidzi ciebie, wiec co z robic z czlowiekiem ktorego sie nienawidzi?
      mozna zabic ale jaki to ma sens i cel? Lpeij zrobic sobei z niego niewolnika i
      swojego podwladnego uzywaja tdo tego celu psychciznej agresji i manipulacji.
      I to wlasnie z toba trobi.

      Doprowadzajac do tego ze odsunela cie od wszystkich ludzi, od zanajomych
      przyjaciol, sprawiajac ze nawet jzu ich nei szukasz, piszesz o tym ze jestes
      wciazy... gdzie jest ojciec dziecka?
      Matka chcac miec z ciebie przedmiocik i zabwaeczke sprawia ze akceptuje sytuacje
      tylko taka ze jestes w pelni od niej zalezna, zalezna od jej kaprywo, zawsze
      wybaczajaca i slepo kochajaca.

      Wiesz jak najlepiej kochacc taką matkę? Zrobic dla neij cos porzytecznego... cos
      co sprawilo ze przydala by sie swiatu, czyli np przerobic ja na pasztet i
      nakarmic psy, bo do niczego wiecej sie nie nadaje.

      czlowie ktory wykorzystuje sposobnosc jaka daje bycie rodzicow w znieksztalcaniu
      i wypaczaniu swojego dziecka i jego psychiki jest gorzej niz smeiciem.

      Byc moze pozwolila ci miec dziecko tylko po to by jeszcze bardziej cie od siebie
      uzaleznic.

      Ona ociela by sie rece i nogi a ty wciaz zachwala bys sie tak samo.
      Jak by kazala ci poddac swoje dziecko do aborcji i jej zalezało by bardzo to na
      pewno bys na to psozla bo jej wola jest wazniejsza od twojej. Bo ty zostalas jej
      pzobawiona. Jeslies niewolnikiem jej psychiki.

      Pytasz sie dlaczego taka jest... nie ma zadnego powodu dlaczego taka jest moze z
      wyjatkiem tego ze sama zostala keidys skrzywdzona rpzez swoich rodzicow ale to
      jejnei usprawiedliwia.

      jej wpadanie w szal - to ejst terroryzm psychiczny

      ona ci mowi ze masz isc w piz.u a ty blagasz ja zeby nei bala taka?
      popatrz jak nardzo cie zniwolila,
      nei masz woli, nei masz drogi, eni masz mysli - wszytko nalezy do niej.
      MOga by co nasrac na glowe a ty dziekowala bys ze dzis byal taka laskawa.

      ojciec dziecka ciebie kochal tylko zauwazyl ze ty to nei ejstes ty tylk oejestes
      wasalka swojej mateczki.
      NIe dosc tego to ty sama moglas go zostawic realzuajc jej wole.

      JAk wyobrazasz siebe z męzczyna u boku obok twojej matki?
      NIEMOZLIWE - ona nie zaakcpetuje nikogo kto moglby miec na ciebie pozytywny
      wplyw, czy taki ktory dal by ci mozliwosc neizaleznosci.

      emocjalnalnej przede wszystkim.

      "Ona sie bardzo stara kiedy jest dobrze"
      to jak bys mozwiala ze Joseph Fritzl wtedy kiedy neigwałcil swoich dzieci abrdzo
      sie starał...
      to jest oznaka wyczpaczenia mózgu przez twoja matke
      oan cie niszczy, traktuej jak przedmiot. JEst zlem. Musisz to sobei uswiadomic.
      Dobra matka dbala by o ciebie codziennie, nigdy w zyciu nei zrobila by awanurya
      nie zuwala takiego slownictwa.
      Z taka matka dzis byla bs innym czlowiekiem,

      ZUaleznia cie emcojonalnie i przpisuje tlk odo siebie.
      Obraza. NIE szanuje. Wywoluje pcozucie winy.
      Abys tylko nei poczula ze mozesz cos osiagnac ze jestes w czyms dobra, wpajajac
      ci ze jestes nikim, ze wszystko jet twoja winą co by sie zle dzialo. Itp itd.
      tego jest masa.

      Sama wiesz ale sama mozesz sobei nei uswiadamiac tego.

      Musisz sie od niej odciac, zrozumiec ze jest chrym czlowiekiem, ze zaslugujesz
      na milosc ale nei od niej,
      MOZesz kchac i byc kochana ale odetnij sie to tego czlowieka bo ona cie nienawidzi.
      Sa milony ludzi ktoryz czekaja na twoja milosc i sami moga cie kochac.

      Przestan sie do neij odzywac i zobacz co sie stanie - bedzie sie zachowywala jak
      agresywne zwierze atakujac itd - to cysta neinawisc. ona jest twoim wrogiem.
      Ktory do walki o twoja dusze wykorzystal manipulacje. kochajac ja kochasz demona
      ktory w niej siedzi.

      A to zle bo wiaze sie z naiwnoscią i destrukcja siebie samej.

      wywojue w tobie pocucie winy. Masa brudu, zla, manipulacji.

      Ona mogla by zabic twoje dziecko, razem z toba.

      o Co chodzi... po prostu sie odetni, wyprowac, usun jej numer telefonu, nei
      rozmawiaj.
      za duzo tego bylo zeby starczylo jej zycia by to nadrobic co ci zrobila.

      "jest najlepsza na swiecie"
      jak ys wychwywala sie w dzungli to goryla ktury nie bije cie dzisiaj po glowie
      uznala bys za najwspanialsze stworzenie na swiecie
      twoj punkt odniesienia nie istnieje. Ona cie mogla by znisczyc i zabic zabic
      twoje dziecko, obrazic itd a ty trzesac sie wciaz byc powtarzala ze jest
      nawjaspanialsza - to jzu jest po prostu wypaczenie mozgu, wyprana swiadomosc.


      Co by sie nei dzialo dobre dla ciebie i dla dziecka bedzie odizolowanie sie od
      tej istoty zwanej powyzej matką.
      MZoe bedziesz musiala posieciec troche czasu by stworzyc swoja wlasna osobowosci
      swiadomosc nie opartej na wlanych wyobrazeniach ale bedzie tego warte. Spruboj
      znalesc kogos kto wypelnik by ta luke po tej matce ale w sposob pozytywny. Nei
      przez niszczenei ciebei i zniewalanie ale przez budowanie.
    • no1teresa Re: Mama 06.11.09, 13:45
      rany, to Ty potrzebujesz pilnie, natychmiast, terapii
      gdybys byla z Warszawy, wiedzialabym, dokad Cie pokierowac "od reki"
      • sweetsusana Re: Mama 06.11.09, 14:22

        Ktos napisal ze jestem od nie uzalezniona.
        I zaczynam przyjomwac to jako fakt.
        Mama dzisiaj zadzwonila ze mam przyjsc po wyprane ciuszki dla Małej -
        przed awantura zanioslam bo ja jeszcze nie ma pralki.
        No wiec zadzwonila i powiedziala ze mam przyjsc po te rzeczy bo ona
        je prasuje gdzie dzien wczesniej mialam sie od niej odp***
        powiedzialam jej grzecznie ze kolega po nie wpadnie bo jest ich
        bardzo duzo i ja nie dam rady i znowu zaczela wrzeszczec.
        napisalam jej wiec esemesa ze nie ma prawa na mnie krzyczec i zeby
        sie na kobiiecie w ciazy nie wyladowywala. na co ona ze mam jej
        oddac klucze od domu i uwazac co do niej mowie i ze ma mnie dosyc.
        pozniej znowu 3 esemesy takie zeby dosrac.

        a pomimo tego mi jest jej zal. Jest mi bardzo przykro. W niej jest
        tyla jadu. ta kobieta sobie nie radzi.
        Ale dzisiaj pomyslalam jak ktos napisal ze nie pozwolilabym na takie
        traktowanie przez kogos innego, i to racja. gdyby ktokolwiek inny
        zachowal sie tak w stosunku do mnie to mysle ze bardzo duzo czasu by
        milelo zanim bym sie odezwala a moze nawet wcale.

        jeste mi tymbardzioej ciezko ze zachwile Mała bedzie na swiecie i to
        poprzez cesarskie ciecie bo juz mam wskazanie i bede potrzebowala
        pomocy, a ona wiedzac o tym w jednym z esemesow mi pisze ze wyjezdza
        na miesiac...


        Ja takie problemy mam odkad pamietam, telefon albo awantura ja
        zrozpaczona , jest mi jej zal a pozniej ona dzwoni i jest ok,
        teraz jest pierwszy raz kiedy nie chcialam z nia po wszytskim
        rozmawiac. Ale zawsze czulam sie winna tym razem nie. Tym razem
        jest mi jej szkoda. Jak mozna jednego dnia kochac kogos a po
        sekundzie tak bardzo chcec zeby ten ktos cierpial tego w niej nie
        rozumiem.
        • sweetsusana Re: Mama 06.11.09, 14:30
          I takaa kobieta jak juz pisalam stara sie kocha a po chwili nic jej
          nie obchodzi ze jej corka jest w 8 miesiacu ciazy ze byla w szpitalu
          ze blaga ja zeby taka nie byla ze mowi ze jest jej jedyna najblizsza
          osoba.
          na 3 esemesu nasaczone jadem napisalam ze oddam jej klucze i przyjde
          po ciuszki kiedy jej nie bedzie. w odpowiedzi dostalam uwazaj co
          piszesz i do kogo...

          Najgorsze ze wiem ze to minie. Ja cale zycie mialam poczucie winy ze
          jestem zlym dzieckiem pozniej corka. Ona ciagle mowila mize jestem
          taka sama jak moj ojciec ze skoncze jak on. Od zawsze.
          Moja ciotka juz dawno mowila mi ze powinnam sie odciac. Ale ona
          zawsze po jakims czasie zadzwoni. I na dodatek dookola mowi
          wszystkim ze ja jestem zla ze ja wykanczam a ja mam poczucie winy
        • to.niemozliwe Re: Mama 06.11.09, 14:33
          Czy zorganizowałaś sobie już koleżanki, żeby Ci choć trochę pomogły,
          albo kogoś z rodziny w najprostrzych sprawach po urodzeniu:)?
          • sweetsusana Re: Mama 06.11.09, 14:44
            :) ktos sie znajdzie
            • to.niemozliwe Re: Mama 06.11.09, 14:47
              Sorry, ale mam po prostu słabość do kobiet w ciąży, w sensie tego,
              że mi się podbają, ich spokój, taka pewność siebie, ten rodzaj dumy.
              Jak dla mnie, to wszystkie pięknie wyglądają :).
            • kaa.lka Re: Mama 06.11.09, 14:56
              to milo ze ktos:)
              i anonimowo.
              bo z tresci i formy wyrzucanych inwektyw pod adresem mamy, mozna by mniemac ze
              za czas jaki moglby byc,w nagrode,podobnie potraktowany.

              rownie sweetnie

              • to.niemozliwe Re: Mama 06.11.09, 15:03
                Podaj przykład, który nie jest cytatem z "mamuśki" :)?
                • sweetsusana Re: Mama 06.11.09, 15:17
                  Nie rozumiem
                  • to.niemozliwe Re: Mama 06.11.09, 15:27
                    To ja nie rozumiem kaa.lki, która zarzuca Ci, że kierujesz wobec
                    matki inwektywy i powiada, "niedaleko pada jabłko od jabłoni". Moim
                    zdaniem pomyliła to, że cytowałaś co matka do Ciebie mówi z Twoimi
                    słowami. Dlatego poprosiłem o wskazanie w Twoich postach, gdzie
                    konkretnie kierujesz do matki inwektywy.
                    A ta swoja drogą, to Twoje wypowiedzi sa dość wywazone i wskazują,
                    że po ukształtowaniu się poglądu na całą tę sprawę będziesz sobie z
                    tym lepiej radzić :).
                    • sweetsusana Re: Mama 06.11.09, 15:50
                      Dzieki temu, ze od 6 lat z nia nie mieszkam jestem inna niz Ona. Bo
                      Ona tez potrafi byc kochajaca ale tylko jak ma humor i tak
                      przechodzi z milosci do nienawisci.
                      Ja wiem, ze powinnam sie odciac ale nie potrafie.
                      • asica74 Re: Mama 06.11.09, 16:29

                        > przechodzi z milosci do nienawisci.

                        Sweet, takie przechodzenie ze skajnosci w skrajnosc w uczuciach moze
                        wskazywac na osobowosc ze spectrum bordeline.

                        bpd.szybkanauka.net/
                        Wiem, ze juz wkleilam tu linka do o narcyztycznej postawie
                        rodzicielskiej, ale osobowosc bordeline jest jakby zawezeniem
                        wczesniejszego pojecia.
                        • de_witch Przytoczony link 06.11.09, 16:44

                          na temat narcyzmu jest swietny! Widze jak na dloni moje dwie znajome,
                          a nawet i wiecej, ludzi zagubionych we mgle...

                          Co d autorki postu to wydaje mi sie,ze matka ma jakies inne objawy
                          niz bordeline. Autorka postu wykazuje duza sile psychiczna i
                          dojrzalosc, cos/ktos sprawil, ze jest silna.
                          Natomast matka zyjaca z alkoholikiem, ma problemy oprocz swoich to i
                          po mezu.

                          Problem polega na tym,ze nie wiadomo gzie tkwia korzenie problemu
                          aby je usunac. Mozna jedynie wspolczuc autorce postu,ze tak ciezko
                          jej w rodzinnym domu sie uklada. I zyczyc, aby w swoim zyciu
                          spotkala jedynie zyczliwych ludzi.
                          A tacy sa.
                          Mamie nalezy stawiac granice, bo widac ma duze problemy ze soba.

                          Pewnie nie czuje sie dobrze i ...moze nie lubi malych dzieci?

                          Pozdrawiam autorke postu i zycze jej duzo sil. Wkrotce bedziesz
                          szczesliwa...jak zobaczysz swoja ukochana corcie...:=)
                          • asica74 Re: Przytoczony link 06.11.09, 16:48
                            No wlasnie - zaden opis na forum nie pomoze w dotarciu do sedna
                            problemu, stad tez mam poczucie "zgadywania". Nie przez przypadek
                            diadnoze wystawia sie na podstawie obserwacji, wywiadu.
                            • de_witch Re: Przytoczony link 06.11.09, 17:01

                              z diagnoza na bordeline jest najwiecej pomylek, a i tak nie wiadomo
                              jak leczyc. W sumie do niedawna mowiono,ze to jest niewyleczalne
                              schorzenie, a dzis mowia ze jednak calkiem wyleczalne, o ile
                              znajdzie sie tzw. korzen problemu.
                              Co powoduje ze matka jest naladowana agresja? Napewno lek, strach
                              przed czyms.
                              • asica74 Re: Przytoczony link 06.11.09, 17:11
                                Negowanie potrzeb i uczuc w bardzo wczesnym dziecinstwie, brak
                                stabilnych relacji matka-dziecko, dziecko-najblizsze otoczenie, brak
                                przewidywalnosci - to "optymalne" srodowisko do wyksztalcenia
                                zaburzen ze spektrum bordeline.
                          • sweetsusana Re: Przytoczony link 06.11.09, 18:30
                            na temat narcyzmu jest swietny! Widze jak na dloni moje dwie
                            znajome,
                            a nawet i wiecej, ludzi zagubionych we mgle...

                            Co d autorki postu to wydaje mi sie,ze matka ma jakies inne objawy
                            niz bordeline. Autorka postu wykazuje duza sile psychiczna i
                            dojrzalosc, cos/ktos sprawil, ze jest silna.
                            Natomast matka zyjaca z alkoholikiem, ma problemy oprocz swoich to i
                            po mezu.

                            Problem polega na tym,ze nie wiadomo gzie tkwia korzenie problemu
                            aby je usunac. Mozna jedynie wspolczuc autorce postu,ze tak ciezko
                            jej w rodzinnym domu sie uklada. I zyczyc, aby w swoim zyciu
                            spotkala jedynie zyczliwych ludzi.
                            A tacy sa.
                            Mamie nalezy stawiac granice, bo widac ma duze problemy ze soba.

                            Pewnie nie czuje sie dobrze i ...moze nie lubi malych dzieci?

                            Pozdrawiam autorke postu i zycze jej duzo sil. Wkrotce bedziesz
                            szczesliwa...jak zobaczysz swoja ukochana corcie...:=)





                            Bardzo dziekuje za mile slowa :)




                            Mama zyje sama ojca zostawila i szczerze nienawidzi...
                    • kaa.lka Re: nie rozumiesz 06.11.09, 17:02

                      poniewaz widac, czarno na bialym ( wybacz bez Twojego zrozumienia takze:)iz zawsze jest wybor:
                      w postaci czystej ramki na tekst;czy odpowiedziec:)

                      A mnie zastanowilo tylko,ze bylejakie to bylo odpowiadanie.
                      bo nie w oparciu o analize przykladow,lecz odpowiadanie wymuszone. wymuszone pospiesznym doslodzeniem gorzkich tresci "kochanymi"slowkami.
                      przez to przerazliwie cynicznie obrazujacymi zestawienie.
                      slowkami majacymi balansowac tresc(?) wypowiedzi...

                      zastanowilo zatem,
                      czy mam sie na FP smiac czy powaznie traktowac problem.
                      obiektywizowac w sobie bylejakosc tresci, a liczyc na zdrowy rzsadek piszacych na ilosc autorow?
                      czy moze zastanawiac najpierw czy ktos aby nie zabawia sie cudzym kosztem rozrzucajac slowa jak japka z kosza.
                      no a Ty jak myslisz?

                      kaja






                      • sweetsusana Re: nie rozumiesz 06.11.09, 18:48
                        Mama byla najstarsza z 8 rodzenstwa, musiala byc za reszte
                        odpowiedzialna - bo widaomo jak babcia co rok rodzila nowe dziecko
                        to ktos sie musial nimi zajomowac kiedy ona byla w pracy. W domu
                        mieli biede, dziadek pil, a ona sie tego wszystkiego wstydzila, wiem
                        o tym od ciotek - ktorym jak sie z nimi poklci tez wytacza
                        najciezsze dziala... " twoja wina ze Twoj syn nie zyje..." z tym ze
                        te ciotki juz z nia nie rozmwaiaja. mama czasem wspomina z zalem ze
                        musiala sie zajmowac "dzieciakami" i po co babci tego tyle bylo...
                        Potzrebowala moze milosci ciepla a po prostu tego nie dostala.
                        jest agresywna - a agresja to slabosc... Chciaaz w zyciu zawodowym
                        postrzegana jest jakos ilna osoba i odnosi sukcesy. Z moim ojciem -
                        alkoholikiem nie jest. Z reszta ja nigdy nie mialam z nim kontaktu -
                        jedynie jak bylam b. mala wiec go za bardzoi nie pamietam. Po czesci
                        uchronila mnie przed nim. Wychowala mnie sama i to na jakims tam
                        poziomie.
                        On sie nie zgodzi na terapie , tylko sie zdenerwuje i znowu uslysze
                        jaka jestem. Myslalam ze w ciazy przestanie traktowac mnie jak
                        smiecia. jednak nie.
                        Ja bym tylko chciala miec normalna kochajaca matke. Ale ludzie w
                        wieku 58 lat si enie zmieniaja prawda?
                        • no1teresa Re: nie rozumiesz 06.11.09, 19:15
                          w kazdym wieku mozna sie zmienic, pracowac nad soba, ale trzeba chciec, albo
                          zostac do tego zmuszonym
                          Ty masz wplyw jedynie na siebie i od Ciebie zalezy, czy pozwalasz innym
                          traktowac siebie jak smiecia
                      • to.niemozliwe Re: nie rozumiesz 07.11.09, 21:08
                        Może nie rozumiem, ale piszesz enigmatycznie i z użyciem
                        specyficznej interpunkcji. Ja jestem przyzwyczajony do kropek,
                        wielkich liter i przecinków, bo budują myśl.
                        Myślę, że lepiej się wstrzymywać przed pochopną próbą interpretacji
                        tego, co "między wierszami", bo nie widać całej gamy innych środków
                        wyrazu, takich jak tembr głosu, zmiany mimiki, mowa ciała, reakcje
                        spontaniczne, to wszytko umyka - są tylko słowa na ekranie, pod
                        które podkładamy własne doświadczenia, często własne reakcje.
                        Nie wydaje mi się, żeby sweetsussana wszystko to pisała, żeby
                        powiedzieć potem matce "Widzisz, bo ty to chora jesteś", ja to
                        potrzegam raczej jako próbę ułozenia sobie tego wszystkiego w głowie
                        i ustosunkowania się do kwesti agresji, której doświadcza.
                        Umówmy się - dziecko nie jest przygotowane na agresję ze strony
                        rodzica, a dopiero dorosły i niegłupi człowiek potrafi ja na tyle
                        zracjonalizowac, że nie wywołuje to u niego drżenia dłoni....
                        Jak dla mnie, to sweetsussana poszukuje racjonalizacji, a nie
                        mądrych słówek do dowalenia mamuśce.

                        Co to jest bylejakośc treści i która treść jest bylejaka?

                        Czy to trollowanie? Niewazne - ja dyskutuję o problemie, a nie o
                        osobie. Agresywne i toksyczne matki - wcale nie taka rzadkość, temat
                        ciekawy.
                        Pozdrawiam :)
                    • leda16 Re: Mama 27.11.09, 18:30
                      to.niemozliwe napisał:

                      > To ja nie rozumiem kaa.lki, która zarzuca Ci, że kierujesz wobec
                      > matki inwektywy i powiada, "niedaleko pada jabłko od jabłoni"



                      Ja Ci to wytłumaczę Kolego: Autorka wątku pochodzi z patologicznej rodziny i w identyczną patologię zamierza wepchać swoje dziecko. Zanim dzieciak na świecie się pojawi, Ona już "zadbała" o jego podstawowe potrzeby i uczucia pozbawiając go ojca, babci macierzystej i wyrastania w pełnej, kochającej się rodzinie z matką i ojcem pod jednym dachem. Gdzie ta "mała" nabędzie prawidłowych wzorców pełnienia trzech najważniejszych dla kobiety ról społecznych, roli żony, córki i matki? Z książek się tego wyuczy, przy zabawie lalkami, czy może od pani nauczycielki w szkole? Będzie wychowywana na kolejnego sobka, który sam sobie poradzi , taka Zosię-samosię z atrofią uczuciowości wyższej, kierującą się impulsami jak babka macierzysta, przekonaną, iż ledwo się opierzyła, już wszystkie rozumy pozjadała, własną matkę kopnie w dupę wystarczająco wcześnie, żeby ugnać następnego nieślubnego bachora i "dać" mu to, co Ona jej dała - patologiczną, niepełną rodzinę. Losy "małej" są więc do przewidzenia: popapraniec psychiczny, źle zsocjalizowany, uczuciowo niedorozwinięty, z genami tatusia-psychopaty, bo trzeba być ciężkim psychopatą, żeby porzucić matkę noszącą w brzuchu jego dziecko, bo nawet ptak nie porzuci samiczki wysiadujacej jego piskleta. A jeżeli Sweetcośtam dała się nabrać na psychopatyczny bajer, to jest to jakby nie patrzeć tylko wina Jej krytycyzmu nakierowanego na mamuśkę, zamiast na ocenę faceta, któremu lekkomyślnie dała się zapłodnić.
                  • dyn-ex Re: Mama 08.11.09, 01:06
                    sweetsusana napisała:

                    > Nie rozumiem

                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                    juz pisalem....ale coz, bedac w stanie bogoslawionym....pewnie duzo
                    rzeczy nie czaisz, zwlaszcza ze rozgladasz sie jak sarna w
                    kartoflach by znalezc sobie odtrutke na szczury, czyli twoje
                    niemrawe, okaleczone, toksyczne zycie.......
                    na tym forum byl poruszany temat zagryzajacych matek.
                    i robienia z nich
                    inwalidow spoelcznych oraz psychicznych .....ty
                    jednak jeszcze nie zaczelas myslec......i wydaje ci sie
                    ze masz racje z racji posiadania macicy.

                    • de_witch Re: Mam cos dla ciebie... 08.11.09, 22:46
                      Twoje odbicie w zwierciadle...
    • sweetsusana Re: Mama 13.11.09, 14:52
      Jestem wykonczona psychicznie.
      dzisiaj matka po 1.5 tyg nieodzywania sie przyjechala otworzyla
      sobie drzwoi od moje go mieszkania is ie zaczelo.
      Ze zbyt blisko niej mieszkam i ona czuje sie odpwoiedzialna ze
      dlaczego mam wyl telefon, ze jestem psychicznie chora, ze moja wina
      ze ojciec dzieck amnie zostawil. Skonczylo sie na mojej histeri i
      placzu.
      Tak mi jej zal ale nie potrafie sie z nia dogadac. Powiedziala ze
      zaluje ze mieszkam tak blisko niej. ze przezemnie ma depresje,


      A mnie sie zyc nie chce
      • s.p.7 Re: Mama 13.11.09, 15:58
        "nie potrafie sie z nia dogadac"

        -dlaczego chesz to robic skoro jej celem jest zniszczenie ciebie (w tym celu
        uzywa manipulacji)
      • anbale Re: Mama 13.11.09, 19:25
        Twoja mama myśli tylko i wyłącznie o sobie.
        Zastanawiłaś się kiedykolwiek, dlaczego Ci jej żal?
        • haalszka Re: Mama 14.11.09, 09:34
          matki sa jakie sa...
          trzeba je kochac i tylko tyle.
          Moja mama tez potrafi wplywac na mnie destrukcyjnie. Tyle ze ja zyje swoim
          zyciem i nie bardzo daje jej pole do wplywu na nie. Ty ewidentnie szukasz z nia
          kontaktu, tlumaczysz, uparcie chcesz ja zmienic i chcesz z nia nawiazac normalne
          relacje.
          Pomysl inaczej, czy gdyby ona byla znajoma czy tez tak pozwalalabys sie
          traktowac? czy dawalabys tyle szans takiej osobi na osaczenie ciebie? watpie.
          Moze pogodz sie z sytuacja ze nie bedziesz miec w matce przyjaciolki i zyj dalej
          swoim zyciem.
          i pamietaj "to nie ludzie nas rania tylko my pozwalamy sie ranic".
          Pozdrawiam
          • kaa.lka Re: Mama 14.11.09, 11:46
            i wlasnie pod halszkowym
            zdaniem podpisac moge sie oburacz:)

            Dyskutujac (tym samym) z tym.niemozliwym,za pomoca zbudowanych (przez nia-haalszke)stylistycznych i logicznie zinterpunkcjonowanych zdan.
            Tydzien pozniej co prawda( nie zintepunkcjonowanych) ale za to uzasadnionych i klarownie osadzonych w dyskusji.
            A dyskusja, ze tak pozwole przypomniec temu.zniemozlionemu,o zlym samopoczuciu autorki wynikajacym ze "zlych" kontaktow z matka, byla.
            O zlym samopoczuciu, ktore z pamietnikarska dokladnoscia wylewa na forum, ale ktorego nawet nie probuje zmienic w mysl chocby niemozliwego rad, upierajac raczej: to.niemozliwe!

            Zdaje sie nie rozumiec zatem, podobniez do.niemozliwego,ze rozwiazaniem (wlasnym) winna zajac sie, a nie rozwiazywaniem domniemanych, a nie popartych niczem innem jak wlasnymi miedzy.myslami, problemami matki.
            I w dodatku na FP -publicznym forum.

            I z takim to ciegiem logicznym,,, jednemu.niemozliwemu, bez uzywania nie tylko miedzy wierszy ale nawet tego co czarno na bialym wysmazyl, a co mnie tydzien temu, na mysl nawet nie przyszlo...
            pozostawiam
            pozdrawiajac autorkie:)

            • kaa.lka Re: errata- mission impossible 14.11.09, 11:55
              bylo; problemow
              wystaf:P problemmami



          • de_witch Trzeba je kochac? 14.11.09, 12:04
            I w tym tkwi klucz do ranienia.
            Wlasnie nie powinno bylo sie kochac.
            Milosc to nie taka prosta sprawa.
            Napewno trudno jest kochac swojego 'kata'.

            Do autorki postu, matka ma jakies wyrazne problemy ze soba i widac
            nie radzi sobie. Nie jestes przygotowana, aby jej pomagac.Bo jej
            potrzebny jest specjalista.

            Najlepiej wymien zamki do mieszkania, niech nie przychodzi wtedy
            kiedy chce, a zadzwoni i umowi sie jak cywilizowany czlowiek.

            Facet, ojciec dziecka, jezeli sie nie odzwywa, poszukaj kontaktu z
            nim. I co dalej on mysli, robic. Bo od alimentow nie powinien sie
            umywac. Poszukaj w poblizu ciebie jakiejs zdrowej i zaradnej osoby,
            ktora wynajmiesz do pomocy do dziecka, co jakis czas. Taka pomoc
            bedzie ci potrzebna.
            • haalszka Re: Trzeba je kochac? 14.11.09, 12:31
              moim zdaniem trzeba kochac.
              I tu zaczyna sie dyskusja na temat co uwazamy za kochanie?
              ja kocham moich rodzicow, ale tacy jacy sa. nie chce ich zmieniac tylko po to
              zebym miala ich takich jakisch chce. wyznaczylam swoje granice i obie strony
              szanuja te granice.
              Gdy to nie jest mozliwe trzeba siegnac glebiej i zapytac samego siebie po co ta
              relacja? tu moim zdaniem tkwi klu sprawy. Autorka chce miec matke taka jaka
              chce, moze nie warto nic zmieniac? ograniczyc kontakty, postawic jasne granice.
              Jesli nie chce sie lezcyc nic tego nie zmieni.. napewno nie ona.
              jest jeszcze ta kwestia uzaleznienia.. ale to juz za trudne dla mnie..
              • de_witch Sprawa konceptu widzenia relacji... 14.11.09, 13:26

                Sam fakt,ze cos tam 'trzeba' jest juz wymuszaniem. A wymuszanie
                milosci jest wlasnie jej zaprzeczeniem. Bo jak to- trzeba- kochac?

                Ja tego nie pojmuje. Bo np. na ulicy pobije mnie bandyta, to jego
                tez mam kochac, bo okaze sie np. moim ojcem?

                Dosc duza wage przykladamy do wartosci czasami abstrakcyjnej jaka
                jest pojecie 'rodzic'. To ktos, kto dla wielu jest poza wszelkim
                prawem do kwestionowania.
                A matka to taka 'swieta krowa'. Nie wolno jej skrytykowac.

                Prawda jest taka,ze np. natura ludzi, slepych i gluchych i
                uposledzonych EMOCJONALNIE itp. itp. obdarzyla 'szokujaca'
                rozrodczoscia.Nad ktora wiekszosc ludzi nie panuje.
                I taki emocjonalnie chory, uposledzony uczuciowo, tez moze zostac
                matka, czy ojcem, tak jak i ten, ktory jest normalny i zdrowy.
                Natura nie wybrala. Ale za to czlowiek swoim rozumem moze wybrac,
                kogo chce miec na rodzica.

                A rodzicem nie nazwlabym matki, ktora przekracza dozwolone granice i
                jedzie po dziecku, jak po worku bokserskim, gdzie uwaza, ze ma prawo
                wywalic swoje brudy, kosztem swojego dziecka.

                I TYLKO DLATEGO,ZE DZIECKO ZAWSZE KOCHA I NIGDY NIE PROTESTUJE, a
                swoje cierpienie znosi w ciszy!

                Kato-rodzicom, mowimy -spier.dalaj!
              • sweetsusana Re: Trzeba je kochac? 14.11.09, 14:08
                od 6 lat z nia nie mieszkam... nei da sie wytyczyc granic bo zeby
                granice byly zachowane trzeba to usznowac a ona mnie i moich uczuc
                kompletnie nei szanuje. W glowie mi sie nie miesci jak mozna
                ciezarna kobiete jeszcze gnoic.
                • no1teresa Re: Trzeba je kochac? 14.11.09, 15:08
                  no to czas przyjac do wiadomosci, ze MOZNA robic wszystko, tak dlugo, jak druga
                  strona na to pozwoli (jakos nie wyciagasz wnioskow, nie uczysz sie????)
                  granice zawsze zdrowy i wolny czlowiek wytycza, trzeba tylko byc w tej
                  asertywnosci(czyt.: normalnosci) konsekwentnym
                  jak sadzisz, jakim cudem matka wkroczy do Ciebie, kiedy zmienisz zamki w
                  drzwiach i nie wpuscisz jej bez uprzedniego umowienia sie ??!!
      • mojko-2 Re: Mama 16.11.09, 08:14
        sweetsusana, bardzo cię proszę odetnij się od swojej matki, bo inaczej cie
        zniszczy. Wiem o czym mówię . Sama miałam podobne wybuchy agresji, zaburzenia
        osobowości, problemy z panowaniem nad emocjami. Od ponad roku , dzięki mojej
        córce :-) pracuje nad sobą i jest znacznie lepiej. Zerwij z nią kontakty ,
        wyprowadź się , zmień telefon.
        Jeśli ona sama nie dostrzeże że mam poważne problemy i nie zacznie się leczyć ,a
        ty będziesz blisko zniszczy ciebie i twoje dziecko.
        Ona sama musi chcieć coś zmienić ale najpierw musi sobie uświadomić że ma problemy.
        Mogę tylko się domyślać dlaczego tak się zachowuje ale jest osobą dorosłą i
        przede wszystkim sama musi za siebie wziąć odpowiedzialność .
        Ty skup się na swoim macierzyństwie i całkowicie odseparuj się od toksycznej matki.
        Jestem żywym przykładem że można się zmienić dla kogoś kogo się kocha. Jednak
        gdyby nie moje córka, jej bunt i problemy , nie otworzyła bym oczu tak szeroko i
        nie miałabym motywacji żeby siebie zmienić .
        Nawet jeśli nasze okrutne zachowania są nie do końca świadome i wynikają z
        własnych , strasznych doświadczeń to nie wolno nam przerzucać swojego bólu,
        strachu i agresji na najbardziej bezbronnych czyli dzieci.
        Pozdrawiam
    • sweetsusana jak mam rozumiec takie zachowanie 14.11.09, 21:45
      no i ciag dalszy nastapil

      domofon - glos ja do numeru 24 ( nie "ptzyszlam do Ciebie") tylko do
      numeru 24

      weszla matka przyniosla mojego kwiata(juke) i kilka ciuszkow
      wypranych i wyprasowanych dla Malej,
      polozyla wszystko powiedziala ze idzie do szpitala i poszla.

      Mialam ja zatrzymac? Co ja mialam zrobic. Co to ma znaczyc.
      Chciala zebym poczula sie winna mowiac ze idzie do szpitala, ze to
      niby przezemnie.

      I udalo jej sie to.

      I po co ?

      A wczoraj krzyki ze jestem psychiczna, itd...


      ???????
      • s.p.7 Re: jak mam rozumiec takie zachowanie 15.11.09, 05:02
        człowiek ma spore mozliwosci psychicznego oddziaływania na drugą osobę
        te mozliwosci sa tym wiksze im większa jest wiara i wytworzony emcjonalny
        stosunek miedzy ludzmi

        zaufanie moze byc wykorzystwane w dobra stronę - do udowania czlowieka lub zła -
        do niszczenia.

        twoja matka czuje sie pewna - wie ze jestes juz "jej", w jej szponach, ze mozesz
        byc psychicznie maltretowana tyle ile jej sie podoba.

        jak moze tego dokonąc:
        wywoływanie poczuycia winy, obrazanie, wymuszanie, manipulacje, skojarzenia,
        deprecjoancje, krzyki, obnizanie poczucia wlasnej wartosci.

        patrzy na ciebie jak na przedmiot,
        przedmiot
        nie corke
        nie obcego czlowieka

        ale jak na przedmiot ktory ma byc jej wlasnascią, tam nei ma kropli milosci

        ten przedmiot powinien lizac jej stopy, byc jej wlasnoscią,
        aby mogla tego dokonac niszczy ciebie

        daltego uzywa zmyslnej manipulacji

        numer 24 - brzmi jak bezosobowo ebys sobie pomyslala ze cie ni lubi ze ma do
        ciebie zal

        zastanawiasz sie co mialas zrobic...
        to ci powiem co mialas zrobic.
        Nigdy wiecej z nia nie rozmawiaj. NIGDY.
        -zastanawiasz sie co robic zeby jej bylo dobrze a ona cie niszczy - to rodzaj
        psychicznego oddzialywani - tzn starasz sie by jej bylo dobrze podczas gdy ona
        ciebie niszczy.
        NIE PYTAJ SIE CO MASZ ROBIC tylko rob to co ty hcesz robic

        zrozum to ona cie niszczy - jej celem jest zniszczenie ciebie, robi to swiadomie.
        JAkie ma motywy? moga byc rozne - wlasne problemy, kompleksy, niektorzy dobrze
        sie czuja niszczac innych, hcec zrozbienia z ciebie niewolnika dla niej.

        nie dosc tego doprowadza do takiej sytuacji ze ci na niej zalerzy mimo ze ona
        jest twoim najwiekszym wrogiem.

        Co najlepiej zrobic.
        Ukierunkuj sie na milosc - zacznij siebie szanowac. Zrozum ze ona chce cie
        zniszczyc lub podporzadkowac sobie.

        Odetnij sie od niej.
        NIE odpowiadaj na telefony, nie odbieraj.
        UNiakj rozmow, nie odczytuj esemesow.

        mniej swiadomosc ze kazdy z nich to naboj wymierzony w ciebie

        ona jest niegodn zaufania jzu nigdy.
        Kontakt powinien zostac przerwany raz na zawsze,

        bo to zagrozenie dla ciebei i dla dziecka.

        jej i tak na tobei nie zależy ale dobrze bylo by zrobic z ciebie robota
        zaprogramowanego na nią
        lub mogla b zniszczyc ciebie dla samej zabawy


        twoj kontakt powinien sie z nia sknczyc raz na zawsze, in powinnas jej juz tego
        raczej wybaczyc

        kazda inna decyza to bedzie powolna destrukcja ciebie w szponach tej istoty
        zwana tu matką
        • sweetsusana Re: jak mam rozumiec takie zachowanie 15.11.09, 14:35

          w zyciu nie ma biale-czarne.
          moge sie na chwile odciac-pokazac ze sie nie dam tak traktowac,
          ale ja mysle ze ona to robi nieswiadomie. ona tez moze mnie za cos
          winic -sama nie wiedzac,
          odetne sie na jakis czas- ale to matka niestety
          • kaa.lka Re: jak mam rozumiec takie zachowanie 15.11.09, 16:29
            no wlasnie,
            nie ma biale-czarne,a konkludujesz
            bialo-czarno,ze:
            to matka-niestety .

            Jesli wierzysz,ze komukolwiek mozesz zmienic myslenie to dowiedź tego, na sobie.
            Chetnie przeczytam post,z ktorego bedzie jasno wynikalo, ze nie piszesz o drugim
            tego co Tobie uczyniono.

          • s.p.7 Re: jak mam rozumiec takie zachowanie 15.11.09, 17:25
            "to matka niestety..."

            z czym jest zwiazane to ze ktos jest naszą matką?

            zastanówmy sie...
            jej milosci i wychowanie bylo jej calkowitym obowiązkiem.

            nie musisz byc jej za nic wdzęczna.

            Bog dal ci zycie.

            Zastanowmy sie jednak czy dała ci tyle milosci i le powinna, kazda minuta bez
            milosci jej wobec ciebie byla minutą zbrodni...

            podejrzewam ze bylo tego poro.
            Wiec to ona powinna cie blagac o to bys w ogole chiala po tym wszystkim sie z
            nią zadawać.

            w tym momencie to ze jest matkączy nie jest nią nie oznacza całkowicie nic

            A to ze ta osoab jest twoja matka oznacza ze powinans sie od niej odciać

            poniewaz mimo ze powinan dbac o ciebie icie kochac robila cos odwrotnego

            wg mnie ta osoba zasługuje na kare wiezienia
            za psychiczne znecanie sie i brak milosci dla swojego dziecka


            wiec... jaki jest powod ze uwazasz ze to ze jest twoja matkąobliguje cie do...
            do czego? do pozwalanai sobei na nienawisc do siebie samej?


            Powinnas o niej zapomniec raz na zawsze.
            poniewaz zrobila ci strasznie duzo krzywdy

            czy sadzisz ze wobec sasiada tez masz jakies zobowiązania?
            przeciez on nie skrzywodzl cie tyle co matka

            wobec pzechodniow, kolego w z pracy?

            NIE - JEDYNA OSOBA WOBEC KTOREJ MASZ JAKIES ZOBOWIAZANIA JEST TWOJE DZIECKO
            dlatego powinnaś dbac o siebie i o swoja kondycje i odciac sie od tego wirusa, i
            tej istoty ktora zwiemy twoja matka

            to jest normlane

            kazdy czlowiek w koncu sie od niej odcina psychicznie i to jest zdrowe

            ty tego nie zrobilas mimo tego ze bylas przez nia niszczona...
            dlaczego?

            ona wpoiła ci jakies wobrazenia o świecie
            kore sa jej wyobrazeniami tylk oi nie powinno to miec nic wspolnego z tym co ty
            myslisz


            ona podlaczyla pępowinę pod twój mozg
            tylko ze toksyczną pępowinę - twoim zadaniem jest ja odciąć
          • angelfree Re: jak mam rozumiec takie zachowanie 15.11.09, 17:47
            Jesteś - będziesz samotną matką. Pomoc Twojej mamy będzie Ci nie raz
            potrzebna.
            Nie przeczytalam całego wątku, tylko trochę na wyrywki.
            Mama powinna zacząś sie leczyć. Agresja jest często objawem
            depresji.
            Ty powinnaś stawiać granice. Byc może Tobie też jest potrzebna pomoc
            psychologa.
            Musicie na nowo zbudować relację między sobą.
            Mama nie odcina się od Ciebie, dąży do kontaktu, ma dobre intencje,
            ale nie panuje nad sobą. Ty w tych awanturach uczestniczysz (chociaż
            zrobilaś pierwszy krok, żeby to przerwać). To blędne kolo trzeba
            przeciąć. Macie nad czym pracować.
          • haalszka Re: jak mam rozumiec takie zachowanie 15.11.09, 19:06
            a ja mam jeszcze jeden pomysl. zastanow sie nad tym...
            po co ci ta toksyczna relacja z twoja mama?
            czy nie jest tak ze zostalas troche sama na swiecie z ogromnym ciezarem
            odpowiedzialnosci za dziecko w drodze? czy nie uczepilas sie troche mamy jak
            narzedzia ktore m=pomoze ci przetrwac trudny czas?
            Moze brzmi to troche strasznie z tym narzedziem, ale moze tak ustawilas sobie
            podswiadomosc?
            nie jestem specjalista ale sama czasami tak mam, ze jak mi zle i smutno i
            samotnie jestem w stanie pojsc na duzy kompromis wobec zachowan ludzkich aby
            "wykorzystac" ich do zaspokojenia wlasnych potrzeb. To zle, musisz stanac na
            nogi i nauczyc zyc szczesliwie sama, wtedy takie akcje mamy beda ci obojetne lub
            bedziesz potrafila postawic jednak te swoje granice w tolerancji.
            pozdrawiam
    • koala_tralalala Re: Mama 26.11.09, 01:38
      Sweetsusana, Twoja matka ma niewatpliwe jakies zaburzenia. Ty jej
      nie pomozesz. Mozesz tylko pomoc sobie i to jest najlepsza rzecz
      jaka mozesz zrobic w sytuacji jakiej sie teraz znajdujesz.

      Z tego co piszesz wynika ze matka zneca sie nad Toba psychicznie.
      Uzywa manipulacji, przemocy psycholgicznej, podnosi glos. To tak
      jakby ktos cie bil do krwi, a ty bys nie uciekala, wrecz pozwalala
      sie bic. Slusznie ktos napisal o uzaleznieniu, bo to bardzo
      przypomina sytuacje zony alkoholika lub damskiego boksera.

      Wnioski sa oczywiste: jak najluzniejsze kontakty z matka. Najlepiej
      przeprowadzka do innego miasta - jelsi to tylko mozliwe. Moze ktos
      ma inny pomysl?

      PS. Pomysl o swoim dziecku i wplywie matki na jego zycie.
      • dyn-ex Re: Mama 26.11.09, 01:48
        koala_tralalala napisała:

        > Sweetsusana, Twoja matka ma niewatpliwe jakies zaburzenia. Ty jej
        > nie pomozesz.
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        ty tym bardziej nie pomozesz bzdziagwo etatowa
        • malaiczula Re: Mama 26.11.09, 16:50
          Rozumiem, ze urodzisz drugie dziecko?
          Ten sam ojciec? a moze dwoch innych?
          Pracujesz?
          Nic o tym nie piszesz. Moze to nie ma znaczenia, a moze ma?
          Kto ci pomaga finansowo?

          Moze nie piszesz calutkiej prawdy?
          Moze nie 'toksyczna matka' jednak pomaga i ma dosc ciagle ciezarnej
          corki?

          Te wyprane ubranka?
          6 lat mieszkasz sama i mama pierze, nie masz jeszcze pralki?


          hmmm....
          • sweetsusana Re: Mama 27.11.09, 01:15

            Urodze pierwsze dziecko!!!

            pracowalam!! jestem na zwolnieniu!!! pozniej na macierzynskim
            bede!!! SAMA sie utrzymuje!!!
            wynajelm wieksze mieszkanie w mniejszym miescie!!!
            musialam kupic wszystkie meble AGD do kuchni na pralke nie
            wystraczylo dlatego wyprala rzeczy.
            Jestem niezalezna mama mnie NIE utrzymuje


            malaiczula napisała:

            > Rozumiem, ze urodzisz drugie dziecko?
            > Ten sam ojciec? a moze dwoch innych?
            > Pracujesz?
            > Nic o tym nie piszesz. Moze to nie ma znaczenia, a moze ma?
            > Kto ci pomaga finansowo?
            >
            > Moze nie piszesz calutkiej prawdy?
            > Moze nie 'toksyczna matka' jednak pomaga i ma dosc ciagle
            ciezarnej
            > corki?
            >
            > Te wyprane ubranka?
            > 6 lat mieszkasz sama i mama pierze, nie masz jeszcze pralki?
            >
            >
            > hmmm....
      • sweetsusana Re: Mama 27.11.09, 01:12
        faktycznie jest bardzo zle.
        znowu na mnie nawrzeszczala poplakala sie ze zlosci a to dlatego ze
        nie odbieralam telefonu przez 30 minut. grozi mi ze mi zabiere
        dziecko.
        mysle o przeprowadzce
        ona od jakiegos czasu jest na emerytureze i jest bardzo zle
        --
        • mojko-2 Re: Mama 27.11.09, 09:39
          Wypowiadałam się już na twoim wątku ale napiszę jeszcze raz.
          Musisz się odciąć od tak toksycznego człowieka jakim jest twoja matka. Zrób to
          dla siebie i swojego dziecka. To może być pierwszy krok do zmiany w życiu twoim
          i twojej matki. Być może taki wstrząs sprawi że coś ze sobą zrobi. Jest
          ewidentnie zaburzona . Wiem o czym piszę . Byłam podobna matką . Na szczęście
          skala nie była taka jak opisujesz ty i zawsze czułam że coś jest nie tak ale
          dopiero kiedy życie, zdrowie mojego dziecka było zagrożone , powoli zaczęłam
          otwierać oczy i pracować nad sobą . Ten proces jest długi i bolesny ale warto
          było podjąć trud dla siebie i mojej ukochanej córki.
          Nie mogę mieć pewności że tak będzie z twoją matką ale w tej chwili chodzi o
          ciebie i twoje maleńkie dziecko.
    • sweetsusana Re: Mama 27.12.09, 18:57
      chwile bylo dobrze - jak bylam w szpitalu i rodzilam Małą.
      A teraz znowu jest to samo. Przychodzila do mnie i przestawiala
      meble miala pretesje ze moja kanapa w moim domu stoi za blisko
      grzejnika kiedy za 10000 razem sie postawilam ze to mojoe
      mioeszkanie uslyszlalam ze jestem psychiczna menda itd itp...
      nie potrafie sie od niej uwolnic:( a strasznie mnie tto dotyka te
      obelgi te wrzaski musze sie od niej odciac jestem sama z Mala -
      masakra:(( jest ktos kto chce byc blisko Nas ale ... sama nie wiem
      • de-witch Gratuluję córci!:-) 02.01.10, 23:59
        Ale masz radochę malutki człowieczek ci się narodził. To radość
        ogromna.
        Dbaj o nią, bo życie nie kończy się na teraz. Dzieci to nasza
        przyszłość. To nasi najbliżsi przyjaciele, relacja z nimi nie ma
        żadnej wymiernej wartości. Twoja matka widać nie pojmuje tej ważkiej
        prawdy. Zresztą nie ona jedna.
        Wiele jest takich kobiet, myslę że mają wspólną cechę, jest to
        generacja gdzieś ok. 50 lat i wychowana w duchu PRL. Gdzie sukces i
        zdobycze materialne były ważne, dla coponiektórych. Ale w tym nie ma
        życia. W zyciu nie chodzi o materializm, o sukces, tylko o wiele
        głebsze wartości.
        Miałam okazję przekonać się o tym że to prosta jak drut prawda,
        akurat w przeddzień Nowego Roku, gdzie wychodząc ze sklepu rozsypały
        mi się zakupy, wtedy pewna pani pomogła mi je zbierać, od słowa do
        słowa, okazało się ze również Polka. Była bardzo 'wygłodzona'
        rozmowy. I 'głodna', aby ktos ją wysłuchał. Więc słuchałam z uchem
        jak radar.
        Okazało sie ze ma problem na sercu. I owszem osiągi tam jakieś i ma,
        lecz jej dzieci nie chcą z nią zadnego kontaktu. Spytałam ją, kiedy
        je zostawiła w kraju,ile lat temu i okazało się, ze gdy miały naście
        lat, a wiec wtedy kiedy najbardziej potrzebowały matki.I
        owszem tu mieszka w pięknej willi, ma wszystko w sumie co chciała, a
        nie ma ...własnych dzieci. I co te rzeczy były warte?
        Jak w ogole można zostawic dzieci i wyjechać dla dorobku?
        I wcale mnie nie dziwi,że dziś jest bardzo samotna i w desperacji
        zaczepia ludzi, aby móc się przed kimkolwiek wygadać. sama na to
        zapracowała.
        Ma dom, jakieś tam pieniadze, ale co to jest. To jest nic.

        Moja rada dla Ciebie, dbaj o córkę.
        W ogole to napisz jak tam Tobie...
        Pozdrawiam i zyczę dużo nowych możliwosci w Nowym Roku 2010.
        Trzymaj się.:-)
        • sweetsusana Re: Gratuluję córci!:-) 07.01.10, 23:58
          bardzo dziekuje:)
          co do kobiety ktora spotkałaś- ktosmi niedawno powiedzial ze cale
          zycie pracujemy na starość. I tak jest w przypadku tej kobiety, tez
          jestem zdania ze wazniejsze sa relacje i bliskie osoby od pieniedzy.

          A u mnie... spokoj:) zyjemy sobie we dwie, poznajemy sie.:)
          Dbam o nia jak tylko potrafie i jest lepiej niz myslalam ze bedzie i
          jakos problemy z matka stracily na znaczeniu ale oczywiscie znowu
          byla jazda... szkoda gadac byla , pocierpialam chwile i zapomnialam
          mam kogos o kogo musze dbac, myslec zapewnic byt:)
          Mala jest przeslodka i uwaga miala 4.5 kilograma- cale szczescie ze
          mialam zaplanowana cesarke :) a w ciazy przytylam tylko 10 kilo nie
          wiem gdzie Ona sie zmiescila:)
          pozdrawiam





          • to.niemozliwe Re: Gratuluję córci!:-) 08.01.10, 09:03
            Dołączam się do gratulacji z przyjemnością !
            Wszystkiego najlepszego :). Masz super córkę, fajnie nie być samemu,
            co? :)
    • janowa21 Moja mama też 03.01.10, 01:11
      Witam,

      Mam ten sam problem co Ty relacje z moja matką wyglądają identycznie.
      Rozmawiałam z nią milion razy... nie pomaga, proszę żeby mnie już nie wyzywała bo mnie to rani. Jest wiecznie ze mnie nie zadowolona itd... Przytuli na 2 minuty, a potem awantura sama nie wiem za co, przekręca i zmyśla byle się wyrzyć. Wiele lat dawałam sobie z tym radę, ale jest coraz gorzej! Nie potrafie nic z nią robić, przestałam pomagać w domu, wychodzic z nią do miasta i założyłam sobie zamek w pokoju. Jak się zaczyna to włączam muzykę głośno tak żeby ja zagłuszyć, kule się na łóżku i płaczę. Wybrałam się do lekarza i dostałam tabletki wyciszające. W najbliższym czasie chcę odwiedzić psychologa ponieważ wiem, że moja mama nie rozumie swojego postępowania. Chcę aby psycholog pomógł mi zrozumieć sytuację i nauczył podchodzić do tego zachowania z dystansem. Boję się wyprowadzić
      • sweetsusana Re: Moja mama też 08.01.10, 00:00

        moja rada- wyprowadz sie, gdzie tylko mozesz do babci albo sama cos
        znajdz ale sie wynies- odetchniesz



        napisała:

        > Witam,
        >
        > Mam ten sam problem co Ty relacje z moja matką wyglądają
        identycznie.
        > Rozmawiałam z nią milion razy... nie pomaga, proszę żeby mnie już
        nie wyzywała
        > bo mnie to rani. Jest wiecznie ze mnie nie zadowolona itd...
        Przytuli na 2 minu
        > ty, a potem awantura sama nie wiem za co, przekręca i zmyśla byle
        się wyrzyć. W
        > iele lat dawałam sobie z tym radę, ale jest coraz gorzej! Nie
        potrafie nic z ni
        > ą robić, przestałam pomagać w domu, wychodzic z nią do miasta i
        założyłam sobie
        > zamek w pokoju. Jak się zaczyna to włączam muzykę głośno tak żeby
        ja zagłuszyć
        > , kule się na łóżku i płaczę. Wybrałam się do lekarza i dostałam
        tabletki wycis
        > zające. W najbliższym czasie chcę odwiedzić psychologa ponieważ
        wiem, że moja m
        > ama nie rozumie swojego postępowania. Chcę aby psycholog pomógł mi
        zrozumieć sy
        > tuację i nauczył podchodzić do tego zachowania z dystansem. Boję
        się wyprowadzi
        > ć
    • gadagad Re: Mama 08.01.10, 00:11
      Kochane złote, nie kochacie swojej matki.Matka, jej pojęcie, które akceptujecie,
      pozwala wam się zachowywać jak ona.Zrobicie sobie krzywdę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja